babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy?

12.04.03, 13:52
Drogie mamy, moze doradzicie mi co mam robic. Za dwa miesiace wracam do pracy
(na szczescie tylko na pol etatu) i moj 4 miesieczny synek bedzie wymagal
czyjejs opieki przez 3 dni w tygodniu. Moja mama zaoferowala sie nam pomoc.
Wszystko byloby swietnie tylko ze ja mam watpliwosci jak ta nasza wspolpraca
bedzie sie ukladac. Dodam, ze ze wzgledu na odleglosc jaka nas dzieli mama
zamieszkalaby z nami (dom jest na tyle pojemny, ze z ewentualnym brakiem
miejsca nie powinnismy miec problemow). Tak wiec w praktyce bylaby obecna
caly czas.
Troche boje sie ewentualnych przepychanek na temat wychowania czy karmienia
dziecka. Tyle sie zmienilo w ciagu tych dwudziestu kilku lat gdy sama bylam
dzieckiem.
Jakie sa Wasze doswiadczenia z babciami, zlobkami i opiekunkami?
Co bedzie najlepsze dla dziecka i dla nas?

Asia i Jasiu
    • libra.alicja Re: babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy? 12.04.03, 14:16
      Też się nad tym zastanawiałam, choć jeszcze nie muszę się decydować.

      Argumenty za babcią-opiekunką:
      1) dla niej dziecko jest najważniejsze, wnuka nie skrzywdzi,
      2) zależy jej na rozwoju dziecka, więc będzie mu czytać, spiewać, itd.
      3) pracuje za darmo, oszczędzasz na opiekunce,
      4) wytwarza się emocjonalna więź między wnukiem a babcią (opienki sie
      zmieniają, babcia jest ta sama),
      5) babcia czuje sie potrzebna wnukom, to ją odmładza

      Argumenty przeciw babci-opiekunce:
      1) będzie stosować swoje metody, czasem przestarzałe i nie po twojej myśli,
      2) nie płacisz, więc trudno twardo stawiać wymagania, zresztą i tak zrobi po
      swojemu,
      3) może wtrącać się także do życia domowników (uciążliwe szczególnie dla zięcia
      lub synowej),
      4) może nie nadążać za pełnym temperamentu wnukiem tak jak młoda opiekunka, co
      może ograniczać dziecko

      To takie suche argumenty i sama nie wiem które są ważniejsze, w każdym razie do
      babci miałabym większe zaufanie niż do obcej osoby, która przede wszystkim chce
      zarobić.
    • libra.alicja Re: babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy? 12.04.03, 14:21
      Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl związana z twoją sytuacją. Otóż
      opiekunkę zawsze mozna zwolnić i zapomnieć o niej. A co z mamą, gdy już nie
      będziesz jej potrzebować do opieki lub okaże się, że nie możecie się dogadać i
      wspólne życie staje się uciążliwe? Będzie się czuła zraniona i niepotrzebna,
      zwłaszcza, gdy przyzwyczai się do bycia z wnukiem nonstop. Poza tym jak
      zamieszka z wami, to głupio będzie powiedzieć, że dzieckiem zajmuje się do
      15tej, a potem proszę do swojego pokoju, bo my mamy ochotę być z naszym
      dzieckiem sami. Rzeczywiście trudna sytuacja.
      • aniask_mama Re: babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy? 14.04.03, 10:40
        Ja myślę, że opiekunka-babcia jest fajną "instytucją", o ile znajdujesz z nią
        (czyli babcią) wspólny język. I trudno jest generalizować, bo każda babcia jest
        inna. Ja wiem, że z moją mamą zostawiłabym dziecko na 100% - moja mama chętnie
        się "dokształca" czytając nowe poradniki i gazety traktujące o dzieciach, NIGDY
        nie narzuca mi swoich metod wychowawczych, nie mówi, że coś robię źle.
        Natomiast z teściową nie zostawiłabym małego. Jest oczywiście również wspaniałą
        babcią i chętnie zajmuje się małym, kiedy od czasu do czasu zostawiamy go u
        niej na chwilę. Wiem jednak, że ona ma naturę "ja wiem lepiej" i choć mi
        przytaknie, gdy znikam, robi swoje.
        Tak się jednak składa, że ze względu na odległość, żadna z babć wnukiem się nie
        opiekuje, mam opiekunkę, wspaniałą panią. Na poczatku postawiłam jej wysokie
        wymagania, ale Pani je jak najbardziej spełnia, zawsze powtarza, że to ja
        jestem mamą i decyduję. Myślę też tak sobie, że mam psychiczny luksus, bo mogę
        opiekunce zwrócić uwagę, a z mamą czy teściową miałabym, hm..., chyba ciężko.
      • magdalenack Re: babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy? 14.04.03, 13:44
        W ciągu 7 miesięcy od powrotu do pracy przerobiłam już kilka opcji babcia-
        teściowa, babcia-mama, opiekunka, więc malutkie doświadczenie w tym względzie
        mam.
        Plan był taki: ja wracam do pracy, kilka tygodni urlopu bierze teściowa, potem
        mąż, potem moja mama, potem się zobaczy, a potem moja mama idzie na emeryturę i
        zajmie sie wnuczką.
        Z realizacją było gorzej.
        Z opieki teściowej byłam w sumie zadowolona, chociaż niektóre jej metody wołają
        o pomstę do nieba. Najważniejsze to założyć, że babcia chce dla wnuka jak
        najlepiej i realizuje to po swojemu. Ja starałam sie wytyczać pewne ramy,
        przede wszystkim jeśli chodziło o karmienie. Podawałam mądre źródła,
        podsuwałąm "dzieciowe" gazety. Z teściową nie jesteśmy na noże, obie sie jakoś
        tam staramy więc zatargów większych nie było. No i najważniejsze - teściowa
        była "dochodząca" więc nie siedziała nam na głowie popołudniami.
        Z moją mamą za to była kompletna porażka. Jest osobą bardziej dominującą niż
        teściowa i bardziej się do wszystkiego wtrąca, tzn, gdy moja teściowa lekko
        daje do zrozumienia moja mama wali wprost i oczekuje posłuchu. Oczywiście,
        wszystko wie lepiej. A z zięciem dogadać się zupełnie nie mogą. I niestety
        mieszka daleko więc wprowadziła sie do nas na czas opieki. Koniec końców
        wytrwaliśmy 3 tygodnie po czym mama wyjechała i do dzisiaj właściwie sie nie
        kontaktujemy. Zignorowała nawet roczek wnuczki.
        Od stycznia mamy opiekunkę i ta opcja w tej chwili odpowiada mi najbardziej,
        poza kwestią finansową sad. Bez oporów mówię czego wymagam i oczekuję. I nie
        muszę czuć wdzięczności. A Ala opiekunkę bardzo polubiła.

        Chociaż jestem zadowolona, że na początku zostawiłam córkę z babcią a nie z
        opiekunką. Było mi łatwiej zaufać teściowej niż obcej kobiecie. Ale teraz wolę
        opiekunkę.
        Babcie są od rozpieszczania a nie od codziennego wychowania dzieciaków.

        A ostatnio moje 13 miesięczne dzieciątko nudzi sie w domu i pragnie towarzystwa
        więc chętnie oddałabym ją do dobrego żłobka. Niestety brak takowego w pobliżu
        domu albo pracy. Chyba zdecydujemy się więc na przedszkole (w drodze wyjątku
        przyjmują roczniaki, byle chodziły), na próbę 1-2 dni w tygodniu. Czekamy tylko
        aż sie ociepli a mała zacznie lepiej chodzić.

        Nie wiem czy coś doradziłam, sama do końca nie wiem co jest najlepsze dla
        dziecka. Bo tak między nami mówiąc najchętniej poszłabym na wychowawczy, ale na
        to nie ma szans sad.

        Pozdrawiam ciepło i życzę dobrego wyboru.
    • jola-zet Re: babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy? 14.04.03, 13:34
      A ja Ci mówię - bierz tą babcię i ciesz się, że ją masz. Ja miałam do
      dyspozycji 2 babcie, przychodziły na zmianę, żeby było lżej. Też oczywiście
      miałam mnóstwo wątpliwości, ale co zrobić - lepsze znane zło niż nieznane
      dobro...
      A teraz nie mam żadnej babci, bo obydwie mają za słabe zdrowie i właśnie jestem
      na etapie szukania żłobka. I dopiero teraz doceniam pomoc babć.
      A jeżeli jest to mama, to lepiej - pokłócisz się i szybko pogodzisz - z
      teściową byłoby gorzej.
      Pa, pa.
    • kruszynka6 Re: babcia-opiekunka gdy mama wraca do pracy? 16.04.03, 15:29
      Witaj Asiu !

      Jeśli babcia chce zopiekować sie Jasiem, to dobrze jest skorzystać z jej pomocy.
      Przecież mamie też możesz powiedzieć w jaki sposób chcesz wychować synka,
      podsunąć trochę literatury. Moja mama opiekuje sie Hubertem od czasu, gdy
      wróciłam do pracy - miał wtedy 7 miesięcy i od tego czasu w tygodniu mieszka z
      nami. Do domu wyjeżdża na weekend. Przez dwa lata nie było między nami
      większych nieporozumień, obecność mamy nas nie krępuje, jej też. Jeśli coś mi
      się nie podoba w postępowaniu mamy z Hubisiem po prostu o tym mówię. To
      przecież moje dziecko. Zwykle coś dociera, bo nie różnimy sie zbytnio w
      poglądach na wychowanie dzieci. Ważne, że wszyscy jesteśmy zadowoleni. Przy
      odrobinie dobrej woli z obu stron da się. Ja miałam problem, bo byłam zazdrosna
      kiedy Hubert życzył sobie by usypiała go babcia (miał już ponad rok i wtedy
      przestałam go karmić. Od dłuższego czasu jest inaczej - bardzo mnie pilnuje.
      Niebawem pójdzie do przedszkola - ma już 2,5 roku - i babcia nie jest
      entuzjastką tego pomysłu,ale będzie miała drugiego wnuka(w sierpniu rodzi moja
      siostrasmile, więc będzie mieć zajęcie.

      Życzę Ci aby dobrze układało Ci się z mamą. Od babci tez można wymagać. A
      zajmie sie wnuczkiem z miłością.I jest nieoceniona pomocą.

      Pozdrawiam gorąco smile

      Basia
Pełna wersja