Jedzenie słodyczy- po problemie!

20.11.06, 14:23
Nigdy nie narzekaliśmy na spożycie słodyczy przez naszych dwóch synów.
Owszem jedli ale tak w miarę. Głównie po obiedzie lub śniadaniu – przy czym
trochę więcej w weekendy. Niemniej od czasu do czasu pojawiały się prośby o
więcej i więcej i więcej. jak to u dzieci
Gdy młodszy skończył 4 lata postanowiliśmy wdrożyć nowe rozwiazanie tzw
problemu słodyczowego.
Nie wydzielamy już słodyczy po posiłkach lub w określonych porach dnia. Otóż
raz na tydzień(w piątek) dajemy każdemu pewną porcje słodyczy i ...mogą jeść
kiedy chcą i ile chcą ALE musi im starczyć przez cały tydzień.
Wydzielanie nie jest idealnie równe. Czasami jest to np. 7 batoników KINDER,
czasami paczuszka cukierków a czasami po prostu cała czekolada. Tak więc co
tydzień inne słodycze i inne miary.
Pierwszy tydzień: chłopcy zjedli wszystko już w sobote. Drugi : starczyło im
do wtorku. W trzecim z trudem ale starczyło na cały tydzień
Po dwóch miesiacach od wdrożenia tego pomysłu możemy powiedzieć że jest
super. Spożycie słodyczy spadło. Chłopcy maja nawet spore zapasy w
szufladach, którym częstują (!!!) nas lub gości. Poza tym wymieniają się nimi
(np. baton za cukierek itp.)
Polecamy to metodę innym rodzicom:
- uczy dzieci gospodarności
- uczy dzieci podejmować decyzje
- dajemy im w pełni odczuć że im ufamy
- spada spożycie słodyczy

Podobne rezultaty mamy z oglądaniem telewizji. Od czasu jak nie wydzielamy
czasu przed telewizorem oglądalnośc znacznie spadła.
Też polecamy.
    • bri Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 20.11.06, 14:47
      Fajny pomysł dla starszych dzieci. A jak to przenieść na oglądanie telewizji?
      • myelegans Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 20.11.06, 21:30
        moja przyjaciolka dala dzieciom 30 min jak byly mlodsze i godzine jak byly
        starsze, dziennie na TV, w weekend 1.5 godziny. Mogly same wybrac sobie
        program, do zaaprobowania przez rodzicow. W ten sposob nie bylo
        nudzenia, "jeszcze jedna bajka"
    • podyanty Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 02:17
      A ile dziur w zebach maja Twoje dzieci?
    • stypkaa Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 08:52
      Generalnie pomysł jest fajny, ale faktycznie dla starszych dzieci. I to takich
      które umieją dobrze myć zęby. Bo nie macie kontroli kiedy one te słodycze jedzą.
      Ja natomiast się zastanawiam jak rozwiązujecie sytuacje typu: dziecko dostaje
      torbe słodyczy na gwiazdkę czy z innej okazji, ktoś przychodzi do Was w gości i
      przynosi słodycze, Wy idziecie w gości i na stole stoją słodycze? Jak wtedy to
      wygląda?

      • jola_ep Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 09:29
        stypkaa napisała:

        > Bo nie macie kontroli kiedy one te słodycze jedzą

        Dlatego ja zastosowałam system: słodycze tylko w niedzielę i święta. Młodszy
        miał wtedy 2,5 lat.

        > Ja natomiast się zastanawiam jak rozwiązujecie sytuacje typu: dziecko dostaje
        > torbe słodyczy na gwiazdkę czy z innej okazji

        - gwiazdka to święto, specjalne okazje też da się pod to podciągnąć (np.
        urodziny) - więc konsupcja odbywa się na bieżąco. Reszta niezjedzona wędruje do
        specjalnej szafki (dawniej poza zasięgiem dzieci, teraz do ich dyspozycji.
        Starcza czasem nawet na parę miesięcy.

        > ktoś przychodzi do Was w gości i
        > przynosi słodycze

        Obecnie dzieci robią co chcą - najczęściej chomikują wink
        Dawniej zabierałam i do szafki. Powód? Byliśmy na wakacjach, dzieciaki małe i
        słodkie, rodzina stęskniona i każdy poczuwał się do zakupu słodyczy. A mój mały
        był na nie niesłychanie łasy, był też niejadkiem (nie abym się tym
        przejmowała wink ) więc nie dobrze było, aby jego zjadane kalorie były tymi
        pustymi. W dodatku dzieciaki się wycwaniły i umiały zachęcić babcie do kupna,
        nawet jak nie miały tego zamiaru. Po paru akcjach typu zabieram i na szafę
        (okrutne) rodzina nauczyła się, że do nas przynosi się owoce wink (które zresztą
        moje dzieciaki uwielbiają).

        Od paru lat wytworzyła się pewna równowaga: z jednej strony ja specjalnie nie
        pilnuję słodyczowego dnia, z drugiej one go akceptują.
        W tej chwili w szafce słodyczowej skończyły się zapasy. Stoi za to puszka
        słodkich suszonych owoców (daktyle, rodzynki), były orzeszki.

        > Wy idziecie w gości i na stole stoją słodycze?

        Taka wizyta to też prawie święto wink

        Pozdrawiam
        Jola
    • aanniittaa Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 09:54
      7 batoników albo cała czekolada na tydzien? To dla mnie zdecydowanie za dużo!
      • aniald1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 10:27
        A nie robisz czasem z igły widły???
        Ja uważam, że przesada w każdą stronę nie ma sensu. Ze słodyczy nie robie w moim
        domu "zakazanego owocu" bo tylko by bardziej kusił. Moja córeczka dostaje
        codziennie cos słodkiego - staram sie aby to bylo raz dziennie (najczęściej po
        obiedzie) i zaraz po tym myjemy zęby. Myslę, ze najgorsze jest takie całodzienne
        podjadanie nawet małych ilości słodkości i nie mycie zębów po kazdym razie.
      • stypkaa Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 11:36
        > 7 batoników albo cała czekolada na tydzien? To dla mnie zdecydowanie za dużo!

        Bez przesady. Jeśli mam ochotę na słodkie to cała czekolada nie jest dla mnie
        za dużo nawet na jeden raz wink, a co dopiero na tydzień smile
      • anabel26 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 10:32
        Czekolada to za dużo na tydzień?! Ja jestem dorosła, a jem dwie czekolady
        dziennie i inne słodycze też. Bez ograniczeń. Jak mam ochotę. Poza normalnym
        menu oczywiście. Zęby mam zdrowe i chodzę regularnie do dentysty, ani też nie
        jestem gruba, tylko raczej szczupła. Cukrzycy też nie mam. Gdybym jednak miała
        dzieci, to pozwoliłabym im jeść słodycze tylko w weekend. Uważam, że jest to
        najlepszy pomysł, bo dziecko samo nie potrafi mądrze zdecydować, a kłopoty z
        zębami są zbędne. Ja wiem, jakie mam zęby i na ile mogę sobie pozwolić, ale
        dorosły organizm jest inny. Dzieci nie powinny jeść zbyt dużo słodyczy, raczej
        owoce, nawet te suszone. Ale żeby nie czuły się pokrzywdzone, i żeby nie
        odbierać im przyjemności jedzenia czekolady, myślę, że weekend, albo np. tylko
        ndz to słuszny wybór. Uczy dbania o zdrowie, podejmowania decyzji i
        odpowiedzialności.
        • bri Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 12:51
          Ty jesteś uzależniona od cukru skoro musisz jeść tyle słodyczy. I już widzę jak
          zabraniasz dzieciom a sama wsuwasz czekoladkę wink
          • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 12:53
            bri napisała:

            > Ty jesteś uzależniona od cukru skoro musisz jeść tyle słodyczy. I już widzę
            jak
            >
            > zabraniasz dzieciom a sama wsuwasz czekoladkę wink

            Szczera prawda. Jak można mówić dzieciom : WY w weekend A JA MOGĘ codziennie.

            • anabel26 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 09:14
              Jasne, ze wowczas i ja jadlabym slodycze tylko w weekend! Teraz to teraz, ale
              trzeba byc przykladem dla dzieci i osoba wiarygodna.
      • mgla_jedwabna Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 20:38
        ale tobyly chyba te male Kindery? Jeden batonik wielkosci palca na dzien to
        chyba nie jest przesada?
    • aniald1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 10:29
      Pomysł jest może nawet ok - pod jednym warunkiem - dzieci pamietają o
      kazdorazowym myciu zębów!!
      • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 11:22
        Jak zwykle na tym forum wiele osób robi z igły widły a na dodatek nie
        dokładbnie czyta wątki.
        Nasze dzieci nie mają żadnych problemów z zebami. Chodza regularnie na kontrole
        do dentysty i wszystko jest perfekt. Ilości dłodyczy są rózne i coraz mniejsze
        bo chłopcy jedzą MNIEJ słodyczy. W ostatni piątek dostali tylko po trzy
        najmniejsze PrincePolo (na cały tydzień). Nawet gdy dostawali po 7 batoników
        Kinder to uważa ktoś ze to za dużo.Sorry . Ale to tylko JEDEN batonik dziennie,
        Powtarzam JEDEN.Nie przesadzajmy . Jeszcze nikt nie umarł ani nie zepsuł sobie
        zebów od takich ilości.
        A co do kontroli kiedy jedzą to odpowiem: A PO CO KONTROLOWAĆ?
        Dlaczego my rodzice MUSIMY kontrlować nasze dzeci. Wiecej zaufania. A poza tym
        co to za różnica KIEDY dziecko zje sobie cukierka? Niech zje jak ma ochotę. JAK
        dorosły człowiek. Jak rodzic który robi wiele rzeczy JAK ma OCHOTĘ.
        Ludzie nie szukajcie dziury w całym. Zaufacie swoim dzieciom. Cajcie im szanse
        na podejmowanie decyzji.
        Jak pisałem z telewizją mamy podobne doświadczenie. Od czasu zdjęcia ograniczeń
        chłopcy oglądają mniej telewizji. MNIEJ i to znacznie . Są dni gdy w ogóle nie
        właczją.
        • aniald1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 11:32
          spurs1 napisał:

          > Jak zwykle na tym forum wiele osób robi z igły widły a na dodatek nie
          > dokładbnie czyta wątki.

          Dokładnie tak.

          > A co do kontroli kiedy jedzą to odpowiem: A PO CO KONTROLOWAĆ?

          To akurat zależy od wieku - moja 3-latke MUSZĘ kontrolować bo inaczej jadłaby
          tylko słodycze wink))) a zęby myłaby może raz dziennie. Ale na wszystko przyjdzie
          pora.
          • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 11:37
            To akurat zależy od wieku - moja 3-latke MUSZĘ kontrolować bo inaczej jadłaby
            > tylko słodycze wink))) a zęby myłaby może raz dziennie. Ale na wszystko
            przyjdze pora.

            TYLKO słodycze???? To pod warunkiem gdy mają nieograniczony do nich dostęp.
            Jesli wydzielisz słodycze (na dzień, na dwa dni czy na tydzień) to problem
            znika. Chyba że wydzielisz BAAAAARdzo dużo.
            Moe zostałem żle zrozumiany . Chodzi o to że nie kontroluje kiedy jedzą. SAMI
            podejmują deyczję.
            Jak zjedza WSZYSTKO w piątek to mają cały tydzień bez słodyczy. Ich wybór.

            • aniald1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 12:30
              spurs1 napisał:

              > TYLKO słodycze???? To pod warunkiem gdy mają nieograniczony do nich dostęp.
              > Jesli wydzielisz słodycze (na dzień, na dwa dni czy na tydzień) to problem
              > znika. Chyba że wydzielisz BAAAAARdzo dużo.

              Widzę, że ja tez nie zostałam dobrze zrozumiana - słodycze są w domu, nie są
              chowane ani wydzielane - po prostu są. Przekonałam córkę do tego, że jedzenie
              słodyczy trzeba ograniczać choćby ze wzgledu na zęby. Staram się aby jadła
              słodycze max. raz dziennie. Raz zje raz nie - raz zje jedno małe ciastko a raz
              całe, duże prince polo - dlatego wydzielanie na kazdy dzień jest bez sensu w
              naszym przypadku (to zmuszałoby do zjedzenia przydziału nawet przy braku chęci).
              Uważam, że dziecku 3-letniemu nie ma sensu wydzielać słodyczy jednorazowo na
              cały tydzień. Może jak bedzie starsza to spróbujemy wymyslić jakiś system.
              Mam też znajomych, ktorych dzieci nie jedzą słodyczy przez 6 dni w tygodniu -
              ale za to w sobote jedzą tyle na ile maja ochotę. Znajoma twierdzi, że w ten
              sposób i tak w tygodniu zjadają statystycznie mniej a i o zęby łatwiej wtedy
              dbać - nie mam na razie zdania co do tej metody.
            • mama303 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 16:53
              W przypadku 3 lub 4 latka Twoja metoda nie zda egzaminu z tego chociazby
              wzgledu że takie dzieci jeszcze nie maja wyrobionego poczucia czasu i napewno
              nie zdają sobie sprawy co oznacza TYDZIEŃ
        • stypkaa Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 11:34
          > A co do kontroli kiedy jedzą to odpowiem: A PO CO KONTROLOWAĆ?
          > Dlaczego my rodzice MUSIMY kontrlować nasze dzeci. Wiecej zaufania. A poza
          tym
          > co to za różnica KIEDY dziecko zje sobie cukierka? Niech zje jak ma ochotę.
          JAK
          >
          > dorosły człowiek. Jak rodzic który robi wiele rzeczy JAK ma OCHOTĘ.

          Nie chodziło mi o kontrolę samego jedzenia słodyczy, bo to mogą robić wtedy
          kiedy mają ochotę. Chodziło mi o kontrolę mycia zębów albo po jedzeniu
          słodyczy, albo chociaż bardzo dokładnie 2x dziennie.
    • ziuz Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 18:31
      moim zdaniem - super pomysl!
      ale wymaga od rodzicow bardzo silnej woli i konsekwencji, ale to juz jest
      problem rodzicow.
      gratuluje pomyslu!
      • andaba Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 18:42
        Nigdy nie robiłam problemu z jedzenia słodyczy - jak są to się je je.
        Nie widzę potrzeby wydzielania. A poza tym jak traktować na przykład ciasto? Jak upieczesz, a limit tygodniowy wyczerpany, to dzieci mogą pooglądać?
    • pixela Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 20:40
      Wydaje mi się, że za bardzo się spinacie i skupiacie na temacie słodyczy. Moje
      dzieci mają 15 i 17 lat. Słodycze jadły różnie, czasem codziennie, czasem raz w
      tygodniu. Zęby mają idealne, są szczupłe i w dobrej formie. Uważam, że wszelkie
      systemy są sztuczne i zupełnie niepotrzebne. Zamiast skupiać się na ich
      tworzeniu i egzekwowaniu wolałam (i wolę) miło spędzać czas na rozmowach i
      zabawach z dziećmi.
    • delewar1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 21.11.06, 23:54
      Mam pytanie do wszystkich wychowujących katolików?Jak się maja nasze problemy z
      wychowaniem dzieci do woli Boga?Przecież Bóg dał nam wolną wolę i tak naprawdę
      wszystkie decyzje człowieka sa podporządkowane tej doktrynie.Prosze się nie
      obrażac, ani nie szukać podtekstów.Staram sie zrozumieć człowieka, bez względu
      na wiek przez pryzmat wiary.Wiarę proszę odczytywać w szerszym kontekście niż
      własne podwórko.
      • minerwamcg Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 00:42
        Zachęcam do zajrzenia na forum Wychowanie w wierze -
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16182
        • anetaa super pomysł a......... 22.11.06, 11:32
          większość komentujących budzi moje poważne obawy o kondycję psycho - fizyczną
          naszego społeczeństwa. Rozumiem, że większość komentujących nie ma własnych
          dzieci albo pobożne życzenia odnośnie wychowania dzieci bierze za
          rzeczywistość. Jeśli mamusia uważa że jedzenie słodyczy prowadzi do pruchnicy,
          otyłości i cukrzycy.... i dlatego jej dziecko zjada jedną słodych raz na
          miesiąc a może i rok to chyba sama siebie obraża swoją naiwnością. Bo dzieciaki
          wykombinują pieniądze i najedzą się wystarczająco dużo ich poza domem(chodzi o
          dzieci w wieku szkolnym), by w domu przytakiwać mamusi, że jedzenie słodyczy
          jest beee (bo tak chce słyszeć nawiedzona mamusia)
          • maa777 Re: super pomysł a......... 22.11.06, 11:45
            PRÓCHNICA to naprawdę problem. Studenci stomatologii ze Skandynawii
            przyjeżdżają do Polski żeby oglądać "na żywo" próchnicę, bo w ch rodzinncyh
            krajach zapobiega się tak skutecznie, że próchnicy po prostu tam nie ma.
            Ja osobiście cieszę się, że kiedy byłam dzieckiem półki w sklepach nie uginały
            się pod ciężarem słodkich soczków, płatków, jogurcików i setek rodzajów
            batoników, ciastek....itd itd. A to, co było, było na kartki. Dzięki temu
            przez ponad 20 lat życia miałam leczony JEDEN ząb(mleczny).
            Pozdrawiam
            P.S. A za dobre nawyki w rodzaju JABŁKO ZAMIAST CIASTKA dziecko w przyszłości
            rodzicowi z pewnością podziękuje.
            • spurs1 Re: super pomysł a......... 22.11.06, 11:49
              maa777 napisała:

              > PRÓCHNICA to naprawdę problem. Studenci stomatologii ze Skandynawii
              > przyjeżdżają do Polski żeby oglądać "na żywo" próchnicę, bo w ch rodzinncyh
              > krajach zapobiega się tak skutecznie, że próchnicy po prostu tam nie ma.
              > Ja osobiście cieszę się, że kiedy byłam dzieckiem półki w sklepach nie
              uginały
              > się pod ciężarem słodkich soczków, płatków, jogurcików i setek rodzajów
              > batoników, ciastek....itd itd. A to, co było, było na kartki. Dzięki temu
              > przez ponad 20 lat życia miałam leczony JEDEN ząb(mleczny).
              > Pozdrawiam
              > P.S. A za dobre nawyki w rodzaju JABŁKO ZAMIAST CIASTKA dziecko w przyszłości
              > rodzicowi z pewnością podziękuje.

              A ja przeciwnie. Jadłem dużo słodyczy jak byłem dzieckiem. I miałem leczony tez
              JEDEN ząb w całym życiu. Zapraszam studentów ze Skandynawii niech mi to
              łaskawie wyjasnią.
            • dzoana_b Re: super pomysł a......... 22.11.06, 13:45
              Też w dzieciństwie słodycze widziałam głównie na święta, bo ich w sklepach po
              prostu nie było, o zęby zawsze dbałam, a i tak w każdym mam plombę, a nawet po
              kilka. Więc to nie tylko kwestia słodyczy i higieny. W domu słodycze są
              dostępne na codzień ale w rozsądnych ilościach i zawsze po zjedzonych
              posiłkach. A synek czasem ma na nie straszną chętkę, a są dni kiedy w ogóle o
              nich nie pomyśli, zresztą tak samo jest z nami, to chyba naturalne.
            • mgla_jedwabna Re: super pomysł a......... 22.11.06, 20:44
              jak ja mialam 6 lat, to tez byl jeszcze PRL, a ja juz mialam pare
              plomb...chociaz slodycze ogladalam raczej od swieta. To zalezy tez od genow
              (niektorzy po prostu maja mocniejsze zeby niz inni) i od jakosci pozostalego
              menu (np. czy jest wystarczajaca ilosc mleka, serow itp.)
    • olejek1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 10:03
      pomysl ze slodyczami brzmi super, tylko jak z tv?
      gdybym przestala to kontrolkowc to synek by dluuugo siedzial...
    • maa777 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 10:22
      Złapałam się za głowę..........
      Może rzeczywiście lepiej nie zabraniać tego, co mogą mieć rówieśnicy. Zakazany
      owoc lepiej smakuje, ale naprawdę
      CUKIER RAFINOWANY JEST BARDZO SZKODLIWY
      i myślę, że za jakieś 20 lat w krajach rozwinietych nie będzie się w ogóle
      używalo sacharozy. Nie wyobrażam sobie jedzenia codziennie batoników ze względu
      na zęby, cerę, zagrożenie cukrzycą, choroby układu pokarmowego (grzybice,
      pasożyty) itd. A tych itd jest naprawdę bardzo dużo. Może lepszy owoc albo
      orzechy???
      Przecież i tak pewnie Pani dzieci jedzą słodkie jogurty, płatki,
      banany...........Po co jeszcze do tego batony??

      Pozdrawiam
    • maa777 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 10:33
      Jeszcze tylko jedno pytanie:
      Czy Pani też zjada codziennie coś słodkiego typu baton, ciastko czy czekolada?
      Czy uważa Pani, że to dobre dle Pani zdrowia i kondycji? To właściwie 2 pytania.
      Ale myślę, że istotne.
      Pozdrawiam
      • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 11:46
        Świat zwariował. Szkodliwe jest wszystko: cukier, sól, kawa, alkohol, tłuszcz
        itd.
        Można od tego zwariowac. Pseudonaukowcy zrobili nam wodę w mózgów. Co kilka
        miesiecy mamy nową teorię na temat jedzenia i szkodliwości tego czy owego.
        A myślę że szkodliwe jest to co w nadmiarze. Ludzie nie są grubi od jedzenia
        tłuszczu, cukru itp tylko od NADMIARU i siedzenia przed telewizorem, nie
        uprawiania sportu itd.
        Nie jestem co prawda panią tylko panem ale słodyczy sobie nie odmwiam. Bo niby
        dlaczego mam to robić. Bo jakiś naukowiec coś tam wykombinował w laboratorium
        karmiąć myszki batonem.
        Jem słodycze, pije kawę (dużo), pije piwo, pije wino, jem mięso i co z tego.
        Nie mam nadwagi, badania coroczne wykazuje idealne zdrowie (serducho OK,
        cholestrol Ok ciśnienie OK).
        I atk kiedyś umrzemy. WSZYSCY. A ja nie chcę przeżyć mojego zycia jedząc otręby
        i musli bo tak wskazują naukowcy.
        mam nadzije że moje dzieci podzielą moje zdanie i dadzą się omowtac teoriom
        żywieniowym.
        P.S. Ciekawi mnie co jedzą naukowcy to wypisują te wszystkie bzdurki.
        • maa777 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 12:16
          Gratuluję dobrago zdrowia. Jednak nadal pozostaję przeciwniczką sposobu
          odżywiania przeciętnego dziecka DZISIAJ, czyli jadłospis typu;
          śniadanie: słodkie płatki z mlekiem lub słodkim jogurtem, do tego słodki serek
          i tościk (też zawierając cukier) z miodem lub masłem czekoladowym
          2 śniadanie: kanapka, słodki soczek, wafelek, batonik lub słodka bułka (w
          szkolnym barze)
          obiad: typowy polski lub uwielbiany przez dzieci fast-food
          deser: batonik + słodki sok
          kolacja: kanapki i sok albo znowu słodkie płatki, słodki serek, słodki jogurcik

          Większość dzieci (szczególnie małych) w ciągu dnia bez przerwy popija słodkie
          napoje. Jeśli jest jakiś owoc, to zazwyczaj banan.
          Pytam tylko, PO CO KOMU AŻ TYLE CUKRU??? To przesada
          Założę się z Panem o to wino, które Pan tak chętnie pija, że tak się Pan w
          dzieciństwie nie odżywiał.
          Pozdrawiam serdeczenie
          • andaba Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 12:40
            maa777 napisała:


            Założę się z Panem o to wino, które Pan tak chętnie pija, że tak się Pan w
            > dzieciństwie nie odżywiał.



            Nie wiem jak się ów pan odżywiał, ale wiem, że my jedliśmy słodkie ciasta, słodkie racuchy, słodki grysik i słodką herbatkę. Jogurcików, owszem, nie było, ale był twarożek. Z cukrem.
            • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 12:46
              Dokładnie. Jedliśmy różne słodkości i żyjemy. Nie wiem jak inni a ja w swietnym
              zdrowiu.
              Pytanie o wino pozostawiam bez odpowiedzi bo widzę że wchodzimy na poziom
              złośliwości.
              Co do przedstawionego przez maa777 to zastanawiam się skąd to przekonanie
              graniczące z pewnością że dzieci (moje? większosć?) tak się odyzwiają.
              powiem tylko że akurat moje były tylko RAZ w McDonaldzie.
              Chłopaki mówią ze tam świerdzi.
              • maa777 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 13:17
                Nie wiem, jak odżywiają się Państwa dzieci, jestem po prostu przeciwniczką
                spożywania cukru w różnych postaciach i potrawach w dużych ilościach
                szczególnie przez dzieci. Wiem, że tak, jak to opisałam wiele dzieci się
                odżywia, bo to po prostu widzę (mam i miałam wielokrotnie okazję obserwować
                posiłki i nawyki żywieniowe dzieci). Duży wpływ a ten stan rzeczy ma reklama i
                dostępność produktów.
                Ougólnienia prowadzą często do nadużycia, ale, niestety, złe odżywianie dzieci
                nie jest w Polsce problemem jednostkowym - stąd piszę ogólnie.
                Odnośnie wpływu racjonalnego odżywiania na zdrowie i indywidualnego
                zapotrzebowania każdego człowieka na różne substancje odżywcze jest bardzo
                wiele publikacji, więc nie będę się rozwodzić.
                Myślę, że w dietetyce i technologii żywienia, jak w wielu innych
                specjalnościach są autorytety, badania i nie widzę powodu, żeby je ignorować.
                Jeżeli mam wymienić olej w samochodzie, to go wymieniam, i raczej wezmę ten
                lepszy. Po co i dlaczego każdy wie.
                Być może w dziedzinie żywienia jest zbyt wiele różnych opinii, stąd ludzie nie
                uważają ich za autorytatywne.
                Pochlebnych opinii na temat częstego spożywania słodyczy(poza "cukier krzepi")
                nie słyszałam, a że można jeść cukier i żyć...........ANO MOŻNA.smile
                Nie piszę złośliwie. A zakład wygrałabym wink
                Pozdrawiam
                • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 13:41
                  Najtrudniej jest zdefinować pojęcie : Racjonalne odżywianie.
                  Ja uważam: Jedzmy wszystko co lubimi ale nie w nadmiarze.
                  Najważniejsze jest ILE JEMY a nie CO JEMY.
                  Jeśli jest jak pani piszę I dzieci są tak naprawdę u nas odżywiane to ŻLE. Ale
                  jeśli jedzą i trochę słodyczy i troche owoców i troche miesa itd itd to będzie
                  OK. W końcu nie mozemy się dać zwariować i zacząć żwyić siebie i dzieci z wagą
                  i kalkulatorem w ręku
                  • maa777 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 14:01
                    Zgadzam się w 90%. Trochę owoców, trochę mięsa, trochę więcej pełnego ziarna,
                    warzyw i owoców oraz dużo, dużo mniej słodkości smile
                    Ale to moja opinia, a jest taka, ponieważ przez większość życia odżywiałam się
                    zdrowo (czyli również unikałam cukru) i w pewnym momencie, widząc, że słodycze
                    nie wpływają na moją wagę zaczęłam je jeść (codziennie ciastko albo wafelek),
                    słodzić kawę i herbatę......no i niestety stan mojego zdrowia się pogorszył.
                    Chociaż waga była ok. Pewnie zagrały tu jeszcze inne czynniki, brak
                    przyzwyczajenia, ale od kiedy wróciłam do jedzenia bez cukru czuję się po
                    prostu lepiej.
                    Taka ze mnie neofitka. I wszystko jasne smile
                    Dziekuję za rozmowę i pozdrawiam
                    • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 14:12
                      Super.
                      Czyli te 10 % to moja ukochana ciemna czekolada (min 70%) i ciasto marchewkowe
                      własnej roboty.
                      Pozdrawiam
                      • maa777 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 14:32
                        Miło mi, że tak przyjemnie zakończyła się ta rozmowa.
                        Pozdrawiam i życzę udanego popołudnia.
                        m
    • agnieszkaela Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 14:30
      Moim zdaniem pomysl brzmi fajnie. Moze sprobuje jak moj synek dorosnie.
      Wydzielania slodyczy tylko w weekendy czy swieta prowadzi do przekonania, ze
      slodycze sa nagroda, a to nawet w doroslym zyciu moze byc problemem (zajadanie
      stresow, rekompensowanie niepowodzen, nagradzanie siebie slodyczami)
      • jola_ep Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 22.11.06, 21:14
        > Wydzielania slodyczy tylko w weekendy czy swieta prowadzi do przekonania, ze
        > slodycze sa nagroda

        To takiego myślenia doprowadza zwyczaj praktykowanyc w niekórych przeszkolach (czyli tych, do których chodziły moje dzieci) dawania czekoladki w nagrodę za...

        Pozdrawiam
        Jola
    • wetton a u mnie w domu :-D... 22.11.06, 14:55
      U mnie w domu w ogole nie ma slodyczy.
      Moja zona robi z blizniakami ciasto/ciastka w sobote i tyle. Czasami chlopaki maja swoja cukiernicza inwencje i procz owocow, czekolady kaza sobie napchac tam bitej smietany smile), na co ja reaguje odruchem wymiotnym.
      Inna sprawa, ze lubia rozne soki, twarog z miodem itd i chyba tym sie dosladzaja.

      wet
      • maa777 Re: a u mnie w domu :-D... 22.11.06, 15:04
        Gratuluję, popieram.
        Właśnie o tym codziennym dosładzaniu sobie była moja dyskusja z autorem tematu.
        Nasze dzieci piją soki, lubią słodkie serki, twarożki no i wystarczy smile
        Kiedy widzę reklamę, w której "mamusia" dowodzi, jak potrzebne jest jeszcze COŚ
        SŁODKIEGO "jej dzieciom", które jedzą płatki, owocowe jogurty i soczki, to mi
        się nóż kieszeni otwiera.
        Pozdrawiam
        • ali47 Re: a u mnie w domu :-D... 22.11.06, 17:00
          radzę poczytać
          1.MUSIMY spożywać węglowodany.
          2.Węglowodany (znacznie upraszczając) dzielą się na "proste" : cukier, fruktoza
          (to ta, w owocach), glukoza, galaktoza, laktoza oraz "złożone" to głównie,
          kasze, makaron, ryż, warzywa okopowe, tapioka, amarantus, ziemniaki i zboża
          (tzn. mąki).
          3.Węglowodany proste znacznie szybciej dostają się do krwi, węglowodany
          złożone muszą być najpierw rozłożone na cukry proste (glukozę). Prędkość z
          jaką glukoza z węglowodanów przedostaje się do krwi określa tzw. Indeks
          Glikemiczny. Przy małym spożyciu węglowodanów, szczególnie przy większym
          spożyciu tłuszczów, wartości tego indeksu nie mają aż takiego znaczenia,
          natomiast przy nadmiernym ich spożyciu należy już bardziej zwracać na to
          uwagę, ale to jest odrębny temat.
          4.Wszystkie węglowodany, w układzie pokarmowym ulegają rozkładowi do cukrów
          prostych (glukozy). Dlatego z biochemicznego punktu widzenia nie ma różnicy
          czy spożywamy miód, banana, ziemniaka czy… chrupki
          5.Trawienie węglowodanów umożliwiają enzymy zawarte w ślinie, sokach
          trzustkowych oraz w nabłonku ścian jelita cienkiego.
          6.Procesy metaboliczne węglowodanów wymagają prawie dwukrotnie większej
          ilości różnych enzymów niż dzieje się to w przypadku tłuszczów.
          7.NADMIAR węglowodanów jest przetwarzany na tłuszcz odkładany w tkance
          tłuszczowej. TYJEMY WŁAŚNIE OD NADMIARU WĘGLOWODANÓW!! Tutaj warto zaznaczyć,
          że ilość komórek tłuszczowych pozostaje właściwie stała, natomiast zmienia się
          ich stopień wypełnienia. Jeśli dziecko jest karmione w taki sposób, że
          stymuluje on powstawanie tkanki tłuszczowej,to w wieku dorosłym takie dziecko
          będzie miało skłonności do tycia ze wszystkimi konsekwencjami, które wynikają
          z nadwagi. Czyli taka otyłość wcale nie jest „genetyczna”  jak to się
          najczęściej uważa.
          8.Nadmiar węglowodanów powoduje utrzymywanie się wysokich poziomów glukozy we
          krwi, co z kolei powoduje utrzymywanie się podwyższonych poziomów insuliny
          produkowanej prze trzustkę. Insulina jest hormonem, który ma niekorzystne
          działanie na organizm m.in. powoduje przyspieszony rozrost tkanki łuszczowej,
          znacznie przyśpieszone procesy miażdżycowe, wypłukiwanie magnezu itp. groźnym
          dla zdrowia jest efekt „huśtawki” glukozowej tzn. spożywanie posiłków
          węglowodanowych w krótkim odstępie czasu (np. podjadanie pomiędzy posiłkami
          węglowodanami : a to ciasteczko, a to chrupki (! smile)) ) a to jabłuszko czy
          gruszeczka lub wszędobylski banan :_))), a to „zdrowy” soczek…. Oprócz tego,
          że podrzucamy organizmowi dużo więcej węglowodanów niż normalnie byłoby
          potrzeba, to powodujemy, że nagle pojawia się sporo glukozy we krwi, to z
          kolei powoduje wyrzut insuliny po to, żeby ten poziom glukozy obniżyć. Po
          godzinie czy dwóch wszystko wraca do normy, ale jeśli znowu zjemy jakiś
          węglowodan to cały proces regulacji poziomu glukozy zaczyna się od nowa. I ta
          właśnie „huśtawka” jest bardzo niekorzystna dla organizmu. Takie ciągłe
          obciążanie trzustki powoduje, że po pewnym czasie może nastąpić
          powolne wyniszczanie komórek beta w wysepkach Langerhansa, a to oznacza, że
          możliwości produkowania insuliny są stopniowo ograniczane, co jak wiemy jest
          przyczyną cukrzycy. Badania tego zjawiska wskazują, że na początku,
          zwiększone poziomy glukozy we krwi stymulują powstawanie komórek beta, tak
          jakby organizm przygotowywał trzustkę do zwiększonej produkcji insuliny. Po
          pewnym czasie ciągłej walki z glukozą jednak następuje zjawisko odwrotne i ta
          sama glukoza doprowadza do przyspieszonej apoptozy, czyli „zaprogramowanego”
          umierania komórek beta i… trzustka jest coraz mniej zdolna to wytwarzania
          insuliny. Konsekwencje już znamy – cukrzyca. Następna sprawa, to taki mało
          znany fakt, to że przy każdym wyrzucie insuliny organizm (komórki) nabywa
          pewnej odporności na jej działanie. To znaczy, że coraz trudniej jest
          wprowadzić glukozę do komórki. To jest proces bardzo powolny, ale… to trwa
          CAŁY CZAS!! Efektem tego, po wielu latach, jest to, że dochodzi się do
          takiego stanu, że nawet wysokie poziomy insuliny nie są w stanie spowodować
          obniżenia poziomu glukozy (poprzez umożliwienie jej transportu do komórek) i
          mamy do czynienia z cukrzycą typu drugiego !! Ta cukrzyca (zwana często
          cukrzycą wieku dorosłego) do tej pory występowała u dorosłych w wieku powyżej
          40-50 lat. Ale… od pewnego już czasu zauważa się ten typ cukrzycy u
          młodzieży!! Zjawisko to zauważa się w krajach, gdzie nagminnie faszeruje się
          dzieci węglowodanami np. USA i Australia. Tam już w tej chwili jest epidemia
          cukrzycy, no i oczywiście nikt nie wie dlaczego wink Jest jeszcze inne ciekawe
          zjawisko o czym wielu lekarzy i dietetyków nie wie, otóż z niewyjaśnionego
          powodu ta odporność komórek na działanie insuliny jest największa przed
          południem. Czyli, szczególnie ludzie dorośli powinni unikać spożywania
          większej ilości węglowodanów rano! Ze względu na to, że sporo podróżuję po
          świecie, mam okazje oglądać jak wygląda typowe śniadanie wielu ludzi w
          hotelu : góry chrupek,płatków,ryżu preparowanego, musli spożywane z
          odtłuszczonym oczywiście mlekiem, lub wręcz miseczka owoców w ich własnym
          syropie!!! No i każdy myśli, że to zdrowo !!sad( tak to się
          ludziska „załatwiają”.

          No, to w takim razie co robić ?

          Spożywać znacznie mniej węglowodanów. Uważać trzeba przede wszystkim na
          wszechobecne soczki owocowe i wszelkiego rodzaju napoje słodzone i
          (szczególnie słodkie) owoce !!! Wszystkie zawierają, najgorsze węglowodany
          tzn. cukry proste.

          W znacznym uproszczeniu i obrazowo, wygląda to tak :

          Na ogół, w 100ml soczków owocowych / Coca Cola / i innych napojach
          chłodzących jest ok. 10g węglowodanów. Zakładając, że 5g cukru mieści się na
          jednej łyżeczce do herbaty to w każdych 100ml takiego napoju są 2 łyżeczki
          cukru!
          Zazwyczaj soczki sprzedawane są w butelkach o pojemności 175 lub 250 ml. co z
          kolei oznacza, że w każdej takiej butelce jest od ok. 3 do 5 łyżeczek cukru.
          To przecież tylko „zdrowy” soczek smile)) Często wiele mam nie ma żadnego oporu
          przed dawaniem dzieciom takich ilości słodkości dopóki im się
          nie „przetłumaczy” tego na jednostki w „łyżeczkach cukru”.
          Gdyby kazać jakiejś mamie nasypać 12 czy 20 łyżeczek cukru na talerzyk i
          kazać dziecku ot… tak sobie „pojadać” ten cukier to pewnie taka mama
          powiedziałby, że komuś tu nieźle odbiło, podczas gdy to właśnie ona sama dała
          dziecku dokładnie tyle samo cukru tylko w formie ”zdrowego” soczku. To
          wszystko w DODATKU do węglowodanów, które wchodzą w skład normalnych posiłków.

          Należy też uwzględnić owoce, którymi wiele mam tak chętnie uszczęśliwia swoje
          pociechy i opycha dzieci bananami, winogronami, gruszkami, jabłkami
          (obowiązkowo!!!!) bo.. to takie zdrowe ! Trzeba dawać dzieciom owoce, ale nie
          za wiele, szczególnie tych bardzo słodkich.

          • aka10 Re: a u mnie w domu :-D... 22.11.06, 20:47
            Brawo!
          • osmanthus Re: a u mnie w domu :-D... 23.11.06, 10:38
            A ja dorzuce link

            www.mendosa.com/gilists.htm
    • poznanoc Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 10:55
      spurs1, ha,ha,ha! Taki niby rozsądny facet a takie dyrdymały wali! pogratulować!
      Nieee, oczywiście, że pruchnica nie robi się od słodyczy wink... Ty jadłeś jak
      byłes mały to i swoje dzieci trujesz.
      I napewno słodycze nie mają wpływu na zdrowie i na ilość chorób, na które
      zapadają dzieci wink... Napewno zdrowo jest gdy dziecko napcha się np. 5 batonami
      i nie myje zębów po słodyczach (bo po co kontrolować, prawda?).
      Coś pięknego!
      I jeszcze jedno - napewno nie dajecie swoim dzieciom często drobnych
      prezentów...jakimi niewątpliwie są batony, itp. To napewno jest bardzo
      wychowawcze wink...
      Nie, no temat bomba!
      I co, ludzie nieuważnie czytają? nie rozumieją?... Brak im inteligencji aby
      zrozumieć piękną idee pana spurs1?...
      No widzisz...
      • poznanoc Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 11:06
        ali47, brawo!!!
        Ale spurs1 tego nie zrozumie, bo wie lepiej wink
        Pozdrawiam.
      • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 12:12
        Lubię sobie podyskutować ale śmieszy mnie gdy ktoś dla popisania się (humorem?
        inteligencją? wiedzą?) wmawia mi coś co nie napisałem lub nie powiedziałem. Lub
        co gorsza przekręca moje wypowiedzi dla własnych celów.

        poznanoc napisała:
        > Nieee, oczywiście, że pruchnica nie robi się od słodyczy wink...

        Próchnica piszę się przez "Ó". A poza tym Nigdzie nie napisałem że od słodyczy
        nie robi sie próchnica. Napisałem że moje dzieci nie mają próchnicy i że ja
        leczyłem jeden ząb w całym moim długim już życiu.

        I napewno słodycze nie mają wpływu na zdrowie i na ilość chorób, na które
        > zapadają dzieci wink...

        Nie napisałem tak.Wszystko ma wpływ na nasze zdrowie>ale jaki to nie wiemy do
        końca. Napisałem że nie ważne co się je - tylko ILE, JAK DUŻO. Proste . Co tu
        rozumieć.


        Napewno zdrowo jest gdy dziecko napcha się np. 5 batonami
        > i nie myje zębów po słodyczach (bo po co kontrolować, prawda?).

        Nie napisałem tak - to po pierwsze. Ponadto skąd wiesz że moje dzieci nie myją
        zębów? Jasnowidz. Ja nic na te temat nie pisałem. Poza tym czytaj uważnie.
        Jeżeli dziecko moje dostanie 5 batoników na TYDZIEŃ. TYDZIEŃ!!! To nawet jeśli
        je zje naraz to ma 6 dni z głowy. ZERO słodyczy. JEGO wybór i na tym polega
        brak kontroli. Pozawalam decydowac moim dziecim kiedy i ile zjedzą ze swojego
        przydziału.Pozwalam -bo im ufam. Zaufanie fajna rzecz- dzieci to doceniają i
        odpłacają się. Po pierwsze myciem zębów po drugie mniejszym spożyciem słodyczy.


        I jeszcze jedno - napewno nie dajecie swoim dzieciom często drobnych
        > prezentów...jakimi niewątpliwie są batony, itp. To napewno jest bardzo
        > wychowawcze wink...
        Napewno nie dajemy. Możesz być pewna. Chyba ze wiesz lepiej jak w poprzednich
        sprawach.

        I coś mi się wydaję ze to ty nie zrozumiałaś mojej idei.
        Nie będę tłumaczył bo to może za trudne dla ciebie. Podam więc tylko przykład.
        W ostatni piątek moi synowie dostali po trzy MAŁE(te najmniejsze) batoniki
        PRINCE POLO na CAŁY TYDZIEŃ. Mogą je sobie zjeść kiedy chcą.NIE KONTROLUJE ICH
        I NIE ZABRANIAM.
        Jeżeli uważasz ze to dużo to sory ale dziwna jesteś. Jeżeli uważasz że to żle
        że pozwalam im decydować o tym kiedy zjedzą- to sory ale dziwię się tobie.

        Czy moja idea jest piękna. Nie wiem. Ważne że skuteczna. Chłopcy jedza bardzo
        mało słodyczy. (jest już czwartek a oni zjedli dopiero po jednym batoniku od
        piątku). Poza tym dzielą się tym co im zostaje z goścmi i rodzicami. Co w tym
        złego. Ja tam to pochwalam.



        • poznanoc Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 12:30
          A więc spurs1 dajesz dzieciom, rególarnie!, prezenty raz na tydzień winkTo nie
          ważne, że małe...
          Mycie zębów - ciekawam jak kontrolujesz mycie zębów po słodyczach jeśli nie
          kontrolujesz kiedy je jedzą winkNie napisałam, że Twoje dzieci wogóle nie myją
          zębów! Uważne czytanie tekstu...to wielka sztuka.
          Nie napisałeś niczego o chorobach, ale łatwo wywnioskować iż nie widzisz wpływu
          rególarnego jedzenia słodyczy i ilości zachorowań. Otóż wiemy jaki wpływ mają
          słodycze na zdrowie dzieci (i dorosłych także) - fatalny! Każdy lekarz Ci to
          powie, jeśli sam jeszcze tego niewiesz wink
          Tak czy inaczej nie ma tygodnia aby Twoje dzieci obyły się bez słodyczy. Do tego
          dochodzą inne "cukry" - soki, owoce, herbatka, itp.
          Ekstra!
          • spurs1 Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 12:41
            Już miałem coś znowu napisać ale nagle sobie przpomniałem

            Poznanoc i słynny wątek
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=50718763&a=50718763
            O córce co niby rzuciła w ciebie prezentem. Potem rzekomo okazało sie że ten
            wątek to taki żart (prowokacja).

            W watku tym dosć trafnie strzeliłem coś na temat twojego faceta (tego co chyba
            z mamusią mieszka ). Pisze chyba bo nie tylko ja uważam ze twoje wpisy to
            zwykła ściema i chęć prowokowania innych.

            Bye bye więc droga lub drogi (kimkolwiek jesteś) Poznanoc
            • poznanoc Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 14:12
              Właśnie dlatego spurs1 wpisałam się na Twój wątek smile abyś sobie mnie przypomniał.
              Stąd mowa o prezentach, które tu są trochę nie na temat.
              Oczywiście, że moje wpisy to zwykła ściema. Przecież sama się do tego
              przyznałam, więc Ameryki nie odkryłeś.
              Nie przeszkadza to chyba w tym aby brać udział w dyskusji wink

              • poznanoc Re: Jedzenie słodyczy- po problemie! 23.11.06, 14:15
                A z facetem nie strzeliłeśwink
                Za to córka jest "z krwi i kości".
                Ale wracając do Twojego wątku...to naprawde gratuluję "pedagogicznego" podejścia
                he,he!
Pełna wersja