wychowac rodzicow - uczciwosc

IP: *.* 20.10.01, 16:39
Moje drogie mamy. Spotkalam sie z sytuacja bardzo dla mnie przykra bo jako belfer probuje nauczyc dzieci uczciwosci i odpowiedzialnosci za swoje czyny. Jak mam to zrobic, kiedy rodzice zamiast wspierac dzialalnosc szkoly robia zupelnie odwrotnie. Dziecko po kilkudniowej nieobecnosci w szkole przyszlo do mnie z dzienniczkiem (w nim usprawiedliwienie od mamy) i zbolalym glosikiem oznajmia mi ze nie bylo go poniewaz mial goraczke. O zgrozo !!!! Dziecko z mamusia widzialam na zakupach. Dzieciak byl radosny i nie wygladal na chorego. Dlaczego rodzice zamiast napisac ze nie bylo go poniewaz np.mama chciala z nim zostac pare dni w domu , albo z powodow rodzinnych. Po co klamac i uczyc tego dzieci ?????? Nastepna sytuacja : zrob tak Krzysiu zadanie domowe to bedziesz mial a pani nie bedzie sie czepiac.Ludzie czy o to w tym chodzi ????? Jak rozmawiac z rodzicami, by uczyli swoje dzieci prawdy?Moze Wy mi powiecie ?Pozdrawiam
    • Gość edziecko: guest Re: wychowac rodzicow... IP: *.* 21.10.01, 00:02
      Ech... trochę nie na temat bedzie, ale też o rodzicach i wychowaniu.Dzis byłam z maluchem w przychodni, wziął ze sobą dwa samochodziki i zaczął je puszczać na środku poczekalni. Odciągnęłam go na bok, wtlumaczyłam, że lepiej bawic się w kątku, bo tamtedy chodzą ludzie: wychodzą z gabinetów, panie pielegniarki z dyżurki, wchodzą kolejni pacjenci... Ktoś może przypadkiem stanąć na samochodziku i przewrócić się, a poza tym samochodzik może się zepsuć. Dzieciątko pojęło, grzecznie bawiło się z boku.Gdy wychodzilismy z gabinetu pani doktor, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to chłopczyk, na oko młodszy od mojego Misia, może trzyletni już, więc całkiem duży - prawie na środku poczekalni (ale na skrzyżowaniu szlaku od wejscia i szlaku z dyzurki pielegniarek, czyli tam, gdzie chodzi najwięcej ludzi) - a wokół z osiem samochodzików...Mnie opadły ręce... Nie wiem, czy bardziej ze zdumienia nad bezmyślnością tamtej matki (bezmyślnoscią? egoizmem ?) czy nad własną bezsilnością - jaki sens ma wskazywanie dziecku prawidłowego zachowania, skoro wokól bedzie widziało przykłady zaprzeczające moim tezom ?
      • Gość edziecko: guest Re: wychowac rodzicow-konsekwencja w postępowaniu IP: *.* 22.10.01, 07:38
        Kilka miesięcy temu miałam okazję obserwować następującą scenkę : dwie ruchliwe ulice z torami tramwajowymi pośrodku, do pierwszego przejścia podchodzi mama z około 4, 5 letnim chłopcem , światło czerwone, chłopiec zapędza się na ulicę, matka zaczyna na niego krzyczeć , epitety dość ostre :(Drugie przejście też światło czerwone ale nic nie jedzie, ta sama matka ciągnie małego za rękę :chodź zdążymy , przebiegają przez ulicę ....
    • Gość edziecko: guest Re: wychowac rodzicow - uczciwosc IP: *.* 21.10.01, 21:47
      Anita,Pasuje mi tu jedno określenie - Walka z wiatrakami.Są rodzice, którzy celowo uczą dzieci krętactwa.Gorsi , moim zdaniem są ci, którzy robią to nieświadomie, ale uparcie. Takim trudno jest wytłumaczyć, że wychowują kłamcę i manipulanta.Jedyne, co można robić, jeśli do starych nie dociera, wpajać dzieciom ("do upadłego") uczciwość, prawdomówność,szlachetne postawy, ale jednocześnie uczyć samoświadomości (jeśli tego w ogóle można nauczyć) i poczucia własnej wartości.Rodzice mają często roszczeniowy stosunek do szkoły i nauczycieli, zapominając, że to oni tak naprawdę wychowują. Szkoła może ich wysiłek utwierdzić, lub zaprzepaścić - w zależności od przeróżnych czynników.Dorka
    • Gość edziecko: guest Re: wychowac rodzicow - uczciwosc IP: *.* 22.10.01, 09:15
      Anito, moja mama też jest nauczycialką. Nauczycielką - dodajmy - zaangażowaną, zainteresowaną problemami uczniów, podchodzącą do każdego indywidualnie. Wiesz, jakie historie opowiada? Przykład: uczeń ma być nie klasyfikowany z dziesięciu przedmiotów, z powodu nieobecności. Nadchodzi koniec roku, przychodzi tata z dziesięcioma koniakami i uderza prosto do pokoju nauczycielskiego. No comments.Wiecie, jaki to jest policzek, gdy ktoś myśli, że może nas kupić za koniak?
      • Gość edziecko: guest Re: wychowac rodzicow - uczciwosc IP: *.* 22.10.01, 17:25
        Przykro mi ze rodzice nie chca uczyc prawdy i staraja sie omijac pewne zasady.Mam nadzieje, ze mamy ktore czytuja forum beda myslec i madrze wychowywac swoje dzieci. Ktos tak ladnie powiedzial o milosci : kochac to znaczy nie tylko brac ale i wymagac. Chyba cos w tym jest. "Zawsze takie Rzeczypospolite beda, jakie ich mlodziezy chowanie." /Jan Zamoyski/Pozdrawiam
Pełna wersja