pamelia
22.11.06, 11:36
Bo sama już nie wiem jak wytłumaczyć zachowanie mojego syna. zawsze był
dzieckiem bardzo wrażliwym (może nawet za bardzo), ciężko akceptował wszelkie
zmiany - duże i te mniejsze, raczej nieśmiały w nowych sytuacjach. ale w
przedszkolu czuje się dobrze, ma kolegóe, lubi ich, odwiedzaja się czasem po
południu. Od kiedy zaczęła się zerówka (w tym samym przedszkolu)co zbiegło
sie też prawie równoczesnie z 6-tymi urodzinami

moje dziecko zachowuje się
coraz gorzej. Skad w nim tyle agresji? łapię si ena tym, że z niepokojem
myślę o popołudniu jak odbiorę go z p-la. Denerwuje go wszystko, najbardziej
młodszy brat, każdy mój zakaz czy uwaga jsst ignorowany, olecenie musze
powtarzać kilka razy aż w końcu wrzasne aby posłuchał. Od razu zaznaczam, że
nie wymagam absolutnego posłuszeństwa od dzieci ale pewne zasady zachowania
sa wg mnie nie do odpuszczenia. Poza tym ostatnio często slyszę " nie mam
ochoty z toba rozmawiać" "nie zamierzam cię słuchać" "głupia mama"(to pod
nosem

, "twoje zachowanie też mnie denerwuje" itp. Do tego wrzask i płacz
nawet o głupotę. Zachowuje się hgorzej niż dwulatek.
Naszym rytuałem jest codzienne czytanie książki przed snem, potem masowanki i
przytulanki itp. Wczoraj po dwugodzinnym okropnym zachowaniu, gdzie swoją
agresję kierował głównie do mnie, powiedziałam za któryms razem że nie będę
mu czytać wieczorem. Na to płacz i przepraszanie. No ok, myślę, nie będę
okrutna. ale za 15 minut znów usłyszałam, że nie zamierza mnie słuchać, i
zebym się do niego nie odzywała. Powiedziałam mu w takim razie po kąpieli ze
jast mi bardzo przykro jak tak mnie traktuje i ze idzie spać sam. Dla niego
zawsze bardzo ważne były rytuały więc przepłakał w łózku chyba z godzinę.
Postanowiłam się nie złamać ale dobrze mi z tym nie było. Chciałam żeby
zrozumiał, że jak komuś mówi sie przykre rzeczy to nie może potem oczekiwać
że ta osoba będzie z nim miło spędzać czas. Nie wiem tylko czy dobrą metodę
obrałam... Nadal nie wiem czemu moje dziecko tak ze mna walczy?? W
przedszkolu podobno nie jest ani agresywny ani płaczliwy, w domu cięzko z nim
wytrzymac. Chwilami nachodzą mnie myśli co to będzie jak będzie 12 latkiem?
Może ktoś ma jakiś pomysł na poprawę sytuacji? Nie jestem matką idealna ale
dotąd było duzo lepiej. Czy on testuje na ile może sobie pozwolić? Bo już
naprawdę nie wiem o co chodzi...