Wyrzucić komputer?

IP: *.* 04.07.01, 13:30
Czytałam na forach dyskusję na temat "Wyrzuciliśmy telewizor", który wywołam małą burzę. Wiadomo, ile osób, tyle zdań. Padło tam też pytanie o komputer. Sama jestem ciekawa co o tym sądzicie. Ja, prawdę mówiąc, czasami, z wielką chęcią bym to zrobiła. Gdy widzę, mojego syma, który po szkole, zamiast iść z kolegami pograć w piłkę, siada, i zaczyna grać, mam ochotę to zrobić. Nie pomagają prośby. Zawsze wybłaga u mnie te przysłowiowe pięć minut. Może jestem za dobra? Napiszcie. Ciekawa jestem, czy tylko ja mam taki problem.
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 05.07.01, 08:01
      Asiu, przypuszczam (tylko przypuszczam, bo jeszcze nie mam doświadczenia) że jedynym sposobem na komputerowca jest reglamentacja czasu dostępu do sprzętu. Przykładowo: możesz grać od tej do tej i nie więcej. tak samo zresztą z telewizją - dobranocka i nie później. Myślę, że dzieciom, po pewnym okresie buntu, takie jasne reguły wydadzą się sensowne, tylko trzeba być pewnym swojego zdania. Przecież masz prawo zabronić małemu czegoś, jesteś w końcu jego mamą. Ale się wymądrzam, ciekawe jak będę śpiewać za parę lat...;-)
      • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 05.07.01, 12:12
        Asiu!Albo jeszcze lepszy sposób:1. założyć hasło-już w bios, zapewniam cie że musiałby się lepiej podszkolić żeby je złamać2. "zepsuć komputer" -przed przyjsciem synka ze szkoły zanim zdąży usąsć przy nim (np. odpiąć tasmę od dysku i jak by nigdy nic złożyć z powrotem obudowę) jak pójdzie na dwór czy spać to na jakis czas "nareperować"Powodzenia!!!Marta
        • Gość edziecko: guest jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść IP: *.* 23.07.01, 14:59
          Nie rozumiem jak chcesz wychować swoje dziecko oszukując je, że komputer się zepsuł. W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że wokól nas tyle złodzieji i oszustów - widać są uczeni już w domu, że najlepsze lekarstwo na sukces to oszustwo. Przykre to dla mnie bardzo.
          • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść IP: *.* 24.07.01, 07:49
            No nie, KVM, to było trochę poniżej pasa.A co ze Świętym Mikołajem, też oszustwo? ;-)
          • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 24.07.01, 08:01
            KVM!Może wychowasz swoje dzieci nie okłamując ich NIGDY, to byłbys czy byłabys jedynym rodzicem na swiecie!Życzę ci PRAWDY NA KAŻDYM KROKU!Hi, hi, hi co za prawdomówny rodzic, nic tylko współczuć...Marta
            • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 24.07.01, 09:03
              Tak droga Marto. Wyznaję zasadę, że najbliższej rodziny (żony i dzieci) nie oszukuję. Nawet jeśli to bolesna prawda. Porażką dla mnie jest okłamywanie najbliższych. W zasadzie jesli okłamię dziecko to tak jakbym okłamał samego siebie. Jak mam zbudować zaufanie jeśli będę oszukiwał? Jeśli raz okłamię dziecko, to nigdy nie będę miał prawa wymagać od niego aby nie oszukało mnie. Dziecko to nie jest jakaś podrzędna istota, to człowiek, który wymaga takiego samego szacunku jak życiowy partner. Ćpające dzieci z tzw. dobrych domów to właśnie m. innymi efekt braku komunikacji wywołanej brakiem zaufania.
              • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 24.07.01, 09:52
                KVM!1. jak własciwie masz na imię? Jesli nie tajemnica a kiedys się odezweisz to napisz będzie łatwiej po imieniu, moje znasz2. <<2. "zepsuć komputer" -przed przyjsciem synka ze szkoły zanim zdąży usąsć przy nim (np. odpiąć tasmę od dysku i jak by nigdy nic złożyć z powrotem obudowę) jak pójdzie na dwór czy spać to na jakis czas "nareperować">> nie zamierzam uczyć dziecka krasć, sama nie kradnę, nie biję, nie palę i nie piję, nie biorę, acha i nie jestem aniołem, ot po prostu przeciętna kobieta. Z dwojga złego "zepsuty komputer" sto razy lepszy niż godziny spędzone przy nim przez dziecko. To moje zdanie i nie uważam żeby była to agitacja do złodziejstwa w przyszłosci3. <<W zasadzie jesli okłamię dziecko to tak jakbym okłamał samego siebie. Jak mam zbudować zaufanie jeśli będę oszukiwał? Jeśli raz okłamię dziecko, to nigdy nie będę miał prawa wymagać od niego aby nie oszukało mnie>> i tak wczesniej czy później cię okłąmie-to bolesne ale prawdziwe. Spójrz mi w oczy i powiedz że nigdy nikogo w życiu nie okłamałes-jestes ideał, gratuluję ale jakos nie mogę uwierzyc!4. <<Dziecko to nie jest jakaś podrzędna istota, to człowiek, który wymaga takiego samego szacunku jak życiowy partner. Ćpające dzieci z tzw. dobrych domów to właśnie m. innymi efekt braku komunikacji wywołanej brakiem zaufania.>>Dziecko w/g mnie to istota nadrzędna przynajmniej w mojej rodzinie, mała, zależna od nas, którą trzeba kochać i szanować, utulać, a odpłaci tym samym swoim rodzicom, przynajmniej mam taką nadzieję. Mierzę po sobie i swoim stosunku do rodziców, dostałam mądrą miłosć i mądrą wolnosć i nauczyłam się z niej mądrze korzystać. Podsumowywując KVM! Nie uważasz że ten tekst twój "jasne naucz jeszcze swoje dziecko krasć" był ze zbyt grubej rury?! Trochę się zaszokowałam twoją odp. Rzuciłes kamieniem, ulżyło ci i warto było jak rozumiem. Hmm nie warto się tak ciskać....Marta
                • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 24.07.01, 16:16
                  Na imię mam Krzysztof. KvM to skrót od KristoVelMefisto - długa historia. Ja bym wolał pisać KvM, ale pisz jak Ci wygodniej. Marto szanowna. Nie jestem aniołem tak jak i Ty, lecz wyznaję zasadę bezwzględnej uczciwości, aż do bólu, wobec najbliższej rodziny. Nigdy nie okłamałem żony (dziecka też nie, ale nie miałem z racji jego wieku i tak ku temu okazji). Wierzę, że moja żona także mnie nie oszukuje, choć nie ukrywam, że musiałem to "wypracować" awanturując się nawet o drobne kłamstewka w przeszłości. Dorka to zrozumiała. Dla nas jest to podstawowa kwestia. Zdaję sobie sprawę, że dziecko mnie w przyszłości pewnie okłamie - to jest dziecięce prawo do błędu. Jednak ja przez to nie nabywam prawa do okłamania własnego dziecka! Gdybym tak zrobił, to byłaby to dla mnie ogromna porażka rodzicielska. Jeśli moje dziecko mnie oszuka, to jasne jest, że szybko wyjdzie to na jaw i nie pozostanie bez echa. Ja też nie palę, nie piję, nie biję itp. Jednak konsekwencje w przypadku kłamstwa będą drastyczne. Mam nadzieje, że moje dziecko zrozumie dość szybko, że najbliższej rodziny się nie okłamuje, bo to się nie opłaca. W kwestii komputera: Oczywiste, że młody człowiek nie powinien grać nałogowo w gry szczególnie brutalne i ogłupiające. Jeśli jednak będziesz przy pomocy oszustwa wychowywać dzieci, to moim zdaniem daleko nie zajdziesz. Wcześniej czy później oszustwo wyjdzie na jaw i nie będziesz miała żadnego argumentu w momencie, gdy dziecko Cię oszuka. W końcu jakim prawem zabraniasz dziecku oszukiwać, jeśli sama je oszukujesz? Na komputer i każdy inny problem można znaleźć sposób bez uciekania się do okłamywania własnego dziecka. Ja np. nie pozwolę dziecku na granie w gry nieedukacyjne i już. Wytłumaczę mu dlaczego i mam nadzieję, że to zaakceptuje. Jeśli się uprze (ma prawo) to mu pozwolę, po czym porozmawiam, jak skończy grać. Oczywiście na siedzenie przed komputerem musi być też limit czasowy. Tutaj trzeba po prostu konsekewncji i stanowczości. Dziecko musi rozumieć, dlaczego może korzystać z komputera np. 1h dziennie. Nawet jeśli będzie miało chęć posiedzieć dłużej, to mając świadomość dlaczego rodzice są temu przeciwni łatwiej mu będzie zrezygnować z komputera. Oczywistą sprawą jest, że alternatywą dla komputera nie może być nuda. Itd. itd... Nie jest moim celem drążenie tej konkretnej sprawy - podaję zarys innego podejścia do sprawy zamiast oszukiwania dziecka, że komputer się zepsuł.Pozdrawiam
                  • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 25.07.01, 01:55
                    Zgadzam sie z Krzysztofem :sol:
                  • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 25.07.01, 07:59
                    O widzisz, Krzysztof, teraz fajnie napisałeś. Zgadzam się w 100 procentach, że dziecku powinno się zwyczajnie zabronić czegoś, co jest dla niego niewskazane, albo czegoś z czym przesadza. mamy prawo i obowiązek zabraniać, bo jesteśmy rodzicami. Ja na razie mam niemowlaczka, więc te kwestie jeszcze przede mną, ale pamiętam, że moi rodzice nie pozwalali mi oglądać niektórych filmów, ja się buntowałam, bo dziewczyny w szkole opowiadały sobie "Ptaki ciernistych krzewów" (podstawówka, piąta klasa), a teraz jestem im wdzięczna za ich stanowczość, bo dzięki ograniczaniu telewizji jestem w miarę niezależna od opinii innych. No a poza tym miałam co innego do roboty.Wszystko super, ale przyznasz, że Twój pierwszy post był za ostry. Poniosło Cię, nie? bardzo mocne słowa, zwłaszcza jak na temat postu.Pozdrowienia.
                    • Gość edziecko: guest bynajmniej mnie nie poniosło IP: *.* 25.07.01, 09:12
                      Po prostu dla mnie oczywiste jest, że wielkie przestępstwa biorą się z braku reakcji na drobne. Logiczne dla mnie jest, że dziecko oszukiwane przez własną matkę będzie miało ułatwioną drogę przynajmniej do postępowania podobnie, a jestem skłonny przypuszczać, że pójdzie dalej. Nie wyobrażam sobie jak można uczyć dziecka podstawowych zasad moralnych samemu ich nie przestrzegając szczególnie w stosunku do własnego dziecka. Nie napisałem tego posta dlatego, że mnie poniosło, tylko dlatego, że dostrzegam w takim zachowaniu olbrzymi problem. Marta prezentuje typowe podejście - to w końcu drobiazg, nic takiego. Od takich drobiazgów się zaczyna, a do uczenia dziecka kradzieży tylko jeden krok. Gotów jestem się założyć, że większość rodziców pozwala dzieciom używać pirackich (czyt. kradzionych) gier i programów. A przecież wystardczy samemu nie kraść i nie pozwalać na to samo własnemu dziecku aby znaleźć doskonałe wytłumaczenie dlaczego dziecko nie może siedzieć przed komputerem. Po prostu dziecko z własnego kieszonkowego musi zapłacić za gry/programy, których będzie używać. Przy żelaznej konsekwencji w kwestii moralności problem przesiadywania przed komputerem sam się rozwiąże (chyba, że dziecko ma 1000PLN kieszonkowego miesięcznie). Cały problem polega na tym, że większość Polaków (95% gier to pirackie kopie!!!)jest ze swej natury nieuczciwa, do tego w większości chodzą do kościoła i nawet się z pospolitej kradzieży zwykle nie spowiadają (bo nie uważają jej za kradzież!!!). Smutne to jest, bo efekty takiego zachowania widać na każdym kroku.
                      • Gość edziecko: guest Re: bynajmniej mnie nie poniosło IP: *.* 25.07.01, 09:37
                        Choroba, no jakby nie patrzeć, masz rację. Kiedyś w Polityce był artykuł nt. stosunku Polaków do własności prywatnej. Zgroza! Ale to może inny temat.Tylko ten tytuł postu! Naprawdę można to było odebrać jako atak, nie dziw się. PS. Serdeczne życzenia imieninowe :-)
                        • Gość edziecko: guest Re: bynajmniej mnie nie poniosło IP: *.* 25.07.01, 09:50
                          Bo to był atak! Nie na osobę, tylko na to co ta osoba robi ze swoim dzieckiem. Uważam, że to bardzo niewłaściwe zachowanie, dlatego zareagowałem tak ostro. Taką już mam naturę, że nie uładzam swoich wypowiedzi, po to aby komuś nie zrobiło się przykro. Jeśli ktoś postępuje w taki sposób, to powinno mu być przykro i wstyd (naiwnie wierzę, że to było nieświadome konsekwencji zachowanie). Ja też popełniam błędy i cieszę się gdy ktoś mi je wytknie, bo jesli nie byłem świadomy, to ta osoba daje mi tym samym szansę aby błąd naprawić. Jeśli wypowiedź jest ostra, to zwraca mi to uwagę, że dla osoby, która się tak wypowiada problem jest ważny lub kontrowersyjny.Pozdrawiam i dzięki za życzenia (tylko Ty pamiętałaś :-( )
                          • Gość edziecko: guest Re: bynajmniej mnie nie poniosło IP: *.* 25.07.01, 09:54
                            > Pozdrawiam i dzięki za życzenia (tylko Ty pamiętałaś :-( )Bo mam brata o tym imieniu.Nie łam się, jeszcze się dzień nie skończył.
                            • Gość edziecko: guest Re: bynajmniej mnie nie poniosło IP: *.* 25.07.01, 22:27
                              No, dzien sie nie skonczył, zatem dołączam do zyczeń. Sto lat, Krzysztofie! Mika
                  • Gość edziecko: guest Re: jasne naucz jeszcze swoje dziecko kraść-do KVM IP: *.* 06.09.01, 15:40
                    Krzysztof pisze mądrze. Traktując dzieci poważnie, nie oszukując ich, uczymy je poczucia własnej wartości. To jest dla nich bardzo ważne i one naprawdę to doceniają. Jest to jeden z czynników budujących u dziecka naturalny autorytet rodzica i zaufanie do niego. Przypomnijcie sobie drogie Mamy jak czasem, już w dorosłym życiu, zdarza(ło) wam się wykrzyczeć: "Nie traktuj mnie jak dziecko!". Czy nie właśnie na skutek skojarzeń ze wspomnieniami z własnego dzieciństwa? Dziecko często potrafi trafnie odczytać, że mama mówi "nie swojo" przekonując je o czymś, o czym ona wie, że nie jest prawdziwe. Gdy dzieci będą dorastać, naturalne dla nich będzie odnoszenie sie do rodziców w sposób, jakiego oni sami je wcześniej nauczyli.
        • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 26.07.01, 08:31
          Wow Marta nie objade cie jak Krzysztof, bo zdarza mi sie oszukiwac i charakter u mnie nie krzysztalowy, ale nie zgadzam sie ze to lepszy sposob. Lepszy bo omija 158 tlumaczenie? Jest sprytny, nie wymaga rozmow, ale nie jest lepszy. My jestemy rodzicami, my ustalamy warunki. Moje dzieci chyba w twarz by mi sie rozesmaly po takiej akcji. Nie wolno to nie wolno. Godzina dziennie to nie cztery. Nie respektujesz moich warunkow, to owszem ja bym cos wyjela z kompa, tak zeby nie dzialal, ale przy delikwencie, na zasadzie ze ty grasz, gdy mnie nie ma, wiec ja ci oddam te czesc, jak wroce.Troche juz sprawdzam to podejscie na dzieciach bo mam wyrosniete panny, ale bunt nastolatkow jeszcze przede mna... Mam taki rodzaj tonu, o ktorym wiadomo, ze nie znaczy nie a nie zachete do negocjacji. Na ogol po szybkiej akcji na nie rozmawiamy o tym dlaczego, bo uwazam ze dzieci ie ryby, wiec nie wystarczy nakarmic i wode zmienic, niemniej jednak mysle, ze sprawa komputera dalaby sie zalatwic ugodowo.
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 06.07.01, 15:27
      Coś trzeba na pewno zrobić (może nie wyrzuca komputera, bo to rzecz przydatna, ale dostęp mocno ograniczać), bo mój młodszy brat wyrósł przy komputerze i ma tragicznie krzywe, okrągłe plecy. Może mieć potem poważne problemy z kręgosłupem. Chyba nie ma nic gorszego dla sylwetki dziecka nić komputer. To samo wzrok, układ nerwowy itd. itp.
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 06.07.01, 22:44
      Nie proponuję wyrzucania komputera, ale ja od samego pocątku mojej córce pokazałam, że komputer służy tylko i wyłącznie do pracy. Instalujemy tylko programy edukacyjne, są toprzecież swojego rodzaju gry, szczególnie te dla maluchów.Tak więc moja córka chętnie siada na dwadzieścia minut, potym czasie mówi mamo zmęczyłam się i problem z głowy.Dziecko się bawi, uczy a po za tym komputer w tym momencie nie ma dla niej wartości jako zabawka a kojaży się ze zdobywaniem wiedzy i umiejętności. Co w przyszłości może się przydać ponieważ nasze dzieci będą musiały posiadać umiejętność obsługi komputera.
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 07.07.01, 18:40
      Dzięki dziewczyny. Cały problem z komputerem polega na tym, że mamy dwa. Pierwszy służmy mi i mężowi do pracy, a drugi pojawił si epo Komunii. Wiecie. Fajne prezenty. Kupiłam różne gry edukacyjne, pokazujemy z męzem, do czego powinien głównie służyc ten wynalazek i co z tego. Mówimy, mówimi i mówimy a on i tak by tylko grał. Ustaliliśmy wspólnie z mężem, kiedy i ile może grać ale tak jak już napisałam wcześniej i tak robi to dł€żej. TEraz ma wakacje, a ja, niestety, domyślam się co on całymi dniami robi zanim wrócimy z pracy. Nie chcę blokować komputer, bo jak będzie chciał to pójdzie do swojego kolegi i tam będą grali. Takie głupie koło zamknięte.
      • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 07.07.01, 18:51
        Dziecko to nic! Uważam, że jeżeli dajecie mu oboje dobry przykład, to w pewnym momencie problem zniknie. Ale co zrobić z mężem. Mój, kochany mąż, kiedy ja idę spać, siada przed kompuretem i wchodzi na Czat i gada, często do 2, z ludźmi. Oczywiści często jest niewyspany. Już tyle razy mówiłam mu że jest głupi, że traci sen, że jest nie do życia następnego dnia, że chociaż w domu mógłby zapomnieć o komputerze. Dorosły człowiek. Czasami bardzo żałuję że założyliśmy internet. K.
        • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 07.07.01, 20:59
          Kaja ! Bardzo dobre pytanie. Co zrobić z mężem ? Mój potrafi siedzieć przy komputerze nawet całą noc. Uzależnienie I stopnia. I co tu robić z mężami maniakami.Pozdrowionka dla żon mężów nałogowców. Aga
          • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 07.07.01, 21:50
            Mój mąż też jest nałogowcem. Ale on, i siedzi na czacie, i gra w gry strategiczne. A do tego jeszcze mój sąsiad z dołu założył nam sieć. Tak więc, dwóch starych dziadów ( :)) ) gra sobie nocami. Mam nadzieję, że mój mąż dorośnie zanim nasz syn będzie rozumiał co jego tatuś robi!Komputera nie wyrzucę, bo potrzebuję go do pracy ale chyba ograniczę do niego dostęp. :))Basia
        • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 08.07.01, 16:20
          Kaja mama Julci napisała/ł:> Dziecko to nic! Uważam, że jeżeli dajecie mu oboje dobry przykład, to w pewnym momencie problem zniknie. Kaju,zgadzam sie z Toba. Dzieci naprawde patrza na rodzicow i tu slowa nie wystarcza-musza stac za tym czyny. Maluszki lubia wiele rzeczy: tak jest ze slodyczami, chipsami itd itd..Jednak to nie znaczy,ze te rzeczy sa dla nich dobre.Podobnie jest z grami i nocnym siedzeniem.To naprawde na niewiele sie zda gdy bedziemy im zakazywac a jednoczesnie sami robic co uwazamy.Ale co zrobić z mężem. Mój, kochany mąż, kiedy ja idę spać, siada przed kompuretem i wchodzi na Czat i gada, często do 2, z ludźmi. Oczywiści często jest niewyspany. Już tyle razy mówiłam mu że jest głupi, że traci sen, że jest nie do życia następnego dnia, że chociaż w domu mógłby zapomnieć o komputerze. Dorosły człowiek. Czasami bardzo żałuję że założyliśmy internet. Znam to skads, hehe!!Zanim jeszcze mielismy dzieci, Matt mial taki okres...nie trwalo to dluzej niz tydzien bo po tygodniu zrobilam awanture i przeprowadzilismy powazna rozmowe.Wiem, wiem,kazdy jest inny....w moim przypadku bylo to niedo przyjecia. To byl stary komputer ktory nadawal sie tylko do gier i pisania prac(Matt wtedy jeszcze studiowal).Wariatjeden siedzial do 3-ciej nad ranem grajac w`toto`a pozniej dosypial do poludnia- i na zajecia. I tyle sie widzielismy. Po tygodniu chodzil jak zombi. Ja zreszta tez- zylismy niemal jak dwoje obcych ludzi. On zaczal narzekac,ze juz mu nie okazuje uczuc a ja zaczelam sobie wyszukiwac jakies nowe zajecia (bo ilez razy mozna sprzatac mieszkanie-przypominam-jeszcze wtedy bez dzieci). No i w koncu tez mialam ochote sie do kogos w nocy przytulic w nocy. A tu guzik. A juz gdy pomyslalam o naszym potencjalnym potomstwie bioracym przyklad z tatusia i o tatusiu nie majacym cierpliwosci do dziecka( w koncu udowodniono,ze wiele gier komputerowych-zwlaszcza tych z serii action- budzi agresje)to tupnelam noga i mowie KONIEC!Do niego trafil wtedy argument o zlym przykladzie dla dzieci w przyszlosci no i brakowalo mu troche uczucia i naszych rozmow przez ten szalony tydzien wiec w koncu dal sie przekonac. Doszedl do wniosku,ze jesli teraz nie bedzie w stanie tego przerwac to niby kiedy?No i bylam z niego naprawde dumna-komputer zostal wymieniony z kolega na word processor z drukarka. Po latach kupilismy nowy- o wiele lepszy ale uzywamy go wylacznie do pracy, gromadzenia informacji, sluchania muzyki i rozwijania zainteresowan i utrzymywania kontaktow ze swiatem-znajomymi i rodzina (glownie moja w Polsce).Mamykilka dobrych programow edukacyjnych-m in dla dzieci,ale w tej chwili siadamy razem z nimi i to na krotko. Nocne posiedzenia nie wchodza raczej w rachube-wyjatkiem bylo robienie naszej strony rodzinnej-dzieci zasypialy a my siadalismy razem i schodzilo nam czasem do 1-szej.Dzieci w tej chwili(najstarsze- 4 latka) nie ciagna jakos szczegolnie do tego urzadzenia-gdy juz to jest to czas jakosciowy i po pol godziny same wybieraja cos innego(tak troche jak u Joasi).Nie wydaje mi sie bym meza okradala w ten sposob z rozrywki- w koncu zalezy mi szalenie na jego zdrowiu rowniez skrzywione plecy, problemy z sercem, brzuszek, brak ruchu- o, co to, to nie! Kocham go i nie pozwole by narazal swoje zdrowie.Zreszta w natury jest bardzo aktywny i gdy dluzej posiedzi bez ruchu,zaczyna sie frustrowac. W tej chwili sam zadbal o rozwoj innych zainteresowan a dzieci dodatkowo mobilizuja tatusia.Mysle zreszta,ze ida w jego slady bo tez nie lubia siedziec w domu a,jesli juz tobardzo latwo znajduja sobie cos ciekawego do zrobienia. No i sa przy tym bardzo tworcze.Napewno kazde malzenstwo jest inne ,opiera sie na innych zasadach, inny jest stopien tolerancji ale mysle,ze warto wlaczyc, jesli cos Cie martwi. W koncu wychowanie dzieci wiaze sie z jakimis ustepstwami z naszej strony, rezygnujemy z tego i owego- na swoj sposob stajemy sie mniej egoistyczni-juz malzenstwo to zycie z kims i dla kogos-kosztem wlasnego ego niejednokrotnie, a co dopiero gdy pojawiaja sie dzieci.Moze kobietom latwiej sie czegos wyrzec bo pomaga im w tym instynkt macierzynski ale myle,ze czasem musimy byc takimi oczami wyobrazni dla naszych mezow.Tyle mojego trucia. Napewno nie jest to zloty srodek dla kazdego,ale pomyslalam,ze podziele sie swymi refleksjami i doswiadczeniami..a nuz komus pomoze.:)
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 08.07.01, 13:02
      Hej! Ja moj pierwszy komputer dostalam na 6 urodziny. Wtedy gry ladowalo sie jeszcze z magnetofonow, a komputer byl klawiatura ktora trzeba byla podlaczyc do TV. Gry mnie jakos nie zajmowaly. Zajela mnie natomiast ksiazka z programami (uzywajac jezyka BASIC). A ze czytac juz umialam to zaczelam je przepisywac i zmieniac rozne rzeczy. Zabawa fajna, ale wciagnela mnie tak, ze siedzialam od rana do nocy. Rodzice mi nigdy nic nie odmawiali. Az ktoregos dnia zemdlalam... i wtedy rodzice oddali komus komputer :(Nastepny dostalam w rok pozniej z zastrzezeniem ze tylko na 2 godziny dziennie. I trzymalam sie czasu, aby przypadkiem nie odebrano mi ulubionej zabawki... ale podzialalo...i tyle... dodam tylko, ze skonczylam informatyke i teraz przed komputerem siedze ok. 10 godzin dziennie i robie to co lubie :)
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 08.07.01, 14:56
      Jesli ktos ma zaduzo pieniedzy to moze wyrzucic komputer , a za jakis czas kupic nowy bo prawdopodobnie stwierdzi ze mu go brak . Jesli ktos nie ma zbyt wiele pieniedzy i oszczedzal przez jakis czas aby go kupic , to lepiej sie zastanowic i ograniczyc dziecku czas siedzenia przy nim.Jestem bardzo ciekawa czy sa osoby ktore zdecydowaly by sie na jego wyrzucenie , uwazam ze tytul tego postu jest bez sensu .
      • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 10.07.01, 14:54
        Może to tylko taka metafora, co Aniu?
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 17.07.01, 18:28
      Ja tam nie mam męża maniaka i nałogowca tylko sama jestem :-(. Moja półtoraroczna Julka nie lubi kiedy choć na chwilę siądę przy komputerze i mi go znianacka potrafi wyłączyć lub zresetować.
    • Gość edziecko: guest Re: Wyrzucić komputer? IP: *.* 25.07.01, 20:43
      Komputer od ponad 5 lat jest dla mnie podstawowym narzędziem rehabilitacji mojej córeczki,która urodzia się z zespołem Downa.Ma 5lat, od ponad 2 lat samodzielnie go obsługuje ucząc się wszystkich dostępnych programów edukacyjnych na CDR.Rozsądnie dawkowany - daje radość, uczy, ćwiczy skupienie, uczy mowić- CZYLI ROZWIJANie żyjcie w XIX wieku - idźcie do przodu- mamy XXI wiek.Sonia
Pełna wersja