wyganianie i złosć

IP: *.* 25.10.01, 13:59
Czesć!Mam problem, pomocy. Nie wiem co z tym robić. Otóż od jakis kilkunastu tygodni mój syn 2.9 jak się zezłosci (niee wiadomo z jakiego powodu, na nikogo konkretnego) złosci się i wygania "wygoń tatusia" -do mnie albo do ojca żeby wygonił mnie, czy innych (niestety tesciowie) z domu. Histeryzuje głosno i długo, bez względu na to czy sie go uspokaja czy zostawi żeby sam się uspokoił. Trwa to 30-60 minut. Nie można odwrócić jego uwagi, wrzask, ryk, histeria. Popełniłam bład i kiedy zbudził się w nocy ustępowałam mu i wychodziłam, oby tylko cichaczem wrócić i pospać (sypiam 6 godz, budzi się często mały w tym czaise). Nie wiem , co mam robić, czy ktos był w podobnej sytuacji-miał małego histeryka w domu? Jak postępować?marta
    • Gość edziecko: guest Re: wyganianie i złosć IP: *.* 25.10.01, 22:25
      Moja Sikorka dopiero się wprawia. Dziś pierwszy raz zrobiła mi scenę w sklepie - udało mi się zachować zimną krew.Myślę, że takich zachowań nie można bagatelizować, lecz jasno wyznaczać ich granice. Nie mam pojęcia , jak to zrobić. Na jedne potwory działa "to", na inne "tamto".Póki co Krzyśkowi lepiej wychodzi poskramianie złośnicy. Jest bardziej "nieugięty" niż ja. Może to burzliwy okres rozwojowy, który przeminie i Twój synek znowu stanie się "sangwinikiem". Wystarczy dobrze go obserwować, może sama odkryjesz jakąś prawidłowość, lub coś, co pomoże Ci uspokoić chłopca i stopniowo eliminować takie zachowania, które opisałaś.Pozdrawiam Dorka
    • Gość edziecko: guest Re: wyganianie i złosć IP: *.* 26.10.01, 12:10
      Cześć Marto,Od razu zaznaczam, że też nie wiem co robić, ale mam dokładnie ten sam problem. Mój synek (2,5l) wygania z pokoju "bezpośrednio" mówiąc np. do babci "Idź babcia dziadzi". Dziadkowie, w takim przypadku "unoszą się honorem" i wychodzą. Ja i mąż upieramy się przy swoim i mówimy, że nigdzie wychodzić nie będziemy. W takim przypadku, oczywiście synek głośno protestuje ponawiając żądanie. My obstajemy przy swoim, itd. Ale wiesz,wydaje mi się, że ostatni incydent tego typu (sprzed 2-3 dni) trwał jakby krócej. Nie wiem, może to jest właśnie metoda. Pozdrawiam :hello: i życzę sobie i Tobie wytrwałości :spookie: (może im to przejdzie z wiekiem? :bounce:).Marzena
      • Gość edziecko: guest Re: wyganianie i złosć IP: *.* 26.10.01, 13:39
        Ale czy Twoje dziecko wrzeszczy i dostaje histeri przy tym "wyganianiu"? Mój potrafi drzeć się dosłownie wrzeszczeć jakby go kto kijem okładał i dobrą godzinę. Nie idzie mu nic przetłumaczyć ani uspokoić ani utulić ani zagadnąć. Nie chcę doprowadzać do takiej furii, ale do cholery (przepraszam że przeklinam) mam już dosć! Wyganiał mnie o np. o 24 za drzwi na klatkę schodową, i wszyscy mi kazali wyjsć byle był swięty spokój i jako taki był póki nie zaczął wyganiać babki (mieszkamy z tesciami, tesciowa się nim opiekuje). I wtedy nerwy tesciowej puszczały. Teraz zapanowała "moda" na wyganianie tatusia (nic nie zawinił). Marzeno, jesli możesz odezwij się napisz dokładniej jak to u ciebie wygląda. Może to zabrzmi strasznie ale dobrze że nie tylko moje dziecko "wygania"- mam tu oparcie. Bo w opni mojej "kochanej tesciowej" mój syn jest nienormaly, powinnam mu "wpieprzyć w dupę, żeby wiedział czego się tak drze!" aha i dawać mu leki uspokajające bo jest nienormalny!. Dodam że rozwija się dobrze, jest rezolutny, tylko niesmiały wobec niektórych obcych, trochę złosnik-dwulatek no i te wrzaski. Sama mam dosć czasem ale wiem że krzyk na niego i lanie niczego nie zmieni. Nigdy rodzice mnie nie bili, a żyję i mam się swietnie. Marzeno (i inne mamy) napiszcie cos o tym problemie jesli zetknęliscie się z nim.Pozdrawiam Marta
        • Gość edziecko: guest Re: wyganianie i złosć IP: *.* 29.10.01, 10:26
          Cześć z poniedziałku. Przepraszam, że tak późno, ale przez weekend daję sobie spokój z komputerem.Całkowicie się z Tobą zgadzam, że krzykiem i wrzaskiem niczego u dziecka nie osiągniesz. Wiem to po swoim synku. Mój mąż jest dosyć impulsywny i początkowo na wrzaski syna reagował tym samym, a i klaps się przytrafiał. Skutek był taki, że syn krzyczał jeszcze rozpaczliwiej (teraz to dopiero miał powód!!!). Na moją prośbę, tata stara się ze wszystkich sił opanować, a synowi pozwalamy się wykrzyczeć. Nic innego nie pomagało i nie pomaga. Na szczęście wije się na podłodze, więc nie ma niebezpieczeństwa, że coś mu się stanie. Kilka razy urządził nam sceny w nocy. To było bardzo stresujące: wrzeszczące, wijące się na podłodze dziecko, my zaspani, zawstydzeni co też powiedzą sąsiedzi (mieszkamy w bloku); za pierwszym razem pomogła opowieść o Panu policjancie, który przyjdzie krzyczeć na rodziców za to, że inni nie mogą spać. Przyznam, że ta metoda jest kontrowersyjna również dla mnie (też uważam, że dzieci nie należy straszyć), ale nic innego mi nie przyszło do głowy. Dodam, że za drugim razem taki argument nie sprawił już na dziecku żadnego wrażenia; padło spać po półgodzinie wyczerpane własnym krzykiem. Ostatnio konsekwentnie dajemy dziecku jasno do zrozumienia, że jeżeli chce krzyczeć niech krzyczy, a tym krzykiem nic nie osiągnie i dyskretnie nadzorując jego spazmy ostentacyjnie zajmujemy się swoimi sprawami. Takie krzyki (i wyganianie) pojawiły się u synka wiosną. Teraz krzyki nie są już takie częste (może już dotarło, że to nie skutkuje tak jakby tego chciał), ale wyganianie to i owszem; co więcej, wraz z coraz bogatszym słownikiem, pojawiają się kwiatki typu "Idź babcia głupia" (cytat z wczorajszego dnia). I co tu robić? Ja zareagowałam reprymendą; spuścił głowę i wyszeptał "Idź babcia"; chociaż taka słaba pociecha, że jednak coś tam do niego dociera. Ale się rozgadałam, nie wiem czy nie przekroczyłam jakiegoś limitu i czy zamieszczą moją odpowiedź na forum. MARTO! masz absolutną rację, że takie zachowanie nie świadczy o tym, że Twój synek jest nienormalny, nadpobudliwy, itd. Nie dawajcie mu sie szantażować i nie ustępujcie mu. A on i tak jeszcze nieraz Was czymś zaskoczy. Pozdrowienia, trzymam za nas kciuki,Marzena
    • Gość edziecko: guest Re: wyganianie i złosć IP: *.* 27.10.01, 17:07
      Moja Olka jak miała 2 lata wygoniła kiedyś moją koleżankę z córką(też 2 lata wtedy). Oczywiście wrzask starałam się wtedy ignorować i zabawic tamta dziewczynkę , ale po 4 0 minutach okropnego wrzasku dziewczyny zdecydowały się iść do domu.Przeprosiłam je i na tym się skończyło.A Oli potem stanowczo powiedziałam, że bardzo mi się to nie podoba i skończyłam temat.Nigdy to się nie powt/órzyło, ale rozumiem Cię,że to strasznie trudne. Ale ja bym nie uległa na pewno(innym bezsensownym wrzaskom nie ulegam , nie zważając na panie w sklepie, uwagi starszych pań ani nic innego)
    • Gość edziecko: ATAX Re: wyganianie i złosć IP: *.* 26.02.02, 10:50
      Dziewczyny, odgrzebuje stary post, żeby nie zakładać znów nowego wątku. A histeria, wrzask i wyganianie - teraz padło na mnie w postaci mojego synka (23 miesiące). Objawiło sie to przez dwa kolejne wieczory, to znaczy wrzask, histeria, rzucanie się bez zadnej mozliwosci uspokojenia i w zasadzie bez zadnego widocznego powodu. W zasadzie, bo przedwczoraj było to wyjęcie z wanienki wbrew jego woli (siedział tam juz 20 minut) a wczoraj nabił sobie guza i nie chciał, zeby mu przykładać zimy okład. Wydawałoby się, że to było przyczyną, ale nie jestem do końca pewna, bo przy innych okazjach w takich samych sytuacjach tylko głosno protestuje przez chwile bez żadnej histerii. To dwa ostatnie przypadki to był dla mnie lekki horror - wrzaski, zanoszenie się, teksty typu "Idź sobie" a potem wołanie "mamusia ...", nic nie pomagało - ani przytulanie, ani łagodne przemawianie do niego, ani próby zainteresowania czymś ...... Na wszystko reagował histerią. Wrzaski trwały około 20 minut. Cos mi tam świtało, żeby go zostawić zeby się wywrzeszczał, ale bałam się że walnie głowa, albo cos sobie zrobi, bo zaczął sam się szczypac i drapać. Dodam, ze normalnie to jest pogodne, spokojne dziecko, któremu prawie wszystko mozna wytłumaczyć ..... Tym wiekszy był to dla mnie szok.Nie wiem czy to próba sił, czy tylko wyraz frustracji z jakiegos powodu. Przychylam sie do tego drugiego, ale z drugiej strony nie chciałabym dać się terroryzować. Dodam, że to tym ostatnim ataku, kiedy zabroniłam mu kolejnych dwóch rzeczy, zareagował juz normalnie.Powiedzcie jak to u Was jest i jak radzicie reagować ? A moze macie jakies przemyslenia co do przyczyny takiego zachowania ? Dodam tylko, ze mały ma duża swobode w podejmowaniu deczyji, ale sa pewne rzeczy, których mu nie wolno i jestesmy w tym konsekwentni. Albo przynajmniej tak mi sie wydaje ......a moze Marta juz sobie z tym poradziła ? Czy wystarczy tylko przeczekać ?ATA
    • Gość edziecko: asik Re: wyganianie i złosć IP: *.* 26.02.02, 15:12
      Witajcie w klubie,Mój synek ma prawie 18 m-cy i też dopadają go napady wściekłości z byle (dla nas) powodu. Jak czegoś nie dostanie potrafi rzucić się na podłogę, głośno krzyczeć a nawet stukać głową o podłogę czy się drapać. Jeśli nie pomaga moje uspokajanie to po prostu staram się nie zwracać na niego uwagi (chyba że widzę zbytnią agresję w jego zachowaniu z możliwością samookaleczenia). Może brzmi to strasznie ale na codzień jest dzieckiem pogodnym i bardzo żywym. Wszędzie go pełno. Nie wiem, może to tzw. bunt dwulatka (który zaczyna się nieco wcześniej !) Jeśli macie jakieś rady, czekam na odpowiedź.PozdrawiamAsik mama Kuby
    • Gość edziecko: iwo1 Re: wyganianie i złosć IP: *.* 16.03.02, 18:59
      Marta maly musi wiedziec ze to ty jestes szefem i to ty rzadzisz bedzie cie probowal na rozne sposoby i jesli mu poluzujesz bedzie jeszcze gorzejPowiedz mu np.jesli bedziesz sie tak do mnie odnosic nie bedziesz ogladac dobranocki albo czegos tam nie zrobimy ,kupimy ...itd.on powinien cie szanowac acha i jesli cos z nim ustalisz badz konsekwentna bo brak konsekwencji nauczy go ze moze toba manipulowac u nas podzialalo ..w razie czegos pisz na priva iwoprzykon@wp.pl
    • Gość edziecko: maminka Re: wyganianie i złosć IP: *.* 28.04.02, 14:40
      Niektóre szczególnie uparte dzieci potrafią histeryzować dosyć dlugo wystawiajac na probę nasze nerwy.
      • Gość edziecko: RybkaKasia Re: wyganianie i złosć IP: *.* 08.05.02, 17:50
        Witam.Dominika, przez pierwsze lata Jego życia wychowywalismy mieszkając u rodziców męża.Koszmar !! Kiedy Dominik płakał, bo czegoś Mu nie pozwalałam, "wpadała babcia" obronić wnuczka...STRASZNE to było..!!Kiedy przeprowadziliśmy się do Swojego mieszkania musiałam zmienić "regulamin" to już nie Dominik miał rządzić nami tak jak rządził babcią..:)Ustaliliśmy pewne reguły, jasno i konkretnie.Każdy ma swoje obowiązki i musi ich przestrzegać.Jeśli np. mąż nie zaniesie po sobie talerza do zlewu nie może usiąść do komputera ( na początku strasznie się buntował, ale jak zobaczył efekty był bardzo zadowolony ),wszystkich obowiązuję te same zasady.Jeśli Dominik nie posprząta pokoju, nie idziemy na rowery..:)smile Itd.itp. :)Nas też to obowiązuje , nie ma wyjątków :) Jeśli np, ja nie pozmywam naczyn, bo mi się nie chce, nie oglądam mojego ulubionego serialu :) Ciężko jest samemu przestrzegać zasad, ale jeśli chodzi o dzieci od nich tego wymagamy :)Jest przy tym też mnóstwo zabawy, bo co tydz. wymyślamy nowe "kary".Mamy też nagrody.....np. wypady za miasto, do MC Donalda, albo na pizzę np. za to, ze cały tydz. przeżyliśmy bez konfliktów i każdy wywiązał się ze swoich obowiązków. Na początku było bardzo ciężko, Dominik płkał, ale jak zobaczył, ze my też przestrzegamy"regulaminu", uspokoił sie i nauczył się współżycia w zgodzie, bez krzyków i kłótni..:)Za wrzaski i brzydkie słowa mamy oddzielny "spis kar", ale coraz rzadziej do niego zaglądamy :)smilesmile U mnie to działa..:)smilesmile Życzę Wszystkim powodzenia. :)smileKaśka..:)
    • Gość edziecko: pumba Re: wyganianie i złosć - ja juz nie mam sily buuuu IP: *.* 07.05.02, 20:53
      Tak czytam, czytam...Widze, ze nie tylko ja mam takie problemy z coreczka. Ogolnie zawsze byla grzeczna - popostu aniolek. A od kilku miesiecy - tragedia. Jak ma zly dzien to histeryzuje o wszystko non stop (np: bo poprosilam by zjadla sniadanie, bo powiedzialam by umyla raczki, bo powiedzialam, ze idziemy na spacerek, bo stwierdzilam, ze mozemy zostac w domciu...). Tragedia. Ona nie powie, ze nie jest glodna tylko od razu w ryk mimo, ze nigdy jej do niczego nie zmuszalam i jesli za cos zwyczajnie podziekuje to nie ma problemu. Czasami poprostu mam ochote wyjsc z domu i uciec. Albo ryczec razem z nia. Czuje sie taka bezsilna. Na dodatek Ona ostatnio na wszystko mowi "nie". Wogle nie da sie z nia rozmawiac. Bije, pyskuje. I kto by pomyslal, ze ma raptem niecale 3 latka?Do tej pory wiele osob podziwialo mnie za ogromna cierpliwosc do coreczki, fajne sposoby wychowawcze. A teraz nagle to wszystko mnie przerasta. Nie mam komu sie wyzalic, bo np moja mama zaraz bierze sie za wychowywanie coreczki i psuje to co uda mi sie wypracowac.Niestety moj maz strasznie sie na core wscieka za takie zachowania. Stwierdzil, ze trzeba dac klapa to sie uspokoi. Ja mu nie pozwalam ale dzis sama ja uderzylam (zdenerwowalam sie potwornie, bo nie chciala sie zatzrymac przed ulica tylko dalej dziarsko i przekornie szla pod samochod mruczac pod nosem "nie"). Ja jej tlumacze, ze ja kocham i sie boje by samochod nie zrobil jej krzywdy. Napiszcie cos, prosze. Co robic, jak panowac nad soba? Ja po calym dniu jestem wykonczona nerwowo. Biore proszki uspokajajace. :hello: anus
      • Gość edziecko: stasia Re: wyganianie i złosć - ja juz nie mam sily buuuu IP: *.* 08.05.02, 13:51
        Ona ma trzy latak a ja się spotkałam jak chłopiec 9 letni cały czas wygania 2 i 3 letnie kuzynki z pokoju wujka jak jest u babci. A rodzice nie robią uwag.
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: wyganianie i złosć - ja juz nie mam sily buuuu IP: *.* 08.05.02, 18:08
        A dlaczego przed ulicą mówisz Jej, że TY Ją kochasz, i że TY nie chcesz by się Jej coś stało? Widzisz, dziecko w tym wieku ma w swoim malutkim nosku co mamusia myśli i co czuje. Ono idzie na żywioł. Musisz Jej pokazać, że tu nie tyle chodzi o Ciebie ile o Jej własne bezpieczeństwo. Że jeśli nie będzie Cię słuchać w takich sprawach, to zrobi źle SAMEJ SOBIE. Że to JEJ coś się stanie, że to Ona będzie cierpieć, np w szpitalu, gdzie będą robić JEJ - nie Tobie - zastrzyki, badania, kroplówki itd. Może to nieładnie z mojej strony, że tak postraszyłam moje dzieci, ale u mnie to poskutkowało w 100 procentach i dzieciaki nie wyrywały się nigdy na ulicę. A przecież o to mi właśnie chodziło!!! I z resztą spraw postępuj podobnie - nie pokazuj, że to Tobie na tym zależy, ale wręcz odwrotnie. Dzieci, to małe przekory. Jeśli córcia zobaczy, że podchodzisz do pewnych rzeczy lekko natychmiast tym się zainteresuje. I jeszcze jedno. Czasem warto zdać się na własną intuicję. Nie czytać mądre książki, zagłębiać się w psychologię dziecięcą, zaglądać do umysłu i dumać, co też to moje dziecko sobie myśli, a co chciało przez to powiedzieć, jak tłumaczyć sobie Jego zachowanie itp, itd. Odnoszę wrażenie, że czasem za bardzo staramy się "naukowo" wytłumaczyć zachowanie naszych dzieci. Spoko, dziewczyny, wyluzujcie. Tak naprawdę tylko matka wie, czuje, co dla Jej dziecka będzie najlepsze. A dla dziecka najlepsze jest co? MIŁOŚĆ! Takie jest moje zdanie. :-)Pozdrawiam Gosia :hello: - wyluzowana mama, może dlatego, że ma już duże dzieci? ;)
Pełna wersja