upiera sie, że bedzie jadł z nami

05.06.07, 13:06
Witam, podobny post napisałm już na forum eksperckim, jednak w oczekiwaniu na
eksperta jestem ciekawa, co mogą mi poradzić inni rodzice.

Nasz sześcioletni syn upiera się, żeby jeść z nami kolacje. Jednak ani menu,
ani pora posiłku nie jest dostosowana do jego potrzeb. Nie mówiąc o toczących
się przy stole rozmowach. Argumety do niego nie trafiają.
Podejrzewam, że ma to związek z dzieckiem znajomych, które nie wiadomo po co
rodzice zabrali do nas na proszoną kolację. Chłopczyk został odesłany do
naszych dzieci, jednak jego matka zażądała aby mógł on dostać posiłek przy
stole ogólnym. W dodatku malec ten kilkakrotnie schodził do jadalni i
przeszkadzał w rozmowie.
W końcu nieodpowiedzialni rodzice odjechali wcześniej, ale mój syn widocznie
zmienił zachowanie.

Oczywiście licze na pomysły jak można modyfukować zachowanie dziecka. Może
ktoś ma jakis pomysł, albo miał podobny problem.
    • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 13:08
      Dopiero niedawno odkryłam podobne fora i cieszę, się, że można na nich
      anonimowo wymieniać uwagi i sugestie.
    • anek130 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 13:21
      powiem Ci, ze nie rozumiem za bardzo. Przecież wspólne posiłki jakoś scalają
      rodzinę, nie wiem czemu dziecko nie mogłoby jeśc z wami kolacji. Przeciez
      poważniejsze tematy lub takie, których ni epowinien słyszeć można przeprowadzić
      później, gdy mały pójdzie juz do siebie do pokoju. Może wy zmienicie porę
      posiłku? a dziecku przy okazji podasz to, co on zazwyczaj je na kolację a wy
      jedzcie swoje.
    • aanniittaa Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 13:32
      Powiało jaśniepaństwem...
      • potosia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 13:41
        dokładnie tak, są takie czasy, że rodzina nie ma dla siebie czasu, wszyscy
        pracują, biegają itd. Twój syn domaga się jedynie uwagi rodziców. Poważne
        rozmowy z mężem zostaw na wieczór w sypialni albo gdy syn pójdzie spać. Poza
        tym dziecko jedząc z wami czy gośćmi uczy się dobrych manier i odpowiedniego
        zachowania. Ja mogę marzyć o wspólnej kolacji z całą rodziną bo mój mąż bardzo
        późno wraca, a naprawdę chciałabtm byśmy z dziećmi mogli jeść wszystkie posiłki
        nie tylko w weekendy ale i na codzień.
    • aprylis1 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 13:51


      > W końcu nieodpowiedzialni rodzice odjechali wcześniej, ale mój syn widocznie
      > zmienił zachowanie.
      >
      > Oczywiście licze na pomysły jak można modyfukować zachowanie dziecka. Może
      > ktoś ma jakis pomysł, albo miał podobny problem.

      Nie rozumiem dlaczego tamtych rodziców nazywasz nieodpowiedzialnymi?!
      Cóż złego w tym, że dziecko chce jeść z wami?! W końcu po co jestg RODZINA?
      Ja na twoim miejscu byłabym szczęśliwa!
      Jeżeli jednak przeszkadza wam dziecko, to nie zdziw się jak za pare lat sam
      będzie się przed wami ukrywał i wasze towarzystwo będzie dla niego uciążliwe...
      No, ale może wam to odpowiada.
    • tolka11 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 13:52
      E tam. Moje dzieci jedzą z nami, jak trzeba [w ich mniemaniu] to palcami. Jest
      głośno, radośnie, również na tzw kolacjach proszonych. Do pokoju wysyłamy je po
      posiłku. Na rozmowy czas jest potem. Kolacja [tudzież obiad] rodzinna słuzy
      ogólnemu rozstrząsaniu sporów typu: kiedy zgaśnie słońce, co jadł tyranozaur,
      kto to homoseksualista i czy to Giertych [jakoś tak się mojej córce kojarzy].
      Dzieci mają 9, 4 i pół roku. Ale może ja pospólstwo jestem.
    • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:02
      ale jak to tak, wy jecie w stołowym, on na osobnym stoliku sam w pokoju
      dziecięcym? to chore jakieś w moim mniemaniu

      >>związek z dzieckiem znajomych, które nie wiadomo po co
      > rodzice zabrali do nas na proszoną kolację. Chłopczyk został odesłany do
      > naszych dzieci, jednak jego matka zażądała aby mógł on dostać posiłek przy
      > stole ogólnym.

      a tu się zgadzam (częściowo). co innego rodzinne codzienne posiłki, a co
      innego zaprosić dorosłych gości - choć, jeśli wasze dzieci były w domu, a ci
      ludzie nie mieli co ze swoim synem zrobić, to nie rozumiem waszej niechęci.

      mnie tez do szału doprowadza pewna mama, która - choć zapraszam np. na 21 -
      stale przychodzi ze swą kiedyś 9-10-, teraz 12-letnią córką. W tym wieku na
      ogół można dziecko zostawić już samo w domu - więcej, będzie przeszczęśliwe. A
      efekt jest taki, że każdy się boi wypić, zapalić, w końcu to olewają i o 23.30
      np. mamy już tłum wesołych (nie pijanych, ale rozluźnionych) gości w
      zasmrodzonym papierosami pokoju i nudzące się dziecko z tekstami "nudno, mamo,
      idźmy już do domu" lub - niestety częściej - wcinające się w każdą rozmowę
      dorosłych.

      Z drugiej strony, jak zapraszam na 18 i moje dziecko też jest w domu (nie
      nocuje np. u babci), to oczywiście, że inni tez przychodzą z dziećmi. I wtedy
      twardo egzekwuję, by dzieci bawiły się i jadly w swoim pokoju.

      Natomiast nie przyszłoby mi do głowy odganiać dziecka od normalnego rodzinnego
      stołu w zwykły dzień!
      • verdana Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:11

        Smutne.
        Najlepiej powiedz mu prawdę. "Synu, nie mozesz jeść z nami,bo nie lubimy
        Twojego towarzystwa. Wolimy cie nie widzieć i nie słyszeć, powinienes siedzieć
        w swoim pokoju, bo my, dorosli chcemy porozmawiać, a ty nam cholernie
        przeszkadzasz.".
        Bo tak jest, prawda? Tylko, ze dzieci z natury rzeczy przszkadzają w zyciu.
        Tylko ich posiadanie nie jest obowiazkowe.
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:25
          A to już chyba nadinterpretacja. O tej poże dziecko powinno isć spać.
          Nie pamiętam kiedy podpisywałam zgodę na niejedzenie późnych kolacji bo dziecko
          nie będzie w nich uczestniczyć.
          Uważasz, że do teatru też należy brać dziecko? Tam też by przeszkadzało. Czy
          może, jako matka, powinnam zrezygnować z życia wieczorem?
          Smutny model macieżyństwa lansujesz, jeżeli wszystko miałoby być
          podporządkowane dzieciom.
          • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:40
            75dusia napisała:

            > A to już chyba nadinterpretacja. O tej poże dziecko powinno isć spać.
            > Nie pamiętam kiedy podpisywałam zgodę na niejedzenie późnych kolacji bo
            dziecko
            >
            > nie będzie w nich uczestniczyć.
            > Uważasz, że do teatru też należy brać dziecko? Tam też by przeszkadzało. Czy
            > może, jako matka, powinnam zrezygnować z życia wieczorem?
            > Smutny model macieżyństwa lansujesz, jeżeli wszystko miałoby być
            > podporządkowane dzieciom.

            Twój post odebrałam dokłądnie tak jak Verdana.
            I nie porównuj teatru do kolacji w domu..
            JAk idziesz do teatru / kina./znajomych to zapewniasz dziecku opiekę i
            atrakcje..
            • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:04
              Nie zapewniam żadnych atrakcji,a opieke mają taką samą jak jestem u kogoś na
              kolacji i wtedy, kiedy goście są u nas. Czyli nianię. Chociaż śpią to
              oczywiście niania jest zostawiana na noc, gdyby coś sie stało.

              Dlaczego mam nie porównywać rozrywki, niezależnie gdzie się ona nie odbywa?
              Gdybym kolacje jadła sama z mężem o 18 a dzieci w tym czasie jadły w kuchni to
              rozumiem zgorszenie. Ale kiedy dzieci powinny spać, mam czas, żeby zjeść
              kolację w miłym towarzystwie znajomych i współpracowników. Albo kogoś
              odwiedzić, albo wyjść do tearu czy opery.
              Nie wiem dlaczego macieżyństwo miałoby to uniemożliwiać.
              • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:06
                75dusia napisała:

                > Nie zapewniam żadnych atrakcji,a opieke mają taką samą jak jestem u kogoś na
                > kolacji i wtedy, kiedy goście są u nas. Czyli nianię. Chociaż śpią to
                > oczywiście niania jest zostawiana na noc, gdyby coś sie stało.
                >

                smutne
                coraz smutniejsze
                • jola_ep Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:44
                  > smutne
                  > coraz smutniejsze

                  A może nie popadajmy ze skrajności w skrajność?
                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:45
                    jola_ep napisała:

                    > > smutne
                    > > coraz smutniejsze
                    >
                    > A może nie popadajmy ze skrajności w skrajność?
                    > Pozdrawiam
                    > Jola

                    Skrajnośc powiadasz?
                    Co skrajnego jest w stwierdzeniu, że taka sytuacja jest wg mnie smutna?
                    • jola_ep Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:55
                      > Co skrajnego jest w stwierdzeniu, że taka sytuacja jest wg mnie smutna?

                      Doszłam do miejsca, gdy smutniejsze po tym, gdy dzieci zostają wieczorem w domu
                      z nianią, bo rodzice wychodzą. Tak to wyglądało, jakby nie można było prowadzić
                      życia towarzyskiego (szczególnie, że mama w domu jest w dzień). Inna sprawa to
                      częstotliwość.

                      Pozdrawiam
                      Jola

                      • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 16:06
                        jola_ep napisała:

                        > > Co skrajnego jest w stwierdzeniu, że taka sytuacja jest wg mnie smutna?
                        >
                        > Doszłam do miejsca, gdy smutniejsze po tym, gdy dzieci zostają wieczorem w
                        domu
                        > z nianią, bo rodzice wychodzą. Tak to wyglądało, jakby nie można było
                        prowadzić
                        > życia towarzyskiego (szczególnie, że mama w domu jest w dzień). Inna sprawa to
                        > częstotliwość.
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > Jola
                        >
                        Nie , Jolu. Rodzice jak najbardziej mają prawo do zycia towarzyskiego. Ale
                        niekoniecznie kosztem dzieci. To da się pogodzić
                        • jola_ep Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 17:07
                          > Nie , Jolu. Rodzice jak najbardziej mają prawo do zycia towarzyskiego. Ale
                          > niekoniecznie kosztem dzieci. To da się pogodzić

                          OK. Jak doszłam do Twojej wypowiedzi jeszcze nie do czytałam z jakim wielkim
                          światem mamy do czynienia smile
                          Na tym się nie znam. Jeśli jednak _rzeczywiście_ mama jest z dziećmi przez cały
                          dzień, a wieczorne spotkania są biznesowe - to chyba jest dobrze? W dzień
                          dzieci, wieczorem praca. Odwrotnie niż większości.

                          Jeśli chodzi o życie towarzyskie... no coż. Jeśli ktoś niemal codziennie musi je
                          prowadzić i jeśli towarzystwu przeszkadza źle trzymający widelec sześciolatek,
                          to może od czasu do czasu spotykać się w gronie, któremu to nie przeszkadza?

                          Wtedy można dziecku pokazać: "to jest praca" i jest nudno.
                          "to jest czas dla nas", wychodzimy i dzieci to zrozumieją, pod warunkiem, że
                          będą też "wieczory dla dzieci". A jeśli nie, to może chociaż wspólny początek
                          kolacji.

                          6 latek jest czuje się już bardzo dorośle smile Chce uczestniczyć w życiu całej
                          rodziny. Może także pragnie być bliżej taty? Mamę ma cały dzień, a ojca?

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 18:09
                            jola_ep napisała:

                            > > Nie , Jolu. Rodzice jak najbardziej mają prawo do zycia towarzyskiego. Al
                            > e
                            > > niekoniecznie kosztem dzieci. To da się pogodzić
                            >
                            > OK. Jak doszłam do Twojej wypowiedzi jeszcze nie do czytałam z jakim wielkim
                            > światem mamy do czynienia smile
                            > Na tym się nie znam. Jeśli jednak _rzeczywiście_ mama jest z dziećmi przez
                            cały
                            > dzień, a wieczorne spotkania są biznesowe - to chyba jest dobrze? W dzień
                            > dzieci, wieczorem praca. Odwrotnie niż większości.
                            >

                            o ile faktycznie jest smile

                            ale rodzina to nie tylko matka + dzieci, mnie tu brakuje ojca, wspólnego
                            spędzania czasu w "zestawie" mama, tata + potomkowie big_grin
                            • owocoskala Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 18:51
                              > o ile faktycznie jest smile
                              Ponoć pracuje "naukowo" chyba do 16 (pamiętam z tego lub drugiego forum)
          • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:43
            a dlaczego dziecka nie mozna zabrac do teatru???!!!! a kto ci tu powiedział że
            musisz zrezygnować z życia towarzyskiego ??!!!! Boże dlaczego jest tak że
            niektórzy ludzie którzy pragną dziecka nie mogą go mieć a ci którzy nie nadają
            się na rodziców mają wspaniałe dzieciaczki które są tak odpychane i traktowane
            przez własnych rodziców??!!! po jaką cholerę decydowałas sie na dziecko skoro
            tylko kolacje ze znajomymi ci w głowie i wieczorne zycie towarzyskie??!!!!
            zobaczysz za kilka lat jak syn dorośnie odwdzięczy ci się z pewnością za twoją
            zajebistą do niego miłość, tylko pogratulować tobie głupoty a dziecku
            powspółczuć matki!!!!! Sory jeśli zabrzmiało to dośc ostro ale normalnie się
            wkurzyłam jak mozna tak traktowac dziecko i mam wrażenie ze jest ono ciężarem
            dla ciebie, mimo wszystko pozdrawiam
            • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:49
              megan26 napisała:

              > a dlaczego dziecka nie mozna zabrac do teatru???!!!!

              Megan, dziecka do teatru na spektakl dla dorosłych bym nie zabierała..
              Rodzice mają prawo odetchnac od dziecka raz na jakiś czas
              • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:51
                no jasne że tak!!!! ale z wypowiedzi koleżanki zrozumiałam że teatr tak samo
                nie jest miejscem dla dzieci jak wspólny stół. A to że rodzice maja prawo
                odetchnąć od dziecka to oczywiście swieta racja ale może niech robią to poza
                domem by dziecko nie czuło sie mniej ważne. Pozdrawiam
          • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:52
            smutny model macierzyństwa lansujesz, skoro nie potrafisz zdobyć się na trochę
            elastyczności wtedy, gdy wyraźnie twoje dziecko cię potrzebuje. Konsekwencja
            niekoniecznie polega na tym, że do 19.30 jestem matką, a potem bawię
            współpracowników męża grami karcianymi - choćby się waliło, paliło.

            Psiakość, mój syn wraca jutro z zielonej szkoły o 21.30, a znajomi pod miastem
            zaprosili mnie na świetne przyjęcie. W ostatniej chwili przęłożone z ostatniej
            soboty, kiedy to odbyć sie nie mogło. Będzie parę osób, których dawno nie
            widziałam - no i nie zobaczę. Jakże smutny model macierzyństwa prezetnuję, bo
            muszę zrezygnować jutro z imprezy i odebrać dziecko z dworca centralnego! moje
            życie towarzyskie legnie w gruzach, ach, ach!
    • marta406 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:09
      > Podejrzewam, że ma to związek z dzieckiem znajomych, które nie wiadomo po co
      > rodzice zabrali do nas na proszoną kolację. Chłopczyk został odesłany do
      > naszych dzieci, jednak jego matka zażądała aby mógł on dostać posiłek przy
      > stole ogólnym.
      Myślę że wspólne posiłki są dla rodziny bardzo ważne. W ciągu dnia rodzice
      często nie mają czasu żeby zjeść wspólne śniadanie czy objad, a na czas kolacji
      wszyscy przeważnie są w domu i starają się aby przynajmniej ten posiłek był
      wspólny. I wcale nie jest to głupi pomysł...
      Jeśli chodzi o szczególne okazje, kiedy chcecie zjeść posiłek jedynie w gronie
      dorosłych to może w tym czasie lepiej by było zawieść syna do dziadków lub
      spotkać się w restauracji a syna zostawić z opiekunką?
      Inaczej sprawa wygląda jeśli chcecie wszystkie kolacje jeść bez dziecka... Nie
      wiem czemu ma służyć ta izolacja? Bo chyba nie chodzi o dobro dziecka. Można
      przecież kolacje zjeść wcześniej. Jeśli chodzi o rozmowy to zastanawiam się o
      czym nie można rozmawiać przy dziecku? Mnie nie przychodzi zbyt wiele takich
      tematów do głowy, a o większości z nich nie można by mówić przy kolacji...
    • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:09
      Jestem nieodpowiedzialnym rodzicem
      Posiłki jadamy wspólnie, są one tak skomponowane, żeby każdy znalazł na talerzu
      coś co mu będzie smakowało
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której odsyłam dziecko do innego pomieszczenia
      bo mi przeszkadza..
      Jeśli zapraszam gości z dziećmi to szykuję dla nich nakrycie (czasami przy
      oddzielnym stole, ale cały czas w tym samym pokoju...) i tak układam menu,żeby
      każdy czegoś posmakował.
      Jesli poruszam tematy nie przeznaczone dla dziecięcych uszu.. to robię to nieco
      późnioej, jak dziecko zje i pojdzie sie bawić / spać..

      W końcu jestesmy rodziną..
    • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:19
      Z dziećmi jadamy śniadanie. Nie wiem skąd wiadomość, ze nie jadamy wspólnych
      posiłków. Oczywiscie spędzam czas z dziećmi w ciągu dnia.
      Dziecko ma prawo sie uczyć jak się zachowywać, ale nie widzę powodu, żeby
      koniecznie to odbywało się przy stole przy którym często siedzą w czasie kolaci
      goście.
      Syn nie jada w kuchni kiedy jemy kolację, bo o 20.00 dziecko nie powinno już
      nic jeść, tylko powoli iść spać.
      • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:27
        dorosły też nie powinien jeść po 18 smile))

        a serio - zdążasz utulić do snu, poczytać itd. przed przyjściem gości na 20?
        może po prostu, mimo iz wydaje ci się, że tak nie jest, syn ma cię za mało?
        może ma poczucie, że nie jest dla ciebie ważny, skoro goście ważniejsi?

        częściowo cię rozumiem, bo ja też sześciolatka widziałam już najchętniej w
        łóżku i nawet mi się to udawało - 20.15 było posprzątane i święty spokój,
        dziecko spało. ale nigdy nie udawało mi się to wtedy, gdy mieli przyjść
        goście smile

        • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:37
          Też uważam, że powinien spać. Problem w tym, że nawet bajki nie chce na
          dobranoc tylko siedzieć z dorosłymi, najchętniej do północy.
          Dotychczas była pogaduszka na dobranoc i spał.
          I tak pozwalam mu zasnąć później niż młodszym.
          Ale teraz tylko z dorosłymi i dorosłymi.

          Ja tam nie jadam na 4 goziny przed snem, czyli do 22 mogę sobie kolacje jeść wink
          • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:40
            o, to mało śpisz - albo nieprawdę mówisz w kwestii wspólnych śniadań. W końcu
            sześciolatek pewnie do zerówki na ósmą dyma, prawda?

            powtórzę swoje - być może on uważa, że dla ciebie goście sa ważniejsi od niego.

            co gorsza, być może on ma rację.
            • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:50
              Mało śpię, ale trudno. Robię sobie leżakowanko z młodszymi koło 14 smile

              Dlaczego miałby uważać, że są ważniejsi?
              W końcu przcież niczego mu nie zabierają. Gdyby wcześniej z nami jadł a potem
              przestał, albo zaniedbywałabym przez gości jakis rytuał, ale tak nie jest.
              • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:51
                75dusia napisała:

                > Mało śpię, ale trudno. Robię sobie leżakowanko z młodszymi koło 14 smile
                >
                > Dlaczego miałby uważać, że są ważniejsi?
                > W końcu przcież niczego mu nie zabierają. Gdyby wcześniej z nami jadł a potem
                > przestał, albo zaniedbywałabym przez gości jakis rytuał, ale tak nie jest.


                a rozmawiałaś z Nim?
                • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:01
                  nie jest, bo teraz to on uniemozliwia ci jakiś rytuał ze współpracownikami
                  męża.

      • ma.pi Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:31
        75dusia napisała:


        > Syn nie jada w kuchni kiedy jemy kolację, bo o 20.00 dziecko nie powinno już
        > nic jeść, tylko powoli iść spać.

        Interesujace!!! A moje dzieciaki (12, 6 i 2 lata) jadly wczoraj kolacje o 21. I
        tak bedzie przez wiekszosc lata, bo lubimy wieczory spedziac na swiezym
        powietrzu.

        Pozdr.
      • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:38
        75dusia napisała:

        > Z dziećmi jadamy śniadanie. Nie wiem skąd wiadomość, ze nie jadamy wspólnych
        > posiłków. Oczywiscie spędzam czas z dziećmi w ciągu dnia.
        > Dziecko ma prawo sie uczyć jak się zachowywać, ale nie widzę powodu, żeby
        > koniecznie to odbywało się przy stole przy którym często siedzą w czasie
        kolaci
        >
        > goście.
        > Syn nie jada w kuchni kiedy jemy kolację, bo o 20.00 dziecko nie powinno już
        > nic jeść, tylko powoli iść spać.

        sniadanie jadacie wspólnie , kolacje oddzielnie .. a obiady?

        Będzie brutalnie - kto ważniejszy, goście czy dziecko?

        Rzecz jasna od czasu do czasu można się dziecka "pozbyć" i spędzic miło czas w
        gronie dorosłych.. ale nie robić z tego normy.
        Skoro obecność dziecka Wam przeszkadza to zapewnijcie mu jakąs alternatywną
        rozrywkę - noc spędzona u dziadków itp, żeby nie czuło się odsunięte
    • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:29
      zupełnie cię nie rozumiem!!! moim zdaniem i zdaniem każdego psychologa wspólny
      posiłek jednoczy rodzinę, ja osobiście nie wyobrażam sobie jak mogłabym usiąć
      do stołu bez mojej córki, poprostu czy to sniadanie obiad czy kolacja zawsze
      siadamy razem przy stole i jemy opowiadając sobie jak nam minął dzień co było w
      szkole itp, naprawdę nie rozumiem jak można zabronić dziecku siadania przy
      jednym stole!!!!!!!
      • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:34
        i jeszcze jedno staram sie kazdy posiłek przygotowywać razem z córką i by
        zawsze na stole było to obie lubimy, z każdego posiłku robimy mały rytuał
        nakrywamy stół rozdajemy serwetki itp, zresztą chyba by mi w gardle stanęło jak
        miałabym posiłek zjeść bez małej, siadamy przy wspólnym stole odkąd ona
        nauczyła sie siedzieć!!! przecież to chyba jest rodzina co nie??!!!
        • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:45
          Tak, ale nie jadam kolacji tylko z mężem, ale ze znajomymi i współpracownikami.
          Rodzina nie oznacza, że wszystkie posiłki musimy jeść razem.

          Moje dzieci nie jedzą po 19 i to jest sztywna zasada. Nie namawiam cię do jej
          stosowania ale i nie zamierzam z niej rezygnować.

          Nie gotuję kolacji, bo w tym czasie jestem z dziećmi na spacerze, albo się
          bawimy. Nastepnie dostają coś niedużego do jedzenia, sprzątają i kładę je spać.

          • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:49
            nie neguję twojej zasady nie jemy po godzinie 19 bo jest to dobra zasada ale
            moim zdaniem dzieci są częścią rodziny i powinny uczestniczyc w sprawach
            rodziny, z pewnościa nie było to nic super ważnego ponieważ tamci rodzice
            przyszli własnie z dzieckiem a tak wogóle to sprawy biznesowe i tego typu
            kolacje powino sie jadać w restauracji wtedy z pewnością dziecko nie bedzie sie
            czuło odrzucone i mniej ważne od gości
            • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:56
              To nie są spotkania biznesowe. Bywają na nich raczej znajomi, czy
              wpółpracownicy moi lub męża. Nie wypada bliskich i wieloletnich
              współpracowników zapraszać do restauracji. Oni zapraszają nas do domów a my
              ich. To utarte w naszym środowisku.

              • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:00
                rozumiem ja tez czsami spotykam się ze znajomymi na kolacji tylko ze dzieciaki
                jedza z nami a potem organizujemy im jakieś ciekawe zajęcie uwierz to naprawdę
                nie takie trudne a jakie ważne dla dzieci ze traktujecie je powaznie.
              • bri Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:01
                I tak codziennie u Was są?
          • ma.pi Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:53
            75dusia napisała:

            > Tak, ale nie jadam kolacji tylko z mężem, ale ze znajomymi i
            współpracownikami.
            >


            I tak codziennie?

            Pozdr.
            • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:12
              Wtorki, czwartki i piątki soboty. Albo u nas ,albo my u kogoś.
              W poniedziałki mąż wraca koło północy. We środy ja mam zajęcia wieczorem.
              Niedziela zawsze w domu, chyba, że jest zjazd weekendowy.
              • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:15
                to to widac co dla was jest ważniejsze wy więcej czasu spędzacie ze znajomymi
                niz z dzieckiem cały w zasadzie weekend!!!!! nic nie mam więcej do dodania jak
                to że współczuje wszemu dziecku takich błędów wychowawczych juz nie da sie tak
                łatwo naprawić i zapomnij że twój syn kiedykolwiek bedzie wam się zwierzał z
                problemów, zobaczysz za kilka lat że miałam rację, problemy dopiero cie czekają
                na twoje własne zyczenie
              • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:24
                75dusia napisała:

                > Wtorki, czwartki i piątki soboty. Albo u nas ,albo my u kogoś.
                > W poniedziałki mąż wraca koło północy. We środy ja mam zajęcia wieczorem.
                > Niedziela zawsze w domu, chyba, że jest zjazd weekendowy.


                Cała jedna niedziela dla dzieci?
                W pozostałe dni przebywają z nianią?
                • barbaram1 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 22:01
                  "Cała jedna niedziela dla dzieci?" - pod warunkiem, że nie ma zjazdu!!!
              • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 15:06
                75dusia napisała:

                > Wtorki, czwartki i piątki soboty. Albo u nas ,albo my u kogoś.
                > W poniedziałki mąż wraca koło północy. We środy ja mam zajęcia wieczorem.
                > Niedziela zawsze w domu, chyba, że jest zjazd weekendowy.


                proszę bardzo
                z WIECZORÓW tylko niedzielne są rodzinne..
          • a.nancy Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 11.06.07, 09:07
            75dusia napisała:

            > Rodzina nie oznacza, że wszystkie posiłki musimy jeść razem.
            nie, ale jest to wskazane. juz wiele osob ci napisalo, ze wspolne posilki
            jednocza rodzine.
            po drugie, to podczas "doroslych" kolacji dziecko najlepiej uczy sie zachowania
            przy stole, savoir vivre´u itp.
            po trzecie, moim zdaniem chlopak upiera sie, by jesc z doroslymi dlatego, ze
            jest to dla niego nowa, atrakcyjna sytuacja - zakazany owoc kusi. mozliwe, ze za
            3, 4 razem stwierdzi, ze to nic ciekawego.
    • mama303 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:55
      Czy to aby nie prowokacja???
      • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 14:58
        obawiam się że nie niestety sa na swiecie rodzice dla których priorytetem
        niestety nie są dzieci, miłość do nich i poprostu bycie przy nich tylko
        niestety znajomi i ich własne JA!!!! smutne ale prawdziwe
        • aka10 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:05
          Troll.Tu ciag dalszy:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=63673443
          • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:12
            no nie w szoku jestem jak wariatka!!!!!!!!!
            • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:28
              moim zdaniem wcale nie wariatka. obawiam się, że po prostu uporządkowane życie
              jej się wali i nie może sobie z tym poradzić. popatrz, ma troje dzieci, ktorymi
              się opiekuje (skoro drzemie z nimi leżakując) i być może czuje się odsunięta od
              prawdziwego życia. namiastką tego, co uważa za prawdziwe życie jest zycie
              towarzyskie, czyli goście w domu z porażajacą regularnością - wotrki,
              czwartki, piątki, soboty - przychodzą wspołracownicy męża. Ona jest ambitna,
              wstydziłaby się, gdyby zobaczyli, że dziecko nie umie jeść elegancko ryby, a
              więc pewnie przed tymi przyjęciami też się spina. A więc pewnie jest bardzo
              uporządkowaną osobą, być może zawsze byłą pierwszą uczennicą, zdaną na siebie
              (coś podejrzewam, że ten maż wiele nie pomaga, być może jest opiekunka do
              dzieci lub gosposia do gotowania) i dotąd udawało jej się cale życie mieć pod
              kontrolą. małe dzieci dawały się łatwo spacyfikować, może miała szczęście i jej
              dzieci nie miały tez kolek itp. a tu nagle sześciolatek nie daje się
              spacyfikować. Co gorsza uderza w coś, co jej daje poczucie bezpieczeństwa (że
              ona nie tylko tak w domu z bachorami, ale wciaż dzięki tym przyjęciom jest na
              fali).
              biedna kobieta
              • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:32
                nie tyle bezpieczeństwa, żle się wyraziłam, ale poczucie własnej wartości..
          • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:14
            Wybacz, ale już w pierwszym poście napisałam, że prosiłam o odpowiedź ekspreta,
            ale że na forum eksperckim piszą zamiast eksperta rodzice, to dodałam watek i
            tutaj, zeby rodzice mogli się wypowiedzieć.
            Co w tym złego?
            • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:16
              studiowałam psychologię więc ci piszę jak to wszystko wygląda!!!!!!
            • aka10 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:19
              Nick-a tez przy okazji zmienilas?
            • megan26 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:19
              złego nie ma nic, widzisz każdy wypowiada w zasadzie taką samą opinię więc
              pomysl troszkę nad tym jak traktujecie swoje dziecko, oczywiście rozumiem
              spotkania biznesowe ale czy one naprawde muszą sie odbywac kilka razy w
              tygodniu??!!!! pozatym najlepszym wyjściem sa takie spotkania własnie w
              restauracji jak pisałam wcześniej ale z pewnością nie z taką
              częstotliwością!!!!!
              • 75dusia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:37
                Widzę, jedynie, że mój tryb życia wyraźnie nie pasuje forumowiczom. Zapewne
                jest inny, ale rozumiem, że to poważna przeszkoda.
                To nie są spotkani biznesowe, ale oczywiscie mają one nie tylko towarzyski
                chrakter. Tak jest już przyjęte w moim środowisku, że gości przujmuje się w
                domu. I dokładnie taką częstotliwością, o ile mam mieć zapewnioną dobrą
                pozycję.
                Tak, oczywiscie wiele moich koleżanek nie ma dzieci, wolały karierę. Uważam, że
                można obie rzeczy połączyć.

                Nie pracuję od 8.00 do 16.00 i to jest wielki plus mojego zawodu, ale
                wieczorami mam gości.

                Tak to po prostu wygląda.

                Miałam dość konkretny problem, ale zamiast porad otrzymałam sporo niechęci.

                Znajoma socjolożka powiedziała, że internet jest o tyle demokratyczny, że
                toleruje pewną średnią. Teraz przynajmniej wiem, że co miała na myśli.


                • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:39
                  75dusia napisała:

                  > Widzę, jedynie, że mój tryb życia wyraźnie nie pasuje forumowiczom. Zapewne
                  > jest inny, ale rozumiem, że to poważna przeszkoda.
                  > To nie są spotkani biznesowe, ale oczywiscie mają one nie tylko towarzyski
                  > chrakter. Tak jest już przyjęte w moim środowisku, że gości przujmuje się w
                  > domu. I dokładnie taką częstotliwością, o ile mam mieć zapewnioną dobrą
                  > pozycję.
                  > Tak, oczywiscie wiele moich koleżanek nie ma dzieci, wolały karierę. Uważam,
                  że
                  >
                  > można obie rzeczy połączyć.

                  Tobie się to raczej nie udaje
                  >
                • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 15:48
                  >>Tak jest już przyjęte w moim środowisku, że gości przujmuje się w
                  > domu. I dokładnie taką częstotliwością, o ile mam mieć zapewnioną dobrą
                  > pozycję.

                  tak to już jest przyjęte na tym forum, że dobro dziecka jest uważane za
                  najważniejsze. i wcale nie oznacza to, że matki to się wypowiadające sa tych
                  dzieci niewolnicami - wręcz przeciwnie, chodzi o to, by kochać i wychowywać
                  mądrze

                  >Znajoma socjolożka powiedziała, że internet jest o tyle demokratyczny, że
                  > toleruje pewną średnią. Teraz przynajmniej wiem, że co miała na myśli.
                  po prostu trzeba było spytać na forum tych, co "zapewniają sobie dobrą
                  pozycję". zły adres i tyle.

                  tak jak w pierwszym poście pokazałaś swoje poczucie wyższości wobec własnego
                  dziecka, tak teraz pokazujesz swoje poczucie wyższości wobec nas. czym niby
                  uzasadnione?? tym, że mamy inne niż ty zdanie? oczekiwałaś rad w stylu "jak
                  spacyfikować bachora", dostałaś rady w stylu "może warto nagiąć się do swego
                  dziecka, nie odwrotnie". Rzeczywiście, przykre. Można się czuć zawiedzionym.

                • owocoskala Napisałaś że jesteś naukowcem 05.06.07, 18:24
                  Jakże nędznym musisz być "naukowcem" by pozycję zapewniać sobie spotkaniami z
                  kadrą 5 razy w tygodniu... Może dla odmiany opublikujesz jakąś pracę? To się w
                  ogóle w Polsce dzieje?
                  > Znajoma socjolożka powiedziała, że internet jest o tyle demokratyczny, że
                  > toleruje pewną średnią. Teraz przynajmniej wiem, że co miała na myśli.
                  To Forum to nie jest żadna średnia krajowa - wiekszość ma wyższe wykształcenie
                  lub będzie je miało.
    • jovix Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 16:00
      a co w tym dziwnego? powinniście się cieszyć że chce z Wami być.
      Dla mnie zachowanie twoje i towjego męża w tym względzie jest dziwne i może
      negatywnie wpłynąć na syna i wasze wspólne relacje. A tak na marginesie to co
      jecie czego nie powinien jeść 6cio latek, przecież takie dizecko je już
      wszystko (no może oprócz suszi).
      Moja rada - idź do specjalisty, Ty a nie dziecko
    • owocoskala Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 17:52
      "W końcu nieodpowiedzialni rodzice odjechali wcześniej" ha, ha, ha ale kosmitka
      z Ciebie (sorry big_grin ) ja tez bym odjechała wcześniej i pewnie znaczna część tego
      forum....
    • alina66 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 18:05
      na trolla trochę mi to wygląda.

      Z takim pańskim zadęciem smile)


    • joannka2 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 20:10
      Osoba, która tak się snobuje, stara "zapewnić sobie pozycję w środowisku", sili
      się wielkopaństwo, itp. powinna zadbać również o to, aby jej wypowiedzi nie
      zawierały tak karygodnych błędów ortograficznych. Zenada.
      • myelegans Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 21:09
        Ekspertem nie jestem, ale moze taki kompromis: siadaj z dziecmi do stolu w
        czasie ich kolacji i zjadaj jakas przegryzke, owoca, herbate, ale poswiec im
        uwage, taka, jakiej oczekuja po wspolnym posilku.
        Zapowiedz starszakowi, ze teraz jecie wspolnie kolacje i to jest specjalny czas
        dla WAS. Pozniej normalne rytualy wieczorne, kladcie spac i o wyjsciu z lozka
        nie ma mowy i juz.

        Tez tak czasami robie, moze nie z taka czestotliwoscia jak Ty bo bym nie
        wyrobila, pracujac i gotujac dla gosci kilka razy w tygodniu. Zapraszam
        znajomych na kolacje, jemy z malym wczesniej, pozniej tylko mowi gosciom "dzien
        dobry i do widzenia" i idzie spac, a my w doroslym gronie mamy kolacje z winem
        i spokojnie mozemy rozmawiac. W ten sposob odpada nam problem restauracji i
        niani i calych logistycznych planow.
        Powodzenia.
        • croyance Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 23:05
          "Jak zapraszam znajomych na kolację i w zaproszeniu nie ma nic o dziecku to
          oczywiscie przyjscie z dzieckiem jest nietaktem. I nie ma żadnego znaczenia, że
          jest dla niego towarzystwo. Żadnego. Dotychczas wszyscy akceptowali tę zasadę.
          Oni postanowili się wyłamać.
          Wyobraź sobie kolację o 21.00 kobiety w sukienkach, mężczyzn w garniturach i
          malca. Mnie to razi. Wielu gości też było oburzonych. Potem tańce, alkohol i
          palony tytoń a w środku tego wszystkiego dziecko? To na szczęście nie u mnie w
          domu.
          Jeżeli nie ma z kim dziecka zostawić to nie przychodzi. Tak jest od lat i u
          wszystkich naszych znajomych. Proszona kolacja, tańce czy wieczorny hazard to
          nie jest piknik rodzinny o 12.00, grill o 14.00 czy dziecięce urodziny.
          Na takie spotkania dzieci nie mają wstępu."

          big_grin
          big_grin
          big_grin
    • jakw Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 23:17
      Piszesz, że argumenty nie trafiają? Może po prostu masz za słabe argumenty...
      Czy syn ma jakieś argumenty?
      Piszesz, że jadacie wspólne śniadania. Ale czy macie czas spokojnie porozmawiać
      podczas tego śniadania? Nikt nie będzie zaraz wychodził z domu?
      > W końcu przcież niczego mu nie zabierają. Gdyby wcześniej z nami jadł a potem
      >przestał, albo zaniedbywałabym przez gości jakis rytuał, ale tak nie jest.
      Chciałabyś mieć dziecko, które zawsze ma dokładnie te same potrzeby, niezmienne
      od niemowlęctwa do 18-tki? 6-latka nie można traktować tak samo jak 2-latka.
      Tak z ręką na sercu - ile czasu poświęcasz tylko i wyłącznie jemu? Pewnie nie
      tak znowu dużo, zważywszy na młodsze rodzeństwo. Ile czasu (tylko i wyłącznie
      jemu) poświęca tata?
      > Podejrzewam, że ma to związek z dzieckiem znajomych, które nie wiadomo po co
      >rodzice zabrali do nas na proszoną kolację.
      Jak to po co? Zeby Twój młody przejrzał na oczy i stwierdził, że inne dzieci
      mogą jadać z dorosłymi przy stole.

      Imho masz problem z serii "chciałabym zjeść ciastko i je mieć".
      Chciałabyś mieć dziecko, ale zaprogramowane tak, żeby nigdy w niczym ci nie -
      przeszkadzało? Takie tamagoczi dla dorosłych - jak ma nie piszczeć, to włącza
      się pauzę?
      • malinowaa Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 05.06.07, 23:31
        oj chyba trochę demonizujecie smile
        nie jestem ekspertem
        przeczytałam wszystkie posty,
        i myślę, że Dusi chodzi o wieczory w gronie przyjaciół lub znajomych
        urządzanych w domu podczas gdy dzieci juz dawno są w łóżkach
        nie wyczytałam też nigdzie, aby to Dusia i jej mąż wymigiwali się od spedzania
        czasu wspólnie z dziećmi czy też jadania razem posiłków, ba, są nawet wspólne z
        dziećmi kolacje tyle ze o wczesniejszej porze, a potem pociechy zapewne wędrują
        do swoich łóżek.
        Nie widzę nic złego w tym, ze dorośli mający małe dzieci chcą mieć też trochę
        czasu dla siebie, tym bardziej ze korzystają z niego wtedy kiedy dzieci juz
        spią.
        Oto któregoś dnia, na taki towarzyski wieczór, pewni znajomi zabrali swojego
        malca, który został zaproszony do pokoju dzieci, a ze nie chciał rozstawac się
        na długo z rodzicami to wędrował w tę i spowrotem przez cały wieczór. Rozumiem
        w tym wypadku konsternację gospodarzy bo co zrobic z takim małym gosciem późną
        porą gdy nasze pociechy np juz spią???? Ta sytuacja prawdopodobnie spowodowała
        ze syn gospodarzy postanowił zaprotestowac i odtąd, również uczestniczyc w
        takich wieczorach.
        Pytanie brzmi jak przekonac syna aby nie upierał się w swoim postanowieniu.
        Czy bardziej ogólnie: co zrobic aby dziecko było posłuszne?
        Kazdy z nas, kto jest rodzicem wie, ze nie jest to łatwe inaczej nie było by na
        forum pytan w stylu bunt dwulatka , czy bunt czterolatka jak sobie z tym
        radzić.?. wink
        proponuję Dusi zdystansowac się do wszystkich wypowiedzi smile a może tylko
        zwrócić uwagę na pewne sugestie: czy rodzice nie "imprezują" zbyt głośno?, moze
        syn potrzebuje ostatnio wiekszej uwagi, a może zwykłej rodzicielskiej czułości?
        we wzajemnych relacjach zachowac kompromis, jesli chcemy aby dzieci spełniały
        nasze prosby my również nie możemy im odmawiac, oczywiscie wszystko w ramach
        zdrowego rozsądku smile
        Spróbuj z synem porozmawiac, wytłumaczyć dlaczego organizujecie takie wieczory,
        że to taka wasza towarzyska tradycja, ale nie robić mu wykładu co powiniem a
        czego nie, poprowadź z synem dialog, zapytaj dlaczego, zaproponuj coś w zamian,
        to normalne, że małe dzieci chciały by mieć rodziców tylko dla siebie,
        najlepiej przez cały czas.
        powodzenia smile
        -malinowa
        • agnieszka_azj Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 00:16
          malinowaa napisała:

          > oj chyba trochę demonizujecie smile
          > nie jestem ekspertem
          > przeczytałam wszystkie posty,
          > i myślę, że Dusi chodzi o wieczory w gronie przyjaciół lub znajomych
          > urządzanych w domu podczas gdy dzieci juz dawno są w łóżkach
          > nie wyczytałam też nigdzie, aby to Dusia i jej mąż wymigiwali się od
          spedzania
          > czasu wspólnie z dziećmi czy też jadania razem posiłków

          Naprawdę ??? Przecież 75dusia napisała:

          > Wtorki, czwartki i piątki soboty. Albo u nas ,albo my u kogoś.
          > W poniedziałki mąż wraca koło północy. We środy ja mam zajęcia wieczorem.
          > Niedziela zawsze w domu, chyba, że jest zjazd weekendowy.

          Jeśli to prawda, choć mi akurat taki tryb zycia nie bardzo się mieści w głowie,
          to na ew. rodzinne wieczory z dziećmi zostaje co druga niedziela. Pozostałe
          wieczory dzieci spedzają pod opieką niani. Podziwiam tę nianię.

          Sześciolatek o 20 w łóżku ??? Niewielu znam takich.
          • malinowaa Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 00:46
            Agnieszko_azj
            nadal nie widzę nic w tym złego jeśli te wieczory zaczynają się wtedy gdy
            dzieci spią. Czy rodzice również mają obowiązek kłaść się spać razem z dziećmi?
            Pozwól im spedzać te chwile tak jak chcą. Ważne aby w tym czasie nie zakłócać
            snu dzieciom i zwrócić uwagę czy te spotkania nie są za głośne,
            dzieci powinny mieć zapewniony komfort niezakóconego niczym snu, to ich święte
            prawo bo są we własnym domu.
            Mnie jakoś nie dziwi, ze 6-latek spi o 20-tej, kazdy z nas we własnej rodzinie
            ustanawia swoje zasady.
            • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 12:50
              malinowaa napisała:

              > Agnieszko_azj
              > nadal nie widzę nic w tym złego jeśli te wieczory zaczynają się wtedy gdy
              > dzieci spią. Czy rodzice również mają obowiązek kłaść się spać razem z
              dziećmi?
              > Pozwól im spedzać te chwile tak jak chcą. Ważne aby w tym czasie nie zakłócać
              > snu dzieciom i zwrócić uwagę czy te spotkania nie są za głośne,
              > dzieci powinny mieć zapewniony komfort niezakóconego niczym snu, to ich
              święte
              > prawo bo są we własnym domu.
              > Mnie jakoś nie dziwi, ze 6-latek spi o 20-tej, kazdy z nas we własnej
              rodzinie
              > ustanawia swoje zasady.


              Malinowa, a stałoby się coś gdyby ów szesciolatek spędzał nieco więcej czasu z
              rodzicami? Tzn nie tylko niedzielne wieczory
              Widaż tego potrzebuje..
              • malinowaa Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 14:20
                marghe_72

                pokaz mi proszę gdzie Dusia pisze,
                ze spędzają z synem tylko niedzielne wieczory
                • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 14:43
                  malinowaa napisała:

                  > marghe_72
                  >
                  > pokaz mi proszę gdzie Dusia pisze,
                  > ze spędzają z synem tylko niedzielne wieczory

                  przeczytaj wyżej, jest wyraznie napisane, ze tylko niedzielne wieczory spędzają
                  razem
                  • malinowaa do marghe_72 06.06.07, 14:49
                    marghe_72

                    to jest Twoja ucieczka od odpowiedzi
                    nie mozna znaleźć "wyżej" czegoś, czego po prostu tam nie ma smile
                    zacytuj proszę gdzie Dusia pisze, że spędzaja z synem tylko niedzielne wieczory
                    • marghe_72 Re: do marghe_72 06.06.07, 15:08
                      w złyum miejscu wkleiłam

                      75dusia napisała:

                      > Wtorki, czwartki i piątki soboty. Albo u nas ,albo my u kogoś.
                      > W poniedziałki mąż wraca koło północy. We środy ja mam zajęcia wieczorem.
                      > Niedziela zawsze w domu, chyba, że jest zjazd weekendowy.


                      proszę bardzo
                      z WIECZORÓW tylko niedzielne są rodzinne..
                      • malinowaa do marghe_72 06.06.07, 18:29
                        oj wstyd marghe_72

                        cytujesz nie Dusię a samą siebie smile

                        patrz Twój wpis z daty: 06.06.07 godz:15:06
                        (Twój komentarz do wypowiedzi Dusi)
                        to już nie jest nawet nietaktowne ale bardzo krzywdzące dla autorki wątku
                        • mankencja Re: do marghe_72 06.06.07, 19:11
                          ekhem:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63682648&a=63691555
                          a to kto napisal?
                          • malinowaa do Mankencji 06.06.07, 21:26
                            Mankencjo smile
                            nie zrozumiałaś mnie
                            prosiłam Marghe o cytat
                            chyba nie muszę przytaczac definicji tego słowa wink
                            Dusia w żadnej swojej wypowiedzi nie napisała, ze z synem spędzają tylko
                            niedzielne wieczory, to jest komentarz napisany przez Marghe
                            post Dusi wyglada tak:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63682648&a=63691555
                            natomiast Marghe wygląda tak:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63682648&a=63755157
                            z postu Dusi mozna wywnoskowac tylko:
                            we wtorki, srody, piatki i soboty odbywają się spotkania (a to nie oznacza, ze
                            rodzice wybywają z domu na cały dzień, i swoje dzieci powierzaja opiece niani,
                            poza tym spotkania odbywaja się po godzinie 20 - dzieci wtedy śpią...)
                            tylko w poniedziałkowe wieczory nie ma taty a w środowe wieczory nie ma mamy,
                            każdą niedzielę rodzina spędza razem, z tą tylko różnicą że w mniejszym bądź
                            większym gronie rodzinnym.
                            nigdzie nie ma słowa lub chodźby małej sugesti, że rodzice spedzają z dziećmi
                            tylko niedzielne wieczory
                            mi chodziło o tą rozsiewaną na prawo i lewo nadinterpretację
                            moim zdaniem bardzo krzywdzącą autorkę wątku
                            • marghe_72 Re: do Mankencji 07.06.07, 20:02
                              malinowaa napisała:

                              > Mankencjo smile
                              > nie zrozumiałaś mnie
                              > prosiłam Marghe o cytat
                              > chyba nie muszę przytaczac definicji tego słowa wink
                              > Dusia w żadnej swojej wypowiedzi nie napisała, ze z synem spędzają tylko
                              > niedzielne wieczory, to jest komentarz napisany przez Marghe
                              > post Dusi wyglada tak:
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63682648&a=63691555
                              > natomiast Marghe wygląda tak:
                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=63682648&a=63755157
                              > z postu Dusi mozna wywnoskowac tylko:
                              > we wtorki, srody, piatki i soboty odbywają się spotkania (a to nie oznacza,
                              ze
                              > rodzice wybywają z domu na cały dzień, i swoje dzieci powierzaja opiece
                              niani,
                              > poza tym spotkania odbywaja się po godzinie 20 - dzieci wtedy śpią...)
                              > tylko w poniedziałkowe wieczory nie ma taty a w środowe wieczory nie ma mamy,
                              > każdą niedzielę rodzina spędza razem, z tą tylko różnicą że w mniejszym bądź
                              > większym gronie rodzinnym.
                              > nigdzie nie ma słowa lub chodźby małej sugesti, że rodzice spedzają z dziećmi
                              > tylko niedzielne wieczory
                              > mi chodziło o tą rozsiewaną na prawo i lewo nadinterpretację
                              > moim zdaniem bardzo krzywdzącą autorkę wątku

                              Malinowa, słowo "wieczorami" jest celowo przez mnie napisane drukowanymi
                              literami
                              bo na wieczorach się skupiamy, nie na reszcie dnia (o której wiemy niewiele)
                              Problem dotyczy wieczorów, syn wieczorami chce siedzieć z rodzicami..

                              i sądząc po tym co piszę Dusia, tylko jeden wieczór tygodniowo rodzina spędza
                              razem (no, chyba, że jest zjazd weekendowy...)
                        • marghe_72 Re: do marghe_72 07.06.07, 19:55
                          malinowaa napisała:

                          > oj wstyd marghe_72
                          >
                          > cytujesz nie Dusię a samą siebie smile
                          >
                          > patrz Twój wpis z daty: 06.06.07 godz:15:06
                          > (Twój komentarz do wypowiedzi Dusi)
                          > to już nie jest nawet nietaktowne ale bardzo krzywdzące dla autorki wątku

                          przeczytaj jeszcze raz cały wątek , a potem komentuj
            • agnieszka_azj Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 13:32
              malinowaa napisała:

              > Agnieszko_azj
              > nadal nie widzę nic w tym złego jeśli te wieczory zaczynają się wtedy gdy
              > dzieci spią. Czy rodzice również mają obowiązek kłaść się spać razem z
              dziećmi?

              Nie nie mają obowiązku.
              Dla mnie zycie, ktore opisuje autorka wątku jest do tego stopnia "poza
              wyobraźnią", że jednak podejrzewam podpuchę. Trudno mi sobie wyobrazić
              małżeństwo, ktore z wlasnej woli decyduje się na spedzanie prawie wszystkich
              wieczorow w towarzystwie znajomych, rezygnując z towarzystwa wlasnych dzieci, a
              tekże z samotności we dwoje.

              > Pozwól im spedzać te chwile tak jak chcą. Ważne aby w tym czasie nie zakłócać
              > snu dzieciom i zwrócić uwagę czy te spotkania nie są za głośne,
              > dzieci powinny mieć zapewniony komfort niezakóconego niczym snu, to ich
              święte
              > prawo bo są we własnym domu.
              > Mnie jakoś nie dziwi, ze 6-latek spi o 20-tej, kazdy z nas we własnej
              rodzinie
              > ustanawia swoje zasady.

              Problem w tym, że nie śpi i w miare dorastania bedzie chodził spac coraz
              później. jego młodsze rodzeństwo również.

              75dusia napisała:

              > Też uważam, że powinien spać. Problem w tym, że nawet bajki nie chce na
              > dobranoc tylko siedzieć z dorosłymi, najchętniej do północy.
              > Dotychczas była pogaduszka na dobranoc i spał.
              > I tak pozwalam mu zasnąć później niż młodszym.

              Bardzo jesteś łaskawa wink))
              • malinowaa Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 14:16
                Agnieszko_azj

                z tego co wyczytałam to rodzice (Dusia i jej mąż) sędzają wszystkie wieczory
                razem z dziecmi
                rodzina nie spedza ich w komplecie tylko w poniedziałki (bo tata wraca koło
                północy) i w środy (bo mama ma zajęcia),
                ale nawet w te wieczory, dzieci są choć jednym z nich.
                A kiedy dzieci śpią rodzice mają prawo spędzić wieczór tak jak im się podoba.
                • agnieszka_azj Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 14:36
                  Dziecko jeszcze nie spi i na tym polega rzekomy problem.

                  Chyba się troche różnimy w spojrzeniu na to, na czym polega wspólne spedzanie
                  wieczorów. Tudzież w definicji wieczoru wink))
                  Dla mnie wieczór zaczynna się ok. 19, a wspólne spedzanie go z dzieckiem
                  rozumiem przez wspólne jedzenie kolacji, asystę przy kąpieli, czytanie i
                  rozmowy przed zaśnięciem. Taki niespieszny koniec dnia.
                  Trochę sie ta moja wizja kłoci z gośćmi przychodzącymi na kolację ok. 20, lub z
                  rodzicami wychodzącymi do znajomych w strojach wieczorowych.

                  Dla mnie w tym domu rodzina spędza wspolnie wieczory w co drugą niedzielę. I
                  ew. dwa wieczory z jednym z rodziców.
                  • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 14:43
                    agnieszka_azj napisała:

                    > Dziecko jeszcze nie spi i na tym polega rzekomy problem.
                    >
                    > Chyba się troche różnimy w spojrzeniu na to, na czym polega wspólne spedzanie
                    > wieczorów. Tudzież w definicji wieczoru wink))
                    > Dla mnie wieczór zaczynna się ok. 19, a wspólne spedzanie go z dzieckiem
                    > rozumiem przez wspólne jedzenie kolacji, asystę przy kąpieli, czytanie i
                    > rozmowy przed zaśnięciem. Taki niespieszny koniec dnia.
                    > Trochę sie ta moja wizja kłoci z gośćmi przychodzącymi na kolację ok. 20, lub
                    z
                    >
                    > rodzicami wychodzącymi do znajomych w strojach wieczorowych.
                    >
                    > Dla mnie w tym domu rodzina spędza wspolnie wieczory w co drugą niedzielę. I
                    > ew. dwa wieczory z jednym z rodziców.


                    Się podpiszę.
                    • kkokos Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 16:21
                      > > Dla mnie w tym domu rodzina spędza wspolnie wieczory w co drugą niedzielę
                      > . I
                      > > ew. dwa wieczory z jednym z rodziców.
                      >
                      >
                      > Się podpiszę


                      i ja też się podpiszę smile
    • nisar Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 10:53
      Zakładając, że mama spędza z dziećmi cały dzień, a wieczorem - tak się utarło -
      jada późną kolację ze znajomymi/współpracownikami, to ja naprawdę nie widzę w
      tym nic nadzwyczajnego. Dzieci to dzieci, niekoniecznie muszą uczestniczyć w
      stu procentach życia dorosłych.
      Przypominam sobie różne scenki z filmów o tzw. "wyższych sferach", gdzie na
      kolacjach bywają zaprzyjaźnieni goście, a dzieci w piżamkach przychodzą
      powiedzieć dobranoc. Nie widzę w tym nic złego, przy założeniu, że:
      - dzieci jadają z rodzicami inne posiłki
      - dzieci biorą udział w uroczystościach rodzinnych typu imieniny czy urodziny
      (obchodzonych w gronie bliskich)
      - dzieci są przygotowane do snu a nie zepchnięte na margines "bo goście"

      w opisanym przypadku raczej powyższe kwestie są zaspokojone, więc nie widzę
      dramatu.
      Jeśli zaś chodzi o wyjście z sytuacji. Może dobrym pomysłem byłoby stworzenie
      rytuału "uroczystej kolacji" takiej ze wszystkimi szykanami, np. w każdą
      niedzielę? Ubieramy się odświętnie, stół nakrywamy przepięknie, stawiamy
      kwiaty, świece, przygotowujemy to co dzieci najbardziej lubią i to jest nasza
      rodzinna uroczysta kolacja? I tłumaczymy dzieciom, że w tygodniu kolacje są
      zawodowe, a w niedzielę, święta itp. rodzinne? Powinny zrozumieć. I nie sądzę
      by sytuacja wywoływała w nich traumę smile
      • myelegans Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 16:43
        Nisar, DO-KLA-DNIE ;0)

        Jak zapraszam znajomych to tez na pozna kolacje, mlody mowi "hi, bye, bye" i o
        20 laduje w lozku, tak jak zawsze.

        Cale moje wczesnopodstawowkowe zycie ogladalam dobranocke w pizamie, o 20 oboje
        z bratem bylismy juz w lozkach, bez wzgledu na wzglad i to bylo
        nienegocjoawalne. Moglismy sobie jeszcze czytac, ale i tak swiatlo bylo gaszone
        okolo 21.
        Dzieci w tym wieku potrzebuja 10 solidnych godzin snu, zeby dobrze funcjonowac
        i potrafic sie skupic na zajeciach w szkole.
        Osobiscie draznia mnie rodziny, do ktorych przychodzi sie z wizyta kolacyjna, z
        dzieciaki szaleja do 23, kolacje jedza o 21, dostaja deser, cukier im skacze i
        jada na "sugar rush" i adenalinie. Niezbyt higieniczne jak dla mnie.
        O doroslych rozmowach, nie mowie tu o drazliwych tematach, tylko o takich, w
        ktorych co drugie zdanie jest przerywane albo krzykiem, albo rozdzielaniem
        napastnikow, albo uspokajaniem jekow o uwage rodzicow, jest niemozliwa.
        Jak mam miec kolacje z doroslymi, to jest to dla mnie cos szczegolnego i nie
        chce wycierac nosa, uspokajac, sluchac jekow, itd. chce sie skupic na rozmowie,
        dyskusji itd.
        • cyborgus Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 06.06.07, 20:32
          wiesz co dusia - a mi sie wydaje ze Twoj synek ostatnio czuje sie bardzo
          SAMOTNY i dlatego wiecej cie potrzebuje. moze warto skupic sie dla odmiany na
          jego uczuciach i potrzebach?

          myelegans i nisar - ogolnie macie racje, ale jak dla mnie ,, przynajmniej wg
          tego co pisze autorka - to jej synek ostatnio z jakiegos powodu potrzebuje
          wiecej czasu z rodzicami. Nie mam wrazenia ze autorka postu jest w ogole
          zainteresowana zeby sie dowiedziec skad u niego taka nagla zmiana zachowania,
          tyclko jej po prostu chodzi o "przeprogramowanie" malego na swoja nute. Dzieci,
          tak jak dorosli, maja rozne potrzeby intymnosci, i chlopiec moze akurat teraz
          potrzebowac wiecej niz buzi i spac. jak goscie przychodza o 20:00, to nie sadze
          zeby rodzice mieli czas na wyciszajaca, uspokajajaca rutyne z dziecmi, raczej
          jest to popedzanie ich, zeby tylko sie wyrobic przed goscmi.

          Mi tez sie to kojarzy ze scena z roznych filmow, ale nieco inna niz ta u nisar:
          rodzice z wyzszych sfer ucztuja ze znajomymi, a smutny chlopczyk w garniturku
          je sam przy stole w kuchni..... wiem, wiem zaraz ktos napisze ze przeciez je
          wczesniej, ale mi ten obrazek akurat pasuje. Chodzi mi o to ze jest to samotne,
          smutne dziecko...............

          Ostatnio ogladalam interview z szefem instytutu d/s uzaleznien w USA - wiecie
          jaki jest wspolny (oczywiscie statystycznie) czynnik laczacy rodziny, w ktorych
          dzieci nie wpadly w uzaleznienie alkoholowe lub narkotykowe?

          wspolne, czeste rodzinne posilki.


          ..............

          --
          "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
        • news21 Re: do myelegans 07.06.07, 10:34
          To wszystko jest do przyjęcia jeśli kolacje zdarzają się od czasu do czasu, a
          nie w ruchu ciągłym. Dusia żyje na "przyjęciowej taśmie". Dlatego jej dziecko
          ma dosyć.
          Jeśli rodzice 4-5 razy w tygodniu zapraszają do siebie albo wychodzą to znaczy,
          że wieczorem w tym dniu w ogóle nie mają czasu dla dzieci, bo szykują się do
          wyjścia lub do przyjecia gości.
    • cynta Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 02:54
      Wydaje mi sie ze ktos kto musi uprawiac zycie towarzyskie (z mezem lub w
      szerszym gronie) kazdego dnia od 20:00 nie powinien sie decydowac na posiadanie
      dzieci. Rola rodzica polega na tym ze jest sie z dzieckiem kiedy dziecko tego
      potrzebuje i wrecz prosi o czas z nim a nie w danych godzinach a po godzinach to
      do lozka albo niania. Trzeba byc przygotowanym na poswiecenie im calego twojego
      czasu (=zycia) a jak ci sie uda cos uszczknac dla siebie to fajnie ale przeciez
      nie mozna tego zaprogramowac. To tak jak byc rodzicem w 75%!!
      Myslalam ze tamto pokolenie i ich poglady juz wymarly a tu widze nowe sie rodzi,
      skad???
      • aprylis1 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 06:34
        Mają dzieci bo widocznie lubują się w "posiadaniu" i tak :
        dom jest? -Jest
        samochód jest? -Jest
        określona pozycja zawodowa jest? -Jest
        Dzieci są? -Są, może z rozpędu, ale są...
        No to jeszcze niania jest?- Jest
        I tak oto życie mija -aby do tej 20.00....
        To jest chore, ale cóż, jak zwykle najbardziej szkoda dzieci. Dobrze, że nie
        sfiksowali wszyscy ludzie z podobną pozycją i dobrze, że tylko takich znam.
        • news21 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 10:07
          Jeżeli rodzice zapraszają często gości na uroczyste formalne kolacje z tańcami,
          to wątpię, czy głośna muzyka pozwala dziecku się wyspać. Co z tego, że dziecko
          będzie w łóżku od 20.00, pewnie i tak nie pośpi. Nie jestem zwolenniczką
          zabierania bardzo małych dzieci (niemowląt) na proszone kolacje, 6 latek nie
          jest już taki malutki, i ja osobiście pozwolilabym mu pouczestniczyć trochę w
          takim spotkaniu we własnym domu. Co się takiego stanie jeśli raz na jakiś czas
          pódzie spać trochę później np. o 23. Rozmowy przy stole w gronie na wysokim
          poziomie na pewno mu nie zaszkodzą, a raczej wpłyną rozwijająco. Dorośli są
          bardziej atrakcyjni dla dzieci niż rowieśnicy. Poza tym nikt z szacownego grona
          nie powinien się gorszyć, że brak mu doskonałości w posługiwaniu się sztućcami
          do ryby. Od czego jest tolerancja? Przynajmniej częściowy udział w takiej
          uroczystej kolacji dowartościowałby małego, dałby mu poczucie uczestnictwa w
          życiu rodziny, dorosłości, podwyższyłby mu poprzeczkę życiową i wpłynął
          rozwijająco.
          • zofijkamyjka Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 22:11
            Otóz to .
            Jesli już prowadzimy tzw "dom otwarty" to musimy go otworzyc także dla dzieci.
            Nie da sie pogodzić "domu otwartego" dla rodziców i jednoczesnie żalaznych
            zasad /np co do pór snu/dla dzieci
            • bea.bea Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 23:17
              przykro czytać post koezanki...
              rozumiem że wychowujemy dziecko, stwiamy mu granice, okreslamy zasady....ale
              odnosze wrazenie, ze zasady dla dzieci kolezanki, to jak zasady dla pracowników
              jej firmy, odtad do tad, bez taryfy ulgowej...
              ...znam pare osób zyjacych w podobny sposób, dla których jednak własna rodzina
              stoi na pierwszym miejscu przed goścmi...przed kontrachentami....i nie jest to w
              'środowisku" postrzegane negatywnie....tym bardziej jesli ów kontrachent staje
              sie gościem..w domu, nie w firmie...
              jesli tak wazne sa wieczorne spotkania towarzyskie to proponuje odbywac je na
              terenie neutralnym...jest wiele eksluzywnych lokali ...wtedy dziecko nie bedzie
              ciekawe, nie będzie przeszkadzać, a moze spedzi miły wieczór z niania, skoro
              własni rodzice przedkładają interesy i życie towarzyskie nad rodzine.

              Niestety decydujac sie na dzieci, należy uswiadomić sobie, ze pewne warunki
              życia ulegną zmianie...

              no cóz..smile....nie obraź sie, ale pierwsza profesja jaka mi przyszła do głowy
              przy tak imprezowych interesach była jak najbardziej towarzyska...a wtedy jestem
              w stanie zrozumiec apsolutna izolacje dziecka od owych , kolacji..smile
              • bea.bea Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 07.06.07, 23:33
                i wszyskim...tym zajetym i tym poswiecającym..smile..polecam film...moze nie o az
                tak wyzszych sferach...bo to tylko pracownicy naukowi..smile...ale o samotnosci
                dziecka...Pogrzeb świerszcza....stary polski film...troche nudny...ale jaki
                wymowny...
                to o tych którzy kochaja dziecko,tylko tak jakos czasu im brak...
                • mala_truskawka Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 09.06.07, 13:40
                  Wydaje mi się, że niektórym z Was zbyt łatwo przychodzi nazwanie kogos "złym rodzicem", kiedy jego metody wychowawcze nie są tożsame z tymi, które same wdrażacie, a mama nie realizuje się _wyłącznie_ poprzez swoje dziecię. Również w kręgu moich znajomych macierzyństwo (ojcostwo)spowodowało zanik wszystkich innych pasji, a dzieci stały się, w kilku przypadkach, jedynym tematem do rozmów. Czy jestem "złym" rodzicem, gdy w gronie najbliższych przyjaciół chcę rozmawiac _nie tylko_ o tym, że Ola dziś zrobiła swoją pierwszą kupkę do nocnika, a rozgrywająca się na moich oczach zabawa Karolka z dżdżownicą jest najzabawniejszą rzeczą, jaką w życiu widziałam? Wiadomo, że dziecko zawsze jest na pierwszym miejscu, ale mam nadzieję, że są jeszcze rodzice, którzy nie muszą wszystkim tego udowadniac.
                  • marghe_72 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 09.06.07, 20:06
                    mala_truskawka napisała:

                    > Wydaje mi się, że niektórym z Was zbyt łatwo przychodzi nazwanie kogos "złym
                    ro
                    > dzicem", kiedy jego metody wychowawcze nie są tożsame z tymi, które same
                    wdraża
                    > cie, a mama nie realizuje się _wyłącznie_ poprzez swoje dziecię.

                    Gdybym się realizowała wyłacznie przez swoje dziecie to trzeba by mnie było
                    gdzieś zamknąc big_grin
                    Staram się dostrzegać sygnały, które dziecko mi wysyła i jakoś sie do tego
                    dostosować..
    • wieczna-gosia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 09.06.07, 16:26
      Kupic psa.
      dzieci z psami swietnie zjadaja resztki z kolacji.
      a poza tym to tak ziemiansko wyglada smile

      W pelni rozumiem sytuacje gdy dzieci jedza wczesniej a rodzice pozna noca
      siadaja cos tam skubia, gadaja itd.

      Ale sytuacja z pierwszego postu byla inna- kolacja odbywala sie podczas gdy
      dzieci NIE SPALY. W takiej sytuacji zupelnie nie rozumiem dlaczego dzieci niby
      mialy jesc w innym pomieszczeniu i dlaczego matka byla nieodpowiedzialna- moim
      zdaniem byla calkiem przytomna. Rozumiem ze dorosli chca porozmawiac- mozna wiec
      zjesc RAZEM rozmawiajac sobie na lzejsze tematy, pokazujac dzieciom jak oto
      wyglada wspolne siedzenie i jedzenie przy stole, a kiedy dzieci pokdasie bawic-
      zmienic tematy na ciezsze. I zmieniac je jak dzieci wchodza do pokoju.

      Mozna sie tez wybrac do restauracji i rozmawiac wylacznie na ciezsze tematy.

      Wiele rzeczy mozna- moim dzaniem lekko absurdalnei rozegralas sprawe.
    • e-dziunia Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 09.06.07, 21:06
      uffff, przebrnęłam przez posty wink

      Tak sobie myślę, że rzeczywiście niektórzy mogą uważać, że życie nocne jest dla
      dorosłych i mają oni prawo o nim w pełni decydować, bo zapewne, gdyby nie
      chodziło o imprezy, tylko nocne oglądanie filmów z mężem, cała ta rozmowa
      wzbudziłaby mniej kontrowersji.
      Myślę sobie też, że zdecydowanie jestem po stronie tej większości, która uważa,
      że autorka baluje ponad normę i jeśli w jej środowisku jest to wyznacznik dobrej
      pozycji to ja mogę tylko opuścić bezradnie ręce....
      Ponadto jestem przekonana, że chłopiec garnie się do rodziców i pragnie spędzać
      z nimi więcej czasu! Niestety to wymagałoby zmiany trybu życia jego rodziców, a
      jak już ustaliliśmy nie wchodzi to w grę. Niby ok, niby mama jest, ale mało.
      Może gdyby zamiast ucinać sobie z młodszymi popołudniową drzemkę (efekt
      hulaszczych nocy) poświęciła ten czas na zabawę z synem, ten poczułby się w
      końcu zauważony, ale cóż, kiedyś trzeba te imprezy odsypiać sad
      Więc nikt mi nie wmówi, że ciągłe imprezowanie nie ma negatywnego wpływu na
      dziecko, nawet jeśli odbywa się w porze nocnej, gdy malec śpi.
      A więc, jak wspomniałam na wstępie, dorosły ma prawo robić nocą co chce, ale
      zawsze z zachowaniem zdrowego rozsądku i tak, aby nie odbywało się to kosztem
      czasu spędzanego z dzieckiem (odsypianie w dzień).
      Pozdrawiam
    • markac28 Re: upiera sie, że bedzie jadł z nami 11.06.07, 18:13
      a może jakąś szopę mu zróbcie, żeby nie tylko nie mógł z wami jeść, ale w ogóle
      przebywać?
      LUDZIE CZY WY JESTEŚCIE NIENORMALNI, CZY TEN WĄTEK TYLKO DLA ZABAWY???????
Pełna wersja