Gość edziecko: AnnaPiskozub
IP: *.*
05.04.02, 12:26
Witam i pozdrawiam wszystkich.Może ktoś mi powie, czy też podda obiektywnej ocenie moje odczucia. Tym jednym jedynym razem chcę podlegać ocenie. Muszę też siebie zrozumieć. Moja córka ma prawie 4 lata, ale w przedszkolu wciąż słyszę, że jest nad wiek rozwinięta i pojętna. Jak większość dzieci w swoim wieku ma swoje zdanie na wszystkie tamaty świata, choć często ja kształtuję jej poglądy mniej lub bardziej śiadomie, bo pyta w nieskończoność. Ma też swój pogląd na temat mojej niechęci do zabawy z nią zabawkami. Uważa, że jest, cytuję:"osamotniona w swoim pokoju", że jej nie rozumiem i odtrącam. Jeśli jej wytłumaczę, że ją kocham i lubię z nią przebywać i rozmawiać, ale nie mogę się z nią bawić misiami w przedszkole (zawsze stosuje ten sam schemat w swoich zabawach), bo jestem zmęczona albo przeziębiona i źle się czuję, wtedy ona to rozumie i mówi, że wie i sama się bawi. Kiedy jednak czuję się dobrze i powiem jej, że się nie pobawię, bo jestem duża i mam swoje zabawy, to cała jazda z osamotnieniem i porzuceniem, płacz i obrażanie się zaczynają się od nowa. Kończy się tym, że siedzi obok mnie na sofie i ogląda film, a gdy pracuję przy komputerze lub czytam, siedzi przy mnie i choćby nawet rysowała, to tuż obok. Rozumiem ją ale ja będąc dzieckiem miałam chyba bardziej autystyczne skłonności bo uwielbiałam mieć swój świat i bawić się sama, wymyślać różne rzeczy. Dotąd taka jestem ,że potrzebuję samotności do odpoczynku i wyciszenia po codziennym zabieganiu. Moje dziecko jest zupełnie inne. Nie mogę się zmuszać do zabawy tymi misiami, bo już po pięciu minutach wewnętrzna wściekłość za zabieranie mi cennego wolnego czasu zmusza mnie do wyjścia z pokoju córki.Szokuje to kogoś?Mnie też. Zawsze byłam blisko i to z radością z córką. Teraz czuję się więźniem czasu, mojego dziecka i źle mi z tym bardzo.