barbaratob
03.12.06, 19:50
Jestem mama 9 miesiecznego chłopczyka. Wyprobowalam metode uśnij wreszcie i
musze przyznac, że mam mieszane uczucia co do jej "żelaznych" zasad. Chodzi
mi o wychodzenie z pokoju o okreslonych porach. Bartek byl bardzo spokojnym
dzieckiem i po tym jak zaczelam go zostawiac samego w ciemnym pokoju i
wracalam po ok 5 minutach budzil sie w nocy z krzykiem i stal sie bardziej
nerwowy. Zatem postanowiłam troszkę "nagiąć" proponowana metodę.Teraz śpiewam
Bartkowi kolysanke, daje mu pluszowego pieska, glaszcze go równocześnie po
główce i mówię "Śpij Bartusiu, Spij, aaa kotki dwa szarobure obydwa itp..."
Potem siedzę w pokoju jakiś czas (od 10 do 15 minut). Nie nawiązuje z nim
kontaktu wzrokowego, tylko siedzę na stołeczku obok jego łóżeczka. Nie
dotykam go i nic nie mówię do niego.Jak zaczynał płakać to też siedziałam i
nic nie robiłam, ale reagowałam o tych porach co zalecaja w metodzie. Wtedy
znowu go głaskałam, mówiłam stały zwrot. generalnie robiłam to co zalecaja w
metodzie poza fizycznym opuszczaniem pokoju. Po 2 tygodniach Bartek zasypia
teraz po ok 5-10 minutach a ja wychodze z pokoju po ok. 5 minutach. Trochę
protestuje jak wychodze, ale to już nie jest ten załosny płacz co dawniej,
dziecka, które czuło sie opuszczone. Polecam wszystkim mamom takie spojrzenie
na te metode. mniej drastyczne a równie skuteczne. Tylko nie przesiadujcie za
długo przy łóżeczku dziecka. 10-15 minut wystarczy. Starszym dzieciom
polecam, byście zamiast śpiewania kołysanek czytały bajeczki. Pozdrawiam