metoda uśnij wreszcie

03.12.06, 19:50
Jestem mama 9 miesiecznego chłopczyka. Wyprobowalam metode uśnij wreszcie i
musze przyznac, że mam mieszane uczucia co do jej "żelaznych" zasad. Chodzi
mi o wychodzenie z pokoju o okreslonych porach. Bartek byl bardzo spokojnym
dzieckiem i po tym jak zaczelam go zostawiac samego w ciemnym pokoju i
wracalam po ok 5 minutach budzil sie w nocy z krzykiem i stal sie bardziej
nerwowy. Zatem postanowiłam troszkę "nagiąć" proponowana metodę.Teraz śpiewam
Bartkowi kolysanke, daje mu pluszowego pieska, glaszcze go równocześnie po
główce i mówię "Śpij Bartusiu, Spij, aaa kotki dwa szarobure obydwa itp..."
Potem siedzę w pokoju jakiś czas (od 10 do 15 minut). Nie nawiązuje z nim
kontaktu wzrokowego, tylko siedzę na stołeczku obok jego łóżeczka. Nie
dotykam go i nic nie mówię do niego.Jak zaczynał płakać to też siedziałam i
nic nie robiłam, ale reagowałam o tych porach co zalecaja w metodzie. Wtedy
znowu go głaskałam, mówiłam stały zwrot. generalnie robiłam to co zalecaja w
metodzie poza fizycznym opuszczaniem pokoju. Po 2 tygodniach Bartek zasypia
teraz po ok 5-10 minutach a ja wychodze z pokoju po ok. 5 minutach. Trochę
protestuje jak wychodze, ale to już nie jest ten załosny płacz co dawniej,
dziecka, które czuło sie opuszczone. Polecam wszystkim mamom takie spojrzenie
na te metode. mniej drastyczne a równie skuteczne. Tylko nie przesiadujcie za
długo przy łóżeczku dziecka. 10-15 minut wystarczy. Starszym dzieciom
polecam, byście zamiast śpiewania kołysanek czytały bajeczki. Pozdrawiam
    • inzynierowa Re: metoda uśnij wreszcie 03.12.06, 20:07
      mam 8 miesiecznego smyka i w tym tygodniu zaczelam proby usypiania w lozeczku a
      nie jak do tej pory w wozku.O tej metodzi co pisalas nie slyszalam bo ja i tak
      malo czytam o dzieciach.Na chlopski rozum i moj instynkt wzielam sie na
      sposob-patrze kiedy synek jest zmeczony i marudny, klade go do lozeczka i
      glaszcze po glowce albo spiewam cichutko kolysanke.Po paru minutach dziecko spi
      a ja wychodze z pokoju-zle robie?
      • becik1 Re: metoda uśnij wreszcie 03.12.06, 20:45
        Witam
        Moja ma już też prawie 8 miesięcy w dzień spi 2 razy raz ok 10 i póżniej jak w
        zegarku ok 14 spi godzinke i zasypia bez problemu w łóżeczku tylko ze smoczkiem
        chociaż ostatnio mie juz kusi zabranie go ale chyba już byłoby kiepsko bo jest
        krzyk.
        Na nocne spanie tez nie ma problemu kłade ją w łóżeczku i czasem tylko zrobi
        pare rudek na brzuszku po łóżeczku w tedy ja przewracam na plecyki aż w końcu
        leży i zasypia.
    • olamad Re: metoda uśnij wreszcie 03.12.06, 21:05
      Ależ ja wlaśnie w taki sposób uczyłam moją Ulę samodzielnie zasypiac w osobnym
      pokoju (przez pierwsze 8 m-cy spała w naszym). Siedziałam na stołku obok jej
      łóżka - w ostateczności głaskałam po głowce lub po rączce. Nigdy nie zostawiłam
      jej ryczącej w pokoju - uważam, ze to nieludzkie. Z biegiem czasu dziecko robi
      się co raz bardziej rozumne i bez problemów zaakceptowało, ze spanie to jest
      spanie a nie zabawa, a z czasem, ze zasnąć można nawet w samotnosci.
      Teraz Ula ma 6 lat i nie ma zadnych problemów z zasypianiem ani przesypianiem
      całych nocy.
      • mamiliuli Re: metoda uśnij wreszcie 13.12.06, 05:28
        witam - przepraszam za "pieczenie własnej pieczeni" przy tym wątku - ale mam
        prośbę: czy mogłabyś mi powiedzieć od kiedy Ula przesypia noce i od kiedy
        zasypia sama? Mam 4,5-latkę i 2-latkę w domu - 2 latka zasypia wieczorami
        szybko i przesypia całe noce. Problemy mam z 4 latką - zasypia tylko w mojej
        obecności - namacalnej - znaczy musi się przytulić do mojej ręki - ale zasypia
        szybko. Niestety nie potrafi przespać nocy - wstaje co najmniej 2 razy i nie
        zaśnie wtedy sama - muszę się koło niej położyć - siedzienie obok nie wchodzi w
        grę. Żadne tłumaczenie, że duże dziewczynki śpią same, że jestesmy w pokoju
        obok, że nie jest sama - nie działa - powoduje tylko płacz. Kiedy zasypia a ja
        idę do siebie - najczęściej za pół godziny jest po mnie znów. Pierwsze
        przebudzenie następuje po ok. 3 godzinach od zasnięcia. Już nie wiem co robić -
        żadne prośby i groźby nie działają - a nie potrafię zostawić płaczącego dziecka
        samego - również uważam, że nie płacze dla rozrywki, jak autorka któregoś
        następnego postu. Czuję się potrwornie zmęczona i nie wiem gdzie popełniam
        błąd, bo młodsza - również Ula - zasypia ładnie i przesypia całą nockę - a
        traktuję je identycznie sad
        Pozdrawiam
        • jola_ep Re: metoda uśnij wreszcie 13.12.06, 11:03
          > Mam 4,5-latkę i 2-latkę w domu - 2 latka zasypia wieczorami
          > szybko i przesypia całe noce. Problemy mam z 4 latką - zasypia tylko w mojej
          > obecności - namacalnej - znaczy musi się przytulić do mojej ręki - ale
          zasypia
          > szybko. Niestety nie potrafi przespać nocy

          Ja mam też dwójkę dzieci: różnica wieku wynosi 4,5 lat. Starsza córa długo nie
          umiała zasnąć sama, długo budziła się w nocy. Młodszy nie miał żadnych
          problemów z zasypianiem i przesypianiem nocy. Oboje traktowałam tak samo: ale
          różnice widziałam już w ich pierwszych dniach życia.

          Córka zaczęła sama zasypiać jak miała jakieś 5 lat. Natchnęło mnie wtedy i
          najpierw usypiałam ją jak zwykle (przytulaliśmy się), jak już prawie spała
          (dwa "ziewnięcia" wink ) to wstawałam (bo np. musiałam coś zrobić, chciało mi się
          poczytać, powyszywać itp.) i siadałam obok łóżka. Po paru minutach znowu
          troszkę przytulałam (informowałam, że sobie poczytam, a potem ją przytulę) itd.
          Z czasem siadałam coraz dalej (bo przygaszałam świało w pokoju), a po paru
          miesiacach zaczęłam wychodzić.

          Jeśli chodzi o przesypianie nocy, to córka zaczęła je przesypiać, jak miała
          jakieś 4,5 lat. Ale potem jej się "pogorszyło" wink
          Dwa lata później, jak mój młodszy miał 1,5 roku - przeniosłam go na dół
          piętrowego łóżka - córka spała na górze. Zasypiała i spała dobrze, a przyśnił
          jej się straszny sen. Po paru nocach zdecydowała, że będzie spać z bratem.
          Razem spali jakieś dwa lata (może mniej). Razem spało im się dobrze, a starszej
          nie było strasznie wink)) Potem się rozdzielili, ale pokój nadal mają wspólny.

          Pozdrawiam
          Jola
          • mamiliuli Re: metoda uśnij wreszcie 14.12.06, 05:15
            Dziękuję za reakcję - pocieszasz mnie trochę bo już myślałam, że mam w domu
            jedyny taki egzemplarz smile Emilka ma dokładnie 4 lata i 5 miesięcy - i właśnie
            od kilku nocy się pogorszyło - budzi się po kilka razy i nie potrafi zasnąć -
            dzisiaj dyżur przy niej objął mąż - obudziła się znów o 3.25 i jeszcze nie śpi -
            znaczy znajduje się w sennym czuwaniu - każdy ruch powoduje, że natychmiast
            zrywa się i protestuje przeciwko spaniu samej. Próbujemy teraz siedzieć przy
            niej, nie kłaść się z nią - ale na razie efekty są żadne sad

            Jeszcze raz serdecznie dziekuję za wsparcie smile
            • jola_ep Re: metoda uśnij wreszcie 14.12.06, 09:32
              > jedyny taki egzemplarz smile Emilka ma dokładnie 4 lata i 5 miesięcy

              Moja też Emilka smile))

              > Próbujemy teraz siedzieć przy
              > niej, nie kłaść się z nią - ale na razie efekty są żadne sad

              Najpierw musi zupełnie samodzielnie zasypiać.
              Możecie wypróbować puszczane cichutko bajki (córka dostała wieżę jak miała jakieś 9 lat, słuchała głownie Bajek-Grajek). W nocy zapalała sobie światełko.
              Ja przyznaję, po prostu kładłam się obok niej i zwykle zasypiałam... Mąż nawet się śmiał, że idąc spać wieczorem, nie wiedziałam, gdzie wstanę.
              Moje dzieciaki lepiej spały razem - widocznie moja Emilka z tych, co lubią towarzystwo w nocy wink
              Drugim elementem był strach. Mam dziecko z bujną wyobraźnią. Kiedyś w nocy narzekałam na nią - teraz moje dziecko jest szczęśliwe jak w szkole na lekcji j.polskiego mają pisać wypracowanie wink a pani docenia jej oryginalość smile

              Pozdrawiam
              Jola
              • mamiliuli Re: metoda uśnij wreszcie 15.12.06, 05:51
                właśnie to - bujna wyobraźnia - ona najczęściej właśnie sie boi sama spać,
                bo ... i tutaj tysiące wyjaśnień. Wczoraj odbyłyśmy bardzo poważną rozmowę, że
                wszyscy jesteśmy bardzo zmęczeni jej dokazywaniem w nocy i jak jestesmy
                zmęczeni - to jesteśmy mniej cierpliwi i możemy być niemili - a tego przecież
                byśmy nie chcieli... i tak dalej... Dostała też do łóżka mojego starego królika
                do przytulania (jej miś się nie sprawdził) i jeszcze wracając z wieczornago
                spaceru starałam się ją jak namocniej "wybiegać" - na razie efekt jest taki, że
                jak wychodziłam z domu o 4.45 to Emilka spała od wczoraj od 20.50 - bez żadnej
                przerwy!!! Pewnie do rana nie wytrzyma i nie sądzę, żeby to migło mieć
                charakter stały - ale to już naprawdę postęp smile
                Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoje Dzieciaczki - oraz wszystkie Mamy małych
                Nieśpiuszków smile
    • aniam123 Re: metoda uśnij wreszcie 04.12.06, 11:34
      Basiu, bardzo się ucieszyłam widząc ten post. Dokładnie w piątek przeczytałam
      książkę "Uśnij wreszcie" i postanowiłam zastosować się do metody. Niestety po
      jednym wieczorze i dwóch usypianiach w ciągu dnia zrezygnowałam. Podobnie jak
      Ty przstałam wychodzić z pokoju, bo Piotruś (7,5 mies.) zaczynał płakać jak
      tylko zbliżałam się z nim do łóżeczka. Wcześniej zaypiał przy piersi lub sam w
      łóżeczku(gdy był mniej zmęczony i nie zasnął przy piersi). Mój problem nie
      polega na tym, że mały nie umie zasnąć w łóżeczku wieczorem, ale na tym, że
      budzi się w nocy i chce piersi. Do północy budzi się 1-2 razy, jak dostanie
      pierś natychmiast zasypia, natomiast przy kolejnej pobudce biorę go do nas do
      łóżka i śpimy razem, nawet nie pamiętam ile razy wtedy je. Wiem, że już
      powinien przesypiać całą noc... Może macie jakieś sprawdzone pomysły.
      • molla7 Re: metoda uśnij wreszcie 04.12.06, 14:15
        Wszystkie metody zawiodą i wydadzą sie nieskuteczne, jesli poddamy się po 2
        wieczorach. Dziecko ma swoje przyzwyczajenia, dochodznie do takiego stanu
        zajęło pewien okres czasu, wdrażanie się w nowo ustalone zasady, które
        narzucamy mu przez zastosowanie np Uśnij wreszcie też może trwać. Jesli poddamy
        sie po 2 wieczorach dziecko nie będzie mialo szansy przejść na nowy tryb,
        poczuje sie zagubione i porzucone wręcz. Zarzuca sie tej metodzie brutalność.
        Ja tak nie sądzę.
        Spora doza konsekwencji i stanowczości, której wymaga ta metoda to raczej szok
        dla mamy a nie dziecka.
        Niezłomność i przeswiadczenie, ze tak mam być sprawia ze dziecko podąza za
        matką, jeśli wycofamy sie za szybko zniechecone, nie damy na to szansy dziecku.
        • jola_ep Re: metoda uśnij wreszcie 04.12.06, 16:08
          > wdrażanie się w nowo ustalone zasady, które
          > narzucamy mu przez zastosowanie np Uśnij wreszcie też może trwać

          Zgoda. Wdrażanie nowych zasad trwa. Należy też pamiętać, aby zasady były dostosowane do _dziecka_: jego wieku i charakteru.

          > Jesli poddamy
          >
          > sie po 2 wieczorach dziecko nie będzie mialo szansy przejść na nowy tryb,
          > poczuje sie zagubione i porzucone wręcz.

          Ha, ha smile Mówisz, że jak przestaniemy zostawiać dziecka samego i będziemy przy nim to poczuje się wręcz porzucone? wink

          > Zarzuca sie tej metodzie brutalność.

          Bo jest brutalna.

          > Spora doza konsekwencji i stanowczości, której wymaga ta metoda to raczej szok
          > dla mamy a nie dziecka.

          Dla obu. Myślisz, że dziecko rozdzierająco płacze z nudów? uncertain

          > Niezłomność i przeswiadczenie, ze tak mam

          A co jeśli matka tego przedświadczenia nie ma, szczególnie, iż nie wszyscy psychologowie sądzą, że zostawianie dziecka samego w tym wieku, płaczącego samotnie, jest dla niego dobre?

          >ze dziecko podąza za
          > matką,

          Zapewnisz, że nie oznacza to przedświadczenia, iż nie może liczyć na matkę?
          Jakie to daje podstawy dla jego rozwoju w przyszłości?

          Moim zdaniem, jest to metoda dobra dla matek, które są zmęczone, niewyspane i głęboko przedświadczone, że dziecko _powinno_ zasypiać samo i przesypiać całą noc, nawet jak ma dopiero 6 miesięcy. Nie osądzam ich. W końcu postępują zgodnie z zasadami i twierdzeniami jakiś tam autorytetów. Nawiasem mówiąc pamiętam, jak autorytety twierdziły, że niemowląt nie należy rozpieszczać przytulaniem, noszeniem itp. tzw. zimny wychów. Potem to odkręcali... Teraz jedni mówią to, inni tamto.

          Dlatego podziwiam matki, które rozumieją swoje dzieci, słuchają ich potrzeb i umieją osiągnąć to samo bez brutalności i płaczu. Są przy swoich dzieciach i dają im siebie. A że potrwa to nieco dłużej? Jak sama piszesz, trzeba czasu na wdrożenie nowych zasad.

          Pozdrawiam
          Jola
          • aniam123 Re: metoda uśnij wreszcie 04.12.06, 17:53
            Jolunia, dzięki za wsparcie. Zaprzestałam wdrażania tej metody nie dlateo, że
            po dwóch dniach nie było rezultatów, tylko właśnie dlatego, że jest brutalna.
            Uznałam, że nie jestem jeszcze na tyle sfrustrowana i niewyspana żeby poddawać
            dziecko takiej próbie. Spróbuję łagodniej...
          • molla7 Re: metoda uśnij wreszcie 04.12.06, 19:44

            > Moim zdaniem, jest to metoda dobra dla matek, które są zmęczone, niewyspane i g
            > łęboko przedświadczone, że dziecko _powinno_ zasypiać samo i przesypiać całą no
            > c, nawet jak ma dopiero 6 miesięcy. Nie osądzam ich. W końcu postępują zgodnie
            > z zasadami i twierdzeniami jakiś tam autorytetów. Nawiasem mówiąc pamiętam, jak
            > autorytety twierdziły, że niemowląt nie należy rozpieszczać przytulaniem, nosz
            > eniem itp. tzw. zimny wychów. Potem to odkręcali... Teraz jedni mówią to, inni
            > tamto.
            Droga jola-ep, ja byłam taką zmeęczona słaniającą się matką. Powiedziałam dośc zasypiając nad talerzem. Przez przypadek wpadła mi ręce ksiązka Usnij wreszcie. Uznałam, ze juz czas zacząć batalię, Mała miala jakieś 8 miesięcy. Wypróbowałam elementy Usnij wreszcie, nie stosowałam jej tocka w tocke, z zegarkiem w ręku, to była bardzo swobodna interpretacja rad udzielanych w tej książce. Bardzo pomogły mi zalecenia zwiazane z wytworzeniem odpowiedniego rytuału zasypiania-niezmienność, powtarzalność i stałość elementów kojarzących się dziecku z zasypianiem. Pozostawianie dziecka samego to była sprawa drugorzędna, ale to ona budzi największe kontrowersje.

            > A co jeśli matka tego przedświadczenia nie ma, szczególnie, iż nie wszyscy psychologowie sądzą, że zostawianie dziecka samego w tym wieku, płaczącego samotnie, jest dla niego dobre?
            Mojemu dziecku nie stała się żadna krzywda mimo , że wiele nocnych godzin jeszcze przez długi czas nocy spędziłyśmy na zabawie w "powstań/ płacz/przytul/ padnij".
            Daje swojemu dziecku siebie, jak potrafie, słucham go i otwieram się na jego potrzeby, ale kuzwa etos matki poswiecającej swoje nawet fizjologiczne potrzeby nie przemawia do mnie. Potrzeby matki tez są ważne!
            • jola_ep Re: metoda uśnij wreszcie 04.12.06, 21:26
              > Droga jola-ep, ja byłam taką zmeęczona słaniającą się matką

              Ja na szczęście posiadłam rzadką umiejętność robienia różnych rzeczy przez sen wink W wieku 8 miesięcy wzięłam moje dziecko do naszego łóżka - byłam niewyspana, zmęczona, a w pracy wypadało być przytomną uncertain (córka w wieku 8 miesięcy budziła się jakieś 7 razy).

              >Wypróbował
              > am elementy Usnij wreszcie, nie stosowałam jej tocka w tocke

              Nie twierdzę, że to zła książka smile Właśnie tak trzeba do niej podejść: przeczytać, zrozumieć, przemyśleć. Ja z niej wzięłam natchnienie do nauczenia samodzielnego zasypiania córki, gdy miała kilka lat smile Tylko zamiast wychodzić z pokoju, siadałam obok dziecka (potem wychodziłam).
              Synka nic nie uczyłam. Radośnie karmiłam, usypiałam, spałam z nim. Po to, aby w wieku 18 miesięcy zaczął sobie sam chodzić do swojego nowego łóżka spać - wtedy, gdy poczuł taką potrzebę wink

              >Pozostawianie dziecka samego to była sprawa drugorzędna, ale to ona budz
              > i największe kontrowersje.

              W jakiś sposób mimo wyszystko dla samej metody jest to sprawa bardzo ważna: chodzi o to, aby dziecko zasypiało _samo_, bo budząc się w nocy, też będzie _samo). Mi jednak nie podobała się wizja samotnego dziecka w nocy: oczywiście wtedy, gdy mnie potrzebuje. Bo najpierw to bardzo ważna IMHO potrzeba bliskości u niemowląt (różnie u różnych), potem nocne lęki, koszary, jakieś przeżycia z minionego dnia.

              > Mojemu dziecku nie stała się żadna krzywda mimo , że wiele nocnych godzin jeszc
              > ze przez długi czas nocy spędziłyśmy na zabawie w "powstań/ płacz/przytul/ padn
              > ij".

              Nie wątpię. Co nie zmienia faktu, że
              - Metoda jest brutalna
              - Można inaczej
              - Nigdy nie potrafiłabym być w innym pokoju, gdy moje niemowlę płacze - mój instynkt nie pozwoliłby mi na spokój w takiej sytuacji. To nawet nie jest kwestia moich wartości, przemyśleń, wyborów. To sprawa tkwiąca głęboko we mnie.
              Niemal organiczna.

              W żadnym miejscu nie osądzam Ciebie i Twoich wyborów.

              > ale kuzwa etos matki poswiecającej swoje nawet fizjologiczne potrzeby n
              > ie przemawia do mnie. Potrzeby matki tez są ważne!

              Nie przeczę smile
              Choć niewątpliwie macierzyństwo to jest poświęcenie... nie, złe słowo. To nie poświęcenie - to wybór. Mój, świadomy, wypływający z ... miłości. Ja spałam z moimi dziećmi, bo to podpowiadało mi serce. Byłam, na ile się dało, z nimi w dzień. Długo karmiłam. Też byłam zmęczona. Tylko mi się wydawało, że tak trzeba. Że takie są właśnie dzieci - wymagające wink
              Ale jeśli ktoś to wszystko robić tylko z poświecenia... to rzeczywiście chyba warto przemęczyć dzieci przez te parę nocy. Bo nie jest dobrze mieć matkę, która ma poczucie ogromnej straty i poświecania nawet fizjologicznych potrzeb...

              Pozdrawiam
              Jola

              PS. Aby było jasne - matka też powinna dbać o siebie. Ale tu jest IMHO miejsce na wyważenie tego, co jest dla nas priorytetem: dla mnie to było poczucie bezpieczeństwa mojego dziecka.
      • barbaratob Re: metoda uśnij wreszcie 04.01.07, 20:16
        jak chodzi o odzwyczajanie od piersi to najlepiej oszukac malego. ja podawalam
        zamiast piersi lekki rumianek ok 60 ml. wazne jest zeby na noc maly sie najadl
        tzn ja zaczelam oprocz piersi podawac kleik lub kaszke. nawet tak robilam zeby
        na noc wiecej zjadl sztucznego jedzenia niz piersi. oczywiscie budzil sie, a
        wtedy dawalam rumianku. potem budzil sie znowu ok 24.00 wtedy dawalam sztuczne
        melko ok 120 ml. potem budzil sie ok 3.00 wtedy znowu rumianek lub slaba miete.
        niektorzy podaja sama wode z glukoza. efekt jest taki, ze Bartek coraz wiecej
        je przed noca, budzi sie rzadziej. ale na jakies wieksze efekty musisz poczekac
        ok miesiaca. pozdrawiam
    • olki21 Re: metoda uśnij wreszcie 09.12.06, 21:33
      Witam!
      Jestem mamą 15-sto miesięcznych bliźniąt i dokładnie wiem co znaczy sypiać po 2
      godź. w nocy, nosić maluchy aby usnęły! Moi chłopcy przeszli ciężko kolki, przez
      co nauczyły się usypiać na rękach. W nocy budziły się po 2, 3 razy, aby się
      najeść. Szukałam pomocy w "Uśnij Wreszcie" i nawet raz spróbowałam tę metodę.
      Chłopcy nawzajem "nakręcali się" płacząc, co doprowadzało do histerii obojga
      maluchów. Postanowiłam w inny sposób nauczyć dzieci samodzielnego usypiania,
      początkowo siedząc bujaliśmy je na rękach, później z czasem powoli
      przestawaliśmy bujać a głaskaliśmy je po główkach lub brzuszkach. Teraz jesteśmy
      na etapie samodzielnego usypiania dzieci w łóżeczkach. Nie było to łatwe, ale
      dzięki wytrwałości mojego męża daliśmy z czasem radę.
      • izqa Re: metoda uśnij wreszcie 09.12.06, 23:59
        metody metodywink
        każde dizecko jest inne i każde zasypia w inny sposób, dokładnie tak jak my.
        Ważny jest codzienny rytuał - daje poczucie bezpieczeństwa - kąpiel ,kolacja,
        spanie. Moja córka od zawsze zasypiała przy mnie - nie chciala zasypiać w
        łóżeczku - po prostu gasilam światło i śpiewałam kołysanki - teraz podrosła (2
        latka), również zasypia przy mnie ogladając swoje książeczki i gazety - potem
        przenoszę ja do łóżeczka. Myślę, że rady z podręczników powinnyśmy traktować z
        przymrużeniem oka, dostosowując je przede wszystkim do potrzeb naszych dzieci.
        Poczucie bezpieczeństwa i zrozumienie działają lepiej niż tresura i
        dopasowywanie do cudzych "cudownych" metod.
        • mamaola2 Re: metoda uśnij wreszcie 17.12.06, 12:30
          ja też próbowałam tę metodę, przyznam się otwarcie że omal nie wpadlam w
          nerwicę a mój syn również. po kulku dniach próby wykończeni byli wszyscy. syn
          od początku nie akceptował łóżeczka, więc jakiś miesiąc temu zrezygnowałam z
          niego całkowicie. nawet gdy były wyciągnięte szczebelki to w nim nie chcial
          spać. teraz ma 14 miesięcy i śpi na zwykłym łóżku. zasypia bez problemu a nie z
          rykiem albo z wyczerpania jak to miało miejsce wcześniej. po wieczornym
          jedzeniu i kąpieli kładę się z nim na łóżko, śpiewam kołysanki, przytulamy się,
          a jak ma dość to pokazuje paluszkiem na lampkę nocną zeby ja wyłaczyć, po ok. 5
          minutach odwraca się do mnie plecami i po prostu zasypia, teraz wreszcie mam
          wieczór dla siebie bo najpóźniej o 20.30 mały już śpi. oczywiście zdarzają się
          pobudki nocne, ale mają swoje powody, czasami nadmiar wrażeń więc smok i
          przytulenie wystarczy, czasami ząbki lub brzuszek, a temu też zaradzimy szybko
          i śpi się dalej. nie narzekam zatem na lokatora w swoim łóżku bo przynajmniej
          oboje jesteśmy wyspani i szczęsliwi. na pewno zastanawiacie się co sądzi o tym
          mąż? otoż nie ma nic przeciwko bo raczej należy do nocnych marków którzy
          oglądają do późna telewizję, potem przeażnie okupuje kanapę w salonie do rana.
          za jakiś czas jak maly podejmie decyzję o przeprowadzce do swojego łóżka to za
          tym zatęsknię. zatem mamy nie bójcie się spania ze swymi dziećmi jeśli to je
          uszczęsliwia, bo przecież prędzej czy później zrezygnują ze wspólnego łóżka.
          • apia5 Re: metoda uśnij wreszcie 26.12.06, 12:09
            JA z mężem praktykujemy metodę zasypiania opisaną w Uśnij wreszcie od 2
            miesięcy. Efekt taki że 16 miesięczna córka zasypia sama tylko że różnie to
            wygląda raz zasypia w kilka chwil od włożenia do łóżeczka innym razem kilka razy
            do niej idziemy i ją kladziemy. Jednakże teraz zrodził się inny problem. Córka
            spała mniej więcej od 20 do 6-7rano, ale od tygodnia budzi się w nocy po 3 do 6
            godzinach snu i za nic nie daje się uśpić! Płacze czy jesteśmy z nią w pokoju
            czy wychodzimy dzisiejszej nocy płakała 1.5 h po czym zapanowała cisza na 0.5h i
            zaczęła od początku. Kończy się tak że ją zabieram do nas do łózka. I co z tym
            fantem zrobić?? bo mnie już brakuje pomysłów.
    • armidka1 Re: metoda uśnij wreszcie 13.02.07, 16:35
      ja też usypiam swoja Olcię siedząc przy jej łóżeczku
      nie nosze jej, nie kołyszę, wydaje mi się że wystarcza jej obecnośc mamy i to
      daje jej poczucie bezpieczeństwa i spokoju
      jak zasypia na boczku odwrócona do mnie pleckami to czasem odwraca główkę jakby
      chciała sprawdzić czy jestem przy niej
      Moim zdaniem dziecku należy oszczędzać stresów
      Wiadomo,że każdy z n rodziców chciałby aby pociecha zasneła jak najszybciej i
      sprawiałą jak najmniej kłopotów ale zostawianie dziecka samego jest moim
      zdaniem forma wygodnictwa
      Jak dzieciak ma roczk to jest za małe by zrozumieć że mamusia czy tatuś nie
      zostawiają go na zawsze, jest za małe by mu to wytłumaczyć. Trzyletnie dziecko
      to zroumie ale roczne nie. Trzymanie sie sztywno podręczników moim zdaniem
      nie jest najlepszą metodą na wychowanie dziecka
      Dziecko potrzebuje miłości i czułości a nie podręcznikowych schamatów i
      wskazówek.
      pozdrawiamsmile
      • asinek68 Re: metoda uśnij wreszcie 13.02.07, 21:11
        a ja korzystałam z książki "Każde dziecko może nauczyć się spać". Tam polega to
        na wchodzeniu do pokoju po określonym upływie czasu (np. w 1-szy dzień nauki
        samodzielnego zasypiania powinno się wejść po 3, 5, 7 min i potem każde kolejne
        wejście po 7 min). W książce duży nacisk kładzie się również na ceremoniał
        zasypiania o którym pisała molla7, tj. niezmienność, powtarzalność i stałość
        elementów kojarzących się dziecku z zasypianiem. U nas zaczyna się kąpielą,
        potem przy przygaszonym świetle i kołysankach Mini-Mini jest kolacja, następnie
        myjemy ząbki, potem chwilę trzymam Olę na rękach, całuję, przytulam, śpiewam po
        cichu razem z płytą i niosę do sypialni. Daję cyca, potem całuję, kładę,
        włączam karuzelkę i wychodzę. Ola zasypia po 5-10 min. Nieraz ją z mężem
        podglądamy i nie od razu śpi, siada, kitłasi się w łóżeczku ale nie płacze
        i nie woła nas. Usypia sama. Ale nie stosowałam tych rygorów minutowych i
        wchodziłam zawsze po ok. minucie (i tak wydawały się wiecznością). Głaskałam po
        główce, szeptałam czułości i wychodziłam. I tak po kilkanaście razy 1 i 2 dnia.
        A 3 wystarczyło chyba ze 3. Ale już 2 dnia Ola nie płakała tylko raczej
        marudziła. Grunt to poznać wskazówki, na czym "rzecz polega" i modyfikować je
        po mamusinemu. W książce dają również rady jak nauczyć przesypiać noce ale ja
        jakoś na razie się nie decyduję. Ola wstaje raz na cyca i potem od razu
        zasypia, więc nie jest to jakoś uciążliwe, chociaż już słyszę "usłużne różne
        głosy", że roczniaki już dawno powinny przesypiać noce smile)
    • wosebka Re: metoda uśnij wreszcie 16.02.07, 12:42
      A mój synek ma 4 miesiące. i on, i ja uwielbiamy, gdy zasypia mia na rękach.
      Albo gdy on leży w łózeczku, a ja czule głaszczę go po główce. Obojgu nam z tym
      dobrze. A że czasem dłuuuugo nie może usnąć? trudno. Takie są prawa
      dzieciństwa. I za nic bym mu ich nie zabrała. Niech się przytula, skoro lubi.
      Bo jak już będzie wielki chłop, to nie będzie chciał się przytulać. Nie jestem
      tak zdesperowana, żeby wprowadzać tę metodę. Za bardzo kocham synka. Sam
      zrezygnuje z czułostek wtedy, gdy będzie na to gotowy.
      • asinek68 Re: metoda uśnij wreszcie 16.02.07, 17:23
        chyba wosebko nie sugerujesz, że mamy które nauczyły swoje dzieci zasypiać
        samodzielnie jakoś mniej je kochają smile Ja zrobiłam to w trosce o swoją córunię
        a raczej o jej zdrowy i spokojny sen. Moja też usypiała na rękach a potem była
        kładziona w łóżeczku i budziła się średnio co 2,3 godziny z głośnym płaczem, bo
        nie wiedziała o co chodzi?? Przecież zasnęła u mamuni w objęciach ?? A tu nagle
        jest sama !!. Po za tym czujki bólowe mojego chorego kręgosłupa wołały "na
        pomoc!". A teraz Ola ma roczek i waży ok. 10 kg... i cieszę się, że umie sama
        zasypiać i wiem, że nie zrobiłam jej tym krzywdy.
        Poczekaj wosebko aż Twój synek osiągnię ten wiek i ile będzie ważył. Życzę
        duużo sił smile) I pomyśl, że Twoja fraza "za bardzo kocham swojego synka" mogła
        nie jednej mamie zrobić przykrość.
        • wosebka Re: metoda uśnij wreszcie 16.02.07, 19:56
          Nie chciałam nikomu zrobić przykrości. Jeśli tak się stało, to przepraszam.
          Pisząc "za bardzo kocham mojego synka", miałam tylko i wyłącznie swoje uczucia
          na myśli. Być może za jakiś czas przekonam się do tej metody. Na razie jednak
          jestem zafascynowana tym, że synek lubi zasypiać przy mnie lu w mojej
          obecności. Bo przecież nie zawsze zasypia na rękach. CZasem głaszcę go po łówce
          i to mu wystarcza. A czasami zasypia sam, bawiąc się.
          Powtarzam - wypowiedziałam tylko swoje zdanie. Niektórzy mają inne zdanie niż
          ja. I dobrze. Inaczej byłoby zbyt nudno smile
Pełna wersja