problem moze juz nie z dzieckiem ale...

03.12.06, 18:46
A ja mam problem wlasciwie juz nie z dzieckiem co z dorastajaca panna, wiec
moze nie na tym forum powinnam prosic o rade ale opisalam juz swoj problem na
forum Problemy wychowawcze ale bez odzewu. Moze jednak ktos mi cos doradzi
tutaj?
Na wstepie przepraszam za błedy i literówki, ala mam
bardzo male doświadczenie z komputerem, nawet nie mam internetu w domu i
korzystam z gościnności przyjaciólki.
Ale do rzeczy: moja córa za miesiac konczy 13 lat. Jest bardzo piekna
dziewczyna, wyglada nawet na więcej, oglądają sie już za nia nietylko chłopcy
w jej wieku ale nawet dorośli mężczyźni. Uczy się tez dobrze, jest zdolna,
owszem zdarzaja sie jedynki ale to przeciez normalne u kazdego ucznia. Dopoki
chodzila do podstawowki nie było w zasadzie większych problemow, może tylko
poza tym, ze nie miała w zasazdie bliskich kolezanek, ale to może przez
zazdrość o urodę. Jest bardzo dojrzala jak na swoj wiek, rozmawiamy z nią o
wielu powaznych nawet problemach. Martwil mnie tylko ten brak koleżanek. Ale
myslalam sobie, ze może zabiorę ją na wczasy, pojedziemy we dwie w wakaje
może pozna dziewczynki z innych miast, nawiąże przyjaźnie. Niestety, tam byly
wprawdzie dzieczyny w jej wieku, ale nieprawdopodobnie dziecinne, cały czas
albo czytaly ksiązki, albo chodziły na dyskoteki dla... dzieci! Kasia
strasznie sie nudzxila i musialam chodzić z nią na dyskoteki dla doroslych,
bo balam się puścić jej samej, może to błąd, ale balam sie że ktoś może ja
wziąc za doroslą i wykorzystać. Z kolei trudno, zeby dziewczyna w tym wieku
chodzila spać o 20-tej. Jednak moja Kasia zaczela się domagać, aby ubierac
sie jak dorosła, bo tak ubrane dziewczyny widziala na tych dyskotekach. No i
zaczely sie problemy. Kasia nie chce kupowac rzeczy odpowiednucj dla
dziewczyny w jej wieku, awanturuje sie,ze nie pozwolilam jej ufarbowac
wlosów. Prawde mowiąc, juz chcialam nawet ustapić i pozwolic jej chociaż na
pasemka, ale zaczal się rok szkolny. Myślalam, że jak pojdzie do gimnazjum,
to klopoty sie skoncza bo zajmie sie bardziej nauką. Niestety tam poznala
dziewczyny, ktre chodza do szkoly z dekoldami, golymi brzuchami, w makijażu.
Nie chcialam jej pozwolic tak sie ubierac, ale ona na to, ze nie będzie się
odróżniala od innych. Zresztą ja i tak nie mam wplywu na to co ona kupuje -
daję jej pieniądze, mówi, że idzie kupić bluzkę do szkoły a wróciła ostatnio
z jaskrwoczerwoną bluzką do pępka w dodatku z wielkim dekoldem, w dodatku na
nią za duża i uparla się, że będzie w niej chodzila do szkoły. Żadne
argunenty do niej nie trafiają. Tak w ogole to mądra dziewczyna, chlopakow z
ktorymi chodzi tez zawsze wybiera bardzo starannie, nie chodzi z byle kim,
ale boję się, ze orzez ten ubiór może sprowokować jakiegoś starszego mżczyznę
i może dojść do nieszczęścia. Może pomyslicie sobie, że jestem o nią
zasadrosna (ona mi to niedawno wykrzyczała) ale ja naprawde się o nią
martwie. Ciesze sie, ze jest piekna, że może kiedyś będzie startowala w Miss
Polonia, narazie jest trochę za niska bo ma 160 cm, ale mowię jej. żeby sie
nie martwila, bo napewno urośnie jeszcze. Naprdę ją kocham i chce dla niej
jak najlepiej, juz nwet sklonna jestenm zgodzić się na delikatny makijaż,
obiesla, że w przyszle wakacje pozeolę zrobić pasemka - ale nie chce aby
prowokowala strojem. Co robić, jak jej wytlumaczyć ze to dla jej dobra? A
może nie mam racji, może mam jakieś zacofane poglądy? Proszę. poradźcie.
Mirka
    • mamooschka Re: problem moze juz nie z dzieckiem ale... 03.12.06, 19:12
      Proponuję forum "Starsze dziecko", tam jest sporo rodziców nastolatków
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46
    • scher Re: problem moze juz nie z dzieckiem ale... 03.12.06, 19:14
      Polecam książkę Roberta MacKenziego "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić. Dzieciom
      od 2 do 16 lat". Tam znajdziesz bardzo dobre odpowiedzi na swoje pytania.
      www.google.pl/search?hl=pl&q=kiedy+pozwolic+kiedy+zabroni%C4%87&lr=lang_pl

      Sz.
      • lagorda Re: problem moze juz nie z dzieckiem ale... 03.12.06, 19:19
        dziękuje za odzew, napisalam juz na forum Starsze dziecko, ksiazke tez chetnie
        i na pewno z zainteresowaniem przeczytamsmilepozdrawiam. Mirka
    • jayamez Re: problem moze juz nie z dzieckiem ale... 03.12.06, 19:44
      > Niestety, tam byly
      > wprawdzie dzieczyny w jej wieku, ale nieprawdopodobnie dziecinne, cały czas
      > albo czytaly ksiązki,

      No rzeczywiscie strasznie dziecinne te dziewczyny co to ksiazki czytaly!! Bo
      'prawdziwi' dorosli w zyciu po ksiazke nie siegna, prawda? Ksiazki sa tylko dla
      dzieci, dorosli chodza na dyskoteke i marza juz o tym jak to ich 'piekna'
      corunia wygra konkurs miss. Raaany...!! Ty naprawde jestes matka??
    • sir.vimes Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 20:14
      ale niestety z twoim podejściem. Przeczytaj uważnie swój post - piszesz niemal
      jedynie o wyglądzie córki. Jeżeli nauczyłaś ją , że najważniejsza jest jej
      atrakcyjność - to nie dziw się , że chce ja maksymalnie podkreślać. Może lepiej
      by jej zrobiło poczytać książki z "dziecinnymi" koleżankami niż się po
      dancingach włóczyć.
      • andaba Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 21:16
        Zdecyduj się, czy uważasz córkę na zbyt dorosłą na dziecinne dyskoteki i czytanie książek (!!!), czy za zbyt dziecinną na swobodny, dorosły ubiór.
        Bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sama ją utwierdziłaś w tym, że jest piękna i dorosła, a teraz się wystraszyłaś konsekwencji.
        • jamajka79 Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 21:50
          ja zrozumiałm tylko tyle, że to Ty utwierdzałaś córkę jaka to jest piękna, nie ma koleżanek bo jest za ładna, jak ja byłam młodsza to dziewczyny właśnie szukały towarzystwa tej najładniejszej, ale czasy się zmieniają. Zaprowadziłaś 12 czy 13 nastoletnia dziewczynkę na dyskotekę dla dorosłych ? sorki, ale to był twój największy błąd będzie trudno Ci ją teraz utrzymać w domu bo będzie ją ciągło do starszego towarzystwa a z tego nic dobrego nie wyniknie.
          • acorns Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 22:01
            > będzie ją ciągło do starszego towarzystwa a z tego nic dobrego nie wyniknie.

            Wyniknie albo i nie wyniknie. Nie wiadomo. Zapewniam Cię, że starsze
            towarzystwo nie zabija nastolatek i nie zjada popijając piwkiem. I nawet ich
            nie gwałcą. Natomiast mogą pojeździć razem na quadach czy motorach, pograć w
            siatkówkę, na basen pojechać. Mloda przyjaźni się z osobami w róznym wieku,
            także ze sporo od niej starszymi i nic jej się z tego powodu złego nie dzieje.
            • jamajka79 Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 22:08
              > Wyniknie albo i nie wyniknie. Nie wiadomo.
              Masz rację, ale ja bym swojej córki nie zaprowadziła na dyskotekę może dlatego, że sama na nich bywałam i przewrażliwiona pewnie jestem hehe mam 28 lat więc nie było to tak dawno
              • acorns Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 22:47
                Tak naprawdę jedyne czego się obawiam puszczając Młodą na dyskotekę to tabletka
                gwałtu no i napaść. Ale napaść ją mogą tak naprawdę wszędzie. Wiem że ona idzie
                na dyskotekę żeby potańczyć a nie żeby poznać jakiegoś faceta. A jakby nawet
                kogoś poznała to rozsądek nie pozwoli jej wsiąść do samochodu z kilkoma
                podpitymi nieznajomymi facetami. Tak czy inaczej zamiast zabraniać, trzeba
                otwarcie rozmawiać o problemach i zagrożeniach. Wtedy jest większa szansa, że
                taka nastolatka odpuści sobie dyskoteki właśnie z obawy przed zagrożeniami. Ja
                Młodej tłumaczyłem jak miała 10 lat po co chłopaki chodzą na dyskoteki. Dlatego
                nigdy na dyskotece nie szukała sobie chłopakówsmile Co najwyżej partnerów do
                tańca.
                • kropkacom Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 23:13
                  twacorns napisał:
                  > na dyskotekę żeby potańczyć a nie żeby poznać jakiegoś faceta. A jakby nawet
                  > kogoś poznała to rozsądek nie pozwoli jej wsiąść do samochodu z kilkoma
                  > podpitymi nieznajomymi facetami. Tak czy inaczej zamiast zabraniać, trzeba
                  > otwarcie rozmawiać o problemach i zagrożeniach. Wtedy jest większa szansa, że
                  > taka nastolatka odpuści sobie dyskoteki właśnie z obawy przed zagrożeniami. Ja
                  > Młodej tłumaczyłem jak miała 10 lat po co chłopaki chodzą na dyskoteki.

                  Nawet jeżeli jesteś tak pewny swojej córki to za kolesi z dyskoteki chyba ręczyć
                  nie możesz? Rozsądne zachowanie córki nie gwarantuje jej bezpieczeńsa. Dyskoteki
                  to skupiska różnych ludzi i najczęściej po alkocholu.
                  • acorns Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 03.12.06, 23:30
                    > Nawet jeżeli jesteś tak pewny swojej córki to za kolesi z dyskoteki chyba
                    > ręczyć nie możesz?

                    Nie mogę. Zresztą Młoda ma 12 lat i do warszawskiego klubu jej nie wpuszczą.
                    Jak chodzi to na wiejskie dyskoteki i festyny w naszej okolicy gdzie zna ludzi
                    i chodzi z grupą znajomych. Czasem też chodzimy razem. To znaczy ja ze swoją
                    dziewczyną, a Młoda i rodzeństwo tej mojej dziewczyny idą z nami. Wtedy jest
                    bezpieczna bo w razie czego ktoś może wyfrunąć przez okno smile Sam pobyt na
                    dyskotece jeszcze nie jest niebezpieczny. Najgorsze są powroty. Bo to i pijani
                    jeżdżą i jakaś banda podpitych kolesi może się przyczepić do dziewczyn. Dlatego
                    zawsze ktoś po nich wychodzi albo wyjeżdża. Takie czasy niestety. I o tym
                    właśnie trzeba rozmawiać z nastolatką a nie zabraniać jej chodzić na dyskoteki.
                    Jak się jej zabroni, to ona zrobi wszystko żeby na tę dyskotekę pójść, a po co
                    komu wojna domowa?
                • lagorda do acorns 04.12.06, 17:03
                  widzisz, ja dlatego glownie poszlam z nia na te dyskoteke, bo to bylo za
                  granica i po prostu balam sie, zeby szla sama w obcym kraju. Co innego tu w
                  Polsce, kiedy idzie z kolezankami i kolegami, zawsze wracaja rzem, ale tam
                  balam sie, ze moze jej sie cos zlego przytrafi, szczegolnie, ze widzialam, ze
                  tanczyli z nia dorosli mezczyzni. Ja jej tanca nie zabraniam, ale za granica
                  troche sie balam, szczegolnie, ze bylysmy po raz pierwszy.
      • lagorda Re: Problem rzeczywiście nie z dzieckiem 04.12.06, 16:58
        masz racje - czytajac to co napisalam mozna odniesc takie wrazenie, ale ja
        naprawde staralam sie zaszczepic corce i inne wartosci. Moze jedak faktycznie
        zbyt czesto podkreslalam jej urode i to moglo sprawic, ze doszla do wniosku, ze
        uroda jest najwazniejsza.
    • malila Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 03.12.06, 23:25
      Z tego, co czytam, wnioskuję, że uroda Twojej córki jest dla Was czymś bardzo
      istotnym. Mam wrażenie, że obie w dużym stopniu uzależniacie od urody sukcesy w
      życiu, że w jakiś sposób na podobaniu się opieracie sposoby na pozyskiwanie
      ludzi i osiąganie celów. I zastanawiam się, czy wygląd jest tez ważny dla ojca
      dziewczynki? Bo jeśli tak, to oczywiste jest, że właśnie wyglądem będzie ona
      walczyć o swoją pozycję.
      Jeśli córka wykrzyczała Ci, że jesteś o nią zazdrosna, to zastanawiam się, jak
      często sama martwisz się swój wygląd? Czy nie traktujesz braków w urodzie jak
      katastrofy? Czy nie utożsamiasz urody z najważniejszym czynnikiem wpływającym
      na kobiecy los?

      Nie wiem, jakie są obecnie przyjęte normy w ubiorze dla trzynastolatek, ale
      bluzka do pępka wydaje mi się raczej nie do przyjęcia. Tym bardziej w
      gimnazjum. Czy w szkle nie ma żadnych reguł dotyczacych ubioru?

      I jeszcze jedno: jak córka tłumaczy brak koleżanek w podstawówce?
      • piekny_umysl4 Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 09:33
        Po 1: te koleżanki, które nazwałaś "dziecinnymi" są o wiele dojrzalsze od
        Twojej córki skoro wybierają książkę, a nie ubieranie się w bluzki do pępka i
        szalenie na dyskotekach z osobami o wiele starszymi. Uwierz mi, że czytanie
        książek to nie tylko przywilej kogoś "dziecinnego" ale wielu dorosłych też po
        książki sięga.
        Po 2: to Ty nauczyłaś swoją córkę tego, że wygląd jest najważniejszy. Mamy
        marzą o tym, żeby ich córki były zdrowe, miały przyjaciół, osiągały sukcesy w
        szkole, czuły się kochane. Ale nie o tym, żeby te córki zostały Miss Polonia.
        Ona ma dopiero 13 lat. Nie jest już dzieckiem ale też nie dorosłym. I nie dziw
        się, że skoro wprowadziłaś ją do świata dorosłych, to ona nie chce teraz z
        niego wyjść. Bo te dyskoteki z dorosłymi i taki ubiór stały się dla niej
        atrakcyjniejsze niż czytanie książek i zabawa z rówieśnikami. I nie wydaje mi
        się, żeby te koleżanki nie chciały się z nią przyjaźnić bo jest "za ładna".
        Tylko może dlatego, że z kimś kto ubiera się w czerwone bluzki z dekoltem i nie
        czyta książek nie mają o czym rozmawiać...
        • lagorda Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:22
          piekny_umysl4 napisała:

          > Po 1: te koleżanki, które nazwałaś "dziecinnymi" są o wiele dojrzalsze od
          > Twojej córki skoro wybierają książkę, a nie ubieranie się w bluzki do pępka i
          > szalenie na dyskotekach z osobami o wiele starszymi.

          alez Kasia czyta ksiazki, jest naprawde madra dziewczyna - tylko, ze ja pisalam
          w tym momencie o wakacjach - a przyznasz, ze w wakacje to raczej jest czas na
          rozrywke i zabawe a nie na nauke i ksiazki, no chyba ze ktos woli siedziec sam
          w domu z ksiazka zamiast szalec i sie bawic. przeciez ona jest mloda, kiedy ma
          sie wyszalec, jak bedzie miala 30 lat, meza i dzieci???


          > Po 2: to Ty nauczyłaś swoją córkę tego, że wygląd jest najważniejszy. Mamy
          > marzą o tym, żeby ich córki były zdrowe, miały przyjaciół, osiągały sukcesy w
          > szkole, czuły się kochane. Ale nie o tym, żeby te córki zostały Miss Polonia.
          > Ona ma dopiero 13 lat.

          Nie staralam sie, aby moja corka uwazala, ze wyglad jest najwazniejszy. Moze za
          malo sie staralam. Ale dlatego wlasnie prosze o rade. moze popelnilam jakis
          blad, moze wiele bledow, ale to przeciez sie zdarza, chce to naprawic dlatego
          prosze o rady. Oczywiscie, ze marze o tym, zeby Kasia byla zdrowa i osiagala
          sukcesy - i ona jest zdrowa i dobrze sie uczy - a co zlego jest w konkursach na
          Miss? Przeciez tam startuja nie tylko piekne i puste dziewczyny ale takze
          bardzo madre!


          • vharia Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 05.12.06, 22:32
            Nie będę dublować uwag, które pojawiają się najczęściej a z którymi się zgadzam.
            Ciekawe jest dla mnie to:

            >wakacje to raczej jest czas na
            > rozrywke i zabawe a nie na nauke i ksiazki, no chyba ze ktos woli siedziec sam
            > w domu z ksiazka zamiast szalec i sie bawic. przeciez ona jest mloda, kiedy ma
            > sie wyszalec, jak bedzie miala 30 lat, meza i dzieci???

            Nie wydaje mi się, żeby 13-latka dramatycznie musiała sie wyszaleć, jakby to był conajmniej ostatni na to dzwonek. "Kiedy" pytasz? Jak dla mnie za jakieś 4 lata na przykład. 17-18 letnie dziewczyny szaleją całkiem nieźle i nikt w tym wieku nie wydaje sie za mąż. Nikt nie planuje też dziecka mając lat 19, jak to dawniej bywało. Liceum, studia (podobno dziewczyna zdolna, więc chyba są w planach?) Normą są śluby około 30ki i dzieci kilka lat później, więc jeśli dziewczyna parę latek utrzyma jeszcze wolniejsze tempo, to nie zgrzybieje i garb jej nie wyrośnie.
            • sir.vimes Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 06.12.06, 10:22
              A zresztą czemu 30 latka z mężem i dzieckiem nie miałaby też poimprezować ? Jest
              jakiś zakaz?
          • bodomlake Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 10.12.06, 01:56
            lagorda napisała:

            > piekny_umysl4 napisała:
            >
            > > Po 1: te koleżanki, które nazwałaś "dziecinnymi" są o wiele dojrzalsze od
            >
            > > Twojej córki skoro wybierają książkę, a nie ubieranie się w bluzki do pęp
            > ka i
            > > szalenie na dyskotekach z osobami o wiele starszymi.
            >
            > alez Kasia czyta ksiazki, jest naprawde madra dziewczyna - tylko, ze ja
            pisalam
            >
            > w tym momencie o wakacjach - a przyznasz, ze w wakacje to raczej jest czas na
            > rozrywke i zabawe a nie na nauke i ksiazki, no chyba ze ktos woli siedziec
            sam
            > w domu z ksiazka zamiast szalec i sie bawic.

            Ja w jej wieku wolałam tongue_out
      • lagorda Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:15
        malila napisała:

        > Z tego, co czytam, wnioskuję, że uroda Twojej córki jest dla Was czymś bardzo
        > istotnym. Mam wrażenie, że obie w dużym stopniu uzależniacie od urody sukcesy
        w
        >
        > życiu, że w jakiś sposób na podobaniu się opieracie sposoby na pozyskiwanie
        > ludzi i osiąganie celów.

        Zawsze staralam sie tlumaczyc Kasi, ze uroda to nie wszystko, ale chyba jednak
        popelnilam blad, moze za czesto i za bardzo podkreslalam jej urode, moze tak to
        zrozumiala.

        I zastanawiam się, czy wygląd jest tez ważny dla ojca
        > dziewczynki?

        niestety Kasia swego ojca nie pamieta - wychowalam ja sama. Mialam wprawdzie
        okazje zwiazac sie potem z innym mezczyzna, ale Kasia nie chciala, twierdzila,
        ze nie zyczy sobie zadnego faceta w domu, ze chce abym byla tylko dla niej. Nie
        moglam jej tego zrobic.

        > Jeśli córka wykrzyczała Ci, że jesteś o nią zazdrosna, to zastanawiam się,
        jak
        > często sama martwisz się swój wygląd? Czy nie traktujesz braków w urodzie jak
        > katastrofy? Czy nie utożsamiasz urody z najważniejszym czynnikiem wpływającym
        > na kobiecy los?

        nie, ja nie naleze do pieknych kobiet, ale dobrze radze sobie w zyciu bez urody
        i zawsze mialam tego swiadomosc i nie bylo to moim najwiekszym problemem.
        Jednak cos w tym co piszesz chyba jest, moze rzeczywiscie zbyt duza wage
        przywiazywalam do urody corci?
        >
        > Nie wiem, jakie są obecnie przyjęte normy w ubiorze dla trzynastolatek, ale
        > bluzka do pępka wydaje mi się raczej nie do przyjęcia. Tym bardziej w
        > gimnazjum. Czy w szkle nie ma żadnych reguł dotyczacych ubioru?

        narazie nie ma zadnych oficjalnych zakazow. podobne zdanie co do strojow
        wyrazily moje kolezanki z pracy, ale one maja male dzieci i nie wiedza jeszcze
        co to problemy z nastolatkiem wiec nie bralam do serca ich spostrzezen.

        > I jeszcze jedno: jak córka tłumaczy brak koleżanek w podstawówce?
        dotknelas bardzo istotnego dla mnie problemu. Tlumaczylysmy sobie to z Kasia,
        ze moze sa zazdrosne, ale po zastanowieniu sie nad tym mysle, ze moze jednak
        powody byly inne. Tylko jakie, nie wiem, moze jednak za malo z nia rozmawialam.
        • malila Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:33
          Lagorda, przede wszystkim, proszę o to, żebyś miała dystans do tego, co
          przeczytasz, bo im więcej piszesz, tym grubsza wydaje mi się ta cebula, z
          której zdejmujesz kolejne warstwysmile
          Szczerze mówiąc tak podejrzewałam, że w życiu twojej córki brak ojca. jej
          większa niż rówieśników dojrzałość (a może raczej powaga?), skierowana uwaga w
          stronę starszych, śmiałe próby podobania się chłopakom, szukanie towarzystwa
          dziewczyn, które podobają sie chłopakom, dorosły ubiór...
          Skoro nie miała koleżanek w podstawówce, to jak wyglądała sprawa z kolegami?
          Czy łatwiej jej było znaleźć wspólny język z chłopcami?

          Jeśli chodzi o urodę - nie musisz jej podkreślać. Ma być dla Ciebie
          najpiękniejsza na świecie, ale nie zwracaj tak na to uwagi.
          • lagorda Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:50
            malila napisała:


            > Czy łatwiej jej było znaleźć wspólny język z chłopcami?

            Tak! Kasia zawsze lepiej dogadywala sie z chlopakami niz z dziewczynami, w
            sumie nie wiem dlaczego, ale tak bylo praktycznie od zawsze.

        • malila Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:37
          I jeszcze odnośnie tego fragmentu:
          > Mialam wprawdzie
          > okazje zwiazac sie potem z innym mezczyzna, ale Kasia nie chciala,
          twierdzila,
          > ze nie zyczy sobie zadnego faceta w domu, ze chce abym byla tylko dla niej.
          Nie
          >
          > moglam jej tego zrobic.

          Nie wiem, czy to był błąd - może tak, może nie. Jednak jest w tym zdaniu coś,
          co każe mi się zastanowić, czy nie jesteś w stosunku córki zbyt nadopiekuńcza i
          uległa?
          • lagorda Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:53
            malila napisała:

            Jednak jest w tym zdaniu coś,
            > co każe mi się zastanowić, czy nie jesteś w stosunku córki zbyt nadopiekuńcza
            i
            >
            > uległa?


            wiesz co, dokladnie to samo uslyszalam od mojej przyjaciolki niedawno, no ale
            ona nie ma dzieci, wiec powiedzialam jej ze skoro nie ma dzieci to nie ma
            pojecia, czym jest milosc do dziecka wiec niech takich rzeczy nawet mi nie
            mowi. Ona sie nie obrazila, ale teraz sie zastanawiam, czy to ja jej nie
            obrazilam moze jednak miala troche racji?

          • acorns Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 17:57
            Kto się nie rozwodził mając dziecko i nie miał związku z drugą osobą podczas
            gdy dziecko już kumate i posiadające własne zdanie, ten nie wie jakie jaja mogą
            przy tym wychodzić. Ja na przykład za każdym razem miałem piekiełko, bo kobiety
            brały się za wychowywanie Młodej i próbowały ustawić się w hierarchii wyżej od
            niej. A to był błąd, bo po pierwsze u nas żadnej hierarchii nie było, a po
            drugie Młoda swojej pozycji nie odda bez walki. Więc za każdym razem była walka
            i agresor musiał opuścić dom. Dopiero niedawno Młoda zaakceptowała i polubiła
            moją dziewczynę. Tak więc to wcale nie jest tak łatwo jak się wydaje. Mając
            dziecko, należy się liczyć z jego zdaniem w tak poważnych sprawach. Czy Ty
            chciałabyś mieszkać pod jednym dachem z facetem, którego nie lubisz i nie masz
            ochoty go widzieć?
            • lagorda Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 18:11
              no wlasnie ja zawsze wychodzilam z tego samego zalozenia, ze jak moglabym
              zmusic moje dziecko do tego aby mieszkalo z kims kogo nie lubi i nie akceptuje?
              Tyle ze teraz juz nie jestem tak bardzo pewna swoich racji, kiedys raz jeden
              tylko wprawdzie, no ale sie zdarzylo, ze podczas klotni Kasia wymowila mi, ze
              inne dzieci to maja lepiej bo maja ojca a ona nie i to moja wina ze tak jest.
              Ja nie czuje sie winna - ojciec Kasi opuscil nas zaraz po jej urodzeniu, bo jak
              twierdzil nie czul by sie dobrze w roli ojca. No ale fakt jest faktem - Kasia
              wychowala sie bez ojca. A ja nie chcialam jej krzywdzic. Skoro powtarzala, ze
              nie chce abym znalazla sobie kogos, nie moglam tego zrobic, przynajmniej tak mi
              sie wydawalo, ze robie dobrze dla niej.
              • acorns Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 18:50
                Moim zdaniem popełniłaś błąd nie pytając Kasi dlaczego nie chce żebyś kogoś
                miała. Trzeba było z nią o tym rozmawiać, przekonać ją że jednak warto kogoś
                mieć. Ja miałem jasną sytuację, bo wiedziałem dokładnie w czym jest problem.
                Jej nie chodziło o to że w moim życiu pojawiała się jakaś kobieta. Problem był
                taki, że Młoda od zawsze ma alergię na tryb rozkazujący. Można ją o wiele
                rzeczy prosić i ona zrobi. Natomiast rozkaz albo nakaz oleje ciepłym moczem,
                albo zrobi na złość coś zupełnie przeciwnego - jako zemstę za użycie wobec niej
                trybu rozkazującego. Przy czym ma tak wyłącznie w stosunku do kobiet. W
                stosunku do faceta daje bardziej na luz, ale też nie może jej tak na chama
                rozkazywać. Moja obecna dziewczyna jest pierwsza, która potrafiła wszystkie
                kwestie sporne z Młodą załatwić prośbą i uśmiechem. Więc została przez nią
                zaakceptowana.
            • nangaparbat3 Acorns 04.12.06, 18:24
              A Ty jestes prawdziwy? (pytam pełna podziwu)
              • acorns Re: Acorns 04.12.06, 18:37
                > A Ty jestes prawdziwy?

                Nie. Sztuczny, plastikowy smile
                • acorns Re: Acorns 04.12.06, 18:42
                  Przepraszam, to Młoda pisała. Wyszedłem na chwilę a ona się dorwała do
                  klawiatury i głupoty wypisuje. A pod jakim względem mam być prawdziwy? W sensie
                  czy prawdę piszę?
                  • nangaparbat3 Re: Acorns 04.12.06, 19:30
                    acorns napisał:

                    > Przepraszam, to Młoda pisała. Wyszedłem na chwilę a ona się dorwała do
                    > klawiatury i głupoty wypisuje. A pod jakim względem mam być prawdziwy? W
                    sensie
                    >
                    > czy prawdę piszę?

                    Ano.
        • mgla_jedwabna Re: Czy mogłabyś napisać coś o ojcu Twojej córki? 04.12.06, 20:33
          "niestety Kasia swego ojca nie pamieta - wychowalam ja sama. Mialam wprawdzie
          okazje zwiazac sie potem z innym mezczyzna, ale Kasia nie chciala, twierdzila,
          ze nie zyczy sobie zadnego faceta w domu, ze chce abym byla tylko dla niej. Nie
          moglam jej tego zrobic."

          ma - troche- inne zdanie na ten temat, niz Acorns i pare innych osob na tym
          forum, prosze mnie nie zakrzyczec...

          nie moglas jej tego zrobic- tzn zwiazac sie z inym mezczyzna, bo twoja corka
          tego nie chciala. Ciekawe dlaczego? Moze byl to czysty egoizm, ze chciala miec
          mame tylko dla siebie? Albo bala sie, ze nowy "tatus" nie pozwoli na
          rozpieszczanie jej tak, jak ty to robisz? albo po prostu boi sie zmian i nowych
          ludzi (ale do fajnego czlowieka moglaby sie po pewnym czasie przyzwyczaic a
          nawet polubic)?

          wydaje mi sie, ze uleglas swojemu dziecku w tej kwestii, a dla dobra dzieci
          czasem trzeba zrobic to, co im sie wybitnie nie podoba. Nikt nie powiedzial, ze
          to bedzie latwe.

          A do tego wydaje mi sie, ze ty jako osoba samotna (bez partnera) robisz sobie z
          corki "najlepsza kolezanke". nic dziwnego, ze ona nie ma kolezanek w swoim
          wieku, nie umie sie odnalezc w swojej grupie wiekowej itd. Ilustruje to obrazek
          "mama i corka na dyskotece". Jak dwie psiapsiolki. Trzynastolatka JEST za mloda
          na dorosle dyskoteki i twoja obecnosc tego nie zmieni.

          A poza tym to kiepskie mniemanie mam o osobach, ktore majac czas (byly to
          wakacje) i pieniadze (zakladam, ze masz, skorostac cie na wakacje za granica i
          chodzenie tam na dyskoteki) nie potrafi zaproponowac dziecku zadnej rozrywki,
          tak zeby dobrze sie bawilo w dzien, a wieczorem spalo, a nie chodzilo na
          dyskoteki...
    • malila Re: problem moze juz nie z dzieckiem ale... 04.12.06, 16:09
      Pomyślałam o jeszcze jednej sprawie. Biorąc pod uwagę Twoje lęki i odpowiedź
      Twojej córki na Twoje obawy, możliwe, że popełniasz dość częsty u matek błąd.
      Jeśli uzasadniasz swój pogląd na temat ubierania się tym, że goły brzuch,
      makijaż i pasemka mogą sprowokować mężczyzn do gwałtu, to bardzo prawdopodobne,
      ze Twoje córka odbiera to jak stwierdzenie, że gdyby coś się stało, to ona
      będzie winna. Jak próbę przerzucenia na nią odpowiedzialności za męskie
      zachowanie. Nie czuje Twojego wsparcia, za to czuje się niesprawiedliwie
      wiązana zakazami. Poza tym może mieć wrażenie, że nie tyle zależy Ci na niej,
      co na tym, żeby nie przyniosła Ci wstydu przed ludźmi.
      Ważne więc, żebyś dała jej wsparcie i przekonanie, że ona liczy się dla Ciebie
      najbardziej. Że cokolwiek by się stało, jesteś po jej stronie. Ale że jesteś
      też po to, by dbać o jej bezpieczeństwo. Nie o to, co ludzie powiedzą, tylko o
      bezpieczeństwo.
      • sir.vimes Bardzo mądra uwaga!!!!! 04.12.06, 21:58
        100 % procent.
        • paulajal Re: Bardzo mądra uwaga!!!!! 05.12.06, 22:15
          Jeśli ciągle jej też powtarzasz, ze jest niesamowicie piękna, mądra i bez
          koleżanek, tak jak w powyższym poście, to wpółczuję dziewczynie.

          Może skup się takze na innych jej wadach i zaletach, a może w ogóle mniej się
          skup na swojej córce, bo to ją może przytłaczać, skoro jest taka rozgarnięta,
          jak poszesz, to da sobie radęsmile

          Powodzenia.
          • bodomlake Re: Bardzo mądra uwaga!!!!! 10.12.06, 01:51
            To jest najzupełniej normalne w tym wieku i powinno szybko przejść tongue_out I
            przejdzie, jeśli jest taka mądra jak napisałaś, a wierzę w to smile
    • agastrusia Re: problem moze juz nie z dzieckiem ale... 10.12.06, 10:40
      lagorda napisała:

      > Zresztą ja i tak nie mam wplywu na to co ona kupuje -
      > daję jej pieniądze, mówi, że idzie kupić bluzkę do szkoły a wróciła ostatnio
      > z jaskrwoczerwoną bluzką do pępka w dodatku z wielkim dekoldem, w dodatku na
      > nią za duża i uparla się, że będzie w niej chodzila do szkoły. Żadne
      > argunenty do niej nie trafiają.

      Szczerze mówiąc wstydziłabym sie coś takiego pisać. Jak to nie masz wpływu?
      Trzeba było pannicy kazać oddać bluzke do sklepu to by następnym raze wiedziała
      co może kupować a czego nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja