balbi100
18.05.07, 11:08
mam 2 letnia córkę, która akceptuje tylko tatę, ciągle słyszę mama nie, nie
moge jej ubrać, zająć się nią, ułozyć z nia zabawek itd zawsze słysze tylko
tata, tatuś. Nawet jak się przewrócic albo w inny sposób jest jej przykro to
ja nie mogę jej uspokoić tylko krzyczy tata jakby miał ja uratować odemnie.
Na poczatku było mi przykro, teraz zaczynam być wsciekła. Fakt ojciec zajmuje
się nia czesciej,ma inna pracę czesciej jest w domu, ja praktycznie pracuje
na całą rodzinę wychoddze rano o 7 wracam o 17 i padam, na twarz (duzo
podrózuje samochodem, czasami dziennie zrobie z 500 km, zastanawiał sie czy
nie rzucić tej pracy, ale nie możemy sobie pozwolić na życie z jednej
akademickiej pensji mojego faceta. Staram sie jak moge być z nia jak
najczęsciej, wychodzić na spacerzy jak wrócę, ale to nic nie pomaga. Idziemy
na spacer ona się bawi na raz przypomina sobie i zaczyna wołac tata, tatuś.
Ostatnio jest coraz gorzej ,chyba udziela sie moja wskiełość. Kiedy zaczyna
mi uciekać kiedy chcę ja ubrać i krzyczy niee, cos we mnie pęka. Przestaje
sobie radzić z tym problemem i popadam w błędne koło, czy ktoś ma takie
problemy, jak sobie z nimi poradził?