Wielka porażka wychowawcza

21.12.06, 17:29
Do tej pory bardzo wymądrzałem się na forach,dobrymi radami na temat
dzieci.Dziś zwątpiłem we wszystko,jestem zdruzgotany.

Chłopiec którego znam 5 lat(ma 13),ale jest jeszcze dzieckiem(nie posiada
cech chłopaków w wieku dojrzewania) udowodnił że pali papierosy.Już 2
miesiące temu napomniał na ten temat,sprawdzał moją reakcję,ale do mojej
świadomości to jakoś nie docierało,to przecież takie dobre dziecko.Mógłbym
podejrzewać wszystkich,ale on jakoś mi nie pasował w roli palacza,czy
narkomana.

Gdy zaczął palić(zresztą dał też młodszemu koledze) moja reakcja była
idiotyczna ,oczywiście wyrzuciłem,wygłosiłem kazanie,próbując nakłonić do
rzucenia tego.
paczki nie odebrałem,bo przecież skoro we wszystkich sklepach sprzedaje się
nieletnim papierosy,a on ma kasę od matki która kompletnie się nim nie
interesuje,daje mu tylko utrzymanie.
Uświadomiłem sobie,jak niewiele zrobiłem w tym temacie,przecież nigdy nie
gadaliśmy na temat nałogów.Owszem zwierza mi się ze swoich problemów
życiowych,powiedzmy 2 razy na miesiąc.Ale cóż więcej zrobiłem?Nic,pozostałem
tak jak cała reszta bierny,olałem temat,nie wybiłem się ponad tą cholerną
rzeczywistość,nie zająłem się nim tak aby wpłynąć na jego losy.

Można przewidzieć że za rok,2 on bedzie zwykłym nastoletnim huliganem,tak jak
wielu młodych.

Chłopak ma kuratora,ale ten mógłby najwyżej spowodować zabranie go do ośrodka
szkolno wychowawczego,czy domu dziecka.Ma problemy w szkole,ale ja mam milion
dowodów na to że on jest normalny.

Mógłbym się ewentualnie dowiedzieć,którzy sprzedawcy mu sprzedali,ewentualnie
kto,choć nie wiem na pewno czy powie po tym jak się ośmieszyłem swoją niemocą
w tym temacie.

Jestem załamany i już nie wiem czy w tym kraju da się jeszcze coś zrobić,czy
tylko patrzeć na dzieci,te dla których zrobilibyśmy wiele,staczają się na
dno.W rzeczywistości,w której wszelkie działania na rzeczy takich dzieci nie
spotykają się ze zrozumieniem.
Na pewno jakbymtozgłosił tu albo albo,było zdumienie po co się mieszam,albo
żebym dał se spokój,albo byłby śmiech,to okrutne.
Niestety znam popaprańców(2 moje babki),które uważają że przez to że
poświęcam czas dzieciom,ich wychowaniu,ośmieszam.
Normalnie za takie poglądy rozszarpałbym,a jestem człowiekiem opanowanym i
niełatwo mnie zdenerwować.


Może nagłośnić sprawę w lokalnych mediach albo udać sie do psychologa
szkolnego,ale czy to coś pomoże?
Ja już naprawdę mam tego dość,bardzo chcę coś zrobić,ale nie wiem co,pomocy
    • nangaparbat3 Re: Wielka porażka wychowawcza 21.12.06, 21:52
      A czy to przypadkiem nie jest tak, ze u niego w domu palą? Nawet robiłam kiedys
      takie badania i u chlopcow wyszla wyraxna korelacja - rodzice palą, chlopiec
      pali. U dziewczynek nie zaobserwowalismy zadnego zwiazku.
      Od popalania do zostania chuliganem daleka droga, podobnie jak do narkotykow.
      wyluzuj trochę, bo niechcacy jeszcze jakiejs dodatkowej bidy napytasz.
      Skoro juz zrobileś drake, nie mozesz jej powtarzać. Bądź uwazny, ale sprobuj
      zapomniec o tych papierosach, zajmij sie chlopcem, a nie jego paleniem. jesli
      znów zauwazysz, ze pali, krotko (doslownie - dwa krotkie zdania) wyjasnij,
      dlaczego Cie to martwi. Żadnych kazań. Żadnych dramatycznych przepowiedni.
      I uważaj z wpływaniem na cudze losy - mozna kogoś w najlepszej wierze bardzo
      skrzywdzić.
      • verdana Re: Wielka porażka wychowawcza 21.12.06, 22:21
        Nie palę, jestem wrogiem palenia, ale prawdę mówiąc, dla mie fakt, ze dziecko
        zaczyna palić to nie jest żadna porażka wychowawcza. Głupi wiek, głupie
        zachowanie i tyle. Zaszkodzi tylko sobie, a i to bez przesady - to nie alkohol
        czy narkotyki, pod wpływem papierosów nikt jeszcze głupstw nie narobił.
        Prawdę mówiac, jak "wystepek" to dla mnie drobiazg i w zaden sposob nie łaczy
        się z dobrym zachowaniem. Wyluzuj i nie próbuj przerabiać trudnych dzieci w
        bezgrzeszne anioły. One maja sporo własnych zmartwień i trudnosci i nie nalezy
        ylic prawdziwych klopotow z drobnymi wadami charakteru.
    • bri Re: Wielka porażka wychowawcza 22.12.06, 08:45
      Rany, lepiej w ogóle z nim nie rozmawiaj jeśli masz takie podejście. To że pali
      nie oznacza jeszcze, że koniecznie stanie się chuliganem.
    • e-ftalo Re: Wielka porażka wychowawcza 22.12.06, 12:30
      tak,ale on wtedy zadeklarował,że wkrótce zdobędzie marihuanę
      • brogla Re: Wielka porażka wychowawcza 22.12.06, 16:30
        Też dostałam obuchem w głowę. Chłopca ,którego uczę drugi rok i z którym
        rozmawiam na weiele teimatów, zwierza mi się z wielu problemów rodzinnych i
        sercowych też złappałam na fajce w szkolnej toalecoie. Kompletnie mnie
        zamurowało, bo gadałam z nim o nałogach, że to głupie i bez sensu palić czy pić
        w takim młodym wieku. Mówiłąm o szkodliwych skutkach palenia, a tu taki niefart.
        Uczeń nawet się nie zawstydził- tylko nawet mi pokazał ,ze też pali iże to dla
        niego super sparawa, bo ma teraz więcej kolegów. Tok myślenia mnie zszokował.
        Powiem jeszcze ,ze żadna psycholog szkolna czy pedagog nie robią na nim
        wrazenia, bo co zabiorą fajki, a on wieczorem czy po szkole kupi w kiosku
        następną. Rodzice też nie są żadnym straszakiem, bo matka całymi dniami w pracy
        ,a ojciec gdzieś tam.
        A najbardziej mnie dobiło to ,zę nawet jak z kim spedzasz 5 godzin dziennie i
        wydaje Ci się ,ze może trochę coś do niego doszło, to i tak przez kolejne 10
        godzin wychowuje go ulica, która jakoś szybciej przemawia do niego.
        Ale zawsze pocieszam sie drobnostkami, bo kropla drąży skałę.
    • e-ftalo Re: Wielka porażka wychowawcza 22.12.06, 17:33
      ja mu nie musiałem zabierać,bo sam do mnie przyszedł następnego dnia aby mi je
      oddać.Ale co to da.
      I tak mi się już nie chce drązyć tego tematu z nim,jakoś zaczynam się godzić z
      tą myślą.
      Tyle że u mnie jest odwrotnie bo ja nie siedzę w szkole tylko bywam na
      ulicy.Ale to się zdarza kilka razy na miesiąc a potem gdzieś znika...
    • e-ftalo Re: Wielka porażka wychowawcza 27.12.06, 15:24
      Moja pierwsza reakcja wynikała z zaskoczenia,wcześniej nie spotkałem takiego
      czegoś.
      Choć twierdzi że pali od jakieś 5 lat,nie wierzę,bo niew dość że nigdy nie tylk
      nie widziałem go z papierosami,ale nic nie wskazywało na to,nawet jeszcze w
      sierpniu tego roku nic nie było.

      Tylko że ja zrobiłbym wszystko aby nie przeszedł z papierosów na alkohol i
      narkotyki,a to łatwo zdobyć.
      Np dowiedziałem się że w sklepie może kupić papierosy gdy pokaże kartkę od
      mamy,aż się niedobrze robi na myśl jakie prymitywy,bemyślni sprzedawcy
      pracują,gdybym coś takiego shilmował,zaraz bym dał zdjęcie na policję,no ale
      nic takiego nie widziałem,zresztą nie da się wyeliminować źródeł papierosów,gdy
      jest na nie potrzeba.

      A robi to chyba codziennie.
      nangaparbat3 jak mam mu w dwóch zdaniach wyjaśnić dlaczego mnie to martwi.Nie
      mam pojęcia jakich argumentów użyć.
      • verdana Re: Wielka porażka wychowawcza 27.12.06, 16:09
        Nie spotkałeś się wczesniej z nikim palącym?
        Witamy kolegę z Marsa!
Pełna wersja