bogdaa
27.04.07, 11:20
Słuchajcie, mam prośbę o radę, tylko muszę najpierw naświetlić sytuację. Otóż
mam córkę prawie dwuletnią i dwumiesięcznego synka. Kiedy się urodził to
wiadomo: najpierw tydzień w szpitalu, później różne problemy z karmieniem,
czyli następny tydzień z dzieckiem przy piersi a dla starszej 0 czasu. Córka
była cały ten czas z ojcem, przeszczęśliwa, bo wiadomo, co tata to tata. Ale
pojawiło sie u niej coś wcześniej niebywałego (może taki etap w jej życiu, a
może reakcja na młodszego brata): jęczy zamiast wytłumaczyć o co chodzi, że
chce pić albo że bucik się rozwiązał. I druga rzecz: tata nie może na moment
wyjść do łazienki albo do innego pokoju bo córka wpada w spazmy, stoi pod
zamkniętymi drzwiami, łzy się leją i wrzeszczy. Jest to o tyle dziwne, że na
ogół jest bardzo pogodną dziewczynką. Poza tym wyjście ojca do pracy czy
gdziekolwiek indziej przyjmowane jest spokojnie, bez wrzasku. Tylko ta
łazienka i zamkniete drzwi.
No i co ja mam w tej sytuacji robić? Wrzaski po pierwsze mnie wkurzają
potwornie, po drugie budzą młodego. Ignorować (na zasadzie niech się wypłacze
to jej przejdzie) nie mogę i nie chcę, tłumaczenia nie pomagają, wszelkie inne
działania z mojej strony (odciaganie uwagi, wyprowadzenie do innego
pomieszczenia w celu oddalenia od śpiącego brata) przyjmowane są przez córkę
jak zamach na jej życie, patrzy na mnie dosłownie jakbym chicała jej zrobić
krzywdę, aż mi wtedy przykro okropnie. Wchodzenie z dzieckiem pod prysznic
albo zostawianie otwartych drzwi łazienki podczas kąpieli nie wchodzi w grę.
Co byście robiły na moim miejscu? Jak reagować na te jęki i na spazmy przed
drzwiami?