Co dzieci powinny robic na przerwach?

24.02.07, 12:48
Bawić się, odpoczywać?A skąd.Powinny maszerować w parach w kółko po
korytarzu.Tak jest od kilku tygodni w naszej szkolesad.Chodza wszyscy-ci
grzeczni i ci...ruchliwi.Cos , co miało byc chwilowym eksperymentem ma wejśc
do statutu szkoły...W prywatnej rozmowie z nauczycielka ( na szczęście nie
mojej córki) dowiedziałam sie że:
-teraz nie ma dzieci, sa bandziory
-tym grzecznym nic się nie stanie jak sobie pochodza w kólko bo na rekreację
czas jest w domu
-jeśli rodzic będzie protestować to powinien podpisac oświadczenie,że w razie
wypadku nie będzie winić szkoły
To zwykła-w moim przkonaniu niezła szkoła.Szkoła z klasa oczywiście...
I co wy na to?Czepiam się?
Trudno jest mi to wytłumaczyc grzecznej córce-za co ta kara...
    • lola211 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 13:34
      Pamietam to chodzenie na przerwach- to bylo jakies cwierc wieku temu, zadna
      nowosc.Widzac, co dzieciaki wyrabiaja na przerwach- zwlaszcza chlopcy, jak sie
      popychaja, biegnac przewracaja innych- jestem sklonna byc "za".Synowi kolezanki
      taki jeden ruchliwy wybil drzwiami zeby.ostatnio ze schodow zostala zepchnieta
      dziewczynka, 9 latka, ma uraz kregosłupa.I przez takich nadpobudliwycgh cierpia
      wszyscy.
      • anisr Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 13:50
        I naprawde uważasz że na poczatku XXI wieku to jedyny sposób żeby dzieciom
        zapewnić bezpieczeństwo?
        Dla mnie to droga na skróty...
        • lola211 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 25.02.07, 09:04
          Alez nie, mozna zburzyc szkoly i zbudowac je na nowo w taki sposob, by
          wyeliminowac zagrozeniatongue_out- ktory sposob wydaje sie realny?
    • edyta.ewa Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 13:59
      Jak ja chodziłam do podstawówki, to dokładnie tak wyglądały przerwy. Argument,
      jak się dowiedziałam pracując potem sama w podstawówce był taki:
      1. ruch -dzieci na lekcji siedzą, a zatem na przerwie mają pochodzić,żeby
      rozruszać kości, ale chodząc przecież mogą sobie rozmawiać , przeglądać zeszyt.
      2.bezpieczeństwo - spacerowanie po korytarzu, zapobiega potrącaniu się,
      przepychanko a zatem wypadkom
      3. kiedy uczniowie spokojnie spacerują dyżurujące nauczycielki mają ich na oku
      bardziej niż przy wielu małych grupkach dzieci, w tym iluś tam biegających.
      Efekt: gdy chodziłam do podstawówki pamiętam jeden wypadek złamania ręki (latem
      podczas przewy wyszliśmy na boisko- a tam jeden chłopak wlazł na jakiś metrowy
      murek , spadł , no i gips)

      Trzy argumenty, które podałam, usłuszałam od wieloletniej nauczycielki, która
      obecnie jest już na emeryturze.

      Ja pracowałam w podstawówce rok i zasady spacerowania już nie obowiązywały.
      Dyżur na jednym korytarzu miała 1 nauczycielka, podczas dużej przerwy dwie. Na
      korytzarzu przebywało jednocześnie 4-5 klas a zatem coś około 150 dzieci. Co
      gorsze niektóre dzieci przebywały w tym samym czasie w otwartej klasie. Wrzask
      był taki, że człowiek nie słyszał własnych myśli. Gdyby któreś dziecko wołało
      pomocy to nikt by go nie usłyszał pomimo szczerych chęci. Biegi były na porządku
      dziennym. Jak przebiegał tabun chłopaków np. z klas 5-6 to gorzej jak tabun
      koni.Na radzie jak jedna z nauczycielek, zaproponowała by"coś " z tym zrobić to
      większość uznała, że dzieci się muszą wyszaleć na przerwie, bo inaczej szaleją
      na lekcji.
      Efekt: w ciągu jednego roku szkolnego, miało miejsce:
      jeden wstrząs mózgu-skończyło się szpitalem
      jedna rozcięta głowa-"tylko" szycie na pogotowiu
      kilka złamań: raz ręka, kilka razy palce (w tym jeden palec na moim dyżurze)
      podbitych oczu i siniaków nikt nie liczył
      dwa przypadki pobicia.
      Podam tylko, że była to jedna z lepszych szkół w Łodzi, i rodzice chętnie
      przywozili tam swoje dzieci nawet z odleglejszych dzielnic.

      Podałm tylko gołe fakty, które faktycznie miały miejsce.
      Wiem, że to przykre, gdy dziecko zamiast bawić się musi spacerować. Może
      trzebaby tą formę złagodzić. Mam pytanie; czy wcześniej byłaś u córki w szkole
      podczas przerw ( co najmniej kilka razy-żeby mieć ogólny obraz)i nie w dniu
      wywiadówki, bo wtedy na ogół dzieci zachowują się dużo spokojniej? Bo jeżeli w
      tej szkole przerwy wyglądały tak jak opisałam, a tak jest w dużej ilości szkół,
      to obecnie twoja córka jest po prostu bardziej bezpieczna.
      • anisr Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 14:02
        Byłam-lekko nie jestwink ale IMO normalnie.A bardziej niz zachowanie dzieci
        uderzyło mnie zachowanie nauczycieli-stali sobie i rozmawiali kompletnie nie
        zwracając uwagi na dzieci...
        Zastanawia mnie to jak w innych szkołach sobie radzą?Dzieci maja inne czy co?
        • blessyou1 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 14:46
          To o czym piszecie to kompletna paranoja i tyle. Szkoła ma obowiązek zapewnic
          bezpieczeństwo dzieciom równiez na przerwach. Jesli nie umie, źle to świadczy o
          szkole. Dzieci to nie kryminaliści, żeby robic im "spacerniak"
          Nie wierzę, że szkolny korytarz to miejsce którego nie można ogarnąć wzrokiem i
          interweniować w razie konieczności. Wystarczy w szkole oddzielic dzieci
          najmłodsze od starszych klas, obstawić miejsca niebezpieczne czyli schody plus
          normalny dyżur nauczycieli .
          Kiedy moja córka chodziła jeszcze dp podstawówki bywałam tam na przerwach i
          widziałam jak wyglądają takie dyżury. Dwie panie przechadzały się po korytarzu
          zajęte rozmową. Za ich plecami można było robić wszystko, przed nimi - prawie
          wszystko,bo zauważyłyby dopiero, gdyby ktoś przewrócił im się pod nogi.
          Trzeba umieć odróżnić agresję od rozbrykania, a dzieciom które stwarzają
          zagrożenie wciąż zwracać uwagę.
          Najwygodniej byłoby poprzywiązywać do krzeseł - wtedy nauczyciele mieliby
          spokój. Wypadków też by nie było.

          • edyta.ewa Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 15:25
            Szkoła ma zapewnić bezpieczeństwo. Zgadzam się, ale jak. W szkole jest kilkuset
            uczniów, a nauczycieli kilkudziesięciu. Uczniowie mają często dwa razy więcej
            lekcji w ciągu dnia niż nauczyciel, a zatem przy danej liczbie uczniów,
            nauczycieli jest jeszcze mniej , bo część albo jeszcze nie przyszła do pracy,
            albo już poszła. Dyżury muszą być obstawione od piwnic (szatnie, po ostatnie
            piętro). Fajnie jest gdy korytarze mozna oogarnąć wzrokiem, ale żadko kiedy tak
            jest. Często korytarze są kształtu |_____| (trochę mi nie wyszło),lub jeszcze
            bardziej pokręcone i w tych zakrętasach mieszczą się WC, a nawet pojedyńcze
            klasy.Tylko że nauczyciel na korytarzu nie wie co się dzieje w WC. Wtedy tego
            tak łatwo się nie ogarnie, no tak i jeszcze schody. Zapewniam, że gdyby tak
            naprawdę dyrektor chciał obstawić wszędzie nauczycieli, aby było rzeczywiście
            bezpiecznie - to by mu kadry zabrakło, chyba że na każdym korytarzu stanie 1/2
            nauczyciela. Weżmy też pod uwagę że nauczyciel kończąć daną lekcję, musi iść do
            pokoju nauczycielskiego oddać dziennik, a po pod koniec wziąć dziennik dla
            następnej klasy (chyba że miał szczęście i oddając poprzedni mógł już wziąć
            następny). I jeszcze zaraz po dzwonku powinien już zająć się klasą z którą ma
            lekcje. Wyobrażmy to sobie: ma dyżur na korytarzu-do dzwonka ma obowiązek go
            pełnić . Dzwonek . Schodzi na przykład 2 piętra w dół (bo tam jest pokój
            nauczycielski), bierze dziennik , klucz od sali , i idzie piętro w góre , bo tam
            ma lekcje. Oczywiście powinien to zrobić w sekundę, bo przecież już po dzwonku a
            zatem ma buć w klasie . A jeszcze MEN uważa że jest za dużo nauczzycieli i
            najlepiej pozwalniać. Tu trzeba by było zmienić cały system szkolnictwa, a le to
            zupełni inna sprawa, bo chory dla mnie jest cały system.
            Najlatwiej być w szkole raz kiedyś. Zobaczyć dwóch rozmawiających nauczycieli -
            mieć wyrobioną opinię. A może wziąć pod opiekę na 10-15 minut 150 dzieci i
            zobaczyć jakie to łatwe.
            A co do oddzielenia młodszych dzieci od starszych - to niby jak to zrobić. W
            korytarzach kraty zrobić , czy co??? Bo co z tego , że na przykład maluchy będa
            na jednym wybranym piętrze. Zapewniam, że biegających tabunom nie przeszkadza
            bieganie po piętrach gdzie nie ma ich klas.
            • anisr Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 16:54
              Tylko u nas własnie dzieci sa pooddzielane...sprawa dotyczy piętra na którym
              przebywaja tylko dzieci z klas I- III...
              • aka10 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 17:04
                Na przerwach wszyscy powinni wychodzic na podworko,zeby sie dotlenic.Wtedy nie
                bedzie nikogo na korytarzu.Na podworko wyslac tez kilku nauczycieli i
                obstawic "strategiczne" miejsca.Spokojne dzieci beda sobie chodzic,a ruchliwe
                sie wyszaleja.
                • mika_p Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 17:17
                  Zimą? W trakcie 10-minutowej przerwy? Przecież to nierealne. Zdążą się ubrać i
                  rozebrać.
              • edyta.ewa Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 20:31
                >Tylko u nas własnie dzieci sa pooddzielane...sprawa dotyczy piętra na którym
                > przebywaja tylko dzieci z klas I- III...

                Trzeba było tak od razu. Faktycznie nauczyciele lekko przegieli sprawę.
                Oczywiście każdy uczeń może zrobić krzywdę drugiemu, ale klasy 1-3 to inna
                sprawa. Najczęściej mają do większości zajęć jednego nauczyciela - zatem ma on
                większy wpływ na klasę, a przede wszystkim dzieci takie nie muszą co lekcja
                zmieniać sali (no może na WF). Myślę, że rozmowy z dziećmi i np. wprowadzenie
                zakazu biegania na korytarzu oraz egzekwowanie go byłoby naprawdę wystarczające.
                Jeżeli jeszcze szkoła jest nieźle zorganizowana i faktycznie uczniowie starszych
                klas nie wchodzą na korytarz młodszych, to uważam że masz rację. Wcześniejszą
                swoją wypowiedź odnosiłąm raczej do tych starszych klas podstawówki 4-6.
                U mnie w szkole dla klas 1-3 było wydzielone pół piętra, a do drugiej połówki
                prowadziło przewężenie. Można było upilnować żeby dzieciaki nie wchodziły,
                ale... na końcu każdej z tych połówek było jedno WC, dla odpowiedniej płci i ci
                mali chłopcy musieli biegać do dużych, a z kolei na korytarz maluchów wchodziły
                starsze dziewczęta, wśród których też zdarzały się niezłe rozrabiary
            • acorns Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 25.02.07, 00:55
              > Zapewniam, że biegających tabunom nie przeszkadza
              > bieganie po piętrach gdzie nie ma ich klas.

              Trzeba uczyć dzieciaków jak sobie radzić w takiej sytuacji. Ja Młodą nauczyłem.
              Efekt masz opisany tu:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=51078139&a=52266355
              "Chłopaki z II gimnazjum wymyślili sobie zabawę polegającą na biegnięciu wąskim
              korytarzem na oślep i roztrącaniem dzieciaków z klas I - III. Młoda tamtędy
              przechodziła i postanowiła nie uciec baranom z drogi. Po zderzeniu
              gimnazjalistę zabrało pogotowie. Miał złamaną rękę, ogólne potłuczenia i lekki
              wstrząs mózgu. Młoda miała tylko lekko popsutą fryzurę (czesze się w 28
              warkoczyków splecionych w kitę). Ponieważ ważyła prawie 2 razy mniej niż
              gimnazjalista, wskutek zderzenia została odrzucona do tyłu. Lecąc do tyłu
              złapała kolesia za koszulkę, poleciała na plecy, jednocześnie przerzucając go
              nad sobą za pomocą nóg. Zrobiła to na tyle skutecznie, że chłopak spadając
              złamał sobie rękę i uderzył bokiem głowy w ścianę. Samo przerzucenie znacznie
              cięższego przeciwnika odbyło się dzięki jego energii kinetycznej, a dodatkowa
              siła, której użyła Młoda sprawiła, że poleciał on nieco wyżej i dalej niż przy
              zwykłym przerzuceniu"
              • edyta.ewa Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 25.02.07, 10:13
                Faktycznie, sposób radzenia sobie z rozbrykanym dzieciakiem podany przez Acorns
                jest "super". Tylko ciekawe czy rodzice tego chłopca, też są tego samego zdania.
                Złamana ręka i wstrząs mózgu , to chyba zbyt surowa kara dla chłopca nawet
                jeżeli sam był sobie winien. Jeżeli tak mają sobie radzić maluchy to serdecznie
                dziękuję, ale w to nie wchodzę. Gdyby w wyniku tego "radzenia sobie " coś się
                stało córce Acorns, to czy też byłby zachwycony swoimi metodami. Moja córka od
                pół roku ćwiczy karate,idzie jej świetnie i uwielbia to. Trenerka jednak uczy
                dzieciaki , że w przypadku prawdziwego zagrożenia najlepszym wyjściem jest
                zawsze uniknięcie walki, a dopiero później obrona. Kiedy za rok pójdzie do
                szkoły (teraz ma 5 lat), też jej powiem że w podobnej sytuacji najpierw ma
                uniknąć zderzenia ( a zatem się odsunąć), a w przypadku braku możliwości dopiero
                podjąć obronę.
    • ginny22 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 23:02
      Boże, jaki chory pomysł. I pójście na skróty w kwestii bezpieczeństwa. Przerwa
      jest od tego, żeby odpocząć od siedzenia w ławce i słuchania nauczyciela - a
      chodzenie w kółko uniemożliwia pogadanie z koleżankami, powierzenie sobie
      sekretów (a dziewczynki z klas I - III zawsze maja ich pełnowink), poczytanie
      czegoś, jeśli ktoś ma ochotę - chore zupełnie. Ja bym nie chodziła.
      • lola211 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 25.02.07, 09:08
        Coz , to zasługa "zywych " dzieci, ktore nadaja sie do zoo, a nie do
        szkoly.Moze po prostu rodzice powinni sie troche przylozyc i nauczyc wlasne
        dziecko kultury i wlasciwego zachowania w tlumie.
        • blessyou1 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 25.02.07, 09:49
          Wedłu ciebie zbyt "żywe" dzieci nadaja sie do zoo???
          A może zamiast karac wszystkich należało w czasie przerwy wyłapywac tych którzy
          stwarzają zagrożenie i tylko im kazać chodzić w kółko?

          • anisr Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 25.02.07, 11:38
            Ja tez o tym włsnie myslałam-nie podoba mi sie po prostu odpowiedzialność
            zbiorowa.Gdyby chodziły te dzieci które są zagrożeniem dla innych sprawa byłaby
            znacznie prostsza- i czytelniejsza równiez dla dzieciaków
    • sylwia06_73 Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 24.02.07, 23:44
      U syna w szkole maluchy sa na parterze i nie wolno im wchodzic na gore.Na 1 i 2 pietrze sa klasy 4 do 6.Niestety w polowie korytarza maluchow jest jadalnia i kiedy nadchodzi czas obiadu dla starszych klas to cala dzicz leci roztracajac po drodze nieszczesne maluchy.Kiedys dzieci mogly siedziec na przerwie w klasach ale teraz jest to od jakiegos czasu zabronione bo dzieci zrzynaly rowno niezrobione prace domowe.W klasie nie bylo na przerwie nauczyciela to dzieci mialy do tego warunki.Dobrze ze nic nie narozrabiali.Siedzenie w klasie bylo niedopuszczalne w mojej podstawowce ale u syna w szkole korytarze sa waskie i nie ma okien.Jak kiedys nie bylo pradu to na korytarzu bylo ciemno a dzieci nie mogly isc na boisko bo byla zima.Dobrze ze wpadli na pomysl aby dzieci na przerwie umiescic na sali gimnastycznej.
    • 5_monika Re: Co dzieci powinny robic na przerwach? 26.02.07, 13:24
      u mojego dziecka w klasie wychodzą tylko na jedną przerwę w ciągu dnia.Resztę
      siedzą w klasie.Oczywiście za dużo jest dzieci i to ze względów
      bezpieczeństwa.Na razie nic się nie zmienia i raczej nie zmieni.Tak było
      również w zeszłym roku.
    • nchyb chwała Najwyższemu... 26.02.07, 14:39
      z tego co czytam, to moje dziecko chodzi po prostu do szkoy, ktorą zaządza ktoś
      normalny. I myślący.
      Nie ma spacerowania parami. Maluchy zerówkowe są z paiami, także w czasie
      przerw, na piętrze osobnym, klasy 1-3 maja swoje piętro, na inne schodzą z
      paniami. Klasy 4-6 chodzą i biegają między piętrami, zbiegają do biblioteki, w
      cieplejsze dni na podwórko i boisko. W ciągu 6 lat nauki mojego syna w tej
      szkole był jeden wypadek - na sali gimnastycznej dziewczynka potknęla sie, coś
      sobie zrobiła z ręką, okazało się, że ma osteoporozę, ręka złamana. Więcej nie
      było. Zęby w szkolenie wybite, okna całe, rreszta też. Trafiło się kilka
      potłuczonych szlanych butelek, gdy dzieciaki rzucały tornistrami. Zwrócono
      uwagę rodzicom, by nie dawać picia w szkle.
      Na każdym piętrze dyżurują nauczyciele. Gdy tam zachodzę w czasie przerwy
      hałas nieziemski, współczuję nauczycielom ale nie ma jakiś strasznych scen,
      nikt nikogo nie bije, nie morduj, rąk i nóg nie łamie, zębów nie wybija. A
      mlodzież i dzieci nie uczą się jeszcze więziennych rytmó a spacerniaku.

      Więc chwała Najwyższemu, że moje dziecko trafio do szkoły z myślącą dyrecją,
      nie idącą na łatwiznę...
      • anisr Re: chwała Najwyższemu... 26.02.07, 15:11
        Że się tak wprost spytam-jak to robicie -wszyscy dookoła wmawiaja mi że to nie
        możliwe...że istnieje tylko alternatywa-albo- więzienny spacerniakwink albo w
        najlepszym razie porozbijane nosy, o kalectwie nie wspominając...
        • nchyb Re: chwała Najwyższemu... 26.02.07, 15:20
          Anisr, Ty to do mnie piszesz? Toż ja właśniepiszę, że u nas spacerniaka nie ma
          i wypadków też nie. I jest normalnie bez spacerowania za łapki i wypadków nie
          ma więcej niż w innych szołach, a nawet jakby ciut mniej...
          • nchyb Re: chwała Najwyższemu... 26.02.07, 15:34
            a może ja CIę źle zrozumiała? Może Ty pytasz, ja to się dzieje, że mimo braku
            spacerów parai, jednak wszyscy żyją zdrowi i cali?
            A cholera wie. Dyrektorka dość ostro trzyma nauczycieli, ponoć troch niektórzy
            na nią narzekają. Na dyżurach zawsze jest min. dwóch na piętrze i raczej
            pilnują z tego co widziałam. Na wrzeszczące dzieciaki nie wrzeszczą, bjących
            się uspokajają, nie cudują gdy ie ma potrzeby, gdy trzeba interweniują. Nie ma
            jakiś śmiesznych mundurków, szkoła jedna z lepszych w mieście,chociaż nie
            najlepsza. Na parterze jest ochroniarz, woźna i woźny. Nauczyciele ogólnie z
            obserwacji i opowieści syna, raczej normalni. Ja czytam o odchyłach - tu na
            forum, to aż się zastanawiam, czy ta moja szkoła to wyjątek? Ale chyba nie. Bo
            poza kilkoma w miescie, ktor mają zdecydowanie złą opinię, znajdującymi sę w
            dzielnicach gdzie jedna sporo patologii (a są tu taie dzielnice, niestety), to
            reszta szkół też jakby w normie. Nie aniolki, nie diably, tylko normalne żywe
            dzieci...
          • anisr Re: chwała Najwyższemu... 26.02.07, 19:09
            nchyb napisała:

            > Anisr, Ty to do mnie piszesz? Toż ja właśniepiszę, że u nas spacerniaka nie ma
            > i wypadków też nie. I jest normalnie bez spacerowania za łapki i wypadków nie
            > ma więcej niż w innych szołach, a nawet jakby ciut mniej...

            Tak, do ciebie ale z lekka zaprawione gorycza i ironią...winkJa przecież wiem że
            się tak da...ale u nas "i tak sie nie da" wrrr...
Pełna wersja