Przyjaciel "na niby"

IP: *.* 06.05.02, 21:41
Masia (3,5 roku) ma wymyśloną przyjaciółkę Agatę. Opowiada o tej Agacie całe długaśne historie. Odwiedza ją "na niby",kupuje prezenty,rozmawia przez telefon. Cechą szczególną Agaty jest wiek. Raz jest równolatką Masi,innym ma męża, małą córeczkę i kota. A czasem nawet bywa... babcią Agatą! Przyjęliśmy Agatę "pod swój dach" z całym dobrodziejstwem inwentarza. Staramy się tylko, żeby Masia nie traciła poczucia rzeczywistości,ale wydaje się,że ona doskonale odróżnia prawdę od fikcji. Sama pamiętam z dzieciństwa swoich wymyślonych przyjaciół, którzy osładzali mi życie. Zresztą do tej pory lubię sobie wymyślać historyjki. Więc może Masia ma to po mnie? ;)Ciekawi mnie, czy przyjaciele "na niby" towarzyszą tylko jedynakom? I jak Wy postępujecie wobec tego zjawiska?Pozdrawiam :hello:
    • Gość edziecko: KatarzynaP Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 06.05.02, 22:38
      Nasza 3,5 letnia Julcia ma wymyśloną od jakiegos pół roku Olkę. Z Olką robi dosłownie wszysko. Raz jest Olka mała raz dorosła. Jeździ z nami na wycieczki, chodzi na działkę. Oczywiście wszystko co Jula zbroi, zgania na Olkę. Olka śmieci, bałagani, wprost zmusza Julkę by to robiła. Już rytuałem jest, że jak przychodzimy do domu Jula dzwoni domofonem, bo Olka jest w domu i nam otwiera, albo rzuca Julci klucze przez okno :-). Ostatnio córcia pomalowała szybę balkonową świecówkami. Natychmiast nakrzyczała na Olkę. Ja już te Olkę polubiłam, smutno mi będzie, jak jej zabraknie :crazy:
      • Gość edziecko: Gruszka Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 06.05.02, 22:54
        Ja też lubię tę naszą Agatę :)Opowieści o niej to czasem jak niezła powieść sensacyjna :) Co ciekawe, Masia nigdy nie zwala na nią winy za swoje grzeszki. Może jeszcze na to nie wpadła?
    • Gość edziecko: MarzenaB Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 07.05.02, 08:22
      Cześć,Mój synek (też jedynak - 3 lata 1 m-c) opowiada od kilku dni o niedźwiedziu. Np. sam pyta lub prosi kogoś z nas o zapytanie niedźwiedzia, czy może się bawić jakąś zabawką lub czy może zjeść słodycze. Teraz wiem, że to zapewne odmiana takiego przyjaciela "na niby". Co do pytania, czy tylko jedynaki tak mają, to znam chłopca, który w mniej więcej tym samym wieku (mając niewiele młodszego brata) też miał takiego przyjaciela, o którym opowiadał przepiękne historie. Ach ta dziecięca wyobraźnia....... Niestety, po pewnym czasie mu to przeszło.Pozdrawiam,MarzenaB
    • Gość edziecko: ATAX Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 07.05.02, 08:29
      Mój dwulatek tez ma przyjaciela "na niby", póki co bez imienia. Jest to po prostu "dzidzia" i czesto raczy mnie opowieściami co tez z tą dzidzią robił kiedy ja byłam w pracy. Ostatnio np. jeździli na motocyklu, a wczoraj kosili trawę w orgrodzie. Oprócz tego Ksawerek od czasu do czasu sam zmienia tożsamośc, tzn. np jest przez jakiś czas pieskiem, koparką itp. A ostatnio autorytetem staje sie dla niego Bob Budowniczy, hihihi.ATA
      • Gość edziecko: Vialle Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 09.05.02, 10:56
        no to prawidlowo zareagowal z tym Bobem! podobno ta bajka powstala dlatego, ze w Anglii stwierdzono, ze nie ma chetnych do pracy w budownictwie, ze zawod ma niska ocene w oczach spoleczenstwa, zwlaszcza mlodych ludzi. Wiec stworzono Boba, zeby zbudowac autorytet u najmlodszych i wychowac pokolenie, ktore bedzie marzylo o takiej pracy i ktore bedzie ja szanowalo. Widac - udalo sie chlopakom. A filmiki sa naprawde fajne.
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 08.05.02, 18:14
      Kurcze, Marta, ale super! Mnie to ominęło, niestety. Piszę niestety, bo z tego, co czytałam, nie ma obaw - dzieci często mają swoich wymyślonych przyjaciół. Najważniejsze, że Twoja córeczka odróżnia prawdę od fikcji. I może jeszcze zapewnij Jej więcej kontaktów z rówieśnikami. Pozdrawiam Gosia :hello:P.S. A może opowiesz jakieś historyjki o Agacie?
      • Gość edziecko: Gruszka Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 09.05.02, 20:47
        Mnie ta cała historia raczej bawi, ciekawi mnie przede wszystkim powszechność tego zjawiska. Jak widzę moje dziecię nie jest odosobnione w swoich fantazjach :).Na pewno takie fantastyczne postaci stanowią jakąś namiastkę realnego towarzystwa. Masia nigdy "nie zabiera" Agaty ze sobą do przedszkola, gdzie ma mnóstwo koleżanek. A kiedy pytałam ją o to, odpowiedziała rezolutnie, że Agata ma inne przedszkole ;)Zresztą Agata nie nudzi się bez Marysi- nie wspomniałam, ze oprócz niej moja córa stworzyła cały legion postaci pobocznych. Jest więc jeszcze ciocia Lala i ciocia Brahina. Kiedy Agata jest akurat w fazie posiadania rodziny, ma męża imieniem Olin i córeczkę Baśnię. Nie pytajcie skąd się biorą takie imiona. Nie wiem, a autorka mówi: "po prostu tak się nazywają" :) Historie o Agacie chyba kiedyś spiszę, jak znajdę trochę czasu. A może zaczekam, aż Masia podrośnie i sama się tym zajmie? Ostatnią przygodą Agaty była walka z potworem z szafy, który skrzypiał półkami i zjadał cały kurz. Dzielna Agata wygoniła wreszie potwora, czego trochę żałuję -nie mam nic przeciw pożeraczom kurzu...Tak naprawdę najbardziej martwi mnie, by nie zabić w Masi tej żywej wyobraźni. Kiedy słucham jej opowieści (nie tylko o Agacie, wymyśla też mnóstwo bajek) i piosenek własnego autorstwa boję się, żeby nasza "twardo stąpająca po ziemi przyziemność" nie odebrała jej mocy fantazji...Pozdrawiam :hello:MartaPozdrawiam
    • Gość edziecko: suzimuzi Re: Przyjaciel "na niby" IP: *.* 04.06.02, 10:05
      Hej!Wiecie ja do dzis pamietam ze tez mialam takich "przyjaciol". U mnie bralo sie to stad ze nie bylam lubiana w zerowce i szkole :( Oczywiscie rodzicom (nie wiem czemu) nie mowilam ze nikt mnie nie lubi - a uciekalam w swiat moich wymyslonych znajomych.Potrafilam rozmawiac z nimi godzinami. Ale nigdy nie mowilam o nich rodzicom.Moi rodzice nie bili, nie byli surowi, nie karali i nie wysmiewali naszych pomyslow - wiec nie wiem czemu im o tym nie powiedzialam.W kazdym razie przyjaciol pozbylam sie dopiero gdy zaczelam miec prawdziwych znajomych.:hello:SuzannPS Wlasciwie jestescie pierwsze ktorym o tym mowie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja