Jeszcze o samobójstwie nastolatki

26.10.06, 10:28
Tak sobie myślę o tych dzieciach które nie reagowały na dręczenie
dziewczyny.Kurcze , co można potem im powiedzieć.Czy każdy musi być bohaterem
(bo zakładam ,że bały się tamtych chłopców)?Czy wybaczyłabym własnemu
dziecku ,że bohaterem nie jest? Jak powiesz że to żle , że nie reagowały-mogą
nie udzwignąć poczucia winy, ale powiedzieć ,że to nie ich wina jest nie
prawdą. Co o tym myślicie? Ja bym była załamana gdyby moje dziecko nie
zareagowało.
    • mysia-mysia Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:30
      A gdybyś sama była w takiej sytuacji (tzn. miałabyś 14 lat) to zareagowałabyś?
      Poszłabyś po nauczyciela?
      • beata985 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:32
        taksobie myślę, co bym ja, czy każda z Was zrobiła znajdując się w takiej
        sytuacji???-mam zarówno chłopaka do wychowania i dziewczynkę. Strach myśleć.
        • elkusia Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:45
          nie wiem jak wychowywać i czego nauczyć moją córkę, chciałabym samych dobrych
          rzeczy - ale się boję, że wtedy nie poradzi sobie z okrucieństwem świata. Mam
          jej mówić, że ma być twarda, ostra i walić w pysk (zapisać na karate)? Jaką
          wtedy będzie kobietą, jak wychowa swoje własne dzieci?
          Może założę program minimum - żeby chciała przyjść do mnie, gdy będzie miała
          naście lat po radę, opowiedzieć o swoich problemach, kłopotach.
          • triss_merigold6 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:50
            Powiem brutalnie: mając dziewczynkę wychowywałabym ją na twardą i bezwzględną.
            Na taką co opinię ma w dupie i najwyżej ceni swoją niezależność a nie innych
            ludzi. Żeby była szybciej taka jak ja w wieku lat 30+, wtedy jest łatwiej sobie
            radzić ze wszystkim.
          • alfama_1 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:49
            Córkę wychowamy tak jak syna. Mam nadzieję, że zawsze do nas przyjdą z
            problemem. Oboje będę chciała nauczyć jak się bronić, że mają prawo krzyczeć,
            stawać w obronie słabszych. Nie uważam, że z tego powodu córka będzie miała
            trudności jako kobieta.
      • triss_merigold6 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:41
        Pamiętajac siebie w wieku 14 lat i panujący kult "niekapowania" dorosłym nie
        wyszłabym z klasy po dyrektora czy nauczycielkę. Mając lat 16 czy 17 już tak
        ale nie w (wiekowo) 7 klasie podstawowki. Nie byłabym bohaterką z cyklu "sama
        przeciwko klasie i całej wsi".
        • asiaasia1 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:45
          podobnie reagują ludzie dorośli w środkach transportu na złodzieji lub pobicia.
          sama kiedyś byłam w takiej sytuacji- pijak z psem bez kagańca chciał ode mnie i mojego partnera kasę, groził nam, wyzywał, poszczuł kundlem, pewnie nieszczepionym- ja 2 tyg. przed porodem- myślicie, że ktoś zareagował ?
        • zonazona Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:45
          Zgadza się.
          Pamietam też, ze w tym wieku dojrzewanie było wstydliwe. A bycie obiektem
          pożądania rówieśników - bardzo krępujące
        • elkusia Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:48
          ale oni nie byli sami, to była cała klasa wobec 4 czy 5 chłopaków. wiem, że
          samemu nikt nie zareagowałby ale razem? nikt nie krzyknął: przestańcie!, czy
          może chochotali i zachęcali tamtych?
          • triss_merigold6 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 10:51
            Badania udowadniają, że im więcej widzów tym mniejsze szanse, że ktoś
            zareaguje. Odsyłam do Aronsona i Zimbardo.
        • brak.polskich.liter O, toto 26.10.06, 13:48
          Tez pamietam okres poznej podstawowki i dlatego nie bylabym kategoryczna w
          ocenie kolegow i kolezanek Ani. 14 lat to dosc glupi wiek i opinia srodowiska
          rowiesniczego jest cholernie wazna. Przekaz lecial "Ania sie postawila,
          zobaczcie, co z nia zrobimy". Niewiele osob, jak sadze, mialoby ochote fundnac
          sobie cos podobnego, lepiej sie nie wychylac. A "zakablowanie" nauczycielowi
          niechybie rownaloby sie smierci towarzyskiej i ostracyzmowi.
          Poza tym - te dzieciaki znaly sie nie tylko z terenu szkoly. Czyli - wychylic
          sie, podpasc grupie i zarobic ostracyzm niejako podwojny - i w szkole, i poza
          szkola? Zbyt wysokie ryzyko.
          • anka_po_prostu Re: O, toto 26.10.06, 13:53
            A "zakablowanie" nauczycielowi
            > niechybie rownaloby sie smierci towarzyskiej i ostracyzmowi.
            > Poza tym - te dzieciaki znaly sie nie tylko z terenu szkoly. Czyli - wychylic
            > sie, podpasc grupie i zarobic ostracyzm niejako podwojny - i w szkole, i poza
            > szkola? Zbyt wysokie ryzyko.

            czyli jaki z tego wniosek? Lęk przed odrzuceniem przez klasę pozwala na brak
            reakcji? Nie zgadzam się z tym.

            A.
            • brak.polskich.liter Re: O, toto 26.10.06, 14:15
              Nie w tym rzecz. Wiadomo, ze dzieci z tej klasy okazaly sie tchorzliwe i glupie,
              co do tego nie ma watpliwosci. Natomiast wiem, ze ciskajac na nie gromy i
              delektujac sie moja moralna wyzszoscia stoje na dosc sliskim gruncie. Po prostu
              dobrze pamietam wlasne szkolne lata, podzial klasy na dreczycieli, dreczonych i
              reszte. Ta reszta byla tak samo glupia, tak samo tchorzliwa i tak samo obojetna
              jak te dzieci z klasy Ani.

              Poza tym, jakos trudno mi stosowac ta sama miare dla doroslych i 14-latkow.
              Postawienie sie grupie i wylamanie z szeregu - to zachowania, z ktorymi wielu
              doroslych ma problemy, nie oczekiwalabym wiekszej dojrzalosci i odwagi od
              nastolatkow.
      • zonka77 ja poszłabym bezwzględnie po 26.10.06, 12:51
        nauczyciela i nie mam żadnych wątpliwości ze bym to zrobiła, albo pamiętając
        siebie z tamtych czasów najpierw rzuciłabym się na tych drani z pięsciami a
        potam narobiłabym wrzasku na całą szkołę. I nie dlatego że byłam młodą
        superbohaterką ale dlatego że byłam normalna. Nie mieści mi się w głowie - nie
        potrafię pojąć jak klasa mogła nie pobiec po kogoś i nie narobić wrzasku. Nie
        pojmuję!!
        Przecież to nie było dokuczanie - nie pojmuję, rozebrali dziewczynę, filmowali
        to komórką - ona krzyczała i wyrywala się a cała reszta się gapiła i ani jedna
        osoba nie wpadła na to żeby narobić wrzasku.
      • mathiola Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 27.10.06, 19:46
        Ja bym poszla. Wiem na pewno, bo stanelam kiedys w obronie uczennicy, nad ktora
        nauczycielka sie znecala psychicznie. W obecnosci tej nauczycielki. Balam sie,
        ale nie moglam jednoczesnie zniesc niesprawiedliwosci ktora dotykala moja
        kolezanke.
    • triss_merigold6 Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 10:46
      Dziewczynki - koleżanki Ani właśnie odbierają życiową lekcję. Reakcje ojców
      chłopaków są takie "nic się nie stało, to koleżanki rozdmuchały sprawę, mój syn
      jest niewinny". Szkoła zamiata pod dywan. Rodzice Ani - jak widać.
      Lekcja brzmi: nie wychylaj się a jak cię macają to lepiej w krzakach, bo
      przynajmniej nikt nie widzi.I nie skarż się, nie rób afery, bo tylko sobie i
      starym gorzej zrobisz.
      • asiaasia1 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 10:48
        heh, dokładnie... typowe wioskowe zachowanie- poczucie "wspólnoty" góruje nad zdrowym rozsądkiem- nawet rodzice Ani się boją...
        • asiaasia1 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 10:51
          albo matka Ani też myśli, że to dziewczyna jest winna i sama taką lekcję odebrała kiedyś ...
        • anka_po_prostu Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 10:53
          to jest niestety bardzo trudne.
          Mam V- i III- klasistów (starsza dziewczyna, młodszy chłopak). Wczoraj
          rozmawiałam z nimi dość długo nt. tego, co się stało w Gdańsku.
          Powiedziałam im, że w takiej sytuacji koniecznie powinni pójść po pomoc, nawet
          jeśli będą jedynymi osobami w klasie. Może to niebezpieczne (późniejsze
          represje), może niepopularne, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła im
          powiedzieć inaczej.
          Szczerze wierzę w to, że reakcja choćby jednego odważnego mogłaby uratować tej
          dziewczycie życie.
          Gdyby moje dziecko nie zareagowało, przyznam, że czułabym się bardzo podle.

          A.
          • mysia-mysia Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:00
            > Powiedziałam im, że w takiej sytuacji koniecznie powinni pójść po pomoc, nawet
            > jeśli będą jedynymi osobami w klasie. Może to niebezpieczne (późniejsze
            > represje), może niepopularne, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła im
            > powiedzieć inaczej.

            Wiesz, ale to chyba za mało.
            Nawet jeśli ktoś pobiegłby po nauczyciela to dziewczyna i tak była już
            upokorzona. Nie wiadomo jak nauczyciel by zareagował. Może niechcący nawet
            zrobyłby lub powiedział coś, przez co poczułaby się jeszcze gorzej? No i byłby
            kolejną osobą, która byłaby świadkiem jej upokorzenia. Czy potrafiłby rozegrać
            to tak, żeby jakoś ją ochronić? Szczerze wątpię.
            • anka_po_prostu Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:10
              mysia-mysia napisała:

              > Wiesz, ale to chyba za mało.
              > Nawet jeśli ktoś pobiegłby po nauczyciela to dziewczyna i tak była już
              > upokorzona.

              Ale nie chodzi mi o pójście po pomoc po całym zajściu, tylko na początku.
              Dzieci w tym wieku wiedzą już dobrze, czy są to "zwykłe" zabawy, czy kroi się
              coś więcej.
              Nie wierzę, że nie było wyjścia z tej sytuacji. I będę się upierać przy tym, że
              nie można zezwalać na obojętność.

              A.


              • mysia-mysia Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:13
                Na jakim początku? Skąd miałyby wiedzieć że dojdzie do tego?
                Ciebie nikt w szkole nie próbował obmacać?
                • jowita771 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:18
                  mysia-mysia napisała:

                  > Na jakim początku? Skąd miałyby wiedzieć że dojdzie do tego?
                  > Ciebie nikt w szkole nie próbował obmacać?

                  juz samo "obmacanie" powinno być napietnowane. co to znaczy "obmacać". jak taki
                  debil szuka wrażeń, to niech wsadzi łapę do kontaktu, będzie jednego mniej.
                  ja zamierzam córkę nauczyc, że n ikt nie ma prawa jej dotknąć bez jej zgody i
                  koniec, nie ma wytłumaczenia dla obmacywania.
                  • mysia-mysia Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:24
                    tak i ja nie mówię że mają prawo obmacywać
                    ale jednak zadrzają się sytuacje różne, że faceci tego próbują - ja wtedy
                    dawałam im kopa wink
                    ale lecieć do nauczyciela gdy tylko kolega zaczyna obmacywać koleżankę? a może
                    koleżanka sobie nie życzy żeby to się roznosiło? ja nie miałabym ochoty żeby
                    ktoś informował nauczyciela za każdym razem gdy kolega próbował dotknąć mojego
                    tyłka - to byłby tylko obciach
                    • jowita771 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:28
                      niestety to jest postrzegane jako obciach. a obciachem powinno być tylko
                      dla "obmacywacza".
                    • zonka77 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 13:02
                      tyle ze niekoniecznie musiał być naucyciel. U mnie w klasie dziewczyny rzuciłyby
                      sie na chłopaków i narobiły wrzasku
                  • babka71 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 12:00
                    W podstawówce kolesie naśmiewali się z dziewczyny z mojej klasy..nosiła watę ,
                    (pierwsza dostała ..,wata jej wypadła ,okres wiadomo...dziewczyna ze wsi itp..
                    Dostali ode mnie opiernicz,(byłam gospodarzem klasy), ale nie pomogło, więc
                    dostał jeden z głównych " nasmiewajków" w jaja tak, ze się rozpłakał i
                    podkablował do wych. Pomogło!!!
                    Reszta "nasmiewajków" uważała go za mięczaka i sprawa się rypła , ze tak
                    powiem..stracił pseudo "szacuneczek" , a koledzy zrozumieli co nie co....
                    p.s Nie rozumiem jak klasa mogła nie reagować??? ...,
                    Na ból na cierpienie chyba kazdy normalny człowiek MUSI reagować, nawet kosztem
                    utraty zdrowia, zęba, taki zwykły,Chrześcijański, ludzki odruch...


                • anka_po_prostu Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:19
                  wiesz, nikt nie kładł mnie na ławkę np. W tym momencie można było zapobiec
                  rozebraniu, macaniu, udawaniu gwałtu itp.

                  Nie chcę się kłócić, mam nadzieję, że ty też nie. Powiedz mi na spokojnie, jak
                  ty byś chciała nauczyć swoje dzieci? Może skorzystam z rady.

                  A.
                  • mysia-mysia Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:31
                    > wiesz, nikt nie kładł mnie na ławkę np. W tym momencie można było zapobiec
                    > rozebraniu, macaniu, udawaniu gwałtu itp.
                    u mnie w klasie była sytuacja, że dziewczyna położyła się na ławce żeby coś
                    sięgnąć, wtedy położył się na niej kolega i zaczął obmacywać - ot, taki wygłup
                    klasa się śmiała, koleżanka go zepchła, trochę się pewnie zawstydziła i tyle

                    i właśnie o to mi chodzi że to się zawsze wydaje, zwłaszcza w tym wieku, że nic
                    się więcej nie stanie, a gdy już się stało to nikt nie wie, co robić

                    > Nie chcę się kłócić, mam nadzieję, że ty też nie. Powiedz mi na spokojnie, jak
                    > ty byś chciała nauczyć swoje dzieci? Może skorzystam z rady.

                    nie wiem i nie mówię, że źle zrobiłaś, mówię tylko że na takie sytuacje nie ma
                    prostych recept

                    ps. nie kłócę się tylko dyskutuję
                • zonka77 nie do mnie pytanie 26.10.06, 12:59
                  mysia-pysia ale odpowiem od siebie:
                  w szkole raz mnie kolega chwycił za krocze - dokładniej to łapę wsadził między
                  nogi jednocześnie mnie łaskocząc i usiłował mnie pocałować "z języczkiem" -
                  dostał takiego strzała w brzuch że mało łba nie rozbił o scianę. Zrobiłam z tego
                  aferę która się oparła o dyrektora a pół klasy chłopaka miesiąc prześladowało
                  nazwą "zboczeniec" Zresztą wyrósł potem na miłego faceta a tamto zachowanie było
                  dla szpanu.
                  Kiedy byłam w szkole nie było mowy o obmacywaniu w szkole w wieku 14 lat i koniec.
                  Za podglądanie i inne akcje dziewczyny wspólnie wsiadały na chłopaków i były
                  afery na całą szkołę.
                  • zonka77 to było do mysi pysi 26.10.06, 13:00
                    na pytanie czy nikt nigdy w szkole nie próbował obmacywać
          • mysia-mysia Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:11
            Poza tym to chyba nie tylko o to chodzi.
            Ale też o to, że dziewczyny uczone są od małego uległości i starań by zadowolić
            innych. To faceci wyznaczają w naszym społeczeństwie standardy. I wszyscy nas w
            tym utwierdzają. Pamiętam jak kilka lat temu (no może dziesięć) przeczytałam w
            "Jestem" artykuł dla dziewczyn o tym jak poderwać i utrzymać chłopaka. Była tam
            taka ciekawa rada: nie idź z nim za wcześnie do łóżka, bo pomyśli że jesteś
            łatwa. Nie ważne co sama o sobie myślisz i czy masz ochotę iść z nim do łóżka
            czy nie, ważne co on myśli o tobie.
            Nawet czasopisma dla niby silnych kobiet roją się od rad: pokaż mu że jesteś
            niezależna, bo faceci to lubią.
            Dlatego nie dziwię się nie tylko że nikt nie pobiegł po nauczyciela, ale także
            temu, że dziewczyna nie krzyczała tak, by ktoś z korytarza mógł ją usłyszeć.
        • jowita771 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:05
          w nosie bym miała taką wspólnotę, nikt nic nie zrobił, chocby porządnego
          hałasu, zeby nauczyciel przyszedł.
      • elza78 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:46
        triss wez pod uwage szerszy aspekt sprawy oni wszyscy byli z jednej wioski i
        ania i ci kolesie... to wiele moim zdaniem tlumaczy na wioskach to juz
        zupelnie "co ludzie powiedza" a dziewczyna nawet jak zostanie zgwalcona to
        mowia ze dziwka bo prowokowala...
        • triss_merigold6 Re: Dziewczynki właśnie odbierają lekcję życia 26.10.06, 11:50
          Właśnie o tym cały czas piszę. A reakcje na gwałt są podobne, nie tylko
          specyfika wsi.
    • maadzik3 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:00
      Na pewno jest to dowod na kompletny brak zaufania do nauczycieli. Dzieci (pewnie
      niebezpodstawnie, co ich jednak nie usprawiedliwia)wiedzialy ze kto sie wychyli
      bedzie nastepnym kozlem ofiarnym a dorosli sie nie przejma - nie uwierza,
      zatuszuja, nie zrobia nic (jak dotad w sprawie Ani). Inna rzecz ze jak
      przeczytalam w dzisiejszej GW komentarz chlopca z tej klasy "Wszyscy sie
      nabijali nikt nie sadzil ze laska tego nie wytrzyma" to mna zatrzeslo. Zadnego
      poczucia winy, zadnego poczucia tragedii. Ot, powiesila sie. Jaka przykrosc.
      WRrrrrrr!!!! Pamietacie film z Judy Foster "Oskarzeni"???
      M.
      • jowita771 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:08
        też pomyslałam wczoraj o tym filmie, nie można tłumaczyć gwałtu zachowaniem
        ofiary. nie można mówić, że sprowokowała. nie oszukujmy się, mężczyźni też mają
        mózg i tłumaczenie, że to tylko facet, mysli wiadomo czym, jest złe.
        miedzy innymi tym różnimy się od zwierząt, że panujemy nad popędem.
    • iwoniaw A wy, emamy, inne jesteście? 26.10.06, 11:07
      A kto w wątkach o pijanych kierowcach, ludziach prowadzących bez prawa jazdy,
      psach notorycznie wypuszczanych bez smyczy i kagańca, nie sprzątających po nich
      właścicielach, ludziach parkujących w niedozwolonych miejscach etc. wzywanie
      policji/straży miejskiej nazywał wielokrotnie DONOSICIELSTWEM?
      Sądzę, że takie matki właśnie wychowały dzieci z klasy Ani. Czemuż się dziwicie?
      • triss_merigold6 Re: A wy, emamy, inne jesteście? 26.10.06, 11:09
        Zwłaszcza jeśli chodzi o pijanych kierowców. Zwłaszcza.wink Albo kierowców bez
        prawa jazdy.
      • jowita771 Re: A wy, emamy, inne jesteście? 26.10.06, 11:09
        otóż to! pora skończyć z mitem o donosicielstwie.
    • lenka30a Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:28
      Jak byłam w podstawówce to prawie (prawie robi różnicę) takie same sytacje
      zdarzały się w mojej klasie. Tzn. przychodziło do nas 3-4 chłopców z wyższej
      klasy i zaczynali dotykać wybraną dziewczynę, dosłownie wszędzie, ona się
      wyrywała i krzyczała, ale oni się tylko smieli. Działo się to zawsze na
      przerwie, nigdy na lekcji. Oczywiście żaden z nauczycieli nigdy nie zareagował,
      bo UDAWALI że nie widzą.
      Pisze o tym, bo najczęsciej spotykało to moją koleżankę z ławki(była dziewczyną
      mocno wyposażoną) i tu uwaga, dla tych co nie wierzą, że dzieci w takiej
      sytuacji potrafią odpowiednio zareagować ; ZAWSZE JEJ POMAGAŁAM, tzn.
      odpychałam ich od niej, krzyczałam ze zawołam nauczyciela i to pomagało, za
      każdnym razem.
      Kiedyś przyszli też do mnie i...po prostu się rozpłakałam, zostawili mnie w
      spokoju. Sprawa trafiła do dyrektorki szkoły. Chłopcy zostali wezwani " na
      dywanik", jak wyszli to wszyscy mieli na policzkach czerwone plamy,
      prawdopodobnie dostali po razie. NIGDY WIĘCEJ SIĘ TO NIE ZDARZYŁO.

      Problem jest w tym, że nikt nie zareagował i nie pomógł tej dziewczynce na czas.
      Moim zdaniem koledzy i koleżanki tej dziewczyny powinni mieć wyrzuty sumienia
      za brak reakcji.To się nazywa znieczulica.
    • babsee Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:31
      W piątej klasie szkoły podstawowej dreczyl mnie koleś.Wyzwiska, izolacja od
      klasy itp.Z czasem stworzyl front kilku kolegów i męczyli mnie psychicznie.Mama
      wiedziala, rozmawiala z psycholog szkolną, z wychowawczynią-nic to nie
      dało.Bylo jeszcze gorzej.
      Doszlo do tego ze szlam do szkoly z gulą w żołądku.Az wreszcie trafil mnie
      szlag.Zapisalam sie na judo.Po pol roku, sprowokowana po raz kolejny, na
      przerwie dolożylam prowodyrowi tak,ze nie mial sily wstac.Z prezyzcja i
      wyrachowaniem "sprowadziłam do poziomu" a jak juz nanim siedzialam to go
      tluklam po gębie do momentu az zaczął krwawić z nosa.Cala klasa stala i
      patrzyla na to.Nikt nic nie powiedzial.I co?
      zostalam wezwana do pedagog szkolenej!z rodzicami.I tam wyglosilam swa pierwszą
      mowe(jak sie pożniej okazalo) nasiąknieta feminizmem.Bo pani pedagog mowila:jak
      to wypada!dziewczynka????
      Rodzice chlopaka nie złożyli skargi.Ale ja miala zachowanie niepoprawne na
      koniec roku i kłopoty do czasu ukończenia szkoly.
      • monia145 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:37
        Od dziś jestes moją idolkąsmile
      • mysia-mysia Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:38
        > mowe(jak sie pożniej okazalo) nasiąknieta feminizmem.Bo pani pedagog mowila:jak
        >
        > to wypada!dziewczynka????

        no rzeczywiście - bardziej wypada żeby dała się dręczyć, wpisuje się wtedy w
        ogólną historię kobiecego upokorzenia w słusznych jak i zupełnie błahych sprawach
      • lenka30a Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:39
        jesteś super!
        • babsee Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 12:52
          Dzięki smile
          Ale chcialam tylko powiedziec ze moja córcia tez pojdzie na judo,samoobrone
          albo co.
          Ojciec mojoego kolegi(baardzo nieśmialego)zawsze mu mowil "najpierw lutuj-potem
          sie bedziesz tlumaczyc".
          I pamietam do dzis-chociaz bylam z charakteru wygadana i pyskata, jak strasznie
          sie balam chodzic do szkoly,jak sie wstydzilam potwornie tych wyzwisk.I ze
          obciach to byl maxymalny.Nie popelnilbym samobojstwa.Ja nie z tych.Ale nie
          dziwie sie ze dziewczyna to zrobila.

      • jowita771 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:42
        donosic nie mozna, bronic się skutecznie dziewczynce nie wypada, to co mają
        robić? ja też w dzieciństwie spotkałam się ze stwierdzeniem, że zachowuję się
        jak chłopaczysko. kolega mnie smarował brudna szmata do tablicy. złapałam go i
        natarłam ta szmatą. na to weszła nauczycielka, zrobila afere, że dziewczynki
        TAK sie nie zachowują, wezwała mamę do szkoły, musiałam wyprać mu fartuch.
        potem powiedziałam mamie jak było. poszła z tym do nauczycielki i mnie
        wytłumaczyła. nauczycielka powiedziala, ze nie wiedziała, ze to on zaczął. mama
        jej powiedziała, żeby na przyszłość lepiej się zorientowała w sytuacji zanim
        wyda werdykt.
        jeszcze kilka razy mama musiała interweniować u nauczycieli i nie tylko
        nauczycieli.
        kiedys nawet dała w pysk w mojej obronie. poskutkowało.
      • brak.polskich.liter Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 14:05
        O, qrde... Tos mi zaimponowala. Respect, respect, respect.

        Urzekla mnie postawa pani pedagog szkolnej. Jasne, wiadomo, ze chlopcom wypada
        wyzywac, ponizac, dreczyc, lac, ale zeby to dziewczynka przylutowala (notabene
        swojemu wielokrotnemu przesladowcy, sprowokowana)... No swiat sie konczy po prostu.
        No i fakt, ze, jak piszesz, klopoty mialas do konca szkoly. Powod? Odmowilas
        bycia ofiara. Tez klasyka.
        Na swoje szczescie mialas wsparcie rodzicow, a to sporo. Jakie opcje maja te,
        ktore takiego wsparcia nie maja? Strach pomyslec.
    • maadzik3 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:35
      Tak, pamietam i ja zdarzenie sprzed20-tu lat gdy dziewczynka systematycznie
      tluczona w domu pasem i walkiem byla przez nauczycielke i opiekunke kolonijna
      uwazana za dobrze przygotowana do zycia bo jak za maz wyjdzie nie bedzie za mama
      plakac. Bez komentarza.
      • jowita771 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:45
        dobrze przygotowana do życia w rodzinie, bo przecież "jak się baby nie bije, to
        jej wątroba gnije"
        • mijaczek Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 11:52
          wiecie co...ja rozumiem wiele rzeczy, mam siostre 13-letnia i widze przez jaki
          okres ona teraz przechodzi...sama mialam 13 lat, wydawalo mi sie, ze jestem
          dorosla i nie potrzebuje niczyich rad, a juz bycie zajefajnym w szkole i nie
          podskakiwanie tym co nie trzeba bylo po prostu musem, ale WIEM, po prostu WIEM,
          ze gdyby na moich oczach ktos kogos upokorzyl tak strasznie nie stalabym i nie
          patrzyla...zrobilabym cokolwiek...rzucila krzeslem w okno, walila w drzwi, nie
          wiem... cos, co zwrociloby uwage reszty szkoly i choc na chwile zdezorientowalo
          tych gnojkow...
          i nie moge pojac jak cala klasa zostala tak strasznie zaczarowana przez kilku
          malych !#&(#%%!!, ktorzy doprowadzili ta dziewczynke do smierci....
          Boze...gdybym ich tylko dostala w swoje rece....
    • elkusia Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 12:37
      cholera, ja dawno temu chodziłam do szkoły, ale byliśmy w klasie jedną grupą.
      Było kilka bójek między chłopakami, ta dziewczyna nie lubiła tamtej, a tamta
      tej ale taka sytuacja nigdy by się nie wydarzyła. A na pewno żadna z nas nie
      pozwoliłaby, żeby ktoś którąś z nas obmacywał bez jej zgody.
    • agastrusia Bo jeszcze trzeba... 26.10.06, 12:44
      ...umieć odróżnić obywatelski obowiązek mający na celu dobro ogółu od
      zwykłego,chamskieg donosicielstwa, które służy tylko i wyłącznie podbudowaniu
      własnego ego lub jest sposobem na zarabianie.
      • agastrusia to jest do Jowity771 ;) 26.10.06, 12:47
        nie ty mi sie wkleiło.
      • iwoniaw Wyjaśnij mi proszę 26.10.06, 12:48
        co to jest "zwykłe, chamskie donosicielstwo".
        • triss_merigold6 Re: Wyjaśnij mi proszę 26.10.06, 13:02
          Też jestem ciekawa.
        • guderianka Re: Wyjaśnij mi proszę 26.10.06, 13:03
          wczoraj z mężem o tym samym rozmwialiśmy-przeciez rozebranie dziewczynki
          wydarzyło sie w klasie ok 30osób! co robiła reszta?dlaczego nikt nie stanął w
          jej obronie?
        • anka_po_prostu Re: wg mnie 26.10.06, 13:31
          iwoniaw napisała:

          > co to jest "zwykłe, chamskie donosicielstwo".

          Przykłady dotyczą w sumie "dupereli", ale wg mnie donocielstwo to np. sytuacje,
          których doświadczył ostatnio mój syn:

          odrobił krótką pracę domową na przerwie przed lekcją. Lizus klasowy nie mógł
          zdzierżyć tego, że syn złapał plusa za pracę i uprzejmie doniósł, że Misiek
          odrobił to przed chwilą.
          Druga sprawa: śpiewanie w chórze piosenki zadanej na pamięć, Michał umie tylko
          dwie zwrotki (były cztery). Śpiewa w tylnym rzędzie, nauczyciel tego nie
          słyszał, że w dwóch ostatnich syn nie wie, o co chodzi. Ten sam chłopiec, co w
          pierwszej sytuacji, podnosi rękę i mówi: "proszę pani, Michał nie zna tekstu".

          Nie pochwalam olewania prac domowych. Ale w tych sytuacjach dużo gorzej widzę
          zachowanie kolegi syna.

          A.
        • iwoniaw Nie odpowiesz mi? 26.10.06, 16:03
          Dlaczego?
        • agastrusia Re: Wyjaśnij mi proszę 26.10.06, 16:15
          takie jak napisałam wyżej. Nie ukrywajmy "donosiciel" kojaży się negatywnie i
          słusznie i nie powinna być podciągane pod to określenie interwencja mająca na
          celu zwrócenie uwagi na istniejące problemy. Chamskie donosicielstwo to takie,
          które ma celu zgnębienie drugiej osoby.
          • agastrusia Coś taka napastliwa? 26.10.06, 16:18
            Dotknęłam cię tak określeniem czy co - wyluzuj wink
          • jowita771 Re: Wyjaśnij mi proszę 26.10.06, 17:08
            jeżeli osoba robi coś złego, to dlaczego mam mieć na uwadze, żeby nie czuła się
            zgnębiona?
            jeżeli nawet nie sprząta po swoim wilczurku i ktoś inny nie doniesie, zeby jej
            nie gnębić, to inni będą mieli kiepskie samopoczucie czyszcząc buty po spacerze.
            • agastrusia Re: Wyjaśnij mi proszę 26.10.06, 17:54
              Kurcze dziewczyny czy wy naprawde nie wiecie o co mi chodzi? czy poprosty
              lubicie się droczyć?
              • iwoniaw Naprawdę jestem ciekawa 26.10.06, 19:22
                jaki jest konkretny przykład na "chamskie donosicielstwo". Nie jest to droczenie
                się, poważnie pytam.
                • agastrusia Re: Naprawdę jestem ciekawa 27.10.06, 13:13
                  Swego czasu była np. służba bezpieczeństwa - rusz troche głową!
                  • agastrusia Re: Naprawdę jestem ciekawa 27.10.06, 13:14
                    to oczywiście jest jeden z wielu przykładów.
                    • iwoniaw służby specjalne - każde państwo je ma 27.10.06, 13:17
                      Sugerujesz, że sam fakt ich istnienia świadczy o zdegenerowniu moralnym ludzi w
                      nich pracujących? Pomyśl chwilę...
                      • agastrusia Re: służby specjalne - każde państwo je ma 27.10.06, 18:20
                        Kurde jakaś ty upierdliwa! Nie chodzi mi o sam fakt istnienia słóżb specjalnych.
                        i wogole nie chodzi mi o tą instytucje. Chodzi mi o pewien rodzaj działalności,
                        która nikomu nie przynosi nic dobrego.
                        • iwoniaw Agastrusia - jeśli nie potrafisz podać przykładu 27.10.06, 22:51
                          na poparcie swych teorii, to z łaski swojej powstrzymaj się przynajmniej od
                          obrzucania mnie inwektywami, dobrze?
    • melka_x Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 16:11
      > ja nie miałabym ochoty żeby
      > ktoś informował nauczyciela za każdym razem gdy kolega próbował dotknąć mojego
      > tyłka - to byłby tylko obciach

      I co? Nadal się dziwicie reakcjom otoczenia i samej ofiaty? Skoro dla dorosłej
      osoby poinformowanie nauczyciela to tylko obciach, to czego oczekujecie od
      14latków?
      • mysia-mysia Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 16:25
        o widze że to o mnie chyba
        "obciach" miał się tyczyć nie tego, co myślę teraz tylko co myślałam jako nastolatka
        • melka_x Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 16:37
          Nie, to nie było o Tobiesmile, choć to Twoja wypowiedź, specjalnie nie wstawiałam
          nicka. Chodziło mi to, że to co doprowadziło do tragedii nie zdarzyło się
          nagle, najpierw pewnie było obłapianie, klepanie po tyłku, zaglądanie w dekolt,
          a że ludzie mają skłonność do przesuwania granic, to poszło to dalej. I nie ma
          się co dziwić, że otoczenie nie reagowało. Nikt nie reagował na klepanie po
          tyłku i macanie, bo obciach, a nagle mieliby zareagować na zdjęcie majtek? Niby
          z jakiej paki? Winne nie są dzieci, ale ogólna atmosfera przyzwolenia na
          podszczypywanie, klepanie, nawet sprośne uwagi plus przedziwna polska
          solidarność z łamiącymi normy/prawo pod tytułem "nie będę donosicielem".

          BTW kto przypomni nazwisko jurnego ministra, który w czasie oficjalnej wizyty,
          przed kamerami, tłumaczkę klepał po tyłku?

          --
          DLACZEGO
          • cocollino1 Tadeusz Iwiński n/t 26.10.06, 16:47
            • melka_x Re: Tadeusz Iwiński n/t 26.10.06, 17:15
              No oczywiście, że boski Tadeo, dziękuję za przypomnienie.
              • melka_x Iwański n/t 26.10.06, 17:17

                • monia145 Coco ma rację Melko- Iwiński:) 26.10.06, 17:20

    • dirgone Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 16:19
      Nie czytałam wszystkich postów i nie przytoczę tu w całości mojej historii, bo
      już ją opisałam chyba w dwóch innych wątkach na innych forach i pewnie
      moderatorka by mnie za to wyrzuciła, ale...
      Ale ja w wieku 13 lat przeżyłam podobną historię, tyle że nie tak drastyczną.
      Powiedziałam o tym mamie, a potem wychowawczyni. Też działo się to czas jakiś,
      chyba każda dziewczyna wie, jak to wygląda. I u mnie zakończyło się to
      potępieniem chłopaków, obniżeniem im ocen ze sprawowania, otarciem się o
      wydalenie ze szkoły. Zostałam przeproszona przez nich i przez ich rodziców,a oni
      wystawieni na specjalnym apelu w szkole. No końca podstawówki miałam spokój.

      Ale działo się to prawie 15 lat temu.
      • zojkaojka Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 26.10.06, 17:30
        Jasne , że trzeba dziewczynkę nauczyć ,że nikt jej dotykać nie może bez jej
        zgody , że ma krzyczeć i bronić się (chłopca zresztą też).I jasne jest że
        trzeba się starać by dzieci nam ufały i to do nas się zgłaszały po pomoc. A ja
        uważam za jedną z fundamentalnych prawd do przekazania dzieciom to że naszej
        wartości jako człowieka nie może nam zabrać nikt. Poniżając nas , tak naprawdę
        hańbi siebie nie nas. I to on ma się wstydzić.
        Ale ja tu pytałam o coś innego . Jak nauczyć odwagi , odpowiedzialności
        cywilnej i co zrobić gdy jej zabrakło , a konsekwencje są przerażające?
        • zojkaojka Re: za szybko wysłałam 26.10.06, 17:35
          Tzn pytam odnośnie tych biernych dzieci z reszty klasy.
          A jeszcze sprostuję - Kiełpino gdańskie to nie wioska tylko baaardzo drogie
          peryferie Gdańska, pełno luksusowych willi i nieliczni tubylcy ,też najczęściej
          nie biedni, bo sprzedali przedtem ziemię tym z willi.
          • phantomka Re: Zareagowalabym 26.10.06, 21:05
            wiem, bo reagowalam nie jeden raz na bicie kolezanek czy kolegow w
            szkole...mialam w zyciu wiele takich sytuacji i zawsze jakos reagowalam. Teraz
            boje sie takich sytuacji, kiedy jestem z dzieckiem, bo jej bezpieczenstwo jest
            najwazniejsze.
            Na pewno bede starala sie wpoic jej te zasady, ktore nam rodzice przekazali - a
            byla to w zasadzie jedna zasada - nigdy nie odwracaj sie od drugiego czlowieka,
            kiedy Cie potrzebuje i to nie tylko w tak drastycznych przypadkach.
            • pesteczka5 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 21:40
              Myślę, że w wieku 14 lat zareagowałabym i to zdecydowanie.
              Póki co, kiedy zanim zmieni się społeczeństwo, stereotypy i głupie
              funkcjonujące "wstydy" przy społecznej aprobacie dla wstydów rzeczywistych,
              możemy starać się tak wychować własne dzieci.
              Mów, co uważasz, nie gódź się na zło, lej, kiedy atakowany jest słabszy lub
              kobieta (dziewczynka). Nie bój się być jedyny, jeśli uważasz, że masz rację.
              Szukaj sprzymierzeńców, przyjdź do mnie, zawsze ci pomogę. Nie gódź się na
              niesprawiedliwość, broń siebie i bron innych.
              Myslę, że tego dzieciom nawet mówić nie trzeba, jeśli będą miały zdrowe
              poczucie własnej wartości, oparcie w nas i jakieś zasady... Oby tak było.
              No a najbardziej wkurza mnie uzależnienie od opinii. I ja akurat mam dużą
              potrzebę bycia postrzeganą jako sympatyczna;P - ale to bynajmniej nie wyklucza
              umiejętnosci tupania nogą.

              Nóż mi sie w kieszeni otwiera, jak mama Ani mówi "nie winię"!! Nie "wybaczam",
              ale nie winię!! Ludzie! Co poza podłym strachem macie w sobie, skoro nawet po
              śmierci dziecka nie umiecie stanąć po jego stronie!

              A klasa? Też jestem ciekawa, co powiedzą tym dzieciom psychologowie, skoro w
              pocucie winy wpędzać nie można.
              • triss_merigold6 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 21:49
                Właśnie widziałam na tvn24 relację, cóż... matka tej dziewczynki wygląda mi na
                taką co oklep regularnie brała i jest typem totalnej ofiary. Tatusiowie
                chłopaczków powalający: nalane grubasy o prymitywnych gębach. Ciekawe jakie są
                ich żony, bo ja z czymś takim bym nawet nie gadała nie mowiąc o trzymaniu w
                domu.
                Dzieciom psychologowie powinni walnąć prosto z mostu, że zachowały się jak
                tchórze a dopiero potem szukać mechnizmów tchorzostwa.I owszem, wpędzenie w
                poczucie winy uważam tu za bardzo wychowawcze i pożyteczne.
                • joanna35 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 22:11
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Dzieciom psychologowie powinni walnąć prosto z mostu, że zachowały się jak
                  > tchórze a dopiero potem szukać mechnizmów tchorzostwa.I owszem, wpędzenie w
                  > poczucie winy uważam tu za bardzo wychowawcze i pożyteczne.

                  Nic dodać nic ująć.
                  A co do matki - mnie też się wydała taką biedną kobiecinką co to cały świat
                  przeprasza, że żyje; niemniej matka , która w taki sposób reaguje na osoby,
                  które doprowadziły do tej tragedii budzi moje...nie wiem....politowanie?...
                  zniechęcenie?...agresję? Gdybym tak bardzo trzęsła tyłkiem przed społecznością,
                  z której się wywodzę to starałabym się zachować choć resztki godności własnej i
                  szacunku dla mojego zmarłego dziecka i nie odzywałabym się w ogóle, zamiast
                  opowiadać głupoty. Nie wiem też czy byłabym skłonna wybaczyć - jak ktoś
                  sugerował, a jeżeli już to na pewno nie od razu. To jest straszne,bo sama
                  jestem matką, ale na myśl o tej kobiecie nie odczuwam współczucia tylko odrazę
                  i agresję. Dla mnie jest ona tak samo winna śmierci swej córki jak koledzy,
                  reszta klasy, nauczycielka. Natomiast żal mi serce ściska na samą myśl o
                  dziewczynce.


                  • triss_merigold6 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 22:23
                    We mnie też ta kobieta nie budzi współczucia tylko odrazę pomieszaną z
                    politowaniem...
                    Co do dziewczynki, biorąc pod uwagę, że już wiemy co by ją czekało gdyby
                    opowiedziała rodzicom, poskarżyła się w szkole i do tej szkoły poszła w
                    poniedziałek to - nie owijając w bawełnę - samobojstwo oszczędziło jej wielu
                    miesięcy piekła na ziemi.I tak pewnie by się targnęła na życie ale po długim
                    koszmarze naokoło. Nie miała żadnych szans na wsparcie w tej tradycyjnej
                    kaszubskiej społeczności.
                  • monia145 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 22:34
                    Odbiegając od tematu- oglądał ktos wczorajszy program na jedynce " Polacy"?
                    Emitowany był wieczorem. W czasie projekcji nie wiedziałam- śmiać się czy
                    płakaćsmile Wycinek naszego społeczeństwa wyłaniający się z tego programu jest
                    przerażający- facet, ojciec rodziny opowiadajacy herezje typu" dziecko jest
                    biologiczną własnością rodziców i musi spłacic swój dług!!!?????" Albo drugi-
                    nauczyciel od siedmiu boleści, opowiadał z sadystyczna dumą, jak
                    to "dyscyplinował" niesfornego ucznia na lekcji WF- zlał go rózga przy całej
                    klasie i postulował, aby wszystkie szkoły stały się prywatne to on mógłby w
                    SWOJEJ porządek zaprowadzić!
                    Nieciekawy obrazek......
                    • berecik7 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 22:58
                      Problem w tym, że nasmiewamy się z zacofanych społeczności muzułmańskich, gdzie
                      to zabija się swoje córki z powodów honorowych, a sami jako społeczeństwo, moim
                      zdaniem, nie stoimy cywilizacyjnie o wiele wyżej. Polska wieś w swojej masie
                      (nie chcę nikogo urazić!) to jednak jeszcze ciemnota. Sama mam sporą część
                      rodziny na wsi i wiem, jakie tam obowiązują schematy myślenia. W niedziele do
                      kościólka, a w tygodniu życie paskudne i podłe. Dziwicie się rodzicom tej
                      dziewczyny, że nie stają w obronie córki? A przypomnijcie sobie przypadki,
                      kiedy proboszcz (z Tylawy????) molestował matki, potem ich córki, a w całej wsi
                      znalazła się JEDNA kobieta, która stanęła w obronie swojej córki i to ona
                      ujawniła całe to bagno. Oczywiście musiała się wyprowadzić.
                      • joanna35 Re: Zareagowalabym 26.10.06, 23:29
                        bercik tylko w części się z Tobą zgadzam. Mieszkam w mieście wojewódzkim - i
                        mogę Cię zapewnić, że tutaj życie jest tak samo podłe i paskudne. Zakładam, że
                        nie wszystkie dzieci z klasy Ani były z tej "ciemnej" wsi i co? W myśl Twojej
                        teorii,że ludzie z miasta więcej sobą reprezentują przynajmniej te dzieci
                        powinny umieć się zachować wobec krzywdzonej koleżanki. Umiały? Nie! A
                        dlaczego? A dlatego moja droga, że owszem ludzie ze wsi kierują się " co ludzie
                        powiedzą" natomiast ludzie z miasta wyznają tumiwisizm - popularnie - nie mój
                        problem. Kołtuństwo jest zarówno na wsi, jak i w mieście. A to Polska właśnie.
                        A Ty się nie dziwisz rodzicom tej dziewczyny? Dla mnie rodzice, którzy nie
                        potrafili ochronić własnego dziecka za życia, ani jej dobrego imienia po
                        śmierci to dno i pół metra mułu i guzik mnie obchodzi czy to co pisze jest
                        wobec nich w tej chwili poprawne czy nie.
                        • pesteczka5 Re: Zareagowalabym 27.10.06, 04:33
                          Jak czytam to, co napisała Joanna35, to przychodzi mi na myśl to, co obserwuję
                          od dawna. Że to stereotyp, że każdy rodzic kocha swoje dziecko. G*** prawda.
                          Mimo wszystko wzdragam się przed ocenianiem rodziców Ani, poszkodowanych
                          okrutnie i będących w szoku, wolałabym przyjąć ich postawę za model. A wtedy
                          już z całą mocą twierdzę, że żeby kochać, trzeba myśleć. Trzeba zadać sobie
                          trud refleksji, musi przyjść do tej durnej głowy pomysł, żeby się zastanowić,
                          co ten człowiek, to dziecko, czuje. A to w narodzie rzecz mało powszechna.
                          Wielu rodziców zapytanych - co pani/pana dziecko czuje/czuło? czy pana dziecko
                          jest szczęśliwe? robi oczy jak młyńskie koła. Jak to, co czuje? No cicho jest,
                          dwój nie przynosi, no i Iksowa go tak chwaliła, wstydu nie przynosi, tyle się o
                          nim dobrego nasłucham. Albo - niedobre jest jak pieron jakiś, nieusłuchane. W
                          drogę tylko człowiekowi wchodzi.
                          No kłopot Ania zrobiła rodzicom, nie da się ukryć.
                          • malila Pesteczko 27.10.06, 09:17
                            pesteczka5 napisała:
                            > No kłopot Ania zrobiła rodzicom, nie da się ukryć.

                            Tym jednym zdaniem trafiłaś w sedno.
                            • berecik7 Jeszcze o wsi 27.10.06, 10:58
                              Mam też takie spostrzeżenie. W rodzinach wiejskich nie szanuje się dzieci w
                              ogóle. Siostra mojego ojczyma też popełniła samobójstwo, bo zaszła w ciążę i
                              bała się rodziców. Zasady w tej rodzinie panowały takie:
                              1. Wpie..za wszystko, najlepiej prewencyjnie
                              2. Dziecko nie ma żadnego prawa głosu, nic do niego nie należy
                              3. Córki są z definicji podejrzane, bo mogą się puszczać
                              4. Dzieciom nie wolno było nawet siadać do stołu z dorosłymi, bo przecież nie
                              ten poziom.

                              W mieście natomiast zasady są inne: rób co chcesz, masz przecież tyle zabawek i
                              gier komputerowych, więc nie zawracaj dupy.
                              • iwoniaw Niekoniecznie 27.10.06, 11:01
                                Środowiska, w których nie szanuje się dzieci, występują zarówno na wsiach, jak i
                                w miastach. Niestety.
                                • triss_merigold6 Re: Niekoniecznie 27.10.06, 11:10
                                  Nie szanuje się dzieci, kobiet, zwierząt. Słabszych. Pojęcie nietykalności
                                  cielesnej, granic, prawa do intymności jest w tym kraju słabo znane a problemy
                                  wychowawcze rozwiązuje się klapsem/pasem. Wiedza z zakresu psychologii dziecka
                                  wynosi ZERO tak przekrojowo po społeczeństwie patrząc.
                                  Widok zadowolonych z siebie tatusiów młodocianych gwałcicieli podnosi mi
                                  ciśnienie, q..a. Takie przaśne wiejskie mordy co życie spędzają przed tv
                                  chlejąc piwo i żrąc tłuste rzeczy a prymitywizm ich świata jest porażający. Oni
                                  naprawdę nie widzą nic złego w obmacaniu dziewczyny w kilku, ściągnięciu jej
                                  majtek i wyśmianiu, bo pewnie sami się tak zabawiali w młodości.
                                  • iwoniaw Re: Niekoniecznie 27.10.06, 11:22
                                    > Nie szanuje się dzieci, kobiet, zwierząt. Słabszych. Pojęcie nietykalności
                                    > cielesnej, granic, prawa do intymności jest w tym kraju słabo znane a problemy
                                    > wychowawcze rozwiązuje się klapsem/pasem. Wiedza z zakresu psychologii dziecka
                                    > wynosi ZERO tak przekrojowo po społeczeństwie patrząc.

                                    Dokładnie. Nie jest to specjalnie charakterystyczne ani dla wsi, ani dla miast.
                                    Tacy ludzie są wszędzie, widuję ich nie tylko w tv, ale na poczcie, w sklepie, w
                                    kolejce do bankomatu, na placu zabaw (nie wiejskim bynajmniej). W dodatku są to
                                    zachowania wzmacniane przez powszechny przecież przekaz medialny - w dobie tv w
                                    każdym domu naprawdę trudno mówić o jakichś spektakularnych różnicach
                                    kulturowych. W tym przypadku - niestety.
                                  • agastrusia Re: Niekoniecznie 27.10.06, 18:29
                                    Uważm,że poraz kolejny przesadzasz. Widać, że w swoim życiu przeżyłaś to i owo
                                    ale to nie znaczy, że każdy tak ma - uwież mi.
                                    • triss_merigold6 Re: Niekoniecznie 27.10.06, 19:00
                                      Ależ ja nie twierdze, że KAŻDY tak ma. Ja żyję w inteligenckiej enklawie, w
                                      moim kręgu znajomych nie ma ludzi po podstawówce czy zawodówce, bezrobotnych
                                      czy chodzących do MOPS-u. Podobnie jak nie ma faszystów, antysemitów czy
                                      zwolenników LPR. Czy to oznacza, że ich nie ma wcale? Są. Podobnie jak klimaty
                                      o których piszę.
                                      • agastrusia Re: Niekoniecznie 27.10.06, 19:18
                                        Oczywiście ale to również nie oznacza, że ludzie z którymi nie masz styczności
                                        są tacy jak ty to opisujesz! Może warto zejść na ziemie i troche się pobratać z
                                        plebsem może wtedy byś zmieniła zdanie.
                                        • triss_merigold6 Re: Niekoniecznie 27.10.06, 19:59
                                          Moje doświadczenia (bynajmniej nie jakieś drastyczne) z - jak to określasz -
                                          plebsem są takie, że nie mam ochoty mieć z takimi ludźmi nic wspólnego. Inna
                                          mentalność, inny system wartości, inny model życia. Zero punktów stycznych poza
                                          tym samym obywatelstwem. Jeździłam wielokrotnie na wieś, chodziłam do b.
                                          przeciętnej podstawówki, mieszkałam na blokowisku, miałam kolegów i koleżanki z
                                          b. róznych domów, potem znajomych z różnistych klimatów. Dziękuję, wolę moją
                                          enklawę.
                                          • agastrusia Re: Niekoniecznie 27.10.06, 20:39
                                            Jak chcesz ale nie oceniaj zbyt pochopnie. I jeszcze powiedz mi jedno, czy w
                                            tych inteligenckich enklawach nie zdażają się tacy co to im słoma z butów
                                            wystaje? I oprócz wykształcenia nic nie mają do zaprezentowania? Prostacy są
                                            wszędzie - podejżewam, że w twojej enklawie też.
                            • jowita771 Re: Pesteczko 27.10.06, 11:22
                              miałam identyczne odczucia czytając o matce Ani. narozrabiało dziecko, teraz
                              trzeba za nie przepraszać, może da się załagodzić sprawę. jak sie powie, że to
                              nie ich wina, to może ich wypuszczą.
                              wcześniej myślałam, co muszą przeżywać jej rodzice, ale już mi ich nie żal.
                              • jol5.po przeszłość chłopców 27.10.06, 11:47
                                ja wyłapałam w informacjach jeszcze coś. Chłopcy owi pod koniec poprzedniego
                                roku szkolnego zdewastowali samochody kilku nauczycieli, bo nie byli z nich
                                zadowoleni. nie miało to konsekwencji. POlicja nie została zawiadomiona. Wiadomo
                                sprawa w sądzie ciągnęłaby sie długo, a do tego znikoma szkodliwość czynu -
                                społeczność szkolna mogła tak sadzić, gdyż (to też wyłapałam w wiadomosciach,
                                ale innych) rok wcześniej jedna z dziewcząt w szkole obmacywana przez chłopaka
                                rozdmuchała sprawę, dyrekcja to zbagatelizowała, ale matka dziewczyny złożyła
                                sprawę w sądzie, która to sprawa do dzisaj nie została ona rozpatrzona. Gdyby
                                nauczyciele złożyli sprawę za owe samochody, być może mieliby podpalone drzwi
                                zaraz na nastepny dzień, a moze ich dziecko zostałoby nastraszone - to raczej
                                miałoby szybkie konsekwencje, sąd nie jest tak sprawny.

                                Wracając jeszcze do niereagującej klasy - też mnie to strasznie nurtuje. Myślę
                                sobie, że może też było tak, że dziewczynka była tzw kozłem ofiarnym - zawsze
                                się jej dokucza i to nie tylko chłopcy, ale po oprostu tak się przyjęło w
                                klasie. Kiedy więc chłopaki zaczynają ją obmacywać na owej lekcji reszta klasy
                                jest zajęta swoimi sprawami, każdy robi swoje - reaguje przecuież tylko
                                najbliższa koleżanka Ani, próbuje odgonić chłopaków, potem płacze, gdy
                                nauczycielka wchodzi, tylko ona mówi o zdarzeniu.
                                Instutycja kozła ofiarnego jest chyba stara jak szkoła, w każdej klasie w której
                                byłam by ktoś taki - i, dziwne, nie zawsze było uchwytne dlaczego akurat ta a
                                nie inna osoba (raz pamiętam była to biednejsza dziewczynka, raz dosyć bogata)

                                I teraz myśle sobie, że niebezpiecznie może być jednak skupienie się na
                                wychowaniu takim o jakim napisała trissmerigold
                                >Powiem brutalnie: mając dziewczynkę wychowywałabym ją na twardą i bezwzględną.
                                >Na taką co opinię ma w dupie i najwyżej ceni swoją niezależność a nie innych
                                >ludzi. Żeby była szybciej taka jak ja w wieku lat 30+, wtedy jest łatwiej sobie
                                >radzić ze wszystkim.
                                Nie jest to przytyk do Triss, tylko myślę sobie, że taka postawą uratuje samą
                                osobę przed byciem ofiarą, ale nie zapobieże staniu się tą milczącą resztą klasy
                                . Zreszą też mam duże wątpliwość czy naprawe można wpłynąć na konstrukcję
                                psychiczną dziecka, nie zrobi się z kogoś na siłę twardziela, bardziej wierzę we
                                wzmacnianie naturalnych cech charakteru, aby dziecko nabrało pewności siebie
                                będąc takie jakie jest
                                • hancik5 Re: przeszłość chłopców 27.10.06, 12:07
                                  A więc... Szkoła już wcześniej zlekceważyła bardzo poważne sytuacje. To
                                  prawdziwa katastrofa.

                                  A co do wychowania, masz rację Jolu. Nie należy wychowywać dziewczyny na jakąś
                                  kolejną pyskatą zołzę, ale na taką,która ma przede wszystkim silne poczucie
                                  własnej wartości, ale jednocześnie potrafi się bronić, a także wstawić za innymi.
                                  Wiem coś o tym, bo jako dziewczynka potrafiłam walnąc w leb jakiegoś szkolnego
                                  wielkoluda, chociaż bałam się strasznie.
                                  Ale może wtedy było nieco inaczej...
                                  • myelegans Re: przeszłość chłopców 27.10.06, 13:58
                                    W dodatku jeden z tych chlopcow byl kuzynem (sic!) dziewczyny. Poza tym podobno
                                    przesladowali ja juz od wrzesnia, bo odrzucila zaloty jednego z nich, wiec sie
                                    mscil, a kierowca autobusu szkolnego zauwazyl, ze od jakiegos czasu byla
                                    zamknieta w sobie i smutna. Oczywiscie nikt nie zwrocil na to uwagi i nie dodal
                                    2 + 2.

                                    A jak wychowac dzieci w tym swiecie, zarowno dziewczynki i chlopcow, zeby nie
                                    pozwalaly na takie zachowania i stawaly sie ofiarami? Po prostu, wpoic w nich
                                    wiare w siebie, mocne poczucie wlasnej wartosci, prawo do nietykalnosci
                                    cielesnej, tlumaczyc jakie zachowania sa niewlasciwie i z czym absolutnie nie
                                    wolno sie zgadzac i co robic. Nade wszystko jednak rozmawiac, rozmawiac,
                                    rozmawiac o wszystkim, o seksie, o molestowaniu seksualnym, narkotykach,
                                    uzaleznieniach, srodkach antykoncepcyjnych, tak zeby nie zrobic z dziecka
                                    ofiary. Wyrobic w dziecku ABSOLUTNE zaufanie do rodzicow, ze z czymkolwiek
                                    przyjdzie bedzie wysluchane i zostanie mu udzielone wsparcie, nie napietnowane
                                    i sadzone. Jezeli dziecko bedzie mialo wysoka samoocene i system wsparcia w
                                    rodzicach, to bedzie sie utozsamialo same z soba, nie z grupa.

                                    I powinno umiec sie bronic, zapisac dziewczyne na kurs samoobrony, pokazywac
                                    jakie sa czule miejsca, gdzie moze kopnac zaatakowana, nawet jezeli bedzie to
                                    robione w tzw. zartach. Do tej pory obrzydzenie mnie bierze jak pomysle sobie
                                    podroze do szkoly w czasach licealnych i te wedrujace raczki i to ocieranie
                                    sie. Kilka razy wyszlam nawet z kina, bo sasiadowi reka zawedrowala, a ja nie
                                    mialam odwagi krzyknac. Duzo takich "przyjemnosci" doswiadczylam od zupelnych
                                    nieznajomych. Raz tylko nie wytrzymalam jak znowu poczulam czyjas reke na
                                    posladku, wrzasnelam w autobusie "prosze mnie nie dotykac,rece przy sobie
                                    kutasie". Zostalam obsztorcowana przez panie za.... jezyk, "prosze sie nie
                                    wyrazac, co to za mlodziez teraz" Przeryczalam caly dzien. Mojemu dziecku
                                    powiem "to sa glupi ludzie, to nie oni maja Cie oceniac i nic im do tego,
                                    poczules sie zagrozony, zaczales krzyczec i tak masz sie zachowywac za kazdym
                                    razem i jeszcze zagrozic policja". Acha, moj obmacywacz wysiadl na nastepnym
                                    przystanku, nie mowiac ani slowa.

                                    • triss_merigold6 Re: przeszłość chłopców 27.10.06, 14:14
                                      Rozmawiać o wszystkim otwarcie, stosownie do poziomu dziecka - tak. Ale przede
                                      wszystkim wpoić dziecku prawo do godności, nietykalności cielesnej, prawo do
                                      obrony. A dziewczynkom, zwłaszcza DZIEWCZYNKOM, dac umiejętność krzyku,
                                      głośnego protestu + inne niż typowo w Polsce podejście do ciała i modelu
                                      kobiecości. Kobieta nie musi być ciuchutka, uprzejmie uśmiechnięta i zawsze
                                      łagodząca konflikty rodzinno-towarzyskie, zawsze ustępująca dla dobra
                                      wszystkich tylko nie siebie.
                                      Nie będę dziecku sztucznie wpajać autorytetu dorosłych ani przekonywać, że
                                      dorośli zawsze mają rację z racji wieku czy funkcji.
                                      Mam syna, zapowiada się na dość twardy charakter co mnie cieszy. Gdybym miała
                                      córkę wolałabym z niej zrobić pyskatą i pewną siebie zołzę, ktora potrafi się
                                      bronić niż ofiarę.
                                      • myelegans Re: przeszłość chłopców 27.10.06, 14:37
                                        Masz zupelna racje. Tez bym wolala zolzowata corke, ktora ma wysoka samoocene i
                                        system wartosci i godnosc, niz mila i sympatyczna, ktora nie potrafi krzyknac
                                        ani stanac we wlasnej obronie. Inteligentny czlowiek dostrzeze zalety, a inni
                                        sa niewazni. Zreszta dzieci modeluja sie na rodzicach, jak matka dziewczyny
                                        jest potulna, niepewna siebie osoba bez kregoslupa, to co sie dziwic, ze corka
                                        byla taka sama. Nie martw sie triss_ syn Twoj bedzie taki jak Ty.

                                        Ja bede wpajala w syna zasade ograniczonego zaufania, najpierw nieufnosc z
                                        zalozenia, na zaufanie i autorytet trzeba sobie zasluzyc. Zreszta w
                                        spoleczenstwie, w ktorym mieszkam tego uczy sie dzieci w szkolach; nieufnosci
                                        do nieznajomych obojetnie jakiej plci i wieku, nietykalnosci cielesnej w kazdym
                                        wieku, i bardzo mi sie to podoba. Nikt mi niemowlecia, ani starszego dziecka tu
                                        nie dotyka bez mojego pozwolenia.
                                        • agastrusia Re: przeszłość chłopców 27.10.06, 18:43
                                          A mnie najbardziej w tym wszystkim martwi to, że w sumie niewiele z nas sobie
                                          zdaje sprawe z tego, o czym była mowa wyżej. Rodzice takich dzieci jak ci
                                          chłopcy mają w głębokim poważaniu to o czym tu piszemy. To jest taki typ
                                          rodzica, ktory za uwage w dzienniczku zamiast zająć sie dzieckiem wpierd...
                                          spuści nauczycielowi a dzieci wtedy czują się bezkarne bo mają poparcie w rodzicach.
                          • joanna35 Re: Zareagowalabym 27.10.06, 23:24
                            pesteczka napisała:
                            'Że to stereotyp, że każdy rodzic kocha swoje dziecko. G*** prawda."
                            Jak myślisz dlaczego winię rodziców na równi z kolegami, a może bardziej? Bo
                            gdybym ja była w takiej sytuacji jak Ania to moja matka byłaby ostatnią osobą,
                            do której bym się zwróciła - za spóźnienie byłam wyzywana od kurw i gzic, a
                            spóźniona wracałam bynajmniej nie z randki. Zresztą naście lat później
                            urodziłam niepełnosprawne dziecko moja mama dowiedziała się o tym,że dziecko
                            jest chore pięć miesięcy później, bo wiedziałam,że wsparcia nie otrzymam
                            żadnego, za to na pewno odbedzie się dochodzenie czyja wina. No i dowiedziałam
                            się, że moja.
    • nanuk24 Re: Jeszcze o samobójstwie nastolatki 27.10.06, 19:55
      Tiaa... Czesto tutaj przewija sie pytanie, dlaczego nikt z klasy nie pomogl
      dziewczynie? Dlaczego nikt nie wrzasnal, nie zawolal nauczyciela?
      A mozecie mi powiedziec, co by to dalo?
      Nauczycielka by weszla do klasy, zobaczyla co sie dzieje, uspokoila by
      towarzystwo, wstawila dzieciom nagane do dziennika, byc moze zawiadomila by
      dyrektora...i po sprawie. Dyrektor pewnie by nie zareagowal, tak jak nigdy nie
      reagowal...
      A dziewczyna nadal bylaby pietnowana i przesladowana i to byc moze z wiekszym
      natezeniem. A ze czlowiek uczy sie na bledach, to nastepnych razem, chlopcy
      dorwali by dziewczyne w krzakach, bez swiadkow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja