metoda odpowiedzialności zbiorowej

16.01.07, 12:23
Czy stosowanie odpowiedzialności zbiorowej jako metody wychowaczej w szkole
jest właściwe? W moim pojęciu wszystko krzyczy na nie...
Staram się byc obiektywna, choć nie ukrywam, że skutki tej metody dotknęły
moją córkę.Sytuacja powtarza się i na lekcjach angielskiego, i na lekcjach
matematyki, a czasem na lekcjach chemii. Polega głównie na tym, że
nauczyciel, który zniecierpliwi się "rozgadaniem" klasy robi natychmiast
karniaka - czyli kartkówkę ze świeżo przerabianego materiału dając
jednocześnie minimalny czas na napisanie odpowiedzi (np 3 minuty dla trzech
trudnych zadań z matematyki). W efekcie większość ocen to "0".
W klasie córki jest kilkoro uczniów o mniej spokojnym temperamencie, ale
cierpią za nich pozostali.
Dobrze pamiętam czasy szkolne i każdy przejaw "niesprawiedliwości społecznej"
bardzo mnie bolał i często zmuszał do interwencji - oczywiście na miarę moich
możliwości.
Mój dylemat w powyższej kwestii jest taki: czy powinnam porozmawiać z
wychowcą klasy, z nauczycielami, czy nie wtrącać się i pozwolić im na
budowanie autorytetu w ten kontrowersyjny dla mnie sposób? Będę wdzięczna za
każdy komentarz.
Pozdrawiam
    • acorns Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 12:36
      Należy interweniować, ponieważ:
      1. skoro podpadł Kowalski, to niech Kowalski ponosi konsekwencje. Jak sąsiad
      pobije sąsiada to cały blok ma iść do pierdla?
      2. inni uczniowie powinni zachowywać się dokładnie tak samo jak winowajca,
      skoro są tak samo karani pomimo, że nic nie zrobili.
      3. kartkówka jest formą sprawdzania wiedzy uczniów a nie formą ich karania
      4. czym w takim razie jest zdobywanie wiedzy, skoro jej sprawdzanie jest formą
      karania?
      • piastka Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 12:42
        Dzięki acorns. Dla mnie to też jest takie "pójście na łatwiznę".
    • izabela1976 Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 12:36
      Ja bym chyba interweniowała, ale tylko w sprawie czasu jaki jest przeznaczony
      na kartkówkę. Tak by dzieci, które uważały na lekcji zdążały z napisaniem czy
      rozwiązaniem zadań.

      A jak do tego podchodzą dzieci, tj. czy interweniują u swoich kolegów i
      koleżanek dzięki którym piszą karniaki?
      • piastka Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 12:41
        Chyba do tego dojrzewają. Na razie to I klasa gimnazjum i choć zdążyli się
        bardzo polubić (podobno) to wciąż jeszcze są trochę zdezorientowani...

        Może masz rację, że sama forma karniaka może byłaby jeszcze do przyjęcia, gdyby
        nie ten limit czasu, który z góry nie daje szans...
    • makurokurosek Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 12:51
      hej
      Jeszcze nie mam problemów szkolnych z moim maleństwem ale do niedawna czasami
      chodziłam na wywiadówki do sporo młodszego brata. Spróbuj zrozumieć nauczycieli
      im trudno jest często zapanować nad klasą, tym bardziej że właśnie rodzice tych
      najbardziej niesfornych dzieci najbardziej krzyczą o niesprawiedliwości i złym
      podejściu nauczycieli. Podejrzewam że nauczyciel w ten sposób chce sprawić by
      zachowanie niesfornych uczni było potępiane przez kolegów, nie sądzę aby te
      oceny były poważnie brane pod uwagę raczej mają charakter pouczający. Na twoim
      miejscu poczekała bym do wywiadówki i na forum rodziców zwróciła uwagę na
      niesforne zachowanie konkretnych dzieci przez które dzieją się takie a nie inne
      sytuacje. Bądźmy szczerzy gdy wychowawczyni mówi do rodziców dziecka o jego
      problemach , ci robią z niego aniołka jeżeli potwierdzi to grupa innych
      rodziców, wówczas będą oni zmuszeni podjąć konkretne kroki przeciwdziałające
      takim sytuacją. Nie zrzucajmy wszystkiego na nauczycieli. To co ja widzę na
      wywiadówkach to jest koszmar
      • verdana Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 17:30
        Ja jestem za, a nawet przeciw. Jako rodzic i osoba obdarzona poczuciem
        sprawiedliwości i zdrowym rozsądkiem jestem przeciw. Odpowiedzialność zbiorowa
        nie może być stosowana i tyle.
        Jako były nauczyciel, niestety, mam na ten temat zdanie mniej radykalne. Gdy
        jest jasne, ze pięć osób rozwala lekcję, nie ma mowy o "karniaku". Ale często w
        klasie jest szum, trochę osób gada - i nie ma siły - nie powiem kto gada, a kto
        słucha. Kto odpowiedział, bo kolega go zapytał, a kto zaczął dyskusję. Czy szum
        spod sciany to jeden gadający facet, czy parę osób. I wtedy, po
        kilku "uciszaniach" zarzadzałam kartkówkę. Z możliwością korzystania z notatek.
        Ci, co słuchali mogli wręcz zostać nagrodzenie - mieli notatki i dostawali
        dobry stopień.
        Ale nie urządzilabym tak kartkowi z powtórzenia - bo wtedy kary i nagrody
        zostałyby przydzielone losowo.
        • mamosz Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 20:17
          verdana jak zwykle strzal w dziesiatke-mam to samo doswiadczenie i jakby tu
          powiedziec rozdwojenie jazni.Swoja droga musze powiedziec ze naprawde b.lubie
          czytac twoje wypowiedzi bo sa wywazone i niezwykle rozsadne.Pozdrawiam
      • malila Re: metoda odpowiedzialności zbiorowej 16.01.07, 22:46
        Ja również próbuję zrozumieć nauczycieli, ale wszystko się we mnie burzy, kiedy
        moje dziecko systematycznie ponosi odpowiedzialność za kilku kolegów. Kiedy ono
        się stara, dokłada wszelkich sił, ale co z tego.
        Swoją drogą dość naiwne wydaje mi się przekonanie, że te spokojniejsze,
        pilniejsze i zdyscyplinowane dzieci będą nie tylko miały wpływ na tych bardziej
        rozgadanych i mniej przejmujących się, ale że będa miały na nich większy wpływ
        niż nauczyciel.
Pełna wersja