Problem z 5 letnim synkiem

22.05.03, 14:35
Witam wszystkich na forum.

Mamy z żoną bardzo poważny problem z naszym 5-letnim synkiem. Jest bardzo
niegrzeczny i nieposłuszny, zarówno w domu jak i w przedszkolu. Ignoruje
polecenia rodziców, przedszkolanki, dziadków. Nie chce sprzątać zabawek, nie
chce pożyczać ich do zabawy kuzynce czy innym dzieciom. Często reaguje
histerycznie, rzuca zabawkami, płacze, trzaska drzwiami. Często opuszcza
spodenki, wypina gołą pupę na ludzi, albo puszcza bąki i śmieje się, mimo ze
nikogo to nie bawi. Ostatnio bardzo niebezpiecznie jeździ na rowerku –
znienacka skręca na środek drogi, nie patrząc że jedzie samochód. Gdy raz
zatrąbił na niego wujek, synek w odpowiedzi popukał się w czoło. Próbowaliśmy
dawać mu lanie pasem po pupie, zapowiadaliśmy że nie kupimy nowych zabawek ,
nowego rowerku, ale niewiele to daje.
Dla wyjaśnienia: z różnych powodów nie mieszkam razem z żoną. Ona mieszka w
domu swoich rodziców, kilkadziesiąt km ode mnie. Synka widuję raz na 2
tygodnie, przyjeżdżając do niego. Podejrzewam że synek odziedziczy po mnie
niektóre złe cechy. Mnie wychowywała tylko matka. Jestem nerwowy i wybuchowy,
mam trudności w kontaktach z kobietami. Chciałbym oszczędzić synkowi
nieprzyjemności w życiu, chcę aby wyrósł na porządnego człowieka, a nie na
chuligana. Niedawno urodziła nam się córeczka, żona zajęta malutkim dzieckiem
nie ma już czasu i siły na użeranie się ze starszym. Zaś jej rodzice i
siostry zaczynają mieć dosyć małego urwisa.
Czy mamy zaprowadzić synka do psychologa dziecięcego ? Jeżeli tak, to jakiego
dobrego polecalibyście w Łodzi ?
Bardzo proszę o pomoc i z góry gorąco dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
    • ehhermiona Re: Problem z 5 letnim synkiem 22.05.03, 15:34
      Wydaje mi się, że to może być typowe dla takiego wieku - mam synka, który w
      sierpniu skończy 5 lat i też nie jest zbyt "grzeczny", no, może spodni nie
      zdejmuje, ale ma co innego za uszami wink
      Ale najważniejsze wydaje mi się to, że urodziło Wam się drugie dziecko i, jak
      sam piszesz, żona głównie jemu poświęca swój czas. A synek to tez jeszcze
      dziecko, chociaż przy dzidziusiu wydaje się taki duży - pewnie próbuje zwrócić
      na siebie Waszą uwagę - właśnie tym złym zachowaniem, bo wie, że chociaż wtedy
      się nim zainteresujecie.
      Poza tym - synek widzi Cię raz na dwa tygodnie i to jest trochę niezdrowa
      sytuacja - może mieć wpływ na jego zachowanie.
      Na pewno wizyta u psychologa się przyda, ale czuję, że poprosi on do siebie
      całą rodzinę, bo prawdopodobnie coś w Waszym życiu trzeba zmienić.

      Pozdrawiam,
      Monika
    • joa_boa Re: Problem z 5 letnim synkiem 22.05.03, 21:01
      Wizyta i to niejedna u psychologa czeka was wszystkich (a i u psychiatry pewnie
      też) Jedna z psychoanalityczek dziecęcych mówi "nieświadomość rodziców jest
      źródłem symptomu u dziecka", a to oznacza,że źródłem zachowań waszego syna nie
      jest choroba mózgu (jak sądzi w takich przypadkach wielu pediatrów), ale wasze
      problemy - twoje i twojej żony, i waszego małżeństwa.
    • edziecko_gosiah Re: Problem z 5 letnim synkiem 29.05.03, 10:02
      Chyba Monika miała rację, może to dlatego, że do tej pory synek był
      najważniejszy, a potem znalazł konkurencję... Chyba istotne jest zastanowienie
      się nad tym, kiedy to się zaczęło - dużo wcześniej, czy np. w trakcie ciąży,
      kiedy mówiliście mu, że będzie miał rodzeństwo, a może po poroddzie... Piszę o
      tym, bo my też przez to przechodziliśmy... Problemy wychowawcze z naszym
      synkiem zaczęły się, kiedy była w widocznej ciąży i momi, żę był jeszcze
      malutki (miał wtedy 1.5 roku) to zaczął pokazywać rogi (zresztą my wszyscy
      należymy do tych rogowatych zwierzat (ja i ten starszy to BYki, młodszy to
      Baran, a tata Koziorożec - mamy co pokazywać)... wtedy kompletnie sobie nie
      zdawałam sprawy, że to może mieć jakikolwiek związek z drugim dzieckiem, a
      jednak. Przynajmniej w części. Dla jasności dodam, że taty też nie ma na
      codzień - jesteśmy 'marynarską' rodziną i tatę mamy od czasu do czasu (co też
      jest niesamowicie istotne).
      I nie bój się psychologa. My po porodzie odbyliśmy kilka długich wizyt (oprócz
      zwykłego nieposłuszeństwa, doszła zazdrość i chwilami wręcz przemoc do nowo
      narodzonego maleństwa - potrafił go ugryźć, uszczyponąć, uderzyć). Nie wiem czy
      cokolwiek nam to pomogło, ale na pewno uspokoiło (baliśmy się, że to
      nadpobudliwość psychoruchowa). Zrobiliśmy sporo badań - w tym psychiatryczne i
      newurologiczne, jest OK. A psycholog może nakieruje Was na coś bardzo
      istotnego, z czego nie zdajecie sobie sprawy... z własnego doświadczenia mogę
      powiedzieć, że popełniłam poważny błąd po narodzinach drugiego dziecka:
      całkowicie poświęciłam się maleństwu, a Mat spędzał czas z dziadkami (tata
      tydziń po porodzie wypłynął, więc na miesiąc przeprowadziłam się do teściów).
      To był ogromny błąd. Potem było dużo gorzej. Koniec końców zdecydowałam się
      wrócić z chłopcami do domu i sama sobie ze wszystkim radzić; to było lepsze dla
      Mata niż przebywanie z - skądinąd bardzo fajnymi i kochającymi - dziadkami, ale
      zaczął narastać konflikt: ja nie pozwalam, a babcia czy dziadek tak... itd.
      Jeśli stało się tak, że nie możesz na codzień być z rodziną, to zrób wszystko,
      aby jak najwięcej czasu spędzać z nimi w weekendy RAZEM - cała czwórka. Nie
      oddawajcie starszego na jakiś czas pod czyjąś opiekę, bądźcie cały czas razem.
      Niech on nie czuje się odtrącony... bo na pewno to odczuwa, skoro przez prawie
      5 lat był dla was tym jedynym, a tu teraz jest ktoś jeszcze i on pewnie boi
      się, że jest ważniejszy od niego.
      Wybierzcie się do psychologa dziecięcego. To Wam nie zaszkodzi. Niestety nie
      mogę żadnego polecić, bo mieszkam w w-wie.
      Powiem Wam to, co pewnie usłyszycie od psychologa: duuuużo cierpliwości i
      zrozumienia dla syna. Jeśli to możliwe, to nie strofujcie go przy każdej
      możliwej okazji, bo będzie robił na przekór...
      Pozdrawiam bardzo serdecznie, gosiah
    • e.beata Re: Problem z 5 letnim synkiem 29.05.03, 12:15
      dziewczyny mają rację.
      Czy nie możesz zabierać synka na męskie wyprawy do siebie?? Żona odpocznie,
      pobędziecie więcej razem, same korzyści. Mały na szczęście do szkoły nie chodzi.
Pełna wersja