jogo2
31.01.07, 23:55
Gazeta.plPocztaBlogiCzat
Fora prywatne | Fora regionalne | Moje forum | Wyszukiwarka |
Pomoc | Zaloguj się |
Gazeta.pl > Forum > eDziecko > edziecko Środa, 31 stycznia 2007
Przedszkola
Witam wszystkich,
Poniżej skopiowałam mój post z forum Przedszkola, bo jakoś brak odzewu. Może
tutaj kogoś zainteresuje sprawa, jaką opisuję i doradzi mi coś.
Mój synek od jakiegoś czasu zaczął narzekać na przedszkole. Jest to jego
pierwszy rok w przedszkolu i dużo choruje. W przedszkolu jest od 9.00 do
obiadu, więc nie tak długo. Ja pracuję w domu i dlatego sobie mogę na to
pozwolić. Najpierw dowiedziałam się, cytuję moje dziecko, że "dzieci go nie
lubią", także "bo tam są chłopcy którzy go biją" zapytałam pani o co chodzi,
pani powiedziała mi, że jest taki inny chłopiec (też jego imię przewijało się
w opowiadaniach synka), który się z nim bije (czy też mają zatargi) o
samochody i że to ten drugi jest bardziej "nerwowy" jak to określiła pani. Ja
to wyjaśnienie przyjełam za dobrą monetę, widać tak w przedszkolu musi być,
nie wszyscy mogą lubić wszystkich i trzeba sobie jakoś radzić. Tak więc
wiedziałam o jednym chłopcu, z którym mój synek miewa zatargi oraz jakiś czas
potem też i o drugim chłopcu. Niedawno, kiedy odprowadzałam synka do
przedszkola, kątem oka zobaczyłam taką sytuację - na tyle na ile mogłam ją
zobaczyć - nie kucnęłam sobie przecież i nie patrzyłam, co robi moje dziecko,
tylko rozmawiałam z panią, a więc wracając do tematu: że Arturek (mój syn)
wziął sobie jakiś samochód, a drugi chłopiec podszedł do niego i próbował go
uderzyć, a Arturek mu uciekł. Podobnie, kiedy się pytałam synka, co robi,
kiedy go biją ci inni chłopcy, czy im oddaje, to nie potwierdził tego, z tego
co mówił, wynikało, że raczej robi uniki.
Dziś się poczułam zaalarmowana, bo przypadkowo usłyszałam, kiedy synek
rozmawiał z opiekunką i wymienił już imiona trzech chłopców, z którymi ma
zatargi. Wygląda to tak, jakby sytuacja postępowała naprzód, jacyś chłopcy
zorientowali się, że można wobec mojego synka postępować agresywnie, bo on
się nie potrafi obronić.
Rozmawiam z dzieckiem na ten temat, powtarzam po dziesiątki razy, że jak ktoś
go bije to ma prawo mu oddać, ale widocznie bez skutku.
Jestem załamana, bo z tego co mi się wydaje sytuacja skręca w niedobrym
kierunku, niedobrym dla mojego dziecka właśnie. Pani pewnie woli, że on jest
nieagresywny, bo ma większy spokój, niż gdyby musiała rozdzielać tłukących
się chłopaków, nie wiem na ile zdecydowanie postępuje wobec tamtych dzieci.
Chodzi mi o to, że ja bym nie dopuszczała do takich sytuacji, że jedno
dziecko uznaje za dobry sposób postępowania wobec drugiego dziecka, że jak
chce bawić się tą samą zabawką, to należy dać temu pierwszemu w łeb. Z
drugiej strony nie mogę zainstalować tam własnej kamery, żeby wiedzieć jak
jest naprawdę. Co tu zrobić? Porozmawiać z panią na temat tego co usłyszałam
i co myślę. Osobny temat, to fakt, że moje dziecko nie potrafi poradzić sobie
odpowiednio z czyjąś w tym wypadku agresją, tzn. tak, żeby to się nie
powtórzyło.