Dwulatka a sprzątanie

04.02.07, 19:48
Łóżeczko Maleństwa stało w naszym "salonie", teraz to już całkiem duża
dziewczynka, a salon funkcji reprezentacyjnych pełnić już raczej nie może.
Dzień zaczyna się od wysypania na podłogę wszelkich zabawek i zrzucenia
książeczek z półki. Sprzątać mogę bez końca, zresztą, kiedy ona widzi, że
podnoszę coś z podłogi, to natychmiast chce się tym bawić.
Czy mam schować WSZYSTKO gdzieś wysoko i decydować za nią, czym ma się bawić?

Czy po prostu zamiast łóżeczka postawić w salonie rozkładaną kanapę, a jej
oddać sypialnię, zamknąć drzwi i nie oglądać bałaganu?
    • asia889 Re: Dwulatka a sprzątanie 04.02.07, 21:08
      Zostawiać 5 zabawek, a resztę schować. Co tydzień wymieniać te zabawki na inne.
      • grzalka Re: Dwulatka a sprzątanie 04.02.07, 21:26
        wprowadzić zasadę, że bawimy się jedną zabawką, a po skończeniu odkładamy ją na
        miejsce i dopiero wtedy bierzemy drugą

        nie dawać dostępu do wszystkich zabawek- takie pudła działają na dwulatki
        wybitnie zachęcająco- ja moim dwuletnik chłopakom posegregowałam zabawki do
        mniejszych pudełek, pudełka pochowałam do szafek i wprowadziłam w/w zasady

        sprzątamy razem (jeszcze, niestety) chociaż jak się z tego zrobi zabawę, to
        chłopaki całkiem chętnie to robią...lepiej działa "trzeba włozyć zabawki do
        pudełka" niż "włóż zabawki do pudełka"

        częśc zabawek schować
        • nchyb Re: Dwulatka a sprzątanie 08.02.07, 10:05
          > wprowadzić zasadę, że bawimy się jedną zabawką, a po skończeniu odkładamy ją
          na
          > miejsce i dopiero wtedy bierzemy drugą
          jedna z okrutniejszych zasad, jakie się pojawły...

          a jak zechce bawić się 2 lalkami na raz? Jedna lalka u drugiej u lekarza? Jedną
          bierze, do przychodni wchodzi, lalka na półkę. Bierzemy drugą lekarkę, siedzi w
          gabinecie i czeka. Odkładamy na półkę, sięgamy po pierwszą, by mogła
          powiedzieć, co jej jest. Odkladamy porządnie na półkę, wracamy do lalki
          lekarki... i rzucamy wszystko w kąt z okrzykiem: do d..py taka zabawa...
          Siadamy przed TV, oglądamy bajkę, jest cisza, spokój, nie trzeba sprzątać,
          matka się nie wścieka, że bałagan...
    • blamblam Re: Dwulatka a sprzątanie 05.02.07, 13:25
      myśle ze 2 latka mozna uczyć juz utrzymywania względnego porządku. Zamknięcie
      bałaganu w pokoju odklada tylko problem w czasie nie rozwiązuje go. Dobrze jest
      zabawki posegregować w pudłach (najlepiej razem je wybrać lub poopisywać), to
      ułatwia sprzątanie i naukę utrzymywania porządku. Jak wszystkie zabwki są razem
      to wywalenie ich wszystkich na podlogę z miejsca powoduje wrazenie bałaganu.
      Jak są posegregowane to łatwiej zdyscyplinować dziecko: np jak pobawi sie
      puzzlamimy musi je posprzątać zanim wywali książeczki. Jak chce klocki, musi
      ulożyc książeczki. Oczywiście nie nalezy przesadzać z tym porządkiem bo jest
      duza szansa ze 2latek sie zbuntuje i efekt bedzie odwrotny. z moim 3 latkiem
      nie sprzątamy non stop ale co jakiś czas. czyli nie czepiam sie jak mis i
      piesek siedzą na podłodze i synek bieże następna rzecz, ale jak porozrzuca
      klocki i zabiera sie za samochodziki to musi najpierw sprzątnąc klocki.
      Argument: nie ma miejsca na samochodziki na podlodze (mały pokój). sprzątamy
      zazwyczaj razem, czasem synek sprząta sam. Wieczorem sprzątamy wszystko
      dokladnie na mijesce kolejno: samochodziki do samochodzików, ksiazeczki do
      książeczek, flamastry do flamastrów itp. Proste jasne komunikaty: włóż
      flamastry do pudełka z flamastrami, wrzuć klocki do pudełka z klockami,
      pozbieraj plansze na kupkę. zaczęliśmy wspólne sprzątanie jak synek miał 2
      lata. W przypadku buntu nie ustępowałam, pobawimy sie samochodami jak
      sprzątniemy kolcki (RAZEM!!!! nie ja sprzątnę). Teraz synek ma 3 lata i ze
      sprzątaniem nie ma problemu. Oczywiście mu pomagam jak chce ale tylko pomagam.
      Pudełka mozna poukładać w róznych miejscach, na parapecie, pod kaloryferem pod
      szafą pod łóżkiem, w szufladzie w komodzie. Byc moze nie sa ozdobą salonu ale
      ułatwiają utrzymanie porządku.
    • ik_ecc Re: Dwulatka a sprzątanie 05.02.07, 18:31
      kocianna napisała:

      > Czy mam schować WSZYSTKO gdzieś wysoko i decydować za nią, czym ma się bawić?

      Nie wszystko, ale gdzies ze 3/4 - zostaw jej kilka zabawek, wymieniaj co
      tydzien-dwa, wtedy rzeczywiscie bedzie sie nimi bawic a nie je rozrzucac. Tylko
      nie chowaj zabawek przy niej, zrob to kiedy spi czy jej nie ma. Popatrz czym
      sie bawi najwiecej, to jej zostaw.

      Ze sprzatania zrob zabawe, jak ladnie sama posprzata nagrodz ja. Ja nie
      wymagalabym stalego porzadku bo to nierealne, nie wymagalabym tez "bawimy sie
      jedna rzecza na raz" bo moze akurat sendo zabawy jest na wymieszaniu klockow z
      ksiazeczkami. Duze pudla, wg mnie, nie ucza porzadku, porzadku ucza otwarte
      polki na ktorych wszystko widac.
      • obyoby10 Re: Dwulatka a sprzątanie 05.02.07, 22:46
        Moja córcie (2 lata i 3 miesiące)sprząta odkąd zaczęła chodzić. Najpierw to
        nasze sprzątanie to była właściwie zabawa,potem stopniowo byłam coraz bardziej
        konsekwentna.Moje dziecko ma nawyk sprzątania - zazwyczaj, gdy skończy zabawę
        jedną rzeczą, najpierw ją odkłada na pólkę, zanim weźmie następną. Oczywiście
        nie zawsze tak jest - gdy widzę, ze za dużo zabawek jest porozrzucanych, to po
        prostu mówię jej, ze trzeba np. pozbierać klocki do pudełka. Czasem mała prosi
        mnie o pomoc - zawsze pomagam. CZasem marudzi "Mama posprząta", ale mówię jej
        spokojnie, ze to nie mama a ona rozrzuciła zabawki. Rytuałem jest sprzątanie
        przed kąpielą - wszystkie zabawki trafiają na swoje miejsca, mała biegiem lata
        po mieszkaniu i zbiera każdy drobiazg na miejsce. Ja również uważam, że otwarte
        pólki to lepsze rozwiązanie niż pudła. My mamy pudło na klocki i kufer "na
        skarby", w którym są te zabawki, którymi bawi się coraz rzadziej. Czasem robi
        przegląd - wyciąga wszystko, podziwia, ale potem zawsze sprząta. Pamiętam, jak
        kiedyś stanęłam na środku pokoju po jej wieczornym porządku i
        powiedziałam: "Proszę, proszę, jaki czysty i pięknie posprzątany pokój,
        wszystko leży na swoim miejscu - przyejemnie będzie zasypiać w takim porządku".
        Ależ ona byłą zachwycona tymi uwagami - myslę, ze nic na siłę, ale konsekwencja
        od początku - bez popadania w skrajność oczywiście i bez wprowadzania terroru.
        • bogna303 Re: Dwulatka a sprzątanie 26.02.07, 22:31
          ja ze swoja corka postepuje dokładnie tak samo.zawsze sprząta zabawki przed
          wyjsciem na spacer i przed kąpielą.czasem trzeba jej przypomniec ale jest
          ok.czasem sama jak już leży w łóżeczku i zobaczy pod szafką jakiegoś klocka
          który sie zawieruszył to chce wyjść aby go sprzątnąć.
    • cynta Re: Dwulatka a sprzątanie 06.02.07, 02:05
      Dla tych co czytaja inne watki tez: Ten watek jest swietnym przykladem
      wychowanie "stresowego" Dlaczego ma byc porzadek wokol 2-letniego dziecka? i
      dlaczeg ma miec tylko 5 zabawek? Jak dla mnie to paranoja... Oczywiscie
      przeniesc do innego pokoju i sprzatc raz na tydzien...
      • myelegans Re: Dwulatka a sprzątanie 06.02.07, 04:50
        A dlatego, ze to wprowadza strukture, tak jak scielenie lozka, branie prysznica,
        mycie zebow, wrzucanie brudnych ubran do kosza na bielizne, odkladania ksiazek
        na polke. A dlaczego Ty wieszasz plaszcz po przyjsciu do domu i wkladasz buty do
        szafki a nie rozrzucasz tego po domu? . I uczy to takze tego, ze zyje sie nie w
        chaosie i balaganie tylko porzadku, nie tylko w domu, bo dziecko przeniesie to
        na zewnatrz. Jak dziecku to wpoisz, to stanie sie to jego druga natura i nie
        bedziesz musiala wiecznie przypominac, zeby odnioslo talerz do zlewu, czy
        podnioslo ubrania z podlogi. Tego trzeba juz uczyc dwulatkow.

        Podpisuje sie pod dziewczynami, sortowac zabawki w pudelkach, chowac czasami
        jedne i wyciagac drugie, wtedy atrakcyjnosc zabawek rosnie. Moj syn 2.5 jak sie
        bawi jedna rzecza np. samochodami i rozwali je po calym pokoju, po czym prosi o
        kredki, to najpierw musi pozbierac samochody, zeby dostac kredki, jak prosi o
        bajke, to najpierw musi pozbierac kredki i schowac do pudelka. Jak jest tego
        duzo, to najczesciej pytam czy mu pomoc, czesto mowi, "nie, sam" i jak juz
        pozbiera to dastaje to o co prosi. Tak samo wrzuca ubrania po kapieli do kosza
        na brudna bielizne, i wylawia zabawki z wanny po kapieli. Niekiedy sam sie
        bierze do wycierania podlogi.
        Po prostu zachecaj i nie doprowadzaj do stanu zupelnego chaosu, wtedy latwiej
        razem posprzatac, bez szybkiego znudzenia sie.
        Te same zasady obowiazuja jak chodzimy z wizyta do malych przyjaciol, dzieci
        bawia sie godzine, dwie, a pozniej wszystkie przed wyjsciem sprzataja, zeby nie
        zostawiac gospodarzy z balaganem i tego wymagam tez od znajomych dzieci jak nas
        odwiedzaja. Towarzystwo ma 2 lata z hakiem, rodzice kooperuja, dzieci pomagaja i
        wszystko gra.
      • tora99 Re: Dwulatka a sprzątanie 06.02.07, 06:31
        cynta, nie da sie zyc bez stresu, moj wykladowca od socjologii w nawiazaniu do
        bezstresowego wychowania mawial, ze stres przezywa jak tylko wstaje z lozkawink

        piec zabawek dla dziecka to faktycznie za malo. ale sprzatanie raz na tydzien
        to duze przegieciewink

        idealnie bylo by gdyby dziecko mialo wlasny pokoj, czy chociazby wiekszy kacik,
        ale jak sie ta nie da, to wydaje mi sie, ze powinniscie wygospodarowac jakas
        niska poleczke na zabawki, kosz czy pudlo do ktorego po skonczonej zabawie
        bedziecie wszystko chowac.

        dwulatek jest troszke za maly na samodzielne sprzatanie. szybko sie
        dekoncentruje i gubi sens calego zadania. mozesz pomoc dziecku np: ja
        posprzatam ksiazeczki, a ty pozbieraj misie...
        jeszcze latwiej idzie, jak po kolei wyznaczasz zadana dla dziecka: zobacz, tam
        pod stolem jest lalka, wloz ja do pudelka, obok lezy mis, mis tez chcialby juz
        spac.. a gdzie klocki mieszkaja? schowasz je na miejsce? itp..
    • haidi0111 Re: Dwulatka a sprzątanie 07.02.07, 21:38
      Moja Lidka ma 2 lata i 4 m-ce. Mamy pokój zabawkowy w którym notorycznie panuje
      bałagan natomiast w salonie jest tylko kilka najbardziej ulubionych zabawek. Nie
      można dwulatka wyprowadzić z zabawą do drugiego pokoju bo właśnie tam trzeba
      byłoby spędzać z nim cały czas.Mam akurat salon z aneksem kuchennym i np.
      podczas gotowania córeczka bawi sie w salonie w mojej obecności a potem idziemy
      sobie do zabawkowego... Zabawa w sprzątanie wieczorem sprawdza się jak
      najbardziej. Pudła z zabawkami prowokują żeby je przekręcić do góry nogami i
      wysypać całą zawartość. i jestem przekonana,że większość dzieci forumowiczek nie
      potrzebuje na co dzień wszystkich zabawek które posiadają. Moja córeczka miała
      fazę na kąpanie i karmienie lalek i było jej obojetne czy ma tych lalek 20 czy
      5. 15 lalek leży spokojnie w torbie na strychu oczywiście zabrałam je kiedy tego
      nie widziała i nie wszystkie na raz.
      • verdana Re: Dwulatka a sprzątanie 07.02.07, 21:48
        Nie za dużo zabawek - zgoda. Pięć zabawek - to przedkładanie porządku nad
        dziecko. Dwulatek nie może twórczo bawić się pięcioma zabawkami, no chyba, ze
        jest to pięć pudełek klocków - ale wtedy i tak bałagan mamy jak w banku.
        Zabawa dziecka jest znacznie wazniejsza od porządku - a co z kredkami,
        plastelina, farbami? W ogole nie dawać, bo salon bedzie przypominał
        pobojowisko?
        Radzę dać dziecku oddzielny pokoj i sprzatać tylko raz dziennie, przed pójściem
        spać, razem z dzieckiem - na zasadzie "Kto szybciej wrzuci do pudła".
        Odstawianie wszystkiego na miejsce będzie trwalo bardzo dlugo - no chyba, ze
        pozostaniemy przy opcji "5 zabawek". Tylko wtedy dziecko będzie wolalo
        telewizor od zabawy...
        No i nie sprzatać rzeczy, z ktorymi zabawa jeszcze trwa - np. dziecko ustawilo
        sobie na podlodze pokoj dla lalki - sprzatniecie tego to cos na kształt
        sprzatniecia nam notatek z biurka podczas pracy.
        • mama_kotula Re: Dwulatka a sprzątanie 07.02.07, 22:09
          Podpisuję się pod tekstem Verdany wszystkimi 4 kończynami.

          Przypominam: to jest dwulatek. Mam poczucie, że niektórym się coś poprzestawiało
          i stawiają dwulatkowi wymagania na miarę dziecka 5-6-letniego, albo i starszego.
          Ale to, jak zauważyłam, norma na tym forum.

          Oczywiście, że przenieść dziecko do osobnego pokoju. Oczywiście, że sprzątać raz
          dziennie "generalnie", a dziecko z.a.c.h.ę.c.a.ć do utrzymywania porządku "na
          bieżąco" - czyli "zanieś proszę te książeczki na półkę, widzę, że już ich nie
          oglądasz", dla przykładu samemu jedną odstawić, ale nic na siłę.

          Sprzątanie "zaraz po zabawie" będzie trwało dłużej niż sama zabawa, przypominam,
          że większość dwulatków bawi się równolegle kilkoma rzeczami i nie potrafi się
          skupić na zabawie dłużej jak 20-30 minut.
          • aluc Re: Dwulatka a sprzątanie 26.02.07, 22:37
            też się podpisuję

            osobny pokój, pudła na zabawki do względnego segregowania, sprzątanie raz
            dziennie przed pójściem spać

            ja nie dwulatek, a też nie sprzątam od razu po zabawie i często bawię się
            wieloma zabawkami naraz wink
    • asia889 Re: Dwulatka a sprzątanie 08.02.07, 11:17
      Przyznaję, 5 zabawek to jednak trochę mało (to wersja dla tych co mają problem ze sprzątaniem wink). Ale poza ukochaną przytulanką, tak naprawdę dziecko bawi się tylko kilkoma zabawkami, a reszta zabawek to nuuuuudy. Za to ciekawe są zabawki innych dzieci, wszelkie "zabawki" dorosłych. A z zabaw bardzo fajne jest rozlewanie picia, darcie gazet na strzępy, wyciąganie z pudełka chusteczek jednorazowych i darcie, rozwijanie papieru toaletowego i darcie, upychanie zabawek w różnych zakamarkach skąd nijak nie da się ich wyciągnąć, zrzucanie zabawek z balkonu, malowanie kredkami fresków na ścianach, wylewanie wody z wanny, robienie "rosołu" z kąpieli przez wrzucanie do wody wszystkiego co jest w zasięgu ręki, wlenie w podłogę hałaśliwymi przedmiotami. Jak ktoś chce może być i telewizor, dobry do pstrykania i nie tak trudno go zrzucić (znam takie przypadki). A słyszeliście, że dziecko bawi się dłużej opakowaniem niż samą zabawką? Dwulatki eksperymentują ze wszystkim co się da. Tak naprawdę dopiero jako trzylatki będą dużo lepiej wykorzystywać swoje zabawki, kiedy zaczną się bawić w zabawy tematyczne i będą potrzebować rekwizytów.


      I jeszcze na temat porządku z książki Penelope Leach "Twoje dziecko":

      "Uporządkuj zabawki.
      Mały nie może dobrze się bawić, jeżeli ciągle musi szukać tego, czego potrzebuje, a kiedy wreszcie znajdzie zabawkę, brakuje połowy części. Wszystkie jego rzeczy powinny być funkcjonalnie poukładane, tak jak w kuchni czy prawdziwym laboratorium. Szafa ukrywa bałagan przed gośćmi, ale również ukrywa przed dzieckiem jego zabawki, często niekompletne, zniszczone i pomieszane. Wielu rodziców narzeka, że ich dzieci mają tysiące zabawek, którymi się nie bawią. Zwykle powodem tego jest, że rzeczy te są niekompletne, połamane, albo po prostu zapomniane. Spróbuj zorganizować półki w miejscu zabawy dziecka i niech twoją dumą będzie utrzymanie tam porządku. Duże zabawki mogą stać na samym dole, żeby mały mógł do nich sięgać bez stawania na palcach, inne zabawki, poukładane bezpośrednio na półkach mogą wyglądać bardzo atrakcyjnie, a kolekcje małych przedmiotów - samochodzików, klocków lego i różnych drobiazgów - mogą być posortowane w pudełkach kartonowych, plastikowych pojemnikach, czy skrzyneczkach. Jeżeli na zewnątrz każdego pudełka wyjmiesz jeden ze znajdujących się tam przedmiotów maluch będzie wiedział, co może gdzie znaleźć.
      Zabawki będą dla dziecka dłużej interesujące, jeżeli nie może widzieć ich wszystkich na raz. Mały będzie uważał, że jest ich większa różnorodność, jeżeli niektóre rzeczy będą przechowywane w specjalnych miejscach - tam gdzie są używane. Osobna szuflada w kuchni na sprzęt do "gotowania" utrzyma malch z dala od twoich garnków. Koszyk z zabawkami kąpielowymi powinien znajdować się w łazience, a rzeczy do używania poza domem mogą być na balkonie albo w komórce. Szczególnie ładne książki, trudne układanki i płyty można trzymać w pokoju ogólnym, ponieważ używa się ich w obecności dorosłych, natomiast rzeczy, które maluch zabiera na noc do łóżeczka, powinny być w jego pokoju.
      Dziecko w wieku poniemowlęcym ma już własne pomysły na temat tego, co można robić z zabawkami i jak je łączyć, żeby były ciekawsze. Warto trzymać pudło z "resztkami", zawierające kawałki kolorowego papieru do pakowania, skrawki materiału sznurek, wstążkę, kartonową rurkę, plastikowe kubeczki itp. Takie skarby zapewnią możliwość umieszczenia starych samochodzików w nowym garażu z pudełek po ciastkach albo uszycie nowej sukienki dla lalki, która przestała być ciekawa."

      Pozdrawiam wszystkie zmęczone mamy smile
    • babus_jagus Re: Dwulatka a sprzątanie 09.02.07, 15:50
      A dlaczego sama sprzatasz? Nasz synek sprzatal sam, jak mial juz chyba z 1,5
      roku. Teraz nikt za niego tego nie robi. A jak marudzi, to inna sprawa. Wazne,
      ze jest to od niego wymagane. I wlasnie, jak napisal ktos, chowamy mu czesc
      zabawek i wymieniamy co jakis czas.
    • wierzba_b Re: Dwulatka a sprzątanie 28.02.07, 15:39
      Wrrrrrrrrr.Wrrrrrrrrr.Wrrrrrrrrrrrr.
      Przez 25 lat mieszkałam w domu, który w kryzysowych momentach nazywałam
      "cholerną świątynią odkurzacza". Też było zawsze "odłóż na miejsce, potem weź
      następne", "ułóż książki na półce", "nie rzucaj ubrania na krzesło, złóż równo",
      "nie możesz się niczym bawić, dopóki tego nie sprzątniesz", a w późniejszym
      wieku miałyśmy (trzy siostry) przydzielony kawałek domu (oprócz naszych pokoi)
      do sobotniego sprzątania plus dyżury w kuchni na zmianę.
      Ogólnie idea, że skoro wszyscy mieszkamy w jednym domu, to wszyscy w nim robimy
      co trzeba, słuszną jest. Ale... kluczowe jest tu zakres słowa "trzeba".
      Sprzątanie regularnie zżerało mi 4-5 godzin w sobotę. Bo "trzeba" było: pokój
      sprzątnąć ogólnie, tzn. każdą rzecz odłożyć na przypisane miejsce, odkurzyć,
      wytrzeć kurz z półek na mokro, a w dwóch łazienkach (jedna moja - mieszkałam na
      pięterku - i ogólna, czyli mój "przydział") umyć wszystkie sprzęty wewnątrz i z
      zewnątrz, umyć lustra, półeczki etc, umyć podłogi. Nie, nie mopem. Szmatką i
      płynem do kafelków, żeby błyszczało. I nie było mowy, żeby cokolwiek było
      ważniejsze niż sprzątanie. No, może jedynie klasówka w poniedziałek - pod
      warunkiem, że cały weekend siedziałam na tyłku i ryłam. Bo jak zaczęłam robić
      cokolwiek innego, było "no tak, na książki/zabawę to masz czas, a kto sprzątnie?
      Krasnoludki?"
      To cholerne, pieprzone, święte sobotnie sprzątanie tak mi za skórę zalazło, że
      do dziś zębami zgrzytam. Bo mam poczucie winy, jeśli w sobotę robię cokolwiek
      innego, a obok kawałek bałaganu zęby szczerzy. Kuźwa, nienawidzę tego. Jestem
      dorosła, mieszkam na swoim, jestem żoną, mamą, panią domu. To jest mój dom, a
      nie ja jego. I moja sobota. I to ja powinnam na spokojnie decydować, czy umyć
      dzisiaj wannę, czy może jutro albo wcale. A nie szarpać się z wewnętrznym
      głosem, który mi sączy poczucie winy.
      Moja mama nie przychodzi do nas w soboty z wizytą, nie ma czasu. Musi posprzątać.
      Ech. Szlag. Tyle lat, a ciągle mnie to trzęsie.
      Kocianna - daruj. Sobie i jej.

      ----------------------------
      A swoją drogą zastanawiam się, czy istnieje takie pojęcie jak dupa państwa wink
      • a_weasley A z drugiej strony... 12.03.07, 14:06
        wierzba_b napisała:

        > Przez 25 lat mieszkałam w domu, który w kryzysowych momentach nazywałam
        > "cholerną świątynią odkurzacza". Też było zawsze "odłóż na miejsce, potem weź
        > następne", "ułóż książki na półce", "nie rzucaj ubrania na krzesło, złóż
        równo", "nie możesz się niczym bawić, dopóki tego nie sprzątniesz",

        A z drugiej strony...
        Zgoda, dalsze rozwinięcie powyższego, czyli doprowadzanie domu co sobotę do
        stanu przypominającego okręt wojenny Jej Królewskiej Mości przed wizytą tejże,
        jest niewątpliwą przesadą. Ale czy to znaczy, że dziecko nie powinno nauczyć się
        - to znaczy: zostać nauczone - odkładać rzeczy na miejsce? Na tyle wcześnie i
        skutecznie, żeby to było dla niego odwiecznym i oczywistym odruchem?
        Gdybym się tego był nauczył w dzieciństwie, o wiele łatwiej by mi teraz było na
        przykład naprawiać samochód, uniknąłbym przykrych chwil, kiedy szukałem biletu
        po wszystkich kieszeniach na oczach coraz bardziej podejrzliwie patrzącego
        konduktora, a z samych kwadransów, których nie byłbym dzięki temu zużył na
        szukanie kluczy od mieszkania, dałoby się już uskładać niezły urlop.
        Szymborska powiedziała kiedyś: "Wolę piekło chaosu od piekła porządku". Ja też.
        Ale czy jest gdzieś powiedziane, że człowiek musi żyć w jakimś piekle?
    • wierzba_b Re: Dwulatka a sprzątanie 28.02.07, 15:50
      PS. Verdana, Mama_Kotula - popieram. Sprzątanie w wersji "raz do pudła"
      stanowiło moje niedoścignione marzenie w dzieciństwie. Jak tylko wyprowadziłam
      się na swoje, ustawiłam w pokoju duży wiklinowy kufer z pokrywą - pusty...
      PS.2. A to, co się u nas w domu działo, jak mama wybywała na parę dni w
      delegację, to Sodoma i Gomora niech się schowa. Odreagowywałyśmy, nie sprzątając
      NIC - nawet brudnych kubków i talerzy z biurek, w sieni zalegał piach i błoto,
      wszystko walało się wszędzie.

      ----------------------------
      A swoją drogą zastanawiam się, czy istnieje takie pojęcie jak dupa państwa wink
      • a_weasley Re: Dwulatka a sprzątanie 12.03.07, 11:56
        wierzba_b napisała:

        > PS.2. A to, co się u nas w domu działo, jak mama wybywała na parę dni w
        > delegację, to Sodoma i Gomora niech się schowa. Odreagowywałyśmy,
        > nie sprzątając NIC - nawet brudnych kubków i talerzy z biurek,
        > w sieni zalegał piach i błoto, wszystko walało się wszędzie.

        Co gdyby mama ujrzała, wróciwszy nie daj Boże rychlej z delegacji, niezawodnie
        uznałaby za potwierdzenie słuszności swojej polityki, bo tylko Wam pozwolić,
        to... wink
Pełna wersja