problem z agresywnym dzieckiem w klasie

21.11.06, 22:08
mam następujący problem: szkoła podstawowa, czwartoklasiści a wśród nich
jeden chłopiec stwarzający kłopoty. Jest drugoroczny a więc starszy i
silniejszy od reszty klasy, z zaniedbanego domu, wulgarny i nieuczący się.
Przedwczoraj doszło do sytuacji w której tenże chłopiec przewrócił kolegę z
klasy(w trakcie lekcji, pod nieobecność nauczyciela) i usiadł mu na głowie i
skakał.Dzieciak zszokowany sytuacją nie bronił się i dopiero po paru
godzinach zgłosił całe zajście wychowawczyni.
Poradźcie proszę co należy zrobić w takiej sytuacji poza oczywistym
zgłoszeniem do dyrekcji szkoły. Czy można takiego ucznia usunąć ze szkoły.
    • anka_po_prostu Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 21.11.06, 23:15
      loopki napisał:

      Czy można takiego ucznia usunąć ze szkoły.

      Niestety, nie można usunąć. Na ewentualne przeniesienie do innej szkoły muszą
      się zgodzić rodzice, bez ich zgody szkoła jest bezradna. Wiem na 100 proc, bo
      przerabiam to, co Wy w klasie córki.
      Polecam nękanie kuratorium oświaty odpowiedzialne za Twoją dzielnicę/miasto. My
      jako rodzice napisaliśmy b. ostre pismo do dyrektora szkoły. Chcieliśmy, żeby
      wiedział, że los naszych dzieci nie jest nam obojętny (mówiąc po ludzku
      dyrektor "ma czuć nasz oddech na plecach").

      W razie czego pisz na adres gazetowy.

      A.



      • scher Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 05:22
        anka_po_prostu napisała:

        > Czy można takiego ucznia usunąć ze szkoły.
        > Niestety, nie można usunąć. Na ewentualne przeniesienie do innej szkoły muszą
        > się zgodzić rodzice, bez ich zgody szkoła jest bezradna. Wiem na 100 proc, bo
        > przerabiam to, co Wy w klasie córki.

        Szkoła kłamie.

        Ucznia objętego obowiązkiem szkolnym do innej szkoły powinien przenieść kurator
        oświaty DECYZJĄ ADMINISTRACYJNĄ na wniosek dyrektora szkoły (art. 39 ust. 2a
        ustawy o systemie ośiaty). Zgody rodziców to nie wymaga.
        Problem w tym, że dyrektorzy niechętnie występują do kuratora z takim wnioskiem, bo:
        1. Kuratorzy (przynajmniej tak było do tej pory, przed Giertychem) obwiniają
        wtedy szkołę, że "nie poradziła sobie z problemem" (jak gdyby z każdym problemem
        wychowawczym można sobie było poradzić, stosując wyłącznie normalne,
        nierestrykcyjne metody wychowawcze).
        2. Kuratorzy (przynajmniej tak było do tej pory, przed Giertychem) robią
        dyrektorom wodę z mózgu, twierdząc, że na przyjęcie tego ucznia musi się zgodzić
        dyrektor tej drugiej szkoły, co jest bzdurą, bo kurator ma prawo przenieść
        decyzją administracyjną, władczo wyznaczając placówkę wg swojego uznania.

        Sz.
        • murakami2 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 23:15
          Tak czy owak uczeń zostaje, bo ja nie znam przypadku, żeby uczeń był wydalony.
          Szkoła nie kłamie, tylko nie ma mocy sprawczej, prawnej czy faktycznej, co za
          różnica.
    • anka_po_prostu Re: uzupełnienie 21.11.06, 23:23
      zapomniałam jeszcze dopisać, żebyście jako rodzice spróbowali zobowiązać
      wychowawcę do zapisywania wszelkich wybryków tego ucznia. Bo potem "drobiazgi"
      rozchodzą się po kościach, a tak będzie czarno na białym, co chłopak
      nawyrabiał.
      Ważne jest też, aby o sprawie był też na bieżąco informowany pedagog szkolny.

      Po szkole możesz spodziewać się:

      - bagatelizowania problemu,
      - obrażenia się na rodziców, którzy straszą dyrektora możliwością problemów,
      - udowadniania, że wskazany uczeń "wcale nie jest taki najgorszy", bo tak
      naprawdę cała klasa ma problemy,
      - my usłyszelismy np., że powinniśmy pomóc temu chłopcu w nauce i w lepszym
      przystosowaniu do życia (wg mnie jest to rola rodziców dziecka, a nie rodziców
      dzieci gnębionych przez agresora).

      A.
      • gosia133 Re: uzupełnienie 22.11.06, 22:35
        Proponuję żeby rozmawiac z wychowawcą lub z pedagogiem szkolnym , który w
        sytuacji odmowy współpracy z rodzicami moze wnieść do Sądu pozew o zbadanie
        sytuacji rodzinnej. Jeśli negatywne zachowania ucznia powtarzają sie , na
        rodziców może zostać nałożony dodatkowy obowiązek opieki, bądź opieka kuratorska
        dla rodziny.
        Musimy wszyscy dorośli wspierać się i nie dopuścić aby nasze dzieci nie czuły
        się w szkole bezpiecznie
    • scher Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 05:24
      loopki napisał:

      > Poradźcie proszę co należy zrobić w takiej sytuacji poza oczywistym
      > zgłoszeniem do dyrekcji szkoły. Czy można takiego ucznia usunąć ze szkoły.

      Z jakiego regionu Polski jesteś? Może będę Ci mógł pomóc.

      Sz.
      • maksimum Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 05:38
        loopki napisał:

        > mam następujący problem: szkoła podstawowa, czwartoklasiści a wśród nich
        > jeden chłopiec stwarzający kłopoty. Jest drugoroczny a więc starszy i
        > silniejszy od reszty klasy, z zaniedbanego domu, wulgarny i nieuczący się.

        Identycznie bylo w 4 klasie mojego syna w podstawowce.O rok starszy matol
        przezywal mojego syna.Moj syn powiedzial to mnie a ja nauczycielce.
        Nauczycielka od razu przesadzila matola na drugi koniec klasy.

        > Przedwczoraj doszło do sytuacji w której tenże chłopiec przewrócił kolegę z
        > klasy(w trakcie lekcji, pod nieobecność nauczyciela) i usiadł mu na głowie i
        > skakał.

        Za takie cos w USA ,matol od razu bylby zawieszony w prawach ucznia-gdyby to
        byl pierwszy taki przypadek.Gdyby to sie czesciej zdarzalo,wyrzucony by zostal
        ze szkoly i szkola nie przejmuje sie tym,gdzie matol pojdzie do drugiej
        szkoly ,bo to tylko sprawa rodzicow matola.

        > Dzieciak zszokowany sytuacją nie bronił się i dopiero po paru
        > godzinach zgłosił całe zajście wychowawczyni.

        Wychowawczyni od razu powinna powiedziec o tym dyrektorowi a dyrektor powinien
        ukarac matola.
        Niestety dla Ciebie ,mieszkasz w Polsce a Polska znana jest z niekompetencji
        wladz szkolnych i bezkarnosci uczniow.

        > Poradźcie proszę co należy zrobić w takiej sytuacji poza oczywistym
        > zgłoszeniem do dyrekcji szkoły. Czy można takiego ucznia usunąć ze szkoły.

        Nauczycielka jak i dyrektor powinni spisywac wszystkie wybryki matola i karac
        go za kazdym razem coraz dotkliwiej.
        Za kazdym razem jak sie cos takiego zdarzy wzywac rodzicow matola az im sie
        znudzi zwalnianie z pracy i sami w domu przeczolgaja go pare razy.
        Zalozmy ,ze dzieciak narozrabia juz na pierwszej lekcji,to dyrekcja juz wtedy
        dzwoni do domu lub pracy rodzicow matola,zeby odebrali go ze szkoly i
        rozrabiaka nie moze tego dnia wrocic do szkoly.I tak dalej az do skutku.
        • maksimum Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 05:41
          Poza tym szkola powinna uczyc,ze wszelkie obrazanie czy uzycie sily wobec
          innych powinno od razu byc zglaszane do nauczycielki i dyrekcji.
          • krysia.tuchalowa Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 22:52
            Nazwanie ucznia matolem, Twoim zdaniem nie jest obrazaniem ? Uwazam, ze srednio
            rozgarniety dorosly czlowiek ma w miare bogaty slownik i nie musi sie uciekac
            do rynsztokowych porownan...
            • osmanthus Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 08:04
              krysia.tuchalowa napisała:

              > Nazwanie ucznia matolem, Twoim zdaniem nie jest obrazaniem ? Uwazam, ze srednio
              >
              > rozgarniety dorosly czlowiek ma w miare bogaty slownik i nie musi sie uciekac
              > do rynsztokowych porownan...

              Krysiu,

              Toz to przeciez nasz wszystkowiedzacy, dyskutujacy sam ze soba, USA-wielbiacy, majacy wielkie
              mniemanie o sobie, maksimum (nomen omen).
              Zobaczymy co bedzie mowil gdy wyrzucony ze szkoly sfrustrowany "matol" wroci do szkoly jego dzieci
              z bronia palna ...
              • mario-radyja czy osmanthus jest zwolennikiem przestępców? 23.11.06, 14:15
                Mam dość tej waszej lewicowo-liberalnej spolegliwości dla wszelkiej maści
                przestępców, degeneratów, huliganów, itp.

                Waszym standardowym rozwiązaniem na wszystkie problemy społeczne jest
                poddawanie się. I to widać na tym przykładzie. Wolicie zostawić w szkole wśród
                normalnych dzieci jednego degenerata, żeby przez następne kilka lat
                terroryzował pozostałych uczniów, bo istnieje jakieś minimalne
                prawdopodobieństwo, że jakoś uda mu się zdobyć broń palną i wtedy wszystkich
                powystrzela.

                A nie wpadło do waszych pustych łepetyn że może właśnie demoralizacją jest
                uczyć tego ucznia, że cokolwiek zrobi swoim kolegom z klasy nic mu się nie
                stanie? Że może robić co chce i tak go nie mogą nigdzie przenieść? Wystawienie
                uwagi w dzienniku i postawienie kolejnej jedynki jest śmieszną karą, jeżeli się
                takich jedynek już ma 10.

                To czego chcecie go uczyć to że w życiu nie ponosi się konsekwencji swoich
                działań. A pewnego dnia zrobi coś takiego co już nie będzie ani "złym
                zachowaniem", ani wykroczeniem, tylko przestępstwem. I dopiero wtedy
                społeczeństwo zareaguje, za późno.

                Teraz rozumiem dlaczego Hitler został dopuszczony do władzy. Po prostu ludzie
                tacy jak wy nie chcieli go za bardzo frustrować mu tej władzy nie dając.
                • maksimum Re: czy osmanthus jest zwolennikiem przestępców? 24.11.06, 05:36

                  > A nie wpadło do waszych pustych łepetyn że może właśnie demoralizacją jest
                  > uczyć tego ucznia, że cokolwiek zrobi swoim kolegom z klasy nic mu się nie
                  > stanie? Że może robić co chce i tak go nie mogą nigdzie przenieść?

                  A skad ma im to przyjsc do glowy,skoro to wlasnie ich dzieci sa tymi ,ktore
                  rozrabiaja i teroryzuja reszte klasy?

                  > Wystawienie
                  > uwagi w dzienniku i postawienie kolejnej jedynki jest śmieszną karą, jeżeli
                  >się takich jedynek już ma 10.
                  >
                  > To czego chcecie go uczyć to że w życiu nie ponosi się konsekwencji swoich
                  > działań. A pewnego dnia zrobi coś takiego co już nie będzie ani "złym
                  > zachowaniem", ani wykroczeniem, tylko przestępstwem. I dopiero wtedy
                  > społeczeństwo zareaguje, za późno.

                  W Polsce selekcja wg zdolnosci nie jest modna,bo do jakiej szkoly poszlaby np.
                  wnuczka bylego premiera Millera?
                  Przeciez to sa wlasnie dzieci polskich elit,a dziecko z polskich elit nie moze
                  byc posmiewiskiem w szkole dla srednio zdolnych uczniow.

                  > Teraz rozumiem dlaczego Hitler został dopuszczony do władzy. Po prostu ludzie
                  > tacy jak wy nie chcieli go za bardzo frustrować mu tej władzy nie dając.

                  Wlecze sie za ludzmi bardzo modna w calym EU metody negocjacji z przestepcami
                  typu Saddam H.
                  Przeciez EU oraz Rosja byly przeciwne obalenia dyktatury Saddama i z wielka
                  trwoga patrzyly jak USA atakuja Osame.
        • xsl Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 11:38
          > Identycznie bylo w 4 klasie mojego syna w podstawowce.O rok starszy matol
          > przezywal mojego syna.Moj syn powiedzial to mnie a ja nauczycielce.
          > Nauczycielka od razu przesadzila matola na drugi koniec klasy.


          To bardzo miłe, że wyręczasz swojego syna w rozwiązywaniu spraw z rówieśnikami.
          Do jakiego wieku tak będziesz robił?
          I rozumiem, że pisanie per "matoł" to zemsta. Zemsta dorosłego człowieka...

          Mam niestety wrażenie, że takie załatwianie spraw nic nie daje. Dziecko nie
          potrafi się samo obronić i z każdą sprawą biegnie do starszych.
          Przychodzi potem pięciu silniejszych i udają, że gwałcą koleżankę. I reszta
          klasy siedzi i nic nie robi.
          Wolałbym, żeby ktoś wtedy wstał i zareagował, nawet brutalnie.

      • anka_po_prostu Re: do scher 22.11.06, 08:29
        witaj,
        czy i ja mogłabym skorzystać z Twojej wiedzy? Jestem z Warszawy. Jeśli będziesz
        mógł/mogła pomóc - napisz proszę na priv. W naszym przypadku uczeń był już
        przeniesiony do innej szkoły, ale tamta szkoła szybko "zwróciła" go z powrotem,
        ponieważ obecna szkoła jest rejonową. Podobno do tej drugiej szkoły był
        przyjęty jedynie warunkowo. W tej chwili jest już w czwartek z kolei klasie,
        jest często przenoszony, ale niewiele to daje.

        pozdr.
        A.
        • anka_po_prostu Re: do scher 22.11.06, 08:30
          anka_po_prostu napisała: >

          W tej chwili jest już w czwartek z kolei klasie,

          oczywiście miało być "w czwarteJ", przepr. A.
          • linka9 proponuję ... 22.11.06, 10:48
            ...bezpośrednio zwrócić się do gaiki; ona ma niezawodne metody i gotowe
            procedury na takie przypadki...
            • anka_po_prostu Re: proponuję ... 22.11.06, 12:57
              linka9 napisała:

              > ...bezpośrednio zwrócić się do gaiki; ona ma niezawodne metody i gotowe
              > procedury na takie przypadki...

              dzięki za podpowiedź, napiszę do gaiki na priv.

              pozdr.
              A.
    • judytak Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 13:09
      po pierwsze, w podstawówce nie powinno nauczyciela nie być w klasie w trakcie
      lekcji
      po drugie, obecnych było jeszcze ok. 20 dzieci - nie znalazło się chociaż
      kilku, które by w jakikolwiek sposób zareagowały? no nie wiem, zaczynały
      szarpać tego, który bije, krzyczeć głośno, to nauczyciel z sąsiedniej sali
      zajrzy, pójść po kogoś, chociażby po woźnego, cokolwiek?

      owszem wychowawca powinien się gruntownie zająć swoją klasą - nie "matołem"
      jednoosobowo, tylko klasą jako całością
      oczywiście przy udziale całej reszty do tego przeznaczonej (inni nauczyciele,
      dyrekcja, pedagog, psycholog szkolny, rejonowa PPP, świetlica środowiskowa,
      cokolwiek)

      jest mnóstwo sposobów łatwiejszych i skuteczniejszych, niż przeniesienie danego
      ucznia do innej szkoły

      chyba że jest w pobliżu porządna szkoła, która sobie ze swoimi zadaniami dobrze
      radzi, a ta ze swojej strony umywa ręce, jeśli chodzi o nieco trudniejsze
      zadania

      ale w takim wypadku radziłabym lepiej swoje dziecko przenosić do porządnej
      szkoły...

      pozdrawiam
      Judyta
      • linka9 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 14:05
        judytak napisała:

        > jest mnóstwo sposobów łatwiejszych i skuteczniejszych, niż przeniesienie
        >danego ucznia do innej szkoły

        To co w teorii jest piękne, praktyka często weryfikuje;
        pół biedy, kiedy rodzice współpracują ze szkołą - przynajmniej cień nadziei.
        Znam z autopsji przypadek i dlatego ogromnie współczuję rodzicom dzieci, które
        muszą chodzić do klasy z agresywnym, lekceważącym wszystko i wszystkich
        dzieckiem. U nas problem rozwiązał się swego czasu sam (a zaczął dla innych) -
        chłopak przeprowadził się do innego miasta. Ale kukułcze jajo to nie jest
        rozwiązanie, a szkoła z założenia nie jest instytucją powołaną do zwalczania
        patologii.
        • judytak Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 17:25
          linka9 napisała:

          > judytak napisała:
          >
          > > jest mnóstwo sposobów łatwiejszych i skuteczniejszych, niż przeniesienie
          > >danego ucznia do innej szkoły
          >
          > To co w teorii jest piękne, praktyka często weryfikuje;

          a ja właśnie o tym, żeby wryfikować w praktyce, i ewentualnie z tego wyciągnąć
          nieprzyjemny wniosek, a nie zaczynać od rozkładania rąk - że się nie da...

          pozdrawiam
          Judyta
      • linka9 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 14:14
        > po drugie, obecnych było jeszcze ok. 20 dzieci - nie znalazło się chociaż
        > kilku, które by w jakikolwiek sposób zareagowały? no nie wiem, zaczynały
        > szarpać tego, który bije, krzyczeć głośno, to nauczyciel z sąsiedniej sali
        > zajrzy, pójść po kogoś, chociażby po woźnego, cokolwiek?

        Kiedy chłopak ma sporą przewagę fizyczną i jest starszy dzieci nie są chętne do
        nadstawiania własnego nosa. A nauczyciel? Nie każdy wchodzi w fizyczne starcia z
        uczniem, z różnych zresztą powodów ...
        I nawet jeśli odciągnie się napatnika, ktoś już ucierpiał. I problem pozostaje.
        Agresywne dzieci wymagają z reguły specjalistycznej pomocy i podejścia do
        problemu na wielu płaszczyznach. Nawet dusza nauczyciel + spotkania ze szkolnym
        psychologiem w skrajnych przypadkach niewiele tu zmienią.
        • ginerwa Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 15:36
          linka9 napisała:

          > Agresywne dzieci wymagają z reguły specjalistycznej pomocy i podejścia do
          > problemu na wielu płaszczyznach. Nawet dusza nauczyciel + spotkania ze szkolnym
          > psychologiem w skrajnych przypadkach niewiele tu zmienią.

          Powiedzmy sobie szczerze, nie ma specjalistycznej pomocy i pracy
          (systematycznej) z trudnym dzieckiem w naszym systemie oświaty. Nie dziwię się
          postawie kuratoriów, że twierdzą "szkoła sobie nie radzi". Bo nie radzi sobie.
          Lepiej podrzucić "problem" innej szkole, niż samemu się z nim zmierzyć. Takie
          dziecko to jak "gorący kartofel", przechodzi z rąk do rąk, aż wyląduje w
          poprawczaku. Na sąsiednim forum można poczytać sobie, jak szkoła umywa ręce i
          nie chce (lub nie potrafi) pomóc matce trudnego dziecka, która chce nad nim
          pracować, ale nie wie jak.
          • linka9 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 16:37
            ginerwa napisała:
            > Nie dziwię się
            > postawie kuratoriów, że twierdzą "szkoła sobie nie radzi". Bo nie radzi sobie.
            > Lepiej podrzucić "problem" innej szkole, niż samemu się z nim zmierzyć.

            Powszechna szkoła nie radzi sobie również z dzieckiem chorym na zapalenia płuc
            czy niewidomym...
            • judytak Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 17:23
              z niewidomym nie, ale z dzieckiem w okularach tak

              możemy sobie głupie przykłady podawać, tyle, że to nie ma sensu

              uważam, że zanim szkoła uznaje, że jakieś dziecko "się nie nadaje", ma
              a) możliwość
              b) obowiązek
              uczynić wiele rzeczy

              i nie przestanę tak uważać, nie ma takiej szansy :o)

              pozdrawiam
              Judyta
              • linka9 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 19:03
                judytak napisała:

                > z niewidomym nie, ale z dzieckiem w okularach tak

                analogicznie: ze zwykłymi problemami - tak; z patologią i/lub poważanymi
                zaburzeniami zachowania - nie

                > możemy sobie głupie przykłady podawać, tyle, że to nie ma sensu

                jakie życie, takie przykłady

                > uważam, że zanim szkoła uznaje, że jakieś dziecko "się nie nadaje", ma
                > a) możliwość
                > b) obowiązek
                > uczynić wiele rzeczy

                ależ oczywiście, że w normalnych przypadkach (już bez wnikania w szczegóły i
                granice "normalnych przypadków")- jak najbardziej

                > i nie przestanę tak uważać, nie ma takiej szansy :o)

                Póki co mamy wolność, więc możesz uważać, co chcesz, Twoje prawo.)
                Możesz nawet własne dzieci posyłać do szkół z tzw. elementem, aby pozytywnie
                oddziaływały na tych patologicznych i słowa nie powiem, że Ci nie wolnosmile

              • ostry1234 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 23:00
                Przebywam w kraju w ktorym nie bije sie dzieci, nie grozi im. W kraju gdzie
                wlasciwie pelnia swoja funkcje nauczyciele. wychowawcy,psycholog szkolny i
                pedagog. Gdzie takim dzieciom udzielana jest wszechstronna pomoc
                psychologiczna. I gdzie jest najmniejsza na swiecie przestepczosc nieletnich. I
                gdzie nikt nie mowi "mnie bili i wyroslem na porzadnego czlowieka" To Szwecja.
                Pani Judyto- moje wyrazy poparcia, a reszta - sama Pani widzi. Niedlugo z panem
                G.zarzadaja "czarnych sotni" jak w Ameryce Poludniowej.
          • dominiczek20 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 10:53
            Oczywiście, że nie można być takim totalnym egoistą, nazwać dzieciaka matołem,
            wygnać do innej szkoły być zadowolonym, że moja córcia lub synuś mają spokój.To
            są tylko dzieci. Skąś biorą się te ich agresywne zachowania.A moż e"biedny
            matoł" ma zespół nadpobudliwości psychoruchowej i w związku z tym nie jest do
            końca odpowiedzialny za swoje zachowania a nie jest to powód do tego aby wysłać
            go do szkoły specjalnej. Każdego rodzica może to spotkać i nie ma to związku z
            wychowaniem. Jeśli te mamusie są przekonane że ich dzieciaki są wzorowe i
            idealne to gratuluję, chociaż sama w to szczerze wątpię.Mamusia egoistka
            zapatrzona tylko w swoje dziecko na pewno go dobrze nie wychowa.
            • mario-radyja co za lewicowe bzdury 23.11.06, 17:37
              > A może"biedny matoł"
              > ma zespół nadpobudliwości psychoruchowej i w związku z tym nie jest do
              > końca odpowiedzialny za swoje zachowania a nie jest to powód do tego
              > aby wysłać go do szkoły specjalnej.

              A może właśnie to jest powód żeby go właśnie wysłać do szkoły specjalnej? Osoby
              nieodpowiedzialne za swoje zachowania nazywamy chorymi psychicznie, izolujemy
              od społeczeństwa, a nawet staramy się leczyć.

              Absurdalna jest ta lewicowa skłonność do wynajdywania nowych pięknych i
              neutralnych słów dla zjawisk które już dawno zostały nazwane i mają swoje
              pejoratywne znaczenie. "zespół nadpobudliwości psychoruchowej"? Czy chodzi
              może o zwykłego chuligana?

              I dlaczego wy lewicowcy chcecie żeby cała klasa normalnych dzieci ponosiła
              koszt życia z takim "nadpobudliwym" chuliganem? Serdecznie wam życzę żeby wasze
              dziecko miało taką przyjemność. Założe się że wtedy pierwsi zapomnicie
              o "nadpobudliwości psychoruchowej" i pobiegniecie do dyrektora żeby się
              pozbyły "chuligana" z kasy waszego dziecka.

              To jest charakterystyczne dla lewicowców. Bardzo chcą żeby to inni płacili za
              ich utopijne pomysły. Jakoś nie widziałem lewicowca, który domagał się
              podwyższenia jemu samemu podatków na szczytne cele. Co najwyżej domagał się
              żeby opodatkować te wredne bogate firmy, co mają za dużo pieniędzy.
              • matken Re: co za lewicowe bzdury 23.11.06, 20:21
                Gratuluję ignorancji i życzę posiadania własnych dzieci z nadpobudliwością psychoruchową. Ciekawe jak do tego będą się miały prawicowe poglądy. Do szkoły specjalnej chodzą dzieci, które nie spełniają normy intelektualnej.
                • maksimum Re: co za lewicowe bzdury 24.11.06, 05:49
                  matken napisała:

                  > Gratuluję ignorancji i życzę posiadania własnych dzieci z nadpobudliwością
                  >psychoruchową.

                  Dobrymi zyczeniami jest pieklo wybrukowane,a dzieci dziedzicza po swoich
                  rodzicach.

                  > Ciekawe jak do tego będą się miały prawicowe poglądy. Do szkoły spec
                  > jalnej chodzą dzieci, które nie spełniają normy intelektualnej.

                  W Polsce jest sporo takich ludzi,ktorzy wierza w to,ze autistic kid moze byc
                  geniuszem.
                  imdb.com/title/tt0120749/
    • marslaur Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 18:58
      Posłać OBU na treningi sztuk walki!!!
      Agresywny się wyszaleje, ofiara się wzmocni i przestanie bać.
      Kiedyś nauka szermierki/zapasów/boksu/judo etc. była jedną z podstawowych spraw
      w wychowaniu młodego człowieka. Dzisiejsza agresja wśród młodzieży jest
      dokładnie wynikiem zarzucenia tej praktyki. Te energie MUSZĄ znaleźć swoje
      ujście - szczególnie w kulturze, która jest pełna agresji (ile morderstw jest
      codziennie na ekranie w telewizji?) - chodzi o to, żeby dokonało się to w sposób
      bezpieczny i POŻYTECZNY.
      Ucznia agresywnego można oczywiście usunąć ze szkoły - ale czy problem wtedy
      zniknie?
      pozdrawiam,
      Marcin
      (w podstawówce judo, potem aikido)
      • linka9 Re: agresja 22.11.06, 19:09
        marslaur napisał:

        > Posłać OBU na treningi sztuk walki!!!

        Lepiej od razu całą klasę. Ruch dobrze robi na ogół każdemusmile

        > Agresywny się wyszaleje, ofiara się wzmocni i przestanie bać.

        Ja tu agresję rozumiem szerzej. To nie tylko atak fizyczny na rówieśników, to
        również w pewnym sensie przemoc psychiczna i rozkładanie lekcji.
        Oczywiście tych skrajnych przypadków jest w sumie niewiele, ale są, o czym
        świadcza wypowiedzi chociażby na forum.
    • tango9 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 19:06
      Zrobić to, co robią co poniektórzy, nie powiem którzy w Stanach Zjednoczonych.
      Nająć faceta lub kilku facetów, zapłacić i niech mu tak skopią dupę, żeby do
      końca życia pamiętał.
    • polusia_s Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 20:12
      Witam.W klasie mojej córki też był taki chłopiec.Wielokrotne skargi rodziców,
      "opieka" pedagoga i liczne dywaniki u dyrektora nie dawały rezultatu.Kiedys
      dostałam od córki telefon ze szkoły-ów chłopak uderzył ją i rozbił jej
      wargę.Natychmiast pojechaliśmy z mężem do szkoły,mąż wszedł w czasie lekcji do
      klasy,przeprosił nauczycielke i powiedział do smarkacza ze nie życzy sobie żeby
      nasza córka przez niego cierpiała i płakała i wyszedł z klasy. Na zebraniu
      rodziców usłyszałam,ze postapiliśmy bardzo niewłasciwie, bo jego z powodu
      trudnej sytacji należy otoczyc opieka i parasolem ochronnym, a nie
      straszyć.Roześmiałam sie i spytałam co jeszcze musi się zdarzyć by ten parasol
      zwinąć? Po tej interwencji córka już nigdy nie wspomniała o złym zachowniu wobec
      niej,ale wybierał sobie inne ofiary.Na szczescie w tym roku zmienił szkołę - dla
      nas problem sie skończył, ale teraz mają go gdzie indziej.
      To my rodzice musimy ze wszystkich sił piętnowac takie zachowania i ZAWSZE
      reagować na skargi naszych dzieci-lepiej kilka razy w błachych sprawach niz raz
      wcale w poważnej
      • polusia_s Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 20:15
        "błahych" oczywiście smile
      • agnieszka_per Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 22:57
        Miałam dokładnie taki sam problem. Syn przez pół roku był bity przez kolegę z
        klasy (kl.I SP). Interwencje u nauczycielki nie nie pomogły, ona nic nie
        zauważyła nagannego (chatakterystyczną cechą nauczycieli jest to, że nigdy nic
        nie widzą, o czym świadczą ostatnie przypadki w różnych szkołach!). Wzięłam
        sprawę w swoje ręcę i tak jak polusia_s zwróciłam uwagę łobuzowi na lekcji, przy
        wszystkich dzieciach. Od razu dodam,że nie krzyczałam, aczkolwiek zdecydowanym
        tonem wyraziłam swoje zdanie. I co?! I wtedy sie zaczęło.... jak ja w ogóle
        śmiałam, kto mnie upoważnił itd.itp., a to ,że moje dziecko było katowane przez
        kolegę z klasy, miało siniaki na ciele nic nie znaczy dla kadry "oświatowców"
        włączając w to sekretariat i kuchnię. Gdyby można było cofnąć czas, postąpiłabym
        tak samo. Po tej interwencji ten "spokojny chłopiec" - jak go określiła
        dyrektorka, rzeczywiście się uspokoił.
    • arizona20 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 20:54
      To ja, matka impulsywnego, agresywnego, niechcianego przez szkoły dziecka.
      Mimo, że pracuję w oświacie - obecnie nienawidzę nauczycieli, bezradnych pań
      pedagog i szkoły tak samo jak moje już prawie dorosłe dziecko.

      W imieniu swoim oraz Stwórcy serdecznie przepraszam wszystkich prawdziwych i
      pseudo- pedagogów, za to że nie urodziłam grzecznej dziewczynki.

      • zo0 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 21:15
        Jezeli problemy innych z twoim dzieckiem wynikaly(wynikaja) z powaznej choroby
        lub uposledzenia, to mozna zrozumiec i wybaczyc(oczywiscie pod warunkiem ze
        rodzice staraja sie takie dziecko w miare mozliwosci leczyc a nie uznaja, ze
        fakt iz jest chore wszystko usprawiedliwia)
        Ale jesli sa efektem zlego wychowania lub wrecz jego braku to rzeczywiscie
        powinnas przepraszac ale nie za to ze go urodzilas tylko za to ze nie potrafilas
        wyprowadzic na porzadego czlowieka. I jako rodzic powinnas za to ponosic
        konsekwencje nie tylko w postaci ciaglego "użerania" się z rodzicami innych
        dzieci i nauczycielami ale rowniez materialne i prawne za kazdym razem kiedy
        twoje dziecko cos zniszczy lub kogos uszkodzi. Wyciaganie konsekwencji w
        stosunku do rodziców agresywnych dzieci rozwiazaloby moim skromnym zdaniem wiele
        problemow w szkolach

        • era77 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 21:36
          Popieram w całej rozciągłości.
        • aw34 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 22.11.06, 21:52
          W znanym mi przypadku pomogła sprawa w sądzie. Rodzice dzieci krzywdzonych moga
          a nawet powinni zgłaszać takie fakty na policję. Rodzice z którymi do tej pory
          szkoła miała same problemy (jak również z ich pociechą) po sprawie i
          reprymendzie udzielonej przez sędziego nagle się uspokoili i wzieli za swojego
          dzieciaka. Wreszcie jest spokój.
      • santorin Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 10:39
        nie bądż taka ironiczna i nie rób z siebie ofiary
        w mojej klasie tez byli "niegrzeczni" chopcy, ale jak cos sie dziao, to klasa
        albo pomagala, albo oni zalatwiali to na podwórku szkolnym po prostu sie bijąc,
        nikt nie mieszal do tego niepotrzebnie nauczycieli.
        ja tez sie kiedys pobilam z kolega z klasy o drobiazg, ale nie bylo tak,
        zebysmy potem ze soba nie rozmawiali, rozwiązaliśmy problem "silowo", to tyle.
        może trzeba doradzic dzieciom, zeby sie po prostu bronily??? a nie bezczynnie
        pozwalaly , by je bito???
      • mario-radyja Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 19:07
        Tak jak ktoś inny napisał, będąc agresorem robisz z samej siebie ofiarę.

        Szkoła nie jest od naprawiania błedów wychowawczych rodziców ani od leczenia
        problemów neurofizjologicznych, więc nie miej pretensji że szkoła, a konkretnie
        rodzice innych dzieci nie chcą twojego agresywnego wychowanka. Szkoła jest
        przede wszystkim od edukacji, a twoje dziecko innym dzieciom przeszkadza. Jeden
        buntownik potrafi rozbić każdą grupę.

        Dlaczego inne dzieci mają ponosić niepotrzebny koszt strat w edukacji przez to
        ze matka agresywnego dziecka tak bardzo boi się przenieś dziecko do specjalnej
        szkoły? Grzeczne dzieci nie naprawią jednego złego, za to jedno złe może popsuć
        pozostałe.
    • mw1969 Niestety - póki co - tylko siła!!! 22.11.06, 22:22
      Proszę Państwa, wiem, że to się nie spodoba, ale córka moich znajomych miała w
      gimnazjum i liceum kłopoty z "falą" i ze zwykłym bandytyzmem.
      I, niestety, pomogło tylko postraszenie gnojów jeszcze gorszymi typami spod
      ciemnej gwiazdy - rozrabiające gnoje tak sie spietrały, że dały sobie spokój w
      ogóle.
      Na początek wystarczy wersja "soft" - osiłek czekający pod szkołą bierze
      wskazanego delikwenta na strone i oświadcza mu, że jeden numer z .... skończy
      dla niego ciężkim mordobiciem i pobytem w szpitalu.
      Wersja "hard" to kilka kopów w tyłek i derzeń nie pozostawiających śladów - to
      da się zrobić.
      I TO skutkuje, bo takie agresywne gnoje są zwykłymi tchórzami. Po czymś takim
      gnój bedzie zbyt przerażony, żeby skarżyć komukolwiek.
      Aha, niedawno była afera w TV o rzekome "uprowadzenie" jakiegoś agresywnego
      gó..arza... Była, ponieważ świadkowie WIDZIELI...
      Co jest, ludzie?! Nie możecie podesłać kogoś z rodziny mieszkającego np. w
      innej dzielnicy, żeby postraszył łobuza?
      Tylko proszę nie wyjeżdżać mi tu z żałosnymi twierdzeniami o "groźbach
      karalnych", bo taki gnój nie pójdzie skarżyć na policję. I przede wszystkim
      takie rzeczy trzeba załatwić bez świadków: tylko rzeczony gó..arz
      i "pacyfikator/pacyfikatorzy".
      Niestety - na dzień dzisiejszy jest to, jeśli nie jedyne, to na pewno jedno ze
      skutecznych rozwiązań. Sprawdzone. Działa.

      • kot.ktory.kreci.karuzele Re: Niestety - póki co - tylko siła!!! 22.11.06, 22:34
        Nawet nie trzeba sugerować o co chodzi. Koleś idzie za delikwentem, w jakimś
        zaułku daje mu parę razy w nery, po czym najzwyczajniej w świecie się ulatnia.
        Delikwent powinien załapać, o co chodzi. Jeśli nie - operację można powtórzyć.
        W prawie każdym mieście jest ktoś, kto oferuje usługi tego typu.
        • rrosemary skoro ten chlopak jest z rodziny dysfunkcyjnej 22.11.06, 23:39
          to po pierwsze powinien się nim zająć pedagog szkolny, zdiagnozować jego
          zaburzenia i skierować na odpowiednią terapię lub do jakiejs poradni, a takze
          sam z nim pracowac, do tego wszyscy nauczyciele powinni wiedziec o takiej
          sytuacji i wiedziec ze trzeba sie chlopcem zajac w szczegolny sposob,ale bez
          rozglosu.NAturalnie powinien dalej sie uczyc w normalnej szkole i klasie.Cale
          zajcie nalezy wyjasnic z chlopcami. Dobrze by bylo gdyby ktos mogl pomoc calej
          rodzinie albo opieka spoleczna albo jakies organizacje pozarzadowe,ale peirwszym
          ogniwem powinno byc srodowisko szkolne.
          Byc moze to dziecko nie jest wcale z jakiegos marginesu spolecznego, moze ma
          trudnosci w nauce i nadrabia zlym zachowaniem bo nie potafi pokazac sie jako
          dobry uczen?a moze nie ma w domu warunkow do nauki?moze w rodzinie jest problem
          alkoholowy lub przemoc i szkola powinna byc srodowiskiem ktore niweluje szkody
          powodowane przez rodzine.
          NAjlatwiej jest powiedziec zeby takiemu oddac, to sie uspokoi, gorzej dostrzec
          dziecko,ktore jest nieszczesliwe i zwyczajnie mu pomoc, co nie oznacza pobłażać.
          • aka27 Re: skoro ten chlopak jest z rodziny dysfunkcyjne 23.11.06, 09:15
            Wydaje mi się ,że trzeba dać szansę dyrekcji.Rodzice muszą wydelegować
            reprezentantów i porozmawiać o problemie.W szkole jest pedagog,który może
            przeprowadzić rozmowy z uczniem i rodzicami.Kuratorium to następny krok jeśli
            nic się nie zmieni.U na tak było i skutek był natychmiastowy.Oczywiście pozytywny.
            • szoszan Re: skoro ten chlopak jest z rodziny dysfunkcyjne 23.11.06, 09:56
              Choć w tej dyskusji jest dużo merytorycznych głosów i bardzo sensownych
              rozwiązań odnoszę wrażenie, że wszyscy(rodzice,uczniowie,ministerstwo,
              pedagodzy, nauczyciele i kuratorium)zapominają, że szkoła, podobnie- chociaż w
              mniejszym stopniu, jak policja,wojsko czy więzienie, jest instytucją totalną co
              w praktyce oznacza, że stara się w maksymalny sposób kontrolować niemal każdą
              dziedzinę funkcjonowania swoich podopiecznych czy podwładnych i co przekłada
              się na to, że niesłychanie rzadko albo wcale zdarza jej się przyznawać do jakiś
              błędów, nawet tych mniej istotnych czy błahostek. Mam 4nauczycieli, różnego
              szczebla w rodzinie, drugie tyle wśród znajomych i moją pierwszą obserwacją ze
              szkolnego życia moich dzieci jest to jak bardzo szkoła wspierana przez Radę
              Rodziców i kuratorium jest i bezradna i obojętna wobec wielu ważnych czy
              trudnych problemów czy to wychowawczych czy edukacyjnych, a w sytuacji radzenia
              sobie z kryzysową sytuacją(nagłą czy narastającą w czasie) na ogół(choć nie
              zawsze-to zależy od kreatywności nauczyciela,ucznia i jego rodziców) czyni
              mnóstwo zabiegów, żeby sprawę wyciszyć, przeczekać albo zamieść, najlepiej pod
              cudzy dywan.Nie będę przytaczać kilkunastu przykładów z życia szkoły i jej tak
              dziwacznych i pokrętnych tłumaczeń na oczywiste zaniedbania i błędy, ale
              dowodzą one zarówno braku kompetencji i wiedzy nauczycieli,
              nieodpowiedzialności rodziców jak i nauczycieli.
              Moja rada, jeśli mogę sobie pozwolić: brać sprawy w swoje ręce, nie wyczekując
              zbyt długo na wsparcie szkoły czy innych rodziców, mając na uwadze przede
              wszystkim dobro własnego dziecka(może to egoistyczne, ale bardzo pragmatyczne),
              bo oczekiwane wsparcie, albo nie nadejdzie wcale, albo może okazać się atakiem
              ze strony odpowiedzialnych za kłopoty.
        • santorin Re: Niestety - póki co - tylko siła!!! 23.11.06, 10:43
          ha ha, bez przesady, a jak gnój sprowadzi swoja klike?
      • przypadek Re: Niestety - póki co - tylko siła!!! 23.11.06, 11:38
        Gorzej będzie, jak niegrzeczny chłopiec też będzie miał pomysłowego tatusia,
        który - całkiem słusznie w tej poetyce - też znajdzie i zapłaci "chłopcom z
        miasta", coby tobie, a może i twojemu synkowi wybili takie pomysły wychowawcze z
        głowy. Tylko nie biegnij wtedy na policję, bo będziesz niekonsekwentny.
    • mut Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 09:23
      Zawołać kilku chłopaków z palnikiem i obcegami i zrobić mu z d.... jesień
      średniowiecza.
      To oczywiście wersja jak nic innego nie pomoże.
      Zgłaszaj każdą sprawę na policji !!! W naszej szkole na spotkaniu, policjant
      tak właśnie powiedział. Jeśli rodzice takiego gó..arza kilka razy będą go
      musieli odebrać z policyjnej izby dziecka, a na dodatek wiadomość rozejdzie się
      wśród sąsiadów to sami zrobią mu w domu odpowiednią szkołę.
    • alex-alexander Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 11:38
      A jaka bylaby rola ksiedza-katachety. Oczywiscie ksiedza z prawdziwego
      zdarzenia a nie takiego, ktory chapie panstwowa pensje (podatki nas wszystkich)
      i nie takiego, ktory podmacuje dziewczynki i chlopcow. Wogole jaka jest rola
      Kosciola w spoleczenstwie oprocz niedzielnej operetki zwanej msza???
    • tarura Co to znaczy ze...? 23.11.06, 11:45
      w trakcie lekcji, pod nieobecność nauczyciela...


      Psim obowiazkiem nauczyciela jest byc w klasie w czasie lekcji !!!!
    • rawitan Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 11:46
      Jestem babcia której wnuki doświadczyły identycznej agresji.Również klasa
      czwarta,również uczeń - agresor drugoroczny sytuacja można się zastanawiać czy
      nie w tej samej klasie.Wychowawczyni zna sytuacje, ale jest jak
      jest.Zaniepokojona agresją,chamstwem i wulgarnością niektórych dzieci w klasie
      zwróciłam sie z prośbą ustną do kuratorium. MOJE DZIAłANIA POZOSTAłY BEZ
      JAKIEGOKOLWIEK ODZEWU .Córka zmieniła dzieciom szkołe .Ale czy to tak powinno byc?
      • mario-radyja z urzędnikami tylko na papierze 23.11.06, 18:49
        Musi Pani pamętać o tym, że urzędnikom ustne informacje jest bardzo łatwo
        ignorować i praktycznie z definicji tak robią. Taka jest natura tej pracy.
        Informacji którą dostali na papierze, najlepiej listem poleconym, nie mogą
        zignorować i muszą postępować zgodnie z procedurą. Jeżeli Pani nie odpowiedzą,
        nie zareagują, to wtedy może Pani pisać piętro wyżej w hierarchii nadzoru z
        informacją o niedopełnieniu obowiązków.
    • amona13 Re: problem z agresywnym dzieckiem w klasie 23.11.06, 16:52
      nie wiem jak było w tym przypadku ale bardzo często te agresywne dzieci są
      prowokowane przez te tzw. świętoszki
      • maksimum Wszystkowiedzacy,USA-wielbiacy. 24.11.06, 05:28
        osmanthus napisała:

        > Toz to przeciez nasz wszystkowiedzacy, dyskutujacy sam ze soba, USA-
        >wielbiacy, majacy wielkie mniemanie o sobie, maksimum (nomen omen).

        Ja ,w przeciwienstwie do Ciebie lubie kraj w ktorym mieszkam i mam o sobie
        wlasciwe mniemanie,co bardzo pomaga w zyciu.

        > Zobaczymy co bedzie mowil gdy wyrzucony ze szkoly sfrustrowany "matol" wroci
        >do szkoly jego dzieci z bronia palna ...

        Na to sie nie zanosi,bo matol chodzi do calkiem innej J.H. niz moj syn i on
        nawet nie wie gdzie jest szkola mojego syna.
        Domyslasz sie dlaczego nie wie?
        Bo skad ma matol wiedziec,gdzie sa dobre szkoly?
        Przeciez jego kumple do takich szkol nie chodza.
        Na razie matol w wieku 13 lat kradnie rowery i handluje narkotykami i chyba
        wkrotce za to pojdzie siedziec.
        Ja rozumiem ,ze w wyrozumielej Polsce on by handlowal narkotykami w dobrych
        szkolach,bo kto tam ma serce wyslac 13 letnie matolowate dziecko do zbiorczej
        szkoly dla matolow?
        W dobrych gimnazjach w Stanach nikt nawet papierosow nie pali,bo tam chodza
        dzieci z dobrych domow i z dobrymi wynikami w nauce.

        • a.bc Re: Wszystkowiedzacy,USA-wielbiacy. 24.11.06, 20:31
          zaraz usunąć-a może nauczyć,że tak nie powinien postępować
          ja rozumiem,ze nie jest to komfortowa sytuacja ale drastyczne rozwiązania nie
          sa dobre
          moim zdaniem do tej klasy powinien byc przydzielony dodatkowy nauczyciel,ktory
          tego dzieciaka bedzie trzymał w karbach- to jest mój złoty środek przy okazji
          wychowania na rozwiazanie braku etatów dla nauczycieli
    • anka_po_prostu Re: ** przeczytajcie koniecznie ** 27.11.06, 09:29
      my mówimy o starszych klasach szkoły podstawowej, a co powiecie o takim
      przypadku? Tu dobrze widać, co może "placówka oświatowa":

      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3756555.html
      A.
      • linka9 Re: ** przeczytajcie koniecznie ** 27.11.06, 10:14
        anka_po_prostu napisała:

        > my mówimy o starszych klasach szkoły podstawowej, a co powiecie o takim
        > przypadku? Tu dobrze widać, co może "placówka oświatowa":

        Ja się ciągle łudzę, że kiedyś do tych " poprawnie nawiedzonych" dotrze, że
        publiczne, powszechne placówki oświatowe nie są odpowiednim miejscem dla
        osobnika z dużymi zaburzeniami. Z moich obserwacji wynika, że najczęściej mamy
        powiązanie problemów typowo zdrowotnych z patologią rodziny, która może być
        dobrze maskowana. Dalsze wiązanie rąk dyrektorom szkół będzie pogłębiać problem.
        Natomiast nie rozumiem, dlaczego brak stanowczości u dyrektorki przedszkola.
        Dziecko powinno być usunięte z przedszkola natychmiast. Jeśli będzie miało
        odpowiednie orzeczenie lekarskie mozna próbować umieścić go w grupie
        integracyjnej z dodatkowym nauczycielem.
        • anka_po_prostu Re: ** przeczytajcie koniecznie ** 27.11.06, 10:32
          linka9 napisała:

          > Dziecko powinno być usunięte z przedszkola natychmiast. Jeśli będzie miało
          > odpowiednie orzeczenie lekarskie mozna próbować umieścić go w grupie
          > integracyjnej z dodatkowym nauczycielem.

          Linko, ale czy sprawa nie rozbija się o to, że bez zgody rodziców nie można
          nawet takich badań przeprowadzić? One nawet muszą być na wniosek rodziców, a tu
          chyba ci ludzie nie widzą żadnego problemu.

          A.



          • linka9 Re: ** przeczytajcie koniecznie ** 27.11.06, 13:35
            anka_po_prostu napisała:

            > Linko, ale czy sprawa nie rozbija się o to, że bez zgody rodziców nie można
            > nawet takich badań przeprowadzić?

            Ależ oczywiście! Dlatego wielokrotnie wskazywałam na patowość obecnych
            uregulowań w systemie szkolnym(wystąpienie do sądu nie jest tu żadnym radykalnym
            i szybkim rozwiązaniem). Są jednak osoby, które twierdzą, że wszystko się da i
            zmiany niepotrzebne, dlatego odesłałam do gaiki po "gotowca".

            Natomiast nie ma póki co obowiązku przedszkolnego dla 5-latków, więc jeśli
            stosowna umowa lub uregulowania gminne nie stanowią inaczej, dyrektorka powinna
            rozwiązać umowę z rodzicami i tyle.

            > chyba ci ludzie nie widzą żadnego problemu.

            Od kilku lat obserwuję bardzo ciekawy przypadek (może w wolnej chwili opiszę
            bardziej szczegółowo) agresywnego chłopca (jednak jeszcze w granicach
            ostatecznie dopuszczalnych - jak długo?) i zmianę mentalności rodziców pod
            wpływem "terapii" psychologicznej. Na badania się zgadzają, terapię rodzinną i
            dziecka - też, wizyty u lekarzy - obowiązkowo i coraz głębiej wierzą w to, że
            chłopak jest chory i należą mu sie specjalne względy m.in. ze strony dzieci, a
            wszelkie negatywne reakcje ich syna sa wynikiem prowokacji czy niewłaściwego
            postepowania innych (nauczycieli, rówiesników). Innymi słowy: jak świat się
            dostosuje do jedynaka, nie będzie problemuwink . Szkoła dwoi się i troi,
            organizuje stałe spotkania z pedagogiem i psychologiem szkolnym od kilku lat i
            jest coraz gorzej ...
            • awe8 Re: ** przeczytajcie koniecznie ** 28.11.06, 17:30
              Bardzo zaciekawil mnie ten wątek ,bo sama mam podobny problem w klasie mojej
              corki.otoz jest to klasa 4 wiadomo nowy wychowawca,nowi nauczyciele ,każdy
              wymaga czego innego,dzieciaki muszą sie przyzwyczaic ,że to naraz z jednej pani
              od nauczania początkowego zrobilo sie aż 9 innych obcych...no i prpbuja
              nauczycieli niemilosiernie ,chcą wiedziec ktory sobie na co pozwoli.Jeden z
              chlopcow to juz przesadza nie dośc iz klnie jak szefc,to jeszcze obraża inne
              dzieci jak dostana dobra ocene np6 to po lekcjach nie tylko wyzywa danego
              ucznia ale i nauczyciela ktory dal ta 6 epitetami,,,ze az uszy
              więdną...Ostatnio posunąl sie dalej i rozpocząl bojkę z chlopcem w klasie wpadl
              do klasy i ni z tego ni z owego zacząl okladac siedzącego chlopaka w ławce
              pięściami,bo wydawalo mu sie że ten trzyma drzwi i nie pozwala mu wejśc do
              klasy...Jak się okazalo drzwi trzymala dziewczynka dla kawalu ten nie mogl wejś
              do klasy a że bylo juz 10 minut po dzwonku to rozwścieczyl sie i jak wpadl do
              sali to przylożyl jejdnemu spokojnemu,chlopcy zaczeli sie bic ..Tego
              agresywnego odciągnąl inny chlopak i tlumaczy mu że sie pomylil a ten wściekly
              i temu dowalil na konic winowajca zglasza pani że zostal w klasie pobity przez
              dwoch chlopcow.Reakcja pani wszyscy uwagi ,pogadanka że pani nie toleruje
              przemocy w szkole i każdy nie zależnie od tego czy się broni czy atakuje
              dostanie karę a nie wolno pomagac i stawac w obronie tylko trzeba leciec po
              panią gdy sie biją .Wiecie co moja corka powiedziala mamo tem mu walil gdzie
              popadnie a ten sie bronil i zostal ukarany ,a teraz nawet jak sie leja w klasie
              to nikt pani nie donosi bo po co ma miec uwagę z zachowania że tam byl i
              widzial więc nikt nic nie widzial i nikt nic nie wie jak pani pyta.Na zebraniu
              w szkole jeden ojciec bodajze chlopca zaatakowenego zapytal pani jak to jest że
              mowi dzieciakom że nie maja sie bronic tylko pania poinformowac o zajściu a
              pani man rodzicom mowi że ma dośc skarżenia w klasie...efekt afera ,pani nie
              dala sobie nic przetlumaczyc ,odpowiedzialnośc zbiorowa to w jej przekonaniu
              dobra rzecz ,a jak sie rodzicom nie podoba to moga zmienic sobie wychowawce
              klasy.....smileWiecie co tak sie zastanawiam jak to jest czy ten agresywny to
              jakas święta krowa ktora może wszystko bo jest agresywnym dzieckiem,i co
              wszyscy maja się mu dac lać i biegac po panią ?Chlopak leje się ze wszystkimi
              i tymi z 4 klasy i tymi z 2 i co z nim zrobić --komu podrzucić ?Na szczęście ja
              mam dziewczynę ale zastanawiam sie czy kiedys i na nia ręki nie podniesie jak
              się takieg rozzuchwali?Pozdrawiam
Pełna wersja