Dodaj do ulubionych

Przeczytałam blog syna...

16.04.07, 19:05
... i jestem przerażona. Mój 17-letni licealista spotyka się w piątki ze
znajomymi i pije wino, pali papierosy, jest wulgarny. Rzeczywiście w piątki
zawsze wychodzi i do domu wraca ok.22 i idzie prosto do swojego pokoju. Nawet
nie podejrzewałam, że może byc podpity. CO ROBIĆ???? Powiedzieć, że
przeczytałam jego blog? w ten piątek powiem, aby mi chuchnął po powrocie, ale
co dalej???? zabronic mu wychodzenia z domu????
Obserwuj wątek
    • asidoo Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 19:09
      Blog jest publiczny. Nie wstydź się, ze przeczytałaś. On powie Ci, że to
      kreacja. Zaczekaj do piątku i ni stąd ni zowąd skontroluj go. Potem wyciągaj
      konsekwencje. O blogu bym nie mówiła nic.
      • duk123 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:37
        asidoo napisała:

        > Blog jest publiczny. Nie wstydź się, ze przeczytałaś. On powie Ci, że to
        > kreacja. Zaczekaj do piątku i ni stąd ni zowąd skontroluj go. Potem wyciągaj
        > konsekwencje. O blogu bym nie mówiła nic.

        O blogu bys nic nie mowila? Bo klamac latwo?
        No i tak wlasnie klamiacy rodzice ucza wlasne dzieci klamac, a potem naloty robia na dzieci, ze te klamia.

        Kobieto, jak ty masz odwage radzic innym klamac?!
        WSTYD!
          • megasceptyk Przestań gadać głupoty, najlepiej zniknij całkiem. 17.04.07, 21:10
            Twoja rada jest durna, durnijszą trudniej wymyśleć. Ja powiem tak, chłopak nie pije bez powodu. Poza tym jest już dorosły więc jakiekolwiek rozwiązania siłowe tylko drastycznie pogorszą sytuację. Jeśli jest inteligentny i ma inteligentnych rodziców to takie zachowanie mu nie zaszkodzi w przyszłej karierze. Jeśli jest durny to i tak nic z niego więcej nie będzie. W Polsce nikt ci nei pomoże bo nikt się wychowaniem dzieci nie interesuje. Możesz go tylko próbować zaciekawić czymś pożytecznym. Może ci się uda. Albo wyślij go do seminarium.
          • duk123 Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 01:06
            asidoo napisała:

            > Nie proponowałam kłamania tylko niemówienie o blogu. Nie widzę sensu takiej
            > rozmowy

            Nie mowienie o tak waznej sprawie w odniesieniu do wlasnego dziecka jest klamaniem.
            To tak jakby ci maz/zona nie powiedzial/a ze cie zdradza, no bo to przeciez "tylko nie mowienie" - blad - to klamstwo i to powazne.
            A klamanie na tak podstawowy temat, w najbardziej bliskim emocjonalnie zwiazku jaki istnieje miedzy ludzmi (rodzic z dzieckiem) uczy wlasnie takiego okropnego kretactwa, klamstwa i manipulacji, ktore zatruwa zycie ludziom.

            Czy jakby twoj maz/zona czytala potajemnie twoj blog, w ktorym zwierzasz sie ze swoich spraw, to tez bys chcial/a zeby ci o tym nie powiedzial/a, tylko uzywal/a info z twojego blogu zeby cie kretaczo kontrolowac?
            No bo przeciez w tym wszystkim chodzi o kontrolowanie drugiego czlowieka, przy uzyciu tajnych info - czy jest to lamanie wzajemnego zaufania.
            Dlatego dzieci i mlodziez nie ufaja swoim rodzicom i wogole doroslym.

            Taka nauka kretactwa nie idzie na marne, wiec nalezy sie spodziewac ze dziecko tez bedzie mamusia kretaczo manipulowac.
            A moze juz to robi?
            Przeciez chlopak tez moze czytac to forum i udawac ze go nie czyta i nic nie wie. Czemu by mial powiedziec prawde, skoro jego mamusi kazdy doradza klamanie i kretactwo, a ona sama tez sie do tego sklania?
            Ja bym na jego miejscu to na pewno robila i tak bym sobie zalatwila zeby mamusie zamanipulowac na maxa, tak zeby nic ale to nic nie kapowala z mojego zycia, z tego co robie, co mysle, co czuje, z kim sie spotykam, o czym rozmawiam.


            > A ty Duk123 napisz swoja radę a mojej nie krytykuj.

            Mowisz mi co mam robic, a co nie, mamusiu/tatusiu?

            Mowie jasno, ze matka nie powinna oklamywac wlasnego syna. Ze wlasna matka nie powinna w potajemny sposob manipulowac wlasnym dzieckiem.

            Kobieta powinna miec cywilna odwage i powiedziec dziecku prawde - tzn powiedziec synowi w jaki sposob znalazla blog syna.
            I jezeli zauwazy ze syn pozniej juz tego blogu nie uzywa, to sie powinna zastanowic nad tym dlaczego dziecko nie chce zeby wiecej czytala o tym co chce pisac o sobie.

            To jest zachowanie ktore swiadczyloby o tym ze matke interesuje prawdziwy zwiazek z dzieckiem, a nie kretacze zabawy w podchody.
            Ale oki, sa ludzie ktorzy wola klamstwa, niedomowienia, oszukiwanie, manipulacje itp - tyle ze taki ktos nie powinien pozniej nazekac ze dzieci z nim/nia nie maja kontaktu.
            Kto chce miec prawdziwy kontakt z dzieckiem, po pierwsze musi spelnic pewne minimalne warunki. A takim warunkiem jest ZAUFANIE, ktore musi wyjsc od osoby doroslej. Gdy dziecko nie ufa doroslemu, zawsze bedzie sie krys, klamac (nie mowic wszystkiego) i nie ma mowy o zadnym prawdziwym kontakcie, za to jest tylko kretactwo.


            Pomysl, ze piszac to:
            > Nie proponowałam kłamania tylko niemówienie o blogu.

            Faktycznie mowisz tez, ze syn tez matce nie musi mowic ze pije i pali, no bo to przeciez wedlug ciebie nie klamstwo, tylko niemowienie.
            Od kogo on sie tego nauczyl i dlaczego?
            Czyzby dlatego chlopak nie mowi prawdy, bo wie ze za powiedzenie prawdy o sobie prawdziwym, mamusia by go na maxa zmielila?
            Tak - mamusia by go zmielila, za to samo co ona robi - za niemowienie prawdy.
            Ale, jakze to latwo winic swoje dzieci, za wszystko zlo doroslych.
            Dziecko to taki jeden wielki "zmietnik". Wystarczy na niego projektowac wszystkie swoje wady i w tym procesie wybielac i idealizowac siebie samego.



            • kami-ju Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 06:49
              Na większość młodych przychodzi taki czas. Ja bym nie panikował. Powiedziałbym
              mu, że się zawiodłem. Trzeba spróbować wjechać na ambicję. Jeżeli jest dobrze
              wychowany to z czasem to ograniczy i się uspokoi, a jeżeli nie to chyba już
              sami rodzice są za to odpowiedzialni.
            • tgaw Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 09:23
              duk, ty na pis glosowalas czy co?

              prawda, zaufanie, idealizowanie relacji rodzinnych

              z calego twojego wywodu generalie nic nie wynika, zadnej konstruktywnej rady
              oprocz pretensjonalnego belkotu smile


              imho asido ma racje:

              o blogu nie wspominaj, moze okazac sie cennym zrodlem informacji o zachowaniu
              syna, warto tez w piatkowy wieczor go skontrolowac i uczciwie pogadac jesli
              przylapiesz go na stanie wskazujacym...

              a z faktu ze zaczal uzywac alkoholu majac 17 lat nie robil bym wiekszego
              problemu, staralbym sie dowoedziec o towarzystwo z ktorym ten alkohol konsumuje...
              • fakara Re: Przeczytałam blog syna... 19.04.07, 22:38
                Wybacz tgaw, może ja jakaś jestem pretensjonalna i bełkotliwa, ale z faktycznie
                dość długiej wypowiedzi duka wynika wg mnie całkiem dużo, tzn. że kłamanie, albo
                "niemówienie prawdy" dzieciom sprawia, że dzieci zaczynają okłamywać swoich
                rodziców. Takie rzeczy wynosi się z domu - to oczywiste, że za nieszczerość nie
                odpowiada się szczerością. I jeszcze jedną cenną obserwację wyniosłam z
                wypowiedzi duka. Co jeśli chłopak czyta ten wątek? Jak się czuje? Ja mam 18 lat
                i gdybym przeczytała, że moja mama pyta się obcych ludzi, co ze mną zrobić, bo
                przeczytała mój blog (którego na szczęscie nie piszę), a mi nie powiedziała ani
                słowa, poczułabym się po prostu oszukana i zrobiłabym wszystko, żeby mama nie
                miałą szansy wiedzieć czegokolwiek o moim życiu towarzyskim.
            • lucusia3 Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 11:03
              duk123 absolutnie się z Toba nie zgadzam. Nie chcaiłaby bys była ani moja matka, ani przyjaciółką. Mówienie "prawdy prostwo w twarz" jest bardziej szkodliwe niż nie mówienie wszystkiego. "Jeżeli ktoś mówi dziewczynie prawdę, że ma krzywe nogi, to ja wiem, co to jest za gość" - tak mówił mój przyjaciel i mówił dobrze.
              Co do blogu - często pisze sie na nich to, co by sie chciało, by było, a nie to co było naprawdę.
              Z drugiej strony, jeżeli ten chłopak wypije jedno piwo, wypali jakiegos tam paierosa, robi to tylko w piątki, a po za tym jest nieźle uczącym się, porządnym chłopakiem, to ja bym absolutnie NIC nie robiła, nic nie sprawdzała i o niczym nie rozmawiała. Pamiętam z moich licealnych i studenckich lat (a mam już nastoletnie dzieci) podobne rzeczy. Ja tak robiłam, koledzy, koleżanki, a teraz absolutnie nikt z nas nie jest alkoholikiem, czy marginesem społecznym. To ludzie z wykształceniem, wiekszość jakoś tam zarabia, niektórzy to jakoś maja baaardzo duże, mają niezłe stanowiska, rodziny, domy.
              Mnie się bardzo podoba chińska filozofia czujnego niedziałania. Patrzeć, zwracać uwagę, ale jeżeli nic złego się nie dzieje, nie ingerować. Z moimi nastolatkami się sprawdza. Z mężem i rodzicam też.wink
              Mozna tylko czasmi, nieobowiązująco, przy synu rozmawiac o kim innym, ktory się stoczył i wyrazic nadzieje, że nikomu z bliskich takie cos się nie przydarzy, że wierzysz, że najbliźsi maja na tyle rozsądku, że potrafia wyważyć ile mozna dopuścic zabawy, a ile trzeba poświęcic czasu na pracę. Według mnie, tak sie buduje zaufanie i wzajemną przyjaźń. Mnie tak wychowano, ja tak wychowuję, dla mnie to dobra droga.
            • fathom Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 12:00
              > Nie mowienie o tak waznej sprawie w odniesieniu do wlasnego dziecka jest
              > klamaniem.
              Ciekawa gradacja wartości. BTW, chyba nie przeczytałeś uważnie rady koleżanki -
              na hasło: "czytałam na Twoim blogu" odpowiedzią pewnie będzie: "blog to tylko
              ściema dla znajomych".

              >Czy jakby twoj maz/zona czytala potajemnie twoj blog, w ktorym zwierzasz sie ze
              > swoich spraw, to tez bys chcial/a zeby ci o tym nie powiedzial/a, tylko uzywal
              > /a info z twojego blogu zeby cie kretaczo kontrolowac?
              Publikowanie informacji prywatnych, a wręcz intymnych z nadzieją, że nikt
              niepowołany tego nie przeczyta jest, oględnie mówiąc, nierozsądne, nie sądzisz?
              Potajemne czytanie? Człowieku, za publikację swoich wynurzeń ponosi się
              odpowiedzialność, od Ciebie zależy, co tam umieścisz. Ale nie możesz mieć do
              nikogo pretensji, że to czyta! Chcesz, żeby nie wyszło poza obręb "zaufanych
              czytelników"? Pisz pamiętnik i dawaj do czytania tym, którym chcesz albo załóż
              hasło dostępu do bloga. Niezabezpieczona sieć jest miejscem publicznym, a nie
              źródłem "tajnych info", wykorzystywanych do "kontroli".
              • fathom Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 12:08
                Acha, żeby nie było: browca w wieku licealnym uważam za rzecz normalną,
                kontroli oddechu nie pochwalam, jakaś bzdura, o tym, że bloga czytałam,
                powiedziałabym pewnie szybciutko. Generalnie dużo hałasu o nic, a przynajmniej
                jeszcze o nic. Temat na rozmowę, ale taką sensowną, a nie perorkę o
                szkodliwości picia i palenia. Rozmowa, obserwacja reakcji na rozmowę powinna
                pozwolić zebrać znacznie więcej informacji niż zapewni autokreacyjny blog.
                Bezsensowne, nieprzemyślane (a może nawet nieadekwatne do sytuacji...)
                zwiększanie kontroli strasznie psuje stosunki międzyludzkie...
              • fakara Re: Przeczytałam blog syna... 19.04.07, 22:43
                No skoro blog jest rzeczą jawną i mama chłopaka, który go pisze miała pełne
                prawo go przeczytać, to dlaczego niby ma to przed nim ukrywać? Czyżby po to,
                żeby patrzeć, gdzie i z kim był, a tym samym wykorzystywać inforamcje, o których
                on nie wie, że są w jej posiadaniu? I to nie jest krętactwo i nieszczere zachowanie?
            • jagdam Re: Przeczytałam blog syna... 23.04.07, 16:09
              Ty Duk123 strasznie lubisz ostro krytykować. Kobieta prz\eczytała blog syna i
              nie wie jak ma dalej postepować - pyta , czy mówić o tym, czy nie. Nie
              powiedziała, że nie powie. Nie mówienie nie jest kłamaniem. Kłamstwo, tomchyba
              jednak troszkę coś innego.
              Moim zdaniem matka musi przestawić się na nowy sposób myślenia o swoim dziecku -
              to już prawie dorosły człowiek, więc musi popróbować.

              Ja jestem też tego zdania, że szczera i otwarta rozmowa, choć trudna daje
              najlepsze efekty.
          • bestyjaa Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 10:13
            "> Nie proponowałam kłamania tylko niemówienie o blogu."

            tym samym chcesz zeby ona nauczyła dziecko "niemówienia o piciu" ????
            przecież jej syn własciwie nie kłamał, tylko nie mówił. puknij sie w łeb durna babo
      • uczennik Spokojnie! 17.04.07, 20:11
        Spokojnie smile
        Dobrze, że tylko wino, i tylko w piątek.
        W takim wieku to jak najbardziej normalne smile
        Fakt, powinnaś pouczyć syna żeby nie przesadzał, wino jest dobre dopóki się nie
        wypije za dużo.
        Najlepiej szczerze porozmawiać z synem.
        Pozdrawiam
          • papryczka_ag Re: Spokojnie! 20.04.07, 09:55
            Owszem, ja w tym wieku piłam Pinot Noir.
            Nie rozumiem problemu - pisze publicznego bloga to mu powiedz, chyba że wolisz
            go kontrolować po cichu. I NIC W TYM ZŁEGO.
            17latek to jeszcze głupi bachor, przekonany o swojej dojrzałości. I nie ma nic
            złego w tym, żeby go kontrolować po cichu. Bo to on zaczął zabawę w
            nieszczerość.
            Chuchanie uważam za idiotyczne, ale jesli chcesz to każ mu to zrobić. On sie i
            tak guzik tą sytuacją przejmie, a kumplom powie że "matka mi wczoraj najęczała"
            i dorzuci parę epitetów.
            Obetnij kieszonkowe - powiedz że fajek i picia sponsorować nie zamierzasz.
            • echtom Re: Spokojnie! 20.04.07, 13:41
              "Bo to on zaczął zabawę w nieszczerość". Dzięki za to zdanie, bo jakoś piszącym
              tu umyka, że normalni rodzice zaczynają stosować jakieś formy cichej kontroli,
              nawet z naruszeniem prywatności dziecka, d o p i e r o w t e d y, gdy mają
              sygnały, że dziecko coś ukrywa. Dla mnie prywatność dziecka była świętością do
              dnia, kiedy córka po powrocie do domu od razu poszła spać, wymiotowała w nocy,
              a następnego dnia miała objawy ciężkiego kaca, a jednak szła w zaparte,
              twierdząc, że to zatrucie pokarmowe. Zastosowałam wtedy formę kontroli, która
              oburzyłaby Duk czy innych idealistów w tym wątku, ale czasem lepiej wiedzieć,
              żeby nie być zaskoczonym, gdy będzie już trochę późno. Trudno, kiedy jedna
              strona łamie zasadę szczerości i zaufania, przestaje ona obowiązywać także
              drugą stronę i trzeba się z tym liczyć.
      • polskabanda Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 08:45
        asidoo napisała:

        > Blog jest publiczny. Nie wstydź się, ze przeczytałaś. On powie Ci, że to
        > kreacja.

        Nawet jeśli powie, że to kreacja, to na Twoim miejscu przestawiłbym literkę "k".
        Chyba wiesz gdzie? -> reakcja.
        Reakcja na brak rozmowy w domu. Chłopak wraca wieczorem, Ty go pytasz "co tam?"
        i słyszysz "w porządku". Wszyscy są szczęśliwi - matka się interesuje synem, a
        syn nie ma żadnych problemów. Bo ma bloga.

        > Zaczekaj do piątku i ni stąd ni zowąd skontroluj go. Potem wyciągaj
        > konsekwencje. O blogu bym nie mówiła nic.

        A w reakcji na to syn zacznie tylko pisać więcej, czyli więcej pić, wychodzić z
        domu. Może nawet przestanie odpowiadać "w porządku". Świetna rada.
        Porozmawiaj z nim. Ale nie sprawdzaj jego oddechu i zawartości kieszeni. Nie
        pozwól mu odczuć, że go kontrolujesz. Powiedz, że przeczytałaś jego bloga. Że
        nie umiałaś z nim porozmawiać, więc zrobiłaś to, żeby się czegoś o nim
        dowiedzieć. Przeproś, że zrobiłaś to bez pytania.
    • paszczakowna1 Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 19:18
      Pogadać nt papierosów, powiedzieć jak dużo ludzi wpadło na dobre w nałóg
      tytoniowy z powodu bezmyślnego palenia w wieku lat nastu. Poza tym, jeśli uczy
      sie dobrze i nic innego Cię nie niepokoi, nie robić nic, mieć tylko oko, czy nie
      następuje eskalacja. Nic nie poradzisz, taki wiek. Picie wina raz w tygodniu
      wielkiej krzywdy mu nie zrobi (też piłam, BTW, i matka mi ufała, że głupstw nie
      narobię).
      • anqouleme Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 19:43
        paszczakowna1 napisała:

        Picie wina raz w tygodniu
        > wielkiej krzywdy mu nie zrobi (też piłam, BTW, i matka mi ufała, że głupstw
        nie
        > narobię).
        >


        szczególnie jak dzieciak ma 17 lat.
        Mysle,że podązając tym tokiem rozumowania jeden skręt w tygodniu też nie
        zaszkodzi. Po co sie przejmować piwem,winem, jedną 50-tką wódki.
        Nie reagować to milcząca aprobata istniejącego stanu rzeczy.
        17 latek pijący piwo, 17 latek palacy papierosy- to już norma?
        • verdana Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 19:55
          17-latki pisza na blogu nie prawdę, sama prawdę i tylko prawdę, ale coś, co
          zostanie uznane przez kolegów za fajne. Zanim zaczniesz się zamartwiać i robić
          piekło, sprawdź, czy przypadkiem Twoj syn nie uczy sie co piątek z kolegami do
          klasówki, co jest takim obciachem, że na blogu odreagowuje - i pisze o swoich
          marzeniach.
          Za moją teorią przemawia fakt, ze z pijaństwa w marnym towarzystwie nie wraca
          się grzecznie do domu o 22.
        • bri Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 11:23
          Moim zdaniem rodzice mają naprawdę niewielki wpływ na modyfikację zachowania
          u "dziecka" w tym wieku.

          Można robić akcje typu "jesteś na moim utrzymaniu więc masz być posłuszny" ale
          wyniki takich akcji mogą być zgoła odmienne od planowanych.

          17 lat skończyłam piętnaście lat temu i nawet wtedy przeważającej większości 17-
          latków zdarzało się pić piwo.
        • uczennik 17 lat a wino 17.04.07, 20:17
          Ha ha ha.
          W mojej szkole ksiądz powiedział że on też pił wino w wieku 16 lat!
          Syn musi zrozumieć, że wszystko ma swoje granice, bo Ty sądzisz że syn nie ma
          własnego rozumu.
          Przy okazji, to Clinton palił trawę ale sie nie zaciągał?
          I co z niego wyrosło?
          pan Waiss też palił (i nawet się zaciągał)
          i co?
        • fakara Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 00:19
          Nie rozumiem, czy mając 17 lat byłaś absynentką? Nie chodzi o to, żeby nie
          reagować, tylko żeby nie wpadać w panikę i nie robić awantur, bo jak znam ten
          wiek, to i tak niczego to nie przyniesie. I tak za rok będzie dorosły i branie
          się nagle za jakieś ostre metody wychowawcze spowoduje tylko odsunięcie się
          chłopaka od matki. A poza tym, muszę Cię rozczarować - z tego, co wiem, 17latek
          pijący alkohol jest normą od dobrych paru lat. I nie próbujmy z siebie robić
          świętych, bo straszną hipokryzją powiewa
    • alpepe Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 19:52
      przynajmniej nie myślisz o nim, że to "taki dobry chłopiec". Cóż poradzić?
      Zrobić rachunek sumienia, gdzie ty mogłaś popełnić błąd, a potem powoli powoli
      starać się nawiązać kontakt z synem. Oczywiście piwny chuch radzę wykryć przez
      przypadek, a o blogu nawet się nie zająknąć.
      • triss_merigold6 Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 20:23
        Sorry jaki rachunek sumienia? Rodzice mogą być perfekt a nastolatek i tak
        spróbuje alkoholu i papierosów.wink Nawet jeśli spróbuje to co? Szlaban dla
        siedemnastolatka czy kary?
        IMO jest tak jak Verdana napisała, po chlaniu nie wraca się o 22 w piątek.
        • paszczakowna1 Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 20:39
          A kto mówi o "chlaniu"? Może z kolegami piją po kieliszku (i raczej nie więcej,
          skoro rodzice nic nie zauważyli).

          Może być tak, jak Verdana pisała (choc to IMO raczej mniej prawdopodobne), a
          mogą i faktycznie pić wino. Tylko że jeśli wraca o 22 w piątek, to naprawdę nie
          ma się czym przejmować. Bardziej by mnie martwiły te papierosy.
          • ratyzbona Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 20:48
            Kobiety spokojnie nikt nigdy nie zszedł na złą drogę wracając grzecznie do domu
            o 22. Picie i palenie w gronie 17 latków najcześciej sprowadza się do wypicia
            jednego piwa w czym więcej jest zabawy z tym że jest to nielegalne niż z samego
            alkocholu. co do palenia to nie da się nie zauwazyć że syn jest palaczem -
            pewnie pali jednego papierosa dla towarzystwa. Co do wulagryzmów to nie
            udawajmy greka - kilku młodych facetów gdy spotykają się razem przeklinają - i
            nie jest to niczyja porażka wychowawcza ale normalne zachowanie- problem pojawi
            się gdy chłopak zacznie przeklinac przy rodzicach czy w szkole. Nie wiem co
            wyobraża sobie matka siedemnastolatka pozwalając mu wychodzić z przyjaciółmi z
            tego co tu wyczytałam to albo spodziewa się że będą odmawiali różaniec albo że
            urządza orgię stadiów posrednich się nie przewiduje.
            • andaba Re: Przeczytałam blog syna... 16.04.07, 23:17
              Nie przesadzajcie.
              Jeżeli wraca o 22 i trzyma się na nogach, to chyba nie jest tak źle.
              Przypomnijcie soboe siebe w tym wieku - z czystym sumieniem możecie powiedzieć, że czekałyście z piwem i papierosem do osiemnastki? Bo ja nie, to znaczy z papierosem to nawet do trzydziestki, bo w życiu żadnego nie zapaliłam, ale alkohol piłam wcześniej. I zdecydowanie jestem abstynentką.
        • alpepe Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 08:17
          tak, rodzice mogą być perfekt, ale każda normalna matka najpierw się zastanowi,
          cyz sama nie jest wulgarna i nie pociąga z butelki i czy nie jest zakłamana
          wymagając od dziecka czegoś, czego sama nie przestrzega. Jeśli rodzice nie mają
          sobie nic do zarzucenia, to wtedy patrzy się na dziecko z innej perspektywy.
          Trudno, jeśli ciężko ci to zrozumieć.
      • anilah777 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 07:52
        Przestań wpędzać dziewczynę w kompleksy,ze popełniła jakiś błąd. To takie modne i wygodne zrzucać wszystko na rodzica-większość z nas robi dla swoich dzieciaków więcej, niż może, błędy popełnia każdy, a to,ze piszesz i próbujesz coś zrobić już świadczy o tym,że go nie zaniedbujesz. Blog faktycznie jest publiczny, ale najpierw sprawdziłabym, czy on faktycznie pali i pije. Całkiem możłiwe,ze to taki szpan. Robić awantury o jakieś drobne próby, nie ma co, ale jeśłi potwierdzi się to, co pisze, to jakaś mądra reakcja powinna być-taka dostosowana do charakteru syna-jeden nie wysłucha spokojnie nawet kilku zdań, innym można potrząsnąć. Aż tak się nie zamartwiaj, na razie poobserwuj, może umoiżliwić mu jakieś hobby-niech się gdzieś realizuje,zeby czas spędził w jakimś bardziej wartościowym towarzystwie?Warto wtedy nawet zainwestowac-np. gitarę, czy jakiś sprzęt kupić?
    • kotek15 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 11:21
      ja bym się cieszyła ze wraca o 22 i na własnych nogach, lepiej go nie
      wystraszyć bo na złość moze zacząć przychodzic póżniej itp

      a w tym wieku mało kto z nas był aniołem, a na ludzi wyszliśmy ;0
      pzdr M
      • heart_attack2 Daj sobie spokój... 18.04.07, 05:39
        To co robi twój syn świadczy tylko tym, że jest normalny, pewnie ma mnóstwo
        znajomych i jest szczęśliwy.
        Nie wiem ... może w Pani pokoleniu młodzież w tym wieku nie miała styczności z
        tego typu używkami, ale teraz jest to zupełnie normalne, a fakt że wraca o 22,
        świadczy tylko o tym, że i tak jest wyjątkowo grzeczny i zdyscyplinwany .
        Mam 18 lat ( chodzę do liceum ) i ja też tak się zachowywałam, zachowuję... tak
        samo jak wszyscy dookoła mnie.
        On naprawdę nie robi nic złego, ma 17 lat ...za rok będzie pełnoletni !
        Gorzej, gdyby tak nie robił ... to by świadczyło, że jest nieśmiały i
        osamotniony.
        Jeżeli chodzi o papierosy to zawsze można wyrazić swoje zdanie, ale do niczego
        nie zmuszać ( ma sam za siebie dopowiadać, ponosić konsekwencje i być
        odpowiedzialnym za swoje decyzje)
        Ja też długo paliłam (moi rodzice wiedzieli) i rzuciłam, ale to była moja
        decyzja .
        Naprawdę szkoda, żeby Pani szarpała sbie nerwy, a syn się stresował .
    • liberalna_zydowska_masoneria Litości... 17.04.07, 16:37
      ... kobito cóż niby strasznego dzieje się z Twoim synem? Ja jak miałem jego lata
      to też chlałem i nie wino, tylko czystą oraz jabcoki, kląłem i byłem z tego
      niezmiernie dumny. I wszyscy moi koledzy to samo robili. Teraz jeden z nas jest
      kierownikiem w zagranicznej firmie, dwóch cenionymi lekarzami, jeden wykładowcą
      akademickim, jeden redaktorem w dużej gazecie itp. Owszem, znałem jakichś
      świętoszków, ale nie widzę specjalnie żeby dalej zaszli od nas.
      Chilloucik, to już dorosły mężczyzna. Mężczyzna powinien chlać, przeczytaj
      „Woyzecka” smile. Miej klasę i daj mu żyć, jak mu się podoba.
      • virian Re: Litości... 18.04.07, 09:58
        liberalna_zydowska_masoneria napisał:

        >Owszem, znałem jakichś
        > świętoszków, ale nie widzę specjalnie żeby dalej zaszli od nas.

        Wymieniłeś stanowiska, ale nie napisałeś dokąd zaszliścietongue_out
      • zdzicha.tramwajara Re: Litości... 22.04.07, 15:25
        >Owszem, znałem jakichś
        > świętoszków, ale nie widzę specjalnie żeby dalej zaszli od nas.


        Mam podobne przemyślenia. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że większość tych
        świętoszków z lat licealnych am problemy ze zdobyciem lepszej pracy itp.
        • a_weasley Wszędzie są tacy i tacy 22.04.07, 17:02
          zdzicha.tramwajara napisała:

          > >Owszem, znałem jakichś
          > > świętoszków, ale nie widzę specjalnie żeby dalej zaszli od nas.
          >
          >
          > Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że większość tych
          > świętoszków z lat licealnych am problemy ze zdobyciem lepszej pracy itp.

          Nie wiem, jak w Twoim otoczeniu.
          Ja znam takich i takich. I, jak to określasz, świętoszków, którzy teraz mają
          teraz rodzinę że pozazdrościć ORAZ pracę że daj nam Boże połowę, i luzaków,
          którzy znaleźli się na bocznym torze.
          Zaznacza się pewna niedoreprezentacja ex-świętoszków wśród tych, którzy
          wyciągnęli kopyta wskutek przedawkowania.
          • a_weasley P.S.: Wszędzie są tacy i tacy 22.04.07, 17:04
            a_weasley napisał:

            > Ja znam takich i takich. I, jak to określasz, świętoszków, którzy teraz mają
            > teraz rodzinę że pozazdrościć ORAZ pracę że daj nam Boże połowę, i luzaków,
            > którzy znaleźli się na bocznym torze.

            Oczywiście pozostałe dwie możliwe kombinacje spotykam takoż wink
          • zdzicha.tramwajara Re: Wszędzie są tacy i tacy 22.04.07, 22:24
            > Zaznacza się pewna niedoreprezentacja ex-świętoszków wśród tych, którzy
            > wyciągnęli kopyta wskutek przedawkowania.

            Efektowna socjotechnika, a_weasleyu.
            Wg mnie siedemnastolatek, który nie próbuje różnych zakazanych "praktyk" ma
            mniejsze szanse zostać błyskotliwym pracownikiem w przyszłości, aniżeli
            normalnie rozwijający się nastolatek, kształtujący umiejętność budowania
            stosunków międzyludzkich wśród rówieśników. Moje obserwacje potwierdzają to na
            niemałej poniekąd grupie znajomych.

            Od popijania piwa i powrotów o 22 do śmierci z przedawkowania narkotyków wiedzie
            droga długa i kręta, wbrew lękom wypowiadających się to w wiekszości rodziców.
            • a_weasley Re: Wszędzie są tacy i tacy 23.04.07, 22:07
              zdzicha.tramwajara napisała:

              > > Zaznacza się pewna niedoreprezentacja ex-świętoszków wśród tych, którzy
              > > wyciągnęli kopyta wskutek przedawkowania.
              >
              > Efektowna socjotechnika, a_weasleyu.

              Fakty, Zdzisiu, fakty.

              > Wg mnie siedemnastolatek, który nie próbuje różnych zakazanych "praktyk" ma
              > mniejsze szanse zostać błyskotliwym pracownikiem w przyszłości, aniżeli
              > normalnie rozwijający się nastolatek, kształtujący umiejętność budowania
              > stosunków międzyludzkich wśród rówieśników. Moje obserwacje potwierdzają to na
              > niemałej poniekąd grupie znajomych.

              Efektowna manipulacja.
              "Siedemnastolatek, który nie próbuje różnych zakazanych "praktyk"" vs "normalnie
              rozwijający się nastolatek, kształtujący umiejętność budowania stosunków
              międzyludzkich wśród rówieśników". Fajne, tyle, że nie jest to ani podział
              wyczerpujący, ani rozłączny.
              A co z siedemnastolatkiem nie próbującym i kształtującym? Nie mów mi, że takich
              nie ma, bo wyśmieję.
              Co z siedemnastolatkiem próbującym zakazanych praktyk i nie rozwijającym się
              normalnie? Może takich nie ma?
              Przykład z bliskiego otoczenia. Ojciec ważny dyrektor, matka przy mężu. Córka
              harcerka skończyła dobre liceum, potem studia bez poślizgów, teraz doktorantka
              na dobrej uczelni. Synek z biedą skończył w wieku 18 lat gimnazjum (trzecie, do
              jakiego chodził). Podobno skończył też już z narkotykami, teraz tylko zaprawia.
              Relacji z rówieśnikami, owszem, nabudował co niemiara, a i z rówieśniczkami
              kilka bardzo bliskich.
              Ciekawe, które z nich będzie błyskotliwszym pracownikiem za piętnaście lat.
              Rozwój umiejętności interpersonalnych jest ważny i rozwój intelektualny jest ważny.
              W tym pierwszym punkcie umiejętność zabawy na trzeźwo też jest cenna. Źle się
              dzieje w państwie duńskim, jeżeli w wieku szesnastu czy siedemnastu lat człowiek
              potrzebuje alkoholu, żeby się odprężyć.
              Źle się też dzieje, jeżeli człowiek sięga po alkohol nie dla przyjemności, lecz
              po to, żeby nie odstawać. Umiejętność odmówienia czegoś pomimo ryzyka, że się
              będzie odstawać, jest dosyć cenna. Tym cenniejsza, że rzadka.

              >
              > Od popijania piwa i powrotów o 22 do śmierci z przedawkowania narkotyków wiedzi
              > e
              > droga długa i kręta, wbrew lękom wypowiadających się to w wiekszości rodziców.
              >
              >
              • zdzicha.tramwajara Re: Wszędzie są tacy i tacy 24.04.07, 01:36

                > Fakty, Zdzisiu, fakty.

                Niby Zdzisia, a jednak Tomasz smile Proszę o źródło danych

                > Przykład z bliskiego otoczenia.

                Z bliższego smile otoczenia mam przykład zdecydowanie odwrotny. Możemy się tak
                licytować na sąsiadów i znajomych trzy pokolenia wstecz. Aby dojść do konsensusu
                proponuję ustalić, że mówimy o siedemnastolatku, który wypija dwa-trzy piwka w
                piątkowy wieczór, by o 22. grzecznie się zameldować u mamusi.
    • silthor Wraca sam do domu - jest dobrze :) 17.04.07, 16:39
      Naprawdę proszę się nie przejmować. Nawet kilkanaście lat temu u 17-latków było to całkiem normalne. Teraz ludzie z którymi w tym wieku piłem, to nauczyciele, prawnicy, menadżerowie, informatycy, redaktorzy gazet itp. smile.
      • aliyabet Re: Wraca sam do domu - jest dobrze :) 17.04.07, 16:50
        z jednej strony nie wiem jak mozna mieszkac z kims pod jednym dachem i nie czuc
        ze on pije i pali.

        w kazdym razie nie ma co zabraniac, bo i tak zabranianie nie pomoze. mysle, ze
        nalezy dac znac, ze sie wie o tym, ze syn pije i pali, ale nie robic z tego
        powodu jakichs problemow ntypu: "nie bedziesz sie spotykal z kolegami". jeden
        pozytek z tego picia w wieku lat 17 jest taki, ze jak pojdzie na studia to nie
        bedzie sie zachowywal jak "spuszczony ze smyczy".

        ludzie w tym wieku robia rozne glupie rzeczy, ale czy potem wyjda na ludzi to
        juz nie od rodzicow zalezy.

        ps. ludzie, widzieliscie kiedys 17-lata pijacego wino z kieliszka? lol.
      • duk123 Re: Wraca sam do domu - jest dobrze :) 18.04.07, 01:19
        silthor napisał:

        > Naprawdę proszę się nie przejmować. Nawet kilkanaście lat temu u 17-latków było
        > to całkiem normalne.

        nascie lat temu to rzeczywiscie mlodziez juz byla mniej destrukcyjna i zaczela pic piwo, ale dziesci lat temu to dzieciaki chlaly wodke, bo tak wtedy bylo. Wtedy dorosli pili wodke, wiec mlodziez tez.
        Teraz na cale szczescie o wiele zdrowsza, bo nieuzalezniajaca fizycznie marihuana wypiera alkohol.
        • fakara Re: Wraca sam do domu - jest dobrze :) 18.04.07, 17:41
          Oj, nie masz racji, nie masz racji. Tzn. po pierwsze - marihuana nie wypiera
          alkoholu, tylko po prostu stała się jedną z popularnych używek wśród polskiej
          młodzieży. Tyle, że nie ma na niej napisu: "przed uzyciem przeczytaj ulotkę bądź
          skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą", więc duża część palących nie wie, a
          raczej nie chce wiedzieć, że z alkoholem się jej nie używa. Nie znam nikogo, kto
          by palił trawę i nie pił - sorry. A jeżeli chodzi o szkodliwość, to kwestia
          bardzo dyskusyjna i nie na ten wątek.
          • ayame-san Re: Wraca sam do domu - jest dobrze :) 23.04.07, 08:02
            Zgłaszam się - paląca i nie pijąca (w ogóle). Kiedyś po wypiciu wina chorowałam
            przez 3 dni, dlatego pić przestałam.

            Mam 17 lat, mnóstwo znajomych, bywam na wielu imprezach. Chodzę do dobrej
            szkoły, uczę się może nie rewelacyjnie, ale w stopniu satysfakcjonującym mnie i
            moją rodzinę. Imprezuję z przyjaciółmi, którzy chcą być - i pewnie będą -
            lekarzami, prawnikami, informatykami... Każdy z nas ma w życiu swoje cele i
            ambicje, ale droga do zrealizowania ich bywa trudna - szkoła, stresy... Dlatego,
            jak to mówią "po robocie, przy sobocie" (w tym wypadku przy piątku) - mamy
            naście lat, to jest nasz sposób na odreagowanie.
            Jeśli Twój syn umie oddzielić zabawę - nawet z alkoholem - od codzienności,
            szkoły, obowiązków - nie powinnaś się przejmować. Zainterweniuj dopiero, gdy
            zauważysz, że zaczął przeginać. Jestem pewnie bardzo nieobiektywna, z racji, że
            jestem w jego wieku, ale wierz mi - siedemnastolatek już nie jest dzieciakiem i
            swój rozum ma.
    • unhappy Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 16:47
      anna9641 napisała:

      > ... i jestem przerażona. Mój 17-letni licealista spotyka się w piątki ze
      > znajomymi i pije wino, pali papierosy, jest wulgarny. Rzeczywiście w piątki
      > zawsze wychodzi i do domu wraca ok.22 i idzie prosto do swojego pokoju. Nawet
      > nie podejrzewałam, że może byc podpity. CO ROBIĆ???? Powiedzieć, że
      > przeczytałam jego blog? w ten piątek powiem, aby mi chuchnął po powrocie, ale
      > co dalej???? zabronic mu wychodzenia z domu????

      Co dalej? Na przykład pomóż mu pisać tego bloga. Albo zacznij pisać swojego i za
      miesiąc poproś go czy by na swoim nie mógł dać linka do Twojego. Twój list,
      który zapoczątkował ten wątek może być dobry na pierwszy wpis. Nie od rzeczy
      będzie poprosić syna o pomoc techniczną przy blogu. Wyłącz dydaktyzm - w
      większości jest odbierany jako ściema i próba utrzymania kontroli. Nawiąż z
      synem kontakt - obok matczynego też partnerski. Bądź przydatna a nie marudna.
      Nie wiem jak wyglądało Twoje wychowanie syna bo modeli jakie przyjmują rodzice
      jest sporo. Starzy generalnie są nudziarzami, marudzą i czepiają się
      ograniczając wolność. Im bardziej tym bardziej sprężyna odbija w drugą stronę.
        • unhappy Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:53
          aliyabet napisała:

          > "Na przykład pomóż mu pisać tego bloga. Albo zacznij pisać swojego i za miesiąc
          > poproś go czy by na swoim nie mógł dać linka do Twojego."
          >
          > prosze, powiedz, ze nie napisales tego powaznie...

          Autorka wątku może mieć od 35 lat wzwyż. Napisz mi (poważnie) do którego roku
          życia można pisać bloga. Ciekaw jestem tej granicy smile
          • aliyabet Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:59
            oczywiscie bloga mozna prowadzic w kazdym wieku. chodzilo mi raczej o "synu,
            moze popiszemy twoj pamietnik razem".

            albo moze przejrzyj sobie blogi nastolatkow i zobacz ile z nich ma linka: "moja
            mama", "moj tata" smile

            dzieckiem nalezy sie interesowac, ale zalecany przez ciebie sposob moze
            skutkowac tak do 10 roku zycia...
              • aliyabet Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:05
                moze troche przejaskrawilam, ale co miales zatem na mysli piszac:

                > "Na przykład pomóż mu pisać tego bloga. Albo zacznij pisać swojego i za miesiąc
                > poproś go czy by na swoim nie mógł dać linka do Twojego."
                • unhappy Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:06
                  aliyabet napisała:

                  > moze troche przejaskrawilam, ale co miales zatem na mysli piszac:
                  >
                  > > "Na przykład pomóż mu pisać tego bloga. Albo zacznij pisać swojego i za m
                  > iesiąc
                  > > poproś go czy by na swoim nie mógł dać linka do Twojego."

                  Przez to przejaskrawienie odruchowo się odciąłem od wypowiedzi. Ale faktycznie
                  tak przejaskrawione pokazuje, że z tym wspólnym pisaniem bloga przesadziłem big_grin

                  • aliyabet Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:16
                    troche smile

                    zasadniczo zakladajac bloga otrzymujesz informacje: "pamietaj, ze kazdy moze go
                    przeczytac, nawet rodzice". wiec nie ma co miec pretensji do matki, ze czyta
                    blog syna. w koncu czytajac odkrywajac przypadkowo blog sasiada tez mu nie
                    mowimy przy okazji: "a nie wiedzialem, ze pan zdradza zone".

                    w kazdym razie, chyba lepiej dbac o stosunki rodzinne w realu smile
                    chociaz w przypadku syna autorki watku, chyba nie ma jakichs strasznych powodow
                    do obaw.
      • duk123 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:46
        unhappy napisał:

        Starzy generalnie są nudziarzami, marudzą i czepiają się
        > ograniczając wolność. Im bardziej tym bardziej sprężyna odbija w drugą stronę.

        No i dlatego ludzie pija, jaraja, pala, klna itp itd, zeby uciec od tego szurnietego swiata i wlasnych walnietych rodzicow, ktorzy nic dobrego nie potrafia dac, za to dobrzy sa tylko w uprzykrzaniu zycia wszystkim na okolo - ot, takie polskie pieklo na ziemi - ale grzeczne i katolickie bryyyyy
        • unhappy Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:00
          duk123 napisała:

          > unhappy napisał:
          >
          > Starzy generalnie są nudziarzami, marudzą i czepiają się
          > > ograniczając wolność. Im bardziej tym bardziej sprężyna odbija w drugą st
          > ronę.
          >
          > No i dlatego ludzie pija, jaraja, pala, klna itp itd, zeby uciec od tego szurni
          > etego swiata i wlasnych walnietych rodzicow, ktorzy nic dobrego nie potrafia da
          > c, za to dobrzy sa tylko w uprzykrzaniu zycia wszystkim na okolo - ot, takie po
          > lskie pieklo na ziemi - ale grzeczne i katolickie bryyyyy

          Oj, to jest raczej kryzys starości - starzy ludzie od wielu lat są już tylko
          nieprzydatnymi nikomu brzydkimi, pomarszczonymi nudziarzami. Współczesna
          cywilizacja raczej koncentruje się na szybkiej, konkretnej przydatności
          jednostki niż na głębszych relacjach.
          • duk123 Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 01:30
            unhappy napisał:

            > Oj, to jest raczej kryzys starości - starzy ludzie od wielu lat są już tylko
            > nieprzydatnymi nikomu brzydkimi, pomarszczonymi nudziarzami. Współczesna
            > cywilizacja raczej koncentruje się na szybkiej, konkretnej przydatności
            > jednostki niż na głębszych relacjach.

            Czy to moze twoj komentarz na temat wladzy moherow w pl? wink

            No bo kto by pomyslal ze starzy ludzie bez kasy, bez wyksztalcenia i powaznie chorzy psychicznie, a cala polska rzadza, jakby to byl ich wlasny folwark, na ktorym mozna tluc dzieci ile wlezie...........a potem sie dziwic ze demokracji w pl nie ma....
            No coz, czym skorupka za mlodu nasiaknie....
    • iova Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:26
      moim zdaniem nie należy mówić synowi o blogu, gdyż wówczas odkryje, że znasz
      jego tajemnice i po prostu zamknie stary blog i założy nowy i nie będziesz miała
      bieżących informacji o tym co robi i jakie problemy opisuje na swoim blogu

      ja mam 35 lat, więc troszeczkę czasu upłynęło od kiedy miałem te 17 lat

      co do alkoholu = to mimo, że byłem grzeczny to alkohol okazjonalnie był - na
      wycieczkach szkolnych w liceum, na imprezach sylwestrowych, w wakacje na obozach
      młodzieżowych

      papierosów obecnie nie palę = ale paliłem papierosy mając naście lat, chyba
      bardziej dla szpanu i towarzystwa - ale było ich dużo - bo w wakacje dochodziło
      do paczki dziennie
      na studiach też paliłem, ale nigdy w nałóg nie wpadłem

      teraz alkoholu nie piję - chyba, że jakiś drink, chociaż ostatnio na całkiem
      fajnej imprezce wypiłem z kumplem całą butelkę whisky
    • duk123 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:32
      anna9641 napisała:

      > ... i jestem przerażona. Mój 17-letni licealista spotyka się w piątki ze
      > znajomymi i pije wino, pali papierosy, jest wulgarny. Rzeczywiście w piątki
      > zawsze wychodzi i do domu wraca ok.22 i idzie prosto do swojego pokoju. Nawet
      > nie podejrzewałam, że może byc podpity. CO ROBIĆ???? Powiedzieć, że
      > przeczytałam jego blog? w ten piątek powiem, aby mi chuchnął po powrocie, ale
      > co dalej???? zabronic mu wychodzenia z domu????

      Zrob sobie samej (i ojcu dziecka) awanture za to ze syna tak zle traktowalas, ze teraz tak sie zachowuje.

      Jak opieprzysz syna, to de facto wlasnie siebie sama opieprzysz.

      Twoje dziecko stalo sie takim czlowiekiem na jakiego go wychowalas.
      • fakara Re: Przeczytałam blog syna... 19.04.07, 22:57
        Chyba powinnam się powiesić. Jestem zaledwie o rok strasza od autora
        nieszczęsnego bloga i chyba jestem koszmarnym błędem wychowawczym moich
        rodziców. Piję alkohol - w piątki nie wracam przed 22, palę pół paczki dziennie,
        tylko bloga na szczęście nie piszę. Co więcej, jestem na tyle bezczelna, że
        mówię mojej mamie, kiedy w te straszliwe piątki (a czasem nawet soboty!) wracam
        do domu po trzech piwach, że byłam w kanjpie! i jeszcze opowiadam jej ze
        szczegółami o moim życiu towarzyskim! I wszystko wie, chociaż nie czytuje moich
        pamiętników, nie pyta się o porady wychowacze na forum gazety i traktuje mnie
        jak normalnego człowieka. Człowieka, którego się nie da ulepić jak figurki. Jak
        córkę, którą urodziła, i która nie może być dużo głupsza od niej, nawet jeśli ma
        na świat trochę inne poglądy. A jeśli uważa, że przesadzam, że robię coś źle, to
        mi to mówi. I ja też jej mówię. I rozmawiamy. Oczywiście się kłocimy. Ale
        szczerze mówiąc w kontekście tego wątku cieszy mnie, że czasem się kłocimy - bo
        kłoci się z ludźmi, a nie z pieskami, które się trenuje i uczy, żeby nie siadały
        na kanapie.
    • caysee Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 17:39
      Nie panikuj smile Ja chodzilam do bardzo dobrego liceum, mialam swietne stopnie, a
      tez w piatki (chociaz nie co tydzien) spotykalam sie ze znajomymi, pilam piwo,
      drinki a nawet czysta wodke, podpalalam papierosy i marihuane. Tak robilo
      wiekszosc moich znajomych, a z zadnym z nas rodzice problemow nie mieli, o ile
      wiem nikt nie cpa, nie jest alkoholikiem ani nawet (!) nalogowym palaczem.
      Wazniejsze od tego co chlopak robi w weekend do smiesznej godziny 22 jest to jak
      zachowuje sie na codzien, co ma w glowie i jakie ma plany na przyszlosc. Jezeli
      masz mozliwosc to poobserwuj tez jego znajomych, podpytaj kto zacz. Srodowisko
      ma na mlodych ludzi ogromny wplyw.
    • anna9641 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:16
      Dopiero teraz mogłam znowu usiąść do kompa, przeczytałam uważnie wszystkie
      komentarze i oczywiście sama muszę podjąć decyzję ... co dalej. Dzięki za
      wszystkie, pewnie w każdym z nich jest trochę prawdy. Mnie się wydaje, że
      stawiam synowi jasno określone wymagania. Ma się uczyć przyzwoicie ( ma średnią
      troche ponad 3, więc nie jest to rewelacja, ale się nie czepiam - jeśli tyle mu
      wystarcza). Przed 22 ma byc w domu, nie zgadzam się na palenie i picie. Reszty
      nie kontroluję (kolegów wybiera sobie sam), na głowie ma dredy, ubiera się
      okropnie, ale cóż...jego sprawa. Oczywiście wiem czym się interesuje i jakiej
      muzyki słucha. Mam wrażenie, że on prowadzi jedno swoje życie i drugie na mój
      użytek. Tzn. przy mnie nie pali, nie przeklina, jest ok. Spotyka się z kumplami
      i jest zupełnie inny. Prawdziwy dr Jeckyl i mr Hayde (sorry, jeśli źle
      napisałam nazwiska). Optymizmem napawają mnie wypowiedzi tych, którzy pili a
      jednak na ludzi wyszli. Mam nadzieję, że moje dziecko też zmądrzeje.
      • wieczna-gosia Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:40
        Mnie się wydaje, że
        > stawiam synowi jasno określone wymagania. Ma się uczyć przyzwoicie ( ma średnią
        >
        > troche ponad 3, więc nie jest to rewelacja, ale się nie czepiam - jeśli tyle mu
        >
        > wystarcza). Przed 22 ma byc w domu, nie zgadzam się na palenie i picie.

        Myslisz sie- twoj syn nie ma podwojnego zycia. Twoj syn ma jedno. Jasno
        okreslilas mu granice i on sie tych granic trzyma- czyli przy tobie nie pali i
        nie przeklina, bo sobie nie zyczysz. On sobie zyczy zapalic, to sobie zapala w
        towarzystwie, ktoremu to nie przeszkadza.

        Tak zrobilby kazdy rozsadny czlowiek nie tylko nastolatek.
      • uczennik Szczerze mówiac: 17.04.07, 20:23
        szczerze mówiąc, teraz to już troche za późno. Jeśli nie wychowałaś syna do tej
        pory, teraz masz już bardzo mały wpływ.
        Sam mam lat 16, czasem pije.
        Teraz, możesz tylko mieć nadzieję, że spisałaś się przez poprzednie 17 lat, no i
        możesz budować jak najlepsze relacje z synem.
        • pawel1940 Re: Szczerze mówiac: 18.04.07, 17:33
          Ano, mozna sie z tym tylko zgodzic, praktyka psychologiczna potwierdza, ze rola
          rodzicow w wychowaniu od ok. 13 rz intensywnie maleje. Od tego okresu czlowiek
          zaczyna wychowywac sie sam.
          • pawel1940 I jeszcze dodam 18.04.07, 18:21
            Pozwol swojemu synowi zyc. Oczywiscie rodzice nie sa od tego, aby zachecac do
            uzywek czy je jakos szczegolnie pochwalac, ale musisz pamietac przede wszystkim
            rodzice sa od tego, aby akceptowac dzialania swoich dzieci. On jest juz dorosly.
            Twoja rola wychowawcza sie skonczyla. Teraz mozesz jedynie byc dla niego
            wsparciem. Ale to on zyje swoim zyciem, a nie Ty za niego. Lepiej jesli sprobuje
            wszystkiego i wyszaleje sie teraz, niz jesli ta ciekawosc i chec do szalenstwa
            mialaby go dopasc za kilka-kilkanascie lat. Nie ma nic gorszego (szczegolnie
            dotyczy to relacji matka-syn) niz dorosly czlowiek, ktorego zyciem zyje rodzic.
            Jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmialo, w momencie wejscia dziecka w doroslosc
            (a jesli tego nie zauwazylas to 17 lat to juz najpewniej jest ten wiek, nie
            zdziw sie nawet jesli pierwsze kontakty seksualne mial juz za soba - oczywiscie
            nie ma na to reguly), rodzice powinni przyjac postawe "papa synu, teraz to
            Twoje zycie, jesli chcesz sie czyms z nami podzielic to fajnie, jesli mozemy Ci
            w czyms pomoc to fajnie, ale jesli nie to tez fajnie, my wreszcie mamy wiecej
            czasu dla siebie". Naucz sie zyc przede wszystkim swoim zyciem, Twoja rola
            wychowawcza jest na ukonczeniu (czy wrecz sie skonczyla). Jesli bedziesz
            probowala zyc za niego, nakazywac cos, to w najlepszym razie Cie nie poslucha i
            zacznie dzialac na przekor, w najgorszym - poslucha Cie i nie nauczy sie sam
            dokonywac wyborow i radzic z wlasnym zyciem.
    • rickoshett Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:16
      Mam 27 lat i jestem facetem - tak słowem wstępu.
      I też miałem (swego czasu) bloga. Może nie byłem na nim wulgarny i nie pisałem o
      paleniu i piciu (byłem już trochę starszy i generalnie nie rajcowało mnie to już
      tak bardzo).
      Pisałem tam o sprawach, o których nie miałem ochoty z nikim gadać. Ot, żeby z
      siebie wyrzucić.
      Pech chciał, że moja matka znalazła tego bloga i po dziś dzień próbuje ze mną o
      moich tzw. przeżyciach wewnętrznych rozmawiać. Jak na 27 lat mojego życia dość
      późno się ocknęła. Efekt jest taki, że jej marudzenie doprowadza mnie do
      ciężkiej ku..cy i praktycznie nie mamy już kontaktu. Przez tą jej namolność
      zacząłem jej świadomie unikać.

      Wniosek jest prosty: Jeśli chcesz zrobić sobie krzywdę dziewczyno, to czytaj
      dalej bloga i dyskutuj z dzieciakiem o jego notkach.
      A jak chcesz mieć w miare normalne relacje w domu, to zapomnij co widziałaś,
      nigdy więcej nie wchodź na tego bloga i odpuść sobie psychoanalizy dzieciaka.
      W tym wieku w jakim on jest, możesz co najwyżej wszystko spieprzyć.
      • duk123 Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 01:45
        rickoshett napisał:

        > Mam 27 lat i jestem facetem - tak słowem wstępu.
        > I też miałem (swego czasu) bloga.
        (...)
        > Pisałem tam o sprawach, o których nie miałem ochoty z nikim gadać. Ot, żeby z
        > siebie wyrzucić.
        > Pech chciał, że moja matka znalazła tego bloga i po dziś dzień próbuje ze mną o
        > moich tzw. przeżyciach wewnętrznych rozmawiać. Jak na 27 lat mojego życia dość
        > późno się ocknęła. Efekt jest taki, że jej marudzenie doprowadza mnie do
        > ciężkiej ku..cy i praktycznie nie mamy już kontaktu. Przez tą jej namolność
        > zacząłem jej świadomie unikać.
        >
        > Wniosek jest prosty: Jeśli chcesz zrobić sobie krzywdę dziewczyno, to czytaj
        > dalej bloga i dyskutuj z dzieciakiem o jego notkach.
        > A jak chcesz mieć w miare normalne relacje w domu, to zapomnij co widziałaś,
        > nigdy więcej nie wchodź na tego bloga i odpuść sobie psychoanalizy dzieciaka.
        > W tym wieku w jakim on jest, możesz co najwyżej wszystko spieprzyć.

        Cala prawda!
        A mam 46 lat i jestem kobieta
    • util Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:26
      Czas dorosnąć - 17letni syn to juz prawie dorosły - za rok będzie na legalu kupowac papierosy i wino. Wydawało ci się że on z kolegami przy mleku roztrząsa ostatni odcinek Magdy M.? Tylko mu nie moralizuj - on juz swoje i tak wie.
    • kumite Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 18:43
      tez nie tak dawno bylam w wieku twojego syna9raptem 3 lata temu. pamietam doskonale te czasy i tez wychodzilam w piateki wieczorem do knajp ze znajomymi i pilam wino. dopoki nie zrobi nic glupiego to go nie kontroluj, nie ma to sensu bo bedzie sie buntowal. ale np. kiedys zapytaj sie co robi w te piatki wieczorem i polecam delikatna rozmowe. Moi rodzice podeszli do tego w taki wlansie sposob. nie zrobilam nic glupiego w nauce sie nie pogorszylam, dobrze zdalam mature teraz studiuje. Powodzenia i pozdrawiamsmile
    • caspper Myślałem że to o mnie xD 17.04.07, 18:51
      Tak czytam i wszystko do mnie pasuje idealnie. Z tą jednak jakże ważną różnicą,
      że o swoich piątkach i sobotach na żadnym blogu niczym idiota proszący się o
      przyłapanie nie piszę! No i uspokoił mnie fakt, że mama przed komputerem to
      widok tak... groteskowy? xD Że mowy o napisaniu tematu na forum Gazety nie może
      być mowy.

      Aniu,
      Czegokolwiek byś nie zrobiła będzie źle. Można jedynie wybrać najmniejsze zło.
      Najgorszym rozwiązaniem będzie awantura, bo tak naprawdę nic ona nie zmieni, a
      jedynie stworzy napiętą sytuację, chłopak się do Ciebie zrazi (chyba nie
      uważasz, że zrozumie to co jest prawdą, czyli że po prostu zwyczajnie się o
      niego martwisz). Nawet jeśli gdzieś w głębi to wie, to przecież się do tego nie
      przyzna. Sytuacja w jakiej się znajdzie sama będzie go zmuszała do obrania
      negatywnej taktyki. Czyli sam wybuchnie gniewem i nic dobrego z tego nie wyniknie.

      Nie mów mu że widziałaś bloga, bo w ten sposób sama zamkniesz sobie do niego
      dostęp (być może przyczynisz się do jego zamknięcia), a dlaczego by zamykać
      bloga? Niech się chłopak rozwija pisarsko, może kiedyś zostanie sławnym
      felietonistą x). Ponadto, nie oszukujmy się, ten blog od teraz jest takim
      potajemnym dostępem do spraw o których nigdy byś się nie dowiedziała. Może to i
      trochę nie etyczne i łamiące pewne zasady, ale póki nikt nie widzi po cichu
      można się do tego przyznać.

      Napisałaś, że każesz mu chuchnąć kiedy w piątkowy wieczór wróci. Ja proponuje:
      zanim jeszcze wyjdzie, powiedz mu w FORMIE ŻARTU (najlepiej w obecności ojca)
      coś w stylu: Tylko się tam synuś, nie opij za bardzo, i bądź przed 22 ; )) To da
      mu do myślenia, nawet nie wiesz jak bardzo, ale przecież nie domyśli się, że
      widziałaś jego bloga itd. Zacznie szukać jakiejkolwiek sytuacji, najmniejszego
      sygnału, który mógłby zwrócić Twoją uwagę.

      Kiedy wróci nie każ mu chuchać - to zostaw na kiedyś. Jeśli tego samego dnia
      zrobisz to, będzie już pewny, że coś nie dobrego się dzieje. Ktoś go widział,
      powiedział Tobie itd. Dalej idące kroki można wszcząć w sytuacji kiedy nie dało
      by się ukryć, że wraca pijany, ale zakładam, że taka sytuacja raczej miejsca
      mieć nie może, bo to żadna patologia. No właśnie, przede wszystkim musisz
      zrozumieć: to że spotka się w weekend z przyjaciółmi i coś w tym czasie
      towarzysko (w granicach rozsądku) wypije nie czyni z niego człowieka który
      zszedł na złą drogę. To po prostu ten wiek. Tyle że trzeba tutaj zaznaczyć: w
      granicach zdrowego rozsądku, bo jeśli zaczną dziać się z nim gorsze rzeczy np.
      znaczne opuszczenie się w nauce czy jakiekolwiek (trudno mi teraz wymieniać
      wszystkie objawy, chodzi po prostu o rzeczy które w znacznym stopniu odbiegają
      od dotychczasowego stanu rzeczy) wówczas jak najbardziej trzeba już zawziąć
      poważniejsze działania.

      Ale ja cały czas piszę o sytuacji, kiedy jednak wszystko jest w porządku, kiedy
      bez przeczytania bloga nie byłabyś w stanie domyśleć się czegokolwiek, a sam ten
      fakt powinien Cię uspokoić, bo wiesz że on sam wie co robi, trzyma rękę na
      pulsie i co najważniejsze - panuje nad tym co robi, wie że powrót do domu w
      stanie zdecydowanej nietrzeźwości miały jakieś tam poważniejsze skutki, dlatego
      wie na ile może sobie pozwolić. Twój syn po prostu ma granicę, taki próg
      dopuszczalności poza który nie może się przenieść. Dlatego nie traktuj tego nad
      wyraz poważnie - obróć w żart względem niego, a sama obserwuj - w sposób dyskretny.

      Co się jednak tyczy papierosów. Najzwyczajniej w świecie nagnij nieco fakty.
      Powiedz mu, kiedy wróci, że można wyczuć od niego nikotynę. Zdarzyć się może, że
      akurat w tym dniu kiedy mu to powiesz nic nie będzie palił, dlatego ujmij to
      bardziej ogólnie, że jakiś czas temu wyczułaś w niego ciuchach papierosy. Przy
      okazji można powiedzieć coś w stylu: Nie wiem czy ty palisz, czy ktoś pali w
      twoim towarzystwie, ale chyba wiesz że to nie ma sensu. Palenie nie jest już w
      modzie (bo faktycznie czasy kiedy na chłopaka z cygarem dziewczyna zwracała
      uwagę, bo taki dorosły i męski już dawno minęły).

      Tak po skrócie ( xD ) napisałem jak ja to widzę, a widzę chyba dosyć świeżo, tym
      bardziej że, jak napisałem na początku prawie idealnie Twój opis pasuje do mojej
      osoby. Wydawać by się mogło że nie mogę w tej sytuacji być obiektywny, ale
      starałem się mimo wszystko być i trochę niesolidarnie wobec Twojego syna
      zdradziłem kilka spraw. Albo nie - po prostu podałem "jakiś" sposób wyjścia.
      Mam nadzieje, że cokolwiek się przyda.
      Pozdrawiam
        • jelon_p Re: Myślałem że to o mnie xD 17.04.07, 23:15
          Hmmm... Skorzystajmy z niedocenianej sztuki dedukcji. Autorka wątku pisze, że
          jej syn ma 17 lat. Cassper z kolei napisał, że wątek wydał mu się jakoby
          dotyczył jego osoby. Łączymy zatem te dwa pozornie niezwiązane ze sobą fakty i
          dochodzimy do wniosku że Cassper ma w przybliżeniu 17 lat. Et voila! Przepraszam
          za sarkazm ale nie mogłem się powstrzymać. Pozdrawiam big_grin
      • duk123 Re: Myślałem że to o mnie xD 18.04.07, 00:30

        "Piekny" opis tego jak dorosli ucza dzieci klamac i manipulowac na maxa.
        I potem sie nie ma czemu dziwic ze narod jest taki glupi i ciagle wybiera politykow ktorzy klamia i manipuluja.


        I jeszcze:

        - Kto klamie, bedzie mial dzieci ktore klamia i/albo wierza w klamstwa innych

        - Kto manipuluje wychowa dzieci ktore beda maniupulowaly i/albo dadza sie manipulowac

        - Kto nie ma odwagi przyznac sie przed wlasnym dzieckiem ze podstepnie grzebie w jego prywatnych sprawach, musi wiedziec ze wychowa tchorza, kretacza i kontrolera - poprzez przyklad

        - Kto chce kontrolowac dziecko, sam siebie nie kontroluje i takie tez beda jego dzieci


        I:

        - dorosli to tylko gowniarze ktorzy jak tylko zrobili sobie dzieci poczuli sie jakby pojedli wszystkie madrosci swiata.


        Patetyczne jest obserwowac jak te kiedys gowniarze, teraz zgrywaja madrych, czystych, moralnych i porzadnych ludzi przed mlodszymi od siebie - identycznie jak za czasow mojej mlodosci.
        Wiec ja sie nie dziwie ze mlodziez - tak samo teraz jak i wczesniej - potrzebuje sobie popic i pojarac, zeby uciec o tej calej obludy, manipulacji i klamstw rodzicow, nauczycieli, bo ci ludzie po prostu odbieraja dzieciom i mlodziezy powietrze potrzebne do zycia!



        caspper napisał:

        > Tak czytam i wszystko do mnie pasuje idealnie. Z tą jednak jakże ważną różnicą,
        > że o swoich piątkach i sobotach na żadnym blogu niczym idiota proszący się o
        > przyłapanie nie piszę! No i uspokoił mnie fakt, że mama przed komputerem to
        > widok tak... groteskowy? xD Że mowy o napisaniu tematu na forum Gazety nie może
        > być mowy.
        >
        > Aniu,
        > Czegokolwiek byś nie zrobiła będzie źle. Można jedynie wybrać najmniejsze zło.
        > Najgorszym rozwiązaniem będzie awantura, bo tak naprawdę nic ona nie zmieni, a
        > jedynie stworzy napiętą sytuację, chłopak się do Ciebie zrazi (chyba nie
        > uważasz, że zrozumie to co jest prawdą, czyli że po prostu zwyczajnie się o
        > niego martwisz). Nawet jeśli gdzieś w głębi to wie, to przecież się do tego nie
        > przyzna. Sytuacja w jakiej się znajdzie sama będzie go zmuszała do obrania
        > negatywnej taktyki. Czyli sam wybuchnie gniewem i nic dobrego z tego nie wynikn
        > ie.
        >
        > Nie mów mu że widziałaś bloga, bo w ten sposób sama zamkniesz sobie do niego
        > dostęp (być może przyczynisz się do jego zamknięcia), a dlaczego by zamykać
        > bloga? Niech się chłopak rozwija pisarsko, może kiedyś zostanie sławnym
        > felietonistą x). Ponadto, nie oszukujmy się, ten blog od teraz jest takim
        > potajemnym dostępem do spraw o których nigdy byś się nie dowiedziała. Może to i
        > trochę nie etyczne i łamiące pewne zasady, ale póki nikt nie widzi po cichu
        > można się do tego przyznać.
        >
        > Napisałaś, że każesz mu chuchnąć kiedy w piątkowy wieczór wróci. Ja proponuje:
        > zanim jeszcze wyjdzie, powiedz mu w FORMIE ŻARTU (najlepiej w obecności ojca)
        > coś w stylu: Tylko się tam synuś, nie opij za bardzo, i bądź przed 22 ; )) To d
        > a
        > mu do myślenia, nawet nie wiesz jak bardzo, ale przecież nie domyśli się, że
        > widziałaś jego bloga itd. Zacznie szukać jakiejkolwiek sytuacji, najmniejszego
        > sygnału, który mógłby zwrócić Twoją uwagę.
        >
        > Kiedy wróci nie każ mu chuchać - to zostaw na kiedyś. Jeśli tego samego dnia
        > zrobisz to, będzie już pewny, że coś nie dobrego się dzieje. Ktoś go widział,
        > powiedział Tobie itd. Dalej idące kroki można wszcząć w sytuacji kiedy nie dało
        > by się ukryć, że wraca pijany, ale zakładam, że taka sytuacja raczej miejsca
        > mieć nie może, bo to żadna patologia. No właśnie, przede wszystkim musisz
        > zrozumieć: to że spotka się w weekend z przyjaciółmi i coś w tym czasie
        > towarzysko (w granicach rozsądku) wypije nie czyni z niego człowieka który
        > zszedł na złą drogę. To po prostu ten wiek. Tyle że trzeba tutaj zaznaczyć: w
        > granicach zdrowego rozsądku, bo jeśli zaczną dziać się z nim gorsze rzeczy np.
        > znaczne opuszczenie się w nauce czy jakiekolwiek (trudno mi teraz wymieniać
        > wszystkie objawy, chodzi po prostu o rzeczy które w znacznym stopniu odbiegają
        > od dotychczasowego stanu rzeczy) wówczas jak najbardziej trzeba już zawziąć
        > poważniejsze działania.
        >
        > Ale ja cały czas piszę o sytuacji, kiedy jednak wszystko jest w porządku, kiedy
        > bez przeczytania bloga nie byłabyś w stanie domyśleć się czegokolwiek, a sam te
        > n
        > fakt powinien Cię uspokoić, bo wiesz że on sam wie co robi, trzyma rękę na
        > pulsie i co najważniejsze - panuje nad tym co robi, wie że powrót do domu w
        > stanie zdecydowanej nietrzeźwości miały jakieś tam poważniejsze skutki, dlatego
        > wie na ile może sobie pozwolić. Twój syn po prostu ma granicę, taki próg
        > dopuszczalności poza który nie może się przenieść. Dlatego nie traktuj tego nad
        > wyraz poważnie - obróć w żart względem niego, a sama obserwuj - w sposób dyskre
        > tny.
        >
        > Co się jednak tyczy papierosów. Najzwyczajniej w świecie nagnij nieco fakty.
        > Powiedz mu, kiedy wróci, że można wyczuć od niego nikotynę. Zdarzyć się może, ż
        > e
        > akurat w tym dniu kiedy mu to powiesz nic nie będzie palił, dlatego ujmij to
        > bardziej ogólnie, że jakiś czas temu wyczułaś w niego ciuchach papierosy. Przy
        > okazji można powiedzieć coś w stylu: Nie wiem czy ty palisz, czy ktoś pali w
        > twoim towarzystwie, ale chyba wiesz że to nie ma sensu. Palenie nie jest już w
        > modzie (bo faktycznie czasy kiedy na chłopaka z cygarem dziewczyna zwracała
        > uwagę, bo taki dorosły i męski już dawno minęły).
        >
        > Tak po skrócie ( xD ) napisałem jak ja to widzę, a widzę chyba dosyć świeżo, ty
        > m
        > bardziej że, jak napisałem na początku prawie idealnie Twój opis pasuje do moje
        > j
        > osoby. Wydawać by się mogło że nie mogę w tej sytuacji być obiektywny, ale
        > starałem się mimo wszystko być i trochę niesolidarnie wobec Twojego syna
        > zdradziłem kilka spraw. Albo nie - po prostu podałem "jakiś" sposób wyjścia.
        > Mam nadzieje, że cokolwiek się przyda.
        • caspper Re: Myślałem że to o mnie xD 18.04.07, 16:34
          Oj, 17 lat mam, dlatego też napisałem że się przestraszyłem, w końcu mogło być o
          mnie ; ))

          Co do -duk123- ...

          Strasznie schematycznie podchodzisz do sprawy, a słowa jakimi operujesz wydają
          mi się być przesadzone. Kłamstwa, manipulacje, tchórzostwo, kontrola - moim
          zdaniem to normalna rzecz, kiedy matka dowiaduje się o pewnych spraw z życia
          syna i te fakty mogą ją w mniejszym lub większym stopniu niepokoić. Nie widzę
          nic złego w tym, by w jak najefektyczniejszy sposób dotrzeć do syna.

          Jak wyobrażasz sobie sytuację, kiedy Ania powiedziała by wprost synowi o blogu?
          Wszczęła by się kłótnia, a z czasem problem (przynajmniej dla syna) przestał by
          istnieć. Ania natomiast żyła by w ciągłym stresie. Nie mogłaby już za bardzo
          liczyć na jakieś zwierzenia i szczere rozmowy z synem, a blog przestałby istnieć.

          To że Ania nie powie o tym co widziała nie uważam za kłamstwo, tchórzostwo czy
          jakąkolwiek próbę manipulacji. A to że mówię to ja - siedemnastolatek, który
          teoretycznie powinien bezwzględnie trzymać się wersji takiej, by syn dowiedział
          się o wszystkim i mógł przenieść swoje notatki na tajny adres, - o czymś chyba
          świadczy.

          Przede wszystkim chyba o mojej bezstronnej szczerości...
    • nina1984 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 19:10
      Całkiem nie dawno miałam 17 lat, a teraz mam syna, więc rozumiem i Ciebie i
      Twoje dziecko.
      Wydaje mi się, że nie masz powodu do obaw. 17 lat to już sporo, nie jest to
      jakiś patologiczny wiek na próbowanie alkoholu czy papierosów. Nie powinnaś
      sobie nic zarzucać, postawiłaś jasne warunki i Twój syn się ich trzyma z godną
      podziwu konsekwencją. Bo nie wierzę, że pije duże ilości alkoholu albo wypala
      mnóstwo papierosów, skoro Ty nic nie wyczułaś. Najprawdopodobniej są to śladowe
      ilości jednego i drugiego. Mogę Ci tylko pogratulować siedemnastoletniego syna,
      który wraca do domu w piątkowe wieczory o wyznaczonej przez Ciebie godzinie
      (bądź co bądź dosyć wczesnej)
    • abiskupski Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 19:17
      Ja jak miałem 17 lat to tak samo sie zachowywałem. Ba wszyscy moi kumple tak sie
      zachowywali? I co z tego wyszło, a no to że po poznaniu dziewczyny zmieniłem sie
      i w studia wkroczyłem jako osoba niepaląca i pijąca sporadycznie piwo wink Pogadaj
      z synem o szkodliwości nałogów itp itd. Jak jest madry to nie przesadzi smile PZDR.
    • mrhandy Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 19:42
      Dać dziecku spokój. Nie czytać więcej bloga, po co się denerwować. Nie robić
      wstydu i nie kazać wracać do domu w weekendy o 22.00, bo to nie przedszkolak. W
      tym wieku chłopak może zostać ojcem, iść do więzienia, a za chwilę będzie już
      całkowicie dorosły względem prawa. A ty mu każesz chuchać? A o tym, że czytałaś
      bloga oczywiście powiedzieć. Blog jest publiczny, niemniej jednak naukę
      szczerości zacząć powinnaś od siebie.
    • anna9641 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 19:42
      Dzięki caspper to co napisałeś dotarło do mnie. Najbardziej podoba mi się motyw
      rzucenia od niechcenia uwagi "tylko się nie upij" ha, ha ...to naprawdę musi
      dawać do myślenia smile. I zabieram się za szukanie dziewczyny dla niego wink
      • usergazeta1 Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 22:08
        "I zabieram się za szukanie dziewczyny dla niego wink"
        ojej a moze on woli mezczyzn....kobieto daj mu zyc...dziewczyne sam sobie
        wybierze...bo jak matka do tego sie wezmie to chlopak bedzie to traktowal jako
        przymus czasu kojarzenia małzeństw odeszly do lamusa no moze jeszcze w
        pakistanie...
      • caspper Re: Przeczytałam blog syna... 18.04.07, 16:57
        Faktycznie, jeszcze nie spotkałem się z taką sytuacją by ktoś chodził z
        podrzuconą przez rodziców osobą. No chyba, że to się zdarza często, a rodzice są
        perfekcjonistami i pilnują by absolutnie nikt się o sprytnym manewrze sie
        dowiedział... oj, żebym zaraz i tego nie próbował odnieść do siebie. Jeszcze
        popadnę w jakąś fobie.

        Jeśli będzie poważnie zainteresowany jakąś dziewczyną to sam się zabierze do
        pracy, a póki co to do czego mu ta dziewczyna? Nieograniczona wolność, wolność i
        raz jeszcze swoboda. Niby dziewczyna to tylko dziewczyna, ale mimo wszystko już
        w jakimś stopniu "uwiązanie". Kiedy będzie świadomie (nie pod wpływem środków
        zewnętrznych x) chciał się "uwiązać" to zrobi to sam.

        No chyba, że ten pomysł to żart... a my tak szalejemy z kontrą xD
    • tedepes Re: Przeczytałam blog syna... 17.04.07, 20:17
      wiesz co.... to smutne, ze dowiedzialas sie o snu w ten sposob. mysle, ze
      troche za pozno na zabranianie ale rozmawiac zawsze warto. chyba to warto
      robic, dowiadujemy sie w ten sposob wiecej niz chcemy.
      • nangaparbat3 Mangoldziu! 19.04.07, 00:26
        Dawno na Ciebie nie wpadłam, a tu taka przyjemność. Chyba zaczne wpisywać Twe
        imię do wyszukiwarki.
        Jestem Twą dozgonną wielbicielką.
        Naprawdę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka