Gość edziecko: kjezierska
IP: *.*
30.01.03, 21:31
Pomóżcie proszę! Nie mam już siły toczyć walk o koniec kąpieli - moje dzieci przekształcają się w małe wodniki. Mogą moczyć się, pływać w wannie etc. dowolnie długo. O ile starszy (6 lat) z trudem, ale reaguje na prośby, odwołania się do poczucia odpowiedzialności, polecenia, groźby - że zabraknie czasu na czytanie, jeśli wreszcie nie wyjdzie, o tyle moja prawie 3-latka ma to w "głębokim poważaniu". Zapewne pierwszą zalecaną opcją byłoby po wykorzystaniu środków perswazji po prostu wyjęcie jej z kąpieli siłą - niestety nie wchodzi to w grę ze względu na moje serce (nie wolno mi podnosić ciężarów nawet znacznie mniejszych niż słodka istotka), zaś wieczorami jesteśmy w domu na ogół sami...Codziennie obiecuję sobie, że zachowam cierpliwość, ale za każdym razem kończy się drastyczną wojną nerwów - na ogół po siłowym wyjęciu korka i wypuszczeniu całej wody (ze względów bezpieczeństwa) muszę zostawić Joasię w łazience, mówiąc, że jeśli ma ochotę, to może zostać, zgasić światło i zamknąć drzwi - po kilku minutach moje dziecię, już znudzone, wzywa mamę, aby już przyszła. Kończy się to stałym katarem, zwłaszcza że ubranie się to kolejna wojna, szczególnie jeśli AZS się nasila i trzeba swędzące zmiany koniecznie posmarować nielubianym balsamem....a w poradnikach piszą, jak ważny jest dla dziecka spokojny wieczór, zapewniający mu spokojny sen....poradźcie, czy można jakoś to rozwikłać bez codziennej czwartej wojny światowej???Kasia J