już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......

IP: *.* 15.09.01, 20:50
naprawdę jużnei mam siły dziewczyny! Marta dopiero w grudniu skończy 3 lata a ja mam wrażenie że jej bunt dwulatka trwa jużz półtora roku - czyli od momentu kiedy swobodnie się z nią porozumiewamy...cała sprawa polega na tym że moje czasem grzeczne jak anioł dziecko - czasem (a niestety coraz częściej) wyprawia takie rzeczy że nie wiem jak sobie z nią poradzić... zastanawiam się gdzie (i czy?) popełniłam błąd?sytuacja z dziś w supermarkecie: ona w samochodziku-koszyku ja z teściem latam za zakupami - Marta nagle niezadowolona zaczyna się drzeć - ty babo gupia jena! ja chce tam!!! i krzyk pisk i wszyscy patrzą o co chodzi - ja staram się dowiedzieć o co chodzi - ona w końcu wydusza z siebie że nie chce żeby dziadek jej samochód prowadził tylko janie może niczego powiedzieć spokojnie - tylko od razu ryk i krzyki, często niestety niecenzuralne (efekt dwumiesięcznego pobytu na wsi - jak widać to też ma złe skutki oprócz świeżego powietrza eh...)i tak jest ciągle - w domu na ulicy etc... dziś przy kolacji podaję jej kubek kakao - mówię jest gorące poczekaj mama ci podmucha i się napijesz-
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 16.09.01, 18:37
      Pocieszę Cię,że ja też nie mam siły.CZytam książki o tym jak postępować z moim prawie 3-latkiem i kiedy czuję się już taka mądra mój synek chce wyjść na dwór bez czapki i już jest problem.Ja to ogólnie jestem wredna mama.Nie robi mi scen w sklepie i raczej mnie słucha,ale kiedy wstaje o 5-tej i chce abym to ja z nim się bawiła i czytała mu ksiązeczki,to doprowadza mnie do szału.Dziś powidziałam,że go "zatłukę"i mam z tego powodu depresję,tym bardziej,że to usłyszał i zapytał:"Młotkiem?? Jestem okropna ale rozumiem,że 3-latek też może wyprowadzić z równowagi.BBZ.
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 16.09.01, 20:58
      Kasiu kochana!Doskonale wiem co to znaczy nie mieć siły, mieć dosyć własnego dziecka nad życie go oczywiście kochając.Ale chciałam ci coś opowiedzieć.Jest wieczór moje dzieci już śpią powinnam się cieszyć z wolnych chwil a nie potrafię!Moja 4 letnia córeczka zafundowała mi taki wieczór że wciąż nie mogę ochłonąć.Wyobraż sobie dziecko przez 3 godz. bez ustanku biegające po mieszkaniu,piszczące podskakujące, praktycznie bez kontaktu w stanie hiper nad pobudliwości.I wyć się chce a nic nie można zrobić.Zostaje tylko pilnować by nie zrobilo sobie krzywdy, nie rozbiło sobie główki...A nie jest na codzień taka!Jest jednak różnica między naszymi problemami.Bo widzisz, moja córeczka jest dzieckiem autystycznym. I nie wiem czy kiedykolwiek z takich zachowań wyrośnie. Może to nie najlepsza forma pocieszenia, ale kiedy będzie Ci już bardzo ciężko to pomyśl sobie: "Mam malego nieznośnego uparciuszka,ale mam ZDROWE dziecko!" Policz do 10 a jak nie wystarczy to do 100 :) i wytrzymaj.Jestem pewna że twoje troski skończą się niebawem,Martusia ustatkuje się wyrośnie.(w zamian pojawią sie nowe problemy, nie ma lekko ;) )Pozdrawiam was obie serdecznie i trzymam za ciebie!Agnieszka mama Justynki i Jeremiaszka. :hello:
      • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 17.09.01, 10:27
        dzięki dziewczyny - pociesza fakt że nie tylko moje dziecko jest takie "szalone"... moja mama mówi że powinnam się cieszyć że mała ma charakter i umie go okazać - a nie jest tzw. "ciepłymi kluchami" czyli małomównym spokojnym dzieckiem jakich wiele... pociesza to wszystko na chwilę a potem znowu jeden wybryk i jestem w środku rozgrzana do czerwoności... dzisiejszy wspaniały wybryk to celowe nasikanie na wczoraj założoną pościel... rece opadają....
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 17.09.01, 09:00
      Kasiu, czytając twój post, jakbym własnego synka widziała (no prawie). Mój mały tez wpadł w okres buntu dwulatków już w wieku 1,5 roku i trwało to praktycznie rok, potem było 1/2 roku przerwy, a teraz znów się zaczyna. Broi na potęgę, nie słucha się, można mu setki razy powtarzac to samo - jak grochem o ścianę. Jak się zdenerwuję i nakrzyczę, to też zaczyna płakać i przepraszać, że on nie chciał, tez powtarza mi to co ja przedtem jemu. A za jakis czas znowu to samo. Mam wrażenie, że ostatnio non stop się ścieramy, o wszystko i jest mi bardzo przykro z tego powodu. Ale cóż robić ? Nie mam na to recepty, staram się być tylko jak najbardziej cierpliwa (a to trudne, oj bardzo)i konsekwentna. Może kiedys da to rezultaty ? Zobaczymy. Na razie pozdrawiam ciebie i trzymaj się :-). Dalia
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 17.09.01, 17:10
      no cóż i jeszcze raz ponawiam swoją prośbę do mam 3 latków - może też tak niesfornych jak moja :) o kontakt - jest to propozycja spotkania się , pogadania... żeby nie siedzieć smemu w domu kiedy mąż pracuje...jesteśmy z W-wy
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 17.09.01, 20:20
      Kasiu też jestem z Wa-wy i również mam niesforna trzylatke Alę- choć zdania co do Jej niesforności sa w rodzinie podzielone :) Chętnie sie z Wami spotkam, może nasze 3 latki zajmą się sobą a my będziemy miały chwilę (nadziejo... :) )Ala urzadza niezłe histerie, właśnie trwaja próby namówienia na kapiel. Równiez na Nią krzyczą ale ta moja spryciula obróciła tę broń przeciwko mnie- i wrzeszczy na mnie. Więc staram sie na spokojnie aby nie miała przykładu. Ręce opadają i klucha staje w gardle jak zapłakana przychodzi i przypomina że jest moją najlepszą przyjaciółką. Coraz częściej musze bronić przed Nią 8-m-czną Zuzię.Niestety nie radze sibie z Nią, choć wchodzi już w zakres moich kompetencji(jestem przedszkolanką), ale teoria sobie a Alcia sobie ;) Napisz na @ Beata
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 17.09.01, 20:34
      Nie pociesze ciesmile)Chyba dzieci tak sie reguluja, ze dzialaja na skrajnych stanach nerwow ich matek. Ja tak nie moge od ladnych kilku lat, sama mam trudny charakter, corki tezsmile) Dyskusjom i wrzaskom nie ma konca..... ale sie pocieszam. Jeszcze fioletowe wlosy, glany, kolczyk w pepku, jakis Jarocin, kilku facetow i dorosna :)))))
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 21.09.01, 12:04
      Witaj Kasiu_M!!!Bede szczera i powiem wprost: twoj post to miod na moje serce!Moj Krzysio ma w tej chwili 2 lata i 8 m-cy i opis patrz twoj post- identyczne zachowanie, jak przeczytalam to normalnie jak bym zobaczyla moje dziecie! Tez ciagle sie zlosci i denerwuje, staram sie go uspokoic lub odwrocic uwage lub przeczekac. I wtedy gdy jego wrzaski osiagaja apogeum do akcji wlacza sie babcia (tzn tesciowa -patrz post przeprawa z tesciowa na emamie- mowi mi ze jest on niemormalny i oboje powinnsmy isc do psychologa, ze mna to w ogole jest cos nie tak!)Wiec super ze poruszylas ten temat! U mnie ze wzgledu na fakt ze zamieszkujemy z tesciami jedyny sposob jak dostaje histeri to bajera i zabranie go na spacer czy chocby klatke schodowa. Tam sie uspokaja (bo "babunia" komentatora podnoszacego cisnienie niema). I zapewnienie mu ruchu, duzego biegu, wrazen pozytywnych. To moja metoda, niezawsze skuteczna z przyczyn zamieszkania na gromadzie.Byloby rzeczywiscie fajnie sie spotkac i pogadac, nic tak nie poprawia nastroju jak "emamuskowa terapia". Mieszkam tez w w-wie, do zobaczenia!MartaPS Jeszcze raz dzieki Kasia i inne emamy, jestem w porzadku i moj syn tez jest normalnym trzylatkiem tylko tesciowej instalacja sie przepalila i nerwy (i cholera) ja ponosi.
      • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 21.09.01, 14:03
        o jak wspaniale że nie tylko ja się tak męczę hihi :)Marta a tak na serio - napisz na mojego maila parę słów (gdzie dokładnie mieszkasz etc.) albo podaj swojego to się jakoś skontaktujemy! ewentualnie ustawimy ring dla naszych zadzironych trzylatków i niech się tłuką hehesmile))))pozdrawiam KAsia
    • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach...... IP: *.* 01.10.01, 18:39
      Cześć Kasiu!Przeczytałam Twoją "skargę" i do niedawna zgodziłabym sią z wieloma Paniami, które maja podobne dzieci do Twojego, ale dziś już nie mogę. Na pewno zgłoś sie do psychologa a nawet dwóch. To bardzo dobrze, że możesz rozmawiać z Martą ale niepokjące (wg mnie) są jej histeryczne wybuch i to że chowa się za Twoimi nogami. Nie straszę ale daję sygnał (bo mi nikt takiego nie dawał chociaż jak się później okazało wiele osób widziało nieprawidłowości w rozwoju mojego synka), ale wszystko zapewne jest w najlepszym porządku.Zainteresuj się terminem autyzmu dziecięcego - tak tylko aby więcej zaobserwować i koniecznie zwróć się o poradę do psychologa. Ja mam dziecko, które właśnie krzyczy niby bez powodu ale nie mówi i nie mogę byc pewna o co chodzi mojemu synkowi: a jest autystą.Pozdrawiam Cię gorąco.
      • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......do magdy IP: *.* 02.10.01, 13:17
        Witaj Magdo!Chciałabym cię poprosić abys więcej napisała o tym w jaki sposób odkryłas że twoje dziecko jest autystyczne. Mnie zawsze się wydawało że napady histerii u małych dzieci są czyms najzupełniej normalnym- wszystkie dzieciaki jakie znam od czasu do czasu dostają napadu szału i histerii. Jesli nie stworzy ci to problemu to napisz cos o tym jak odkryliscie autyzm, jakie zachowania na to wskazywały, jak to że wiele osób widziało nieprawidłowosci w rozwoju i nikt ci nie powiedział? (mam na mysli rodzinę, lekarzy i bliższych znajomych). Nie chciałabym abys uznała ten post jako wtrącanie się w nie swoje sprawy, tylko jako pomoc innym rodzicom. PozdrawiamMarta
        • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......do magdy IP: *.* 02.10.01, 15:59
          Cześć Marta,u nas było tak, że to nie my (ja i mój mąż) odkryliśmy u mojego synka autyzm - uświadomiła mnie o tym pani psyholog.Główny problem dlaczego udałam się psychologa sprowadzał się do tego, że David nie mówił. W wieku 2,5 - 3 lata zaczął powtarzać zasłyszane wyrazy ( jak się później okazało była to jedynie echolalia), potem całkiem przestał: mniej więcej w czasie kiedy młodszy synek zaczął chodzić i oczywiści aktywnie uczestniczyć w życiu starszego (tzn. głównie zabierać zabawki i wszystko niszczyć). Kojarzyliśmy to jednak z zazdrością o młodszego. Poza tym pierwsze niepokoje pojawiały się w mojej głowie po skończeniu 2 lat synka. Zauważałam jako mama różnice między Davidem i jego rówieśnikami. Był samotnikiem: jakby wstydził się nawiązywać kontakty (ale to tłumaczyliśmy sobie tym, że nie mówi i dlatego jest mu trudniej). Na bilansie dwulatka zwróciłam uwagę pani doktor, że syn nic nie mówi ale wg niej u chłopców to raczej normalne: własny rytm itd... Na placu zabaw najchętniej bawił się na zjeżdżalni, do dziś nie zrobił żadnej baby z piasku. Czasami zabierał innym zabawki, swoimi się nie interesował. W wieku 2,5 roku urodził się młodszy synek, a ja spędziłam z nim ok 6 tygodni w szpitalu (2 w położniczym i ok 4 w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu): zapalenie mięśnia sercowego , potem dwa niegroźne zabiegi operacyjne. Po tym wszystkim nasza uwaga w wększym stopniu skupiona była na młodszym dziecku: ciągłe konsultacje i kontrole. Dla Davida to był bardzo truny okres najpierw mama zniknęła (poród odbył się przedwcześnie w 36 tyg.) a na jej miejscu pojawiła się babcia (przyjechała z zagranicy), którą widział pierwszy raz w życiu a zaakceptował po ok 7 dniach. Tata ciągle w pracy , potem w szpitalu itd... David po przyjeździe braciszka wydawał się nawet zadowolony z nowego członka rodziny (ale nie wiem czy całkowicie świadom tego co sią stało). Po kilku miesiącach zaczęłam zauważać w większym stopniu jego trochę dziwne zachowania: np; nie interesował się żadnymi bajkami (w wieku 3 lat dzieci uwielbiają bajki - oglądać, słuchać), jedynie co to bloki reklamowe lub MTV - kanały muzyczne i to angielskojęzyczne. Ponadto nie kwapił się do zabawy w towarzystwie, a wręcz unikał inne dzieci, które nas odwiedzały, zaczą też "ignorować mnie" (jakby niezauważać, nie słuchać), nie patrzył w moim kierunku kiedy wołałam, natomiast skutecznie właśnie krzykiem , płaczem egzekwował wszystko czego chciał. Zabawa: wszelkie zabawki układał w rzędach poziomych lub pionowych. I tak wkółko, bardzo denerwował się gdy chciałam zmienić formę układanek. Pozatym jest dzieckiem, miłym, kochanym, bardzo, bardzo wrażliwym i jego rozwój przebiegał w sposób zbliżony do innych dzieci. sam je (oczywiście chętniej to co lubi), korzysta z toalety z małą pomocą. Zaczyna nawet troszkę bawić się z braciszkiem, który ma już 15 m-cy, ale czasami nagle wyłącza się i patrzy jakby gdzieś wgłąb jakiegos przedmiotu - zamyśla się.Ale nie ma dwojga dzieci autystycznych takich samych . Lista cech jest ogromnie długa i dwoje dzieci może mieć całkowicie inne problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Jeżeli coś Cię zaniepokoiło to odwiedź psychologa choćby po to, aby potwierdzić, że wszystko jest w porządku z Twoim maleństwem. Nie piszę tego po to abyś się zmartwiła, ale była ostrożna i trzykrotnie podmuchała na zimne, bo napewno kochasz Swoje dziecko nie mniej niż ja. A wiedz mi szcerze zbyło mi bardzo przykro gdy opowiedziałam znajomej z piaskownicy, z którą znam się od 2 lat o moim problemie a ona powiedziała, że podejrzewała u Davida autym ale krępowała się powiedzieć mi o tym (zna rodzinę z dzeckiem autystycznym), tak samo było z jedną z kuzynek. W rodzinie z kolei (mieszkamy sami, więc nikt nie mógł obserwować Davida na co dzień) nikt nie widział problemu: "no może bawi się trochę dziwnie, ale tyle dzieci nie mówi ..." i wyszukiwali po kolei przykłady. Teraz zaczynają rozumieć jak to poważny problem dla nas.Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz miał podobnych problemów ani Ty, ani nikt z Twoich bliskich. Pozdrowienia Magda. Jeżeli będziesz chciała odpisz co postanowiłaś.Pozdrawiam Magda
          • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......do magdy IP: *.* 03.10.01, 06:54
            Magdo!Prosiłam cie o te kilka słów, dziękuję, że napisałas bardzo dokładnie co i jak było z twoim synkiem. Mój problem jest takiego rodzaju: synek ma obecnie 2 lata i 9 m-cy, siedzi z babcią gdy ja pracuję. Od momentu gdy poszłam do pracy (miał równo 2 latka) zrobił się jakby bardziej nerwowy (bunt 2 latka, przeżywał rozstanie?). Od jakiegos 1,5 m-ca problem nasilił się tak, że np. budzi się w nocy z krzykiem i krzyczy, gdy próbuję go uspokoić to wygania mnie za drzwi. Nie protestuję, bo wtedy wrzask narastał na sile gdy zostawałam. Do akcji wkraczała tesciowa wybita ze snu i krzyczała na niego i do mnie z pretensjami. Ostatnio odpukać mąż ją utemperował - nie leci jak mały zaczyna krzyczeć a nam dzięki temu udaje się dosć szybko małego uspokoić. Wczoraj np. przeżywał że chłopiec z którym się bawił przyciął mu palec. Ale nie zawsze udaje się nam ustalić przyczynę koeszmaru nocnego. Dodatkowo jest to jeszcze problem, że babcia nie wychodzi z nim na spacery (dopiero my jak wrócimy z pracy) i nie ma kontaktu z dziećmi. Do dzieci garnie się bardzo, widzę jak bardzo brakuje mu kolegów, jak przeżywa po powrocie ze spacerów że spotkał koleżankę/kolegę. Byłam z nim u neurologa który jest też psychologiem, powiedział że jest ok, tylko musi mieć kontakt z dziećmi, wybiegać się. Niestety w ciągu dnia babcia mu tego nie zapewnia, a ta godzina po południu z nami zanim nie zrobi się ciemno to za mało. Niepokoją mnie te krzyki nocne, nie wiem co z tym zrobić. Reagować staram się zawsze spokojnie, bo to daje najlepszy efekt. Dodam że innych problemów poza tym że jest nerwowy nie mam. Nerwy przejawiają się gdy np. szwagierka cos specjalnie robi mu na przekór, wojny na ten temat były nie raz. Rozpisałąm się za bardzo ale dlatego żebys i Ty Magdo i inni obiektywniej spojrzeli na mój problem. Z boku to zawsze wygląda inaczej. Jesli napiszecie jakies rady i własne spojrzenie na tą sytuację będę wdzięczna.
            • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......do magdy IP: *.* 03.10.01, 06:57
              Marto nie mozecie wziac opiekunki? Juz nawet chyba zlobek lepszy tam dzieci wychodza.... Szkoda dziecka, po calym dniu w domu z babcia i zlosliwa ciocia tez bym krzyczala...Pozdrowienia
            • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......do magdy IP: *.* 03.10.01, 09:36
              Cześć !Bardzo się sięszę, że opinia psychologa była korzystna dla Twojego dziecka. Ty też się na pewno bardzo cieszysz i doceniasz to że dziecko jest zdrowe. Jego lęki nocne na pewno są spowodowane napięciami domowymi i nerwową (jak piszesz czasami głośną sytuacją). Postaraj się Ty i poproś męża o wyciszenie sytuacji, wiem, że bardzo trudno jest czasami mieszkać "na przysłowiowej "kupie". Ale za to możesz pracować, a gdyby brakowało pieniędzy Ty również byłabyś nieszczęśliwa i podobne troski nękałyby Waszą rodzinę, a napięcia między Tobą , mężem i dzieckiem na pewno pojawiałyby się.Postaraj się o to , by synek czuł, że jest kochany przez Ciebie (ale również przez babcię - ba na pewno nie chce mu robić krzywdy a chce dla niego dobrze, choć nie zawsze potrafi to okazać).Postaraj się zdystansować do zachowania teściowej a zobaczysz, że jej stosunek di Ciebie również z czasem się zmieni.Tak to już jest, że każda kobieta myśli, że wie co jest najlepsze dla jej najbliższych. Nie chcę bronić Twojej teściowej (wiem jak jest Ci trudno) ale ona jest taką samą mamą Twojego męż jak Ty mamą Swojego synka i raczej chce dobrze.Pamiętaj, że zgoda budujr, niezgoda rujnuję.A dla Tojego synka potrzxebny jes spokój i poczucie bezpieczeństwa: niech rośnie w rzekonaniu, że świat jest dobry a nie zły.Powodzenia Magda
            • Gość edziecko: guest Re: już nie mam siły.... czyli o 3 latkach......do magdy IP: *.* 03.10.01, 11:19
              Marto, pomyśl o przedszkolu, choćby tylko do południa. Babcia przyprowadzałaby go przed spaniem do domku a synek miałby choć te kilka godzin kontaktu z dziećmi! A o koszmarach nocnych poczytaj na tym i innych forach- większość z nas to przechodzi lub przechodziła. I mój synek miewał je właśnie kilka miesięcy temu, gdy był w wieku twego (Filip teraz ma 3 lata i 2 m). Było dokładnie jak opisujesz, przytulanie go czy uspakajanie pogarszały sprawę. Pamiętam, że Bogusia podała nawet nazwę tego syndromu - to mija (jak u nas) bez śladu. EWA
Pełna wersja