Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki?

09.01.07, 15:45
Ma 12,5 roku, od prawie pięciu lat mieszkamy z "drugim tatą", z bioojcem ma
dobry kontakt, drugiego tatę bardzo kocha, mówi na niego tata, spędzają razem
dużo czasu...
Od początku nowego związku córka, mimo że bardzo przeżyła rozwód mój z
bioojcem, wierci mi dziurę w brzuchu o siostrzyczkę. Cóż, mamy zamiar
spróbować mieć tęże siostrzyczkę i powiedzieliśmy jej parę miesięcy temu, że
będziemy próbowali, ale dopiero jesienią obecnego roku.
Od tego czasu Elka kompletnie zwariowała:
- co drugie zdanie zaczyna od "jak będzie siostrzyczka to..."
- ogląda Super Nianię, żeby się przygotować do wychowywania "bo muszę sobie
umieć poradzić tak jak trzeba a nie byle jak"
- wybrała wózek
- wybrała imię
- martwi się, co będzie jak siostrzyczka jej nie polubi
- uznała ostatnio, że nawet braciszek mógłby być...(przedtem nie wchodził w
grę).

I tak się zastanawiam, kurczę, o co chodzi? Bo stopień zaangażowania w temat
wydaje mi się nieco przesadzony.
Boi się konkurencji, tego że tata będzie bardziej kochał biologiczne dziecko
niż ją, i w ten sposób oswaja problem, czy ... No właśnie, czy co?
Co Wy na to?
    • faq o/t 09.01.07, 16:18
      cudowne okreslenie smile bioojciec smile)))))))
    • bonkreta Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 09.01.07, 16:42
      Domowa psychoanaliza wink - być może z jakiegoś powodu uznała, że Wasz związek
      jest zagrożony i uważa, że nowe dziecko go scementuje. Dziecko ma być niejako
      gwarancją, że rodzina będzie w całości i w dobrej formie
    • bri Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 09.01.07, 16:50
      Fajnie jest mieć prawdziwą lalkę do zabawy. Myślę, że to głównie o to chodzi.
      To chyba nie jest nic niezwykłego, wiele dziewczynek ma takie marzenia. To
      troche tak możliwość sprawdzenia się w roli przyszywanej matki.
      • verdana Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 09.01.07, 17:30
        Obawiam się, ze główna przyczyna entuzjazmu jest brak doswiadczenia. twoja
        córka wyobraza sobie, jak to bedzie pieknie opiekowac sie takim maleństwem, jak
        to będzie madra i starsza siostra, jak będzie "dorosła".
        Tylko pamietaj i ze obie może cie się gorzko rozczarować. Moze być tak, ze
        pokocha i zaakceptuje dziecko od pierwszego spojrzenia, ale może być i tak, ze
        poczuje się odtracona, zazdrosna, na drugim planie i że dziecko - choćby
        przejściowo - znienawidzi. i Ciebie przy okazji.
        Oba scenariusze są normalne.
        Moja córka szalenie się cieszyła na mlodszego brata, a potem przez rok z trudem
        dochodzila do siebie...
    • ma.pi Re: A mojego syna? 09.01.07, 17:52
      Nie powiem Ci dlaczego Twoja corka tak reaguje, pewnie dlatego, ze mysli ze
      miec rodzenstwo to tak fajnie :o).

      Ja mam w domu jeszcze gorszy przypadek :o). Moj najstarszy 12-sto letni syn tez
      sie ciage dopytuje o wiecej rodzenstwa (a ma brata i siostre). Takze w jego
      przypadku to juz nie widze zadnego sensu takiego postepowania, bo on wie czym
      to grozi :o) - posiadanie mlodczego rodzenstwa. A on jest entuzjastycznie
      nastawiony do potencjalnych nastepnych dzieciaczkow.

      Czy ktos jest w stanie zdiagnozowac ten beznadziejny przypadek ??? :o)


      Pozdr.
      • verdana Re: A mojego syna? 09.01.07, 18:00
        Nie pocieszę Cię, bo to się może źle skonczyć. Mój też był nastawiony
        przychylnie (moze nie entuzjastycznie) do nadchodzacego rodzeństwa. No i finał
        jest smutny, niestety. Kończy psychologię kliniczną, dodatkowe studium
        pedagogiczne i chce zajmowac się dziećmi.
        Wiec reaguj, póki jeszcze jest szansa, ze może choć Twoj zostanie inżynierem...
        • anulex Re: A mojego syna? 09.01.07, 22:11
          Ciekawe. Ja też marzyłam o siostrze. Napisałam nawet list do Mikołaja, że nie
          chcę nic innego, tylko rodzeństwo wink Głupia nie wierzyłam, jak koleżanki
          mówiły, że to wcale nie jest takie fajne. Wybrałam imię. Bałam się zbliżyć do
          siostry przez pierwszy dzień, bo pielęgniarka powiedziała, że trzeba uważać,
          żeby jej nie uszkodzić. Potem było już tylko gorzej wink I... studiuję
          pedagogikę wink
      • mankencja Re: A mojego syna? 09.01.07, 18:18
        a w jakim wieku jest jego rodzenstwo? bo w przypadku, jeśli róznica jest
        niewielka, przyczyną również może być - jak już ktoś wcześniej stwierdził -
        brak doświadczenia. też przechodzilam taki etap, chociaz mam brata. jest on
        jednak tylko 3 lata ode mnie mlodszy, toteż nasze wzajemne relacje były i sa
        raczej "partnerskie" - współdziałanie/walka (nie jakaś zażarta, na
        zasadzie "mamo, bo on mi zabrał", "bo ona mnie przezywa", raczej norma w
        rodzeństwie) - nigdy tak naprawdę się nim nie opiekowałam.
        • ma.pi Re: A mojego syna? 09.01.07, 19:08
          Rodzenstwo, brat lat 6 i siostra 1,5 roku. Takze doswiadczenie w tym jak
          mlodsze rodzenstwo moze byc "upierdliwe" ma, a takze, ze trzeba mu ustapic i
          zabawic tez. I wcale go to nie zraza. Takze chyba jakis nieuleczalny
          przypadek :o).

          Verdana, to naprawde takie nieszczescie, ze chlop z dziecmi pracuje :o).
          No, moj na dzien dzisiejszy to lotnikiem chce zostac, albo chyba raczej
          lotnikiem-kaskaderem, bo wszystkie wypadki lotnicze ma juz obcykane. I po
          ogladnieciu tych wszystkich katastrof wcale do samolotu sie nie boi wsiasc.

          Pozdr.
          • verdana Re: A mojego syna? 09.01.07, 19:34
            Nieszczęście? Nie! Tylko mam ponurą wizję utrzymywania syna do końca moich dni.
            Zreszta córki, ktora za dziećmi nie przepada też...
            • maksimum Re: A mojego syna? Szczesciara. 17.01.07, 23:34
              verdana napisała:

              > Nieszczęście? Nie! Tylko mam ponurą wizję utrzymywania syna do końca moich
              dni.
              > Zreszta córki, ktora za dziećmi nie przepada też...

              Wiekszosc rodzicow marzy by choc jedno dziecko zostalo z nimi na stare lata.
              Ty to masz szczescie!
              U mnie syn jest opiekunczy i zajmowal sie swoja mlodsza siostra,ale i tez umie
              sie wszedzie znalezc,a corka bardzo latwo nawiazuje nowe znajomosci i kontakty.
              Zeby tylko nie wyprowadzili sie z NYC.
            • wieczna-gosia Re: A mojego syna? 18.01.07, 08:47
              Verdana rownie dobrze mogl nie miec pociagu do dzieci i zostac np. historykiem smile)
    • street_pop Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 09.01.07, 20:12
      A ja myslę, ze czynienie to "domomowej psychoanalizy" jest trochę przesadzone.
      jesli dziewczynka jest jedynaczka (a tak wynika z wypoeidzi autorki postu), to
      ma naturalna potrzebę posiadania rodzenstwa - jak większosc jedynaków. Miec
      rodzenstwo - to doznac jednej z najbardziej podstawowych, wspaniałych więzi
      międzyludzkich, jakie istnieją (choc wiadomo, że róznie bywa w rodzenstwach,
      niemniej ONO PO PROSTU JEST I FUNKCJONUJE W ZYCIU CZLOWIEKA)i to jest taka więż,
      która rzadko doceniamy na codzień bo niejako jest ona rutynowa. Cos bardzo
      codziennego, powszechnego. A ona tego nie ma, nie ma takiej więzi więc bardzo
      tego pragnie. Większośc dzieci chce miec rodzenstwo, chce wiedzec, miec
      swiadomosc "nie jestem sam/a". Moja kolezanka,(wychowana w rodzeństwie, w
      konflikcie z bratem), która długo zastrzegała się, że jej córka bedzie
      jedynaczką (czytaj: bo ona sama ma brata, z którym ma złe stosunki), nagle
      zachodzi w przemyslana, zaplanowaną ciążę i mówi: "Nie mozna byc egoistą, nie
      moge obciążac małej byciem samą ani wszystkimi ciężarami związanymi z nami,
      rodzicami, naszymi oczekiwaniami kiedystam. To, ze mój brat i ja - trudno. Ale
      pomiędzy moimi dziecmi nie musi tak byc. I to wyłącznie ode mnie zalezy."

      4-latek latem moze miec poczucie że pojawia sie konkurent - następne dziecko i
      czuc się zagrozony z tego powodu. Ale 12-letnia dziewczynka rozumie znacznie
      więcej i tym bardziej jesli oczekuje siostry/brata - szanse na więź są większe.
      Ja myslę, że cudownie byłoby powiększyc rodzinę! I nie wydaje mi się by była
      zagrozona powtórnym rozbiciem rodziny skoro z bioojcemsmile ma dobre relacje, z
      ojczymem i mamą tez, i traktowała rodzenstwo jako swoisty wętyl bezpieczeństwa.
      Myslę, że w tym wypadku nie ma co dzielic wlosa na czworo. Dzieci po prostu chca
      miec brata albo siostrę - jak świat światem tak było, jest i bedzie. Pozdrówka!
    • vharia Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 09.01.07, 21:35
      Na początek nieco "przepsychologizuję": skoro akcepuje Wasz związek, jest zadowolona, ze jesteście razem a jednocześnie pamięta, że poprzedni (z jej "bioojcem") się rozpadł, to może pragnie Was mocniej skleić? Większa rodzina, to jednak trwalsza rodzina a młodsze dziecko do tego będzie "wspólne".
      wink
      Tak czy siak, pisząc poważnie, nie martwiłabym sie sytuacja wcale, mooooże tylko zaaplikowała jej kilka ochładzających informacji, jaki minusy mają niemowlętasmile, tak zapobiegawczo, nic wiecej. Bo całość wygląda bardzo fajnie i zaczęłabym się na Waszym miejscu starać, nie ma co czekać...
      smile
    • nisar W kwestii formalnej! 09.01.07, 21:59
      Nigdy nie opowiadałam Elce o ślicznych, różowiutkich, uśmiechniętych
      niemowlaczkach, które płaczą wyłącznie wtedy, kiedy CHCE SIĘ je wziąć na ręce,
      zasypiają na komendę, przesypiają noce, nie chorują itp.
      Raczej roztaczam przed nią wizje nieco ponure: wrzaskun absorbujący rodziców,
      niewyspaną matkę która i bez tego nie grzeszy cierpliwością, mniej pieniędzy,
      udupienie w domu, obsrane pieluchy i obrzygany każdy ciuch, w którym zachce się
      człowiekowi wziąć toto na ręce.
      W zamian - bezzębny uśmiech, głośny pisk z radości na twój widok, przytulenie
      miękkimi łapkami i - kiedyś - jakieś "tofam ciem".
      Staram się nie przesadzać z opisem koszmaru, jaki nas czeka, ale stanowczo nie
      ukazuję kwestii w pięknym różowym kolorze...
      Ale może ona w to nie wierzy?
      • verdana Re: W kwestii formalnej! 09.01.07, 22:08
        Nie wierzy. Nikt, kto nie miał dziecka, nie jest w stanie w to uwierzyć...
        A na marginesie - najtrudniejsz będzie , jak wiem z doświadczenia, utrzymanie
        Twojej córki w roli siostry, a nie matki. I chyba o tym należałoby pomówic już
        teraz, choćby dlatego, ze zaczyna się interesować programami o wychowaniu.
        Dziecko nie może mieć trojga rodziców (w moim wypadku czworga...), bo zwariuje.
        Starsze nie moze czuć się odpowiedzialne za młodsze, bo zostanie psychologiem,
        a w dodatku niezgodnie z teorią będzie tępić młode (argument "Bo na nim mi
        zalezy").
        Bardzo trudne jest, przy takiej róznicy wieku sprawić, by między dziećmi były
        takie kontakty jak między rodzeństwem. To Wy, w dotychczasowym składzie
        będziecie jedna grupą "dorosłych", a Wasze nowe dziecko - drugą. Kazda próba
        przesunięcia starszej corki do grupy "dzieci" bedzie już niemożliwa - i w tym
        problem.
        Musisz to sobie przemyśleć i obgadać z córka - bo zobaczysz, jak córka powoli
        wejdzie w role tesciowej, krytykujacej (często słusznie, niestety) Twoje
        posuniecia wychowawcze.
    • rycerzowa Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 10.01.07, 09:42
      Wytłumaczenie podobnych ciągotek jest jak najbardziej naturalne: tylko dla nas
      12-latka to mała dziewczynka; tak naprawdę jest już młodą kobietą (pewnie ma
      miesiączkę?)i stąd się biorą podświadome marzenia o macierzyństwie.
      Młodsze rodzeństwo jest wspaniałym skanalizowaniem tych pragnień.
      (Mam siostrę młodszą o prawie 12 lat).

      PS. Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, o co tak naprawdę chodzi.wink
    • rycerzowa Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 10.01.07, 09:45
      verdana napisała:

      > Nieszczęście? Nie! Tylko mam ponurą wizję utrzymywania syna do końca moich dni.
      >

      Trochę optymizmu, Verdano!
      Ma chłopak szczęście do matki z... no wiesz, z czym, to może mu się i taka żona
      trafi.wink
    • asia889 Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 10.01.07, 09:47
      > I tak się zastanawiam, kurczę, o co chodzi? Bo stopień zaangażowania w temat
      > wydaje mi się nieco przesadzony.
      Myślę, że ona od bardzo, bardzo dawna marzyła o rodzeństwie. Jak sama piszesz conajmniej 5 lat! To, że pragnie siosty, znaczy, że zależy jej na bliskiej osobie, z którą będzie się rozumiała lepiej niż z mamą. Pewnie też chce trochę 'pomatkować', ale moim zdaniem to zupełnie normalne.
    • jasiekmiki nie wnikać 13.01.07, 08:45
      A po co Ci wiedzieć dlaczego tak się angażuje. Może to zwyczajna cecha jej
      osobowości. Wyluzuj. Masz z nią doskonały kontakt to nie wnikaj. Ciesz się z
      tego co masz.
      • moniqep Re: nie wnikać 17.01.07, 19:01
        Po prostu nie chce byc jedynaczka i pragnie rodzenstwa. Ja tez meczylam rodzicow
        o siostrzyczke (wyszedl braciszek) super sie cieszylam. Moja coreczka choc ma 3
        latka jest napalona na bobaski i ciagle mowi ,ze chce braciszka nie siostrzyczke
        ,ze da mu na imie Franio i ,ze bedzie kapac,ubierac,przewijac. Niektorzy tak
        maja. To chytba lepiej,niz by miala stroic fochy ,byc zazdrosna i miec pretensje
        ,ze "jak mogliscie jej to zrobic i przyniesc do domu wrzeszczacego bachora" -
        takie reakcje na rodzenstwo maja niektorzy.
    • mortysia79 Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 17.01.07, 22:46
      Moim zdaniem to normalne zachowanie. Miałam podobną sytuację z synem. On ma
      teraz 8 lat i od około 3 lat domagał się rodzeństwa. W końcu udało się. Gdy
      chodziłam w ciąży syn był prawie moim cieniem, mówił do brzuszka, przytulał się
      do niego, "dbał" o mnie jak tylko potrafił, wiedział że rodzeństwo będzie dla
      niego, wyproszone i wyczekane dlatego był tak bardzo podekscytowany. Teraz ma
      już 3 miesięczną siostrzyczkę i wciąż jest bardzo zaangażowany w rolę starszego
      brata i podobnie jak Twoja córcia wciąż mówi co będzie jak... kiedy dorośnie...
      co będzie mogła... kto będzie przy niej mógł... co będzie jeśli... itd. Chyba
      nie masz się czym przejmować i możesz być pewna że będziesz miała zawsze chętną
      i zaufaną parę rąk do pomocy przy dzidziusiu a wiec że będzie Ci potrzebna smile
      Pozdrawiam
      • andaba Re: Jak ocenilibyście zachowanie mojej córki? 18.01.07, 20:28
        Podobnie zachowywał się mój średni syn.
        W wieku niespełna czterech lat dostał bzika na temat - mamusiu urodź mi dzidziusia (był świadomy czym to pachnie, bo miał młodszą siostrę, ale chciał jeszcze). Gdy już dzidziuś sie począł (oczywiscie nie z powodu prośby syna, przypadkiem mieliśmy podobne plany) był szczęsliwy. I jest szczęśliwy do dziś - zawsze ma dla braciszka czas, zawsze chętnie się z nim bawi... Wprawdzie słyszałam niejednokrotnie, że najwięcej zajmuję sie małym (bo to taki problemowy pechowiec jest) to jednak go lubi.
        Myślę, że córce najzwyczajniej może się podobac perspektywa posiadania w domu dzidziusia. Choć niewykluczone, ze przestanie jej się to z czasem podobać, ale tak duża różnica wieku chyba dośc dobrze wróży.
Pełna wersja