Gość edziecko: guest
IP: *.*
15.09.01, 20:50
naprawdę jużnei mam siły dziewczyny! Marta dopiero w grudniu skończy 3 lata a ja mam wrażenie że jej bunt dwulatka trwa jużz półtora roku - czyli od momentu kiedy swobodnie się z nią porozumiewamy...cała sprawa polega na tym że moje czasem grzeczne jak anioł dziecko - czasem (a niestety coraz częściej) wyprawia takie rzeczy że nie wiem jak sobie z nią poradzić... zastanawiam się gdzie (i czy?) popełniłam błąd?sytuacja z dziś w supermarkecie: ona w samochodziku-koszyku ja z teściem latam za zakupami - Marta nagle niezadowolona zaczyna się drzeć - ty babo gupia jena! ja chce tam!!! i krzyk pisk i wszyscy patrzą o co chodzi - ja staram się dowiedzieć o co chodzi - ona w końcu wydusza z siebie że nie chce żeby dziadek jej samochód prowadził tylko janie może niczego powiedzieć spokojnie - tylko od razu ryk i krzyki, często niestety niecenzuralne (efekt dwumiesięcznego pobytu na wsi - jak widać to też ma złe skutki oprócz świeżego powietrza eh...)i tak jest ciągle - w domu na ulicy etc... dziś przy kolacji podaję jej kubek kakao - mówię jest gorące poczekaj mama ci podmucha i się napijesz-