Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda
IP: *.*
15.11.02, 09:12
Istnieja tzw. "tematy zapalne".Chodzikspaniebiciei pare innych te mi przychodza do glowy

Ortopedzi (en masse) przekonuja nas do nieuzywania takowego.Psychologowie apeluja o nie serwowanie dziecku stresu zasypiania w osobnym pokoju i nie karania go fizycznie.Dyskusja z przeciwniczkami tych opinii psychologicznych nieuchronnie prowadzi do reakcji nastepujacych.Jestem wyrodna matka

Bede tak robic bo u mnie to dziala.Jak juz zaczelam to skoncze.Dolujecie mnie.Robisz bledy ortograficzne

itd.Pytanie- calkiem retoryczne brzmi- DLACZEGO?Przeciez ksiazke usnij wreszcze nie napisala (chyba) gospodyni domowa?Chyba padaja w niej jakies uzasadnienia co do slusznosci tej metody, dobrodziejstw wynikajacych dla dziecka itd.Jesli zas jedynym argumentem za ta metoda, jak i za stosowaniem chodzika czy karami cielesnymi jest wygoda rodzicow- to PRZEPRASZAM- jak mozna te metody stosowac z czystym sumieniem i nie walczyc z naszymi ciagotami w kierunku?Takie mam refleksje. Dlaczego? Poniewaz w klotniach z moja duza corka walcze z impulsem zgarniecia jej ciuchow z szafy i wywalenia ich z wlascicielka za drzwi, sprania jej na kwasne jablko i podobne katalizmy. Pogodzenie sie z jej dorastaniem, z tym ze coraz czesciej na moj sperzeciw nie reaguje wrzaskiem i kopaniem w podloge

ale rzeczowym argumentem, na ktory sila rzeczy i ja musze odpowiedziec- to wszystko przychodzi mi z coraz wiekszym trudem.Jestem gotowa na wysluchanie rzeczowych argumentow na temat tego ze lanie czy "przetrzymywanie" dziecka jest sluszne. Moze to JA popelniam bledy, moze ja zbytnio pochylam sie nad dzieckiem?