kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zaparte

03.04.07, 16:27
Czy to jakaś "faza" u dzieci czy coś nam nie wyszło? Syn ma 6 lat i zdarza mu
się z uporem twierdzić, że coś zrobił, podczas gdy wszelkie znaki na ziemi
wskazuja coś przeciwnego. W stylu: umyłeś się mydłem? Tak mamo! A mydło suche
jak wiór. Ja dopytuję: jak się mył skoro mydło nietknięte? Bo dawno się
myłem...

Zawsze mówię, że może mi powiedzieć wszystko, że ja mu wierzę, że wysłucham
itp. Że wolę jeśli powie, że się nie umył bo mu się nie chciało, niż zmyślał.
Ale on w takiej sytuacji nie zmienia zdania. Jakby w jego mniemaniu to coś
faktycznie miało miejsce. Wręcz "bije się w pierś" wink
Czy wasze dzieci też to przechodziły, czy może moje poste powanie zostało
przez nigo źle zinterpretowane? Pozdrawiam Agnieszka
    • verdana Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 17:36
      Nie wiem , czy moje dzieci, ale ja na pewno. Jako byłe dziecko mogę Ci
      dokladnie powiedzieć, dlaczego. Bo złapanie na kłamstwie jest niezwykle
      upokarzające. Nie tylko się sklamało, ale teraz trzeba złozyć samokrytykę "tak
      mamo, skłamalem". Nawet jesli nie grozi kara, to paskudne uczucie. Dziecko
      zostaje osmieszone, to już jest kara...
      "Nie wódź nas na pokuszenie" - to jest to. Skoro wiesz, ze dziecko coś zrobilo
      albo nie zrobiło, zamiast pytaniem prowokowac kłamstwo, powiedz zamiast "Umyłes
      się mydłem?", "Stary, nie umyłes się, mydło jest suche, wracaj sie myć".
      Minęło dokladnie 35 lat od chwili, gdy moi rodzice zapytali , czy czytalam
      jakąś książkę z ich biblioteki. Na odpowiedź , ze nie, wyciągnęli z niej moje
      notatki.Jestem matka dorosłych dzieci, a jeszcze imtego ponizenia mnie,
      niepotrzebnego, nie zapomniałam. I mam żal.
      • triss_merigold6 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 17:39
        Ten sam tekst mi przyszedł go głowy.smile
        Jak dwuipółlatek niekiedy wciska celowo jakiś kit (np. jadłem obiadek) to
        mówię "synu, nie ściemniaj, nie jadłeś obiadku, chcesz to możesz zjeść teraz".
        Nie ma potrzeby udowadniać czegos dziecku w upokarzający sposób.
      • weteranka13 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 18:00
        Verdano!
        Co za wyjątkowo mądra myśl!!!!!
        Chciałabym mieć siłę pamiętać o tym poście, gdy pouczam/krzyczę na moje dzieci.
        Upokorzenie to okropna rzecz!
        Pozdrawiam

        verdana napisała:

        > Nie wiem , czy moje dzieci, ale ja na pewno. Jako byłe dziecko mogę Ci
        > dokladnie powiedzieć, dlaczego. Bo złapanie na kłamstwie jest niezwykle
        > upokarzające. Nie tylko się sklamało, ale teraz trzeba złozyć
        samokrytykę "tak
        > mamo, skłamalem". Nawet jesli nie grozi kara, to paskudne uczucie. Dziecko
        > zostaje osmieszone, to już jest kara...
        > "Nie wódź nas na pokuszenie" - to jest to. Skoro wiesz, ze dziecko coś
        zrobilo
        > albo nie zrobiło, zamiast pytaniem prowokowac kłamstwo, powiedz
        zamiast "Umyłes
        >
        > się mydłem?", "Stary, nie umyłes się, mydło jest suche, wracaj sie myć".
        > Minęło dokladnie 35 lat od chwili, gdy moi rodzice zapytali , czy czytalam
        > jakąś książkę z ich biblioteki. Na odpowiedź , ze nie, wyciągnęli z niej moje
        > notatki.Jestem matka dorosłych dzieci, a jeszcze imtego ponizenia mnie,
        > niepotrzebnego, nie zapomniałam. I mam żal.
        • kalina81 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 20:06
          verdana niezwykle trafnie to opisała i przyznaję jej (o zgrozo) racjebig_grin
          W moim przypadku było trochę inaczej, moja mama uwielbiała przyłapywac mnie na
          kłamstwie, dlatego ja nauczyłam się tak kłamać i przewidywać w jakich
          okolicznościach może moje kłamstwo wyjść na jaw, że mogłabym teraz w
          specsłużbach pracować. Przykład z ostatnich dni, pojechałam do pewnego miasta
          blisko granicy niemieckiej, nie chciałam, żeby mama wiedziała, że jestem w danym
          mieście, a że ma ona zwyczaj dzwonienia do mnie codziennie, skłamałam, że jadę
          na ślub koleżanki do innego miasta. Niby wszystko ok, kłamstwo też ogólnie nie
          do wykrycia, ale postanowiliśmy udać się na parę godzin do Niemiec, ja nie mam
          roamingu, jesli mama zadzwoni odezwie się komunikat w języku niemieckim, a z
          miejsca gdzie wg mamy jestem do niemiec szalenie daleko, nagle zdziwionym oczom
          mych towarzyszy ukazuje się kalina rozbierająca aparat telefoniczny, bo tylko
          wyjęcie karty z telefonu spowoduje, że komunikat o mojej niedostepności będzie
          po polsku. Znajomi w szoku, oni by w życiu o tym nie pomysleli, ja mam w głowie
          od razu wszelkie drogi, jakimi mozna mnie na kłamstwie przyłapać, naprawdę
          jestem w tym dobra. Od 16 roku zycia nikt mnie na kłamstwie nie złapał, a
          kłamie, jak oddychambig_grin
          • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 20:41
            U ciebie kłamstwo stało się nałogiem. Dorosła kobieta matce kłamie... Po co?
            • verdana Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 21:32
              Bo matka nauczyła ją tego w dziecinstwie. I w dodatku matka nadal uwaza, ze ma
              prawo córke kontrolować.
              Wiem cos o tym, tez jestem szkolona.
              Na zasadzie "po co babcię denerwowac, niech się babcia cieszy".
              • alinawk Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 05.04.07, 10:49
                verdana napisała:

                > Bo matka nauczyła ją tego w dziecinstwie. I w dodatku matka nadal uwaza, ze
                ma
                > prawo córke kontrolować.
                > Wiem cos o tym, tez jestem szkolona.
                > Na zasadzie "po co babcię denerwowac, niech się babcia cieszy".
                Taaa, matka ją nauczyła,dobre...Jak dla mnie kłamstwo to tchórzostwo, po prostu
                Kalina boi się swojej matki , że ta ją bedzie opieprzać za coś co zrobiła nie
                po jej mysli.Ja też mam taką matkę której się wydaje że jestem ciągle małą
                dziewczynką i ustawia mnie - a dlaczego tak zrobiłaś, a zrób tak, a czemu tam
                pojechałaś itd....Nieraz dzwoni z awanturami.I co? Jakoś nie przychodzi mi do
                głowy ją okłamywać.Mam swoje zdanie i nie boję się go wyrażać.Mama na mnie
                nakrzyczy, ja na nią i dalej leci... Za parę dni nam przechodzi. Wyobraź sobie
                Kalino że trafiasz na takiego mężczyznę który cię ciągle okłamuje i to w
                nagłupszych, najdrobniejszych sprawach.Jak wtedy byś się czuła? Ja nie cierpię
                jak ktos mnie okłamuje i dlatego sama nie kłamię. Natomiast podejście Verdany
                typu 'nie mówcie jej prawdy bo się biedulka zdenerwuje', z upodobaniem stosuje
                wobec mnie mój mąż.Ja się wtedy czuję jak ubezwłasnowolniona idiotka bez prawa
                do swojego zdania, no bo on przecież wie lepiej ode mnie co mnie zdenerwuje i
                decyduje co robic w danej sytuacji bez mojej wiedzy.Przyznaję się, że kilka
                razy już z tego powodu miałam ochotę go zamordować smile
                • sabciasal Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 05.04.07, 12:44
                  alinawk napisała:
                  Natomiast podejście Verdany
                  > typu 'nie mówcie jej prawdy bo się biedulka zdenerwuje', z upodobaniem
                  stosuje wobec mnie mój mąż.

                  a gdzie przeczytałas ze takie jest podejscie promowane albo realizowane przez
                  verdane?
                  ona podała jakie jej zdaniem są przyczyny postępowania
                  • verdana Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 05.04.07, 16:39
                    Dzięki za obrone, ale jednak metodę stosuje. Nie z tchorzóstwa. Jestem już w
                    późnym wieku średnim, a moja matka dobrze powyzej 70-tki, z chorym sercem i
                    ciężka nerwicą, wypytuje mnie, o ktorej wrócę. I jak wracam późno, to matka
                    biada, ze będzie się denerwować, ze nie zaśnie, ze mam zadzwonić po męża, zeby
                    po mnie przyszedł.
                    Wiec mowię, "dobrze, wrócę wczesniej, dobrze, zadzwonię po męża".
                    Rozumiem, ze właściwym moralnie zachowaniem byloby powiedzieć "Wracam późno z
                    Pragi, sama, denerwuj sie ile chcesz". Najwyżej matka dostanie zawału, ale ja
                    bedę prawdomówna. A to najważniejsze.
                    • alinawk Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 06.04.07, 10:35
                      Rozumiem, ze właściwym moralnie zachowaniem byloby powiedzieć "Wracam późno z
                      > Pragi, sama, denerwuj sie ile chcesz". Najwyżej matka dostanie zawału, ale ja
                      > bedę prawdomówna. A to najważniejsze.

                      Nie, no to już przegięcie! A w którym niejscu ja ci napisałam,że masz
                      denerwować matkę i doprowadzać ją do zawału??? Ja pisałam wyłącznie o swojej
                      sytuacji, nie mam siedemdziesięciu lat, choroby wieńcowej (odpukać).I sklerozy
                      zaawansowanej też nie.I mam prawo sobie nie życzyć traktowania jak osoby
                      niepełnosprawnej umysłowo. W przypadku jakim opisałaś, gdy mamy do czynienia z
                      osobą starszą i chorą, każdy rozsądny człowiek oczywiście zachowałby się tak
                      jak ty. Sama mam osiemdziesięcioletnią tesciową, która ma przywidzenia, tzn.
                      słyszy różne głosy i widzi coś czego nie ma w rzeczywistości. Mąż kiedyś musiał
                      wymieniac zamki do drzwi, bo babci się ubzdurało że sąsiad dorobił klucze do
                      mieszkania i kradnie jej rzeczy...Nie było siły zeby ją przekonać że to
                      niemożliwe. Mąż nieraz obiecuje jej różne rzeczy, a robi całkiem inaczej, ale w
                      tym przypadku akurat nie mam mu tego za złe, bo wiem ze z tesciową nie ma
                      dyskusji, racjonalne argumenty do niej nie trafiają, trzeba dla świętego
                      spokoju coś obiecać bo dostaje histerii.
                      Co do chorób, to teraz się tak zastanowiłam,ze gdybym była śmiertelnie chora,
                      to chyba bym wolała, żeby mnie okłamywano, niż znać prawdę, ze nie ma już
                      nadziei...Ale to tylko w tym jednym wyjatkowym przypadku.
                      Verdana opisywała wczesniej jak czuła się upokorzona gdy rodzice udowodnili jej
                      kłamstwo. Jakoś nikt się nie zastanowił, co czują osoby oszukiwane. Wiecie jak
                      ja się czułam upokorzona i ośmieszona gdy odkryłam ze byłam okłamywana?
                    • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 07.04.07, 23:36
                      verdana napisała:

                      > Wiec mowię, "dobrze, wrócę wczesniej, dobrze, zadzwonię po męża".

                      Widzisz, to zupełnie inny rodzaj kłamstwa. Kłamiesz z troski o Mamę. Kalina nie
                      kłamie z troski.
              • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 07.04.07, 23:34
                verdana napisała:

                > Bo matka nauczyła ją tego w dziecinstwie.

                Guzik prawda. Kiedyś człowiek wyrasta na tyle, że potrafi wznieść się ponad to,
                czego go nauczyli (albo nie nauczyli) rodzice. Że potrafi wziąć
                odpowiedzialność za własne życie i zacząć kierować się swoim własnym sumieniem,
                nie sumieniem rodziców.

                Albo nie wyrasta.
                • nangaparbat3 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 17:42
                  scher napisał:

                  > verdana napisała:
                  >
                  > > Bo matka nauczyła ją tego w dziecinstwie.
                  >
                  > Guzik prawda. Kiedyś człowiek wyrasta na tyle, że potrafi wznieść się ponad
                  to,
                  >
                  > czego go nauczyli (albo nie nauczyli) rodzice. Że potrafi wziąć
                  > odpowiedzialność za własne życie i zacząć kierować się swoim własnym
                  sumieniem,
                  >
                  > nie sumieniem rodziców.
                  >
                  > Albo nie wyrasta.
                  >
                  Owszem. Nie wyrasta, kiedy rodzice nie dadzą mu takiej szansy.
                  • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 19:32
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Owszem. Nie wyrasta, kiedy rodzice nie dadzą mu takiej szansy.

                    Nieprawda. Nie wszystko zależy od rodziców. Siłę i oparcie można też znaleźć
                    gdzie indziej.
      • michalamama Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 04.04.07, 09:13
        Generalnie rozumiem o czym piszesz, postaram się pomagac mu wybrnąć z takiej
        sytaucji kolejnym razem. Ale nie chcę też kontrolować coraz starszego człowieka
        we wszystkich działaniach. Wydaje mi się, że nie jestem matką-kapralem wink
        Odnosząc się do tego przykładowego mycia - jestem w stanie odpuścić to mydło wink
        Ale są takie sytuacje gdy muszę mu wierzyć na słowo a zaczynam się zastanawiać
        czy mówi prawdę, a może precyzyjniej, czy nie boi się powiedzieć prawdę. Na
        przykład sam psika sobie lekarstwo do nosa i powinien wyrobić w sobie ten
        nawyk, że pamięta o tym. I jeśli pytam czy to już zrobił rano, to oczekuję albo
        TAK, albo NIE i wtedy podaję do ręki i patrzę czy wziął lek. A jeśli mówi TAK a
        robi NIE?
        Pozdrawiam
        • sonia_30 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 04.04.07, 13:28
          Hmmm.. tez mam syna w tym wieku i bardzo czesto zdarza mi sie slyszec
          odpowiedzi na pytania, niekoniecznie zgodne z rzeczywistoscia, przy czym w
          wiekszosci przypadkow wynikaja one z roztrzepania - np. wydaje mu sie ze cos
          robil dzisiaj, a faktycznie robil wczoraj, etc. Uwazam, ze 6 lat to nie jest
          wiek, w ktorym dziecko przywiazuje wage do tego co i kiedy robilo. Byc moze
          jest tak u Twojego dziecka, tyle, ze im bardziej intensywnie wypytujesz,
          tudziez na wejsciu stwierdzasz, ze mowi nieprawde, tym bardziej on bedzie szedl
          w zaparte i nie wycofa sie z poprzedniego stwierdzenia, nawet jesli uswiadomi
          sobie, ze rzeczywiscie cos tam mu sie pomylilo, myl rece, ale nie przed chwila,
          a wczesniej, itd.
          Stawianie pod sciana i podawanie w watpliwosc wszystkiego co mowi dziecko, jest
          bardzo niefajna rzecza. A mowienie, ze moze Ci wszystko powiedziec, ze mu
          wierzysz, podczas gdy jednak nie wierzysz, o czym swiadczy post, jest bez
          sensu... on z cala pewnoscia czuje czy Ty mu wierzysz czy tez nie i ma ogromny
          dysonans w zwiazku z tym do czego probujesz go przekonac.
          Tez mam mame z gatunku podejrzliwych i wiedzacych wszystko najlepiej. Do dzis
          mnie telepie na wspomnienie roznych akcji, ktore serwowala mi w dziecinstwie...
          oczywiscie robi to nadal, tyle, ze jestem dorosla i radze sobie troche inaczej
          niz wtedy, gdy bylam dzieckiem.
    • marghe_72 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 03.04.07, 22:24
      michalamama napisała:

      > Czy to jakaś "faza" u dzieci czy coś nam nie wyszło? Syn ma 6 lat i zdarza mu
      > się z uporem twierdzić, że coś zrobił, podczas gdy wszelkie znaki na ziemi
      > wskazuja coś przeciwnego. W stylu: umyłeś się mydłem? Tak mamo! A mydło suche
      > jak wiór. Ja dopytuję: jak się mył skoro mydło nietknięte? Bo dawno się
      > myłem...

      Zadawaj bardziej szczegółowe pytania smile
      Czy DZIŚ myłes sie mydłem

      Przecież On Ci nie skłamał
      Kiedyś tam sie tym mydłem mył
      • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 07.04.07, 23:39
        marghe_72 napisała:

        > Przecież On Ci nie skłamał
        > Kiedyś tam sie tym mydłem mył

        Ani jedno moje dziecko nie ma prawa rżnąć głupa.
    • pasjanna Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 04.04.07, 11:45
      Przecież nie skłamał. On rzeczywiście tym mydłem się mył i to nie razsmile
      Dzieci muszą otrzymywać jasne komunikaty "Idź do łazienki i umyj ręce". I
      dopiero po wyjściu z łazienki zapytaj o to mydło.
      U nas jest jeszcze inaczej. Bo gdy pytam np. czy umył ręce to on odpowiada, że
      nie pamięta. I chyba faktycznie tak jest. Ciągle myśli o niebieskich migdałach
      i zdarza mu się nie słyszeć moich poleceń.
      Może Twój też ma takie "luki w pamięci" i nie kłamie tylko zwyczajnie nie
      pamiętawink
    • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 07.04.07, 23:47
      michalamama napisała:

      > Czy to jakaś "faza" u dzieci czy coś nam nie wyszło? Syn ma 6 lat i zdarza mu
      > się z uporem twierdzić, że coś zrobił, podczas gdy wszelkie znaki na ziemi
      > wskazuja coś przeciwnego. W stylu: umyłeś się mydłem? Tak mamo! A mydło suche
      > jak wiór.

      W takim przypadku zwykle mocna reprymenda stawia dziecko "do pionu".
      - Sprawdzałem, mydło jest suche! Kiedy pytam, czy się myłeś, nie oczekuję
      kłamstw, tylko prawdy! Rozumiesz, co do ciebie mówię? Nie rób tak nigdy więcej!

      > Ja dopytuję: jak się mył skoro mydło nietknięte? Bo dawno się myłem...

      - Dziecko, nie pogrywaj sobie ze mną, bo raczej ci się to nie opłaci!

      > Ale on w takiej sytuacji nie zmienia zdania. Jakby w jego mniemaniu to coś
      > faktycznie miało miejsce. Wręcz "bije się w pierś" wink

      Dajesz się wyprowadzać w pole. Rodzic czasem musi stanowczo pokazać, że nie
      jest naiwny.

      > Zawsze mówię, że może mi powiedzieć wszystko, że ja mu wierzę, że wysłucham
      > itp. Że wolę jeśli powie, że się nie umył bo mu się nie chciało, niż zmyślał.

      W wychowaniu często nie sprawdza się takie - bez urazy - filozofowanie.
      • mankencja Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 17:51
        > W takim przypadku zwykle mocna reprymenda stawia dziecko "do pionu".
        > - Sprawdzałem, mydło jest suche! Kiedy pytam, czy się myłeś, nie oczekuję
        > kłamstw, tylko prawdy! Rozumiesz, co do ciebie mówię? Nie rób tak nigdy
        więcej!

        nie pytaj dzieci, czy rozumieją, co do nich mówisz. jedno z bardziej
        wkurzających wyrażeń w słowniku przecietnego rodzica. ale twoje metody
        wychowawcze sa moim zdaniem ogolnie jakies takie niefajne (reprymendy, brak
        zaufania etc), wiec moze to juz nie robi roznicy...

        > - Dziecko, nie pogrywaj sobie ze mną, bo raczej ci się to nie opłaci!

        o, i jeszcze groźby...
        • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 19:47
          mankencja napisała:

          > nie pytaj dzieci, czy rozumieją, co do nich mówisz. jedno z bardziej
          > wkurzających wyrażeń w słowniku przecietnego rodzica.

          Wkurzające jest tylko wtedy, kiedy jest to pytanie retoryczne, kiedy stawiane
          jest w emocjach. Ja rozumiem to tak, że pytam z autentyczną troską i
          zainteresowaniem, patrzę na dziecko i _słucham_ odpowiedzi, _czekam_ na nią.
          Jest to tzw. technika upewniania się - opisywana w "Kiedy pozwolić, kiedy
          zabronić" Roberta MacKenziego.

          > twoje metody wychowawcze sa moim zdaniem ogolnie jakies takie niefajne
          > (reprymendy, brak zaufania etc)

          Masz raczej mylne pojęcia na temat mojego podejścia do wychowania. Są chwile,
          kiedy dziecko musi otrzymać reprymendę, bywa że karę. To wszystko działa pod
          warunkiem, że dziecko nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest przez rodziców
          kochane. Podobnie jestem gorącym zwolenikiem obdarzania dziecka wielkim
          zaufaniem. Musi to jednak pociągać za sobą konieczność ponoszenia konsekwencji
          złych wyborów. Takie konsekwencje to m.in. reprymenda, bywa że kara.
          Reprymendy i kary nienadużywane, wymierzane przez kochających rodziców są
          potrzebne, żeby wychować dziecko na porządnego człowieka, znającego umiar i
          granice, żeby wychować je do odpowiedzialności i samodzielności.

          Nie mogę o tej miłości jako warunku sine qua non w wychowaniu pisać w każdym
          poście, nie mogę zawsze, kiedy piszę o karach i konsenwencjach, opatrywać
          swoich wypowiedzi przypisami, prawda?

          > > - Dziecko, nie pogrywaj sobie ze mną, bo raczej ci się to nie opłaci!
          > o, i jeszcze groźby...

          Jeżeli to odbywa się w prawidłowym klimacie emocjonalnym, działa prawidłowo.
          Mogąc dziecku pokazać granice cichym, ale stanowczym słowem, nie muszę
          krzyczeć, wychodzić z siebie ...i karać.

          Siła bez miłości przeradza się w okrucieństwo, ale miłość pozbawiona siły może
          przerodzić się w bezradność.
          • mankencja Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 09.04.07, 14:04
            jakos mi sie to wszystko jawi malo przekonujaco, ale ja sie nie znam, odnosze
            do siebie
    • alina66 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 11:15
      Mój syn też tak miał i ja też tak miałam smile)
      I podzielam opinię Verdany całkowicie- najgorsze jest upokorzenie.
      W przypadku mydła i mydłopodobnych załatwiałam sprawę ze śmiechem (Niunia nie
      sciemniaj tylko szoruj umyć się mydłem-TERAZ - bo ulubiona odpowiedź mojego
      dziecka brzmiala przez wiele lat - ZARAZ).
      Natomiast w przypadku lekarstw i spraw poważnych mówiłam, że to ważne i
      tłumaczylam, dlaczego to ważne (nieraz dziesięć razy pod rząd). Od razu też
      mówiłam- jeśli zapomniałeś,to zrób to teraz i po sprawie.
      Efekty są - mój teraz 19-letni syn mówi prawdę, nawet jeśli stan rzeczy jest
      nieprzyjemny - bo wie, że nie będę jojczyć tygodniami, tylko pomogę znaleźć
      rozwiązanie.
      • nangaparbat3 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 17:47
        W naprawdę istotnych sprawach nie polegalabym na dziecku, w mniej ważnych - nie
        pytała. To znaczy: zamiast pytac, czy wzial lekarstwo, dalabym mu je do reki i
        patrzyla, jak bierze. za to nie wypytywałabym, czy zyl mydła. Gdybym zauwazyła
        (ale raczej przypadkiem, bez specjalnego sprawdzania), że ma brudna szyje,
        zwrocilabym mu na to uwagę i doradzila, by zawsze uzywał mydła.
      • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 08.04.07, 19:49
        alina66 napisała:

        > Niunia nie sciemniaj tylko szoruj umyć się mydłem-TERAZ

        Też fajnie. Ciepło, ale stanowczo.
        • kalina81 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 09.04.07, 19:45
          rany, ależ sądy i osądy mnie tu spotkały big_grin
          z pewnością nie zamierzam się Wam spowiadać, czemu jako dorosła kobieta kłamię
          swojej mamie, bo to nie Wasza sprawa, odniosłam się tylko do postu Verdany, bo
          miałam chęć podzielenia się swoimi odczuciami w poruszanej przez nią kwestii.
          I z pewnością kłamstwo nie stało się u mnie nałogiem, powiedzenie "kłamię jak
          oddycham" odnosi się tylko do łatwości z jaką rzetelne i praktycznie
          niesprawdzalne kłamstwo mi przychodzi, a nie częstotliwości popełniania tegoż.
          To, że jakaś pani sfrustrowana zachowaniem męża postanowiła się na mnie wyżyć
          pozostawię bez komentarza, wszak ma ona już wystarczająco dużo problemówtongue_out
          Dodam tylko, że kłamię tylko ludziom, którzy nie umieją przyjąć prawdy i moja
          prawda jest powodem niekończących się, nikomu niepotrzebnych dysput,
          wielokrotnego wypominania w najmniej oczekiwanych momentach, wyrosłam już z
          wieku, kiedy ma się misję udowadniania swych racji idąc po trupach, szczególnie
          jeśli są to trupy czyichś zawiedzionych nadziei, czego wszystkim z okazji świąt
          życzę.
          A faceta oszczędzającego mi prawdy na zasadzie "po co ma się biedulka
          denerwować" miałam i pogoniłam, bo JA w relacjach, które buduję stawiam na
          szczerość, jestem otwarta i wiele rzeczy umiem zrozumieć, a jesli mnie
          zrozumienie czegoś (np skoków w bok) jednak przerasta, to rezygnuję ze
          znajomości. Ciężko jednak zrezygnować ze znajomości z własną matką, która
          pewnych moich wyborów i zachowań nie chce zrozumieć i nie kaceptuje na zasadzie
          "nie bo nie", wtedy po prostu rozmawiając z nią mijam się z prawdą, bo rozmowa
          nic nie przyniesie, oprócz obrażniea się, awantury, udawania zawału, wzywania
          karetki, blablbablablabla.
          Najlepszym morałem z tego przydługiego i nudnego wpisu jest "żyj i pozwól żyć
          swemu dziecku, nawet jeśli wyznaje ono niezrozumiałe przez ciebie zasady" amen
          • teraz_asia Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 09.04.07, 20:35
            Kalina, rozumiem do bólu twoją postawę, ale zrozumie ją tylko ktoś, kto miał z
            nią do czynienia w praktycesmile Mój mąż wychowywał się w takim domu, a ja przez
            piętnascie lat wciąz nie opanowałam kroków skomplikowanego menueta, jaki
            odbywa się między moimi teściami i ich dziećmi. U mnie w domu, mniej lub
            bardziej taktownie waliliśmy prawdą po oczach, co zaowocowało tym, że
            zasadniczo nie miałam powodu kłamać i właściwie nigdy tego nie robiłam (a jeśli
            już, to zaraz "pękałam"). Mój mąż i jego siostra kłamia rodzicom rutynowo i z
            wprawą, właściwie nie odróżniając już prawdy od kłamstwa. Złościło mnie to do
            momentu, kiedy odkryłam, że te kłamstwa sa po prostu wymuszane przez teściową,
            no jak słowo daję, inaczej się nie da! Taki właśnie terror emocjonalny,
            nieustające przesłuchania, już nie kontrola, a pełna inwigilacja prywatnego
            życia- ja ich rozumiem, oni kłamią w samoobronie! A najśmieszniejsze jest to,
            że dopóki mówiłam szczerze, byłam uważana za nietaktowną chamkę, która
            sprowadziła syna z dobrej ścieżki. Później wolałam zmilczeć, żeby stosunków nie
            psuć, ale MOICH dzieci nie pozwolę w to wmanewrować i teraz znowu zaczynam być
            niedobrą synową, bo się wcinamsmile
            A co do tego, jak takie wychowanie wpływa na relacje w związku- musieliśmy
            trochę nad tym popracować, bo przez pewien czas mój biedny mąż uważał, że tak
            właśnie trzeba robić (omijać niewygodne rzeczy, przemilczać, niedopowiadać) i
            że tak jest łatwiej. Po 15 latach nie tylko jesteśmy szczerzy wobec siebie, ale
            odkrył, ze prawda czasami "nie zabije" jego matkismile Nie przejmuj się zbyt
            surowymi opiniami, tak jak napisałam, nie zrozumie, kto nie przeżył. A o ilez
            łatwiej manipulowac małym dzieckiem!
    • alina66 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 10.04.07, 11:19
      kalina,

      taki egzemplarz nazywa się "toksyczna matka".
      Posiadam, co przeżylam to moje.
      Nie zmienisz, nie wytłumaczysz.... do tego ma już 72 lata.
      Ja z nią nie rozmawiam na tematy drażliwe, omijam starannie, a jest ich bardzo
      wiele.
      Najzdrowiej dla mnie byłoby, gdybym mogła nie utrzymywać z nią kontaktów, ale
      niestety muszę, bo nikogo innego nie wpuszcza do domu (swojej drugiej córki też
      nie i siostry też nie - NIKOGO).
      • kalina81 Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 10.04.07, 11:41
        Ha! sama wiem, że nie zmienię i nie wytłumaczę i nic nie da ostentacyjne
        wyrażenie własnego zdania, nic oprócz darcia szat. Dlatego kłamałam i kłamię w
        pewnych kwestiach do mojej mamy. Owszem ma sporo cech toksycznego rodzica i
        chyba tylko ten co przeżył, wie jak to wygląda.
        Ja właściwie w tej chwili mam tylko dwie sprawy, które przed nią ukrywam, o
        których nie chcę, zeby wiedziała, było więcej, ale jakoś nakładem lat
        przeforsowałam własne zdanie np. rozmawianie i dotykanie np podawanie
        ręki......murzynom. Mama jest obrzydliwą rasistką i będąc z nią w egipice
        stanęłam przed niezbyt przyjemnym zadaniem, mama patrząc w przestrzeń
        powiedziała "powiedz tej małpie, zeby zabrała ze mnie swoją czarną łapę" rany
        boskie, myślałam że się zapdanę pod ziemię. Dobrze, że facet nie rozumiał na
        tyle po polsku. No i ona nie mogła przez wiele lat zrozumieć, że ja mogę, chcę,
        lubię mieć kontakty z ludźmi o róznym od mojego kolorze skóry, a co więcej,
        róznicy tej nie zauważam. Teraz zostały dwie rzeczy, dwie, których mam nadzieję
        nie będę nigdy musiała przed nią ujawniać, bo ani ona się z tym nie pogodzi, ani
        ja nie wytrzymam wiecznych wymówek i wypominania.
    • mgla_jedwabna Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 14.04.07, 11:39
      spróbowałam sie trochę wczuć w tego sześciolatka i oto co mi wyszło:

      Mama pyta tonem świadczącym o tym, że zna prawdę, o to mydło. Dzieciak już czuje, że ona wie, że jest niezadowolona, że właściwie jest już nastawiona na opieprzenie go wprost. Narasta w nim obawa przed nieprzyjemnością (czekać na karę jest bardziej stresujące niż jej doświadczyć) i bunt ("po co pytasz skoro wiesz!) oraz poczucie niesprawiedliwości ( nie dość, że oberwie reprymendę za nieużycie mydła, to jeszcze zmuszony jest do ponurego rytuału przyznania się). W efekcie gra na zwłokę- próbuje odwlec katastrofę chociaz na chwilę małymi kłamstwami.

      Mnie osobiście wk..rwia jak ktoś chce mnie ochrzanić za to, że czegoś nie zrobiłam więc się pyta, czy to zrobiłam. Czuję się upokorzona takim fałszem ze strony pytającego. Ostatnią robotę rzuciłam m.in. z powodu takiego traktowania, mówiąc szefowej, że mam dość atmosfery, jaka tam panowała i zostawiając ją bez pracownika z dnia na dzień- w samym środku sezonu urlopowego, gdzie wszyscy chcieli mieć wolne i brakowało rąk do pracy.
      • verdana Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 14.04.07, 15:41
        Przypomina mi się historia z dzieciństwa. Ojciec spytał, czy myłam zęby -
        oczywiscie powiedziałam, ze tak. A ojciec , podobnie jak to radzi tu pewien
        ojciec, udzielił mi surowej reprymendy "Jak to myłaś, szczoteczka jest sucha!,
        kłoamiesz mi prosto w oczy - i jeszcze zadzwonił do mamy, aby powiedzieć jak
        kłamię." Czego mnie to nauczyło?
        Regularnego moczenia szczotreczki przed wyjsciem z łazienki.
        • to-wlasnie-ja Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 14.04.07, 19:23
          Zapytam w ciekawosci - a dlaczego nie mycia zebow po prostu?
        • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 14.04.07, 19:24
          verdana napisała:

          > Czego mnie to nauczyło?
          > Regularnego moczenia szczotreczki przed wyjsciem z łazienki.

          No ale naprawdę nie ma się czym chwalić wink
          • verdana Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 15.04.07, 10:02
            ja się nie chwale, tylko piszę prawdę - nie wolno?
            A taki własnie jest tryb rozumowania dziecka.
            • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 15.04.07, 16:47
              verdana napisała:

              > A taki własnie jest tryb rozumowania dziecka.

              To trzeba ten niedojrzały, dziecięcy tryb rozumowania korygować.
              • verdana Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 15.04.07, 18:11
                Jesteś naiwny. Korygowanie nie polega na tym, ze uczy się dziecko lepiej
                klamać - a do tego doprowadza upokorzenie.
                • scher Re: kłamstwa dla mnie oczywiste, o on idzie w zap 15.04.07, 21:09
                  verdana napisała:

                  > Korygowanie nie polega na tym, ze uczy się dziecko lepiej klamać

                  Oczywiście.

                  > a do tego doprowadza upokorzenie.

                  Ale gdzie tu widać upokorzenie?
Pełna wersja