moja ogromna porażka wychowawcza

07.05.07, 12:05

Witam,
Muszę to właśnie Wam powiedzieć. Forum czytuję od poczatku ciąży i często było
dla mnie wsparciem. A teraz muszę Wam się przyznać, ze poniosłam klęskę
wychowawczą. Mój syn ma teraz 3,5 roku i oczywiście mówiąc klęska nie mam na
myśli tego, że się poddaję ale to, że przez te 3, 5 roku musiałam zrobić coś
co spowodowało, że pojawiły się problemy.

A co się dzieje? Mój syn jest agresywny wobec dzieci i dorosłych. W zasadzie
nie mozna dgo nawet na chwilę spóścić z oka bo w każdej chwili może komuś
zrobić krzywdę. W nocy mam koszmary, że to juz się stało. Dodatkowo jest
bardzo silnym i ponad wiek rozwiniętym chłopcem więc groźba jest bardzo
realna. Podczas majówki musiałam na niego cały czas patrzec i wyprzedzać jego
zachowania. To ogromny stres.

Nie pomaga nic - spokojne tłumaczenia, motywowanie nagrodami, pochwały,
wrzaski, klapsy - NIC. Jest po prostu niereformowalny i doprowadza mnie do
skrajnego wyczerpania psychicznego.

Nie wiem gdzie popełniłam błąd bo obserwując innych rodziców wydaje mi sie, że
trzymam się w normie. Jestem po rozwodzie ale z bylym mężem zadbaliśmy o to ,
żeby miał jak najczęstszy kontakt z Tatą. Nigdy nie płacze z tego powodu, ze
chce do taty albo do mamy więc raczej dobrze znosi ten stan.

Naprawdę nie wiem gdzie popełniłam błąd - nie jestem skrajnie apodyktyczna,
ani skarajnie ustępliwa. Jak tylko mogłam od urodzenia otaczałam go
bezwarunkową miłością i dawałam na każdym kroku do zrozumienia, że jest moim
skarbem. Co się więc stało, że moje dziecko jest sfrustrowane i agresywne?

Oczywiście korzystam z pomocy specjalistów i wlasnie przymierzam się do zmiany
psychologa bo z tego, do którego teraz chodzimy nie jestem zadowolona.

Problem nasila się głównie w przedszkolu co wywołuje ogromne nerwy. Rodzice
piszą jakies listy do dyrekcji (nie pokazano mi ich)a raz nawet mi grożono, że
"ktoś się mną zajmie". To jest jakiś koszmar. Najprawdopodobniej zmienimy
przedszkole na mniejsze, prywatne....ale czy to cos da- z prywatnego mogą nas
latwo wyrzucić i co wtedy???

Czy ktoś z Was przeżywał podobne rzeczy?
MC
    • asidoo Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 12:30
      Około 4% wszystkich dzieci (a potem dorosłych) to psychopaci. Może ci się to
      nieszczęście przytrafiło? Do psychologa dziecięcego radzę się udać. Może coś
      wymyśli. Oczywiście nie uważam, że twój syn to psychopata. Żeby ocenić jego
      stan, potrzebny jest fachowiec. Z twojego opisu jawi mi się jednak mały potwór.
      • asidoo Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 12:31
        Tzn do dobrego psychologa, bo na byle jakiego to już trafiłaś, zdaje się...
    • olusia19 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 13:02
      Dziecko nigdy nie jest złe samo ze siebie. Nie potrafi jedynie wyartykułować o
      co mu chodzi, potrafi natomiast pokazać bunt. Najpewniej jest to reakcja na
      nienormalność, jaką jest rozwód rodziców. Dorośli nie do końca rozumieją
      dlaczego się rozchodzą, a wydaje im się, że powinno rozumieć dziecko taką
      sytuację, zaakceptować i być z niej zadowolonym. Zazwyczaj uważają, że dziecko
      zrozumiało. Nie prawda! Nie będzie rozumiało, akceptowało prawdopodobnie nigdy.
      Nigdy nie będzie mu temat krzywdy obojętny. Reaguje jak potrafi. Dla dziecka ma
      być tata i mama tu i teraz, żadne argumenty nie trafiają. Jedne dzieci stają
      sie wobec rozwodu bardzo grzeczne, ugrzecznione, zamknięte, wręcz apatyczne,
      inne wybuchają. Zaraz głosy oburzenia słyszę, ale moim zdaniem, potwierdzonym
      różnymi przykładami (wieloma) lepszą psychicznie dla dziecka jest sytuacja
      jasna pt. np. tatuś sobie poszedł, nie chce nas znać i się nie kontaktuje,
      niż "szarpanie" dziecka między czas tatusia, czas mamusi. Dom tatusia, dom
      mamusi. Nowe mamusie, nowe rodzeństwa. Obcy dziadkowie itd. Dorosły ma
      trudności w połapaniu się z uczuciami i miejscem na świecie, a co dopiero
      dziecko. Trzeba mieć nie lada odporność, by np. wekendy spędzać z tatusiem, a
      potem wracać w szarość życia do mamusi i odwrotnie. A dorośli, niby poważni
      ludzie, mówią,że to normalne. Walczą: on o "prawo do dziecka", ona o "czas dla
      siebie" itd. Dzieci lubią jasne, trwałe sytuacje. Agresja jest protestem. Może
      czasowo trzeba zaprzestać kontaków z ojcem? Z mojego doświadczenia wynika,
      że "wspólne" wychowywanie dzieci po rozwodzie, zawsze skończyło się fiaskiem
      pod różnymi, czasem tragicznymi postaciami. Dlaczego? Bo gdyby rodzice byli
      jednomyślni, to by się nie rozwiedli. Zazwyczaj w ciąganiu dziecka biorą udział
      osoby, które załatwiają małe sprawy - zemstę na byłej, odegranie się itd.
      dziecko w tym najmniej się liczy, a potrzebuje stabilizacji, określenia
      sytuacji po której ma być stronie. Po obu nie będzie, bo to już
      zaprzepaszczono. Normalności już nie będzie, i to dorośli muszą się z tym
      pogodzić.
      Nie jest to wszystko porażką wychowawczą, tylko odreagowaniem dziecka i to
      najzupełniej normalnym. Mów dziecku, że tu ma swój dom, zaprzestań odwiedzin
      tatusia, dziadków, ogranicz kontakty, z zobaczysz, że kiedyś do nich wrócisz
      zupełnie na innej płaszczyźnie. Musi odzyskać pewność siebie.
      • kalosze2 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 14:18
        Ej, no nie mów, że rozwód jest jednoznaczny z ruiną emocjonalna dla dziecka.
        Jasne, że to jakiś kryzys w rodzinie, ale wiele zależy od tego, jak zachowują
        sie dorośli. Najgorzej jest wtedy, jak tatuś bierze dziecko i nadaje na mamę, a
        mama w domu mówi na okrągło o złym tatusiu. Z tego, co pisze autorka, wynika, że
        relacje pozostały w miarę zdrowe. To, że dziecko mieszka z mamą i tylko weekend
        z tatą nie musi rodzić rozdarcia. Przeciwnie: odcięcie się ojca od dziecka
        spowoduje w przyszłości dramatyczne myśli typu: tata już mnie nie chce i mnie
        nie kocha!

        >gdyby rodzice byli jednomyślni, to by się nie rozwiedli< - litości!!! smile))

        Mary, Twoje dziecko nie musi być psychopatą smile Ja też mam takiego gnoma i mam na
        to teorię. Po pierwsze może być po prostu trudnym dzieckiem. Po drugie doskonale
        zdaje sobie sprawę, że swoim zachowaniem może Tobą manipulować, a dzieci to
        lubią, oj, lubią! Jedyne wyjście, to przestać się skupiać na dziecku, pokazać
        mu, że nie jest pępkiem świata, i że na wszystko trzeba sobie zasłużyć. Wyprawy
        do psychologa, całe zamieszanie, Twoje przeżywanie, martwienie się, to wszystko
        woda na młyn młodego gwiazdorka. Spokój,opanowanie i chłodna kalkulacja smile
        Trzymaj się, 3-latek jest jeszcze głupiutki, wszystko może się zmienić.
        • anilah777 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 30.05.07, 06:28
          Mary, ja radzę zapisać dziecko na judo, albo aikido-dziecko ma dużo siły, energii, dodatkowo przeżywa rozwód rodziców, czuje się na tym polu gorsze, więc chociaż siłowo wyrównuje sobie poczucie klęski. Radzę judo, bo moi synowie kiedyś chodzili-trener wpajał im takie zdrowe zasady postępowania, np, mówił, że wystarczy poczucie, że jest się silniejszym od innych, że to powinno dać poczucie pewności siebie, ale powinno się tę siłę właściwie wykorzystywać , fajne te zajęcia były,Twojemu dziecku pozwoli to rozładować nadmiar energii, napięcie, odwróci uwagę od spraw rodziców itp.
      • mary_crawford Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 23:40
        Witam.
        Nie do końca się z Tobą zgadzam ale przedstawiłaś interesujący punkt widzenia.
        Nigdy się nie dowiem czy lepiej dla mojego dziecka by było gdyby tata je
        porzucił - w sensie - urwał kontakt. A nie dowiem się tego bo tata synka
        uwielbia, zabiega o niego i spotyka się z nim gdy tylko może. Nie ma po prostu
        takiej mozliwości, żeby zastosować się do Twojej rady i "zaprzestać czasowo
        kontaktów z ojcem". Zresztą myślę, że to nie wyszłoby synkowi na dobre.

        A co do jednomyślności rodziców po rozwodzie. Ludzie rozwodzą się z różnych
        przyczyn. Nam się udało rozstać w ten sposób, że teraz potrafimy z byłym mężem
        pewne rzeczy uzgadniać, ustalać (chodzimy np. razem do psychologa czy na
        spotkania w przedszkolu. Myślę, że taki ukłąd jest z pożytkiem dla relacji jakie
        ma z nami synek.

        W życiu nie odważyłabym się burzyć relacji mojego syna z ojcem.
        Ciepło pozdrawiam.
        MC


      • tora99 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 27.05.07, 05:02
        <Dziecko nigdy nie jest złe samo ze siebie> - bywaja. (mikrouszkodzenia w
        mozgu, epilepsja(niewielkie wybuchy, na zewnatrz niewidoczne, ale majace
        ogromny wplyw na zachowanie chorego), nieprawidlowa gospodarka hrmonalna itp) -
        czesto uleczalne.

        i zupelnie nie zgadzam sie z propozycja odseparowania ojca. (jezeli oczywiscie
        nie jest to toksyczny alkoholik, pedofil czy ktokolwiek inny stanowiacy realne
        zagrozenie dla dziecka.

        dopiero wtedy bylby prawdzywy dramat, wtedy maly poczulby sie prawdziwie
        niepotrzebny i odtracony przez ojca.

        k.


    • sabko Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 15:24
      Może ADHD tyle się teraz o tym mówi. Myślę, że konieczna jest wizyta u dobrego
      psychologa albo psychiatry dziecięcego.
      Co to teorii o "psychopatach" jakoś mnie nie przekonuje.
      Powodzenia i wiele wytrwałości.
      • elske Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 19:16
        Ja tez myslalam o ADHD jak przeczytalam post.Czasami lepiej dmuchac na
        zimne.Jesli potwierdzi sie diagnoaz to bedziesz wiedziec na czym stoisz.
        • mary_crawford Re: moja ogromna porażka wychowawcza 07.05.07, 23:52
          Nie wykluczam ADHD. Poszukuję właśnie specjalistów, którzy pomogą mi
          zdiagnozować problem, mam nadzieję wykluczą schorzenia i wskażą sposoby
          wychowawcze.

          Żyję nadzieją, że to jednak nie choroba. ADHD jest bardzo trudną chorobą -
          najbardziej boję się tego, że osoby z ADHD budzą niechęć , niepokój , są
          izolowane. WOlę nie myśleć o tym , że mogłoby to dotknąć mojego synka.

          Rozmawiałam z różnymi osobami i chyb ajednak jestem zbyt wymagającą mamą - może
          tu tkwi przyczyna. Czytałam że agresję może wywołac zbyt wiele zakazów. Muszą
          wrzucić na luz i zająć się tym co najistotniejsze.

          Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia.

          Kalosze2: bardzo mi się podoba optymistyczna wizja małego gnoma, który z tego
          wyrośnie smile Pomocy poszukam ale postaram się myśleć o tym bardziej pozytywnie.

          Co do kwestii "bycia pępkiem świata" to jest raczej odwrotnie - ja mam ciągłe
          wyrzuty sumienia że za mało poświęcam mu czasu - pracuję i studiuję. Raczej
          bliżej do opcji, że za mało ma tej uwagi.

          Rozważam nawet wzięcie np. urlopu na miesiąc (o ile zgodziłby się pacodawca) -
          ale czy to cokolwiek da? To mogłoby go jeszcze bardziej wybić z rytmu i jedynie
          czasowo odciąć od źródła problemów - rówiesników. Jak myślicie - urlop to dobry
          pomysł?


          MC
          • cynta Re: moja ogromna porażka wychowawcza 08.05.07, 01:28
            Ogolnie to zgodzilabym sie z przedmowczynia na temat bardzo negatywnego wplywu
            jaki na dziecko ma rozwod rodzicow, na zawsze. Sama bylam takim dzieckiem i
            wyprostowalam sie w miare dopiero jako dorosla. Ja bym zaproponowala takie
            troche nietypowe, filmowe rozwiazanie: a moze tego tatusia, tak ochotnego do
            kontaktow, wlaczyc w codzienne zycie synka? Nie tylko weekendy czy "kiedy moze"
            ale regularnie, np. niech go zawsze odbiera z przedszkola, niech go zawozi na
            jakies dodatkowe zajecia, niech je z wami kolacje. A wogole to moze by sie dalo
            zeby na chwilke z wami zamieszkal?, no... chyba ze w gre wchodza osoby trzecie i
            to jest niemozliwe.... zrobic taka radykalna zmiane np. na miesiac lub dwa i
            zobaczyc czy pomaga....
          • jola66 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 08.05.07, 09:53
            No to może zajrzyj tu:
            portal.adhd.org.pl/phpbb/
          • vharia Re: moja ogromna porażka wychowawcza 26.05.07, 22:10
            O, właśnie doczytałam. Urlop- może być świetnym pomysłem, jeśli doskwiera Wam brak kontaktu! Po przeczytaniu właśnie to obstawiałam, prawdę mówiąc. Tylko musi (ten urlop) zostać wykorzystany dla dziecka. Spokojny kontakt, regularny rozkład doby, trochę atrakcji poza domem, trochę w domu. Nie tak, aby nagle zrobić wszystko i "nadrobić" poprzedni czas. Spokój, regularność i uwaga w 90% dla dziecka. NAPEWNO będzie efekt. Też tak kiedyś zrobiłamwink
    • gorgona_1 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 08.05.07, 07:42
      Witaj, Mary,
      wydaje mi się, że z Twoich postów wynika, że nie poniosłaś wielkiej porażki
      wychowawczej, tylko stanęłaś przed problemem, stwierdziłaś, że potrzebujesz
      pomocy i jej szukasz. Nie chowasz głowy w piasek, nie udajesz, że nic się nie
      dzieje, nie szukasz winnych wokół.

      Radziłabym przede wszystkim porządnie zdiagnozować dziecko, trzeba wiedzieć co
      mu jest, żeby mu pomóc. Może warto zacząć od prawdziwego ośrodka dla dzieci z
      ADHD. Jeżeli to jest ADHD, to dadzą Ci wskazówki jak postępować z dzieckiem, a
      jezeli coś innego, to może chociaż powiedzą Ci, gdzie szukać dalej.

      Myślę, że trzeba znależć takie przedszkole, gdzie przyjmą Twojego syna wiedząc
      o jego problemach i gdzie będą chcieli i umieli mu pomóc. Nie możesz umierać ze
      strachu, że dziecko komuś zrobi krzywdę i zamartwiać się tym, że jest odrzucane
      i izolowane.
      Przedszkola nie można szukać metodą prób i błędów, bo ile razy możecie
      przeżywać odrzucenie - i Ty, i syn.

      Może dobre byłyby jakieś zajęcia dodatkowe w małej grupie dzieci, pod okiem
      fachowca, gdzie Twój syn robiłby coś co lubi, a jednocześnie uczył się
      właściwych zachowań.

      Może powinnaś poszukać jakiegoś stowarzyszenia (albo choćby forum) rodziców z
      podobnymi problemami, bo na pewno wiele scieżek jest już przetartych.

      Myślę, że powinnaś zrobić wszystko, żeby uniknąć skrajnego wyczerpania
      psychicznego i miotania się od skrajności do skrajności, musisz być silna i
      konsekwentna (łatwo się mówismile)))) ). Twój syn ma problem, on przecież też
      zdaje sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak, że z czymś sobie nie radzi, a
      Ty musisz byc dla niego mądrym wsparciem.

      Życzę siły, wytrwałości, cierpliwości i odwagi.
      Pozdrawiam serdecznie,
      G.
      • marina2 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 08.05.07, 09:24
        Czytam,że tata mieszka osobno a Ty uważasz ,że za mało spedzasz z dzieckiem
        czasu.Przecież to musi w małym człowieku wzbudzić złość.
        Ponadto piszesz,że nic nie skutkuje ani pochwały ani klapsy-spróbuj wybrać
        pochwały ,wzmacniaj mocne strony.Jeśli dzieciak zachowa się dobrze pochwał
        przytul,powiedz lubię kiedy... super się zachowałeś...opisz sytuację to co
        zrobił krótki komunikat i pochwal z promiennym uśmiechem.Jak narozrabia spróbuj
        powiedzieć bez wścieklizny tekst też opisowy to boli ,chłopiec tego nie
        lubi.Daj sobie czas i szczerze mówiąc miesięczny urlop jest w moim odczuciu
        świetnym pomysłem .Gdybyś mogła go spędzić przesiadując z małym wśród
        rówieśników na placach zabaw -extra.Na ADHD trochę wcześnie na diagnozę,ale
        róznie bywa.Jeśli problem nasila się wśód rówieśników - o co konkretnie chodzi?
        wyrywa zabawy?bije?wyzywa?
    • ardzuna Re: moja ogromna porażka wychowawcza 08.05.07, 21:11
      polecam www.mareno.pl/prod/MIDN/83-211-1130-0 - działa nawet na małe
      dzieci!
    • sally30 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 26.05.07, 18:07
      WITAM nie jestes sama z takimi problemami.Ja mam 6 letniego syna ktorego caly
      czas upominalam pilnowalam na kazdym kroku ja nie pracuje wiec spedzamy ze soba
      duzo czasu.Nie byl co prawda tak agresywny ale placzliwy i ,,upierdliwy,,
      zwlaszcza w zabawach z rowiesnikami moge pocieszyc ze z wiekiem to troche mija
      ale bardzo rozumiem co przezywa matka gdy widzi ze dziecko jest odrzucane przez
      rowiesnikow.Mi tez kraje sie serce gdy widze jak moje dziecko cierpi bo ktos
      mowi nie bedziesz sie z nami bawil a on jest otwartym dzieckiem lubi dzieci
      tylko czasami nie moze z nimi sie dogadac i wtedy wraca do domu przygaszonu
      smutny tez nie mam pomyslu jak mu pomoc.Probowalam u psychologa ale na prywatne
      wizyty mnie nie stac a ten z funduszu mi nie odpowiadal i to nurtujace
      pytanie ,,gdzie byl blad,, pozdrawiam
    • vharia Re: moja ogromna porażka wychowawcza 26.05.07, 22:04
      Problem brzmi poważnie i nie będę się "przkrojowo" rozpisywać, bo byłoby to zgadywanie i mądrzenie. Napiszę to, co pomyślałam po przeczytaniu.

      1. Otóż myślę, że rozwód miał wpływ na to, co sie dzieje. Napewno miał. Nawet, jeśli zrobiliście wszystko idealnie, to sytuacja jest mocno "nieidealna" i niejako nie daje możliwości załatwienia problemu bez żadnej szkody dla dziecka. Byłaby to więc sytuacja, która wymaga czasu. Czasu na adaptację dziecka, przetrawienie problemu, wyciszenie.

      2. Niektóre dzieci reagują w ten sposób na słabo zorganizowany czas i mały kontakt (rozumiany jako a.k.t.y.w.n.a. zabawa) z rodzicami. Chodzi o to, że nie dość być, doglądać, okazywać uczucia. Trzeba jeszcze godzinami stawiać klocki, lepić i wycinać, jeżdzić autami, biegać za piłką, itd, itp, itd... Co akurat zestresowanej rozwodem osobie może przychodzić ciężko.

      3. Współczuję. To faktycznie wielki stres i sytuacja wypompowująca psychicznie. Ale to sie ułoży. Oby jak najszybciej. Dobrze, że jesteście pod opieką psychologa, dobrze, że szukacie najlepszej pomocy. Trzymam kciuki w każdym razie.
      • mary_crawford Re: moja ogromna porażka wychowawcza 29.05.07, 22:54
        Witam,
        Twoje spostrzeżenia są w dużej mierze trafne. Szczególnie to, że pomimo starań
        rozód jest patologią i czymś złym dal dziecka. Poza tym masz rację, że za mało
        mam czasu dla synka. Miotam się trochę próbując to jakoś wszystko pogodzić.
        Niestety mój pomysł z urlopem jest niewykonalny i staram się po prostu spędzac z
        nim każdą chwilę - tak na spokojnie i bawiąc się razem - jak piszesz poprzez
        aktywną zabawę.

        Pozdrawiam smile
    • tora99 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 27.05.07, 04:43
      • tora99 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 27.05.07, 04:53
        za szybko kliknelam.
        a chcialam zapytac jak to wyglada z rozwojem mowy?
        i jak to jest juz pozniej, po calym zajsciu. wydaje sie rozumiec i zalowac, ze
        cos zle zrobil? czy przyslowiowo splywa to po nim?

        diagnozy nie da sie wystawic podczas jednorazowej wizyty a tym bardziej tak
        sobie na forum. racja co do tej psychopatii, socjopatii czy ADHD, ze zdarza sie
        i rodzice wtedy maja na to niewielki wplyw. ale pomoc naprawde dobrego
        specjalisty moze przyniesc efekty.
        nie traktuj tego jeszcze jak porazki. nie wiesz co tak naprawde dzieje sie z
        twoim dzieckiem. dobrze ze szukasz pomocy. jeszcze masz sporo szans, zeby
        wspomoc prawidlowy rozwoj syna. duzo jednak zalezy od osoby na ktora trafisz.

        k.
        • mary_crawford Re: moja ogromna porażka wychowawcza 29.05.07, 22:58
          Rozwój mowy był i jest bezproblemowy. Synek bardzo ładnie i dużo mówi.
          Co do rozważań nad ADHD to raczej nie zgadzają mi się pewne okoliczności. Synek
          przez większość czasu jest raczej skoncentrowany, jeste energiczny ale bywa też
          wyciszony. Myślę, że on sobie nie radzi z emocjami po prostu i dlatego wybucha.

          Co do specjalistów: synek jest właśnei diagnozowany przez psychologa - pierwsze
          wnioski pani psycholog obiecała mi wskazać na następnym spotkaniu. Wybieram się
          też do neurologa, tak na wszelki wypadek ale to w sierpniu...strasznie długie są
          terminy.
    • girri Re: moja ogromna porażka wychowawcza 28.05.07, 15:56
      Witam, przeczytalam twoj post z zainteresowaniem, bo sama mialam podobny
      problem (odpukac, chyba juz najgorsze minelo, chociaz czasem dalej bije dzieci
      albo mnie). Moj synek w lipcu skonczy 4 lata i najgorszy okres byl w zeszlym
      roku czyli miedzy 2,5 a 3,5 roku. Bil dzieci iedy nie chcialy mu np. dac
      zabawki albo bawic sie tak jak on chcial, a takze mnie kiedy wtedy go
      odciagalam i zwracalam mu uwage, albo jezeli mu sie sprzeciwialam. Tez jest
      duzy i silny, najgorszy stres przezylam kiedy uderzyl dziewczynke grubym
      patykiem. Nie wiem jakie metody stosujesz w tym wypadku, jak tlumaczylam i
      tlumaczylam do znudzenia. Kiedy to robilam on probowal mnie bic, kopac,
      walil "z glowki " itp. W miejscach publicznych opracowalam chwyt godny
      zapasnika, trzymalam go miedzy moimi nogami, ale tak ze byl tylem do mnie (bo
      gryzl), z rekami skrzyzowanymi. Potrafil wyc do 20 minut. W domu najpierw
      probowalam go zamykac w pokoju, ale dostawal histerii, wiec w koncu to ja
      uciekalam do jakiegos pokoju lub lazienki , a on bil i kopal drzwi. Co kilka
      minut pytalam, czy juz bedzie grzeczny, odpowiadal nie, az za ktoryms razem
      bylo "tak", wtedy go przytulalam i sie uspokajal. Co do przyczyn to jesk kilka
      mozliwosci, sugerowano mi zazdrosc o braciszka (urodzil sie w kwietniu) choc
      bardzo go kocha, nidy mu nic nie zrobil, oddaje mu zabawki i o niego dba jak
      moze. Ja raczej stawiam na problem z mowieniem, musial opanowac 3 jezyki na raz
      i wlasciwie zaczal mowic pelnymi zdaniami dopiero jesienia. Teraz np. obserwuje
      na placu zabaw, ze dzieci sie przezywaja (jestes zly, nie lubie cie itp. do
      najlepszego kolegi, ten odpowiada tym samym a za chwile sie znowu bawia
      razem ) . Wtedy moj synek nie umial nic powiedziec, wiec od razu bil. Ze mna
      teraz tez dyskutuje (np. ja mowie , ze czas na kolacje i wylaczamy TV, a on
      prosi o jeszcze chwilke itp. a dawniej nie mowil nic tylko podnosil reke).
      Tak wiec moge Cie pocieszyc, ze to mija, trzeba byc konsekwentnym, nie dawac
      klapsow (choc ja mam 2 "na sumieniu" , na prawde mi zrobil wtedy krzywde i mnie
      ponioslo, ale go potem przeprosilam). Zawsze bede uwazac, ze jak mialby brac na
      powaznie moje wywody, ze bic nie mozna, gdybym go sama bila?
      Dodam jeszcze, ze moja sasiadka jest przedszkolanka (ma grupe rownolegla do tej
      gdzie chodzi syn) i jest matka 3 dzieci. jej mlodszy syn tez duzo bije i ona mi
      zawsze mowila, ze to najlepszy dowod, ze przy tych samych genach i wychowaniu i
      momo najlepszych checi i wiedzy pedagogicznej mozna miec z tym problem. Teraz
      jej synek juz z tego wyrasta, jak i moj (prawie) wyrosl. W kazym razie jezeli
      sa ataki to o sile duzo mnieszej niz kiedys, bardziej nad soba panuje.
      • szpilex Re: moja ogromna porażka wychowawcza 28.05.07, 21:41
        Jeżeli mogę pomóc to polecam ciekawą lekturę, może pomoże

        Pozdrawiam
        ________
        dziecko.zlotemysli.pl/szpilex.php
      • mary_crawford Re: moja ogromna porażka wychowawcza 29.05.07, 22:49
        Witaj,
        Bardzo dziękuję za słowa otuchy. Ja cały czas żyję nadzieją, że synek z tego
        "wyrośnie".
        Ostatnio jest jakby lepiej - straszliwie boję się zapeszyć.
        Niestety zapadły mi w głowę słowa przedszkolanki, że "od dwudziestu lat pracuję
        w zawodzie a czegoś takiego nie widziałam"...nie mogę przestać myśleć o tych
        słowach bo wskazują że dzieje się coś niedobrego.
        Ja stosuję podobne metody, także nie mogę zamykać synka w pokoju bo on ma atak
        histerii ale ze strachu. Panicznie boi się być sam.
        Klapsy też mam na sumieniu i niestety więcej niż dwa sad
        Pozdrawiam
        • mary_crawford Re: moja ogromna porażka wychowawcza 29.05.07, 23:01
          Witam,
          Bardzo, bardzo Wam dziękuję za szczere wypowiedzi, a także za użyteczne linki.
          To naprawdę pomocne poczuć, że nie tylko ja się z tym borykam.
          Pozdrawiam
          MC
        • leeloo2002 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 11.06.07, 23:29
          > "od dwudziestu lat pracuję
          > w zawodzie a czegoś takiego nie widziałam"...nie mogę przestać myśleć o tych
          > słowach bo wskazują że dzieje się coś niedobrego.

          nie znosze takich niekonstruktywnych bab, co taki komentarz ma na celu?, tylko
          wywolanie poczucia winy u Mamy. Moim zdaniem musicie trafic do b. dobrego
          psychologa.
          No i musisz przestac dawac mu klapsy, bo pokazujesz mu, ze jest to metoda
          rozwiazywania problemow. A probowalas go zapytac dlaczego jest taki niegrzeczny?
          Moja starsza corka po urodzeniu mlodszej zle sie zachowywala, a ja sprobowalam
          nazywac rzeczy po imieniu (Justynko, czy jestes zazdrosna o Zosie? - mowila, ze
          tak, a ja wtedy np zapwenialam ja ze bardzo ja kocham - skutkowalo, zachowywala
          sie lepiej)
          Na pierwszy rzut oka, to jednak rozwod jest powodem tego zachowania, bo na pewno
          odcisnal pietno na Tobie, byc moze jestes rozbita emocjonalnie i rozewdrgana i
          dziecko to wyczuwa. Moze masz w otoczeniu osobe (osoby), ktore sa dla synka
          autorytetem i sa w stanie Cie wspomoc w procesie wychowania (np Dziadkowie) i
          dac mu jakas stabilnosc emocjonalna, zanim Ty i ex maz nie "okrzepniecie"
          Dziecko musi sie czuc bezpiecznie. No, ale to takie przypuszczenia - szukajcie
          dobrego psychologa
    • aprylis1 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 30.05.07, 10:03
      czasami trzeba tłumaczyć nieskończoną ilość razy-znam to z autopsji, ale zawsze
      jest nadzieja, że w końcu za tysięcznym razem coś zaskoczy w główce naszych
      małych istotek...najważniejsze by się niepoddawać, bo dziecko właśnie na to
      czeka. Ja okres buntu mam za sobą. Poprosiłam o pomoc jedynie rodzinę, by ta po
      prostuu zachowywała się podobnie i stosowała ten sam zestaw zachowań(od
      ignorancji, gdy jest nieposłuszne, po pełną uwagę gdy jest ok)
    • zoee5 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 31.05.07, 14:14
      Czasem jest tak, że dziecko próbuje w ten sposób zwrócić na siebie uwagę.
      Natomiast bardziej należy moim zdaniem polegać na zdaniu psychologa, jeżeli
      jest dobry, niż pani przedszkolanki. Nie mówie, że ona nie ma racji i się
      myli, ale moze byc też tak jak z moim starszym synem w przedszkolu. Pani
      narzekała,ze niczym sie nie interesuje, nie wykonuje poleceń i przeszkadza w
      zajęciach i inne mamy narzekają. Zapytałam Pani jak to się stało,że w żłobku
      Panie go chwaliły, brał udział w przedstawieniach i co się nagle stało? Pani na
      to,że ona wszystkie dzieci traktuje tak samo. Po małej dyskusji wszystko się
      zmieniło Pani się zainteresowała dzieckiem i było wszystko ok.Moze Twoje
      dziecko też pragnie zainteresowania, jak każde zresztą i w ten sposób reaguje
      na jego brak. Natomiast w przedszkolu spotyka sie z brakiem akceptacji i rodzi
      się agresja. Czy jest mozliwość, żeby psycholog zobaczył jak Twoje dziecko
      zachowuję się w grupie? Nie pamietam już czy w przedszkolu maja psychologa,
      zapytaj może.
    • aniakrawiec2 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 01.06.07, 21:49
      niewiem czy to cie pocieszy ale mysle ze nie powinnas problemow z zachowaniem dziecka nazywac porazka widuje wiele agresywnych dzieci pewien procent dzieci taki po prostu jest kochana glowa do gory mysle ze specjalistow mozesz sobie darowac moze sprobuj isc z malym na basen a moze zapisz go na lekcje np. karate to powinno go przystopowac pozdrawiam
    • honeyandmilk Re: moja ogromna porażka wychowawcza 06.06.07, 22:35
      Witam,
      Ja też się rozwiodłam, kiedy moje dziecko miało 10 lat. Teraz ma ponad 20 i
      walczymy z .. narkomanią. Przez wiele lat obwiniałam się, że to był wpływ
      rozwodu, i mój. Ze może trzeba było żyć w nerwach ale bez rozwodu. Ale to
      nieprawda. Poznałam kilku wspaniałych (i kilku gorszych) terapeutów. Teraz
      wiem, że rozwód nie powoduje takich zmian u dziecka. Lepsze życie z samą mamą,
      niż w traumatycznej "pełnej" rodzinie. Jest mnóstwo innych czynników, które
      wpływają na to, że nasze dzieci nie spełniają powszechnych norm społecznych. A
      my, mamy jesteśmy winne jedynie... w kilku malutkich procentach. I to głównie
      wynika z naszej, matczynej nadwrażliwości. Nie wiń się, wychowuj dziecko
      konsekwentnie, zasada kija i marchewki musi obowiązywać. Nie mamy, niestety
      wpływu (przynajmniej minimalny), jaki człowiek z dziecka wyrośnie. Ja wreszcie,
      po wielu latach przestałam się winić. I to jest mój sukces. Wychowuj po
      swojemu, nie ma żadnych recept. Każdy ma inny kod genetyczny, i my matki mamy
      na to niewielki wpływ. Powodzenia.
      • sejkredful :'-/ 09.06.07, 00:47
        wyklucz adhd etc.

        jak tam nic nie wyjdzie to znam jeden (mało pocieszający) przykład, gdzie
        akurat pomogła zmiana szkoły. (na prywatną)
        jeszcze w czasach gdy chodiłem (tak..., nie jestem mamą) do szkoły, mój 16
        letni kolega miał brata z dokładnie takim samym problemem (brat miał 7 lat).
        pamiętam np: brat kopał kolegę w szatni za co po rozmowie z bratem, został
        wysłany do dyrektorki (miał już historię) gdzie siddząc na ławce przed pokojem
        ugryzł kogoś tam w rękę.
        podobno po zmialnie szkoły (lub też może taki po prostu wiek) brat tego
        chłopaka po prostu przestał w ciągu miesiąca.
    • ania1705 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 14.06.07, 08:58
      Z Twojego opisu wynika, że prawdopodobnie maluszek tłumi w sobie uczucia
      związane z waszym rozwodem, nie płacze, ale to nie znaczy, że nie przeżywa. I
      nie jest to twoja wina, tylko sytuacji, w jakiej się wszyscy znaleźliście.

      ania
      "Jak wychować przedszkolaka" e-kurs dla rodziców
    • nora01 Re: już wiem o co mu chodzi 28.06.07, 22:54
      Mary nie sądzę, aby Twój synek miał ADHD. Jest pewna wyraźna logika w jego
      postępowaniu. Przeczytaj uważnie co sama napisałaś:
      "Nam się udało rozstać w ten sposób, że teraz potrafimy z byłym mężem
      pewne rzeczy uzgadniać, ustalać (chodzimy np. razem do psychologa czy na
      spotkania w przedszkolu. "
      Przecież to zupełnie logiczne dla dziecka. Mały nie zaakceptował rozejścia się
      rodziców. Jednocześnie widzi, że rodzice potrafią dojść do porozumienia. On cały
      czas MA NADZIEJĘ, ZE ZNOWU BĘDZIECIE RAZEM i ze swej strony robi wszystko, aby
      do tego celu doprawadzić. Jak: właśnie w ten sposób: Dziwne zachowania - mama
      reaguje uwagą (której notabene też mu brakuje) - mama zawiadamia tatę - tata
      reaguje uwagą - idziecie RAZEM do psychologa - efekt rodzice są znowu choć przez
      chilę razem - no to dziwne zachowanie nasila się i tak w kółko. Dlatego myśle,
      że trzeba wyjść z tego kręgu. Po pierwsze wyjaśnić synkowi w sposób nie budzący
      żądnych wątpliwości, że rodzice nigdy nie będą razem. 2. zadbać, aby świat
      dziecka był bardziej bezpieczny i przewidywalny tzn. ojciec spotykał się z
      dzieckiem zawsze w tym samym czasie, a nie np. w sytuacjach kryzysowych. 3.
      reagować uwagą na pozytywne zachowanie synka, np. typu byłeś dzisaij b.
      grzeczny, więć przeczytam ci więcej bajek niż zwykle.
    • kekoa2 Re: moja ogromna porażka wychowawcza 02.07.07, 12:47
      czytałam kiedys ze chlopiec ktorego wychowuje tylko matka podswiadomie bojac sie
      zniewiescienia przejmuje najbardziej typowe -jego zdaniem cechy męskie.tak sobie
      pomyślałam po przeczytaniu twego postu.
Pełna wersja