Mały złośnik! Jak go poskromić?

13.03.07, 09:16
Mój synek ma 11 miesięcy. Jest pogodnym i towarzyskim dzieckiem, ale też
strasznym złosnikiem. Jak tylko coś jest nie po jego myśli zaczyna się
histeria. Płacze, krzyczy, nieraz przebiera nóżkami. Nawet na zabawki się
denerwuje. Mały od samego początku nigdy nie bawił się sam w łóżeczku, kojcu
lub innym miejscu. Zawsze miał towarzystwo mamy, taty lub niani. Może to moja
wina, bo wszędzie go ze sobą brałam. Do kuchni, łazienki itp. Było mi żal, że
tak płacze i czuje się samotny. Ale przecież muszę choćby przygotować mu
jedzonko, skorzystać z toalety. A jak tylko zostawiam go samego to się
zaczyna. Później nie daje się uspokoić, skarży się po swojemu. To jeden
problem, a drugi np. gdy zabiorę mu coś czym poprostu nie może się bawić to
się złości, czasem mnie uderzy w twarz. Nie wiem czy to robi świadomie, ale
to przykre. Próbuję mu powiedzieć, że nie wolno. Złapię za rękę nie mocno i
odsuwam go od siebie. Czy te ataki złości to normalne u takiego maluszka i
jak go nauczyć panować nad złymi emocjami?
    • nitka291 Re: Mały złośnik! Jak go poskromić? 13.03.07, 09:27
      Dodam, że jest małym żywiołkiem. Szybko się nudzi, zabawką interesuje się góra
      2 minuty. Wszystko go interesuje, wszędzie się wciśnie. Na chwilę się odwrócę i
      już go nie ma.
      • koornelia2 Re: Mały złośnik! Jak go poskromić? 13.03.07, 09:40
        Witaj smilesmile

        Mam córeczkę 10,5 mca, która zachowuje się podobnie. Też nigdy nie lubiła
        zostawać sama, bawi się czymś i za chwile jest juz w innym miejscu. Dodam że od
        2 tygodni sama chodzi i teraz szczególnie trzeba na nią uważać. Też okazuje
        złość, gdy coś jej zabronię lub nie dam. Staram się wtedy zająć jej uwagę
        zupełnie czymś innym. Poprostu narazie nie tłumaczę jej zbyt długo dlaczego nie
        może stać przy kuchence i bawić się kurkami. Mówię że "nie wolno" i kieruję jej
        uwagę na coś innego - bardziej dozwolonego smile. Na razie działa i mała szybko
        się daje na to "złapać" smile. Zdarzyła mi się że rzuciła się na mnie z pazurami,
        ale dzieci mają prawo do złości tak samo jak do radości. Jednak od razu
        pokazałam jej jak może sobie z nią poradzić smile Potargałyśmy razem gazetę na
        strzępy i po chwili uznała to za świetną zabawę. I złość z niej wyparowała.
        Oczywiści też złapałam ją za rączki i powiedziała - to mamę boli i nie wolno
        tak robić. Narazie tłumaczenie nie działa ale napewno nie zaszkodzi jej tak
        mówić.
        Przed nami jeszcze mnóstwo takich historii z naszymi żywczykami. Pozdrawiam Cie
        i twojego szkraba.
    • mama_misi3 Re: Mały złośnik! Jak go poskromić? 13.03.07, 10:38
      U nas nitka też podobnie. Mała też reaguje złością na odbieranie jej rzeczy,
      którymi nie wolno jej się bawić.I jeszcze sobie tak "warczy" przy tym po
      swojemu.W buzie też chyba mi się raz dostało. Też przytrzymałam jej rączkę i
      powiedziałam, że nie wolno, ale chyba nie do końca to do niej dociera.Ale bez
      odzewu zostawiać tego na pewno nie można.U mnie jeszcze dochodzi ciągnięcie mnie
      za włosy sad i szczypanie sad.Pracuję nad nią, ale efekty na razie raczej
      wątpliwe. Też jest bardzo żywa i ruchliwa. Sądzę, że ta złość to raczej normalny
      objaw. Poza tym jest słodka i kochana. Pozdr.
      • monikzy Re: Mały złośnik! Jak go poskromić? 13.03.07, 11:40
        Mój synek ma 9,5 m-ca i zauważyłam, że od kilku dni, złości się np. gdy
        zabieram mu pilota który dla niego jest świetną zabawką. Wykrzywia się, pręży i
        marudzi. Nie doszedł do rękoczynów, ale nawet i to mnie zaskakuje bo kiedyś tak
        nie reagował. Zauwazyłam też że najlepszą metodą jest zajęcie go czymś innym.
      • joan2705 Re: Mały złośnik! Jak go poskromić? 13.03.07, 11:57
        Moj maly zlosnik ma dopiero 8 i pol miesiace, nie chodzi wiec jeszcze (i
        nawet nie raczkuje) wiec na razie nie musze martwic sie, ze siegnie po cos dla
        niego niebezpiecznego. Teraz denerwuje sie najbardzije kiedy go przewijam,
        wycieram ubrudzona jedzeniem buzie albo wkladam do kojca wtedy gdy on na to nie
        ma ochoty. Oprocz wierzgania nozkami, wyginania sie protestuje glosnym i pelnym
        oburzenia AAAAAAA o ile oczywiscie nie placze od razu. Czasem ciagnie mnie tez
        za wlosy. Wtedy mowie do niego stanowczym i lekko podniesionym glosem (ale
        nie krzycze) i robie grozna minesmile Pewnie i tak nie rozumie co do niego mowie,
        ale ton mojego glosu i ta mina daja mu chyba cos do myslenia bo zazwyczaj sie
        uspokaja. Pomaga tez odwracanie uwagi. Najgorzej tylko jest w przypadku kojca -
        jak sie uprze, ze nie chce tam siedziec to chocbym stanela na glowie i tak to
        nic nie pomoze bo dalej bedzie sie zloscil.
Pełna wersja