moyyra
12.05.07, 00:22
Czesc
pisze późna porą i tak sobie siedzę i myslę, jak sobie poradzić z problemem
syn kontra ojciec.
Mam 20 miesiecznego synka, który wszedł w typowy wiek buntu, który przy
dobrej taktyce da się spacyfikować.
Gorzej ma się sprawa z moim mężem-jakos panowie nie mogą ze sobą się dogadać,
jak coś nei pasuje, to dzieciak biegnie do niego, albo ni stąd ni zowąd
rozcapierza pazurki i go drapie. Kilka razy tym rozcapierzoncem sciągnął mu
okulary. Tatuś jakoś nei umie znaleźć sie w tej sytuacji.
Na początku było zwracanie uwagi, ze to boli, przykro, przytul, przytrzymanie
rączki itd. ( i dalej tak jest). Jakoś nei przynosło efektu.
Potem na takie zachowanie mąż zaczął mówić"Drapiesz ? To co ? Mam sobie
iść? " I wychodzi z pokoju-ja zosatję z dzieciakiem.
Doszły klapsiaki w łapkę ze storny tatusia- patrzy zdziwiony i gryzie siebie
w rączkę i ...dalej to samo ....;/
Mąż robi się strasznei nerwowy z tego powodu, mówi, że u neigo w domu za
takei coś dostałby lanie i nie cackaliby sie z nim.
Mnie dzieciak nie bije, sporadycznie - zaraz przeprasza.
Nie wiem czemu tak jest. Zajmuję się nim (jestem na wychowawczym), duzo
opowiadam mu w pozytywnym sensie o Tatusiu podczas jego nieobeznosci. Staram
się łagodzić sprawę, tłumacze itd.
Co jeszcze mogę zrobić, jaką drogę obrać mam ?