Diabeł wcielony

IP: *.* 16.01.03, 23:48
Mam pewien problem i nie wiem jak sobie z nim mam poradzić. Jestem mamą 27 miesięcznego synka. Słyszałam o tzw. trudnym wieku dwulatka. Głównym słowem mojego synka jest słowo NIE. Jak coś chce, to musi to mieć natychmiast, i nadaremne są moje tłumaczenia, że mama teraz nie może bo obiera ziemniaki, zmywa, lub też myje włosy. Natychmiast jest płacz, tłupanie nogami i rzucanie się na podłogę. Jak chce posłuchać sobie piosenki, a my z mężem oglądamy telewizję – lub też na odwrót – płacze, dopóki nie dostanie tego co chce. Muszę przyznać, że nieraz staram się być konsekwentna, lecz nieraz dla świętego spokoju ustępuje. Jak mu czegoś zabronię –nie otwieraj szafki, nie wyjmuj ubrań – to robi mi na złość i dokańcza dzieło a czasami nawet pluje. Sprzeciwia się wszelkim nakazom i zakazom. Nie dociera do niego zupełnie to, co mówię. I nie wiem czy to jest właśnie ten trudny okres, czy może gdzieś popełniłam błąd, lub też jestem za mało stanowcza. Rozmawiam z nim i tłumaczę mu co może a co nie, ale mam wrażenie, że nic nie dociera, że jest to próba sił – kto wygra, kto silniejszy. Powoli czuję, że zaczyna mi brakować cierpliwości do synka. I żadne drobne kary ( jak siedzenie w pokoju, dopóki się nie uspokoi, czy też klaps w pupę) nie pomagają. Naprawdę nie wiem co mam robić, przeczekać, czy spróbować innej metody? Tylko jakiej?
    • Gość edziecko: agagacek Re: Diabeł wcielony IP: *.* 17.01.03, 17:56
      Nie bardzo wiem co Ci powiedzieć lub poradzić, ale może pocieszę Cie że moja 24 m-czna córeczka zaczyna zdradzać objawy zachowania identyczne z Twoim synkiem. I ja również zaczynam sobie zadawac pytania : czy aby nie za bardzo ja rozpieściłam, czy i gdzie popełniłam bład w wychowaniu, może nie byłam stanowcza wtedy kiedy należało? Mam nadzieję że to tzw. ten wiek buntu dwulatka i że minie równie niespodziewanie jak sie zaczął, a moja drobinka bedzie znowu słodka, grzeczna i kochana.Pozdrawaim, AgnieszkaP.S. życzę nam obu cierpliwości...
    • Gość edziecko: madzia22 Re: Diabeł wcielony IP: *.* 18.01.03, 19:23
      Twój syn sprawdza was, na ile jesteście stanowczy, na ile mu pozwolicie, na ile jesteście elastyczni, czy wasze "nie" zawsze znaczy to samo...W tej chwili nie chodzi o to, żebyście przeczekali ten okres, tylko o to żebyście ten czas właściwie wykorzystali i żebyście pomogli go przejść waszemu synowi. Piszesz, że jest ci teraz bardzo trudno, ale pomyśl jak trudno jest jemu. Duże lepiej by było gdybyś była stanowcza, bo on nie wie, czemu czasem może coś robić, a czasem nie może i traci pewność siebie, bo nie wie czego tak na prawdę ma się po was spodziewać.PozdrawiamMadzia
      • Gość edziecko: franciszek Re: Diabeł wcielony IP: *.* 22.01.03, 01:48
        Julka ma 2,5 roku i pomalu chyba wychodzimy z okresu buntu, ale pisze to ostroznie, bo roznie to moze byc.U niej dodatkowo szlo to w parze z zazdroscia o braciszka ( pol roku) . Ciagle o tym z mezem rozmawialismy , wspieralismy sie jak juz jedno tracilo cierpliwosc itd.I chyba jest lepiej, w kazdym razie zmienil sie moj do niej stosunek, chce mi sie znowu starac, mam cierpliwosc. Tu trzeba przede wszystkim najpierw spojrzec na siebie, a potem dopiero na dziecko. Duzo z Julia rozmawiam , tlumacze, przytulam, ale przy tym staram sie byc stanowcza i nie ulec ( spanie z nami w lozku, chociazby).Nie od razu to dzialalo, nie od razu ja mialam w sobie tyle sily, kazdy dzien skladal sie z moich , potem jej krzykow, niedokonczonych kar, bo mi sie zal robilo...Nie wiem kiedy to sie poprawilo, ale tak sie stalo, wiec Wam rowniez tego zycze. Jeszcze tylko musze Julke oduczyc smoczka...Kasia
    • Gość edziecko: milki Re: Diabeł wcielony IP: *.* 22.01.03, 07:01
      Kochany Kasiulku,...wiem,ze brakuje ci cierpliwosci i nie masz juz sily,ja sama nie wiem,co chwilami robic z moim 3,5-letnim synkiem ale gdy maly cos chce,a ja nie mam czasu,bo akurat myje naczynia -podkasuje jego rekawki,wreczam gabeczke z plynem i mowie: pomoz mamusi,gdy obieram ziemniaki-daje plastikowy nozyk i razem skrobiemy brudne ziemniaki,a jak myje glowe-to prosze,aby maly podal mi szampon,recznik,albo cos jeszcze innego,a w ostatecznosci namydlam mala glowke pianka dla dzieci...i jakos robi sie fajniej,choc czasem wolalabym zamknac sie w lazience i miec choc przez sekunde swiety spokoj.Takiego podejscia do synka nauczyla mnie moja mamusia,ale musze przyznac,ze ona ma anielska cierpliwosc!Szkoda,ze jest od nas tak daleko,wiem,ze bardzo by mi pomogla ....ale zawsze powtarza mi,ze trzeba cwiczyc i tez dojde do perfekcji...gdy bede babcia :bic: :bic: :bic:moze nie taki diabel straszny,jak go malujasmilezycze powodzenia ,tobie i sobie samej,pozdrawiam ,milki
Pełna wersja