Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce

19.05.07, 21:05
Na placu zabaw w pewnym parku jest karuzela łańcuchowa. Dzieci ją uwielbiają,
bo dobrze zakręcona fruwa pod samym niebem. Ponieważ jest to centrum miasta i
miejsce pielgrzymek wszystkich szczecinian, więc tłok przy tej karuzelce
niemiłosierny.

Stałam więc z dziewczynkami moimi i czekałam na naszą kolej. Wreszcie po
kilkunast minutach, ulitowała się nad moimi córami jakaś dziewczynka i
ustąpiła Konstancji. Wsadzilam Nelkę do pobliskiej piaskownicy i zabrałam się
za kręcenie tego ustrojstwa, bo Konstancja lubi żeby było wysoko. Inne dzieci
nie protestowały. Kręciłam, kręciłam, ale przez wzgląd na inne oczekujące
dzieci zatrzymywałam co jakiś czas. Miałam nadzieję na miejscu Konstancji
posadzić Nelę, ale zauważyłam, że chwilowo świetnie się bawi, więc
zaproponowałam, by dzieci, które się kręciły ustąpiły tym, które czekają już
dość długo na swoją kolej, a potem, jeśli będą chciały to znów wrócą na swoje
miejsca. Trójka dzieci zeszła - moja i dwie inne dziewczynki trzecia ani
drgnęła. Te, które zeszły zaczęły ją namawiać, by i ona udostępniła swoje
miejsce i zaczynały się złościć, ze ona ich nie słucha. Uspokoiłam nieco
towarzystwo stwierdzeniem, że zmusić nikogo nie możemy i że to bardzo miło z
ich strony, że pomyślały o innych. Nie chcąć być świnią zakręciłam i te
następne dzieciaki, choć mojej wśród nich nie było. Przyznam szczerze, że to
wcale nie jest proste zadanie, tak jak ja czują się zapewne konie przy
kieracie. Po kilku minutach znów zaproponowałam zmianę, czyli powrót na
karuzelę tych dzieci, które poprzednio ustąpiły. i znów trójka zeszła a ta
jedna nie. Pomyślałam trudno i odeszłąm po Nelę. Dzieci w tym czasie kręciły
się same, odpychając się nogami. Znów upłynęło kilka minut, Nela w tym czasie
upomniała się o przejażdżkę. Ponieważ na karuzeli była Konstancja, więc byłam
pewna, że Nela się pokręci, bo siostra ustąpi jej miejsca. Byłam nieco
zdziwiona, gdy podeszłam z Nelą do karuzeli i nie zastałam Konstancję na
uboczu, anie na zabawce. Jakaś mama poprosiła, by ustąpiła miejsca jej
synkowi i ona zeszła zanim ja zdążyłam wrócić. Pomyślałam jednak, że poproszę
tę małą, co to ani razu nikomu nie ustąpiła, by pozwoliła się Neli
przejechać, a potem znów wróci na swoje miejsce.

Dziecko, 5 letnie (wiem, bo kłóciła się z inną dziewczynką o wiek) owszem
zeszło, ale ze strasznym dąsem i okrzykiem, że nas nie lubi.

Za kilka minut, dosłownie może 3-4, dziewczynka wróciła w obstawie swojej
mamy. Ja akurat wyciągałam Nelkę z karuzeli. Mama była dość bojowo
nastawiona, bo buńczucznie zapytała mnie dlaczego jej dziecko przyszło do
niej z płaczem.

Wyjaśniłam, że poprosilam o ustąpienie miejsca, przy czym obiecałam jej, że
po chwili znów wróci na swoje miejsce, bo ja tylko na chwilkę chciałam
wsadzić swoją trzylatkę, na co jej córka się zdenerwowała i zła pobiegła do
niej. Nie wiem, na ile przekonałam tę mamę, że nie miałam zamiaru skrzywdzić
jej dziecka - no, awantury mi nie zrobiła.

Ale tak sobie myślę, czy miałam prawo przegonić tę małą? Nie ukrywam, że
celowo spośród wszystkich dzieci na karuzeli wybrałam akurat ją. Uznałam, że
kręci się już tak długo (spokojnie z pół godziny), że jeśli mam kogoś
poprosić o ustąpienie miejsca, to własnie ją.

Czy dorosły może wykorzystywać swą przewagę nad dzieckiem i pogonić go z
karuzeli, jeśli uzna, ze dziecko buja się za długo?
    • zona_mi Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 21:14
      > Czy dorosły może wykorzystywać swą przewagę nad dzieckiem i pogonić go z
      > karuzeli, jeśli uzna, ze dziecko buja się za długo?

      W moim przekonaniu - może.
      Przy czym powinno to dotyczyć zarówno obcych, jak i własnych dzieci - bez
      robienia różnic.
      • jednorazowy3 jejciu, wzruszająca historia 20.06.07, 15:24
        nie chcialo mi sie czytac wszystkiego ale moze by tak film o tym nakrecic??
        • lol76 [...] 20.06.07, 16:49
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • scher Re: do autorki tego forum... 20.06.07, 18:11
            Chyba zlinkowali dyskusję na głównej, bo półgłówki się pojawiają.
            • tetlian Re: do autorki tego forum... 20.06.07, 20:02
              Dzieci szybko zapominają.
          • i_am_a_bird urzekła mnie twoja historia! 20.06.07, 18:34
            no comments!
          • 328i dla mnie ten temat to też LOL, 20.06.07, 20:32
            przy czym nie chodzę po całym necie, wyzywając wszystkich LOLi od psychicznych smile
      • eszka Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 07:14
        a ja uwazam ze nie moze.. i w ogole dziwne jest ze sie wcinalas.. nie wolno!
        dzieci same musza sie nauczyc pewnych rzeczy.. po prostu.. skoro jedna miala
        fun tak dlugo.. to nalezalo pozostawic sprawe dzieciom..czy mala by jakos
        odczula to gdy zejdzie z karuzeli, ze dzieci maja jej za zle.. nie podoba mi
        sie to gdy dorosli sie wkrecaja w sprawy dzieci.. wykorzystalas przewage ze Ty
        jestes dorosla.. a dzieci powinny same sie socjalizowac.. i tyle.. to jest moje
        zdanie.. nie wiem co moglo sie stac? np dzieciecy ostracyzm dla samolubnej?
        np.. a i inne dzieci cos z tego mogly wyniesc.. nie wolno chronic az tak mocno
        przy takich duperelach bo dziecko musi sie nauczyc samodzielnosci i
        tego..przede wszystkim ze w zyciu nie zawsze jest sprawiedliwie.. i nie bedzie
        zawsze przy nim mamusi ktora za nie zalatwi.. czyli jak wczesniej
        powiedzialam.. nie powinnas sie byla wcinac pod zadnym pozorem.. ale to jest
        moje zdanie..
        • molla7 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 07:44
          Staram się nie interweniować w takich sytuacjach, bo wychodzę z założenia, że
          Rozalka poradzi sobie sama, nie załatwiam za nią takich spraw, mogę sobie
          pozwolic bo moje dziecko jest dość asertywne i umie wyrazać swoje potrzeby.
          Uczyłam ją długo i mozolnie, że chcąc coć ugrac, uzyskać, kiedy ktoś ani mysli
          sam z siebie ustapić ,a mógłby np. własnie miejsce na karuzeli, czy hustawce,
          że trzeba wyraźnie wyrazic o mi chodzi. Jeśli nie przemogła się i nie poprosiła
          kogoś o coś tam, to nie dostawała tego.
          a w ogóle to bardzo miła i kulturalna dyskusja, echhhh. Jakże by było inaczej.
          Kobiety, kobiety....Polki.
        • lila1974 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 07:58
          Nie zupełnie się zgodzę.
          Jeśli pozostawimy dzieci samym sobie to wygra prawo dżungli. Nauczą się, że
          silniejszy zawsze wygrywa. To my dorośli jesteśmy od tego, by uczyć dzieci
          zasad i współpracy.
    • wobbler Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 21:34
      Niby nie,ale w zasadzie tak.Nie "wszystkie dzieci sa nasze",ale istnieje
      uniwersalne poczucie sprawiedliwosci.Mozna "obcemu"dziecku zwrocic uwage,ze zle
      postepuje,bo zyjemy w spoleczenstwie i to dziecko to jego element.Jesli matka
      dziecka tego nie widzi,to jej tez nalezy zwrocic uwage,bo wprawdzie dziecko
      jest jej,ale problem(terazniejszy czy przyszly)nas wsjech.Howgh!
      P.S.Mysmy tam kiedys mialy jakies nieporozumienie nt.moderacji,nie?Mam
      nadiezde,ze "bylo - minelo" ? smile
      Pozdro!
      • lila1974 wobbler 19.05.07, 21:36
        tak??? nie przypominam sobie smile
    • wobbler Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 21:37
      Uch!Jeszcze cus!Ten plac zabaw to gdzies w okolicach ul.Piotra Skargi?To jedyna
      ulica w Szczecinie,jaka znam,bo tam f-ma Komfort.No i wiem gdzie Zamek
      typowo "Piastowski" zabytek...Tam obok jakas woda jest...Chyba.
      • lila1974 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 21:55
        Tak, to niedaleko.
        Na Piotra Skargi zaczyna się Park Kasprowicza. Wiesz, gdzie jest Pomnik Czynu
        Polaków, tzw. Trzy orły? Idąc dalej aleją za tym pomnikiem dojdziesz do centrum
        parku, czyli Teatru Letniego. A jeszcze dalej do pięknie wyremontowanej
        Różanki, którą odkrylam dopiero dziś, choć chodzę tamtędy dość często.

        • wobbler Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 22:10
          Kobieca intuicja,Lilka...
          Ja-hi hi hi-bylam w Stettinie 3 razy,jak mi wypadlo ciezarowke za kumpla Malza
          prowadzic.Stad cos tam wiem...W jakims Centrum handlowym bylismy towary Levis'a
          zawiezc.Duuuze Centrum-taki wjazd pod dachem jakby.Znaczy-na dole.
          A wiesz,ze "Komfort","Wykladzinyy i podlogiiii...!"juz nie jest polski,a
          amerykancki?
          smile
          • lila1974 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 22:17
            A nie wiem smile
            Wiadomość dość ciekawa dla mnie, bo mąż tam w biurze pracował smile
            Zapraszam zatem na wycieczkę do Szczecina - perła to to nie jest, ale jeśli
            władze pójdą tym tropem, co wspomniana Róznaka, to jest szansa, ze zacznie się
            coś dziać i miasto zyska na atrakcyjności.

            Owa Różnaka:
            www.naszewycieczki.pl/content/view/151/28/
            Chciałam znaleźć więcej zdjęć, ale toto otwarte dopiero od 4 dni, więc jeszcze
            nikt nie zdążył zrobić. Polecę tam jutro z aparatem i dziewczynom na
            regionalnym zapodam, bo fajny plac zabaw dla dzieci zrobili smile
            • wobbler [...] 21.05.07, 08:28
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • lila1974 wobbler 23.05.07, 00:44
                Wciąż zapominam go zapytać o te osoby, ale jak zapytam, to dam znać smile
                Ale Twój post usuwam, bo nie powinno się podawać danych na forum.
                • lila1974 Re: wobbler 23.05.07, 01:11
                  Własnie zapytalam - zna tę drugą - ktoś jakby kadrowa, tak?
            • s.q.u.o.n.k Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 13:42
              liluś, ta karuzela to w okolicy tej Różanki jest?
              czy koło Platana bardziej?
              • lila1974 s.q.u.o.n.k 23.05.07, 00:42
                To jest na placu zabaw przy kawiarni w Teatrze Letnim. A z 60 m dalej masz
                Różankę, tuż za przejściem dla pieszych na Zalewskiego - na tej alei co biegnie
                do Lasku Arkońskiego.
    • renia1807 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 19.05.07, 22:21
      lila1974 napisała:

      > Ale tak sobie myślę, czy miałam prawo przegonić tę małą? Nie ukrywam, że
      > celowo spośród wszystkich dzieci na karuzeli wybrałam akurat ją.

      tu masz własną, zresztą prawidłową odpowiedź

      >Uznałam, że kręci się już tak długo (spokojnie z pół godziny), że jeśli mam kogoś
      > poprosić o ustąpienie miejsca, to własnie ją.
      >

      > Czy dorosły może wykorzystywać swą przewagę nad dzieckiem i pogonić go z
      > karuzeli, jeśli uzna, ze dziecko buja się za długo?

      z tego co piszesz to ty przecież nie stałaś nad nią z batem i nie rozkazałaś
      jej- złaź natychmiast bo...
      poprosiłaś ją przecież
      między prośbą a rozkazem jest ogromna różnica
    • liwilla1 Re: dobrze zrobilas 21.05.07, 08:13
      nie znosze takich malych cwaniakow.
    • hexella Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 12:30
      Dobrze zrobiłaś.
      Odwracając sytuację, nie miała bym pretencji, gdyby ktoś postąpił tak z moim
      synem, który uznawszy się za pępek świata postanowił korzystać do woli z tejże
      karuzeli.
      Co innego gdybyś zmusiła małego samoluba do opuszczenia miejsca w sposób
      niegrzeczny. Mówiąc szczerze, gdybym była na Twoim miejscu, trudno by mi było
      zachować dobre manierywink
    • alfama_1 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 13:07
      > Czy dorosły może wykorzystywać swą przewagę nad dzieckiem i pogonić go z
      > karuzeli, jeśli uzna, ze dziecko buja się za długo?

      Moim zdaniem nie bardzo. Bo jaki jest tego cel? Wychowawczy? Uważam, że od
      wychowywania dzieci są ich rodzice. Zwolnienie miejsca dla Twojej córki? Pewnie
      na placu jest wiele innych miejsc, w których mogłaby się pobawić i poczekać na
      miejsce na huśtawce.
      • evchen.ol Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 13:25
        >Uważam, że od wychowywania dzieci są ich rodzice.

        Jeśli rodzice nie wychowują to czasem musi robić to za nich ktoś inny.
        A w przedszkolu to pani przedszkolanka zwraca uwagę i wychowuje, co to w tym
        momencie za różnica jest? Jeśli dziecko samo to i obca osoba uwagę zwrócić
        powinna. Czasem o wiele skuteczniej działa niż gdy upomną rodzice.
        • hexella Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 13:29
          Lila napisała, że poprosiła tą dziewczynkę o ustąpienie miejsca, nie napluła na
          nią i nie nawrzeszczała tylko poprosiła.
        • alfama_1 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 19:25
          > Jeśli rodzice nie wychowują to czasem musi robić to za nich ktoś inny.

          O nie nie, z tym to już się absolutnie nie zgodzę. Co to znaczy "ktoś inny"?
          Każdy dorosły na placu zabaw? Czy to oznacza, że również pani, której np.
          przyszłoby do głowy nawrzeszczeć na moje dziecko za jej zdaniem złe zachowanie?

          > A w przedszkolu to pani przedszkolanka zwraca uwagę i wychowuje, co to w tym
          > momencie za różnica jest?

          Zasadnicza. Na czas pobytu w przedszkolu przekazuję swoje dziecko pod opiekę
          osobom, którym ufam i które biorą za nie w tym czasie odpowiedzialność.
          • evchen.ol Re: alfama_1 22.05.07, 13:40
            Autorka postu napisała, że mamy owej dziewczynki nie było w pobliżu więc nie
            obserwowała co robi jej córka. W takiej sytuacji ma się święte prawo zwrócić
            dziecku uwagę. Pewne reguły obowiązują i na placu zabaw, bawić się mają prawo
            wszyscy. Gdyby wszystkie dzieci okupowały bez umiaru karuzele czy huśtawki to
            inne mogłyby pójść do domu. Ja uczę moje dziecko dzielenia się z innymi a gdyby
            ktoś zwrócił mu słusznie uwagę to nie miałabym nic przeciwko temu. A poza tym
            nie wychowuję krzykiem. Krzyczenie a zwrócenie uwagi to jednak różnica.
          • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 08.06.07, 23:06
            alfama_1 napisała:

            > > Jeśli rodzice nie wychowują to czasem musi robić to za nich ktoś inny.
            > O nie nie, z tym to już się absolutnie nie zgodzę. Co to znaczy "ktoś inny"?
            > Każdy dorosły na placu zabaw?

            Tak, każdy dorosły ma prawo zwrócić dziecku uwagę na niewłaściwe zachowanie.
            Żeby wychować dziecko, potrzeba całej wioski.
            • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 09.06.07, 08:49
              scher napisał:

              > Tak, każdy dorosły ma prawo zwrócić dziecku uwagę na niewłaściwe zachowanie.
              > Żeby wychować dziecko, potrzeba całej wioski.
              Powiem więcej- uwagę zwrócić ma prawo za niewłaswe zachowanie każdy - kazdemu.
              Kwestia dyskusyjna czy zachowanie dziewczynki było naprawdę niewłaściwe.
              Wyobraźmy sobie jakąś atrakcje dla dorosłych np stoliczki kawiarniane. Czy ktoś
              wyganiałby kogos z tego stolika że za długo tam siedzi????
              • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 10.06.07, 21:26
                mama303 napisała:

                > Czy ktoś wyganiałby kogos z tego stolika że za długo tam siedzi????

                Czasem jest to usprawiedliwione okolicznościami. Na przykłd w erze
                przedkomórkowej zdarzało się, że ludzie stojący w kolejce do automatu
                telfonicznego zwracali uwagę komuś, kto za długo blokował budkę.
                • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 10.06.07, 21:39
                  scher napisał:

                  > Czasem jest to usprawiedliwione okolicznościami. Na przykłd w erze
                  > przedkomórkowej zdarzało się, że ludzie stojący w kolejce do automatu
                  > telfonicznego zwracali uwagę komuś, kto za długo blokował budkę.

                  Ale tu chodzi o rozrywke - ktoś blokuje komuś rozrywkę
                  • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 09:29
                    mama303 napisała:

                    > Ale tu chodzi o rozrywke - ktoś blokuje komuś rozrywkę

                    No i? Kto powiedział że dostępem do rozrywki nie trzeba się dzielić? Nikt sam
                    na świecie nie jest.

                    Coraz częściej tak zwana asertywność przeradza się w zwykłe chamstwo.
                    • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 12:46
                      scher napisał:

                      Kto powiedział że dostępem do rozrywki nie trzeba się dzielić? Nikt sam
                      > na świecie nie jest.

                      No wiec wyprosiłbys ludzi z kawiarni jesliby za długo tam siedzieli? z jedynej
                      ławki w parku, wygoniłbys ludzi z korzystnego miejsca na plaży? z korzystnego
                      miejsca obserwacji jakiegos np. koncertu itp itd. ? Śmiem wątpić.
                      • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 13:23
                        mama303 napisała:

                        > No wiec wyprosiłbys ludzi z kawiarni jesliby za długo tam siedzieli?
                        > z jedynej ławki w parku, wygoniłbys ludzi z korzystnego miejsca na plaży?

                        Nie. Jednak nieco inne normy obowiązują w przypadku dziecięcych zabaw i
                        rozrywek. Bardzo silną normą społeczną jest moralny obowiązek nauczenia dzicka
                        altruizmu, myślenia o potrzebach innych, dzielenia się limitowanymi dobrami,
                        godzenia własnych pragnień z pragnieniami innych...

                        A jeśli piszesz o korzystnym miejscu do obserwacji jakiegoś punktu krajobrazu,
                        to wyobraź sobie człowieka, który w drodze na Giewont zapragnął właśnie
                        zatrzymać się na pół godzinki i podelektować się panoramą gór, wstrzymując cały
                        ruch na wąskim szlaku. Zgadnij, co i jak prędko zrobią inni ludzie?

                        Wszystko zależy od okoliczności i norm społecznych. W przypadku dziecka jeszcze
                        od celów wychowania.

                        Zadeklaruj się: gdyby dziewczynką opisywaną w pierwszym poście była Twoja
                        córka, pochwaliłbyś jej zachowanie?
                        • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 14:50
                          > > No wiec wyprosiłbys ludzi z kawiarni jesliby za długo tam siedzieli?
                          > > z jedynej ławki w parku, wygoniłbys ludzi z korzystnego miejsca na plaży?
                          >
                          > Nie.


                          Dlaczego nie? Czyzbys nie mial odwagi uczyc doroslych altruizmu i wychowania?
                          Rozumiem, ze odwage taka wykazujesz jedynie w stosunku do slabszych, vide
                          dzieci. Bo wiadomo, dziecko mozna przegodnic, nakrzyczec na nie i wiadomo, ze
                          nie odda...


                          Jednak nieco inne normy obowiązują w przypadku dziecięcych zabaw i
                          > rozrywek.


                          Naprawde??? A gdziez to jest napisane? W kodeksie dzieciecych zabaw i rozrywek?


                          Bardzo silną normą społeczną jest moralny obowiązek nauczenia dzicka
                          > altruizmu, myślenia o potrzebach innych, dzielenia się limitowanymi dobrami,
                          > godzenia własnych pragnień z pragnieniami innych...


                          Oczywiscie, nikt tego nie neguje. Ale po pierwsze od uczenia altruizmu sa
                          rodzice dziecka, a nie postronne osoby, po drugie kazdy, wlaczajac w to dzieci,
                          ma prawo nie czuc sie w altruistycznym nastroju w danym dniu i jezeli ma ochote
                          to moze sie pohustac na hustawce ile tylko ma ochote, tak samo jak moze
                          okupowac ulubiony stolik w restauracji saczac jedno piwo przez caly wieczor...
                          Altruizm jest uprzejmoscia, a nie obowiazkiem!

                          >
                          > A jeśli piszesz o korzystnym miejscu do obserwacji jakiegoś punktu
                          krajobrazu,
                          > to wyobraź sobie człowieka, który w drodze na Giewont zapragnął właśnie
                          > zatrzymać się na pół godzinki i podelektować się panoramą gór, wstrzymując
                          cały
                          >
                          > ruch na wąskim szlaku.


                          Wstrzymanie ruchu to jednak co innego niz bujanie sie na hustawce, na ktorej sa
                          tez inne miejsca.


                          Zgadnij, co i jak prędko zrobią inni ludzie?
                          >
                          > Wszystko zależy od okoliczności i norm społecznych. W przypadku dziecka
                          jeszcze
                          >
                          > od celów wychowania.
                          >
                          > Zadeklaruj się: gdyby dziewczynką opisywaną w pierwszym poście była Twoja
                          > córka, pochwaliłbyś jej zachowanie?


                          Gdyby to byla moja corka, ani bym nie pochwalila, ani nie zganila. Dziecko, tez
                          czlowiek, ma prawo czasem byc egoistyczne. A rola moja, jako rodzica jest
                          nauczyc ja chetnie dzielic z innymi, aby w przyszlosci chetniej odstapila ta
                          hustawke komus innemu. Ale jezeli nie chce w danym momencie, nikt jej do bycia
                          grzeczna zmuszac nie powinien.
                          • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 15:21
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > Dlaczego nie? Czyzbys nie mial odwagi uczyc doroslych altruizmu i wychowania?

                            Nie mam ani obowiązku, ani chęci.

                            > Rozumiem, ze odwage taka wykazujesz jedynie w stosunku do slabszych

                            Widzę, że demagogiczne argumenty to Twoja specjalność w dyskusjach.

                            > > Jednak nieco inne normy obowiązują w przypadku dziecięcych zabaw i
                            > > rozrywek.
                            > Naprawde??? A gdziez to jest napisane?

                            Powinno być wyryte w naszych sumieniach.

                            > > Bardzo silną normą społeczną jest moralny obowiązek nauczenia dzicka
                            > > altruizmu, myślenia o potrzebach innych, dzielenia się limitowanymi
                            > > dobrami, godzenia własnych pragnień z pragnieniami innych...
                            > Oczywiscie, nikt tego nie neguje.

                            Mimo że nigdzie to nie jest zapisane? wink

                            > Ale po pierwsze od uczenia altruizmu sa rodzice dziecka, a nie postronne
                            > osoby

                            Zależy od okoliczności.

                            > ma prawo nie czuc sie w altruistycznym nastroju w danym dniu

                            Jeszcze raz przeczytałem pierwszy post, opis zachowania dziewczynki i wyażone
                            podejście autorki wątku. Pozostaję przy poglądzie, że dziecko zachowało się
                            nagannie.

                            > Altruizm jest uprzejmoscia, a nie obowiazkiem!

                            Nie zgadzam się. Nigdy nie można swojego ja stawiać na piedestale, nawet w
                            podłym nastroju będąc.

                            > Wstrzymanie ruchu to jednak co innego niz bujanie sie na hustawce, na ktorej
                            > sa tez inne miejsca.

                            Do karuzeli ustawiła się kolejka dzieci.

                            > nikt jej do bycia grzeczna zmuszac nie powinien.

                            Ja swoje dzieci czasem zmuszam - i do bycia grzecznymi, i altruistycznymi.
                            • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 16:15
                              > > Dlaczego nie? Czyzbys nie mial odwagi uczyc doroslych altruizmu i wychowa
                              > nia?
                              >
                              > Nie mam ani obowiązku, ani chęci.


                              Ale uczyc obce dzieci to juz nie tylko chec wykazujesz, ale nawet w obowiazku
                              sie czujesz... Ciekawe. A kto Ci daje prawo uczyc czyjes dzieci?


                              >
                              > > Rozumiem, ze odwage taka wykazujesz jedynie w stosunku do slabszych
                              >
                              > Widzę, że demagogiczne argumenty to Twoja specjalność w dyskusjach.


                              Coz, w dalszym ciagu nie wytlumaczyles, dlaczego ochoczo chcesz uczyc dzieci
                              altruizmu, a doroslych to juz nie.

                              >
                              > > > Jednak nieco inne normy obowiązują w przypadku dziecięcych zabaw i
                              > > > rozrywek.
                              > > Naprawde??? A gdziez to jest napisane?
                              >
                              > Powinno być wyryte w naszych sumieniach.


                              Kazdy ma inne sumienie, kazdy jest inny, nie kazdy musi byc w obowiazku
                              altruista od a do z o kazdej porze dnia i nocy. Gdyby bylo inaczej po swiecie
                              chodzilyby klony.
                              A zabawy dzieciece nie rzadza sie innymi prawami niz zasady swiata doroslego.


                              >
                              > > > Bardzo silną normą społeczną jest moralny obowiązek nauczenia dzick
                              > a
                              > > > altruizmu, myślenia o potrzebach innych, dzielenia się limitowanymi
                              > > > dobrami, godzenia własnych pragnień z pragnieniami innych...
                              > > Oczywiscie, nikt tego nie neguje.
                              >
                              > Mimo że nigdzie to nie jest zapisane? wink

                              Owszem, umiarkowany altruizm na poziomie jednostki jest spolecznie pozadany -
                              zostalo to uksztaltowane w toku ewolucji czlowieka podobnie jak i inne normy
                              spoleczne dzieki ktorym, zyje nam sie latwiej. Jednakowoz w dalszym ciagu
                              altruizm NIE JEST obowiazkiem - sa i zawsze beda ludzie bardziej altruistyczni
                              i Ci ktorzy lubia byc egoistami. I nikomu tego nie mozesz zabronic - nie
                              istnieje wzorzec idealnej jednostki. Nikomu sie nic nie stanie jak dziecko
                              pohusta sie troche dluzej na hustawce, bo wlasnie dzis ma na to ochote. W zyciu
                              samo nauczy sie, ze czasem warto ustapic innym.

                              >
                              > > Ale po pierwsze od uczenia altruizmu sa rodzice dziecka, a nie postronne
                              > > osoby
                              >
                              > Zależy od okoliczności.
                              >
                              > > ma prawo nie czuc sie w altruistycznym nastroju w danym dniu
                              >
                              > Jeszcze raz przeczytałem pierwszy post, opis zachowania dziewczynki i wyażone
                              > podejście autorki wątku. Pozostaję przy poglądzie, że dziecko zachowało się
                              > nagannie.
                              >


                              Nagannie... Boszzzzz. Skad sie w Tobie biora takie zdecydowane sady?


                              > > Altruizm jest uprzejmoscia, a nie obowiazkiem!
                              >
                              > Nie zgadzam się. Nigdy nie można swojego ja stawiać na piedestale, nawet w
                              > podłym nastroju będąc.


                              I to jest chyba podsumowanie roznic jakie sa miedzy nami. Ja uwazam, ze zdrowy
                              egoizm nie jest niczym zlym. I kazdy ma prawo postawic siebie czasem na
                              piedestale. I nie mow mi, ze Ty nigdy tego nie robisz.


                              >
                              > > Wstrzymanie ruchu to jednak co innego niz bujanie sie na hustawce, na kto
                              > rej
                              > > sa tez inne miejsca.
                              >
                              > Do karuzeli ustawiła się kolejka dzieci.


                              To niech ida sie bawic gdzie indziej. Nic sie im nie stanie.


                              >
                              > > nikt jej do bycia grzeczna zmuszac nie powinien.
                              >
                              > Ja swoje dzieci czasem zmuszam - i do bycia grzecznymi, i altruistycznymi.

                              Niektorzy rodzice nie musza zmuszac swoich dzieci do niczego. Dziwnie
                              wychowujesz swoje dzieci, skoro musisz je az zmuszac do bycia grzecznymi. Nie
                              ma innej metody?
                              • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 17:09
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > Ale uczyc obce dzieci to juz nie tylko chec wykazujesz, ale nawet w obowiazku
                                > sie czujesz

                                Tylko w pewnych okolicznościach.

                                > A kto Ci daje prawo uczyc czyjes dzieci?

                                Sam sobie daję prawo, jeżeli sumienie mówi, że tak trzeba. Nie pytam o
                                pozwolenie na życie.

                                > Coz, w dalszym ciagu nie wytlumaczyles, dlaczego ochoczo chcesz uczyc dzieci
                                > altruizmu, a doroslych to juz nie.

                                Dorośli nienauczeni altruizmu są już stracenismile
                                Ich się nie zmieni, ich trzeba tylko unikać.

                                > Kazdy ma inne sumienie, kazdy jest inny, nie kazdy musi byc w obowiazku
                                > altruista od a do z o kazdej porze dnia i nocy.

                                Ale kiedy uznam, że dziecko w danej sytuacji powinno wykazać się altruizmem, to
                                mam prawo pokazać mu ten kierunek. Po to jestem dorosły.

                                > Owszem, umiarkowany altruizm na poziomie jednostki jest spolecznie pozadany -

                                Nie uznaję za dobre tylko tego, co "społecznie pożądane". Mój system wartości
                                zbudowany jest najwyraźniej na innych niż Twój fundamentach.

                                > Jednakowoz w dalszym ciagu altruizm NIE JEST obowiazkiem

                                Ja swoje dzieci uczę, że jest.

                                > nie istnieje wzorzec idealnej jednostki.

                                W moich relacjach z dzieckiem obowiązuje mój wzorzec idealnej jednostki, z
                                całym moim poszanowaniem dla dziecka jako odrębnej istoty ludzkiej. Nie mam
                                lepszego wzorca, więc będę się trzymał swojego. Dziecko potrzebuje przewodnika,
                                drogowskazu, a nie zagubionego w świecie wartości dorosłego, który sam sobie
                                nie umiał dotychczas odpowiedzieć na podstawowe pytania o sens życia i istotę
                                człowieczeństwa. Jakiś taki rozmemłany relatywizm - to nie dla mnie i mojego
                                dziecka.

                                > Nikomu sie nic nie stanie jak dziecko pohusta sie troche dluzej na hustawce,
                                > bo wlasnie dzis ma na to ochote.

                                Pod warunkiem że pod huśtawką nie ustawia się kolejka innych potrzebujących.

                                > W zyciu samo nauczy sie

                                "Samo nauczy się" - postawa będąca źródłem porażek wychowawczych wielu rodziców.

                                > ze czasem warto ustapic innym.

                                "Warto", bo co? Bo mamy z tego jakąś korzyść? Bo to postawa "społecznie
                                pożądana", która wykształciła się "w toku ewolucji"? Teraz ja poiskam ciebie,
                                żebyś jutro ty poiskał mnie? Taki "altruizm" to egoizm.

                                > > Do karuzeli ustawiła się kolejka dzieci.
                                > To niech ida sie bawic gdzie indziej.

                                Najczystsze, wydestylowane chamstwo.

                                > wychowujesz swoje dzieci, skoro musisz je az zmuszac do bycia grzecznymi. Nie
                                > ma innej metody?

                                Czasem nie ma. W razie konieczności trzeba dokonywać korekcji zachowania
                                dziecka.
                                • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 17:39
                                  > > A kto Ci daje prawo uczyc czyjes dzieci?
                                  >
                                  > Sam sobie daję prawo, jeżeli sumienie mówi, że tak trzeba. Nie pytam o
                                  > pozwolenie na życie.

                                  Widzisz, a ja Ci to prawo odbieram. Nie chce abys uczyl moje dziecko TWOICH
                                  zasad. Ja swojego dziecka ucze, ze czasem trzeba myslec o innych, a czasem
                                  wolno pomyslec o sobie.

                                  > Dorośli nienauczeni altruizmu są już stracenismile
                                  > Ich się nie zmieni, ich trzeba tylko unikać.

                                  To moze po prostu unikaj egoistycznych dzieci...? Innymi slowy - nie wtykaj
                                  nosa w nieswoje sprawy?

                                  > Ale kiedy uznam, że dziecko w danej sytuacji powinno wykazać się altruizmem,
                                  to mam prawo pokazać mu ten kierunek. Po to jestem dorosły.

                                  Jestes dorosly. Po prostu. A nie "po cos". I jako dorosly skup sie na sobie i
                                  swoich dzieciach. Live and let live.

                                  > > Jednakowoz w dalszym ciagu altruizm NIE JEST obowiazkiem
                                  >
                                  > Ja swoje dzieci uczę, że jest.

                                  OK. Ale nie ucz tego moich dzieci. Bo dla mnie altruizm nie jest obowiazkiem.

                                  > W moich relacjach z dzieckiem obowiązuje mój wzorzec idealnej jednostki, z
                                  > całym moim poszanowaniem dla dziecka jako odrębnej istoty ludzkiej. Nie mam
                                  > lepszego wzorca, więc będę się trzymał swojego.

                                  OK. Ale w Twoich relacjach z moim dzieckiem Twoj model nie obowiazuje.


                                  > > W zyciu samo nauczy sie
                                  >
                                  > "Samo nauczy się" - postawa będąca źródłem porażek wychowawczych wielu
                                  rodziców

                                  Zmuszanie i pokazywanie na kazdym kroku swego autorytetu - postawa bedaca
                                  zrodlem porazek wychowawczych wielu rodzicow.
                                  • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 18:45
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > > Sam sobie daję prawo, jeżeli sumienie mówi, że tak trzeba.
                                    > Widzisz, a ja Ci to prawo odbieram.

                                    Zbytnio się tym nie przejąłemsmile
                                    Jak Twoja córka zachowa się samolubnie, to zawsze jej zwrócę uwagę.

                                    > To moze po prostu unikaj egoistycznych dzieci...?

                                    Niedoczekanie. Egoistyczne dzieci muszą unikać mniewink

                                    > > > Jednakowoz w dalszym ciagu altruizm NIE JEST obowiazkiem
                                    > > Ja swoje dzieci uczę, że jest.
                                    > OK. Ale nie ucz tego moich dzieci.

                                    Nie mogę odebrać Twoim dzieciom korzyści wynikających z faktu poznania
                                    oczekiwań innych członków społeczeństwa, w którym żyjewink

                                    > Zmuszanie i pokazywanie na kazdym kroku swego autorytetu

                                    Demagogia - bo nie masz żadnych dowodów na to, że programowo tak postępuję.
                                    • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 18:52
                                      > Zbytnio się tym nie przejąłemsmile
                                      > Jak Twoja córka zachowa się samolubnie, to zawsze jej zwrócę uwagę.

                                      Ja rowniez niezbyt sie przejmuje Twoimi metodami wychowawczymi. Zwrocic uwage
                                      zawsze mozesz. Byle grzecznie.


                                      > Nie mogę odebrać Twoim dzieciom korzyści wynikających z faktu poznania
                                      > oczekiwań innych członków społeczeństwa, w którym żyjewink

                                      Nie zapomnij dodac, ze chodzi Ci o NIEKTORYCH czlonkow spoleczenstwa, bo inni
                                      moga nie podzielac tych oczekiwan. Ja np. od swojego dziecka oczekuje
                                      asertywnosci, a nie schodzenia wszystkim z drogi. I jako czlonek spoleczenstwa
                                      uznaje to za normalna ceche.


                                      > > Zmuszanie i pokazywanie na kazdym kroku swego autorytetu
                                      >
                                      > Demagogia - bo nie masz żadnych dowodów na to, że programowo tak postępuję.

                                      "Samo nauczy się" - postawa będąca źródłem porażek wychowawczych wielu
                                      rodziców.

                                      Demagogia - bo nie masz żadnych dowodów na to, że programowo tak postępuję.

                                      • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 19:08
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > Zwrocic uwage zawsze mozesz. Byle grzecznie.

                                        Oczywiście, że grzecznie. Ale stanowczosmile

                                        > Ja np. od swojego dziecka oczekuje asertywnosci

                                        Czyli uważasz, że opisywana w pierwszym poście dziewczynka była po prostu
                                        asertywna, nie samolubna i źle wychowana. No cóż...

                                        > a nie schodzenia wszystkim z drogi.

                                        Dobre wychowanie i liczenie się z potrzebami innych nie oznacza "schodzenia
                                        wszystkim z drogi".

                                        Jako że formuła dyskusji się chyba wyczerpała i zaczynamy kręcić się w kółko,
                                        pozwolę sobie zakończyć tę twórczą wymianę poglądów. Do zobaczenia przy innej
                                        okazjismile
                                        • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 20:07
                                          > > Ja np. od swojego dziecka oczekuje asertywnosci
                                          >
                                          > Czyli uważasz, że opisywana w pierwszym poście dziewczynka była po prostu
                                          > asertywna, nie samolubna i źle wychowana. No cóż...


                                          Akurat w opisywanej sytuacji uwazam, ze dziewczynka pozwolila sobie na odrobine
                                          egoizmu, do ktorego, jako czlowiek, ma prawo. Nie nazwalabym jej ani samolubna,
                                          ani zle wychowana. Ot, kazdemu sie moze zdarzyc.
                            • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 17:02
                              scher napisał:

                              > Do karuzeli ustawiła się kolejka dzieci.
                              >
                              Trudno czasem trzeba umiec zrezygnować, takie życie. Tego tez musisz nauczyc
                              swoje dzieci
                              • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 17:17
                                mama303 napisała:

                                > > Do karuzeli ustawiła się kolejka dzieci.
                                > Trudno czasem trzeba umiec zrezygnować, takie życie.

                                Powiedz tak tym ludziom na wąskim szlaku turystycznym. Niech idą gdzie indziej,
                                szlaków ci u nas dostatek. A ty sobie kontempluj widoki - bez nerwów i krępacji.
                                • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 21:21
                                  scher napisał:

                                  > mama303 napisała:
                                  >
                                  > > > Do karuzeli ustawiła się kolejka dzieci.
                                  > > Trudno czasem trzeba umiec zrezygnować, takie życie.
                                  >
                                  > Powiedz tak tym ludziom na wąskim szlaku turystycznym. Niech idą gdzie
                                  indziej,
                                  >
                                  > szlaków ci u nas dostatek. A ty sobie kontempluj widoki - bez nerwów i
                                  krępacji
                                  > .

                                  A Ty wyrzuć ludzi z kawiarni bo stoja inni w kolejce. To będzie zgodne z Twoją
                                  zasadą obowiązującą w przypadku karuzeli.
                        • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 17:00
                          scher napisał:

                          > Nie. Jednak nieco inne normy obowiązują w przypadku dziecięcych zabaw i
                          > rozrywek. Bardzo silną normą społeczną jest moralny obowiązek nauczenia
                          dzicka
                          > altruizmu, myślenia o potrzebach innych, dzielenia się limitowanymi dobrami,
                          > godzenia własnych pragnień z pragnieniami innych...

                          No tak, ciekawe podejście, Dziećmi mozna troche porzadzic i ustawic "do pionu"
                          w ramach uczenia altriuzmu. Z dosłymi juz byś nie był taki odwazny.
                          >
                          > A jeśli piszesz o korzystnym miejscu do obserwacji jakiegoś punktu
                          krajobrazu,
                          > to wyobraź sobie człowieka, który w drodze na Giewont zapragnął właśnie
                          > zatrzymać się na pół godzinki i podelektować się panoramą gór, wstrzymując
                          cały
                          >
                          > ruch na wąskim szlaku.

                          To ta dzieczynka swoim długim siedzeniem na karuzeli wstrzymała jakikolwiek
                          ruch. Sytuacja z tym szlakiem moim zdaniem nie trafiona

                          > Zadeklaruj się: gdyby dziewczynką opisywaną w pierwszym poście była Twoja
                          > córka, pochwaliłbyś jej zachowanie?

                          Nie wiem czy bym pochwaliła ale tez nie zganiła i napewno na siłę bym nie
                          wyprosiła.
                          Kazdy ma prawo do odrobiny egoizmu, dziecko także.
                          • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 17:15
                            mama303 napisała:

                            > Z dosłymi juz byś nie był taki odwazny.

                            Naprawdę myślisz, że tu o odwagę chodzi? I o jakieś "ustawianie do pionu"?

                            > To ta dzieczynka swoim długim siedzeniem na karuzeli wstrzymała jakikolwiek
                            > ruch.

                            Tak. Była kolejka chętnych dzieci.

                            > Kazdy ma prawo do odrobiny egoizmu, dziecko także.

                            Odrobiny. A ona przesadziła. Mały sobek, ot co.
                            • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 21:19
                              scher napisał:


                              > Naprawdę myślisz, że tu o odwagę chodzi? I o jakieś "ustawianie do pionu"?

                              Oczywiście, że tak o pseudoodwagę
                              > > To ta dzieczynka swoim długim siedzeniem na karuzeli wstrzymała jakikolwi
                              > ek
                              > > ruch.
                              >
                              > Tak. Była kolejka chętnych dzieci.

                              Ty o szlaku turystycznym, gdzie obowiązują jednak jakies zasady poruszania się
                              a ja wróce do zajetych stolików w kawiarni, ktore bardziej jednak pasuja do tej
                              karuzeli.

                              > Odrobiny. A ona przesadziła. Mały sobek, ot co.

                              może odrobine przesadziła. To tylko dziecko.
                              >



      • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 08.06.07, 09:30
        alfama_1 napisała:

        > Moim zdaniem nie bardzo. Bo jaki jest tego cel? Wychowawczy? Uważam, że od
        > wychowywania dzieci są ich rodzice. Zwolnienie miejsca dla Twojej córki?
        Pewnie
        >
        > na placu jest wiele innych miejsc, w których mogłaby się pobawić i poczekać
        na
        > miejsce na huśtawce.

        Mam podobne zdanie na ten temat. Tam chyba nie ma ograniczeń ile które dziecko
        ma siedzieć na karuzeli. Jesli mała chciała akurat siedzieć dłużej i nie
        dzielić się- ma do tego prawo
        • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 10.06.07, 21:28
          mama303 napisała:

          > Jesli mała chciała akurat siedzieć dłużej i nie dzielić się- ma do tego prawo

          Uważaj, żeby nie wychować samoluba.
          • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 10.06.07, 21:42
            scher napisał:

            > Uważaj, żeby nie wychować samoluba.

            Uważam, uważam, a Ty uważaj żeby nie wychować człowieka, który ze spuszczona
            głowką będzie sie zgadzać na wszystko czego chcą od niego inni
            • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 09:34
              mama303 napisała:

              > > Uważaj, żeby nie wychować samoluba.
              > Uważam, uważam, a Ty uważaj żeby nie wychować człowieka, który ze spuszczona
              > głowką będzie sie zgadzać na wszystko czego chcą od niego inni

              W opisywanej w pierwszym poście sytuacji bałbym się bardziej tej pierwszej
              możliwości. Niewychowane dziecko i tyle. Pewnie jedynaczka - na każdym kroku
              uczona przez rodziców "przedsiębiorczości" i "asertywności".
              • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 12:48
                scher napisał:

                > mama303 napisała:
                >
                >> W opisywanej w pierwszym poście sytuacji bałbym się bardziej tej pierwszej
                > możliwości.

                No a ja drugiej.


    • moninia2000 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.05.07, 15:06
      A ja sadze, ze zle nie zrobilas, choc z drugiej strony ja np robie tak. Na
      ogol, jesli sie taka sprawa przytrafi (moja mala ma 21 mies prawie), ze ktos
      nie schodzi z hustaweczki upracie, a mala chce, to raz czy dwa razy zapytalam
      czy "na chwilke moglabym mala pobujac", ale juz tego nie robie.. Niech moja
      mala tez wie, ze nie zawsze bedzie protekcja mamusi i ze nie zawsze bedzie
      miala to, czego chce. Ze czasem trzeba czekac, rozni sa ludzie, rozne sytuacje
      itp..smile
      Tak jakos sobie umyslilam,-))
      Na ogol jednak strasze dzieweczki schodza na placu, gdy mala chce tez wejsc,
      ale czesto tez zdarza sie, ze gadaja dalej i za Chiny nie zejda, wiec mala se
      leci na zjedzalnie i juz. Wie, ze jak nie to niewink
    • boziaj lila, oby tylko tak :) 22.05.07, 17:23
      niestety niektóre panie nie proszą tylko "wychowują" nie swoje dzieci
      dzisiaj np. pewna babcia uraczyła moja 2-latkę epitetami "niedobra, zła
      dziewczyna" bo ta na zabranie swoich zabawek zareagowała "oddaj to moje, oddaj"
      dodam, że mała przewaznie zabawkami się dzieli, jesli wytłumacze jej (lub np
      inne dziecko jesli mówiące lub jego opiekun), że np. chłopiec chce tylko
      pozyczyc, pobawi sie i odda lub (jeszcze lepiej) można sie zabawkami wymienić wink itp
      a tu ani be ani me (NO POŻYCZ - ale juz post faktum), zabieraja ci zabawki i
      jeszcze takie oceny jak bronisz swojego... ehhh

      • luxfera1 Liluś 22.05.07, 17:31
        co do dziewczynki to wiadomo.

        Kolała mnie natomiast nazwa tego parku "Różnaka" jak to raczyłaś nazwać ówdzie
        i tu.Wejszłam więc na linkę kórą zapodałaś a tam masz_Ci_babo "Różanka"!!
        No pikniesmile
        • lila1974 Luxferko 23.05.07, 00:40
          Toś się jeszcze nie zorientowała, że ja zżeram literki?
          • luxfera1 Re: Liluś 23.05.07, 14:24
            lila1974 napisała:

            > Toś się jeszcze nie zorientowała, że ja zżeram literki?

            nie,nic a nic zupełnie

            uczepiłam sie tej nazwy bo Różanka brzmi zachęcająco,słodko i wogólesmile
            Muszę w końcu odwiedzić szczecińską rodzinę.
    • celebrity Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 07.06.07, 22:20
      usmialam sie jak sobie wyobrazilam kilkuletnie dziecko i jego mame zwracajaca
      sie do malego bobasa per Konstancjo... bossszzzesz Ty moj... litosci. Czy na
      drugie imie Konstancja ma Perpetuua? No i wyobrazam sobie jak jakas babcia pyta
      w parku dziewczynko, jak masz na imie a mala jej recytuje swoje imie smile
      • barbaram1 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 07.06.07, 22:40
        Imię, jak imię, co tu śmieszy?
        • celebrity Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 16.06.07, 17:28
          co smieszy? np. KONSTAAAAAAANCJO, zejdz z hustawki. A no i jakie zdrobnienie?
          Kostka?...
          • e-dziunia Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 16.06.07, 21:34
            Ja nadal nie widzę w tym nic śmiesznego..... uncertain
            Ale może ja po prostu nie mam poczucia humoru.... hmmm...
            Konstancja to piękne i wyrafinowane imię dla prawdziwej damy, przynajmniej wg mnie.
    • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 08.06.07, 23:03
      A czemu nie napiszesz, że to dziewczynka naraziła się tobie? Przecież jej
      zachowanie było naganne!

      Mentalna pajdokracja, kult dziecka w pełnym rozkwicie.
      • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 09.06.07, 09:04
        scher napisał:

        > A czemu nie napiszesz, że to dziewczynka naraziła się tobie? Przecież jej
        > zachowanie było naganne!
        >
        > Mentalna pajdokracja, kult dziecka w pełnym rozkwicie.

        Naganne? przesada.
        Poprostu dziecku uwielbiające karuzelę i tyle.
        • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 09:38
          mama303 napisała:

          > Po prostu dziecku uwielbiające karuzelę i tyle.

          Taa...

          Uczennica wywołana do odpowiedzi przy tablicy syknęła krótko: spierd...!
          Nauczycielka w rozmowie z dyrektorką szkoły usłyszała, że pewnie ta sytuacja
          uczennicę zdenerwowała (sic!).

          Nastała moda na usprawiedliwianie dzieci za wszystko. Czyżbyś była
          przedstawicielką głównego nurtu?
          • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 12:51

            > Nastała moda na usprawiedliwianie dzieci za wszystko. Czyżbyś była
            > przedstawicielką głównego nurtu?

            Tak,Jestem.
            Staram sie szanować i zrozumieć małe dziecko
            • scher Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 13:09
              mama303 napisała:

              > > Nastała moda na usprawiedliwianie dzieci za wszystko. Czyżbyś była
              > > przedstawicielką głównego nurtu?
              > Tak,Jestem.

              To wiele wyjaśnia.

              > Staram sie szanować i zrozumieć małe dziecko

              Ja też. Tylko że dzieci trzeba jeszcze wychowywać.
              • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 11.06.07, 13:12
                scher napisał:


                >
                > > Staram sie szanować i zrozumieć małe dziecko
                >
                > Ja też. Tylko że dzieci trzeba jeszcze wychowywać.

                oczywiscie że trzeba
                >
    • e-dziunia Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 09.06.07, 13:05
      A ja tak sobie myślę, że wcale nie nazwałabym tego wykorzystywaniem przewagi nad
      dzieckiem. W końcu rolą dorosłych jest dzieci wychowywać. I sądzę, że ta lekcja
      bardzo się jej przydała smile
      Ja pewnie postąpiłabym tak samo smile
      Pozdrawiam smile
    • lola211 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 10.06.07, 07:57
      Nigdy nie ingerowalam w dzieciece zabawy i uwazam, ze nie ma takiej potrzeby.
      Jak nie bylo miejsca na karuzeli to dziecko szlo do innego urzadzenia i juz.
      • szarsz Ad meritum 18.06.07, 09:31
        A ja uważam, że _poproszenie_, aby obce dziecko zeszło z huśtawki za super
        wychowawcze dla _mojego_ dziecka. Na razię proszę o różne rzeczy ja, bo on
        jeszcze nie potrafi dobrze mówić, ale potem będę zachęcać go, aby prosił sam.

        Bo uczę je, jak powinno się zachować w podobnej sytuacji. Chciałabym, aby moje
        dziecko umiało poprosić "proszę zejdź, bo ja też chcę się pohuśtać" I
        chciałabym, aby umiało docenić, gdy ktoś faktycznie zejdzie, jak również znieść
        z godnością wink jeśli nie zejdzie.
        My z młodym trenujemy i asertywność (łatwo ;D) i dzielenie się i oddawanie
        cudzych, pożyczonych rzeczy (truuuuuuuuudno)

        Uważam, że umiejętność proszenia jest bardzo ważna w życiu i można ją wyćwiczyć
        w piaskownicy. Bardzo mocno doceniłam ją, gdy byłam w ciąży i zaczęłam też
        obserwować inne kobiety w ciąży a autobusie. Stoi taka bidula, szarpie i rzuca
        nią na zakrętach, ale o ustąpienie miejsca nie poprosi. Bo nie umie?
    • mela-blonda Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 20.06.07, 02:12
      Nie miałam siły czytać wszystkich komentarzy, przyznam, ale istnieje pewne
      niebezpieczeństwo w 'wychowywaniu' innych dzieci. Są ludzie, którzy zawsze
      wiedzą lepiej.
      W tym konkretynym przypadku uważam, że dorosły nie ma prawa pogonić dziecka z
      karuzeli, ale może spytać, czy ustąpiłoby miejsca (ewentualnie, bo ja bym tego
      nie zrobiła). Ryzykując odpowiedź odmowną. Uważam, że przykład z kawiarnianymi
      stolikami jest dobry. Często czuje się napięcie oczekujących na wolny stolik i
      widać, że z chęcią zwróciliby uwagę tym czy owym, że już zjedli, więc niech spadają.
      • lila1974 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 20.06.07, 18:37
        Nie często mi się zdarza pouczanie cudzych dzieci - mało co mnie drażni lub
        dziwi, a jeśli już, to przeważnie rodzice są obok i reagują.

        W przypadku tej dziewczynki również nie NAKAZAŁAM jej zejścia, a poprosiłam,
        czy by nie mogła na chwilkę ustąpić. Tyle, że ona poczuła presję nie tylko
        mojej wypowiedzi, ale również dzieci, które miały jej za złe, że jako jedyna
        nie dzieli się z nimi karuzelą.

        Nie wiem, jestem nauczona, że powinnam dostrzegać potrzeby innych, stąd
        zachowanie małej uznałam za przejaw czystego egoizmu. Co nie oznacza, że ją
        rzeczywiście bez ceregieli przegoniłam. Zwróciłam się do niej, a ona zachowała
        się w myśl przysłowia "na złodzieju czapka gore". Gdyby mała odmówiła,
        zostawiłabym ją w spokoju i poszła ze swoimi dziećmi zupełnie gdzie indziej, bo
        szczerze mówiąc irytowało by mnie jej postępowanie, a po drugie nie kręciłąbym
        karuzelą z małym sobkiem w środku.
        • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 20.06.07, 18:51
          Lila. A ja w dalszym ciagu uwazam, ze zle zrobilas "uprzejmie proszac ta
          dziewczynke o ustapienie". Bo mala miala prawo siedziec na karuzeli, nawet
          jezeli dla Ciebie bylo to zachowanie "malego sobka". Masz prawo do swoich
          opinii, ale pozostaw je dla siebie, a nie ucz innych co jest wg Ciebie dobre, a
          co nie.

          Jezeli koniecznie chcialas postapic kulturalnie i asertywnie, powinnas poprosic
          swoje dziecko, aby, jezeli chca na karuzele, zapytalo (SAME), czy ktores z
          dzieci moze ustapic mu miejsca. Przeciez sama tez nie pojdziesz do kawiarni i
          nie wyprosisz Pani takiej a takiej, bo zauwazylas, ze najdluzej siedzi...

          Sama przyznajesz, ze bylas zla na dziewczynke i chcialas jej dopiec (teksty o
          tym jak na zlodzieju czapka gore - bez przesady! A co to za zlodziej z malego
          dziecka, ktore lubi karuzele???). Nie usprawiedliwiaj teraz samej siebie i nie
          owijaj tego w otoczke "dobrego wychowania" i lekcji "moralnosci".
          • lila1974 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 20.06.07, 19:04
            Dosiu
            Nie mam czego owijać w bawełnę. Już w pierwszym poście napisałam, że celowo
            podeszłam właśnie do tego dziecka. Nie musisz mi wierzyć, to dla mnie
            oczywiste, ale nie mam zwyczaju rzucania się na dzieci, czy dorosłych z
            pazurami i besztania ich za złe (wg mnie) zachowanie.
            Może zacytowane przysłowie jest zbyt dosadne, ale takie miałam skojarzenie.
            Ledwie się do niej odezwałam, a czmychnęła z fochem i okrzykiem na ustach.
            Wyraźnie było widać, że uwierało ją to powszechne oczekiwanie, że wreszcie
            zejdzie z karuzeli.

            A gdzie ja napisałam, że chciałam DOPIEC tej dziewczynce??? Jedyne czego
            chciałam to tego, by pomyślała o innych.

            Usprawiedliwiać się nie potrzebuję, bo nic złego małej nie zrobiłam.
            Zapytałam z czystej chęci dowiedzenia się, jakie jest zdanie innych mam na
            ingerowanie obcych w zachowanie ich dziecka.
    • yesamin Ja bym uznała prawo "własności". 20.06.07, 14:46
      Podobnie jak poprzedniczka co najwyżej bym zapytała, czy by nie zechciala
      ustąpić, ale na pewno bym jej nie przeganiała i nie rozkazywała. Dlaczego?
      Dlatego, że, jak myślę, warto pokazać dzieciom wartość niewymuszonej
      uprzejmości i altruizmu.
      Nie ma nic gorszego niż zmuszanie ludzi do altruizmu i tzw "poświęcanie się".

      Zmuszanie dziecka do tracenia rzeczy, które wydają się mu atrakcyjne, to
      wyuczanie bezradności: "Nie masz prawa do decyzji. Oddaj, bo musisz, bo ja
      każę!"
      Maskra. Taki "nauczyciel altruizmu" jest jak chory system podatkowy, który każe
      dorosłym, bez wpływu na to, co będzie z tym zrobione, oddawać ich pieniądze
      innym - bo tak ma być i już!
      Nie wolno uczyć dzieci takiego determinizmu i przyzwyczajać do robienia czegoś
      bez udziału woli, decyzji i dobrowolnego wyboru. Tak "wychowane" dziecko może
      zostać ofiarą pedofila, który nakaże autorytatywnie, aby wsiadło do jego
      samochodu - i ono to zrobi, albo pójdzie za jakimś fanatykiem sekty albo stanie
      się człowiekiem strasznie apatycznym, bez "ikry", zdolności rywalizacji,
      umiejętności bronienia własnych praw.
      Dziewczynka miała prawo siedzieć do woli na karuzeli. Miała też prawo wyboru,
      czy zechce wysłuchac czyjejś prośby o ustąpienie. Gdyby nie ustępowała - trzeba
      to uszanować. Gdyby ustąpiła - docenić i pochwalić. Ale na pewno nie zganiać.
      • lila1974 yesamin 21.06.07, 20:55
        A gdzie Ty w moim poście wyczytałaś, ze ja tę dziewczynkę ZGONIŁAM?
        Nie wiem, czy zauważyłaś, że uspokoiłam dzieci, które niemiło komentowały jej
        odmowę zejścia z karuzeli. Natomiast ja do niej skierowałam pytanie, czy
        zechce, a nie rozkaz, że musi.
    • carlos.lamela Uwazam, ze jestes zla kobieta 20.06.07, 23:02
      nie tylko przeganiasz dzieci z karuzeli, ale takze dalas wlasnym na imie Nel i
      Konstancja.
      • z-zgrzyt bo ona jest chora i powinna się leczyć 21.06.07, 04:07
        fakt, że opisać coś takiego, oznacza, że musiała o tym myśleć długo, i myśli od
        miesiąca już, potrzebne dla niej jest pogotowie smile
    • shamsa Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 07:45
      powinnas byla porozmawiac z matka a nie przeganiac dzieciaka. wlasnie dlatego
      przyszla ta matka - nic ci do jej dziecka.
    • ponury_drwiacy_szyderca Historyjka równie debilna jak imiona twoich dzieci 21.06.07, 09:09
      KOGO TO INTERESUJE????????????????????
      • bubster post nie na temat 21.06.07, 11:12
        rozwinięcie skrótu PiS - niezle smile
    • vox.populi.vox.dei Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 10:25
      Urzekła mnie twoja historia
      • mama303 Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 10:29
        vox.populi.vox.dei napisał:

        > Urzekła mnie twoja historia
        A mnie głębia Twej wypowiedzi
        • caleen Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 10:35
          hehe, siedziałaś tyle czasu, żeby pisać o takich piedołach?tongue_out chciałbym mieć
          takie zmartwieniawink
          • pamana Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 10:52
            Wlanie z dzieci niewychowywanych od poczatku wyrastaja takie postaci jak zgrzyt itp.

            nie maja nic madrego/konkretnego do powiedzenia ale zawsze mordke musza otworzyc uncertain
            p.

    • szadoka Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 11:25
      A ja uwazam, ze zrobilas dobrze. Oczywiscie to w pierwszej kolejnosci rodzice
      maja prawo i obowiazek wychowywac swoje dzieci. Pytanie gdzie byla matka malego
      samoluba? Gdyby byla w zasiegu wzroku to powinna sama zareagowac. Chyba, ze
      nalezy do gatunku "mojemu dziecku wszystko sie nalezy".
      Przerazaja mnie opinie niektorych , ktorzy twierdza, ze ich dzieciom wszystko
      wolno. Niestety widac to na codzien szczegolnie w szkole. W stosunku uczen-
      nauczyczyciel. Zreszta tacy rodzice powinni zastanowic sie czy ich wycackana
      dzieciatko wychowywane bezstresowo bedzie mialo szacunek dla nich jesli nie maja
      szacunku do innych.
      Co do tego nieszczesnego stolika w kawiarni. Nie przegonilabym nikogo ale gdybym
      to ja siedziala przy stoliku i widzialabym ludzi oczekujacych na miejsce
      staralabym sie skrocic swoj pobyt w kawiarni.
    • luxure Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 11:57
      Chciałabym mieć tyle czasu co Ty.
    • xxxxyyyyzzzz Boze, ze tez sie chce ludziom takie pierdoly pisac 21.06.07, 15:06
      .
      • vgv Re: szkoda czsu na takie bzdury 21.06.07, 17:06
    • mika_p Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 21.06.07, 23:14
      Wiesz co, Lilu.
      Przeczytałam sobie ten wątek i w kontekście odpowiedzi o czyims prawie do
      zajmowania publicznego miejsca odpowiadam ci: miałas prawo poprosić tę
      dziewczynkę o zejście, bo to TY kręciłaś karuzelą i miałaś prawo nie chcieć
      obsługiwac dłuzej tej konkretnej dziewczynki.
      • d.o.s.i.a Re: Naraziłam się dziś pewnej dziewczynce 22.06.07, 12:20
        A kazal jej ktos krecic ta karuzela????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja