nini6
08.01.07, 10:55
Witam
Proszę o pomoc w sprawie, która jest dla mnie nowością w mojej „karierze” mamy.
Mam prawie piętnastoletniego syna, jedynaka. Z jego ojcem jestem rozwiedziona,
od pięciu lat mieszkam z moim partnerem. Z moim byłym mężem utrzymujemy
poprawne kontakty, mały widuje się z ojcem w święta, ferie itp.(dzieli nas
odległość 400 km .)
Otóż mój syn się zakochał. W jego wieku to najzupełniej normalne, burza
hormonów, pierwsze miłości, itp. Jego wybranka to miła dziewczyna, rok starsza
od niego.
Przez kilka miesięcy spotykali się często, zazwyczaj u nas w domu-
przychodziła w soboty, niedziele, widują się też w szkole bo chodzą do tego
samego gimnazjum. Mama dziewczyny jest bardzo przeciwna ich znajomości(bo
jakoś „związek” nie przechodzi mi przez klawiaturę…

tak powiedział mój syn,
kiedy go zaczęłam pytać o szczegóły-dlaczego nie idzie z rewizytą do B.,
dlaczego rozmawiali u niej na klatce schodowej a nie w mieszkaniu, czemu B.
nie może jechać z nami na basen. Syn mówi, że to dlatego,że B. parę razy
została zostawiona przez chłopaka i bardzo cierpiała. Być może nie podoba się
jej także image mojego syna (ogolony łebek, trochę pryszczyków, chudzielec
niewysoki, wojskowe ciuchy), ale to młodzian z kindersztubą.
No i teraz mój syn został zostawiony przez B.
Przed Świetami. Przez kilka dni nie mogłam patrzeć jak leży w swoim pokoju z
oczami utkwionymi w sufit. Albo beczy (oczywiście krył się z tym , ale to
widać). Albo wącha jakieś drobiazgi od B. bo jeszcze nią pachną. Nie chciał
prawie ze mną o tym rozmawiać. Próbowałam kilka razy, nie nachalnie, i nic.
Mamy ze sobą dobry kontakt, nie ma tematów tabu, urodziłam go mając 18 lat i
myślę, że to m.in. pozwala się nam dobrze rozumieć. Mój partner trochę go
rozruszał, wymyślał mu rozrywki, zabierał w różne miejsca, żeby trochę się
rozerwał. Następnie syn pojechał na Święta do ojca, wrócił spokojniejszy, z
dystansem podchodząc do sprawy- tak mi się zdawało. W tą sobotę bardzo się
zdziwiłam (ale nie dałam tego po sobie poznać oczywiście), bo B. zjawiła się u
nas. Ja i mój partner wyjechaliśmy do sklepu i jak wróciliśmy to znowu- syn
siedzi po ciemku w swoim pokoju, zasmarkany, nie chce rozmawiać o tym, co się
stało.
Nie wiem, co mam robić. Z jednej strony to uczucie nastolatka, tylko i aż, bo
sama pamiętam jeszcze, jak w tym wieku potrafią to być silne emocje.
Z drugiej strony B. zaczyna mnie prawdę mówiąc nieco drażnić. Zerwała z moim
synem znajomość bliższą, nie wiem, po co do niego przychodzi. Mam wrażenie, że
go celowo drażni, może chce, żeby cierpiał tak, jak ona cierpiała po tym jak z
nią zerwano… Najchętniej powiedziałabym jej ,żeby już do nas nie przychodziła.
Powiedzcie, mi, czy jestem przewrażliwioną matką, mówiącą, że ”synowa” jest „be”?
Co mam robić w tej sytuacji, poza powtarzaniem synowi, że współczuję mu, że
będzie dobrze, że jeśli chce pogadać… Czy powiedzenie B. że ma do nas już nie
przychodzić nie będzie śmieszną ( w gruncie rzeczy ) ingerencją w ich
nastolatkowi świat? Czy mam się wtrącać w tą znajomość w taki sposób? Wiem, że
mój syn dorasta, że już nie mogę go przed wszystkim chronić, że czas na jego
własne życie z jego dobrymi i złymi chwilami.
Ale ciężko się ogląda swoje dziecko w takim stanie.
Pozdrawiam