Płaczliwa trzylatka - ratunku!

IP: *.* 05.02.03, 02:28
Wiecie co, zaczynam miec dość... MOje dziecię lat 2 i 9 mies. wstaje co rano "lewą nogą". Ubieranie? "Nie!" i w histeryczny płacz. Sniadanie: serek czy miodek? Serek. Wyciągam serek i znów ryk "nie chce serka!" Robi siku i woła "Daj mi papierek", daję ten papierek, a MAła znów w płacz, bo miała być cała rolka z której sobie urwie, a nie kawałek... Obiad - babcia karmi zupką (od babci lepiej smakuje!), ale Marta nie chce. Babcia mówi "to ja zjem" albo "to wyrzucimy" i znów płacz, ryk, szloch itp. Dzień kończy się awantura o wyciąganie korka z wanny "Ja! JA! JAAAAAAAAAAAAAA!"Czy wszystkie dzieci tak robią? Czy może moja jest jakoś zdezorientowana sytuacją (leżę w zagrożonej ciąży i całe dnie jest u nas moja mama, która de facto prowadzi dom i... trochę mnie wkurza, bo robi wszystko po swojemu). A może ja coś źle robię? Ratunku!!!! Aneczka
    • Gość edziecko: magdatorun Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 05.02.03, 07:48
      Pocieszę Cie - moja Marta :) tez tak ma. W tej chwili ma 2 lata i 10 m-cy i na prawie wszystko reaguje płaczem, stekaniem, jękiem i wyciem. Myślę, ze to ma jakiś związek nie tyle z wiekiem Marty co z tym, ze przez 3 tygodnie mieliśmy w domu remont i wszystko było postawione na głowie. W zeszłym tygodniu remont się skończył i moje dziecko, którego zaczynałam miec dość, zaczęło rozsądnie reagować na codzienność. Nawet ostatnio oświadczyła mi, że: "nie trzeba jęczeć, bo mamusia słyszy i zaraz wszystko da, tylko nie ma czasu mówić" :lol: Jak widzę to i u Ciebie sytuacja nagle odbiegła od normy. Może to jest przyczyna? Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojnego popołudnia w łóżku z dobrą książką i cichutko bawiącego się w zasięgu wzroku dziecka hehehehe Magda
      • Gość edziecko: mariajolanta Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 05.02.03, 14:09
        Ojej :lol: Skąd ja to znam.Bywały dni,że miałam dość własnego dziecka.Płakała i sama nie wiedziała czego - wypłakaniu się sama pytała mnie "czego Madzia pakała?" Magda ma trzy lata i wszystko chce sama robić.Rozumiem to i cieszę się że chce wszystko robić sama.Kłopot zaczyna się dopiero wtedy gdy chodzi np.o szybkie wyjście Magda chce ubierać się sama ja chcę Jej pomóc żeby było szybciej noi się zaczyna buuuu :cry: Wychodzi zapłakana na spacer całe szczęście,że szybko Jej te złe humory. Słuchaj może Twoja córcia jest po prostu niezadowolona z zaistniałej sytuacji.Ty nie możesz poświęcać tyle czasu ile Ona by chciała.Nie rozumie,że musisz odpoczywać. Nie wiem co Tobie poradzić.To minie potrzeba do tych uparciuchów dużo cierpliwości.Rozumiem Tobie już jej brakuje.Ja zauważyłam,że moja Magda bardzo się wycisza jak ja czytam Jej bajki - spróbuj może w Twoim przypadku to pomoże. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Mariola i także humorzasta Magduśka :spookie:
        • Gość edziecko: franciszek Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 06.02.03, 04:27
          Julka ma 2,5 roku i juz sie zaczelo...to samo...Od rana buuuu...., o wszystko, jeczenie, stekanie, napady histerii...Ja probuje( z roznym skutkiem, czasem juz nie potrafie wytrzymac) "zwalczyc" ja spokojem, czuloscia i pochwalami. Nie powiem, dziala, ale ile trudu to mnie kosztuje. I proby odwrocenia uwagi, wiem, wiem nie tak latwo to osiagnac, ale cos tam zawsze da sie wskorac. A ja myslalam ze to szybciej mija, a tu slysze ze w wielkim, oj , wielkim bledzie jestem...Kasia
    • Gość edziecko: evaaa Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 06.02.03, 09:16
      U mnie to samo (2,4)....zwłaszcza ten KOREK W WANNIE!!smile)Cóż...lżej człowiekowi, ze nie jest sampozdrawiamada
    • Gość edziecko: musiaJulki Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 06.02.03, 11:41
      Jak widać jest nas więcej... Julcia ma 3,5 roku.nie ten kubek .... płacznie ta maskotka ...płaczchcę ... nie chcę .... chcę.... marudzeniesama ubiorę ... płaczsama ukroję ...sama wytrę ... sama ... płaczA co one wszystkie mają z tą kąpielą? Już chyba nigdy nie zakręcę wody za nią, histeria gotowa.Pozwalamy jej robić jak najwięcej rzeczy samej, ale czasem nie ma na to czasu, ani ona nie posiada takiej sprawności. Jak tu pozwolić samej wytrzeć pupę po kupce ..? Negocjacje weszły mi w krew, ale czasem nerwy puszczają i ... PŁACZ. Mam po tym wyrzuty sumienia i myślę sobie " dorośnij, dorośnij" a chyba wcale tego tak bardzo nie chcę.Te z Was których dzieciaczki mają mniej niż 3,5 roku mogę pocieszyć, że wcześniej było gorzej, teraz coraz wiecej potrafi zrozumieć i sama mówi " nie trzeba marudzić", więc to znaczy, że wyrastają z tego, a kiedy? kto wie naprawdę? ;)Pozdrawiam wszystkie mamy na granicy wytrzymałości B. :hello:
    • Gość edziecko: Atau Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 07.02.03, 03:01
      Myślę że wiem co czujesz.Ja mam to samo z Julią 2.7 miesięcy.Ja mówię czarne ona białe(i tak ze wszystkim )Ma brata 5 lat nie powiem wyrozumiały bardzo ale ją nic nie przekona jak się uprze.Awantury non stop i to z powodu małej.Ją bunt i własne ja poprostu rozpiera i nie umie nad tym zapanować.Staram się ją w takich momentach wyciszyc np.opowiadam wierszyk który lubi,a czasem poprostu trzeba przeczekać aż jej prejdzie-mówimy wtedy takim spokojnym monotonnym głosem i nie zwracamy uwagi na jej zaczepki az sie wciąga w rozmowe i zapomina o złości.Cierpliwośći warto!!!
      • Gość edziecko: Silije Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 07.02.03, 11:30
        Moja Julka też świetnie wie do czego służą krokodyle łzy, jęki i krzyki, mimo że ja nie leżę w zagrożonej ciązy ani nie mieliśmy ostatnio remontu. Po prostu jest taka i staram się to traktować z przymrużeniem oka - wyrośnie.
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: Płaczliwa trzylatka - ratunku! IP: *.* 07.02.03, 13:08
      Dziewczyny, jak to dobrze, że nie jestem sama!!! Staram się jak mogę być cierpliwa i wierzyć, że jej to minie... kiedyś. Ale tak sobie pomyślałam, że może zachowenie Marty wiąże się z tym, że każdy (no, prawie) się z nią drażni (pamiętam z dzieciństwa, jak ja tego nie cierpiałam, a potem na mnie krzyczeli, że jestem niemiła dla tekiej czy innej ciotki). No, ale jak to mówię ciotkm, zeby Małą inaczej traktowały, to albo nie rozumieją, albo jest obraza majestatu ;). NO i jeszcze mam właśnie okazję posłuchać, jak babcia ( tzn. moja mama, zajmująca się Martą na codzień) sobie z nią radzi. I powiem Wam, dramat. Głupie dyskusje, kłótnie, wymuszanie - jak ja to doskonale pamiętam z dzieciństwa! Wreszcie szantaż - "jak nie zjesz, to babcia pojedzie!" itp. Po pierwsze babcia i tak pojedzie, po drugie jak nie chce zjeść do końca, to jej (Marty) sprawa, bedzie głodna, albo zje potem. A po trzecie - zawsze Mała może powiedzieć: to sobie jedź, ja i tak nie zjem. Tak więc moje dziecię zostało przez ukochaną babcię zakwalifikowane tak jak ja ponad 20 lat temu, jako dziecię niegrzeczne, uparte i nieusłuchane. A co z tego wynikło - to już inna historia... W każdym razie ja też chodzę (leżę :) ) wkurzona i może na Małej to się odbija? Aneczka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja