anka8008
24.10.06, 19:05
bylam juz z córeczką u psychologa w zlobku,tzn w jej sprawie,powiedziala,ze
mam jej tlumaczyc,mowic-widze ze jestes zla ,powiedz mi co sie stalo
itp...tyle ze ona wklada paluchy do buzi i idzie zima,więc nie moge jej
pozwolic na lezenie na ziemi,po 1 zimno, po 2 wczesniej dotykalanp. patykow
na ziemi(po psach),wywalila sie na ręce,babrala w piachu,wiecie o co chodzi-
kupa brudu i zarazków..inaczej pozwalalabm jej na rzucanie sie na ziemie i
odeszla,bo w koncu poszlaby za mną,ale w tej sytuacji nie wiem co robic,
lekarz tez
kolejna sprawa-ludzie w sklepie czy na ulicy,czy na klatce schodowej-nie mogę
ich narażac na wysluchiwanie takich decybeli-corka ma wyjątkowo mocny
glos...serio...i na takie awantury bo zwyczajnie im to przeszkadza,jesli ona
wydziera sie pare minut.jest mi cięzko,bo mojego faceta nie ma w domu
codziennie wieczorem,a prace ciezko mu zmienic,wiec w duzej mierze musze
sobie sama radzić...tak jest od ponad roku.,raz spokojniej ,raz tak jak
dzisiaj. doszly moje problemy z kręgoslupem i nie moge juz jej dzwigac
wierzgającej,przynajmniej czasowo,co mam więc robic...w domu tez sa
awantury,rzucanie siena ziemie,rzucanie przedmiotami,nawet podniesienie
ręki,ale zawsze wie,ze zrobila zle,wtedy smutna kladzie sie na ziemi i myk
palca do buzi. palca laduje tez jak zasypia, jak ogląda jakąs fajną bajke,jak
sie przytula...nie wiemy jak ją odzwyczaic,czy mozna mowic,ze przyjdzie coś
tam i ci go odgryzie?bo-zeby bedą krzywe,robaki beda w brzuchu i bakterie,to
nie ladnie-nie dziala...
sytyacja w domu- byla ok 2 lata(tak...aż)bardzo nerwowa,klocilismy się,(2
pezeprowadzki,doszedl w kwietniu zlobek) ale teraz tego nie ma od jakiegos
czasu...wiem,ze ona musi to przeżyc sama w sobie,ale czasem nie mam sily
znosic tych ataków furii,bo prawda jest taka,ze boje sie bez wózka a nawet i
z pojechac z nia sama do lazienek, do sklepu i zazwyczaj bez faceta albo
znajomego nie chodzę,po 1 bedzie chciala na ręce po jakims czasie,albo cos
jej nie podpasuje,np nie pozwole wziąc brudnego palucha do buzi juz na
ziemie,a nie moge jej niesc,i nie chcę i nie poiwnnam z resztą
plakac mi się chce.
co robie w takich sytuacjach....kiedys dawalam klapsy,krzyczalam tez
czasem...teraz tlumacze albo w domu-zostawiam na podlodze i jej
przechodzi,chce sie przytulic,wtedy jej tlumacze i kiwa,ze rozumie,ze sie zle
zachowala,po prostu jej odbija z powodu takich pie..ze szok,drobnostek.ale
teraz staram sie nie podnosic glosu,ewentualnie mowic stanowczo..nie biję
jej,bardzo rzadko dam klapsa,przez ubranie...mowie tez czasem-jak jestes
teraz zla to tup nózkami mocno w ziemię, nie bij mnie(jak sie zamachnie)
tylko tup...
a więc raz-paluch w buzi,dwa-awantury publiczne,domowe +paluch. co tu robić?
chodzic na wspolne z nią spotkania do psychologa dziecięcego?sama mam chodzic
regularnie?samej to mi nic nie da...jeśli ktoś nie zobaczy w jakich
sytuacjach to się dzieje...samutno mi strasznie,bo tak mi jej szkoda,sami jej
tego narobilismy a teraz nie wiemy jak to naprawić