szacunek dla zabawek

13.11.06, 09:59
Nie wiem jak nauczyć moją 5 letnią córcię szacunku dla zabawek. Chodzi mi o
to że niedawno dostała w prezencie lalkę witch Było to w niedzielę a w
poniedziałek wyniosła ją na pole i wieczorem kiedy wróciła przyszła bez
lalki, po pół godzinie zorientowała się że jej nie ma. Poszłyśmy tam gdzie
sie bawiła i nigdzie jej nie było.słuchajcie nawet nie drgnęła w ogóle żadnej
skruchy, przykrości. Po prostu jakby zostawiła kartkę papieru a w domu miała
przecież jeszcze mnóstwo takich kartek.Nie kupuję dzieciom dużo zabawek nie
mają to co chcą, Nie ma kupowania bez okazji, bo mnie na to nie stać. Ale to
ja prędzej bym się rozpłakała, że taką lalę zgubiła i w desperacji napisałam
ogłoszenie i rozwiesiłam po naszym niewielkim osiedlu. Ania się podpisała i
znalazła się, ale też nie cieszyła się szczególnie że ją ma z powrotem. to
nie pierwsza rzecz którą zgubiła, ona ciągle zapomina o zabawkach
zostawionych na polu. Nie chcę ją za to karać ani wyzwalać w niej dużego
poczucia winy, ale czy dobrze robię?
    • judytak Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 10:16
      w zasadzie, to nadmierne przywiązanie do przedmiotów wcale dobrą rzeczą nie
      jest...

      może nie są to rzeczy ważne dla niej? może prezenty nietrafione? takie, do
      których "nic nie czuje", nie wymarzyła sobie, nie "zasłużyła" w jakiś sposób?

      karać, to i nie ma sensu, ale też bym się nie angażowała w odszukiwanie z
      własnej inicjatywy (jak jej nie zależy, to nie będzie miała, i tyle),
      ewentualnie, jakbym nie wytrzymała i odszukała zgubione zabawki, to bym
      zatrzymała dla siebie z odpowiednim komentarzem
      no i nie pozwoliłabym na wynoszenie z domu dopiero co otrzymanych zabawek...

      pozdrawiam
      Judyta
      • aluc Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 10:53
        judytak napisała:

        > no i nie pozwoliłabym na wynoszenie z domu dopiero co otrzymanych zabawek...

        zasadniczo podpisuję się pod judytak, oprócz tego ostatniego - pozwoliłabym,
        ale tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność, podobną zasadę stosuję u
        mojego starszego w tym samym wieku przy zanoszeniu zabawek do przedszkola, po
        tym, jak koledzy rozwalili mu jego ulubioną książkę, jest ostrożniejszy i
        zanosi tylko to, co "może się zniszczyć" wink

        przyznam się że nie mam w ogóle emocjonalnego stosunku do zabawek moich dzieci,
        bolą mnie tylko zniszczone książki
    • joolanta Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 10:49
      dzieci w tym wieku inaczej wartościują, dla niej cenne nie jest to co kosztuje
      więcej, ale to, do czego ma sentyment. Stary podarty miś moze miec większa
      wartośc niz lala za 100 zł.
    • olga998 Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 10:49
      Przede wszystkim, to dziwie sie, jak mozesz 5-letnia dziewczynke puszczac sama
      poza dom, bez opieki. Nie boisz sie, ze ktoregos dnia nie wroci? Z lalka, czy
      bez lalki. Moze wlasnie za malo spedzasz czasu z corka, aby moc jej
      wytlumaczyc, ze to co robi przyniesie takie to a takie konsekwencje.
      Pozdrawiam. Mama trojga.
      • wujo_prezio Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 11:19
        Nie wiem co widzisz zlego ze dziecko bawi sie na podworku. Od zawsze tak bylo i nic w tym nienormalnego. ROdzice tez maja czasem swoje zajecia i przeciez nie beda 24h przy 5 letnim dziecku bo Az tak male to ono nie jest!
        • verdana Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 13.11.06, 11:22
          Trudno miec pretensję do dziecka, ze nie jest przywiazane do zabawki. Nie jest -
          no to nie. Widocznie zabawka nie wzbudza cieplejszych uczuć. Trudno też miec
          pretensję do 5-latki, ze zapomina przynieść zabawki do domu. Zapomina, bo ma 5
          lat. Jeszcze dobre parę lat będzie zapominała w przedszkolu i szkole o wielu
          rzeczach - po prostu w tym wieku tak jest i już.
          A o co pretensje? To była jej zabawka czy Twoja?
          • haritka Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dlaczego 13.11.06, 11:55
            Moj syn robil tak samo i zupelnia nie poczuwal sie do tego, ze o cos musi sie
            troszczyc o czyms pamietac. Madre panie radzily- nie zwracac uwagi( na
            przywiazanie do rzeczy) bo jest jeszcze maly itd. I ZALUJE ZE ICH POSLUCHALAM.
            Od malego powinnam uczyc go odpowiedzialnosc za rzeczy ktore bierze.

            Teraz ma 10 lat i notorycznie nie pamieta o ubraniach typu, sweter bluza,
            czapka, buty, ubrania na wf.
            To go nie rusza i nie dotyczy bo wie ze ja musze kupic nowe by nie zmarzl itd.
            Jak powiedzialam mu ze na wfie bedzie cwiczyl w ubraniu , bo od wrzesnia juz
            3 komplety zgubil- to powiedzial no i co moge dostac 1.

            A ja mam juz tego dosyc, bo ciagle z mezem planujemy inne wydatki domowe a
            on nam ciagle funduje jakies zakupy odziezowe. Tak wiec po ostatnim zgubieniu
            kurtki zimowej sprzedalismy perfidnie jakas czesc jego klockow lego i z nim
            i z tymi pieniedzmi poszlismy kupic kurtke. Byl bardzo zdziwiony bo nie
            wierzyl ze to mozemy zrobic i nie wierzyl ze tak duzo lego trzeba sprzedac na
            kurtke. To byla terapia szokowa i mam nadzieje ze zadziala.
            Jak nie to za kieszonkowe bedzie kupowal sobie ubrania.I sprzedam mu wszystkie
            zabawki. TRudno.

            Sama musisz zoabczyc co dziala na Twoja corke.
            • maisy Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 13.11.06, 12:34
              Popieram haritke w 100%, a ponadto uwazam, ze tylko terapia szokowa i
              niestandartowe dzialania moga przyniesc rezultat w niektorych przypadkach,
              pozdrowienia
              • judytak Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 13.11.06, 12:51
                a ja nie popieram
                nie stosowałam żadnego "terroru odpowiedzialnościowego" w wieku 4-5 lat
                i dzieci w wieku szkolnym potrafią swoje rzeczy i swoje sprawy pilnować
                ergo: żadnych powiązan raczej nie ma...

                pozdrawiam
                Judyta
                • edytek1 Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 14.11.06, 19:50
                  terapia judytak dobra, ale dla dziecka 10-12 letniego a nie dla 5 latka...
              • jacksparrow1 Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 13.11.06, 17:24
                U mnie raczej dzieciaki nie wynosily zabawek, ale czasami sie przytrafilo ze
                nie chcialy sprztnac po skonczonej zabawie, czy w zlosci rzucily zabawka.Zasada
                byla, jest i bedzie - nie szanujesz zabawek( rzucasz, zostawiasz rozwalone po
                pokoju ze mozna na nie nadepnac i zniszczyc) zabawki znikaja z twojego pokoju
                na kilka dni.Manewr z zabraniem zabawek wykonalam doslownie 4 razy - po dwa
                razy na dzieciaka.Nie trzeba powtarzac kilka razy.
                Kolejna sprawa dzieciaki dostaja czasami jakies pieniazki od dziadkow czy cioc,
                czy nawet wydebia z naszych portfeli.Zbieraja w skarbonkach i czasami nie wiesz
                kiedy maja tam dobre kilkadzieciat zlotych.Zgubila cos i kolejna taka sama
                zabawke chce - masz swoje pieniazki to sobie kup.Nie ma wystarczajaco - musisz
                poczekac i nazbierac.Zabawki sie czasami moga zawieruszyc, polamac.Ale jezeli
                jest to notoryczne mysle ze nalezy u dziecka wyrobic szacunek do rzeczy.teraz
                sa to zabawki , potem bedzie to zupelnie cos innego.A jak sie dzieciakowi
                bedzie kupowalo natychmiast zaraz po zagubieniu zabaki kolejnej, nauczy sie
                ze "a co tam, mama kupi nowe"I 5 lat to nie jest wcale za wczesnie.Moj syn ma
                teraz 5 lat i doskonale wie ze nalezy dbac o zabawki.Nawet te z ktorych juz
                wyrasta - zawsze mowi - daj to dla biednych dzieci.Moze ktoregos dnia zrob
                terapie szokowa i wyczysc pokoik z wszystkich zabawet.A jak sie dziecko zapyta(
                a z pewnoscia sie zapyta) gdzie jej zabawki mozesz odpowiedziec , ze skoro o
                nie nie dba, jest jej wszystko jedno to oddalas komus kto zabawki docenia i
                potrafi o nie dbac.
                Dziecko i owszem nie ma poczucia wartosci pieniadza, ale jak "przymusisz" do
                wydania jej uzbieranych pieniedzy na kolejna lalke to byc moze lepiej jej
                przypilnuje.
                Postaraj sie tlumaczyc dziecku i jak zgubi to zgubi.Powynosi wszystkie zabawki
                i obudzi sie ktoregos dnia bez zabawet to doceni to co stracila.
                A jak sa jakies drogie zabawki to nie pozwalaj wynosic.Tez sposob na
                wstrzymanie ubytku w zabawkach.
            • melmire Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 13.11.06, 14:40
              Wyprzedalas JEGO zabawki? Bez JEGO zgody? Nie zdziw sie jak kiedys cos twojego
              wyniesie i sprzeda, przyklad idzie z gory.
              • voltri Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 13.11.06, 16:56
                BZDURA!
                Dziecko trzeba od malego uczyc ze wszystko to, co dostaje od rodzicow jest
                rezultatem ich ciezkiej pracy. Dziecko prace i pieniadz MUSI szanowac i musi
                nauczyc sie jak gospodarowac np niewielka iloscia drobniakow. Nawet juz w wieku
                5ciu lat.
                • melmire Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 13.11.06, 20:37
                  Wlasnie, dziecko DOSTAJE. Jak sie cos dostalo, to to jest nasze. Jak ktos bez
                  pytania zabiera to kradnie. To ze zabieraja dzecku rodzice sedna sprawy dla
                  mnie nie zmienia. Tym bardziej ze cala akcja bardziej mi pachnie zemsta "niech
                  ma nauczke", a nie problemem finansowym sensu stricto.
                  Ja zgubilam(glupio!) mezowi ipoda, lakko liczac 400 euro, gdyby w ramach odwetu
                  i odzyskiwania strat wyprzedal moje rzeczy zabilabym chyba.
                  Wg.mniej lepiej by bylo powiedziec synowi ze nowa kurtke sfinansuje sie z
                  pieniedzy przeznaczonych na swiateczny prezent, ktory wobec tego bedzie bardzo
                  skromny. I to przy zalozeniu ze zgubil zlosliwie , w co watpie.
                  Ew. powiedziec ze na nowa super kurtke kasy niet, i zabrac na przechadzke po
                  lumpeksach. Albo znajdzie fajna niedroga kurtke, albo znajdzie niefajna
                  niedroga kurtke w ktorej nie bedzie sie czul najlepiej.
                  • girlfrompoland Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 14.11.06, 17:45
                    Nie porownuj traktowania dzieciaka do doroslych nawzajem. Swoja droga, jak
                    zgubilas iPoda to powinnas go odkupic, bez wzgledu na to czy nalezal do meza,
                    czy kolezanki. Taka sama sytuacje mialam z moim facetem i odkupil mi cyfrowke po
                    dwoch dniach.
                    • melmire Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 14.11.06, 19:13
                      Dl
                      • melmire Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 14.11.06, 19:15
                        Dlaczego mam nie porownywac? Z wiekiem kategoria czynu sie zmienia? Tego mamy
                        dzieci uczyc, ze jak ma sie wladze to wszystko mozna?
                        BTW, zaproponowalam odkupienie iPODa, na co chlop znajac stan mojego konta sie
                        nie zgodzil. Tym niemniej kiedys odkupie smile
                        • olga85 Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 17.11.06, 10:42
                          A masz swoje dzieci? Dopóki nie miałam własnych tez byłam wszystko wiedząca
                          panią pedagog. A powiedzieć ci jaka jest różnica między dorosłym a dzieckiem?
                          Dziecko trzeba nauczyć, dorosły sam musi to wiedzieć. Czy myślisz, że to że
                          zaproponowałaś męzowi czy komu tam odkupienie iPoda jest wrodzone? Nie. to
                          proces SOCJALIZACJI przeprowadzony przez Twoich RODZICóW nauczył cię że trzeba
                          tak zrobić.
                          • melmire Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 17.11.06, 12:32
                            Co ciekawe, w moim udanym procesie socjalizacji obylo sie bez karnego
                            wyprzedawania zabawek smile Za to do dzis nie do konca wybaczylam mojej mamie
                            wyrzucenia mojego pieknego czolgu. Ponoc wydawalo jej sie ze juz mi na nim nie
                            zalezy, i pozbyla sie go. Pamietam to po 24 latach. Moj czolg, moj, sliczny, z
                            czerwona gwiazda!
                  • erba Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 15.11.06, 14:56
                    a doczytałaś, że to dziecko NOTORYCZNIE gubi... przecież nie sprzedali tych
                    klocków bo dziecku raz zdarzyło się zgubić jakąś rzecz
                • judytak Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 14.11.06, 11:19
                  voltri napisała:

                  > Dziecko prace i pieniadz MUSI szanowac i musi
                  > nauczyc sie jak gospodarowac

                  no tak, ale rodzice, to już chyba się nauczyli szanować i gospodarować, więc po
                  co dziecku kupują rzeczy, których ten najwyraźniej nie potrzebuje...

                  pozdrawiam
                  Judyta
                • aga1000 Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 14.11.06, 15:31
                  Dzizas, Ty masz dzieci?
                  Wesołe muszą mieć dzieciństwo
                • aluc a jak jest rezultatem spadku po bogatej ciotce? ;) 14.11.06, 16:56
              • titta Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 15.11.06, 20:29
                JEGO zabawki, JEGO zgoda itp. A potem bedzie przez cale zycie zmienial
                partnerow bo kazdy/kazda bedzie naruszac JEGO prywatnosc.
                Szacunek do dziecka to jedna rzecz, nauczenie dziecka szacunku dla innych druga.
                • joannn2 Re: Nie pozwól jest wynosic zabawek i powiedz dla 16.11.06, 23:04
                  n n
        • amona13 Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 14:18
          i tu się mylisz dziecko do lat siedmiu nie może przebywać samo poza domem i w
          domu ( to wynika z prawa rodzinnego ) w razie wypadku rodzice odpowiadają karnie
          za pozostawienie dzieka bez opieki - to prawo a ja zgadza sie z jedna z
          poprzedniczek, mam 6 latka i nie wyobrazam sobie aby mogł być bez opieki na
          podwórku
        • zgleni Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 17:05
          Bardzo zdziwiły mnie Twoje słowa. Bardzo często przeciesz słyszy się o tym, że gdzieś ktoś porwał
          dziecko, że jakiś pies je pogryzł i może najważniejsze dziecko pozostawione bez opieki wpada do
          jakiejś osiedlowej rzeczki i jest tragedia. Wtedy wszyscy zastanawiająsię gdzie byli jego rodzice i
          dlaczego tak małe i bezbronne dziecko było bez opieki.
          Pzdrwawiam
          Matka dwojga
        • magdalena18 Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 21:39
          Ja naprzykład widzę bo dzieci do pewnego czasu muszą byc pod opieką osoby
          dorosłej i tyle. A 5 lat to jest ten wiek. Jak rodzice nie mogą wyjść to
          dziecko też nie, albo umawiamy się z sąsiadką że wychodzimy na zmianę. To jest
          problemi zagwozdka dla rodziców.
          • magdalena18 Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 21:41
            sorry mój post był kierowany do wuja prezia ale jakims trafem przykleił sie nie
            w tym miejscu.
        • troll_ona Re: szacunek dla zabawek 15.11.06, 23:31
          wujo_prezio napisał:

          > ROdzice tez maja czasem swoje zajecia i przeciez nie
          > beda 24h przy 5 letnim dziecku bo Az tak male to ono nie jest!

          Aż tak małe to ono nie jest. W końcu do klamki już dosięgnie...
        • joannn2 Re: szacunek dla zabawek 16.11.06, 23:03
          t t
    • alabama8 Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 15:04
      A moja mama zaprzęgła swoje wnuki do zbierania puszek i butelek. Chłopaki z
      niezwykłą ostrożnością taszczą do skupu butelki i puszki i dostają za nie 3 czy
      5 zeta. Drobnica? Zbierają potem te drobniaki w słoiczku i po jakimś czasie
      babcia dzieli zarobioną kasę po połowie między wnuków i chłopcy sami decydują
      co z nimi zrobią.
      Do tej pory wydawali na batony w szkolnym sklepiku, ale odkąd mają książeczki
      PKO (hi, hi) - ciułajątam te swoje grosiki. Młodszy uciułał już na super stację
      kolejową - sam zarobił, teraz sznuje ten wysiłek i dba o zabawkę.
    • tuti Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 15:54
      za witch czarownica nie plaklalabym nawet jakbhym 55 miala latuncertain
      a ma corka swoja ulubiona szmacianke? zgubila ja kiedys?
      • vulpe_cula Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 17:04
        Spróbuj pokazać córce, że zabawka jest niepowtarzalna. Niech dziewczynka nada
        jej imię, zwracaj uwagę, że jak uderzy o coś lalką, to lalkę boli itd. W końcu
        po to są lalki, żeby odgrywały rolę żywych ludzi. Może podziała. Nie mam nic
        przeciwko terapiom szokowym, jeśli dzięki nim dzieci zaczynają myśleć, ale
        lepiej zapobiegać sytuacjom, kiedy staje się to konieczne. Pozdrawiam
        • turzyca Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 17:26
          Jest jescze jedna metoda. Cos w rodzaju wirtualnej miesieczniowki: masz u mnie
          na swoje wydatki 200 zl, mozemy kupic klocki albo lalke, albo odlozyc na rower,
          ale jesli zgubisz kurtke to te 200 zl wydajemy na kolejna. Jesli tegomiesieczne
          200 zl sie skonczylo, to mozemy zaciagnac dlug na nastepny miesiac. Ale uczciwie
          odkreslamy kase z nastepnego miesiaca. To samo z modnymi gadzetami: mozesz miec
          piornik z batmanem, ale z 200 zl skreslamy roznice pomiedzy zwyklym piornikiem a
          tym z batmanem.
          Przy czym oczywiscie rzeczy podstawowe rodzice kupuja jak dotychczas. Te
          wirtualne pieniadze to pieniadze, na ktore dziecko ma jakis wplyw.

          Swoja droga jedyny powod, dla ktorego nie gubie rzeczy to to ze nie lubie
          zbednie wydawac kasy. Ale nauczenie sie tego zajelo mi mnostwo czasu, a i tak co
          pewien czas musze sobie dokupic rekawiczki lub parasol, bo sie zagapilam w
          autbusie i lecac do wyjscia, nie sprawdzilam czy wszystko wzielam. uncertain
    • gremlinekdance Tutaj 13.11.06, 17:59
      Tutaj pomoże tylko Super Niania smile
      • barbaram1 Re: Tutaj 13.11.06, 19:36
        W Polsce jest takie prawo, iz dziecko do 7 roku zycia nie powinno byc nigdzie
        pozostawiane bez opieki doroslych.
        Skoro matka zostawia dziecko, to dziecko zostawia zabawke!
        • maialina1 Re: Tutaj 13.11.06, 20:59
          Ja jak bylam dzieckiem caly czas bawilam sie bez opieki doroslych, tylko sama
          albo z innymi dzieciakami, i wcale przez to nie porzucalam zabawek.
          Twoja teoria chyba sie nie sprawdza.
          Jakby dorosli non stop lazili za dzieciakami to dopiero by "cioty" porosly!
    • maialina1 Mam pomysl! 13.11.06, 19:36
      Mam pomysl jak mozna dziecko przekonac do szanowania zabawek, bez wzbudzania w
      nim poczucia winy:
      przeczytaj córce lub opowiedz z wlasnej wyobrazni jakas bajke, w ktorej zabawki
      nocą ożywają, rozmawiają, balują, mają rozne przygody... i że na przyklad jedna
      lala opowiada jak zaginela na polu i jak tesknila do swojej dziewczynki.

      Co ty na to? smile
      • jacksparrow1 Re: Mam pomysl! 13.11.06, 21:29
        Albo jak nie ma sie wyobrazni to mozna dziecku zapodac TOY STORY obie
        czesci.LAdnie pokazane jak chlopczyk jest przywiazany do swoich zabawek i jak
        sie inne zabawki u innego chlopca w koncu na nim mszcza za to ze je niszczy i
        ciagle psuje.
        Ale pomysl jest dobry, jezeli przemowi do dziecka.
    • magdalena18 Re: szacunek dla zabawek 13.11.06, 21:55
      pewnie że dzieci trzeba uczyć samodzielności, szacunku (chyba bardziej do ludzi
      niż do rzeczy) Ale oczekiwać że zrozumie to w wieku 5 lat to już przesada, myślę
      że w 8 roku życia będzie znacznie lepiej ale czy idealnie, nie sądzę.
      Ja wyznaje zasadę, twoje zabawki ty decydujesz co z nimi zrobisz, chcesz oddać
      koledze, chcesz mu zrobic prezent, bardzo proszę, to miły gest. Chcesz
      zniszczyć, zgubić, proszę chociaz wolałabym żebyś szanował rzeczy które
      posiadasz, ale to Twoja sprawa. Co nie znaczy że zaraz lecę do sklepu odkupić.
      Moje dzieci dostają zabawki zarówno przy jakiejś okazji jak i bez, ale muszę
      przyznać że mimo ze w kwestii dbania o zabawki mam bardzo liberalne podejście,
      to one raczej nie niszczą zabawek, ani książek kiedy coś zostawią gdzieś i sobie
      przypomna to same inicjują poszukiwanie. Nie mają też problemu z rozdawaniem
      zabawek. A to podoba mi się najbardziej.
      • grzalka Re: szacunek dla zabawek 14.11.06, 11:34
        podpisuję się pod Magdaleną18- mam podobne podejście i podobnie to u nas
        wygląda- też mam 5-letnią córkę
    • dr_grey Re: szacunek dla zabawek 14.11.06, 23:09
      Zabawki nie sa po to, żeby je szanowac tylko po to żeby się nimi bawić. Jeśli
      masz problem, ze Twoje dziecko nie podchodzi z nabożeństwem do jakiejś lalki to
      po co ją kupujesz?
    • dorota.konowrocka Re: szacunek dla zabawek 15.11.06, 14:33
      Czytam te posty i mam mieszane uczucia... Teoretycznie rzeczywiście, kupujemy
      zabawki dzieciom i dla dzieci, nie dla nas. Niech one decyduję, jaki z nich
      zrobią użytek, nie szanują, nie bedą miały, to przecież ich wlasność itd. ALE:
      mnie osobiście serce boli, jak widzę, jak Jasiek np. wyrywa kartki z książki
      albo odrywa obrazek od tekturki na fragmencie puzzli. Dlaczego? 1/ Bo niszczy
      moją pracę, nie szanuje, co jest złe samo w sobie (jakbyśmy sie czuły, jakby mąż
      świeżo podarowanym przez nas swetrem wycierał smar z piły łańcuchowej?), 2/ Bo
      przykro mi, że niszczy zabawki, którymi mógłby pobawić sie jego młodszy brat, 3/
      Bo mam świadomość,że nie zastosuję strategii "nie będziesz miał, sam sobie na to
      zasłużyłeś", bo bardzo mnie cieszy, kiedy on z zapałem układa nowe puzzle, czyta
      nową książkę, obnosi ze sobą nowy pojazd, chcę, by jego dzieciństwo było ciekawe
      i wesołe i widzę, nie kupuję zbyt dużo zabawek, ale te, które kupuję, naprawdę
      go cieszą i zajmują na wiele dni, więc będę kupować dalej. Sęk w tym, że po
      jakimś czasie sie nudzą, takie puzzle czy ksiażka... i wtedy zaczyna się
      podniszczanie i nie szanowanie... Także nie jestem zwolennikiem pozwalania na
      niszczenie i gubienie. Jasiek jeszcze mały, 2,5 roku, nie przesladuję go za
      niszczenie i gubienie, ale jak np. rozerwie ksiązkę, to spędzamy wieczór na
      starannym klejeniu.

      Dojrzewam do chowania częsci zabawek zupełnie rutynowo, nie za karę, tak po
      prostu, jak odkładamy nie czytane ksiązki na wyższe półki. Na razie wszystkie
      zabawki, z których Jaś już wyrósł, a jego młodszy brat jeszcze nie dorósł,
      schowałam do skrzyni, będę wyciągać,jak przyjdzie na nie czas. Ale może w ogóle
      trzeba zabawki po prostu zamykac w różnych pudełkach i odkładać, kiedy widać, że
      przestały wzbudzać zainteresowanie dziecka - jak kiedyś jeszcze ich czas wróci,
      to dobrze, jak nie wróci, to do oddania komuś. Widać przecież, czym dziecko się
      bawi, a co leży od tygodni nie używane. Skoro my oddajemy stare ciuchy na PCK, a
      nieczytane ksiązki sprzedajemy na Allegro czy wywozimy do domku letniskowego,
      żeby poczytali sobie inni jego wakacyjni użytkownicy, to właściwie czemu nie
      postępować tak samo z zabawkami? Teraz mi przyszło do głowy, ze może jak dziecko
      jest starsze (chyba już 7-latek załapie?), to można sprzedawać nieużywane lalki
      i zabawki na allegro, razem z nim, w ten sposób może załapie, że to przedstawia
      jakąś wartość, którą może szanować i odzyskiwać i wydawać na coś nowego, albo
      zniszczyć i wtedy nic już z niej nie będzie. Ktoś ma takie doświadczenia?


      Dorota
      P.S.1 Ja jako dziecko miałam wrażenie, że moi rodzice zawsze mają pieniądze
      (choć to był dość zwykły dom, średnie mieszkanie na czwartym piętrze, żadnych
      bajerów i pewexów, ale też nie brakowało na zwykłe potrzeby) i nie
      przywiązywałam wagi ani do rzeczy, ani do pieniędzy. Teraz zarabiam tak dość
      dobrze, nie bardzo, ale dość, i dalej nie przywiązuję wagi do pieniedzy i
      rzeczy. Z jednej strony moze dobrze, może bycie niewolnikiem przedmiotów to
      właśnie jakiś system niewoli, ale z drugiej strony żałuję, że nie mam takich
      nawyków dbania o rzeczy, pastowania butów, nie śmiecenia jedzeniem w
      samochodzie, wieszania od razu na wieszakach, odkładania na miejsce, wyrzucania
      śmieci do śmieci, nie rzucania ręczników, ciuchów, książek na podłogę itp.
      Pracuję nad soba ostatnio smile, naprawdę się staram wpoić sobie takie dobre
      nawyki, ale chyba fajnie byłoby mieć takie dobre, szanujące nawyki od dziecka,
      nie? I szanowanie zabawek jest chyba jednym z nich.

      P.S.2: Zgadzam się, że z takich dzieci, którym ciągle ktoś stoi nad głową, to
      łatwo mogą takie ciepłe kluski wyrosnąć. Prawo prawem, nie ja je stanowiłam, nie
      widzę nic złego w tym, ze kilkuletnie dziecko bawi się na podwórku, a opiekun w
      tym czasie coś tam robi w domu czy gdzie indziej na podwórku, zerkając co jakis
      czas, czy kolorowa czapka gdzieś tam się pojawia. Jakbyście sie czuli, jakby
      ktoś wam sie ciągle na plecy gapił? Każdy potrzebuje trochę samotności i
      samodzielności, nawet taki mały. W końcu kiedy ma sie nauczyć łażenia po
      drzewach i innych dziecięcych ekscesów? Dzieci robia różne dziwne rzeczy "na
      próbę" - dorosły od razu zacząłby je karcić, pouczać, a tak to sprawdzą, jak
      działa, i zajmą się czymś innym (np. czy można wyjąć tacie z samochodu płyty CD
      albo czy można wleźć na pryzmę drewna albo czy można przejść przez rów z wodą...
      smile I proszę się nie obruszać, że to takie dla nich straszne zagrożenie. Dzieci
      zostawione same sobie, bez potrzeby imponowania dorosłym, są zazwyczaj bardzo
      zachowawcze, czujne i ostrożne. Wiem, bo mam. Małe dziecko na podwórku ze
      stawem, rowem z wodą, pryzmą drewna i końmi. I sąsiadów z siódemką dzieci na
      podwórku pełnym dziwnych rzeczy, którym nigdy nic się nie stało, choc nikt nad
      nimi ciągle nie stoi.
    • angelas Re: szacunek dla zabawek 15.11.06, 15:01
      Moim zdaniem powinno sie uczyc dziecko szanowac zabawki juz od małego berbecia.
      I to nie tylko zabawki ale tez inne przedmioty. To bardzo wazne i bedzie miało
      ogromny wpływ na jego zachowanie w przyszłości. A skoro nie bedzie szanowac
      swoich rzeczy, zabawek, to napewno nie uszanuje rzeczy, która należy do drugiej
      osoby. Trzeba zacząc od "rzeczy małych". smile
      • verdana Re: szacunek dla zabawek 15.11.06, 15:44
        A co to znaczy "szanować"? Mozna nauczyć dziecko żeby nie niszczyło zabawek,
        ale też bez przesady. To, co dla dorosłych bywa "niszczeniem" dla dziecka bywa
        zabawą. I to o wiele bardziej kształcacą, niz podchodzenie do zabawki z
        ostrożnościa godną własciciela serwskiej porcelany. Np. rozkręcanie zabawek
        może nauczyć dziecko znacznie wiecej, niz jeżdżenie nimi po podłodze z
        okrzykiem "Brum, brum". Mój syn rozkręcał absolutnie wszystko i w naszej
        nieuzdolnionej technicznie rodzinie jest też jedyną osobą, ktora potrafi cos
        naprawić.
        Nie jest tez prawdą, ze dziecko które niszczy, bawiac się, swoje rzeczy będzie
        niszczyło rzeczy innych - ponieważ to są dwie zupełnie rózne sprawy. Co innego
        świadome , bezmyślne niszczenie, a co innego wykorzystywanie zabawki w sposób,
        ktory rodzicom nie odpowiada.
        • judytak Re: szacunek dla zabawek 16.11.06, 14:59
          verdana napisała:

          > To, co dla dorosłych bywa "niszczeniem" dla dziecka bywa
          > zabawą. I to o wiele bardziej kształcacą, niz podchodzenie do zabawki z
          > ostrożnościa godną własciciela serwskiej porcelany. Np. rozkręcanie zabawek
          > może nauczyć dziecko znacznie wiecej, niz jeżdżenie nimi po podłodze z
          > okrzykiem "Brum, brum".

          tak, ale rodzica odpowiedzialność leży w tym, żeby wytłumaczyło dziecku,
          że "ten samochodzik nie jest z klocków LEGO, jak rozłożysz, to złożyć się już
          nie da" - jeśli dziecko w miarę świadomie wybiera jednorazową przyjemność
          rozkręcania nad jeżdżeniem "brum, brum" przez dwa lata, to wszystko w
          porządku :o)

          pozdrawiam
          Judyta
      • dr_grey Re: szacunek dla zabawek 16.11.06, 13:49
        A jak tego uczysz małego berbecia? Mozesz sie z nami podzielić swą wiedzą?
    • myszeks24 Re: szacunek dla zabawek 15.11.06, 16:11
      Mam 5 letniego bratanka, który od zawsze uważał że to co nie jego to może psuć
      i niszczyć, aż pewnego dnia pojawił się w moim domu piesek smile, pojechaliśmy na
      działkę gdzie mój bratanek niszczył pokrywę do piaskownicy w kształcie żółwia i
      oznajmił wszystkim że to nie jego więc może to robić.Nie ukrywam że byłam zła
      ale postanowiłam dać mu nauczkę, przestawałam odganiać od niego swojego psa i
      kiedy tylko mały zaczynał się bawić swoimi zabawkami , moj czworonozny kumpel
      je zabierał w drugi koniec podwórka i gryzł.Na prośby małego żebym mu zabrała
      odpowiedziałam ze to nie jest zabawka psa więc może ją zniszczyć.Od tamtej pory
      nie niszczy prawie nic, a przynajmniej nie celowo i pilnuje swoich rzeczy .smile
      • ayelet Re: szacunek dla zabawek 16.11.06, 12:10
        Mam ten sam problem i wydaje mi się, że wynika to z tego, że mają tyle zabawek,
        że nie zdążą o czymś pomarzyć a już to jest w ich pokoju. Nie rozumiem
        oburzenia na sprzedanie zabawek dziecka. Ja też powiedziałam ostatnio Kacprowi,
        że jak nie będzie szanował zabawek to oddamy je dzieciom z domu dziecka, bo one
        napewno się ucieszą i to doecią. Bez przesady, nie musimy o to pytać dzieci,
        wystarczy jak je poinformujemy.
        Ja myślę, że jedyny sposób to ograniczanie liczby zabawek, kupowanie z jakiś
        okazji i tylko jednej (a nie zasypywanie 10)
    • renaskawinska Re: szacunek dla zabawek 17.11.06, 11:27
      może dziecko jest zamknięte w sobie i nie umie okazywać uczuć.A może po prostu
      nie przywiązuje sie do zabawek
      • bea123456789 Re: szacunek dla zabawek 17.11.06, 22:15
        oj ale się działo nie wiedziałam że tyle zdań przeczytam. Dzięki za rady.
        Jestemzdania że dzieci od małego należy uczyć szacunku do wszystkiego, a nie
        jak bedzie miał 10 lat i zakodowane zachowania. A co do puszczania dziecko na
        podwórko to zależy do rodzica i od dziecka. Bo ja spokojnie puszczam moje
        dziecko i raczej nie samo tylko ze starszym bratem i moje dzieci są na tyle już
        odpowiedzialne (czego ich nauczyła- bo gdy znikali mi z oczu to był zakaz
        wychodzenia samemu i musiał poczekać aż to ja bede miała czas z nim wyjść)że
        nie oddalą się nie pytając mnie.(oddalić tzn przejść na drugą stronę ulicy
        gdzie mają huśtawki i tam też dalej je widzę. choć wiadomo nigdy nie mogę być
        pewna na 100 % rozsądku moich dzieci.Zaczynałam ich puszczać od 30 min, potem
        coraz dłużej. Nie uważam się za nieodpowiedzialną mamę a dzieci swoje staram
        się wychować na bardzo dobrych ludzi i w przypadku starszego już zebrałam
        pierwsze pochwały od pani psycholog która powiedziała że jest ponad wszystkie
        dzieci w swojej grupie jesli chodzi o pomoc i opiekę przy niepełnosprawnym
        chłopcu, z czego jestem dumna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja