lamia26
12.01.07, 13:04
Jestem "macochą" dla 9 letniego syna mojego partnera.Mieszkamy i "tworzymy
rodzinę" od 2 lat.5 lat temu matka i ówczesna żona mojego partnera wyjechala
za granicę.Od tego czau 2 x do roku przyjeżdźa do kraju aby się nim zajmować.
Życie zafundowalo chlopcu wielki stres,który do tej pory trwa przez jego
tatę.Skoro matka wyjechala to dlaczego poteguje on cierpienie dziecka???
Nigdy z ust matki(dzwoni codziennie)nie slyszalam złego słowa na ojca.Nie
obciąża ona umyslu malego w tak perfidny i podly sposób jak czyni to ojciec...
Z częstotliwością do tygodnia słyszę w domu wypowiadane przez niego
zdania:"twoja matka jest szmatą bo cię zostawiła","wyjechala bo wolala się
bawić i balować po wyspach zamiast z tobą...,"wolała innego faceta niż
ciebie"...Jeszcze niedawno wywoływalo to płacz dziecka.
Zdaża się ,że jest on krytykowany w bardzo dosadny sposób.Jest chłopcem
inteligentnym,oczytanym.Bardzo dobrze się uczy.Niestety jest chory na
chroniczny nieżyt dróg oddechowych i kaszle...ma też słabą kondycję
fizyczną.Jest ospały i powolny.Nie ustaje w tym zakresie krytyka ojca ,ktory
porównuje go do swojego teścia"niemoty".za każde spóźnienie do szkoły
(chroniczne)jest obwiniane dziecko.Ojciec nie może wstać rano"bo nie może w
nocy spać przez ten kaszel".Przy wyjściu z domu codzienna awantura i czasem
płacz malego!
Zauważyłam ,że chłopiec stresuje się przy ojcu a każde
wtargnięcie "tatusia"do domu po pracy wywoluje nerwowe dygnięcia...mam na to
1000 dowodów.Dziecko okalecza palce.
Dziecko chcialoby spędzać wakacje u mamy.Ojciec się jednak nie zgadza .Boi
się ,że syn moglby nie chciać wrócić"otumaniony wakacyjną atmosferą".Wmawia
mu,że"tatusiwi serce pęknie jak wyjedziesz".Chłopiec jest wrażliwy i czuje
się za ojca odpowiedzialny.Jak głośno wyraża swoje pragnienie wyjazdu(ojciec
odpowiada)"jak chcesz do tej...wyjechać to wystawiam ci walizki i wynoś
się .Zadzwoń i niech po Ciebie przyjedzie...co nie masz nawet jej numeru
telefonu..."
Przy podawaniu lekarstw "no co ,mamusia jest taka kochana a kto ci lekarstwa
podaje i dba o ciebie jak jesteś chory?".I tak jest non -stop!!!!
To ja odbieram telefony od matki chłopca.Chociaż mam zakaz podawania jej do
rozmowy chłopca.Czułam się jak podła kiedy (przez jakiś czas)nie robilam tego.
dziecko patrzylo na mnie i pytało "czy mamusia dzwonila"?Odpowiadałam:"nie to
do mnie","pomylka"...a on czekał.
Za każde moje napomknięcie,że byla dzwonila jestem krytykowana i
podejrzewana o konspiracje:"ciebie też otumaniłą ,spryciara","ja tylko od
ciebie oczekuje ,że nie będziesz mu dawala jej do telefonu","a może macie
jakiś wspolny plan"?
CZUJĘ SIĘ JAK W PIEKLE!Nienawidzę oszukiwać dziecka.Nie będę tego robić.mamy
wspolny uklad.On nie muwi ojcu,że rozmawial z matką.Boi sie tego ale milczy i
czeka na telefony od niej.
Kiedyś starałam się być bezstronna.Niestety tak się nie da.Widzę ,że matka
chce być z dzieckiem.Boi się byłego męża.Nie ma jak go zabrać.jak
przyjechalaby do kraju...on by ją zgnębił.Grozil jej(nawet przy mnie)...\
a na zewnątrz jest takim kryształowym człowiekiem.Wspaniałym ojcem i
mężem.Wszyscy go podziwiają i szanują.Osiągnął sukces,stworzyl :dom" po raz
drugi...powstał po tragedii jaką przeżył z "niewierną"żoną ,która go
zostawiła z malym dzieckiem.
Może uciekla?
PS>Tekst nie jest fikcją literacką...