niestety stało się..

26.02.07, 10:26
syn ma dwa latka.Od początku mieszka zemną i moimi rodzicami.Tatuś był aż do
teraz, jeśli można tak powiedzieć.Praca za granicą spowodowała że ostatnio
był u nas gościem pięć miesiący temu..Ponieważ spędzam z dzieckiem dużo
czasu, mały mówi płynnie i jest w ogóle bystrym chłopcem.Wczoraj mówiłam mu o
tacie, kiedy przyjedzie itp.A moje dziecko pyta -"kto to jest?"załamałam
się.Czuję i wiem , ze tatuś nie kwapi się do małego(wczesniej jak był malutki
to bywał parę razy)ale moje dziecko tego nie pamięta.Niedługo synek zacznie
zadawać pytania, pójdzie do przedszkola, tam dowie się kto to jest tato.Nie
pochodzę z rozbitej rodziny , wręcz przeciwnie.Jeśli mi przyjdzie samej
wychowywać dziecko, to boję się że nie podołam.Jest mi strasznie z tym
źle."tatuś" to tak naprawdę nieodpowiedzialny ...., ale jest jego ojcem,
myślałam więc że..jakoś się to wszystko ułoży ..pomyliłam się.Może ktoś ma
podobny problem?
    • de_la_hoya Re: niestety stało się.. 26.02.07, 12:11
      Napewno wszystko się ułoży!
      Ja co prawda nie mam takiego problemu, ale 90% moich kolezanek ma. Wiekszosc z
      nich nie moze liczyc na rodzicow ale radzą sobie świetnie.
      Moim zdaniem musisz mowic dziecku prawdę jak zacznie pytac o tatę ale nigdy nie
      możesz go oczerniać. Musi wiedziec, ze tata was zostawil ale nie przedstawiaj
      ojca jako potwora, bo kiedys moze wrocic i wtedy sie zacznie...
      Pomyśl sobie, ze wszystkiego czego nauczysz swojego synka, nauczysz go sama! Jak
      dorośnie, napewno bedzie ci wdzieczny, ze mimo iz bylas sama, robilas wszystko
      zeby było mu jak najlepiej. Skoro mieszkasz z rodzicami to jezeli beda tez sie
      nim zajmowac przestanie cie meczyc o tatę (jeżeli w ogole zacznie)...
      PORADZISZ SOBIE. Poszukaj forum mam samotnych, moze cos ci doradza...
    • eska1234 Re: niestety stało się.. 26.02.07, 19:17
      Nie marw się. Na pewno podołasz i na pewno jesteś bardzo dobrą matką. Dziecku o
      ojcu tzreba mówić , ale bym proponowała dość neutralnie tzn. nie obrzucać
      błotem,bo może się jeszcze między nimi ułoży, ale też nie wychwalać pod niebiosa
      , bo synek może mieć zbyt wyidealizowany obraz taty , a po co.
      A moje osobiste odczucie( ale tylko moje, z moimi przeżyciami itd. ) to czasem
      zazdroszczę tym matką, które są same (bez faceta). Po prostu nieodpowiedzialny
      ojciec więcej w życiu potrafi nabruździć i źle wpłynąć na dziecko , niż samotnie
      wychowująca mądra matka. Sama pochodzę z rozbitej rodziny. Miałam mądrą mamę (i
      mam do dziś), świetną atmosferę w domu i czasami jak patrzę na moje dzieci z
      którymi szanowny tatuś postępuje w zależności od humoru (zły - to wrzeszczy,
      oczywiście bez powodu, wesoły- obsypuje prezentami -też bez powodu).
      Nie martw się. Dasz radę. A przecież piszesz, że mieszkasz z rodzicami, na pewno
      w trudnych chwilach Ci pomogą.
      • mili_vanili podpisuję się pod powyzszym postem 26.02.07, 22:19
        dlaczego piszesz, że boisz się, że sama nie dasz rady: z twojego postu wynika, że i tak małego wychowujesz samotnie, bez jego ojca.
        Na pytania odpowiadaj małemu prawdę, w tonie neutralnym (chociaż żal, złość, wszystkie uczucia co w tobie dojrzewają mogą to baaardzo utrudniać) - rób to dla dziecka, bo przelewając swoje emocje, małemu zrobisz krzywdę.

        jesteś silną kobietą i masz zapewne cudowne dziecko - trzymaj się
        • mald Re: podpisuję się pod powyzszym postem 27.02.07, 11:52
          tak sama,wliczając te kilka odwiedzin, mogę stwierdzić że sama wychowuję.Nie
          opowiadam dziecku bajek na temat ojca, nie obrażam itp..Martwi mnie jednak to ,
          co będzie czuło moje dziecko gdy ktoś mu powie ze nie ma taty?To mnie naprawdę
          przeraża.Chcę aby było szczęśliwe w życu miało dom w którym może się czuć
          bezpiecznie. Może to banalne ale tak jest.Widzę że na tatusiu polegać nie mogę,
          aż boję się co czas pokaże.Dzięki za słowa otuchy,jednak te odczucia są tak
          silne..
          • eska1234 Re: podpisuję się pod powyzszym postem 27.02.07, 20:07
            Wiem, że Cię martwi jak ktoś Twojemy dziecku powie, że nia ma taty. Ale : synek
            ma tatę, po prostu nie mieszkają razem, a w dodatku w dzisiejszych czasach taka
            sytuacja jest stosunko woczęsta.
            Jak pisałam wcześniej mnie mama wychowywała sama (ojca wogóle nie pamiętam , ale
            formalnie rodzice rozwiedli się gdy miałam 2 lata) Mama opowiadała, że któregoś
            dnia w przedszkolu, podczas jakiejś dziecięcej kłótni jedna z koleżanek
            powiedziaa do mnie " a ty to nie masz taty". A mija odpowiedź " a twój to
            pijak". Podobno miałam wtedy jakieś 5 lat, ale więcej nikt mi nie dokuczał.
            Po prostu wcześniej , póki synek jest mały-żeby Cię nagle nie zaskoczył pytaniem
            , przemyśl co mu powiesz, gdy zapyta o to, dlaczego taty nie ma z wami, lub gdy
            będzie mu przykro z tego powodu, lub gdyby mu było przykro gdyby inne dzieci
            (lub co gorsza " troskliwi" dorośli) mu z tego powodu dokuczyli.
            Ale moje dzieci chodzą do jednej grupy w przedszkolu (ponad 20 dzieci) i w
            grupie jest kilkoro , gdzie rodzice mieszkają oddzielnie. Nie zauważyłam, żeby
            to był dla dzieci jakiś problem lub coś dziwnego. po prostu stwierdzenie " a
            Nadia to mieszka tylko z mamą"
            Jeszcze raz : NIE MARTW SIĘ!!!!!!
Pełna wersja