Problemy z opiekunką poradźcie.

28.10.06, 17:46
Mam problem z opiekunką.Mój synek ma 14 mcy i jest z opiekunką od 5 miesiąca
życia.Ostatnio zachowanie opiekunki zaczęło mnie denerwować;
- kiedy wracam z pracy ona trzyma go na rękach,łaskocze go,obcałowuje że mam
wrażenie że zaraz go zadusi( chyba nawet nikt z mojej rodziny tak go nie
ściska i przydusza), a ja czekam aż całe to przedstawienie się skończy i odda
mi w końcu moje dziecko i wyjdzie.
-ostatnio przyszła przeziębiona i zaraziła małego,choc uparcie twierdził że
to ząbki, jak wróciłam z pracy synek był rozpalony, miał 38,5 a ona
twierdziła że to się zaczęło przed chwilą
- jak mąż wraca pierwszy to trudno ją wygonić z domu, mówi żeby sobie obiad
zrobił itd chociaż już nie raz jej mówił że jak wraca to może już wyjść
- mówię do niej żeby nie wychodziła z małym na spacer bo jest przeziębiony a
ona mi na to : zobaczymy i damy sobie radę ( ostatecznie nie wyszła)
- wychodzę i mówię że zadzwonię z pracy to mówi żebym nie dzwoniła
- mówię żeby nie nosiła go na rękach bo jak ja wracam z pracy to nie mogę go
nosić cały dzień, mały się denerwuje i ciągnie mnie z spódnice a ona na to,
że przecież trzeba dziecko trochę ponosić
- mówię że jak się kładzie na ziemię ze złości(robi tak jak skończył 11 mcy)
to nie ma go podnosić tylko pozwolić żeby sie uspokoił i sam wstał to mi
mówi, że co powiedzą sąsiedzi jak usłyszą jak on krzyczy
Mówi mi na pocieszenie że to się niedługo zmieni i on zacznie za mamusią
płakać.
Proszę napiszcie czy to normalne czy ja sobie coś ubzdurałam.
Wiem że synek cieszy się na jej widok i krzywda mu się nie dzieje, ale musi
mu tłumaczyć że mam wróciła z pracy i teraz ona idzie do domu.
Starałam się być uprzejma i miła ale chyba za bardzo,kobieta jest po 50.
Mam zamiar w poniedziałek porozmawiać z opiekunką.
    • jacksparrow1 Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 28.10.06, 18:38
      Koniecznie porozmawiaj z opiekunka.Postaw twarde warunki.Ty jestes matka i ty
      ustalasz co i jak.Jak ci nie w smak ciagle noszenie dziecka, obcalowywanie i
      jezeli opiekunka nie postapuje tak jak tego wymagasz, najwyzszy czas zmienic
      opieke dla dziecka.
      Postaw sprawe jasno i zapowiedz ze jak sie nie dostosuje to bedziecie sie
      musieli pozegnac.Bo ona ponosi ci dzieciaka przez kilka godzin, a potem ty nie
      mozesz niczego zrobic bo dziecko ci sie uwiesza na spodnicy.Znam ten
      bol.Tesciowej musialam nagadac jak sie opiekowala nasza corka.Ona ma chwile
      zabawy a ja potem nie moge dziecka przywolac do porzadku.
      Uszy do gory, bedzie dobrze.
      • katklos Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 28.10.06, 18:45
        Tak, rozmowa jest konieczna. Niania musi zacząć respektowac Twoje/Wasze decyzje
        i sugestie. Dobrze by było, gdyby i Mąż był przy tej rozmowie.
    • syllo Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 30.10.06, 15:08
      oj, niania wcale nie traktuje Ciebie i Twojego zdania poważnie. To
      niedopuszczalne i bardzo dziwne, ciekawa jestem, ile niania ma lat? Jestem
      nianią i to co mówią rodzice jest dla mnie bardzo ważne i twardo się trzymam
      wskazówek, jeżeli mam inne zdanie to je wyrażam i pytam co na to rodzic, jeżeli
      nadal twierdzi inaczej to robie tak jak mi mówi, jestem tylko nianią, nie mamą.
      • mamant Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 01.11.06, 16:57
        Dzięki za rady i wsparcie, odbyłam rozmowę z opiekunką w poniedziałek.Mam
        nadzieję,że poskutkuje.Mąż również z nią rozmawiał.
        Opiekunka jest po 50.
        • stypkaa Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 03.11.06, 11:42
          > Opiekunka jest po 50.
          Z takich właśnie powodów jak opisałaś bałam się zatrudnić starszą (dojrzałą)
          nianię.
          My mamy młoda nianię i nie mam żadnych obiekcji, żeby jej powiedzieć jeśli coś
          robi nie tak lub mam inne zdanie.
          Jakoś do starszej osoby nie miałaby takiej śmiałości.
          Chyba zostałam wychowana w tzw. szacunku do starszych wink
    • dorota.konowrocka Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 03.11.06, 13:20
      Wiesz, myślę,że ona chce dobrze i Twojemu dziecku wcale to nie wyjdzie na zle.

      > - kiedy wracam z pracy ona trzyma go na rękach,łaskocze go,obcałowuje że mam
      > wrażenie że zaraz go zadusi( chyba nawet nikt z mojej rodziny tak go nie
      > ściska i przydusza), a ja czekam aż całe to przedstawienie się skończy i odda
      > mi w końcu moje dziecko i wyjdzie.

      Ona go lubi, żegna sie z nim w ten sposób, starsze opiekunki przywiązuja sie do
      "przyszywanych wnuczków", dla niej to nie przedstawienie, to pieszczoty. Jeśli
      on sie zaśmiewa i nie broni (jak mój), to znaczy, ze mu dobrze i podoba mu się
      to. Czemu mu to odbierać?

      > -ostatnio przyszła przeziębiona i zaraziła małego,choc uparcie twierdził że
      > to ząbki, jak wróciłam z pracy synek był rozpalony, miał 38,5 a ona
      > twierdziła że to się zaczęło przed chwilą

      Mogło sie naprawdę zacząć niedawno. A ona mogła myśleć w kategoriach "ojej, jak
      nie przyjdę, to Państwo będą mieli okropny kłopot, przecież chodzą do pracy, jak
      tu szybko znaleźć kogoś na zastępstwo do dziecka"

      > - jak mąż wraca pierwszy to trudno ją wygonić z domu, mówi żeby sobie obiad
      > zrobił itd chociaż już nie raz jej mówił że jak wraca to może już wyjść

      Ona sie troszczy o męża, matkuje mu. Czy nie wygodniej spokojnie zjeść obiad i
      potem dopiero zająć się dzieckiem?

      > - wychodzę i mówię że zadzwonię z pracy to mówi żebym nie dzwoniła

      Może jest oszczędna i nie chce narażać na koszty?

      > - mówię żeby nie nosiła go na rękach bo jak ja wracam z pracy to nie mogę go
      > nosić cały dzień, mały się denerwuje i ciągnie mnie z spódnice a ona na to,
      > że przecież trzeba dziecko trochę ponosić

      Ona jest ciepła i kochająca i chce być taka dla niego, moze nie wyobraża sobie
      takiego zimnego chowu.

      > - mówię że jak się kładzie na ziemię ze złości(robi tak jak skończył 11 mcy)
      > to nie ma go podnosić tylko pozwolić żeby sie uspokoił i sam wstał to mi
      > mówi, że co powiedzą sąsiedzi jak usłyszą jak on krzyczy

      J.w.

      > Proszę napiszcie czy to normalne czy ja sobie coś ubzdurałam.
      > Wiem że synek cieszy się na jej widok i krzywda mu się nie dzieje, ale musi
      > mu tłumaczyć że mam wróciła z pracy i teraz ona idzie do domu.
      > Starałam się być uprzejma i miła ale chyba za bardzo,kobieta jest po 50.
      > Mam zamiar w poniedziałek porozmawiać z opiekunką.

      Miałam bardzo podobnie, też moimi dziećmi opiekuje się Pani po 50-tce. Teraz już
      jest mi z tym dobrze, odpuściłam. Wiesz, wydaje mi się, że mamy do nich
      pretensje, że są bardziej kochające niż my same. Mają więcej cierpliwości do
      noszenia, tulenia, kochającego gruchania o szóstej nad ranem, kiedy ja myslę
      tylko o tym, jaka jestem niewyspana. Ja odpuściłam, bo pomyslałam,że dla dzieci
      to dobrze, kiedy ktoś będzie je kochał i tulił, im więcej, tym lepiej, ja sama z
      tej opieki chętnie korzystam zjadając właśnie spokojnie obiad po pracy i
      odrzucając wyrzuty sumienia " o rany, cały dzień mnie nie było i teraz zamiast
      rzucić się do zabawy z dziećmi, to ja tu obiad celebruję". Usprawiedliwiłam się,
      że jestem młoda i to normalne, że nie mam tyle uczucia i cierpliwości do dzieci,
      co osoba starsza.

      Ale jeśli czujesz do niej dużą niechęć, to zatrudnij kogoś innego, bo to
      przecież bez sensu oddawać dzieci osobie, której nie szanujesz, nie lubisz i
      której sama jak najszybciej masz ochotę pozbyc się z mieszkania.

      Dorota
      • mama_pysiaczkow Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 03.11.06, 15:48
        podpisuję się pod powyzsza odpowiedzią smile
        Jakiś czas temu myslałam podobnie do Ciebie. Obecnie mam większy dystans i
        cieszę się, ze niania jest taka babciowata. Twoją rolą jest nauczyć dziecko
        Twojej miłości. A niania jest od niańczenia. Nie musisz nosić dziecka cały
        dzień mimo, ze niania tak robi - dziecko doskonale wie czego moze "wymagac" od
        kazdego z domowników.
        Co do całowania - lepiej zeby troszkę zmniejszyła liczbę tych całusków - przez
        pocałunki przenosi sie sporo chorób. Porozmawiaj ale nie oskarżaj. Masz nianię
        która bardzo lubi Twoje dziecko. Skoro jest szczęśliwe to jest mu dobrze a wiec
        ciesz się z tego.
        Potwierdzam to co mówi Twoja niania - przychodzi taki wiek (juz niedługo) ze
        dla dziecka to Ty będziesz najwazniejsza - mimo, ze teraz wydaje Ci się, ze
        niania zawładnęla dzieciątkiem. Poczekaj smile. Mama to mama i nikt jej nie
        zastąpi. Naprawdę.
        • monika9920 Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 03.11.06, 16:14
          Wiesz co, ja miałam identyczną nianię - opiekowała się małym przez rok, do
          momentu aż miał półtora roku i poszedł do żłobka... Irytowało mnie, że niania
          zawsze wie lepiej, jak ubrać dziecko i co mu dac jeść, często pomimo moich uwag
          robiła po swojemu.... ale uwielbiała dziecko i w wielu kwestiach dotyczących
          małego miała rację ona, a nie ja - młoda mama..... ubierała go na pewno za
          ciepło, dawała za dużo soków do picia, za często nosiła na rękach -
          denerwowałam sie, że to robi, i że mnie nie słucha ale z drugiej strony wiem,
          że ona robiła to w dobrej wierze, traktowała go jak swojego ukochanego wnuka i
          zachwycała sie wszystkim co mały robił.... wczesniej przez ok. 2 tygodnie
          pracowała u mnie jako niania 20-kilku letnia dziewczyna - ona akurat wypełniała
          co do joty moje wskazówki,zależalo jej, żeby wszystko zrobić "odpowiednio" ale
          widziałam , że z ledwością wytrzymuje zapach z pieluszki i na pewno w jej
          spojrzeniu na dziecko nie było tyle uczucia co w spojrzeniu starszej niani....
          M
    • lola211 Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 03.11.06, 16:22
      Oddajac pod opieke dziecko komukolwiek trzeba liczyc sie z tym, ze bedzie mial
      swoje wlasne podejscie do tematu.O ile dziecka nie krzywdzi to jest ok.
      Moim dzieckiem tez kiedys opiekowala sie niania, byly tez 2 babcie- kazda z
      nich zajmowała sie mala po swojemu, mnie to wcale nie wkurzalo, nie zamierzalam
      udzielac instrukcji, po prostu zaufalam.

      • pesteczka5 Re: Problemy z opiekunką poradźcie. 04.11.06, 06:59
        Mieliśmy podobnie, i ja też przychylam się do wypowiedzi "akceptujacej".
        Zaznacz to, na czym najbardziej Ci zależy, ale ja nie kruszyłam w końcu kopii.
        Nasza niania po prostu kochała (i kocha) moje dzieci. I ja nadal chętniej
        powierzyłabym dzieci takiej niani po 50. niż młodej dziewczynie - może ta
        młoda będzie chętniej skakać z nimi, będzie mieć więcej pomysłów (choć nasza
        niania-babcia miała), ale starsza pani stała się kimś bliskim, nie dziewczyną
        na godziny. Jak ona starała się ulżyć dzieciom, kiedy były chore, rozumiała je,
        wyczuwała! Była oddana, ofiarna, kochająca.
        A kiedy mój młodszy synek nostalgicznie westchnął na widok parówek (niani nie
        widział od około roku) - o... moja babcia Halinka mi takie pałówećki gziała... -
        to aż mnie ścisnęło za serce, choć wtedy się zżymałam o te przynoszone po
        kryjomu parówki.
        Dzieci umieją rozróżnić, co mama, a co niania, i choć naszej niani zdarzyło się
        np. huśtać do spania dwuletniego konia, my z mężem nie mieliśmy z tym problemu
        i przy nas dzieci usypiały w łóżeczku po czytaniu bajki.
        Nasza niania też nie wychodziła równo z naszym przyjściem, ale szybko doceniłam
        spokojny, i często nawet podany przez nią obiad po całym dniu pracysmile
        Jeśli nic cię nie niepokoi tak głęboko (bo czasem poza punktami na tak czy na
        nie mama po prostu wie, że coś jest nie tak), dziecko nianię lubi - ja bym
        odpuściła.
Pełna wersja