mary_crawford
07.05.07, 12:05
Witam,
Muszę to właśnie Wam powiedzieć. Forum czytuję od poczatku ciąży i często było
dla mnie wsparciem. A teraz muszę Wam się przyznać, ze poniosłam klęskę
wychowawczą. Mój syn ma teraz 3,5 roku i oczywiście mówiąc klęska nie mam na
myśli tego, że się poddaję ale to, że przez te 3, 5 roku musiałam zrobić coś
co spowodowało, że pojawiły się problemy.
A co się dzieje? Mój syn jest agresywny wobec dzieci i dorosłych. W zasadzie
nie mozna dgo nawet na chwilę spóścić z oka bo w każdej chwili może komuś
zrobić krzywdę. W nocy mam koszmary, że to juz się stało. Dodatkowo jest
bardzo silnym i ponad wiek rozwiniętym chłopcem więc groźba jest bardzo
realna. Podczas majówki musiałam na niego cały czas patrzec i wyprzedzać jego
zachowania. To ogromny stres.
Nie pomaga nic - spokojne tłumaczenia, motywowanie nagrodami, pochwały,
wrzaski, klapsy - NIC. Jest po prostu niereformowalny i doprowadza mnie do
skrajnego wyczerpania psychicznego.
Nie wiem gdzie popełniłam błąd bo obserwując innych rodziców wydaje mi sie, że
trzymam się w normie. Jestem po rozwodzie ale z bylym mężem zadbaliśmy o to ,
żeby miał jak najczęstszy kontakt z Tatą. Nigdy nie płacze z tego powodu, ze
chce do taty albo do mamy więc raczej dobrze znosi ten stan.
Naprawdę nie wiem gdzie popełniłam błąd - nie jestem skrajnie apodyktyczna,
ani skarajnie ustępliwa. Jak tylko mogłam od urodzenia otaczałam go
bezwarunkową miłością i dawałam na każdym kroku do zrozumienia, że jest moim
skarbem. Co się więc stało, że moje dziecko jest sfrustrowane i agresywne?
Oczywiście korzystam z pomocy specjalistów i wlasnie przymierzam się do zmiany
psychologa bo z tego, do którego teraz chodzimy nie jestem zadowolona.
Problem nasila się głównie w przedszkolu co wywołuje ogromne nerwy. Rodzice
piszą jakies listy do dyrekcji (nie pokazano mi ich)a raz nawet mi grożono, że
"ktoś się mną zajmie". To jest jakiś koszmar. Najprawdopodobniej zmienimy
przedszkole na mniejsze, prywatne....ale czy to cos da- z prywatnego mogą nas
latwo wyrzucić i co wtedy???
Czy ktoś z Was przeżywał podobne rzeczy?
MC