bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pomóż cie

24.10.06, 19:05
bylam juz z córeczką u psychologa w zlobku,tzn w jej sprawie,powiedziala,ze
mam jej tlumaczyc,mowic-widze ze jestes zla ,powiedz mi co sie stalo
itp...tyle ze ona wklada paluchy do buzi i idzie zima,więc nie moge jej
pozwolic na lezenie na ziemi,po 1 zimno, po 2 wczesniej dotykalanp. patykow
na ziemi(po psach),wywalila sie na ręce,babrala w piachu,wiecie o co chodzi-
kupa brudu i zarazków..inaczej pozwalalabm jej na rzucanie sie na ziemie i
odeszla,bo w koncu poszlaby za mną,ale w tej sytuacji nie wiem co robic,
lekarz tezsad
kolejna sprawa-ludzie w sklepie czy na ulicy,czy na klatce schodowej-nie mogę
ich narażac na wysluchiwanie takich decybeli-corka ma wyjątkowo mocny
glos...serio...i na takie awantury bo zwyczajnie im to przeszkadza,jesli ona
wydziera sie pare minut.jest mi cięzko,bo mojego faceta nie ma w domu
codziennie wieczorem,a prace ciezko mu zmienic,wiec w duzej mierze musze
sobie sama radzić...tak jest od ponad roku.,raz spokojniej ,raz tak jak
dzisiaj. doszly moje problemy z kręgoslupem i nie moge juz jej dzwigac
wierzgającej,przynajmniej czasowo,co mam więc robic...w domu tez sa
awantury,rzucanie siena ziemie,rzucanie przedmiotami,nawet podniesienie
ręki,ale zawsze wie,ze zrobila zle,wtedy smutna kladzie sie na ziemi i myk
palca do buzi. palca laduje tez jak zasypia, jak ogląda jakąs fajną bajke,jak
sie przytula...nie wiemy jak ją odzwyczaic,czy mozna mowic,ze przyjdzie coś
tam i ci go odgryzie?bo-zeby bedą krzywe,robaki beda w brzuchu i bakterie,to
nie ladnie-nie dziala...
sytyacja w domu- byla ok 2 lata(tak...aż)bardzo nerwowa,klocilismy się,(2
pezeprowadzki,doszedl w kwietniu zlobek) ale teraz tego nie ma od jakiegos
czasu...wiem,ze ona musi to przeżyc sama w sobie,ale czasem nie mam sily
znosic tych ataków furii,bo prawda jest taka,ze boje sie bez wózka a nawet i
z pojechac z nia sama do lazienek, do sklepu i zazwyczaj bez faceta albo
znajomego nie chodzę,po 1 bedzie chciala na ręce po jakims czasie,albo cos
jej nie podpasuje,np nie pozwole wziąc brudnego palucha do buzi juz na
ziemie,a nie moge jej niesc,i nie chcę i nie poiwnnam z resztą

plakac mi się chce.

co robie w takich sytuacjach....kiedys dawalam klapsy,krzyczalam tez
czasem...teraz tlumacze albo w domu-zostawiam na podlodze i jej
przechodzi,chce sie przytulic,wtedy jej tlumacze i kiwa,ze rozumie,ze sie zle
zachowala,po prostu jej odbija z powodu takich pie..ze szok,drobnostek.ale
teraz staram sie nie podnosic glosu,ewentualnie mowic stanowczo..nie biję
jej,bardzo rzadko dam klapsa,przez ubranie...mowie tez czasem-jak jestes
teraz zla to tup nózkami mocno w ziemię, nie bij mnie(jak sie zamachnie)
tylko tup...

a więc raz-paluch w buzi,dwa-awantury publiczne,domowe +paluch. co tu robić?
chodzic na wspolne z nią spotkania do psychologa dziecięcego?sama mam chodzic
regularnie?samej to mi nic nie da...jeśli ktoś nie zobaczy w jakich
sytuacjach to się dzieje...samutno mi strasznie,bo tak mi jej szkoda,sami jej
tego narobilismy a teraz nie wiemy jak to naprawić sad
    • genetlman Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 24.10.06, 22:24
      Polecam wskazówki SUPER Niani w TVN - naprawde działa - mam synka 2,5 roku.
      Sprawdziłem i zadziałało.
      Wszystko polega na wytworzeniu w dziecku naszego autorytetu. Nie możmy sie
      poddawac. Mamy mają taką slabość ze przeciez dziecku nie wolno dawac zakazów - a
      tu trzeba. Duzo zakazów = szacunek .
      Pozatym warto coś poczytać:
      "Wychowanie bez porażek" Gordon
      • julamimi Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 25.10.06, 12:51
        > Duzo zakazów = szacunek .

        Zakazy i postawienie granic - jak najbardziej. Ale z cala stanowczoscia nie
        moge sie zgodzic z tym, ze duzo zakazow=szacunek. Szacunek nie wynika z
        zakazow, a autorytetu nie zdobywa sie wylacznie zakazami.

        > Pozatym warto coś poczytać:
        > "Wychowanie bez porażek" Gordon

        jak najbardziej smile)
    • weronikarb Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 25.10.06, 07:58
      mój mi wczoraj taka wojne zrobił.
      Lezal, wyl, wrzeszczał, kopał, rzucał co mial pod ręką.
      Moja reakcja? Podeszlam powiedzialam"jak bedziesz normalnie mowil to przyjdz
      pogadamy, a tak to cie nie slucham i nie zwracam uwagi"
      Tak tez zrobilam - wzielam sie za sprzatanie i gotowanie,
      to wyl bo nie umial powiedziec normalnie do mnie
      Po godzinie mu przeszlo, przyszedl przytulil sie i byl w miare spokojny.
      Tez dlugo mu dawalam labe, ale koniec, bo rogi mu tak rosna ze az strach,
      pozatym tylko ja wprowadzam jakies zakazy dziadkowie i maz tylko go
      rozpuszczaja.

      Wiec probuje co jakis czas swoich sil i odwala mu smile

      Konsekwencja smile
      Acha brudnymi plauchami nigdy sie nie przejmowalam, wiekszy brud wycieralam
      mokrymi chusteczkami smile
    • bri Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 25.10.06, 10:55
      W domu karna poduszka na której sadzasz córeczkę na 2,5 min. jeśli zrobi coś
      złego (uderzy cię, histeryzuje bez powodu). Zanim ją ukarzesz
      odliczanie "Przestań walić w talerzyk bo dostaniesz karę. Liczę to trzech."
      POWOLI tak żeby miała chwilę czasu na zastanowienie odliczasz. Jeśli nie
      posłucha to sadzasz ja na poduszkę. Jeśli złazi to bez słowa sadzasz z
      powrotem. Jak minie 2,5 min. mówisz, że może zejść i tłumaczysz dlaczego
      dostała karę, przytulacie się, jeśli jest potrzeba to ona przeprasza itp.

      Jeśli posłucha Cię doliczysz do trzech to ją chwalisz, całujesz, dziękujesz że
      posłuchała, itp.

      U mojej córki wystarczyły 2 dni, żeby nastapiła naprawdę duża poprawa jeśli
      chodzi o posłuszeństwo a ona ma dopiero rok i 8 miesięcy.

      Jeśli chodzi o grzeczne zachowanie poza domem (gdzie nie ma karnej poduszki) to
      działa coś takiego "Chciałabyś dostać żelka/cukierka? To musisz się słuchać
      teraz mamusi. Jeśli będziesz grzeczna w drodze do domu to w domu dostaniesz coś
      dobrego".

      Oczywiście całkowitego posłuszeństwa nie należy oczekiwać i dziecko musi mieć
      mimo wszystko sporo swobody. Poza tym trzeba mu poświęcać uwagę, dbać żeby się
      nie nudziło itp. I dużo chwalić kiedy zachowuje się tak jak tego oczekujemy.
      • milasia2 Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 27.10.06, 10:32
        Witam wszystkich.

        U mnie sytuacja wyglądała podobnie, nie dawalismy juz z mezem rady, dziecko
        dostawało takich atakow szału o NIC dosłownie ze po jakims czasie zaczelam sie
        zastanawiac czy to jest normalna reakcja nawet na tzw. "bunt dwulatka".
        Wybralismy sie wiec z mezem do jednego z najlepszych neurologów w kraju, a
        ktory a raczej ktora mieszka akurat w naszym miescie czyli we Wrocławiu. Pani
        dr obejrzala, wysluchala, wypytala i pierwsze co kazala zrobic to badanie na
        pasożyty, jesli wyjdzie ujemny wynik kazala podawac 1 tabletkę Magne B6 przez
        miesiąc rano. Po paru dniach nastąpił cud, względny spokój i harmonia
        sluchajcie! Na prawde! Oczywiscie dalej ma swoje za uszami ale to juz nie są te
        szały, po prostu dziecko jest w stanie zapanować nad ogarniającą je złością.
        Plecam bo wg tego co mowila lekarka dzieci energiczne i impulsywne starsznie
        szybko wyplukują sie z magnezu a on odpowiada za caly uklad nerwowy organizmu.
        Polecam. Pani dr nazywa sie Ujma-Czapska jesli ktos bedzie chcial sie do niej
        udać.
        • bri Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 27.10.06, 12:04
          Moja córka ma po prostu takie etapy. Przez kilka dni jest nieznośna a potem
          istny aniołek. Więc niewykluczone, że bez magnezu i Wasze maleństwo by się
          uspokoiło.
    • julamimi Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 25.10.06, 12:47
      jest taka ksiazka "wychowywanie bez porazek" Gordona. I jeszcze druga, "jak
      mowic, zeby dzieci sluchaly i jak sluchac, zeby dzieci mowily". Jestem kilka
      miesiecy po ich przeczytaniu i mam takie nieodparte wrazenie, ze bardzo mi
      pomogly w opanowaniu sytuacji, o ktorych piszesz...
      Moja corka ma teraz 2,10.
    • de_la_hoya Re: bardzo trudne dziecko,awantury..2.9m-cy...pom 27.10.06, 12:40
      anka8008 napisała:

      > bylam juz z córeczką u psychologa w zlobku,tzn w jej sprawie,powiedziala,ze
      > mam jej tlumaczyc,mowic-widze ze jestes zla ,powiedz mi co sie stalo
      > itp...tyle ze ona wklada paluchy do buzi i idzie zima,więc nie moge jej
      > pozwolic na lezenie na ziemi,po 1 zimno, po 2 wczesniej dotykalanp. patykow
      > na ziemi(po psach),wywalila sie na ręce,babrala w piachu,wiecie o co chodzi-
      > kupa brudu i zarazków..inaczej pozwalalabm jej na rzucanie sie na ziemie i
      > odeszla,bo w koncu poszlaby za mną,ale w tej sytuacji nie wiem co robic,
      > lekarz tezsad

      zmień lekarza albo w ogole daj sobie z nim spokoj... dlaczego nie mozesz jej
      pozwolic na lezenie na ziemi zimą? że zimno? no to co? jej bedzie zimno nie
      tobie, no i zawsze mozesz jej powiedziec, ze jak tak bedzie lezec i sie
      wydzierac to bedzie chora i bedzie musiala siedziec w domu... a co do paluchów,
      to Twoja corka i tak ma na codzien kontakt z tyloma bakteriami ze nawet trudno
      to sobie wyobrazić, chodzi do zlobka, tam wychodza na dwor i pewnie tez pakuje
      do buzi różnie rzeczy... przecież nie umrze jak poliże patyk!


      > kolejna sprawa-ludzie w sklepie czy na ulicy,czy na klatce schodowej-nie mogę
      > ich narażac na wysluchiwanie takich decybeli-corka ma wyjątkowo mocny
      > glos...serio...i na takie awantury bo zwyczajnie im to przeszkadza,jesli ona
      > wydziera sie pare minut.

      Ci ludzie tez pewnie mają dzieci, wnuki więc pewnie rozumieja sprawe. Na klatce
      jestes tez pewnie ze 2 czy 4 razy dziennie więc sasiedzi powinni przezyc te
      chwile. A ludzi w sklepie czy na ulicy to juz w ogole bym olała...


      > ...tak jest od ponad roku.,raz spokojniej ,raz tak jak
      > dzisiaj. doszly moje problemy z kręgoslupem i nie moge juz jej dzwigac
      > wierzgającej,przynajmniej czasowo,co mam więc robic...

      Ja mam taki patent. Mowie synkowi ze był dzis grzeczny i ze jak pokaze mi teraz
      jaki jest dorosły i jak pięknie umie wchodzic po schodach to w domu znajdziemy
      moze jakas niespodzianke a jak kupie mu np jakas ksiazeczke to opowiadam mu jaka
      jest fajna i wtedy zapomina o noszeniu na rekach a ja mowie, biegnij na gore bo
      książeczka ucieknie. U mnie działa. Niespodzianka to np delicja (sztuk 1),
      ciasteko...

      > w domu tez sa
      > awantury,rzucanie siena ziemie,rzucanie przedmiotami,nawet podniesienie
      > ręki,ale zawsze wie,ze zrobila zle,wtedy smutna kladzie sie na ziemi i myk
      > palca do buzi. palca laduje tez jak zasypia, jak ogląda jakąs fajną bajke,jak
      > sie przytula...nie wiemy jak ją odzwyczaic,czy mozna mowic,ze przyjdzie coś
      > tam i ci go odgryzie?bo-zeby bedą krzywe,robaki beda w brzuchu i bakterie,to
      > nie ladnie-nie dziala...

      nie mam patentu na palec ale jak w domu jest histeria to nie zwracam uwagi,
      działa i to tak dobrze ze nie ma teraz takiego problemu...


      > sytyacja w domu- byla ok 2 lata(tak...aż)bardzo nerwowa,klocilismy się,(2
      > pezeprowadzki,doszedl w kwietniu zlobek) ale teraz tego nie ma od jakiegos
      > czasu...wiem,ze ona musi to przeżyc sama w sobie,ale czasem nie mam sily
      > znosic tych ataków furii,bo prawda jest taka,ze boje sie bez wózka a nawet i
      > z pojechac z nia sama do lazienek, do sklepu i zazwyczaj bez faceta albo
      > znajomego nie chodzę,po 1 bedzie chciala na ręce po jakims czasie,albo cos
      > jej nie podpasuje,np nie pozwole wziąc brudnego palucha do buzi juz na
      > ziemie,a nie moge jej niesc,i nie chcę i nie poiwnnam z resztą

      atak furii? wychodz do drugiego pokoju, ja tak robiłam bo czasami myslalam ze go
      chyba utłukę



      > co robie w takich sytuacjach....kiedys dawalam klapsy,krzyczalam tez
      > czasem...teraz tlumacze albo w domu-zostawiam na podlodze i jej
      > przechodzi,chce sie przytulic,wtedy jej tlumacze i kiwa,ze rozumie,ze sie zle
      > zachowala,po prostu jej odbija z powodu takich pie..ze szok,drobnostek.ale
      > teraz staram sie nie podnosic glosu,ewentualnie mowic stanowczo..nie biję
      > jej,bardzo rzadko dam klapsa,przez ubranie...mowie tez czasem-jak jestes
      > teraz zla to tup nózkami mocno w ziemię, nie bij mnie(jak sie zamachnie)
      > tylko tup...

      nie bij bo jak ona cie uderzy to średnio ci uwierzy ze bic nie wolno...
      nie krzycz bo ona bedzie robiła to samo i nie skuma jak bedziesz sie produkować
      na temat spokojnych rozmow i nietolerowania krzyku przez rodzicow...


      Nie ma jakiejs babci ktora moglaby ja wziasc czasami na weekend? Odsterswoalabys
      sie w towarzystwie meza. Albo moze wyslij meza na spacer z małą?
Pełna wersja