homekurka
07.05.07, 10:24
Potrzebuję pomocy, jakiegoś pomysłu, rady, bo nie wiem jak poradzić sobie z
upartością swojego 5 letniego syna. Sprawa dotyczy jedzenia, bądź niejedzenia
czegoś tam. Każdego ranka na myśl o przygotowaniu śniadania dla niego boli
mnie brzuch z nerwów. Jednego dnia zje np. kanapkę z ulubionym dżemem a kiedy
po kilku dniach menu się powtarza na widok tej kanapki jeszcze nim zdąży
spróbować krzyczy, że tego nie lubi i potrafi nie zjeść i nie jeść przez 5
godzin do obiadu. Chodzi do przedszkola ale je tam dopiero obiad, więc
skręca mnie gdy odmawia jedzenia w tygodniu, bo wiem, że będzie głodny a do
obiadu parę godzin trzeba czekać. Do szału doprowadzają nas jego wymysły:nie
je bo za zimne, bo za slodkie, bo go ryż drapie w gardło (a do tej pory mógł
jadać wyłącznie ryż), bo ma mięso nie pokrojone w milimetrowe kawałki tylko w
drobne. Oczywiście te wymysły dotyczą tylko konkretnych potraw nie słodyczy.
Tu mu nic a nic nie przeszkada!Żadnych warzyw, najlepiej suchy chleb i bułka
i to zamiast obiadu.Co mam robić bo to jego wybrzydzanie powoduje we mnie
złość przez którą nie potrafię się z nim bawić, śmiać zwracać się do niego
miłym tonem. Mam wrażenie, że on przez to nie lubi być ze mną. Pyta kiedy
pojedzie do babci bo "z nią się bawi, bo je, bo babcia robi mu to do jedzenia
co on chce".Błagam o radę skuteczną bo ten stan mnie psychicznie
rozwala.Tylko nie piszcie proszę, żeby ograniczyć słodycze bo naprawdę je ich
mało, bywa, że kilka dni nic.