stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was było

09.03.07, 14:39
Wczoraj rozpoczęłam tą metodę. Po południu Majka zasnęła po godzinie (płakała,
aż mi serce pękało), wieczorem po 30 min. Dziś po południu 40 min. ale budzi
się z płaczem. Czy mam przestać, ona strasznie płacze. Chce abym nosiła ją na
rekach. Ma 18 m-cy i wazy 14 kg a ja mam poważne problemy z kręgosłupem. Jak
długo u Was trwała nauka zasypiania? Czy jestem wyrodną matką? Drugi dzień a
ja nie mam już sił.
    • zuzia412 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 14:55
      nIe wiem do końca co to za metoda, ale my też stosowaliśmy podobną (tylko że w
      wieku ok 13 m-cy). Na początku płakała 30 minut, potem coraz mniej, aż zaczęła
      ładnie usypiać. Ja w książce wyczytałam że tą metodę zostawiania dziecka w
      pokoju można stosować do roczniaków, przy problemach z dwulatkami już nie
      (trzeba siedziec w pokoju i czekać az zaśnie), więc nie wiem gdzie umiejscowić
      twojego malucha. W każdym razie u nas się wtedy udało, teraz mała ma dwa latka,
      po czytaniu bajeczek zostawiamy ja w pokoju z otwartymi drzwiami, sami krzątamy
      sie po domu. Zasypia sama (choć czasem gada przez 15-20 minut, zwłaszcza teraz
      kiedy odstawilismy smoczek). Aha, ja posiłkowałam się książką "Dziecko" Spocka.
      Uważam ją za rewelacyjną przy takich problemach. Pozdrawiam
      • marghe_72 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 15:28
        wytrzymałam 2 minuty rozdzierającego płaczu
        po czym ksiazke wyrzuciłam,
    • sliweczka11 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 15:36
      Z moimi bliźniakami zaczęłam stosować tą metodę jak mieli niecałe 1,5roku. W
      dzień nie wytrzymałam ich płaczu i odpuściłam sobie. ale wieczorem poskutkowało.
      Pierwszy wieczór płakali ok. pół godz.Drugi wieczór ok. 10 -15 minut. Trzeciego
      wieczoru zasnęli bez problemu i płaczu. Dziś mają 2 lata i w międzyczasie
      musiałam tą metodę powtórzyć bo po jakiejś chorobie (spałam z nimi)nie chcieli
      sami zasnąć. ale to już była kwestia jednego wieczoru.
      • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 15:43
        jesli z góry uwazacie, że to nie jest dobry sposób, to rzućcie ją w diabły, ale
        na miły bóg poddając się po jednym wieczorze każda metoda zda się jak psu na
        bude.
        moje dziecko dzięki wykorzystaniu elementów tej metody ma normalne zwyczaje
        spaniowe odkąd skonczyła rok.
        • iza1011 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 17:08
          Dodam jeszcze, że Maja w zasadzie to i tak sama nie zasypia, ponieważ padnięta
          stoi przy łóżeczku i czeka aż przyjdę, poza tym wyrzuca smoczki, a bez nich
          ciężko jest jej zasnąć. Ona raczej pada niż zasypia i to przy mnie, przychodzę
          do niej kolejny raz i trzymam ją za rączkę wtedy zmęczona poprostu pada. W takim
          przypadku czy jest dalej sens stosować tę metodę, jeżeli Maja i tak sama nie
          zasypia? Popołudniu wstała z płaczem i bała się że ją zostawię samą w pokoju,
          przez sen też budziła się co pół godziny i patrzyła czy jestem. Wy też tak
          miałyście?? Albo może znacie jakąś inną metodę??
          • anisr Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 19:36
            Nie ma sensu, moim zdaniem.Nie warto męczyc dziecka i siebie.Na pocieszenie-za
            kilka(tygodni, miesięcy?)będziesz z rozczuleniem wspominała to zasypianiesmileMoja
            Dagna po dłuuuugim spaniu z nami i usypianiu( w łozku) od pól roku ponad zasypia
            sama-niczego jej nieuczylam, czuje sie bezpiecznie i tyle.Czasem nawet nie zdąże
            jej poczytać...i czasem nawet mi żalwink)
            • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 20:39
              mojemu dziecku, czytam, dajemy sobie duzo czułosci przed spaniem, ale moment odlozenia do łozeczka to sygnał, ze odtąd ma iśc spac i już. Potem absolutnie sie nią nie zajmuje, chocby cos jej przeszkadzalo i nie mogła zasnac i potrzeba jej na to 2 godzin, to jej łózko to jej terytorium a jednoczesnie jej sprawa. Ja nie ingeruje poprzez bujanie, trzymanie za reke, smoczki, butelki, cuda wianki. Bliskośc i poczucie bezpieczenstwa jest ogromnie ważną sprawą, ale nie nie mniej wazne wg mnie jest wyrabianie poczucia odrebnosci u dziecka jak i szacunku do siebie.
          • mama303 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 20:54
            iza1011 napisała:

            > Albo może znacie jakąś inną metodę??

            Ja znam, przytulić, powiedziec miłe słowo i poczekać obok aż uśnie. Zostawiajac
            dziecko samo przed usnieciem mozna zaburzyc w nim poczucie bezpieczeństwa.
            Wiele dzieci poprostu boi sie samotnosci i może sie to skończyc zrywaniem sie
            dzieciaka w nocy, moczeniem nocnym u starszych czy innymi problemami
            emocjonalnymi.
            • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:00
              Ja znam, przytulić, powiedziec miłe słowo i poczekać obok aż uśnie. Zostawiajac
              >
              > dziecko samo przed usnieciem mozna zaburzyc w nim poczucie bezpieczeństwa.
              > Wiele dzieci poprostu boi sie samotnosci i może sie to skończyc zrywaniem sie
              > dzieciaka w nocy, moczeniem nocnym u starszych czy innymi problemami
              > emocjonalnymi.

              straszne rzeczy pisze. zrozumialam ze zle robiłam.
              Jestem okropna matką, która narazila dziecko na tak potworny stres.
              Dziekuje Wam, ze zrozumialam swój bląd, który jest nie nadrobienia. wychowałam samodzielne i niedojace do ostatniej kropli krwi matki dziecko
              • sineira Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:09
                Ech, a co dopiero ja mam powiedzieć, skoro młody od samego początku,
                praktycznie od pierwszych dni życia zasypiał sam?
                I nigdy, przenigdy nie miałam żadnych cyrków z zasypianiem, noszeniem,
                trzymaniem za rączkę itd.
                Całuję, układam, wychodzę, młody zasypia. On szczęśliwy, ja szczęśliwa.
                Ha!
                PotFór ze mnie jak nic!
                • mama303 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:38
                  sineira napisała:

                  > > I nigdy, przenigdy nie miałam żadnych cyrków z zasypianiem, noszeniem,
                  > trzymaniem za rączkę itd.
                  > Całuję, układam, wychodzę, młody zasypia. On szczęśliwy, ja szczęśliwa.

                  Ja też nigdy nie miałam problemów, bajeczka, buziaczek, wyznania miłości mija
                  10, max 15 minut i młoda śpi. Ona szczęśliwa ja szczęśliwa. Nawet po bardzo
                  ciężkim dniu mam po takim usypianiu naładowane akumulatory.
                • anisr Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:43
                  sineira napisała:

                  > Ech, a co dopiero ja mam powiedzieć, skoro młody od samego początku,
                  > praktycznie od pierwszych dni życia zasypiał sam?
                  > I nigdy, przenigdy nie miałam żadnych cyrków z zasypianiem, noszeniem,
                  > trzymaniem za rączkę itd.
                  > Całuję, układam, wychodzę, młody zasypia. On szczęśliwy, ja szczęśliwa.
                  > Ha!
                  > PotFór ze mnie jak nic!

                  E, no bez przesdaysmileBywaja takie dzieci i nic to nie ma wspólnego z tematem
                  wątku bo autorka nie ma szczęścia miec takiego dzieckasmile
                  • sineira Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:57
                    Autorka przez 18 miesięcy przyzwyczajała dziecko do zasypiania razem, z
                    całą "oprawą". Trudno oczekiwać, że dziecko z dnia na dzień przestawi się na
                    inny tryb. Tu trzeba cierpliwości i metody "małych kroków", a nie tak od razu z
                    grubej rury... Autorko! Powoli, stopniowo!!! Życzę powodzenia i spokoju.
                • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:58
                  > Ech, a co dopiero ja mam powiedzieć, skoro młody od samego początku,
                  > praktycznie od pierwszych dni życia zasypiał sam?[...]

                  Moje jedno praktycznie od pierwszych dni życia zasypiało samo.
                  Drugie praktycznie od pierwszych dni życia nie umiało zasnąć, jak nie byłam przy nim. (najlepiej karmiąc wink)

                  Dzieci są różniaste smile

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:01

                    > Dzieci są różniaste smile

                    Matki też.
                    • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:29
                      > > Dzieci są różniaste smile
                      >
                      > Matki też.

                      Niestety wink

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:34
                        ola_ep napisała:

                        > > > Dzieci są różniaste smile
                        > >
                        > > Matki też.
                        >
                        > Niestety wink

                        czyżby jakies poczucie wyzszości sie tu jak gaz ulatniało?big_grin
                        w kategoraich w których najczesciej czytam tu watki, to ja zła matka jestem no i wyrodna. Ale ja mam przswiadczenie, ze wiem co czynię.
                        • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:45
                          > czyżby jakies poczucie wyzszości sie tu jak gaz ulatniało?big_grin

                          Oj, chciałabym smile)) Tak by mi się trochę poczucia wyższości akurat dzisiaj przydało, bo troszkę przydołowana jestem.

                          > w kategoraich w których najczesciej czytam tu watki, to ja zła matka jestem no
                          > i wyrodna.

                          Osobiście tego nie wiem wink
                          Choć może uznałabym Cię za taką, gdybyś niezważając na ryki dziecka, bo się jakiś oryginał trafił (jak te moje jedno), trzymała się twardo swoich zasad. A tak chyba nie jest? (mój oryginał to nawet jak umiał sam zasypiać, miał takie okresy, gdy nie mógł zasnąć, albo budził się po nocach, z czasem pojęłam, że zwykle ma to związek z wydarzeniami z dnia, a jak wbrew zasadom poprzytulam, utulę i uśpię, ona radośnie podejmuje się nowych wyzwań w przedszkolu wink a czasem to po prostu potwory w szafie były wink ).

                          Pozdrawiam
                          Jola
                      • mama303 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:38
                        jola_ep napisała:

                        > > > Dzieci są różniaste smile
                        > >
                        > > Matki też.
                        >
                        > Niestety wink
                        >
                        To chyba dobrze że są różniaste dzieci i różniaste matki. Możemy sie
                        pomymieniac pogladami i podyskutować
                        • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:47
                          > To chyba dobrze że są różniaste dzieci i różniaste matki. Możemy sie
                          > pomymieniac pogladami i podyskutować

                          Masz rację. Niech już będą różniaste.

                          Tylko dlaczego w takim razie ktoś sądzi, że można wymyśleć metodę, która się zawsze sprawdzi, jeśli nie tylko dzieci są różniaste, ale matki też???

                          Pozdrawiam
                          Jola
          • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:21
            > Popołudniu wstała z płaczem i bała się że ją zostawię samą w pokoju,
            > przez sen też budziła się co pół godziny i patrzyła czy jestem. Wy też tak
            > miałyście??

            Ja miałam nieco zaburzone podejście do macierzyństwa (jak czytam co poniektóre wypowiedzi wink ). W tych czasach w "Twoim dziecku" pisali, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa dziecka, o tym, że malutkie dziecko potrzebuje jej fizycznej obecności, że gdy ona znika w ciemności, ono nie wie (nie czuje) że zawsze wróci i jej wyjście może przeżywać jak rozstanie na niewiadomo ile. Dla niego istnieje głównie ta chwila, tu i teraz, każde czekanie jest bardzo trudne. (zmieni się to niedługo).
            W domu mnie nauczyli, że to normalne spać z malutkimi dziećmi, teściowa niemal z zabobonnym lękiem traktowała płacz dziecka w nocy (koniecznie utulić).
            Pamiętałam, jak moja mama pozwoliła mi spać w swojej sypialni, jak obejrzałam "Drakulę" w kinie wink Bo rozumiała mój strach.
            W moich stronach dzieci długo się karmiło, lulało (przechowała się jeszcze drewniana kołyska, w której spał mój mąż wink ), śpiewało kołysanki. Nie dlatego, że trzeba, tylko tak instynkt macierzyński podpowiadał. Moja mama mówiła: "kazali karmić co trzy godziny, ale ty chciałaś jeść co dwie, więc tak karmiłam". Pamiętam, dezaprobatę cichą mojej mamy i totalne niezrozumienie, gdy moja ciocia karmiła swoje pierwsze co trzy, choć chciało co dwie...

            I najważniejsze: "zrozumieć dziecko".

            Moja mama na starcie mojego macierzyństwa dała mi bardzo ważny prezent. Wiarę w siebie. Była obecna w czasie wizyty położnej. I swobodnie nawiązując rozmowę niby od niechcenia zwróciła uwagę, jak ja świetnie sobie radzę wink A położna, mądra kobieta, podjęła temat.

            Tak więc proszę, połącz wiarę w siebie ze zrozumieniem swojego dziecka.

            Nie da się wziąć metodę, przyłożyć do każdego i zawsze będzie pasowało.
            Dzieci są różne. Choć jednocześnie bardzo elastyczne i dają się łatwo dopasować do warunków, w których przyszło im żyć. Ale mimo to mają różne charaktery i różne potrzeby. Jeśli więc czujesz, że Twoje dziecko ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa (pilnuje Cię) to chyba sugeruje, że metoda nie za bardzo się sprawdza. Przemyśl więc i dopasuj ją do siebie i swojego dziecka.

            Pozdrawiam
            Jola
    • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 21:14
      Jak
      > długo u Was trwała nauka zasypiania? Czy jestem wyrodną matką? Drugi dzień a
      > ja nie mam już sił.

      Jesli tak szybko wymiekłaś iza, to Cie pociesze- nie jestes wyrodna matka. Wyrodna nie wymięka.
      • zuzia412 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:16
        A co to ma do "wyrodności matki". Molla7, nie szafuj tak tym słowem. Ja nie wymiękłam i nie uważam się za wyrodną. Moja mała jest szczęśliwą dwulatką, uśmiechniętą i życzliwą, spokojnie zasypiającą sama w swoim pokoju. Przeszliśmy przez tą metodę - byłam już zdesperowana, spaliśmy przez dwie godziny na dobę, bo mała budziła się jak tylko wychodziliśmy z pokoju, a o 6.30 trzeba było wstać i pójść do pracy. Trwało to dosłownie 5 wieczorów, w sumie może 3 godziny płaczu. Wszyscy zyskaliśmy - malutka zaczęła ładnie zasypiać i lepiej spać w nocy, a my przestaliśmy chodzić niewyspani. I też bardzo ją kocham. Tej metody nie wymyślił jakiś głąb, a że nie każdemu pasuje - są jeszcze inne metody. Tylko nie mówmy że ta jest do d.., a inna właściwa.
        • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:27
          >jesli z góry uwazacie, że to nie jest dobry sposób, to rzućcie ją w diabły, >ale
          >na miły bóg poddając się po jednym wieczorze każda metoda zda się jak psu na
          >bude.

          tak pisałam sporo wyzej, zgadzam sie nie kazdemu moze odpowiadac, ale jesli ktos sie na nia zdecyduje, to nalezałoby uzyc jej konsekwentnie troche dłużej niz 2 wieczory, bo inaczej totalnie skołujemy dziecko.


          Nie szafuje wyrodnością, jestem wyrodna, bo wymagam dwukierunkowości w stosunkach z dzieckiem. Czasami trzeba: jak dziecko matce, tak matka dziecku.
          absolutnie nie mam na mysli jakiejs przemocy lub brutalności, mam na mysli zdrowe zasady, dzieki konsekwentnemu stosowaniu których człowiek, znaczy matka ma szanse nie odchodzic od zmysłow w takich sytuacjach. Mam czas dla dziecka, ale chce go miec równiez dla siebie, po co tracic 2 godziny na usypianie dziecka, skoro moze to zajmowac max. 20 miniut.
          • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:31
            Tak więc proszę, połącz wiarę w siebie ze zrozumieniem swojego dziecka.

            Jola, bardzo madrze napisalas.
            bo nam matkom brak wiary w siebie. podpieramy sie metodami, poradnikami, wskaźnikami, itp. Gdziez podziala sie intuicja, przeswiadczenie ze tak powinno byc i juz???
          • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 09.03.07, 22:38
            > s sie na nia zdecyduje, to nalezałoby uzyc jej konsekwentnie troche dłużej niz
            > 2 wieczory, bo inaczej totalnie skołujemy dziecko.

            Moim zdaniem jest to metoda, którą należy przeczytać (ze szczególnym uwzględnieniem rytuałów i wytłumaczenia, dlaczego dziecko się budzi) i dostosować. Jedno dziecko tylko płacze lub "kwęka" inne ryczy lub rodzierająco płacze.

            > Czasami trzeba: jak dziecko matce, tak matka dziecku.

            Znowu: zrozumieć i dostosować.

            > Mam czas dla dziecka, ale c
            > hce go miec równiez dla siebie, po co tracic 2 godziny na usypianie dziecka, s
            > koro moze to zajmowac max. 20 miniut.

            Szybkie bywają metody typu: pokołysaj i pośpiewaj, albo nakarm piersią wink
            Oczywiście jak dziecko senne.

            Nigdy nie miałam cierpliwości na uspianie dwugodzinne. Pewnie dlatego samodzielnie uczyłam dzieci uspiać, jak już były duże (tzn. w zasadzie jedno umiało niemal od zawsze). Wtedy po prostu po wieczornym rutuale, przytulaniu itp. siadałam sobie przy dziecku i czytałam, albo wyszywałam, albo robiłam coś innego, co sprawiało mi frajdę. Z czasem zaczęłam wychodzić - najpierw na troszkę, potem na dłużej. Dziecię miało informację, że jak nie zaśnie, to za chwilkę znowu przytulę. A z drugiej strony brutalnie informowałam, że ja lubię czytać wink

            Pozdrawiam
            Jola
            • iza1011 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 10.03.07, 10:40
              dziękuje Wam serdecznie

              Wczoraj przy zasypianiu byłam przy małej. Bała się, że wyjdę. Co chwile patrzyła
              na mnie a ja tylko siedziałam i nuciłam jej kołysankę. Postanowiłam, że za żadne
              skarby nie wezmę jej na ręce. W nocy Majka też źle spała budziła się z płaczem i
              patrzyła czy jestem. O 5 rano zaczęła akcję z wyrzucanie smoków (musi mieć 2
              jeden w buzi i jeden w rączce). Dziś idzie do spania z jednym może to coś
              pomoże. Wiem, że to jest moja wina, powinnam ją przyzwyczaić wcześniej,
              zaniedbałam to i teraz płacę za swoje błędy a o 6.00 muszę wstać do pracy.
              • aniam123 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 11.03.07, 00:11
                Izunia i tak trzymaj... córeczka jest już duża i przyzwyczaiłaś ją, że przy
                zasypianiu jesteś przy niej. Ja uczyłam mojego synka jak miał 6-7 mies.,
                wcześniej zasypiał przy piersi. Przeczytałam kiążkę i po pierwszych próbach też
                stwierdziłam, że to bez sensu w naszym przypadku. Nie byłam jeszcze aż tak
                zdesperowana, żeby dziecko musiało tak długo płakać. Siadałam przy łóżeczku i,
                tak jak napisałaś, starałam się aby mały tam właśnie zasnął. Gdy po kilku
                dniach zasypiał bez większych protestów ja przeniosłam się z siedzeniem na
                łóżko 2m. obok i siedziałam z książką (synek mnie cały czas widział). Teraz
                kładę do łóżeczka, buzia, dobranoc - wychodzę z pokoju. Czasami mały się
                odzywa, ale tylko wtedy gdy coś jest nie tak (np. kupa). Podobnie jest w ciągu
                dnia - wtula się w kołderkę, bo nigdy nie używał smoka i słodko zasypia. Jedyna
                rada to duzo cierpliwosci. NIE WOLNO BYĆ ZNIECIERPLIWIONYM - DZIECKO WYCZUWA I
                JEST NIESPOKOJNE - CZYLI NIE MOŻE ZASNĄĆ. Powodzenia, jestem pewna, że Ci się
                uda.
    • podyanty Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 11.03.07, 11:10
      Ponizej znajdziecie artykul na temat "controlled crying"
      Wg psychologa dzieciecego efekty stosowania tej metody moga wyplynac w doroslym zyciu delikwenta.
      www.bellybelly.com.au/articles/baby/controlled-crying-controlled-comforting-sleep-training
      • podyanty Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 11.03.07, 11:18
        Jeszcze raz przeczytalam post autorki watku. Wynika z tego, ze metoda przez nia stosowana nie ma nic
        wspolnego z controlled crying gdzie czas pozostawienia placzacego dziecka stopniowo sie wydluza w
        zalozeniu, ze dziecko zacznie po pewnym czasie zasypiac samo po coraz krotszym okresie placzu. Nikt
        nie zostawia placzacego dziecka NA GODZINE!
        Moje dziecko na szczescie w ogole nie plakalo, niemniej jednak przez dlugi czas zasypialo w towarzystwie
        mamusi lub tatusia
        • iza1011 Re: do podyanty 11.03.07, 20:58
          Dziękuję za odpowiedź na mój post. Chciałabym tylko powiedzieć, że ja nie
          pozostawiłam dziecka samego płaczącego godzinę. Wchodziłam do niej co 1 minutę i
          co 3 minuty, a godzinę trwał cały proces usypiania, a Maja w tym czasie płakała.
          W życiu bym jej nie zostawiła samej na godzinę.
    • prokasia Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 12.03.07, 10:35
      Mąż nie pozwolił mi robić z dzieci królika doświadczalnego. Sama dopiero przy
      trzecim naszym brzdącu pojęłam, że już nigdy w życiu nie powtórzy się taki czas,
      kiedy moje dziecko będzie chciało tulić się do mnie przy zasypianiu jak tylko
      teraz, gdy jest malutkie. Tak więc jestem zawsze blisko, gdy zasypiają, a śpią w
      jednym pokoju. Bywa, że chwilę ponoszę (zasypiają zawsze leżąc w swoim łóżku -
      to warunek, chyba jedyny), położę się obok, a z najstarszą córcią(5 lat) to
      nawet mamy takie swoje babskie wieczorne rozmowy, jak młodsi już śpią. Czasem
      rezygnuję z filmu, czy czegoś innego, no i zmieniamy się z mężem co drugi dzień.
      Myślę, że to jest pewna forma inwestycji, że jak dorosną, to nas nie zostawią w
      potrzebie
      • ewelinka2161 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 14.03.07, 01:16
        Serce mi sie kroi jak slysze jak moje malenstwo placze, mam chec podejsc i
        wziasc ja na rece ale to mi nie pomoze, niunia ma 3 miesiace a ja jeszcze nigdy
        nie przespalam calej nocy. dzis jest druga noc a ja mam dosc, ciezko mi.
        • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 14.03.07, 08:15
          >Myślę, że to jest pewna forma inwestycji, że jak dorosną, to nas nie zostawią w
          >potrzebie.
          Bo nie zostawiałaś ich samych przy zasypianiu????
          Są miliony innych sposobów, by udowodnić swoja miłość do dziecka niż zawracaniu
          mu głowy przy zasypianiu.
          Pzecież kocha się mimo i bez powodu, a nie spoglądając w przyszłość z nadzieję,
          ze dzięki temu bedzie miał nam kto szklankę herbaty na statość podać.
        • jola_ep Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 14.03.07, 11:54
          > Serce mi sie kroi jak slysze jak moje malenstwo placze, mam chec podejsc i
          > wziasc ja na rece ale to mi nie pomoze, niunia ma 3 miesiace a ja jeszcze nigdy
          > nie przespalam calej nocy. dzis jest druga noc a ja mam dosc, ciezko mi.

          Nawet najbardziej zatwardziali zwolennicy zalecają, aby tę metodę stosować dla dzieci co najmniej 7-miesięcznych.

          Nie przespało całej nocy? Sorry, to brutalne, ale to jest właśnie cecha charakterystyczna niemowląt. Spróbuj wziąć niemowlę do swojego łóżka, tak, aby można było karmić przez sen. Bądź przy nim, jeśli czujesz, że tak trzeba. Dlaczego nie ufasz sobie? Dawniej modny i zalecany przez fachowców był "zimny wychów" - bo jak się dziecko nie bierze na ręce to nie będzie tego się domagać. Bezduszne, prawda? Teraz uczymy, że noc jest taką porą "zimnego chowu" - gdy na matkę nie można liczyć sad((
          Ale to jest dobre, git, bo przecież mądrzy ludzie napisali mądrą książkę...

          Dziecko do 6-7 miesiąca odbiera matkę jako część siebie (przecież tak było przez 9 miesięcy!). Jeśli matka zaspokaja jego _potrzeby_ to dziecko czuje się pewnie. To tak, jakby to ono poradziło sobie: płaczę i mam jedzenie, płaczę i mam bliskość, której potrzebuję. Jestem wielki, silny, mogę, potrafię. Podobno to podstawa na całe życie. A chcemy, aby nasze dzieci wierzyły w siebie?

          Potem, gdy dziecko uświadomi sobie, że kończy się tam, gdzie jego palec u nogi wink uświadamia sobie, że matka jest od niego niezależna, więc znowu przez parę miesięcy pilnuje jej, bo boi się, że nie ma nad nią kontroli, więc może odejść. Z czasem (z parę miesięcy to potrwa) przekona się, że mama nie ginie.

          Czy ucząc przez opuszczenie dzieci spania w nocy, uczymy je samodzielności, czy uczymy, że noc jest porą, gdy nie może na nas liczyć????

          Podobno każde dziecko bardzo potrzebuje bliskości matki w niemowlęctwie. Podobno tylko niektóre są dostatecznie wytrwałe, aby płaczem domagać się zaspokojenia swoich potrzeb. Podobno z takich dzieci wyrastają bardzo samodzielne, ale przede wszystkim asertywne osoby. U mnie to się sprawdziło.

          Pozdrawiam
          Jola
          • iza1011 Re: do joli_ep 15.03.07, 12:12
            Dziekuję Ci Jolu. Twoje posty dają mi dużo do myślenia. Teraz jest inaczej.
            Maja zasypia w swoim łóżeczku a ja na krzesełku siedzę koło niej i śpiewam
            kołysanki. W nocy budzi sie, ale rzadziej. Wystarczy że podejdę pogłaszczę po
            główce i śpi dalej. Dziekuję Ci oraz wszystkim na zainteresowanie moim postem.
            Pomogłyście mi zrozumieć swoje dziecko no i siebie.
            • magda8867 Re: 15.03.07, 13:56
              Ja skorzystałam z metody "usnij wreszcie" i jestem teraz bardzo zadowolona.
              Moja 22 mies. córeczka usypia sama, szybciej niż wtedy, kiedy ja przy niej
              byłam. Dla mnie usypianie jej, szczególnie w południe, było udręką, stałam nad
              nią pół godziny, głaskałam po głowie, kręgosłup mnie bolał, marzyłam żeby iść i
              odpocząć, ale co sie ruszyłam ona otwierała oczka i protest, że odchodzę. W
              końcu spróbowałam, na początku przez około 2tyg. było ciężko, płakała i
              płakała, ale w końcu raz ją zaniosłam i nic, cisza, sama zasnęła!! Teraz
              zanoszę ją do łóżka, pogłaskam, coś miłego powiem i wychodzę a ona za 5 min.
              spi. A ja mam spokój, idę do pokoju i też moge sobie odpocząć, bo też jestem
              zmęczona, zajmuję się nią od rana do wieczora sama. Wieczorem tez nie ma
              problemu. Czasem się zdarza, że chce spać ze mną, ale wtedy jej tłumaczę, że
              jej kolega Patryk śpi sam i Koleżanka Madzia tez spi sama, i działa to na nią!
              W końcu przestaje płakać i idzie grzecznie spać. W nocy budzi sie tylko wtedy
              jak ją coś boli. Ostatnio nawet zrezygnowalismy z pampersów, bo przestała sikać
              do pampa i woła, ze chce sii. Tak, że nawet nie sika w nocy. pozdrawiam,
    • megan26 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 16.03.07, 12:15
      nie rozumiem mam które za wszelką cenę próbują na siłe zmusić swoje dzieci do
      czegoś bez czego można się obejść. ja moja córkę do 2 roku zycia usypiałam na
      rekach potem zaczęła zasypiać leżąc na mojej piersi i do tej pory tak zostało
      ma już 7 lat i poprostu nie zaśnie sama, potrzebuje mojej bliskości i ciepła
      dlaczego chcemy na siłe zabierać naszym dzieciom to czego potrzebują czyli
      naszą bliskość. Fakt niekiedy już mnie denerwuję to że nie mogę sobie spokojnie
      posiedzieć tylko muszę kłaść się z nią ale naprawdę dziewczyny życie jest
      krótkie dzieciństwo jeszcze krótsze niech nasze dzieciaczki dostają każdego
      dnia jak najwięcej nas, pozatym to jest przepiękna chwila kiedy widzę moją małą
      jak taka bezpieczna zasypia w moich ramionach to są chwile które na zawsze
      zostaną w naszej pamięci i pamięci nazych dzieciaczków, pozatym niegdy jej się
      nie przytrafiło by płakała w nocy czuła się bezpieczna bo wie że jestem obok
      niej nigdy nie zasypiała z płaczem myslę że taka nasza bliskośc daje dzieciom
      bardzo wiele
      • molla7 Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 16.03.07, 21:47
        megan26 napisała:

        > nie rozumiem mam które za wszelką cenę próbują na siłe zmusić swoje dzieci do
        > czegoś bez czego można się obejść. ja moja córkę do 2 roku zycia usypiałam na
        > rekach potem zaczęła zasypiać leżąc na mojej piersi i do tej pory tak zostało
        > ma już 7 lat i poprostu nie zaśnie sama, potrzebuje mojej bliskości i ciepła
        > dlaczego chcemy na siłe zabierać naszym dzieciom to czego potrzebują czyli
        > naszą bliskość. Fakt niekiedy już mnie denerwuję to że nie mogę sobie spokojnie
        >
        > posiedzieć tylko muszę kłaść się z nią ale naprawdę dziewczyny życie jest
        > krótkie dzieciństwo jeszcze krótsze niech nasze dzieciaczki dostają każdego
        > dnia jak najwięcej nas, pozatym to jest przepiękna chwila kiedy widzę moją małą
        >
        > jak taka bezpieczna zasypia w moich ramionach to są chwile które na zawsze
        > zostaną w naszej pamięci i pamięci nazych dzieciaczków, pozatym niegdy jej się
        > nie przytrafiło by płakała w nocy czuła się bezpieczna bo wie że jestem obok
        > niej nigdy nie zasypiała z płaczem myslę że taka nasza bliskośc daje dzieciom
        > bardzo wiele

        moje dziecko nie zasypia zmeczone płaczem, dzis przyszła i powiedziala: mamusiu chce iść spac, daj buziaczka. Usciskałysmy sie, zdjeła szlafroczek, połozyła sie, nakryła kołderka, powiedziła mi: slodkich snów i posapujac słodko odjechała...
        Czy moje dziecko jest nieszczesliwe??? Czy ja ja do czegos zmuszam?
        ja ją tylko wdrozyłam do zdrowych nawyków spaniowych, ktore stanowia ze proces zasypiania zalezy od dziecka a nie od obecnosci matki. Dziecko zasypia samo, nie usypiamy go....
    • stodwaprocent Re: stosuję metodę usnij wreszcie-jak to u Was by 17.03.07, 20:59
      to witaj w klubie smile ja tez zaczelam gdzies miesiac temu ja stosowac ale moja
      mala miala 2m-ce!!! plakala zawsze ale nieraz zasypiala po 20 min, nieraz od
      razu a najczesciej dochodzilo to takiego placzu,ze trudno ja bylo potem
      uspokoic, az we snie potem jeszcze sie trzesla sad i po3 dniach przestalam, bo
      balam sie,ze jeszcze jakiejs nerwicy dostanie!!!nie wiem czy dobrze zrobilam
      ale zal mi bylo dziecka!!!teraz wieczorem usypia jak aniolek przy piersi, 30-40
      minut i dziecko spi do 5 rano albo i dluzej,wiec nie mam sumienia jej katowac smile
      zobacze,za jakis czas znow zaczne i moze sie uda?! musisz sama zadecydowac czy
      dalej ja stosowac,choc twoje dziecko jest starsze, to moze poprobuj sposobu
      superniani! smile
      pozdrawiam
      mama Blanki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja