Jak nakłonić do sprzątania zabawek?

IP: *.* 01.07.02, 14:48
Jestem mamą dwuipółletniego smyka. Chciałabym poznać Wasze sposoby na naukę sprzątania zabawek. Wydaje mi się, że w tym wieku dziecko już powinno mieć tego typu "obowiązki". I nie mówie tu o sytuacji, kiedy rodzice rzucają przez ramię :"posprzątaj zabawki", wiem, ze dla takiego smyka tao jeszcze zbyt abstrakcyjne określenie. Zawsze ktoś dorosły mu pomaga,robimy to etapami, tzn. kompletujemy poszczególne zabawki i odkładamy na miejsce. Problem jest tylko z tym, ze nie zawsze udaje mi się go zmotywować do sprzatania. Brakuje mi już argumentów. Czasami zaczynam się wściekać i wtedy to już jest najgorzej, bo Dominik robi mi na przekór... Kiedy już zaczniemy, jest z górki, najgorzej jednak zacząć. Kiedyś staraliśmy sie sprzątać na bieżąco, ale odkąd jego młodszy brat zaczął czynnie uczestniczyć w zabawie, to stało sie nierealne, dlatego sprzatamy raz,dwa razy dziennie. Nie chcę go karać ani zmuszać, ale naprawdę już nie mam pomysłów... Nie chcę też robić tego sama, bo chyba nie o to chodzi...Podpowiedzcie mi coś, jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby na małych uparciuchów. Pozdrawiam Aga
    • Gość edziecko: 220571 Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 01.07.02, 17:43
      U mnie najlepiej sprawdziło się "zbieranie grzybów". Pudło na zabawki to był koszyk. A teraz jak Kasia ma prawie 4 latka - jeśli nie będziesz sprzątać to mówię: "schowam na kilka dni" i robię to, jeśli nie posprząta. Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: Mariola4 Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 08.07.02, 22:15
        Mikołaj był nawet zadowolony kiedy chowałam mu zabawki na np tydzień. Miał świadomość, że tyle wytrzyma a sprzątać mu się nie chce. Kiedy zorientowaliśmy się z mężem , że mamy już kilka worków na śmieci zapełnionych zabawkami o których dziecko zapomniało - zaprzestaliśmy.Myślę, że dla 2-latka to baaardzo nudne zajęcie . I jeśli można na coś liczyć to tylko wtedy gdy mama pomoże i będzie to rodzaj nowej zabawy. Coś na zasadzie kto szybciej..., lub kto więcej...ten...Teraz (tzn 4 latka i 8 lat) staram się (to właściwe określenie )aby dzieci nie wyciągały nowych zabawek jeśli stare nie znajdą się na swoim miejscu - nie ma tyle sprzątania na koniec. Z różnym skutkiem. A obowiązkowo 15 minut przed dobranocką przypominam, że kto nie posprząta po sobie nie będzie ogladał bajki i tak też się zdarza.
    • Gość edziecko: Gruszka Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 08.07.02, 22:27
      Z tym to można mieć problem aż do matury, wiem po sobie ;). A poważnie; klocki segregowane na kolory (przy okazji utrwaliły się ich nazwy) i wrzucane z obowiązkowym hukiem do pudła. Im więcej hałasu, tym lepiej. Krótkie,konkretne zadania: "ty wrzucasz do pudła misie, ja kładę spać lalki". Bo inaczej mały człowiek staje bezradny przed ogromem czekających zadań i... nie robi nic. Większość zabawek trzymamy w pudłach, żeby uniknąć żmudnego ustawiania na półkach. Najlepszym sposobem na sprzątanie okazał się jednak pies. Po kilku zjedzonych książeczkach i obgryzionych miśkach, po domu przestały się walać zabawki. Masia sama gorączkowo sprząta to, czym się już nie bawi. Bo inaczej nadciąga niszczycielsmile
    • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek?-nic nie skutkuje:-((((( IP: *.* 09.07.02, 08:56
      A co zrobić, kiedy trzyletnie dziecko na słowa :"chodź, posprzątamy" głuchnie i dostaje bezwładu kończyn????Naprawdę, nie żartuję, niestety.Mała na taką prośbę nie reaguje WCALE, tylko siada na dywanie spuszcza ręce i głowę i udaje, że mnie nie słyszy. Nie pomagają prośby, groźby, klapsy w pupę i odsyłanie do jdrugiego pokoju. A na chowanie lub wyrzucanie zabawek do śmietnika reaguje wzruszeniem ramion????Macie może na to jakiś pomysł? Bo ja, poza uduszeniem własnego dziecka, nie mam już żadnegowinkSylwia
    • Gość edziecko: kn Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 09.07.02, 14:18
      Ja wprowadziłam "obrządek" sprzątania zabawek bardzo wcześnie - właściwie wtedy, kiedy mały zaczął je rozrzucać (8-9 mies.) Oczywiście, na początku synek "pomagał" w bardzo nikłym stopniu, chodziło mi jednak o wprowadzenie sprzątania do żelaznego wieczornego repertuaru: sprzątanie,bajka, kąpiel, kolacja,mycie zębów,czytanie,spanie; kiedy był malutki, nakłaniałam go do położenia na miejsce chociaż jednej zabawki (pokazując ją palcem), potem stopniowo zwiększałam stopień trudności - ogromnym ułatwieniem jest "segregacja" tematyczna zabawek w pudłach; w tej chwili (Krzyś ma 2,8) dzielimy się zadaniami (ja klocki, on autka, albo odwrotnie), przy czym mały doskonale wie, gdzie co ma swoje miejsce i jeśli się pomylę (na ogół celowo) z oburzeniem przekłada, gdzie trzeba. Czasami oczywiście się buntuje - jak to dwulatek :) - w tym samym stopniu, co przeciwko każdej z wieczornych (i nie tylko) czynności; bunt jest o tyle niemrawy, że wie doskonale, że nie popuszczę. Często w takim wypadku na pomoc przychodzi nam Jeżyk (pluszowa pacynka): Jeżyk przychodzi do Krzysia i mówi, że w takim razie on posprząta za niego, ale bardzo prosi o pomoc, bo ma malutkie łapki - Krzyś pomaga mu z entuzjazmem, wtykając zabawki w łapki i pokazując, gdzie schować.Zasada codziennego "rytualnego" sprzątania, oczywiście wspólnego, jest chyba niezła - na dowód taka historyjka:Ostatnio (miałam fatalny dzień), nie mogąc w żaden sposób nakłonić synka do sprzątania, zbuntowałam się ja: powiedziałam, że skoro chce mieć bałagan w pokoju, to niech ma, ale ja sobie idę i do takiego bałaganu nie wejdę; ku mojemu zaskoczeniu, synek odebrał to jak trzęsienie ziemi - zaczął płakać, potem krzyczeć, a ponieważ na krzyki z zasady nie reaguję, przyszedł w końcu do mnie i pochlipując powiedział: "Mamo, to sprzątamy razem, co?":hello: Kasia
      • Gość edziecko: Gosia26 Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 09.07.02, 15:02
        Ta....Mielsimy 35m wiec sprzatnie zabawek bylo musem. to co powiem zabrzmi okrutnie ;)No wiec najpierw regularnie sprzatanie odbywalo sie przed kolacja i kapiela. Nie bylo posprzatane- dzeci szly spac glodne i brudne. Oczywiscie nie bylo to haslo posprzatajcuie tylko jak mowi grzesiek. Misie do pudelka, potem klocki itd.Drugiem sposobem bylo zlikwidowanie zabawek do niezbednego minimum. nieposprzatane? Znaczy niepotrzebne? No to fruuu do domu dziecka. Zostalo pudlo klockow dwa misie i kredkii ksiazeczki, ale bylam gotowa oddac i to....Obecnie przy gabarytach mieszkania i wielkosci dzieci wymagam aby posprzatane bylo, jak za dawnych czasoe wieczorem- przed spaniem. nie zawsze jest ale wtedy- glodne i brudne do lozek.... oczywiscie kiedy wracaja wykonczone z zajec o 22 nie jestem katem, ale wtedy nawet nie balagania...Ja nie jestem pedantem, wiec wystarczy mi wolna przestrzen na podlodze ;) sama tez upycham desperacko noga w szafie ;) ale w malym mieszkaniu tez sie musialam nauczyc ;)
        • Gość edziecko: Vialle Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 09.07.02, 15:05
          hi hi, moj maly pewnie uszczesliwiony poszedlby spac brudny...
          • Gość edziecko: Gosia26 Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 09.07.02, 15:18
            Moje tez byly :)Chociaz bez kolacji to juz gorzej, przy obiedzie ktory byl o 12 np ;) Dlatego po dwoch czy trzech dniach na haslo sprzatamy- calkiem raznie wziely sie do roboty ;)
    • Gość edziecko: ania2204 Re: Jak nakłonić do sprzątania zabawek? IP: *.* 14.07.02, 03:08
      My oczywiscie tez mielismy ten problem, Szymus ma 3 lata, wiec niesluchanie sie + przekora + wszystkie zabawki na podlodze doprowadzaly nas do rozpaczy. Nie pomagala grozba, ze nieposprzatane zabawki oddamy innemu dziecku - wrecz jeszce mowil, ktorych juz nie chce. Wspolne sprzatanie to tez nie byl przyklad sprawiedliwego podzialu obowiazkow.Ktoregos dnia postanowilam te tortury nieco urozmaicic i mowie: posprzataj klocki, ale tylko zielone. SZymek na mnie spojrzaj, juz widze ten lobuzerski blysk w oku i do pudla wpadaja klocki...czerwone. Mowie: nie czerwone, zielone. I tak sie zaczelo. Szymus: - nie sprzatac autek? - Nie, nie sprzataj autek, zostaw nam je tutaj, my chcemy sie nimi bawic, nie! Nie sprzataj, uuuuuuuu, sprzatnal, ale zostawil lokomotywe...o nie, patrz, zabiera nam lokomotywe, stoj, wracaj!! Oczywiscie wszystko wyglaszane teatralnym tonem, zeby mial poczucie, ze to jednak zabawa. Az sie nasze dusze smialy na widok malucha pedzacego radosnie z kolejnymi zabawkami do swojej sypialni i smiejacego sie, ze taki nam numer wykreca :-). Wiekszosc zabaw po jakims czasie sie nudzi, ale ta wciaz jest atrakcyjna, a sprzatanie zabawek nie jest juz problemem. Tak mi sie tylko wydaje, ze to moze dzialac w przypadku naprawde przekornych maluchow. Ale takich jest calkiem sporo :-).Pozdrowka Ania, ktora juz lubi wieczory.
Pełna wersja