jazzy17
05.02.07, 14:19
Jestem tak zdenerwowana że nie wiem poprostu do czego zacząć. Mój problem
dotyczy mojej prawie 17-letniej córki. Jakiś czas temu wplątała się w
znajomość z chłopakiem, który jak się póżniej okazało był zaplątany w
dealerkę narkotykową. Ze zrozumiałych względów zabroniłam córce spotykania
się z tym chłopakiem. wkrótce okazało się że chłopaka przymknęli. Byłyśmy
wezwane na policję (ja również bo młoda nieletnia) składała zeznania itd. Nie
robiłam z niczego dramatu.. tłumaczyłam, prosiłam ona cały czas mi powtarzała
że rozumie i że zgadza się z moim zdaniem. zawsze starałam się kierować
szacunkiem i miłością, nigdy niczego nie zabraniałam tak nie bo nie. Póżniej
problem jakby przygasł bo chłopak w więzieniu a ona po paru miesiącach
zaczęła spotykać się z chłopakiem ze szkoły. Bardzo się cieszyłam że wreszcie
zapomni o tamtym. Ale.... dzisiaj zadzwoniła matka tego dealera (do córki
rzecz jasna nie do mnie bo już ja bym jej powiedziała co myślę i niej
itd...), że synuś właśnie wychodzi z aresztu i niema go kto odebrać ona nie
może bo wpracy(!) a on biedulek nawet na bilet niema... A ta moja.....co
rzuciła wszystko i stwierdziła że musi jechać i pomóc... Ja się na to
kategorycznie nie zgodziłam. Doszło do wymiany zdań. I wybiegła z domu.