Nie wiem gdzie tkwi problem...

10.04.07, 21:50
Mam problem ze swoja prawie 3 letnia corka, chodzi o jej napady
zlosci/agresji. Zaczelo sie to kilka tygodni temu. Mamy nianie, ktora
przychodzi do nas tylko na popoludnia. Jest to mloda dziewczyna, w zasadzie
bez wczesniejszego doswiadczenia w tej roli. Jest mila, energiczna,
pozytywnie nastawiona i wiem, ze potrafi sie dobrze zajac corka. Niestety,
dziecko od pewnego czasu jakby sie na nia uwzielo - na dzien dobry rozkazuje
jej by wracala do domu, krzyczy ze jej nie lubi. Nie do konca wiem jak na to
reagowac - zwykle ja po prostu upominam i tlumacze ze cioci jest przykro, ze
nie powinna. Sprawy pogorszyly sie jednak gdy corka zaczela nianie bic i
szczypac. Robi to czasemcalkiem niespodziewanie. Kiedy powstrzymujemy ja
zaczyna prosic aby ja przytulic, jakby to ona byla ta poszkodowana osoba.
Jesli nie zostanie przytulona, dostaje ataku szalu, furii, histerii. Nie wiem
co robic, wydaje mi sie ze przytualanie zaciera niemile konsekwencje, a ze
jednak potrzeba aby dziecko zrozumialo, ze takie zachowanie nie jest
akceptowane. I bardziej ogolne pytanie - czy myslicie ze to wina niani czy
problem jest bardziej ogolny?
    • asidoo Re: Nie wiem gdzie tkwi problem... 10.04.07, 22:08
      Może nie była taka wspaniała, gdy dziecko samo z nią zostawało? A może nie
      pozwalał dziecku broić i dlatego ta niechęć? Różnie bywa, ale szukałabym nowej
      niani.
      • vanilla_sky7 Re: Nie wiem gdzie tkwi problem... 11.04.07, 00:15
        Także zdecydownie zmieniłabym jak najszybciej nianię, bo tak czy siak widać, że
        niania na nianię sie nie nadaje, a poza tym tak duża niechęć dziecka do niej
        może swiadczyć, ze niania je w jakiś sposób krzywdzi: psychicznie bądż fizycznie
    • asia889 Re: Nie wiem gdzie tkwi problem... 11.04.07, 07:08
      Nie znam Twojej niani, ale wiem, że wiek 2,5-3 lata to czas, gdy dziecko może się tak paskudnie zachowywać. Obwinianie za to niani jest bardzo krzywdzące. Poczytaj na forum wątki o 2-3 latkach. To naprawdę trudny wiek. Wydaje mi się, że samo upomnienie i tłumaczenie to za mało, muszą być jakieś konsekwencje złego zachowania. Ataki szału, furii i histerii trzeba znieść ze stoickim spokojem, inaczej dziecko nauczy się, że jest to skuteczna forma wymuszania.
    • iwucha Re: Nie wiem gdzie tkwi problem... 11.04.07, 09:01
      Ja znam historię, gdzie niania była "wspaniała" i "kochająca" przez długie lata,
      "członek rodziny" - z tym "małym" szczegółem, ze dziecko (dziewczynka) wyznała
      po latach, że była molestowana sexualnie przez męża niani. Ta "kochająca" niania
      zostawiała podopieczną ze swoim mężem sam na sam. Była tak czuła i kochająca,
      "godna zaufania" że nikomu nie przyszłoby do głowy.

      Dlatego zawsze wzdrygam się na samo wspomnienie o nianiach.
    • tijgertje Re: Nie wiem gdzie tkwi problem... 11.04.07, 11:18
      Sprawy pogorszyly sie jednak gdy corka zaczela nianie bic i
      > szczypac. Robi to czasemcalkiem niespodziewanie. Kiedy powstrzymujemy ja
      > zaczyna prosic aby ja przytulic, jakby to ona byla ta poszkodowana osoba.
      > Jesli nie zostanie przytulona, dostaje ataku szalu, furii, histerii.

      Czy to jest wasza pierwsza niania? Byc moze problem jest w tym, ze dziecko nie
      tyle nie lubi tej niani, co kogokolwiek, kto z nim zostaje, i odbiera mame.
      Jezlei dziecko nianie bije a potem zostaje przytulone, to wybacz, ale wina ani
      nie jest po stronie niani, ani dziecka, tylko waszej. Maluchy sa cwane, jezeli
      corka widzi, ze jak niani dolozy a mamusia ja przytuli, to wie, ze niania jest
      intruzem, z ktorym trzeba walczyc. Dzieciaki w tym wieku potrafia byc agresywne
      i nagradzanie za to napewno nie rozwiaze problemu. Jezlei corka kogokolwiek
      uderzy, to nie ma glaskania, chocby nie wiem co. Ma nianie przeprosic i koniec,
      to dziecko poiwinno byc za swoje zachowanie ukarane, a nie niania. Pracowalam
      kiedys u jednej rodziny, gdzie mialam podobna sytuacje. 4-latka urzadzala cyrk,
      bo zabronilam jej np wyczyniac akrobacje na oparciu kanapy, mimo, ze doskonale
      wiedziala, ze rodzice wprowadzili taki zakaz. Mama pracowala w domu, zbiegala
      na dol i pierwsze co robila, to wrzask na mnie: "co robisz mojemu
      dziecku???!!!" A dziecie migiem zalapalo, ze moze robic ze mna wszystko na co
      ma ochote, bo i tak to mi sie dostanie. Szybko sie rozstalismy dla dobra
      wszystkich. Nigdy wczesniej ani pozniej nie mialam problemu z dzieciakami (a
      troche sie ich przez moje zycie przewinelo),jednak nigdy zaden rodzic nie
      podwazal mojego autorytetu przy dziecku. W innej rodzinie zdarzyla mi sie
      podobna sytuacja, matka najpierw wysluchala mojej wersji( przy dzecku), na
      spokojnie wypytala dziecko o jego wersje, dziecko potwierdzilo moja i stanelo
      na tym, ze matka kazala mnie przeprosic i jasno dziecku wytlumaczyla, ze jezeli
      jej nie ma w poblizu, to ja jestem szefem. Nigdy potem dziecko nie wycielo mi
      zadnego numeru liczac na poparcie ze strony rodzicow, gdy wina byla po jego
      stronie. Przeanalizuj sytuacje, sprobuj pogadac z niania, byc moze zabrneliscie
      tak daleko, ze jedynym wyjsciem jest zmiana niani (i postepowania wobec niej i
      dziecka od pierwszego momentu). Choc wcale nie znaczy to, ze niania byla zla.
      Podopytuj dziecko, dlaczego niani nie lubi, wysluchaj tez wersji niani, tylko
      wowczas bedziesz mogla uniknac bledow w przyszlosci.
    • sea_shell Re: Nie wiem gdzie tkwi problem... 11.04.07, 14:07
      Corka niestety nie potrafi mi powiedziec dlaczego nie lubi opiekunki, nie sadze
      zeby chodzilo tu o problem zwerbalizowania sprawy, bo z tym generalnie nie ma
      problemu. Sadze ze jesli w gre wchodzilaby przemoc dziecko by o tym
      powiedzialo. Zreszta, sytuacje mam o tyle komfortowa, ze pracuje w domu, wiec
      slysze jesli cos jest nie tak. Niania tez nie ma tendencji uciekania z mojego
      pola widzenia, wprost pzreciwnie, woli sie z corka bawic w ogrodku niz w
      pobliskim parku.
      Co zas do przytulania to nie jest tak ze dziecko krzywdzi opiekunke a ja je
      przytulam - ona chce byc przytulona wlasnie przez ta osobe ktora zaatakowala
      czyli wlasnie nianie.
      Jest mi naprawde ciezko zrozumiec ta niechec, a jeszcze trudniej wymyslic jak
      mozna uzdrowic sytuacje. Niania ma byc z nami tylko do wakacji, wiec moze nie
      powinnam sie tak przejmowac, ale codzienne awantury po prostu mnie doluja.
Pełna wersja