3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwość...

05.12.06, 17:00
Kochani, mój problem jest dość złożony ale czuję, że muszę go opisać, bo boję
się, że stanie się coś złego. Mój 3 letni syn krzywdzi swoją młodszą 5 mies.
siostrę. Wiem, że to jest ta słynna zazdrość ale u niego problem nie mija,
wręcz powiedziałabym nasila się. Synek jest bardzo mądrym, rezolutnym
dzieckiem, w wieku 1,5 roku znał alfabet, potrafił okreslić prawie wszysykie
kolory włącznie z fioletowym, bzązowym itd. obecnie składa juz litery od roku
chodzi na angielski. Ma ogromną wyobraźnię, świetnie wczuwa się w rózne
sytuacje. Generalnie jest świetnym chłopcem. Pzrez 3 lata jego życia jestem z
nim non-stop, wzięłam urlop wychowawczy (syn ma bardzo ciężki czas za sobą,
chorował na nowótwór złośliwy, w styczniu tego roku skońvzył chemioterapię).
Martwi mnie bardzo jego postępowanie wobec siostry. Nie ma dnia, żeby nie
zrobił jej krzywdy, a to ją ściśnie albo wyrwie włosy. Potrafi ja nawet
uderzyć autkiem w głowę. Bywa tez dla niej miły ale częściej ja krzywdzi. Nie
pomagaja nasze z mężem tłumaczenia, groźby, kary. Nic nie skutkuje. Ja
natomiast zaczynam wariować, kiedy widzę że on znowu jej coś robi. Tracę
cierpliwość, wściekam się, wiem, że to źle ale po prostu zaczynam mysleć, że
mam okrutne, niewrażliwe dziecko. Myslę, że on jest złośliwy... Przypisuję mu
najgorsze cechy. A najgorsze jest to, że potrafię dać mu klapsa, który i tak
niewiele zmienia. A na dodatek póżniej mam potworne wyrzuty sumienia.. no bo
jak to bić dziecko, które tak mocno chorowało. Ja wiem dlaczego on taki jest.
Potrzebuje porady co zrobić, żeby zmienić ten stan rzeczy, jak sprawić, żeby
przestał być tak bardzo zazdrosny...?
    • ik_ecc Re: 3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwo 05.12.06, 17:49
      Staralabym sie na Twoim miejscu zrobic kilka rzeczy:

      1. Zarezerwowac sobie czas tylko dla niego - czas z mama i czas z tata, z dala
      od siostry, np. na specjalne zajecia dla "duzych chlopczykow" czy wlasnie wrecz
      przeciwnie, na to zeby mogl znow pobyc malenstwem, ktorym dotad byl.

      2. Sporbuj zaangazowac go w pomoc przy siostrze, np. zeby cos przyniosl, podal,
      przytrzymal, pomogl mamie czy tacie - i wtedy chwal go za to najbardziej jak
      mozesz.

      3. Pokazuj mu jak dobrze traktowac siostre. Mozesz zrobic z tego zabawe i dac
      siostrze "glos" i np mowic "bardzo lubie jak mnie glaszczasz po glowie, to
      takie mile, tak cie bardzo wtedy kocham". Nie histeryzuj kiedy cos zrobi za
      mocno ale w granicach tolerancji corki - mozesz znow powtorzyc "bardzo lubie
      kiedy mnie lekko glaszczesz". Czy "jest fajnie kiedy jezdzisz autkiem dookola
      mnie bez dotykania" zamiast krzyczec na niego ze ja autkiem dotknal/uderzyl.

      4. Postaraj sie z mezem skupiac sie na wylapywaniu u niego dobrych zachowan
      wobec siostry i je mocno chwalic. Zauwazajcie na prawde najmniejsze rzeczy.
      Mozecie czasami sie z mezem bawic w opowiadanie sobie o tym "w tajemnicy", ale
      tak zeby on slyszal, np glosnym szeptem "wiesz jaki byl dzisiaj kochany dla
      siostry? zrobil to i to". Jakos to jest, ze takie "podsluchane" komentarze
      robia wieksze wrazenie niz powiedziane wprost.

      5. Rozmawiaj z nim o tym, ze ok jest miec mieszane uczucia. Ze jest normalne,
      ze czasami siostry nie lubi i jest normalne, ze czasami ja lubi. Ze nie lubi
      jej kiedy to i to, a lubi kiedy to i tamto. Moze uda mu sie wtedy wyrazic swoje
      wlasne frustracje slowami - czasami samo tylko to, ze jest zrozumiany moze dac
      mu duza ulge. Byc moze uda Ci sie wylapac momenty, ktore sa najgorsze i jakos
      im zaradzac zanim syn cos nieodpowiedniego zrobi, zamiast reagowac na to co juz
      zrobil. Generalnie musisz dac mu prawo do negatywych uczuc i mozesz probowac je
      inaczej ukiernkowac - np. kiedy jestes taki strasznie zly, krzycz, albo boksuj
      poduszke, czy cs w tym rodzaju - daj mu prawo do wyrazania frustracji. Kiedy
      jest sfrustrowany, zauwaz to tez, mozesz powiedziec cos w rodzaju "widze ze
      jestes zly" czy "strasznie mi smutno ze tobie jest smutno" czy "jestes zly, jak
      moge ci pomoc?" czy cos w tym rodzaju. Moze podziala na niego wreczenie mu
      kartki papieru "widze ze jestes zly, narysuj jaki jestes zly". Staraj sie
      reagowac ZANIM dojdzie do eskalacji.

      Ogolnie - dawaj mu jak najwiecej uwagi kiedy zachowuje sie dobrze i kiedy
      widzisz, ze zaczyna tracic cierpliwosc, natomiast wyraznie zle zachowanie
      traktowac jak najspokojniej - stanowczo go odsunac od siostry,
      powiedziec "nie", moze samej wyjsc z siostra z pokoju - ale nie robic z tego
      ogromnej afery, bo jest to uwaga, ktora tak bardzo chce. Raczej na spokojnie i
      smutno. Natomiast duzo fanfar kiedy jest ok.
    • claudinka Re: 3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwo 05.12.06, 17:49
      Moim zdaniem powinnaś zangażować synka do opieki nad siostrzyczką.Chodzi o to
      żeby poczuł się za nią odpowiedzialny a równocześnie przestał ją traktować jak
      rywalkę.Wazne jest aby poczył że tobie pomaga,że ty Tata i on decydujecie co
      zje mała jak będzie ubrana itp.oczywiście należy te metody wprowadzić w formie
      zabawy.
    • beta73 Re: 3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwo 05.12.06, 20:56
      Dziekuję za fajne i mądre podpowiedzi. Na pewno postaram sie je wprowadzić w
      zycie, bo to co teraz się dzieje do niczego dobrego nie prowadzi. Dzięki raz
      jeszcze.
      • beta73 Re: 3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwo 06.12.06, 09:55
        Dzieki crusk! Muszę wierzyć, ze sie poprawi bo inaczej fiksacja murowana!!!
        • crusk Re: 3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwo 06.12.06, 19:46
          Uda się na pewno. Śmiej się dużo, żartuj z czego się da, to też bardzo pomaga.
          Niby proste i oczywiste, a odkryłam (znów) niedawno smile))
          Życzę sukcesów
    • crusk Re: 3 latek i młodsze rodzeństwo- tracę cierpliwo 05.12.06, 22:08
      Mam jedno dziecko, ale mogę podzielić się jak „uziemiałam” 3-letniego akurat
      bratanka. Bratanek był silnie związany ze mną emocjonalnie, dlatego pojawienie
      się mojego syna zadziałało jak w najbliższym rodzeństwie. Był potwornie
      zazdrosny, psocąc próbował zwrócić na siebie uwagę.

      Brał czynny udział we wszystkich kąpielach – moczył gąbkę i polewał nogi i
      brzuszek malucha., podawał puder, kremik, pampka itd.

      Pomagał mi przewijać młodego – podawał pampka, trzymał za rączkę, grzechotał
      grzechotką itd.

      Przynajmniej 2-3 razy dziennie trzymał małego na rękach – ja trzymałam na jego
      kolanach, ale liczyło się.
      Za każdym razem chwaliłam go, przytulałam lub całowałam w czółko. Mówiłam, że
      bez jego pomocy jest mi trudniej, choć wiadomo, że zwykle jest odwrotnie.

      Niektóre czynności robiłam podwójnie. Jak młodszemu masowałam stopę, wystarczyło
      spytać starszego, a skarpeta sama zeskakiwała i noga sterczała do masowania.
      Podobnie z masowaniem brzuszka i mnóstwem innych rzeczy.

      Starszy cały czas musiał czuć się potrzebny i dowartościowywany. Myślę, że u
      Twojego syna jest to o tyle ważne, że zwykle chore dzieci otacza się troskliwszą
      opieką niż zdrową. Nie mam na myśli nadopiekuńczości, ale ciepełko, którym
      chcemy wynagrodzić braki fizyczne. Masz dla niego teraz mniej czasu, ale musisz
      pokazać mu, że Twoja miłość do niego nie osłabła.
      Może czasem zaproponuj, żeby starszy przytulił się do Ciebie, gdy karmisz
      młodszego – tak choć trochę z boczku. Może porozmawiaj z nim w tym czasie.

      Ach jeszcze o tej utraconej cierpliwości. Mój własny jedyny potrafi ostatnio
      wyprowadzić mnie z równowagi. Ma tak jak Twój 3 lata (3,5).
      Zazwyczaj udaje się opanować narastające nieposłuszeństwo pytaniem - czy lubi
      jak na niego krzyczę, lub przypomnieniem, że czas zmarnowany na wściekanie się o
      nic, to zmarnowany czas na bajkę w telewizji, lub czytanie. Nie zawsze, ale działa.

      Chłopcy teraz są idealnymi kompanami (3 i 6 lat)
      Wierzę, że Tobie też się uda.
Pełna wersja