Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem

18.05.07, 16:15
Gdy czegoś wymagam od swojego syna(7lat), zwykle mowię stanowczym głosem, gdy
uważam że zrobił coś złego też zwracam mu uwagę w ten sposób, a nawet zdarza
mi się podnieść głos gdyż denerwuje mnie że moje dziecko popełniło błąd.
Walczę z tym ale jakoś mi nie wychodzi, ale co gorsza za każdym razem
następuje reakcja obronna mojej żony i zanim dziecko cokolwiek odpowie jest
tłumaczenie dziecka przez matkę i pretensja że dziecko się mnie boi.Chłopak
to wszystko słyszy i za każdym razem szuka obrony(nawet gdy jej nie
potrzebuje) u matki. Denerwuje mnie to jeszcze bardziej a wtedy zdarza mi się
że wybucham .Uważam że wymagać od dziecka trzeba wielu rzeczy i je
egzekwować.Czy macie inne zdanie i jak wygląda u Was ta sprawa.
Pozdrawiam.
    • beata.ostrowska Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 18.05.07, 17:07
      Stanowczy głos nie jest zły...podniesiony pewnie nic nie zdziała oprócz strachu...warto się starać, żeby nie krzyczeć, ale jak dobrze wszyscy wiemy, że trudno to osiągnać...dzieci popełniają błędy, my też je popełniamy...ale one chyba mają do nich większe prawo,a my (nawet jeśli nas to denerwuje) jesteśmy od pomagania w naprawianiu i uczeniu i jeszcze po raz setny powtarzaniu tego samego. Z żoną powinniście pogadać i ustalić pewne rzeczy, tak żebyście nie podważali swojego autorytetu przy synu...on musi mieć jasne zasady, jeśli będziecie mówili co innego, pogubi się i oczywiście wybierze łatwiejszą i przychylniejszą mu opcję, o co pewnie wam nie chodziwink
    • syriana Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 18.05.07, 18:27
      wymagać trzeba, krzyczeć już niekoniecznie

      naucz się panować nad emocjami, bo daleko na takim głośnym "autorytecie" nie
      zajedziesz

      • kalosze2 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 18.05.07, 22:51
        Kiedy mój mąż mówi do syna, wyraźnie słyszę (nie wymyśliłam sobie tego!), że
        przybiera "ojcowski ton". To znaczy ton nie znoszący sprzeciwu, ton nakazu,
        ton "ja mam rację". Syn automatycznie się jeży i staje okoniem, choćby i nawet
        sie zgadzał z ojcem, to "honor" nie pozwala mu potulnie słuchać. To bardzo
        smutne. Często z dużą przykrością słyszę, jak łagodnie przemawia do córki, i
        nagle wskakuje w tę przeklętą, oficjalną stanowczość zwracając się do syna.
        Mnie to okropnie wpienia. Wiele razy mówiłam mu, że tak się dzieje, mąż uparcie
        zaprzecza. Noszę się od pewnego czasu, żeby go po prostu nagrać. Niech sam to
        usłyszy i oceni.
        Mój ojciec przybiera ten sam ton, kiedy chce, żeby coś było zrobione, przy tym
        się marszczy na zapas. Dziś mnie to śmieszy, a równocześnie pamietam, że w
        dzieciństwie odbierałam to jako groźbę.
        Coś w tym chyba jest, bo i moja przyjaciółka swojego czasu zamartwiała się tym
        samym. Dlaczego mężczyznom wydaje się, że stanowczość to groźba w spojrzeniu i
        tonie głosu, a nie łagodna konsekwencja...? sad
    • green_land Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 09:16
      Spójrz na to z tej strony : Tobie wolno "nie umieć" zmienić tonu głosu, a
      dziecku nie wolno popełniać błędu?
      Wychowywanie to nie tresowanie czy szkolenie. Jakbyś się czuł, gdyby Twoja żona
      mówiła takim tonem do Ciebie, gdy zrobisz w jej mniemaniu coś nie tak?
      Jeżeli nie potrafisz - Ty, dorosłu człowiek -zmienić swojego zachowania, to nie
      wymagaj tego od innych. Rozumiem, że może być Ci ciężko z tym walczyć, ale w
      końcu twoje dziecko jest tylko dzieckiem, ono MA PRAWO popełniać błędy, robić
      coś nie tak jakbyś chciał, być marudne, zmęczone, w złym humorze itd. Dlaczego
      tak wiele ludzi uważa, że dziecko nie powinno być znudzone, marudne, zmęczone?
      Przecież te uczucia nie są zarezerwowane dla dorosłych!
      Nawet bez reakcji Twojej żony dzieciak i tak by się Ciebie bał. Ty na jego
      miejscu nie?
      >denerwuje mnie że moje dziecko popełniło błąd.
      Więc jak będziesz na drugi raz świadkiem popełniania błędu to wyjdź z pokoju, z
      domu, przewietrz się, przemyśl sobie a potem spokojnie wytłumacz dziecku.
      Nie twierdzę, że podniesiony głos absolutnie nie może wchodzić w grę przy
      wychowywaniu dzieci, ale notorycznie przez Ciebie używany świadczy o Twojej
      nieumiejętności wychowywania. Przepraszam za dosadność.
      >Uważam że wymagać od dziecka trzeba wielu rzeczy i je
      > egzekwować
      Więc pierw wyegzekwuj od siebie, a potem zabierz się za dziecko.
      Pozdrawiam
    • scher Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 11:36
      Ojciec ma prawo stanowczo stawiać dziecku wymagania, musi tylko równoważyć je
      dużą dawką miłości. Okazujesz dziecku miłość?

      Zachowanie Twojej żony uważam za skandaliczne.
      • coffee44 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 13:53
        Skandaliczne jest zachowanie ojca, który zachowuje się jak sztubak. Jak nie
        umie sprostać roli ojca niech się za to nie zabiera. Matka ma rację - też bym
        broniła dziecko przed takim ojcem, co to z sobą nie potrafi sobie poradzić.
        Niech się leczy.
        • scher Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 14:53
          Po czym sądzisz, że nie potrafi sobie poradzić z rolą ojca?
          • verdana Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 15:39
            Stanowcze wymagania sa dobre, o ile nie występują pięć razy dziennie.
            Sporadycznie stanowczy ton czy podniesiony głos są OK, ale na codzień powodują
            najpierw brak sympatii do ojca, potem strach, a potem lekceważenie - bo zbyt
            często stawiane wymagania, zbyt częsta "stanowczość" się po prostu dewaluuje. I
            można podnieść głos, gdy dziecko zawiniło, a nie gdy popełnia błąd - to nie to
            samo.
            Stanowczość powinien i ojciec i matka zostawić sobie na okazje, gdy stanowczość
            jest niezbędna. W wielu wypadkach wystarczy polecenie wydane zwykłym głossem.
            Po co ten podniesiony ton - autorytet powinien wystarczyć na to, by dziecko
            wykonało polecenie wydane zwyczajnym głosem.
            Nie mówiąc juz o tym, ze czasem zamiast "wymagania" przydałaby się prośba. Jak
            w moim wypadku - kupiłam sobie psa, wbrew opinii syna. Mnie się nie chce psa
            wyprowadzać - mogę tylko grzecznie poprosić nieszczęsne dziecko, aby wyszło z
            moim psem.
            I dziecko wychodzi, choć nie śmiem być stanowcza.
            • scher Re: Jestem wymagający, mówię stanowczym głosem 19.05.07, 16:16
              Z pierwszego postu nie wynika, że ojciec jest ZBYT surowy.
              • syriana Re: Jestem wymagający, mówię stanowczym głosem 19.05.07, 18:31
                > Z pierwszego postu nie wynika, że ojciec jest ZBYT surowy.

                niepotrzebny (czyli zapewne stosowany w 98% sytuacji, poza tymi naprawdę
                ekstremalnymi) krzyk, to dla mnie surowe traktowanie dziecka

                krzyki jest, powiem wprost i brzydko - ch..owy
                świadczy tylko o tym, że ojciec nie potrafi dobrać odpowiednich emocji do
                zaistniałej sytuacji

                jako osoba traktowana taką metodą przez całe dzieciństwo i pół młodości powiem,
                że efekty wychowawcze są mizerne bardzo (wieczny bunt i olewanie zaleceń
                krzyczącego, zerowy szacunek i żaden autorytet)
                • scher Re: Jestem wymagający, mówię stanowczym głosem 19.05.07, 20:57
                  syriana napisała:

                  > krzyki jest, powiem wprost i brzydko - ch..owy
                  > świadczy tylko o tym, że ojciec nie potrafi dobrać odpowiednich emocji do
                  > zaistniałej sytuacji

                  Sądząc po nacechowanym emocjonalnie słownictwie, też masz z tym kłopot.
                  • jola_ep Re: Jestem wymagający, mówię stanowczym głosem 19.05.07, 21:25
                    > Sądząc po nacechowanym emocjonalnie słownictwie, też masz z tym kłopot.

                    Nie wiem, z czym ja mam kłopot wink
                    Z pierwszego postu nie wynika, że ojciec NIE jest ZBYT surowy.

                    Może właśnie jest. Może powienien przemyśleć swoje podejście. Przypomnieć sobie o nawiązywaniu kontaktu ze swoim dzieckiem, o miłości rodzicielskiej, może nawet o delikatnej dumie z potomka wink

                    Stanowczy głos, krzyk, wymaga i egzekwuje. Może matka twierdząc, że dziecko się go boi nie ma racji i broniąc go postępuje "skandalicznie", a może nie. Może ma jakieś podstawy... Ojciec wybucha, gdy dziecko szuka obrony u matki. Dlaczego wtedy? Podświadome wyrzytu sumienia, że może rzeczywiście tak jest? On walczy z tymi swoimi wybuchami, ale jakoś mu nie wychodzi. Ale od dziecka wymaga wielu rzeczy. Jakoś nie wyczytałam zrozumienia dla błędów dziecka.

                    Mój mąż stosuje łagodną stanowczość. Kocham w nim to, że nigdy nie podnosi głosu. Imponuje mi tym, że dzieciaki go słuchają i wolą podpaść mi, niż tacie wink (ale inna jest nasza rola w wychowaniu wink) Uwielbiam patrzeć, jak tata z synkiem składają Knex'y , albo gdy żartuje z córą.
                    Może to sprawa charakteru, a może tego, że czuje się pewnie w swojej rodzicielskiej roli i nie ogranicza jej do wymagania i egzekwowania. Bo nie takie (tylko) jest przecież zadanie taty smile

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • scher Re: Jestem wymagający, mówię stanowczym głosem 19.05.07, 21:59
                      jola_ep napisała:

                      > Z pierwszego postu nie wynika, że ojciec NIE jest ZBYT surowy.

                      Dlatego na wszelki wypadek zadałem pytanie o to, czy okazuje dziecku miłość.
                  • syriana Re: Jestem wymagający, mówię stanowczym głosem 20.05.07, 11:24
                    > Sądząc po nacechowanym emocjonalnie słownictwie, też masz z tym kłopot.

                    nie mam z tym kłopotu
                    nieuzasadniony, używany z byle powodu krzyk jest dla mnie dużym złem, które może
                    wyrządzić dziecku wiele szkód

                    świetnie pamiętam jak na mnie działał i serdecznie jest mi żal dzieci, które
                    muszą na co dzień znosić takie traktowanie

                    nie jestem szczególnie hojna w używaniu wulgaryzmów - tu użyłam by podkreślić
                    dobitnie moje zdanie na temat takiego traktowania dziecka

                    autorowi radzę wziąć się za siebie, pomyśleć może o psychologu, który pomoże
                    uporać mu się z emocjami i wskaże inne sposoby wyładowania stresu

                    bo szkoda dziecka
    • carmelaxxx Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 16:40
      rodzice musza miec podobna tatyke w wychowaniu dziecka a juz w szczegolnosci nie
      moga sie sprzeczac przy dziecku czy dziecko zrobilo zle czy dopbrze, czasem
      wydaje mi sie ze moj maz jest za surowy dla syna ale nie wtracam sie wtedy musza
      sami dojsc do sedna sprawy. ja conajwyzej pogadam o tym z mezem np wieczorem
      kiedy mlody nie slyszy.
    • mama303 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 19:11
      Gdy czegoś wymagam od swojego syna(7lat), zwykle mowię stanowczym głosem, gdy
      > uważam że zrobił coś złego też zwracam mu uwagę w ten sposób,

      A co w tym złego, nierozumiem.
      To bardzo logiczne, odpowiedni ton do odpowiedniej sytuacji.

      Krzyknąc czasem tez trzeba, byle nie za często bo przestaje skutkować gdyż
      dziecko przyzwyczaja sie to takiego tonu.

      A Twoja żona jesli juz coś jej sie nie podoba w Twoich metodach,to powinna to
      omówić bez obecności dziecka.
    • asidoo Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 19.05.07, 21:55
      O matko! Ale z ciebie macho!
    • owocoskala Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 20.05.07, 08:45
      Pamiętajcie że autor wątku prosi o pomoc i jest w rozterce napisał wszak
      > "Walczę z tym ale jakoś mi nie wychodzi" . On che unormować stosunki z synem.
      pamiętajcie też to się dziele z synami wychowywanymi tylko przez matki - są
      rozpieszczani, nie stawia mu się czesto żadnych wymagań, sa egocentryczni. Mam
      takiego w rodzinie, jego żona cierpi przez to bardzo, a mamuśka wciaz prasuje
      koszule syneczkowi, wlasna nerkę by oddala gdyby mial cheć na nową inwestycje i
      kredycik. Może czasami stanowczość ojca jest potrzebna. Wiem, że sa matki które
      szaleja jak lwice jeśli ojciec syna jedynaka cokolwiek usiłuje mu
      wyperswadować. Myśle że autor wątku czuje się niepewnie w rodzinie i w roli
      ojca a winę byc może ponosi żona. Jeśli miałby poczucie wsparcia z jej strony
      być może nie eskalowałby swego gniewu. Powinni uśąść i pogadać, może iść do
      poradni. Może to zła interpretacja na podstawie tego lakonicznego postu ale
      takie mam przemyślenia.
    • arekkleban Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 08:56
      Być może brak precyzji w moim poście ale gdybym chciał wyłuszczyć problem
      musiałbym zapisać całą stronę.Kocham swojego syna i powtarzam mu to za każdym
      razem. Chcę żeby zrozumiał że teraz gdy jestem zły na niego to nie znaczy że go
      nie kocham. Zarzuca mi się że krzykiem nic nie wskuram,w tym przypadku
      niestety podniesiony glos skutkuje. Np.muszę prosić po kilka razy o wykonanie
      jakiejś prostej rzeczy typu ,proszę (zawsze używam tego słowa)sprzątnij swoje
      zabawki ze stołu.Nie jestem tyranem ale jeżeli dziecko nie wykonuje prostych
      poleceń nie będzie mojej zgody na takie zachowanie,jak i na to że moja żona
      zawsze ma jakieś ale w takim przypadku i zawsze przy dziecku.Skutkuje to tym że
      syn włazi jej na głowę i zaczyna traktować swoją mamę jak koleżankę(zwracam jej
      na to uwagę, ona to wie ale...... )dlatego z bólem serca przyjmuję taką a nie
      inna postawę,czy moja ulgłość nie doprowadziłaby do całkowitej katastrofy w
      wychowaniu młodego człowieka?
      • syriana Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 12:08
        a to w procesie wychowawczym do wyboru masz tylko dwie metody: całkowitą
        uległość dziecku i terror krzykiem?

        to, że teraz Twoje agresywne zachowanie przynoszą wyniki w postaci
        podporządkowania sie dziecka, nie znaczy, że osiągasz sukces wychowawczy

        a raczej powiem Ci, że jest duże prawdopodobieństwo, że go nie osiągniesz w
        perspektywie całego swego rodzicielstwa, bo sukces buduje się na autorytecie, a
        taki trudno mieć pokazując dziecku, że jest się silniejszym

        masz problem ze sobą i swoimi emocjami, a nie z dzieckiem
        • arekkleban Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 13:43
          nie wiem jakim cudem wywnioskowałaś że jestem agresywny w stosunku do dziecka,i
          kto powiedział że załatwiam wszystko krzykiem,napisałem że wybucham gdy zona
          się wtrąca i tyle , moze Ty masz problem ze sobą bo z Twojego postu wyłania się
          agresja w stosunku do mnie (jakieś traumatyczne przeżycia z dzieciństwa)
          • syriana Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 17:31
            wrzaski i krzyki z byle powodu, to nic innego jak agresja

            > wybucham gdy zona
            > się wtrąca i tyle

            taak, to Cię w pełni usprawiedliwia
            (a tak na marginesie, to policz sobie jak często się to dzieje)

            agresywna do Ciebie nie jestem
            raczej cięta na takich macho, dla których karne dziecko to dziecko opiedzielone
            za bzdurę

            > (jakieś traumatyczne przeżycia z dzieciństwa)

            hmmm.. pomyślmy..
            tak znalazło by się parę, uderzająco niestety podobnych do przeżyć Twego syna
            • scher Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 22:47
              syriana napisała:

              > raczej cięta

              Raczej jesteś nadinterpetująca. Raczej uprawiasz amatorskie psychoanalizy
              forumowe. Naprawdę w postach autora wątku nie mogę się dopatrzyć autorytarnego,
              okrutnego ojca. Projektujesz tu jakieś swoje urazy z dzieciństwa.
            • arekkleban Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 09:32
              "tak znalazło by się parę, uderzająco niestety podobnych do przeżyć Twego syna"

              to w takim razie nie jesteś obiektywna i nie powinnaś dawać mi rad,no i jak
              napisał "sher" nadinterpretujesz,z Twoich postów wynika że nie należy wogóle
              podnosić głosu i być stanowczym(wychowanie bezstresowe?) a wogóle masz dzieci?
              • jola_ep Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 11:41
                > z Twoich postów wynika że nie należy wogóle
                > podnosić głosu

                Bo nie należy (co nie znaczy, że mi się nie zdaża).
                Nie jest to _efektywny_ sposób wychowania, a raczej służy rozładowaniu naszego napięcia (bywa nawet wyrazem naszej bezradności).

                > być stanowczym

                To tak. I konsekwentnym (ale raczej nie "do bólu"). Dzieci lubią jasne sytuacje, co jest dobre, a co złe. Gdzie są granice. I niestety dla dobra dzieci najlepiej jest, jak rodzice w miarę się dogadują co do priorytetów w wychowaniu. Bo drobne rozbieżności mogą być i nie szkodzą. Jak to w życiu bywa smile

                Pozdrawiam
                Jola
                • owocoskala Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 13:43
                  > Bo nie należy (co nie znaczy, że mi się nie zdaża).
                  > Nie jest to _efektywny_ sposób wychowania, a raczej służy rozładowaniu
                  naszego
                  > napięcia (bywa nawet wyrazem naszej bezradności).
                  Dokładnie , nie należy :] Stanowczy ton to całkiem co innego niż krzyki.
                  Myślę że byłoby mi to o wiele łatwiej zawsze zachować spokój (mam teraz akurat
                  okres buntu u dziecka) gdybym sama nie musiała znosić codziennych krzyków w
                  dzieciństwie. Zachowując się tak kręcimy bicz także na własne przyszłe wnuki :
                  (
              • syriana Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 11:50
                nie jestem obiektywna i dlatego nie powinnam Ci dawać rad?

                a znasz kogoś, kto nigdy w życiu nie dostał bezsensownego opieprzu od rodzica?
                bo ja chyba nie

                przecież piszę Ci to samo co wszyscy inni w tym wątku - powinieneś popracować
                nad swoimi emocjami i uczyć się kontaktować z dzieckiem w inny sposób

                skoro napisałeś tego posta, to chyba znak, że sam czujesz, że nie do końca fajne
                są Twoje reakcje
                albo sam postarasz się panować nad sobą i znajdować inne sposoby na to, by syn
                wykonywał Twoje polecania, albo idź do psychologa - to żaden wstyd przyznać się,
                że nie wiesz jak poradzić sobie z dzieckiem w pewnych sprawach

                a najlepiej idźcie oboje z żoną

                i nie przeciwstawiaj agresji (słownej czy fizycznej) w stosunku do dziecka,
                bezstresowemu wychowaniu - bo między nimi jest parę innych sposobów w jaki można
                z dzieckiem rozmawiać
                • kicia031 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 12:04
                  skoro napisałeś tego posta, to chyba znak, że sam czujesz, że nie do końca fajn
                  > e
                  > są Twoje reakcje

                  A tu to droga Syriano sie wykazujesz duza naiwnoscia. Autor postu chce uslyszec
                  ze robi swietnie, a to co robi jego zona jest niewlasciwe. Wtedy bedzie mogl
                  dalej z czystym sumieniem wyladowywac frustracje na SWOIM dziecku, bo przeciez
                  go denerwuje jak jego dziecko popelnia blad.
                • scher Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 23.05.07, 02:00
                  syriana napisała:

                  > przecież piszę Ci to samo co wszyscy inni w tym wątku

                  Ale tylko ty dopuszczasz się grubej przesady.
      • green_land Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 13:09
        Może gdzies robisz błąd. Może uważasz, że jedno polecenie musi wystarczyć, a po
        drugim zaczynasz podnosić głos. Ty to nazywasz stanowczym głosem, dla innych to
        może prawie groźby. Odpowiedź sobie na pytanie, czy chciałbyć, by do Ciebie
        zwracano się w ten sposób.
        Druga rzecz to to, że dziecko wychowuje się od urodzenia, a nie od skończenia
        przezeń np. 3-5 lat, bo wtedy mozna się z nim w miarę normalnie porozumieć.
        Charakter dziecka kształtuje się do 3 lat. Potem zbiera się plony. Moje dziecko
        tez bardzo często próbuje postawić na swoim, buntuje się, sprawdza na ile może
        sobie pozwolić. Wiem,że każde jest inne, ale może warto spróbować innej metody?
        Gdy na moje nie skutkuja prosby i tłumaczenia, po prostu ją przytulam, bardzo
        spokojnie tłumaczę i proszę. Wczoraj odsawiła niezly numer: ja ją o cos pytam,
        a ona: nie będę z tobą rozmawiąc, idź sobie, nie posprzątam. I to wszystko
        krzykiem. Proszę ja dalej - to samo. Więc zapytałam, czy chce, bym ja jej tak
        samo odpowiadała. COś tam mruczala pod nosem, więc powiedziałam: ok, będę do
        ciebie taka sama, jak ty do mnie. Minęło parę minut, przeszło jej i przychodzi
        do mnie i mówi słodziutkim głosem: mamusiu zrób mi soczku. A ja wrzeszcząc: nie
        lub ie cię, idź sobie, nie zrobię ci soczku. Zdebiała. Wyraźnie bylo widać, że
        wie o co chodzi. Poprosiła drugi i trzeci raz - mija reakcja była taka sama. W
        końcu zaczęłam z nią normalnie rozmawiać. Wytłumaczyłam jeszcze raz dokładnie
        wszystko i było ok. Nie przeszkodziło jej to wszak by za 2 godziny odstawic
        podobna szopkę, ale wystarczyo, że przypomniałam powyższe i uspokoiła się. Nie
        od razu, ale jednak. I myślę, że prędze czy później taka konsekwencja
        przyniesie efekty. Moje dziecko ma wprawdzi 4 lata, Twoje jest starsze i
        trudniej będzie Ci z nim. Ale nie poddawaj się.
        Napisałeś też:jeżeli dziecko nie wykonuje prostych
        > poleceń nie będzie mojej zgody na takie zachowanie.
        A może nie warto rozdzierać szat o drobne rzeczy? Chciałbyś, by żona podczas
        oglądania przez Ciebie meczu kazała Ci malowac pokóJ, wynosić śmieci czy iść do
        sklepu, albo chociaż pozmywać?
      • kammik Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 17:51
        > Np.muszę prosić po kilka razy o wykonanie
        > jakiejś prostej rzeczy typu ,proszę (zawsze używam tego słowa)sprzątnij swoje
        > zabawki ze stołu.

        Na ile ja się znam na języku oraz tzw. życiu, to zwracanie się do kogoś z
        prośbą zakładać powinno niespełnienie owej. Mogę poprosić moje dziecko, żeby mi
        zrobiło herbatę (i tu zakladam, że może jej nie zrobić - bo nie musi), albo
        wydać mu polecenie, żeby np. wyrzucił śmieci. Nie używaj próśb tam, gdzie jest
        miejsce na polecenie.
        • owocoskala Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 21.05.07, 20:12
          Nie używaj próśb tam, gdzie jest
          > miejsce na polecenie.
          No chyba że właśnie mówi sie stanowczym głosem "poproszę" - jest to
          równoznaczne z polecieniem.
          No cóż odnosnie dyskusji to miałam i traumatyczne przeżycia awantur jak jedna
          z Forumowiczek tu i mam teraz 7-takę która jest rozkojarzona. Częściowo dzieci
          w tym wieku jeszcze takie po prostu są i taki lub inny głos tu nic nie zmieni,
          raczej stałe wymagania w czym osobiście nie jestem najbardziej konsekwentna smile
          Częsciowo to genetyczne i ja chyba też zawsze nie koncentrowałam sie w pełni
          np. na lekcjach, wykładach itd, choc nie miałam kłopotów z nauka i córka tez
          nie ma.
      • jola_ep Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 10:29
        > Kocham swojego syna i powtarzam mu to za każdym
        > razem.

        Miłość nie przekazuje się tylko słowami. Ważny jest Wasz kontakt na codzień.

        > Chcę żeby zrozumiał że teraz gdy jestem zły na niego to nie znaczy że go
        > nie kocham.

        Drobiazg: raczej nie powinno się być złym na dziecko, tylko na jego zachowanie (uświadom to przede wszystkim sobie)

        >Zarzuca mi się że krzykiem nic nie wskuram

        Bo krzyk działa krótkotrwale. Różnie też odbierają go dzieci. Mam dwójkę, na którą zdarzało mi się wrzasnąć, więc widzę różnicę.
        Jeśli czujesz, że wybuchasz, a nie chcesz tego - usiądź i przemyśl, dlaczego tak naprawdę tak się dzieje. Mi się zdarzało wrzeszczeć na dzieci bo: martwiłam się o nie (paradoks?), uważałam, że są już "duże" i "powinny", bo byłam zmęczona.

        Naprawdę w wychowaniu lepiej sprawdza się spokojna konsekwencja niż krzyk smile

        > Np.muszę prosić po kilka razy o wykonanie
        > jakiejś prostej rzeczy typu ,proszę (zawsze używam tego słowa)sprzątnij swoje
        > zabawki ze stołu.

        Proponuję ograniczyć konfliktowe sytuacje. Nie chodzi o to, aby dziecko wykonywało nasze polecenia, ale aby robiło to, na czym nam zależy.
        Jakby mój mały nie sprzątnął zabawek ze stołu w kuchni, to pewnie - po stosownych ostrzeżeniach - władowałabym je do pudła i schowała na parę dni. Jakby nie sprzątał w swoim pokoju? Cóż, może sprzątnąć później. To jego bałagan, a ja zamknę drzwi wink Czasem mały jest zmęczony i w podłym nastroju (ta okropna szkoła) lepiej wtedy trochę poczekać. Jak już startować z rodzicielskim autorytetem to dla poważnych spraw i wtedy się trzymać swoich ustaleń.
        Kiedyś jedna mama opowiadała tu, jak fajnie włącza całą rodzinę do pracy na rzecz domu, zamiast po prostu kazać/prosić i oczekiwać bezwzględnego posłuszeństwa smile

        >że moja żona
        > zawsze ma jakieś ale w takim przypadku i zawsze przy dziecku.
        > syn włazi jej na głowę

        Jakie są proporcje czasu poświęcanego przez Ciebie na dbanie o autorytet i na "byciu" z dzieckiem? Znasz jego zainteresowania? Rozmawiacie? Jesteś z nim codziennie? Nie można swojej roli ograniczać tylko do zwracania uwagi żonie, że jej dziecko włazi na głowę wink I na dbaniu o to, aby być strażnikiem porządku domowego i ostatnim bastionem chroniącym przed katastrofą wychowawczą.

        Pamiętam jak irytował mnie mój facet, gdy miał takie zapędy (ochronić przez rozpuszczeniem) - gdy pracował z dala od domu i wpadał tylko w soboty-niedziele. Odkąd mieszkamy razem - jest normalnie.

        Niestety, nie można wychowywać dzieci "z doskoku" sad

        Pozdrawiam
        Jola
    • marghe_72 Re: Jesteś wymagający,mówisz stanowczym głosem 21.05.07, 14:19
      i słusznie smile
    • kicia031 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 10:52
      denerwuje mnie że moje dziecko popełniło błąd

      Moze tu tkwi problem.
      Poszukaj jakiejs terapi, ktora pomoze ci nauczyc sie panowac nad gniewem,
      przyznawac innym prawo do bledu i kochac dziecko niezaleznie od tego, co robi.
      Radzilabym szybko, zanim kompletnie zniszczysz sobie ztosunki z synem. Bo moim
      zdaniem problem tkwi nie w krzyku, tylko w powodach, jakie do niego prowadza.
      Dzecko zdaje sobie z tego sprawe lepiej niz ci sie wydaje.
      Zniszczysz mu zycie.
      • kosmitka13 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 11:04
        nie wiem czemu czepiacie sie biednego faceta i uprawiacie taka filozofie na
        temat jego psyche. Dzieki Bogu jest jednym z niewielu facetów który w ogóle
        stara sie wychowac swoje dziecko i ma czas na zainteresowanie sie co to dziecko
        robi i jak.Poczytajcie na innych forach ile kobiet nażeka , że "tatuś" wraca z
        pracy zmeczony i caly swiat go nie interesuje....etc.
        Popracowac nad sobą powinna mamusia, która w takim wieku powinna wiedziec ze
        przy dziecku my - rodzice stanowimy jednosc i nigdy nie podwazamy racji
        drugiego rodzica.Sama mam 2 synów i wiem ze gdy nie pomagają proźby raz, drugi
        trzeci , wtedy dziala stanowczy ton, dziecko wie ze nie oberwie i nic sie nie
        stanie ale to jest juz ta granica za która moze byc jakas np.drobna kara- aby
        pamietał, aby sie nauczyl aby w dorosłym życiu wiedzial jak sie zachowac.
        wszystkie nasze starania procentuja na przyszlosc.Oczywiecie ze i my nie
        jestesmy idealni i uczymy sie do konca , ze kazdy powinien dazyc do bycia
        lepszym, ...
        • mama303 Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 11:47
          kosmitka13 napisała:

          > nie wiem czemu czepiacie sie biednego faceta i uprawiacie taka filozofie na
          > temat jego psyche.

          Też jestem zdziwiona, gdyz moim zdaniem jesli w ogóle cos jest w tej rodzinie
          nie tak to winna jest matka, która zupełnie nieumiejetnie chce zmienić metody
          wychowawcze ojca /w obecnosci dziecka, o zgrozo!/

          Oczywiste jest dla mnie,ze gdy wydaję polecenie dziecku to musze miec
          odpowiedni ton, inny niz np. przy zabawie. Również gdy chce wyrazic swoje
          niezadowolenie to używam odpowiedniego tonu. Zreszta nie tylko w stosunku do
          dziecka. To jest zupełnie naturalne i czytelne dla tego kto odbiera moje uwagi.
        • arekkleban Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 22.05.07, 15:00
          Sama mam 2 synów i wiem ze gdy nie pomagają proźby raz, drugi
          > trzeci , wtedy dziala stanowczy ton, dziecko wie ze nie oberwie i nic sie nie
          > stanie ale to jest juz ta granica za która moze byc jakas np.drobna kara- aby
          > pamietał, aby sie nauczyl aby w dorosłym życiu wiedzial jak sie zachowac.
          Dokładnie o to chodzi,dzięki za wsparcie dla Ciebie i MAMA303
          • jola_ep Re: Jestem wymagający,mówię stanowczym głosem 23.05.07, 09:32
            > Sama mam 2 synów i wiem ze gdy nie pomagają proźby raz, drugi
            > > trzeci , wtedy dziala stanowczy ton, dziecko wie ze nie oberwie i nic sie
            > nie
            > > stanie ale to jest juz ta granica za która moze byc jakas np.drobna kara-

            > Dokładnie o to chodzi,dzięki za wsparcie dla Ciebie i MAMA303

            Być może i chodzi o to, ale z Twojego opisu nie wynikało, że tak postępujesz.
            Jeśli nie chodzi Ci tylko o wsparcie (?) i potwierdzenie słuszności Twojego postępowania (ja np. nadal nie wiem, jak je oceniać), to jeśli nie czytałeś poczytaj, IMHO mądra odpowiedź na dość podobny problem:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=62813851&a=62884573
            "Walczę z tym ale jakoś mi nie wychodzi" - może nie walcz, tylko usiądź i pomyśl. I może spróbuj jeszcze raz spokojnie pogadać z żoną...

            Kiedy piszemy na forach, nie widzimy tej drugiej osoby. Tracimy więc cały przekaz niewerbalny. Dodatkowo odczytujemy wypowiedzi innych przez pryzmat swoich doświadczeń. Dlatego ten sam post możemy odczytać na bardzo wiele sposobów. Z jednej strony może prowadzić to do błędnego odczytania Twojego opisu sytuacji (ale przecież masz sznasę coś dopisać i wyjaśnić?). Z drugiej jednak pozwala spojrzeć na wszystko z różnych stron. Przeczytaj wątek na spokojnie. Tu naprawdę nie chodzi tylko o poklepanie po plecach "tak stary, jesteś genialny w tym co robisz, fajnie, że robisz cokolwiek" - choć o to pewnie też wink

            Pozdrawiam
            Jola
Pełna wersja