nisar
16.10.06, 12:50
czegośtam u dziecka?
Otóż nieco mi się chyba rozjaśniło w głowie po wizycie wczoraj u koleżanki,
która ma córkę 13 miesięcy. Mała żywa bardzo, agresywna w miarę, ale jednak
trochę tak. I np. taka sytuacja: mała łapie za obrus na stole, na którym stoi
nasza kawa. gorąca oczywiście. Koleżanka spokojnym głosem "Aniu, nie wolno
ciągnąć obrusa bo spadną na ciebie filiżanki z kawą". Ania, jak się łatwo
domyślić, ma w głębokim poważaniu ten wykład. Ciągnie dalej, mama zaczyna
wyciągać jej spomiędzy paluszków, kurczowo zaciśniętych ten nieszczęsny
obrus, udaje jej się, Ania wali ją w głowę. "Aniu, nie wolno bić mamusi,
mamusię to boli". I tak dalej.
I teraz mój wniosek: często czytam wypowiedzi mam, które nie widzą innego
wyjścia, żeby dziecko uspokoić, jak dać klapsa (też dawałam, święta nie
jestem, wyrzuty sumienia na ten temat mam bardzo umiarkowane, nie w tym
rzecz). Rzecz chyba w tym, w jaki sposób ZA PIERWSZYM RAZEM powie się
dziecku, że czegoś nie wolno. Maluch nie rozumie za dużo z tego co mówimy,
zasadniczą rolę odgrywa tu więc ton. Jeśli matka mówi rozmemłanym
głosikiem "kochanie nie rób tak", to kochanie będzie to miało w nosie, bo w
ogóle nie pojmie że to zakaz. Ostrym, stanowczym tonem można sądzę
wyegzekwować dużo. Może nie wszystko, ale chyba warto spróbować zanim da się
w dupę.