Ojczym nieposłusznego trzynastolatka

27.12.06, 21:02
Jak mam się zachowywać? co robić?
od roku jestem Ojczymem; dla Trzynastolatka kolejnym, On rywalizuje ze mną,
nie słucha się, olewa mnie, jest chamski, starałem się po dobroci, później
karałem, ale wszystko jest bez skuteczne.
Może ktoś kto doświadczył lub doświadcza tego samego?
    • chalsia Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 28.12.06, 01:34
      proponuję byś umiescił swój post na forum "macochy". Tam uzyskasz wiele opinii,
      w tym zapewne sporo rzeczywiście cennych. Podaj trochę więcej szczegółów - no
      jak długo już jesteście razem, czy chłopiec ma kontakt z biologicznym ojcem i
      jaki.
      Od siebie - chłopak jest nastolatkiem, a te mają do siebie, ze się ogólnie
      buntują - wobec własnych rodziców też. Ty osobiscie IMHO nie masz prawa go
      karać, od tego jest jego matka. Jedyne (i właściwe) postępowanie to wspierać
      matkę w jej działaniach, a jak Ci się coś nie podoba w jego zachowaniu - to
      zgłosic to matce - jedynie ona może to "załatwić".
      Chalsia
      • agnesa27 Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 01.01.07, 17:20
        Gorzej jak matka go rozbestwiła, co wtedy dac sie podeptac? Ja mysle, ze na
        pewien czas powinienes sobie odpuscic kontakty z nim , olewa Cie - nie gadaj z
        nim, kiedys sam przyjdzie .Na wszystko jest miejsce i czas , nic na siłę.
    • kicia031 Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 02.01.07, 09:15
      Za wychowanie dziecka odpowiedzialni sa rodzice.
      Jak napisala Chalsia, uwagi o zachowaniu chłopca zgłaszaj matce.
      I pamiętaj ze w tym układzie to ty jesteś starszy i mądrzejszy, wiec zachowuj
      się jak dorosły. 13-latek rywalizuje z toba? A jak dziecko może rywalizowac z
      dorosłym mezczyzna? Może powines zastanowic się nad swoja postawa? Nie jesteś
      jego kolega, ani jedo rodzicem. Twoja rola to być życzliwym obserwatorem, i
      czekac az zostaniesz zaproszony by być czyms więcej.
      • tabularaza2 Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 04.01.07, 21:10
        Bardzo dziękuję Chalsi, Agnesa27 i Kici031 za cenne wypowiedzi.

        Chłopiec ma kontakt z biologicznym Ojcem średnio raz na pół roku i bardzo mu
        zależy na utrzymaniu go w przeciwieństwie do biologicznego.
        Jeden z moich problemów polega na różnicy pomiędzy mną a Żoną na sposób wychowania.
        Jestem wymagający ale tez ; a Żona sama przyznaje, że nie wie co robić jak Syn
        się buntuje.
        Spieramy się kiedy nie przyjmuje moich propozycji i uwag; doszło do tego, że
        rozmowa dot. jakiejkolwiek kwestii wychowania staje się początkiem wielkiej
        awantury.
        Zależy mi na współdecydowaniu i współwychowywaniu na tzw. równych prawach. Być
        może jestem niecierpliwy bo wydaje mi się, że po roku wspólnego życia powinienem
        już być głową rodziny.
        Nie udaje mi się przekonać Żony do moich racji, a obecna sytuacja w której
        decyduje samodzielnie mi nie odpowiada. Brak posłuszeństwa trzynastolatka jest
        dla mnie nie do zaakceptowania.
        Moje karanie polega na zakazie korzystania z internetu i TV po 21:00. A obecnie
        mamy ciche dni.



        • crusk Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 04.01.07, 22:49

          • crusk Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 04.01.07, 22:59
            Zastanawiałam się, czy słuszne jest żebyś nie wtrącał się do wychowania, ale
            wydaje mi się to nierealne mieszkając w jednym domu. Dobrze, że opisałeś
            sytuację dokładniej.
            Różnica zdań na temat wychowania, szkodzi temu ostatniemu najbardziej. Staracie
            się nie dyskutować o wychowaniu przy chłopcu? To dosyć ważne, wtedy przynajmniej
            pozornie utrzymacie wspólny front. Czasem lepiej przemilczeć coś przy dziecku,
            przedyskutować później i poinformować go, żeby następnym razem spodziewał się
            innej decyzji – tak postanowiliście. Piszę następnym razem, bo „prawo nie działa
            wstecz”, czyli dotrzymujemy (często z bólem serca) danej obietnicy.

            Możesz spróbować pogadać z nim jak facet z facetem. Często nastolatkowie czują
            się bardziej dorośli niż są (chcą być tak traktowani). Ustalić jakieś zasady.
            Może on czegoś oczekuje od Ciebie, ale nie potrafi tego wyartykułować.
            Z niczym nie nalegaj. Raczej podpatrz, czym się interesuje, co lubi robić.
            Spróbuj dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej (postaraj się wiedzieć więcej
            niż on) i zupełnie „przypadkiem” zaskocz go czymś.
            Ogromna praca dla Ciebie, ale jeśli człowiekowi na czymś zależy, potrafi wiele.

            ps. przepraszam za pustą kartkę - się kliknęło
        • chalsia Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 05.01.07, 00:06
          > Zależy mi na współdecydowaniu i współwychowywaniu na tzw. równych prawach. Być
          > może jestem niecierpliwy bo wydaje mi się, że po roku wspólnego życia
          powiniene
          > m
          > już być głową rodziny.
          > Nie udaje mi się przekonać Żony do moich racji, a obecna sytuacja w której
          > decyduje samodzielnie mi nie odpowiada. Brak posłuszeństwa trzynastolatka jest
          > dla mnie nie do zaakceptowania.

          No to IMHO Ty masz problem ze sobą najpierw a dopiero potem z kwestią
          dogadywania się z pasierbem.
          Na równych prawach to mogą wychowywać jedynie RODZICE. Jeden się zmył, a Ty nim
          nie jesteś. Tym bardziej, że wszedłeś w ten układ RAPTEM rok temu a chłopiec
          już jest nastolatkiem. Twoja jedyna rola wychowawcza to wspieranie żony (kazdy
          psycholog dziecięcy czy "dorosły" Ci to powie).

          Możesz współdecydować jedynie w postaci ustalania z żoną co robić, jak
          postępować etc, natomiast egzekucja tegoż wobec chłopca należy wyłacznie do
          matki. Oczywiście, jeśli pod jej nieobecność np. rozleje mleko i nie sprzątnie
          to możesz go poprosić by sprzatnął - ale jesli tego nie zrobi - od dalszych
          działań jest jego matka.

          No i niestety trzeba się pogodzić z faktem, że nastolatki są OGÓLNIE
          nieposłuszne -ale wyrastają z tego.

          Naprawdę polacam Ci udanie się po poradę do psychologa - najlepiej z żoną
          razem - by dowiedzieć się JAK działać by jak najlepiej ułożyć Wasze stosunki.
          Chalsia
        • wegatka Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 05.01.07, 01:33
          tabularaza2 napisał:

          > po roku wspólnego życia powinienem
          > już być głową rodziny.

          Źle Ci się wydaje. Spróbuj się postawić w sytuacji pasierba. Wyobraź sobie, że
          któregoś dnia matka oznajmia Ci, iż odtąd będzie z Wami mieszkał jakiś gość,
          o.b.c.y gość, którego nie lubisz i który zastąpi Twojego tatusia. Masz się go
          słuchać, bo on będzie głową rodziny. Przypomnij sobie jaki byłeś, co czułeś gdy
          sam miałeś 13 lat. Byłbyś szczęśliwy w takiej sytuacji? Wątpię. Jeśli nawet
          czasem masz rację, chłopak i tak będzie się przeciwko twemu zdaniu buntował, bo
          cała sytuacja jest dla niego bardzo trudna i w ten sposób okazuje swoje
          niazadowolenie. Dlatego powinieneś sobie odpuścić jego wychowywanie (od tego ma
          własną matkę) i w dodatku go o tym poinformować. To jest chyba jedyny sposób na
          to, żeby Ciebie kiedyś zaakceptował.
        • triss_merigold6 Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 05.01.07, 10:35
          Sorry ale fatalnie Ci się wydaje. Nie możesz decydować o wychowywaniu
          nastolatka na równych prawach, ponieważ ten nastolatek ma dwoje biologicznych
          rodziców. Lepiej się przyzwyczaj, bo brak posłuszeństwa u nastolatka jest dość
          standardową i powszechną postawą.
        • kicia031 Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 05.01.07, 11:49
          Być
          może jestem niecierpliwy bo wydaje mi się, że po roku wspólnego życia powinienem
          już być głową rodziny.

          Wybacz, ale musze to napisac: przybyles do 21 wieku w wehikule czasu ze
          sredniowiecza? czy mze z jeszcze wczesniejszych czasow? Jaka glowa rodziny? to
          bylo ostatnio w 19 wieku.
          Moze dla odmiany zaniast stawiac sie w sytuacji osoby najwazniejszej w domu i
          glownego decydenta zacznij byc dla zony partnerem i sprobuj ja wspierac w tym
          co robi - lacznie z wychowaniem jej dziecka.
          Taka postawe docenia oboje i moze z czasem zostamiesz zaakceptowany.
          Pisze moze, bo wiele juz popsules jesli chodzi o relacje z pasierbem, probujac
          nastolatka tresowac zgodnie ze swoimi pogladami na wychowanie dzicie, ktore jak
          rozumiem sa zupelnie teoretyczne, bo nie masz dzieci wlasnych?
          Odrobiny pokory i nieco bardziej nowoczesnego podejscia do ksztaltu rodziny
          zycze w Nowym Roku.
    • moofka Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 05.01.07, 11:38
      tabularaza2 napisał:

      > Jak mam się zachowywać? co robić?
      > od roku jestem Ojczymem; dla Trzynastolatka kolejnym, On rywalizuje ze mną,
      > nie słucha się, olewa mnie, jest chamski, starałem się po dobroci, później
      > karałem, ale wszystko jest bez skuteczne.
      > Może ktoś kto doświadczył lub doświadcza tego samego?

      a dlaczego on miałby cie słuchać?
      jesteś partnerem jego matki i na tym się skup
      jesli będziesz dla niej dobry, a ona z toba szczesliwa to on to doceni, moze
      nie teraz, moze pozniej, kiedy dojrzeje
      a dla niego jestes zupelnie przypadkowa osoba - to nie on cie wybral i nie masz
      praw rodzicielskich
      najmadrzej zrobisz probujac zostac jego starszym przyjacielem i tyle
      jak bedzie chcial oczywiscie
      jakie masz prawo cokolwiek mu zakazywac albo nakazywac?
      zadnego
      a matce na pewno tez nie jest milo wysluchiwac zarzutow posd adresem syna i jej
      posrednio jako matki, kwestionujac jego dobre wychowanie zarzucasz jej, ze
      sobie nie radzi, a na pewno nie zywisz dla niego dobrych uczuc - co widze ja i
      pewnie on tez
      i jesres dla niego nadto krytyczny
      odwal sie od chlopca i ich stosunkow, moja dobra rada
    • vharia Re: Ojczym nieposłusznego trzynastolatka 05.01.07, 11:44
      Doświadczałam, tylko z pozycji trzynastolatka (ki) właśnie.
      Wiele zrobić się nie da, ja bym radziła omijac i ograniczać możliwości konfrontacji (np. nie ruszać mu rzeczy, nie próbować czegoś kazać dla zasady itp). Obstawać za to twardo acz s.p.o.k.o.j.n.i.e przy swoim zdaniu, oczekiwać (ale nie egzekwować siłowo) szacunku- i czekać. Moim zdaniem musza minąć lata (ze dwa) zanim się sytuacja unormuje i nastepne lata (dwa? trzy?) anim się polepszy. Nie zadrażniać, nie dawać się wciągać w pyskówki, ani prowokować do utraty panowania nad sobą. Od czasu do czasu na spokojnie zadeklarować swoje dobre chęci.
      To nie jest łatwa sytuacja, duża jest do odegrania rola matki- nie wiem, jak ona sobie radzi i jak się znajduje. Nie każda matka potrfi. Życzę glównie cierpliwości, odporności i DOBRYCH CHĘCI, bo potrzeba ich wiele, pozdrawiam.
      • vharia PS 05.01.07, 11:58
        Doczytałam pozostałe posty. Dołączam sie do piszących, że nie masz prawa oczekiwać od chlopaka, że teraz Tobie będzie się dawał wychowywać i Ty zajmiesz pozycję głowy rodziny. Niestety taka jest specyfika rodzin "sklejanych" z roznych osób i trzeba to przyjąć z calym dobrodziejstwem inwentarza. Możesz oczekiwac szacunku (rozumianego np. jako grzeczne zwracanie się do Ciebie) ale nie możesz oczekiwać posłuszeństwa. W takim układzie możliwe jest partnerstwo i szacunek a nie uzyskasz tego NIGDY metadą nakazową. Tym młodym człowiekiem może zarzadzać (i to też już nie do końca) żona. Ustal z nią kompromisowe zasady, niech interweniuje, kiedy chłopak jest chamski/opryskliwy/może złośliwy. Za to Ty kategorycznie zrezygnuj z zapędów na przewodnika stada, bo wyraźnie o to iskrzy, już nie tylko między Tobą a chłopakiem ale nawet między Tobą a żoną. Musicie wypracować kompromisowe zasady współdzialania, bo sie rozpadniecie, czego oczywiście nie życzę.

        BTW, na forum macochy oprócz pewnej liczby cennych rad możesz się też doczekać serii porad, jak rozwydrzonego psierba usadzić na de, jak bardzo koniecznie musisz wziąć go w karby i nauczyć moresu. Tego akurat baaaardzo nie polecam...
        • lianis Re: PS 06.01.07, 14:38
          Odnosze wrazenie ze zabraklo miejsca na kompromisy pomiedzy dajacymi rady a
          ojczymem... Bycie glowa rodziny wywodzi sie z czasow na dlugo przed
          sredniowieczem i w dalszym ciagu jest jak najbardziej aktualne. W jaki sposob
          13 latek ma miec szacunek dla kogokolwiek skoro nie posiada wzoru mezczyzny, w
          jaki sposob sam bedzie mogl byc dobrym mezem i ojcem skoro w tym momencie nie
          ma praktycznie kontaktu z wlasnym ojcem a ojczym ma dac soba pomiatac.
          Zastanowcie sie bo to co opowiadacie to jakies herezje, ze jak nabalagani to
          mozna takiego osobnika grzecznie poprosic zeby posprzatal??? przeciez on tego
          nie zrobi bo niby czemu, matka wroci do domu to wg slow niektorych z Was skoro
          nie ma juz pelnych praw decyzyjnych bo dziecko juz za duze tez jedynie co moze
          to poprosic... po czym sama wziac i posprzatac.
          Dziecko w tym wieku jest jeszcze nieuksztaltowane, rzadko ma wlasne opinie nie
          polegajace na zasadzie na zlosc matce odmroze sobie uszy i wychowanie
          bezstresowe?? nauczy go tylko tego ze moze sobie pozwolic na wszystko i z nikim
          nie musi sie liczyc.
          Osobiscie nie uwazam ze bierna postawa ojczyma moze jakkolwiek sytuacji pomoc,
          aczkolwiek zdecydowanie potrzebne byloby wspolne malzenskie ustalenie kierunku
          wychowawczego.
          • chalsia Re: PS 07.01.07, 22:43
            > Dziecko w tym wieku jest jeszcze nieuksztaltowane, rzadko ma wlasne opinie
            nie
            > polegajace na zasadzie na zlosc matce odmroze sobie uszy i wychowanie
            > bezstresowe??

            Widać sądzisz po sobie, jakim byłeś/byłas w wieku 13 lat.
            Ja akurat byłam inna.
            Chalsia
            • tabularaza2 ojczym 21.01.07, 18:04
              Bardzo dziękuje za wszystkie wypowiedzi... zaskoczyły mnie w większości i dały
              dużo do myślenia.
              Wzajemne olewanie przyniosło malutką zmianę, bo jest mniej sytuacji
              konfliktowych. Bardzo nieudolnie i powoli obaj staramy się.
              Moje naiwne wyobrażenia o tym jak pięknie mogłoby być, pękły jak bańka mydlana.
              Jest rodzina a z nią radości i problemy.
              Kiedyś czytając i słysząc o złych macochach i ojczymach nie wierzyłem, że w
              rzeczywistości istnieją - taraz mogę tak być postrzegany przez pasierba...
              szkoda, że tak mało mówi się o ich zachowaniu.
              • triss_merigold6 Re: ojczym 21.01.07, 18:28
                Przypuszczam, że życie w rekonstruowanej rodzinie dla nikogo nie jest łatwe,
                zwłaszcza, że nie masz kontaktu z przedszkolakiem tylko z nastolatkiem.
                Pocieszę Cię: z ojcem biologicznym w pełnej rodzinie też chłopak by w pewnym
                momencie "walczył" w ramach normalnego, zdrowego buntu i dorastania.
                On nie musi Cię akceptować jako ojca, Ty nie musisz go kochać.
                Nastolatki własnym rodzicom dają nieźle popalić czasami a co dopiero osobom,
                które wchodzą do rodziny i budują nowy układ.
                Nieposłuszeństwo, marudzenie, bałaganiarstwo, zapominanie, wieczne "zaraz",
                niepunktualność, zmienne nastroje to dość typowe dla wieku pokwitania tyle, że
                rodzone dziecko mniej ostro byś oceniał.
Pełna wersja