Bije Tatusia

12.05.07, 00:22
Czesc
pisze późna porą i tak sobie siedzę i myslę, jak sobie poradzić z problemem
syn kontra ojciec.

Mam 20 miesiecznego synka, który wszedł w typowy wiek buntu, który przy
dobrej taktyce da się spacyfikować.
Gorzej ma się sprawa z moim mężem-jakos panowie nie mogą ze sobą się dogadać,
jak coś nei pasuje, to dzieciak biegnie do niego, albo ni stąd ni zowąd
rozcapierza pazurki i go drapie. Kilka razy tym rozcapierzoncem sciągnął mu
okulary. Tatuś jakoś nei umie znaleźć sie w tej sytuacji.

Na początku było zwracanie uwagi, ze to boli, przykro, przytul, przytrzymanie
rączki itd. ( i dalej tak jest). Jakoś nei przynosło efektu.
Potem na takie zachowanie mąż zaczął mówić"Drapiesz ? To co ? Mam sobie
iść? " I wychodzi z pokoju-ja zosatję z dzieciakiem.
Doszły klapsiaki w łapkę ze storny tatusia- patrzy zdziwiony i gryzie siebie
w rączkę i ...dalej to samo ....;/

Mąż robi się strasznei nerwowy z tego powodu, mówi, że u neigo w domu za
takei coś dostałby lanie i nie cackaliby sie z nim.

Mnie dzieciak nie bije, sporadycznie - zaraz przeprasza.

Nie wiem czemu tak jest. Zajmuję się nim (jestem na wychowawczym), duzo
opowiadam mu w pozytywnym sensie o Tatusiu podczas jego nieobeznosci. Staram
się łagodzić sprawę, tłumacze itd.

Co jeszcze mogę zrobić, jaką drogę obrać mam ?
    • scher Re: Bije Tatusia 12.05.07, 08:20
      Póki tatuś nie nabędzie "jaj" - czarno to widzę. Dziecko nim rządzi, a on
      ucieka przed nim z pokoju. Katastrofa.
      • scher Re: Bije Tatusia 12.05.07, 08:37
        Te "jaja" to postawa, ton głosu i zdecydowana pewność siebie w kontakcie z
        dzieckiem. Z postu wyłania się obraz mężczyzny zdominowanego: przez Ciebie (bo
        to Ty rządzisz w domu, prawda?) i przez dziecko.
        • marina2 Re: Bije Tatusia 12.05.07, 11:05
          chcesz powiedzieć,że Tatuś nie mówi do dziecka stanowczo-nie krzyk-"nie.nie
          wolno.nie pozwalam?
          nic z tych rzeczy?to skąd mały ma wiedzieć ,ze robi coś nieakceptowalnego.tata
          z postawą ucieczkową to kaplica dla małego mężczyzny
          • moyyra Re: Bije Tatusia 12.05.07, 21:42
            Hmmm...mowi i tak, tyle, że już ze zdenerwowaniem, argresją, bo ile tak mozna ?

            Po prostu dla "świetego" spokoju wychodzi i uważa sprawę za załatwioną ;/
        • moyyra Re: Bije Tatusia 12.05.07, 21:47
          Nie wiem co rozumiesz przez to, że rządzę w domu.

          Dodam, że mąż po powrocie z pracy zamiast efektywnie spędzić czas z dzieckiem
          tj. 2 h , to woli siąść na kanapie i oglądać TV, bo akuratnie leci coś
          ciekawego.Dla mnie to przykre jest i nie raz zwracałam mu to uwagę, że po
          prostu czas budowania relacji mdz. ojcem a synem przecieka mu przez palce..
          • marina2 Re: Bije Tatusia 12.05.07, 23:27
            tzn facet jest fizycznie,ale tak naprawdę jest ojcem nieobecnym.
            • annamarianna1 Re: Bije Tatusia 13.05.07, 07:24
              Mały może być po prostu o Ciebie zazdrosny-kiedy mąż wraca z pracy-na pewno Twoja uwaga skupia się na nim-podajesz obiad, rozmawiasz,itp.Tatę trzeba jakoś zaktywizować do wychowania dziecka, może niech pobędę trochę więcej razem-powiedzmy po każdym powrocie-tata zjada razem z synkiem posiłek, rozmawiają chwilę, bawią się, albo opowiadają sobie jak minął dzień?
          • lolinka2 Re: Bije Tatusia 11.06.07, 11:32
            I założę się, że jeśli już mąż się nim zajmuje to natychmiast ingerujesz..."weź
            go, bo źle usiadł", "dlaczego on sobie sam wziął ten chleb, ty mu powinieneś
            podać", "pilnuj go żeby nie był na słońcu", "weź mów coś do niego", "jak ty mu
            te spodnie zakładasz", "oj, ty się nie znasz, tak się nie przewija", "i tak się
            z nim bawisz?? no wiesz - żeby nie znać swojego dziecka?" itp itd. Ostatnio
            słuchałam przez 4 dni akcji tego typu. I mało tego że tamto dziecko ma ojca w
            d****, jest rozwydrzonym narcyzem, ojciec się miota pod wiekuistym pantoflem
            matki - żony - kwoki (bo kwokta dziewczyna nad dzieciakiem ponad miarę), to owo
            małżeństwo właśnie przestaje być małżeństwem. Morał z opowieści, moyyro,
            wyciągnij sama.
    • monia145 Re: Bije Tatusia 13.05.07, 12:16
      Wybacz, ale Twój mąż zachowuje sie nie lepiej niż Wasze dziecko..dziecku mozna
      wybaczyć z racji bycia dzieckiem, ojcu nalezy pokazać, co zrobić, aby było
      lepiej.
      Co więc robi Twój mąż? Ano mianowicie w sytucji kryzysowej, nie próbuje
      rozwiązać problemu tylko ucieka się do doraźnych środków w postaci klepnięcia
      po rękach czy wyjścia z pokoju. Zastanówmy się więc dlaczego dziecko zachowuje
      sie tak a nie inaczej i dlaczego pomimo kary jaka otrzymuje powtarza swoje
      zachowanie- moim zdaniem robi to tylko dlatego, że kara dla niego nie jest kara
      tylko nagrodą- po podrapaniu ojca otrzymuje od niego to, co co mu chodzi- czyli
      zaineteresowanie swoja osobą. Obdarzenie uwagą, nawet w przypadku złego
      zachowania i nawet w postaci klepnięcia- ma wielka moc. Wytłumacz mężowi, że
      brak konsekwencji, czyli zatrzymania ręki dziecka i powiedzenie mu "nie wolno
      bić", będzie nawarstwiać problemy. Mąż nie może się OBRAŻAĆ na dziecko i
      wychodzić- dzieciak nie zrozumie w ten sposób, że robi źle, Będzie coraz
      bardziej zagubione.
    • pytkasia Re: Bije Tatusia 13.05.07, 17:42
      Mój mały (19 miesięcy) gryzie tatę. Bez widocznego powodu. Np jestem z małym w
      łazience, idziemy do pokoju, synek wchodzi do kuchni, gdzie jest tata, spokojnie
      dziab w nogę... Mąz spędza z nim dużo czasu, reaguje spokojnie i stanowczo,
      mówi, że nie wolno bo boli (czasami krzyknie - z bólu, zdarza się), a jednak...
      nic nie pomaga. Mnie też nie gryzie. Dlaczego tak robi i jak to przerwać - nie wiem.
      • scher Re: Bije Tatusia 13.05.07, 19:57
        pytkasia napisała:

        > Mnie też nie gryzie.

        Dziecku się wydaje, że ma osobowość silniejszą od osobowości ojca, natomiast
        Twoje przewodnictwo akceptuje. Słabeuszowskie reakcje tylko je w tym
        przekonaniu utwierdzają. Jeżeli dziecko nie napotka zdecydowanego wzroku,
        zdecydowanego tonu, w razie potrzeby zdecydowanego chwytu, będzie tak robić
        nadal; z czasem może zacząć ojcem podświadomie pogardzać. Nie będzie go
        szanować, nie będzie go również słuchać.
        • d.o.s.i.a Re: Bije Tatusia 13.05.07, 20:17
          Mam wrazenie, ze wszystko rozwiazywalbys sila i przemoca. Bo jak sie laniem nie
          pokaze autorytetu rodzica, to dziecko nie bedzie szanowac. Co za bzdura!!!!!!!
          Moze bys sie czasem zastanowil DLACZEGO dziecko robi to co robi??? I co zrobic,
          zeby tego nie robilo nie uciekajac sie do metod z serii Hiteljugend? Czyli
          znalezc PRZYCZYNE i rozwiazanie, a nie NAKLADKE.
          Poltorarocznemu dziecku sie wydaje, ze ma osobowosci silniejsza od osobowosci
          ojca - no takiej bzdury to daaaawno nie slyszalam smile)))))
          Nie przyszlo Ci do glowy, ze dziecko w ten sposob domaga sie uwagi i wystarczy
          mu ta uwage poswiecic, aby tego nie robilo??? Dlaczego od razu je karac?
          • scher Re: Bije Tatusia 13.05.07, 20:39
            d.o.s.i.a napisała:

            > Mam wrazenie, ze wszystko rozwiazywalbys sila i przemoca.

            Poczytaj dokładnie, ze zrozumieniem. Nie pisałem o sile fizycznej, ale
            psychicznej.
            • d.o.s.i.a Re: Bije Tatusia 13.05.07, 21:05
              ale po co od razu do sily sie uciekac??? Nawet jesli to tylko sila psychiczna?
              Dziecko to nie pies, ktoremu trzeba pokazac kto jest Panem. Dlaczego nigdy sie
              nie zastanawiasz jakie sa przyczyny takiego, a nie innego zachowania u dziecka?
              Dlaczego u Ciebie zawsze wynika to z tego, ze rodzic nie wykazal sie
              wystarczajaca sila (fizyczna, czy psychiczna), nie zastosowal ostrych reakcji w
              pore i nie dal klapsa "w atmosferze milosci"? Czy Ty pozwalasz sobie czasem na
              odrobine refleksji? Dziecko to ma byc posluszny piesek, ktorego przywoluje sie
              do porzadku?
              Przeciez ISTNIEJA inne metody wychowania! Rodzic nie musi na kazdym kroku
              pokazywac swojej przewagi, sily i autorytetu. Autorytet i sile mozna budowac
              takze bedac przyjacielem swojego dziecka, dawac mu cieplo i milosc i prawo do
              miewania humorow - traktowac go jak pelnoprawnego czlowieka i czlonka rodziny.
              DZiecko nie musi byc zawsze grzeczne i tryskac humorem - to przywilej
              dziecinstwa. A madry rodzic znajdzie powod takiego, a nie innego zachowania i
              SPOSOB (inny od silowego), aby problem rozwiazac.

              W opisanej sytuacji, Ty nie zastanawiasz sie DLACZEGO dziecko gryzie, Ty od razu
              dajesz rade "zabraklo autorytetu ojca i stanowczej reakcji", ale przeciez NIE TO
              jest przyczyna zachowania dziecka! Nie wyobrazasz sobie chyba, ze dziecko
              gryzie, bo nie czuje autorytetu ojca smile) Nie wystarczy nagle okazac autorytet -
              moze pomoze w krotkim okresie, bo dziecko boi sie kary. Ok. Ale przyczyna
              zachowania w dalszym ciagu istnieje. Dziecko przestanie gryzc, ale zacznie byc
              niegrzeczne, albo zacznie pluc. I co wtedy - przylac?
        • d.o.s.i.a Re: Bije Tatusia 13.05.07, 20:18
          Zreszta co to za postawienie sprawy, ze dziecko ma niby miec slabsza osobowosc
          od rodzica...!!! Dziecko to dziecko, rodzic to rodzic. Kazdy ma swoja osobowosc
          - rownie wazna.
    • d.o.s.i.a Re: Bije Tatusia 13.05.07, 18:00
      Dziecko najwyrazniej domaga sie uwagi od taty, a jedyny sposob w jaki moze to
      osiagnac to ugryzc. Widocznie tata nie poswieca mu wystarczajaco duzo czasu -
      sama piszesz, ze przychodzi do domu i zamiast bawic sie z dzieckiem to oglada
      telewizje.
      Dziecko w ten sposob probuje nawiazac kontakt z ojca. Skoro takie zachowanie
      jakim obdarza mame nie przynosi skutku (bo ojciec nie zwraca na nie uwagi) to
      probuje innych metod - widocznie te tylko skutkuja.
      Za pare lat przestanie gryzc, przestanie sie w ogole odzywac do ojca, a w jego
      obecnosci bedzie po prostu niegrzeczne - bo nie wywiaze sie miedzy nimi zadna
      nic porozumienia.
    • shamsa Re: Bije Tatusia 13.05.07, 18:12
      mialam to samo, bo do poltora roku tatus sie z dzieckiem bawil w chlastanie po
      klacie, a tuw wieku 20 miesiecy zaczela go za mocno bic i skonczyly sie smiechy.

      metoda jest prosta, uniemozliwienie ciosu wink, a jak juz sie zdarzy to
      natychmiastowe wyjscie z pokoju, lub odwrocenie sie i nie zwracanie na dziecko
      uwagi. zadne tam smutki, tlumaczenia. akcja-reakcja. szybko dziala. bron boze
      nie bic go po tych rekach bo przekaz jest odwrotny - "bicie to sposob na innych".
    • moyyra Re: Bije Tatusia 13.05.07, 23:25
      To co piszecie,daje mi sporo do myślenia.
      Dam do poczytania mojemu męzowi te wypowiedzi, podrzucę linka na gg, jak będzie
      w pracy-powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski.

      Post pytkasi przypomniał mi, ze i gryzienia też się zdarzają-zwłaszcza na gołą
      nogę.
      Do tego bywają momenty, że dzieciak za nic nie zostanie z Tatusiem w pokoju,
      podczas kapieli itd.-płacze histerycznie i bije go.
      Te "ataki" zniechęcają mojego męża do zajmowania sie dzieckiem.

      Brałam pod uwagę, to ze mało czasu poświeca dziecku, że wpatrzony w TV nie
      zwraca uwagi jak dziecko próbuje "pogadać", nawiązac kontakt i w efekcie sięga
      po mocniejsze środki.

      Zreszta wyobraźcie sobie, dzieciak włazi na oparcie sofy, tata podchodzi do
      niego i zwracając uwagę chce go ściagnąć i co...obrywa. Zreszta wystarczy, że
      powie coś, że nie wolno to juz dzieciak biegnie i bije.

      Widzę,ze musmy popracować nad tym problemem sad.

      Dziękuje Wam ze rady !!
      • shamsa Re: Bije Tatusia 14.05.07, 00:31
        wez pod uwage, ze dziecko, kiedy "bije" domaga sie uwagi i najczesciej wtedy ja
        dostaje - wasze poruszenie, komentarze, tlumaczenia. bicie zostaje nagrodzone.
        faktycznie synek moze sie domagac uwagi taty, ale nigdy nie powinien jej
        dostawac gdy zle sie zachowuje.
    • moyyra CD niekonczących się konfliktów 10.06.07, 22:24
      ...stoi kolo krzesla i chcąc zwrócić uwage na siebie krzyczy po swojemu na
      Tatusia, który siedzi przy kompie.

      Zero reakcji.

      Zastosował mocniejszy skutek - uszczypał w ramię

      MATEUSZ!!!!!!!!!!!!! PRZESTAŃ- TO BOLI...................kochanie..........

      lub

      QRWA MAĆ.......WEŹ GO BO MU PRZYŁOŻE

      lub

      MATEUSZ!!!!!!!!!!!!!! i przy tym kleszczowy, gwałtowny chwit za maleńkie łapki
      i kolejny wrzask prosto w twarz dziecka.

      lub

      CO ROBISZ !!! .kochanie, to boli przecież, lepiej przytul........

      dziś wyjątkowo ryczał, raz stałam akuratnie obok i aż sama pzestraszyłam,a co
      dopiero małe dziecko. Stał tak z dziwnym wyrazem na buzi i oczach, patrzył to
      na mnie to na tatusia. Powidziałam, że źle robi, ze szczypie tatusie i zabrałam
      go na spacer.

      I tak sobei myśle, ze miało byc lepiej a jets gorzej

      Jest gorzej, bo dzeiciak bez końca bada reakcje i to gwałtowne u tatusia

      Niejako zakodował sobie, ze tym zwroci uwagę na siebie, że taka wybuchowa
      reakcja to skutek jego celowego działania.

      dodam, że Tata dla żartu podszczypywał go w tyłek i dzieciak nauczył się
      szczypać i włączył do swojego repertuaru

      dodam też, że dziś odkryłam na przegubie nadgarstka u dziecka czerwono-siny
      odcisk palców- gwałtowna reakcjha ze strony Taty..

      boli mnei to strasznie sad

      eh..


      • monia145 Re: CD niekonczących się konfliktów 10.06.07, 23:22
        Chwila, chwila..to znaczy, że te podszczypywanki to Twój mąż zapoczątkował?
        Pewnie śmiał się, bo niezła zabawa była?
        I teraz nie pojmuje, że dziecko robi to samo i oczekuje radości na twarzy ojca,
        a kiedy tego nie otrzymuje, to mocno się dziwi i po raz kolejny próbuje?
        • moyyra Re: CD niekonczących się konfliktów 11.06.07, 22:57
          Owszem podszczypywanki traktował jako zabawę, ale mineło ze 2 tygodnie i nikomu
          nie jest juz do śmiechu. W sumie jak zaczął szczypać, to zabawa sie skonczyla.
          Wystarczył tylko jeden dzień takiej zabawy a dzieciak dalej wykorzystuje tę
          formę dziecięcej agresji.

          Boszzz...dziewczyny, ja 10000 x rozmawiam z mężem na ten temat, tłumaczę,
          mówię, że to, że tamto, dałam tego linka i w sumie zyskalam an tym, ze "nie
          ucieka" z pokoju, ale za to musi znosic potyczki z synem.
          Macie rację, dzieciak domaga się uwagi od Tatusia, po swojemu probuje ząłpać
          kontakt z nim i tak jak piszecie przeważnie dostaje wtedy jak uszczypnie,
          drapnie, ugryzie itd.

          Na spacer wtedy zabrałam go, bo mąz uczył się do egzaminow i miał do tego
          kłopoty z komputerem - potrzebował spokoju...zresztą i tak akuratnie
          wybieraliśmy się na spacer, bo obok w parku był koncert.

          powiedzcie mi, czy mozn abyć aż tak zmeczonym po powrocie z pracy ?
          ze nie ma czasu, sił aby zając sie dzieckiem?
          ze najlepiej to usiąść i ogladać TV w wtórze krzyków, polajanek....
          zastanawiam się ile musi potrwac, zeby facet zrozumiał, że "siedzenie" w domu
          z dzeickiem to nie bułka z masłem

          zastosowałąm inną metodę-biorę dzieciaka i sadzam go na drugim koncu pokoju i
          mowie mu, że źle robi

          pozdrawiam
          • scher Re: CD niekonczących się konfliktów 11.06.07, 23:22
            moyyra napisała:

            > dałam tego linka

            Na miłość boską, nie rozmawiaj ze swoim mężem przez internetowe forum!
            • moyyra Re: CD niekonczących się konfliktów 12.06.07, 13:21
              Dałam mu duzo, duzo wczesniej, bo w domu nie chciał rozmawiać, unosił się,
              krzyczał, a tak to na spokojnie poczytał sobie w pracy i przemyslał kilka
              spraw.

              Teraz oczywiście, nadal probuje rozmawiać werbalnie, tyle, ze same widzicie jak
              to jest.

              ani tak ani siak
      • d.o.s.i.a Re: CD niekonczących się konfliktów 11.06.07, 17:16
        Fajnego masz meza, nie powiem...
        Wlasciwie Twoj post nie wymaga komentarza. Dziecko szuka uwagi ojca, ktory
        siedzi przed komputerem i ma dziecko generalnie w dupie. A jak dziecko probuje
        po raz kolejny zwrocic na siebie uwage (tak jak umie...) to dostaje po lapach,
        albo tekst "wez go k...wa".
        Szkoda mi Waszego dziecka. TWoj maz to idiota.
    • markac28 Re: Bije Tatusia 11.06.07, 17:37
      No, no ładnie w nagrodę za szczypanie tatusia mamusia zabiera dziecko na
      spacerek, to jak następnym razem uszczypnie to już będziesz wiedziała o co
      chodzi : "mamusiu choćmy od tego taty najlepiej na spacerek, a może jak go
      jeszcze dodatkowo ugryzę to mamusia da czekoladkę", a potem się dziwicie, że
      dziecko tak się zachowuje i będzie niestety coraz to gorzej, bo za kilka lat to
      tatuś dostanie na dzień dobry kopa w d..ę, a mama jak nie kupi loda, albo nie
      pójdzie na spacerek to po pysku będzie zbierać. Podziwiam zajebista rodzinka z
      Was będzie, tata bedzie płakał w jednym pokoju, a mamusia w drugim
      • marina2 Re: Bije Tatusia 11.06.07, 17:57
        wydrukuj pokaż Mężowi.chyba nie ma co czekać.Ty też powinnaś się zacząć JAKOŚ
        z Mężem zacząć komunikować.wnoszę,iz skoro piszesz na forum to z nim o tym nie
        mówisz.bezsilność,a za chwile pustka.tego chcesz uczyć Syna?
    • cyborgus Re: Bije Tatusia 12.06.07, 21:34
      wiesz, moja dwulatka tak bila po twarzy mnie i tate. tylko ze tate szybko
      przestala, a ze mna robilo sie coraz gorzej. Wiesz na czym polegala roznica? Mi
      sie blyskawice zapalaly w oczach, i nawet gdy zachowywalam sie spokojnie, to
      mala to czula, czula ze to mame wkurza. i to dzialalo jak plachta na byka. i
      robila sie spirala. mala walila, i patrzyla czy sie wkurze.

      a co robil tata? lagodnie mowil, ze tak nie wolno, i przytrzymywal raczke. Albo
      rozsmieszal i odwracal uwage. po paru probach mala przestala go atakowac.

      Dzieci w tym wieku sa bardzo ambiwalentne, i dopiero ucza sie pokazywanie
      negatywnych emocji. Trzeba im w tym pomoc - nie przez zakaz - bo jak maja sie
      nauczyc z nimi radzic wprzyszlosci, jesli nie moga ich ujawnic? - ale przez
      akceptacje ich jako osoby, z jednoczesnym neutralizowaniem takiego zachowania.

      Ostatnio juz raczej tego problemu nie mamy, ale wczoraj mala byla wkurzona i
      znow mnie uderzyla po twarzy, patrzac jednoczesnie wyzywajaco co zrobie. jakos
      odruchowo ja przytulilam, a ona przykleila sie do mnie jak zaba. mozna bylo
      wrecz wyczuc te wdziecznosc za rozpoznanie jej emocji.

      Moze to da Twojemu mezowi do myslenia. przypomnij mu, ze teraz sie ksztaltuja
      jego relacje z synem na zycie...
Pełna wersja