spazmy przy ubieraniu

12.07.07, 16:02
Nie mozemy poradzic sobie z 2-latkiem przy ubieraniu. Nie lubi tego, wiec
staramy sie to przebieranie ograniczyc do 2-3 razy dziennie (np. z pizamki i
ewentualnie przy wyjsciu w tzw. gosci).Ucieka, gonimy go po pokoju, krzyczy
jakby byl ze skory obdzierany. Wczesniej informujemy , ze wychodzimy ,malu
nawet cieszy sie na wyjscie, ni ejest zmeczony, przychodzi moment ubioru i
klops. Niejednokrotnie jestesmy mokrzy...stosujemy sztuczki- a wybierz co bys
chcial ubrac, a czy ubierzesz buciki sam czy ci pomoc ,chcesz jechac autem z
tata- tak- to musimy sie przebrac, ale i tak pozytwyne zalatwienie sprawy
konczy sie rzadko. Najczesciej odbywa sie ubieranie na sile, chociazby z tego
powodu, ze nie mamy czasu na polgodzinne negocjacje. Czy macie jakis pomysl
jak rozwiazac ten problem???????????? Bo przyznam, ze jest to meczace.
    • d.o.s.i.a Re: spazmy przy ubieraniu 12.07.07, 16:30
      Nie przebierac przez jakis czas, az dziecko zapomni, ze byl to problem.

      Czy protestuje takze np. po kapieli, czy tylko wtedy, gdy musi sie jedynie
      przebrac? Bo jezeli nie protestuje przy kapieli to moze mu sie nie chce, gdy
      trzeba "tylko" zmienic ubranie, a ono chce robic w danej chwili cos innego?
      Moze ono nie widzi powodu dlaczego go tak "meczycie" i chce byc zostawione w
      spokoju?

      Powiem tak - mi czasem nie chce sie przebrac z pizamy w weekend i tak chodze
      sobie po domu az do poludnia. Moze Twoje dziecko ma podobnie?

      Robiac awantury i sceny jeszcze bardziej utrwalacie negatywny odbior tej
      sytuacji przez dziecko - w ten sposob nigdy nie polubi przebierania. Nic mu sie
      nie stanie jak odpuscicie i pozwolicie ganiac w pizamie - nawet jezeli mialby w
      tej pizamie isc na miasto. Jak zobaczy, ze sie wyroznia z tlumu, pewnie zmieni
      zdanie wink
      • mrockata Re: spazmy przy ubieraniu 12.07.07, 22:09
        d.o.s.i.a napisała:

        > Nie przebierac przez jakis czas, az dziecko zapomni, ze byl to problem.

        przykladowo jaki czas nalezy czekac?? dzien dwa trzy??okupkanych pieluch tez
        nie zmieniac, gdy pielucha peka w szwach i wylewa sie juz bokami???dziecko
        pokazuje, ze ma kupe, ale za chiny nie pozwala jej sciagnac..

        a czekajac az dziecko zapomni ze to problem, to musialabym obecnie do wieczora
        czekac,albo i dluzej, a na to nie mam czasu, jezeli rano musze wyjsc. a sceny
        robia raz jedna raz druga

        jak mam czas jeszcze do wyjscia to gram, rzucam rzeczy i przestaje ubierac,
        wtedy patrza zainteresowane..czasami dziala to jak powiem, ze idziemy do dzieci
        (chodza do zlobka)to juz stoja na bacznosc i sie ubierac chca, ale czasem i to
        nie skutkuje. Najbardziej wkurza mnie to rano kiedy musze wychodzic z domu, a
        one wrzeszcza i uciekaja..dzisiaj zakladalam jednej ubrania na sile, podczas
        ubierania nagle przestala sie wykrecac i reszte zalozyla na spokojnie..staram
        sie zawsze zagadywac i tez daje im mozliwosc wyboru, szukaja sobie buty, ktore
        chca zalozyc i spodniczke czy spodnie...

        . Nic mu sie
        >
        > nie stanie jak odpuscicie i pozwolicie ganiac w pizamie - nawet jezeli mialby
        w
        >
        > tej pizamie isc na miasto. Jak zobaczy, ze sie wyroznia z tlumu, pewnie
        zmieni
        > zdanie wink

        owszem, ze mu sie nic nie stanie, najwyzej sie przeziebi... sadzisz jednak, ze
        dwulatek zauwazy, ze sie wyroznia z tlumu i naprawde puscilabys dwulatka tylko
        w pizamie, kiedy pada deszcz, a sama zakladasz jesienny plaszcz???
        nie jestem nadopiekuncza matka, ale czasem sie nie da byc az tak wyluzowanym
        jak ty dosia...
        • d.o.s.i.a Re: spazmy przy ubieraniu 12.07.07, 22:26
          Przepraszam, ale zalozycielka watku nie napisala o zmienianiu pieluchy tylko o
          przebieraniu dziecka z pizamki, a potem z powrotem w pizamke, ewentualnie czasem
          w ubranie wyjsciowe. Nie wiem czy ma problem z okupkanymi pieluszkami, bo o tym
          nie pisala. Nawet w tej sytuacji, jesli dziecko nie chce, to niech siedzi w
          kupie po uszy, jak mu pasuje...

          > jak mam czas jeszcze do wyjscia to gram, rzucam rzeczy i przestaje ubierac,
          > wtedy patrza zainteresowane..czasami dziala to jak powiem, ze idziemy do dzieci
          > (chodza do zlobka)to juz stoja na bacznosc i sie ubierac chca, ale czasem i to
          > nie skutkuje. Najbardziej wkurza mnie to rano kiedy musze wychodzic z domu, a
          > one wrzeszcza i uciekaja..dzisiaj zakladalam jednej ubrania na sile, podczas
          > ubierania nagle przestala sie wykrecac i reszte zalozyla na spokojnie..staram
          > sie zawsze zagadywac i tez daje im mozliwosc wyboru, szukaja sobie buty, ktore
          > chca zalozyc i spodniczke czy spodnie...

          Bo dla dziecka ubieranie to zwyczajnie nudna rzecz. Ono nie widzi sensu w tej
          calej operacji. I ma prawo jej nie lubic. Pytanie - jak rozwiazac problem?
          Przemoca? Nie sadze.

          > owszem, ze mu sie nic nie stanie, najwyzej sie przeziebi... sadzisz jednak, ze
          > dwulatek zauwazy, ze sie wyroznia z tlumu i naprawde puscilabys dwulatka tylko
          > w pizamie, kiedy pada deszcz, a sama zakladasz jesienny plaszcz???
          > nie jestem nadopiekuncza matka, ale czasem sie nie da byc az tak wyluzowanym
          > jak ty dosia...

          Zauwazy, zauwazy. A jak nie, to trudno. Nic sie nie stanie, ze dziecko pojdzie w
          pizamce do zlobka. Wazne, zeby zapomnial, ze ubieranie to "traumatyczne"
          przezycie. Ewentualnie moze spac w ubraniu, ktore mniej przypomina pizamke. A
          przebierac go tylko po kapieli. Upieranie sie i przebieranie na sile naprawde
          nie rozwiaze problemu. Wiec trzeba szukac innych metod.

          A jezeli pada deszcz i jest zimno? Jezeli nie chce zalozyc cieplej kurteczki i
          argumenty slowne nie trafiaja, to trudno niech idzie na dwor w pizamie, na
          bosaka niech idzie jak chce - jak mu sie zrobi zimno to na bank w ciagu minuty
          zalozy wszystko, sam. I nic mu sie nie stanie. Moze wtedy zrozumie sens
          ubierania w ogole.

          > nie jestem nadopiekuncza matka, ale czasem sie nie da byc az tak wyluzowanym
          > jak ty dosia...

          Mozna.
          • joanna129 Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 09:19
            Dziekuje za zaintereswoanie, szczerze powiem,ze widze racje po dwoch stronach.
            Dlaczego?Rzeczywisice uwielbia sie kapac, wiec przebranie sie do kapieli trwa 2
            sekundy, jak chce isc na dwor buciki zalozy szybko, gorzej oczywisice po
            kapieli- problem jest zakonczyc fajna zabawe i ubrac sie w pizamke.
            Rzeczywisice niejednokrotnie spal w wygodnych ciuchach ,zeby uniknac problemu,
            chociaz nie jestem pewna, jezeli mowimy o przyzwyczajaniu sie, czy w ten sposob
            nie utrwalamy zlych nawykow-ze mozna/ nalezy chodzic pol dnia w pizamie, spac w
            normalnych rzeczach. Mam watpliwosc, bo nawet jak przebieram go po jakims
            czasie, nadal widzi w tym problem.
            Obecnnie maly jest na etapie nauki nocnikowej, ale wczesniej mielismy straszne
            przeboje z pielucha- wielka ,smierdzaca zawartosc a on nie chcial sie przebrac,
            ganial z tym po pokoju w momencie np, jak juz mial zdjecia co stanowilo duze
            ryzyko udekorowania np. dywanu lub sciany. Sadze, ze duzo rozmawiamy z
            dzieckiem i jasno tlumaczymy dlaczego w danym momencie nalezy sie przebrac ale
            spotykamy sie z oporem. Potwierdza mi , ze nie lubi sie przebierac, ze nalezy
            sie przebrac w danej sytuacji ale nie chce tego zrobic.Mowimy z mezem, ze tez
            nie lubimy kiedy jest zdenerwowany, ze to twa chwile- maly cierpi z tego
            powodu, kiedy go przebieramy chce sie tulic do mnie. Dlatego poruszylam ten
            watek, bo teoretycznie wiem, ze nie nalezy robic tego na sile ,ale w praktyce
            nie umiemy poradzic sobie NAJCZESCIEJ inaczej.Osobiscie nie cierpie tego
            momentu, bo bardzo nie lubie takich konfliktowych sytuacji.Mam wrazenie, ze to
            on dyktuje warunki. Spiesze sie do pracy lub na spotkanie rodzinne mam go wziac
            w poplamionej pizamie? Rzeczywscie gdybym miala gwarancje ,ze 1,2 i to go
            czegos nauczy ale naprawde mam watpliwosci czy on nie bedzie sadzil, ze nam nie
            zalezy i on robi co chce... Zreszta z "przebieraniem w gosci" widze najmniejszy
            problem ale dosyc dlugo po kapieli chce latac na golasa- ja ubieram sie w
            szlafrok bo mi chlodno a on biega nago. Byl juz lodowaty nadal nie chcial sie
            ubrac wiec znowu ubralam go na sile... i tak w kolko. Zachowuje sie tak do
            wielu osob- babci, opiekunki, rodzicow.
            Nie zadzialaly naklejki- jako system nagrod- nie byl zainteresowany. Ostatnio
            probujemy zrobic z tego zabawe, ze ma zamknac oczy jak tylko je otworzybedzie
            juz ubrany- dziala tak sobie, zastanwialam sie nad minutnikiem- np. zanim
            skonczy dzwonic bedzie ubrany albo jak zadzwoni, trzeba bedzie sie ubrac?
            • d.o.s.i.a Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 09:36
              Joanna. Mysle, ze tak naprawde doskonale sobie radzisz z problemem. Wiadomo, ze
              nie od razu Krakow zbudowano, a syn niepredko polubi ubieranie.
              W mojej radzie nie chodzilo mi o to, zeby odpuscic zupelnie i na zawsze, a
              jedynie na jakis czas. Dwa tygodnie? Miesiac? Chodzi o to, zeby dziecko
              zapomnialo, ze ubieranie jest czyms co kojarzy mu sie zle.
              Nie przerywaj mu zabawy, zeby go ubrac, bo to tym bardziej zniecheci go do
              przebrania.
              Nie mowie, zebys sobie odpuscila wszystko na zawsze. Tylko na jakis czas.
              Wyluzuj, nie zmuszaj, odpusc. Naprawde nic sie nie stanie jak dziecko pojdzie w
              poplamionej pizamce na spotkanie rodziny. Powiedz, ze robicie eksperyment. Maly
              sam musi uwierzyc w sens przebierania. Narazie widzi to jako przykra czynnosc,
              ktora przerywa zabawe.
              Co do biegania na golasa po kapieli - niemowleta i dzieci lubia biegac nago.
              Taki fakt. Nic mu sie nie stanie jak pobiega. Zadbaj o to, zeby nie bylo
              przeciagow, ale oprocz tego nic mu sie nie stanie przeciez, najwyzej sie
              zahartuje. Dzieci maja inna przemiane materii i jest im cieplej niz doroslym. Po
              prostu zrob mu labe przez jakis czas. Odwroc uwage od problemu. I sama wyluzuj.
              I nie boj sie, ze dziecko nauczy sie, ze sie spi w ciuchach. Przyjdzie czas, ze
              zrozumie co jest dla niego wygodniejsze.
              Moze zacznij to wprowadzac w jakis weekend np. kiedy masz duzo czasu i nie
              musisz z nim nigdzie wychodzic.
          • mrockata Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 10:23
            > > nie jestem nadopiekuncza matka, ale czasem sie nie da byc az tak wyluzowa
            > nym
            > > jak ty dosia...
            >
            > Mozna.

            dalej bede sie upierac, ze NIE ZAWSZE/CZASEM NIE mozna...
            uniwersalne porady nie w kazdym przypadku sie one sprawdzaja...

            jak sama gdzies pisalam w weekendy itd mozna i owszem, ale nie jak codziennie
            rano musisz o 8.30(a niektorzy nawet wczesniej)wyjsc z domu...w zlobku musza
            byc na czas, bo maja tam swoj programm i nie ma ze dziecko nie chcialo sie
            ubrac, nikogo to nie interesuje...
            w sobote i niedziele samowolka, lataja nago czy w pizamach do kiedy
            chca...czesto same przynosza ubrania i chca zakladac, bo do dzieci wyjsc
            chca...;o)))
            Joanna ja puszczalam mlode nago, bo nie mialam ochoty ich ubierac doslownie co
            5 minut, jak bylo cieplo wystawialam im wanienki z ciepla woda na dworze i tak
            se pluskaly do wieczora...przeziebialy mi sie co kilka dni, teraz juz troche
            minelo..
            ze 4 tygodnie mialy taka faze, ze jak tylko wchodzily do domu to sie rozbieraly
            i nago chodzily, na razie jakos dopiero tak wieczorem zaczynaja sie
            rozbierac...mialam akcje, ze kladlam je spac, a one w zoleczku sie rozbieraly i
            nago spaly, dopiero jak zasnely to je ubieralam i przesypialy noc az do rana...
            Nie wiem czy ty jestes w domu czy pracujesz, jak nie pracujesz to rzeczywiscie
            poluzuj i nie lazi nago, kiedys mu przejdzie.. jak musi rano byc "wyszykowany"
            to sama nie znam recepty, bo rozne dni rozne humory i czasem rowniez na sile sa
            ubierane...
          • mrockata Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 10:28
            dosia zeby zmienic pieluszke tez musisz, dziecko "przebrac" moze nie doslownie,
            ale trzeba je rozebrac i ubrac...

            joanna niedlugo bedziemy narzekac, ze sie przebiaraja codziennie po 15 razy i
            nie mozemy nadazyc z praniem ;oPPP
            taka ich uroda chyba..
            • ewula36 Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 10:43
              Mój synek od 3 tyg. życia zacząłrozpaczliwie histeryzować podczas ubierania. Co
              przeżyliśmy to nasze. Kiedy był malutki Spiewaliśmy mu na całe gardło i na dwa
              głosy" malowana lala", później kopał, wierzgał. Każda zmiana pieluchy to był
              horror. Później przyszedł czas uciekania. Dziś ma trzy latka i jest dużo
              lepiej, ale wciąż nie lubi się ubierać. Kiedy jest większe i coś rozumie można
              go uświadomić, że jak się nie przebieże to nie pójdzie na plac zabaw i bron
              boże nie uganiać się tylko usiąść i czekać aż sam przyjdzie( właśnie wtedy
              kiedy wyjście będzie dla niego ważne) a kąpać przed bajką i powiedzieć że jak
              się szybko nie przebieże to bajka minie i jej nie obejży, ale to działa dopiero
              tak ok. 2,5 roku. Do tego czsu trzeba przeczekać.
              • ewula36 Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 10:45
                Narobiłam strasznie dużo błędów.Sorry
                • mamabrama Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 12:19
                  My z naszym synkiem stosujemy metodę uprzedzania. Upzredzamy go, co za chwilę
                  bedzie się działo, np. za 5 minut będziemy się ubierać. POtem za 3 mienuty
                  będziemy się ubierać, za minutkę i w końcu hasło - ubieramy się. Naszie dziecko
                  ma wtedy czas przygotować się na to, co je czeka. U nas to działa. Czasem w
                  wyjątkowych sytuacjach dajemy się uprosić o dodatkowy czas, minutkę lub dwie. I
                  oczywiście te wszystkie pozostałe metody - zabawa, wyścig z minutnikiem,
                  wybieranie ubranka itp.
                  Na ile możesz na tyle wrzuć na luz. Maluch pewnie z tego wyrośnie, nawet jeśli
                  nie będzie fanem przebierania to pewnie będzie znosił to coraz lepiej. im mniej
                  zamieszania, tym lepiej.
                  Powodzeniasmile
    • mama303 Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 21:20
      W takich sytuacjach jak najmniej "ceregeli" i tłumaczeń. Ubranie się,
      przebranie jest koniecznoscia i nie ma od tego odwrotu. Najlepiej o okreslonej,
      stałej porze, bez dyskusji, jak placze to trudno. Dzieci bardzo przywiązują sie
      do pewnych stałych rytuałów - np zawsze po zjedzeniu sniadania, umyciu zebów
      przebieramy sie z piżamki i zaczynamy zabawę. Po jakims czasie dziecko samo
      dopomina sie po kolei tych czynności.
      Mam w domu taki egzemplarz, który nie znosił ubierania bo tak naprawde niewiele
      dzieciaków to lubi. Bo to nudne.
      • d.o.s.i.a Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 21:27
        Ciekawe podejscie. Bez dyskusji, jak placze to trudno. Moze jeszcze paskiem
        zdzielic to sie jeszcze szybciej nauczy?
        Jak cos takiego czytam to mi slabo.
        Fajnie, ze dziecko samo sie dopomina - widocznie dobrze wytresowalas. Moje
        gratulacje!
        • mama303 Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 21:38
          d.o.s.i.a napisała:

          > Ciekawe podejscie. Bez dyskusji, jak placze to trudno. Moze jeszcze paskiem
          > zdzielic to sie jeszcze szybciej nauczy?

          Oczywiscie, pewne czynnosci nie podlegają dyskusji pomimo płaczu- mycie sie,
          ubieranie się, potem np. zostanie w przedszkolu bez mamy itd.
          • d.o.s.i.a Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 21:39
            Szkoda mi Twoich dzieci.
            • mama303 Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 21:42
              No trudno, jakos muszę z tym żyć i moje biedne dzieckosmile

    • aanniittaa Re: spazmy przy ubieraniu 13.07.07, 22:22
      A ja z innej beczki. Z moim synem mielismy dokładnie takie same problemy -
      ubieranie to był koszmar. Gdy kilka razy próbowaliśmy go przetrzymać, aż sam
      zacznie sie domagać przebrania, to całą dobę chodził w piżamie i z pampersem
      (zazłozonym wieczorem po kąpieli!!!). Te problemy trwały od urodzenia, ale
      wszyscy wkoło (łącznie z lekarzami) powtarzali, że niemowlaki nie lubią
      ubierania i najbardziej lubią być na golaska.
      W wieku ok. 3,5 lat został zdiagnozowany przez pedagoga specjalnego (były
      jeszcze inne problemy), że ma nadwrażliwość sensoryczną, zwłaszcza dotykową!
      Dzięki odpowiedniej terapii(głównie integracji sensorycznej), udało nam się ją
      znacznie złagodzić, choć do dzisiaj (7 lat) kupienie ubrania dla niego nie jest
      łatwe - nic nie moze go uwierać, łaskotać, drażnić itp. Dlatego z obawą myślę o
      mundurku szkolnym.
      Nie zawsze negatywne zachowania dziecka wynikają z jego kaprysów czy błędów
      wychowawczych rodziców - czasem przyczyn należy poszukać głębiej.
      Pozdrawiam i życzę rozwiazania problemu!
    • franklin76 Re: spazmy przy ubieraniu 14.07.07, 10:41
      A ja myślę że niestety Wasza wina w tym że dziecku kojarzy się ubieranie
      negatywnie. Wy nie lubicie ubierania, przebierania, wiecie że będzie bunt i
      zabieracie się do tego z obawami i strachem, co to będzie - a dziecko to
      wyczuwa.
      Uważam że pozwalanie dzieciom biegania na golasa non stop jest niemądre.
      Ja prałam i piorę ciuszki córki na okragło, uczyłam i uczę ją też że czynności
      podstawowe typu ubieranie się i mycie to jest normalna rzecz - liczy się
      konsekwencja
      - mogę się pochwalić, że córka sama wyciąga coś do przebrania jak się ubrudzi,
      ubiera się sama (pomagać trzeba przy kurteczkach itp.), ostatnio ubiera sama
      nawet buty i sznuruje (!!!!). jestem w szoku bo wychodząc na spacer zdarza się
      że robi to szybciej ode mnie. Składa swoje ciuszki i odkłada na miejsce, jeśli
      nie chce się jej ubierać, wychodzę z pokoju i mówię że jak się ubierze, to
      wyjdziemy dziś na spacer szybciej itp. Jak jest chłodno a siedzi goła nadąsana
      to ubieram na siłe przynajmniej koszulke.
      Dwulatkę ubierałam sama, nigdy nie było problemu z ubieraniem się, zaczęły się
      jak była nauka samodzielności.
      Dobry sposób to nauczenie że się ubieramy od razu jak wstaniemy z łóżka -
      chodzi o nawyk, a trudno go wyrobić jeśli robi się raz tak, raz inaczej...
      Ja zawsze mówiłam córci - teraz się ubierzemy i będzie więcje czasu na zabawę,
      albo: ubierzemy się raz dwa i będziemy robić to, potem tamto a potem owo...
      Zdarzało się że córcia nie dawała się ubierać - ale było wtedy ubieranie na
      siłę - co ważne nie mówiłam wtedy nic, miałam poważną minę i po kilku takich
      próbach córcia wiedziała że i tak nie wygra.
      Ale... każde dziecko jest indywidualnością i tylko rodzice mogą wypracować
      sposób odpowiedni dla niego.
      POWODZENIA!!!
      • franklin76 Re: Z dzieckiem się nie dyskutuje! 14.07.07, 10:46
        Aha, jeszcze jedno - niepotrzebne są te Wasze dyskusje z maluchem.
        Uważam że dwuletnie dziecko nie może wybierać w co się ubierze, poza tym w
        takich podstawowych czynnosciach - dziecko powinno wiedzieć, że nie ma dyskusji.
        Im bardziej będziecie tłumaczyć, tym cała sytuacja będzie się przeciągać i
        maluszek wyczuwa, że po prostu nie macie na niego sposobu!
        A obiecajcie mu nagrodę za to, że pozwoli sie szybciutko ubrać!
        U nas działalo to znakomicie - córeczka majac 2,5 roczku probowala sama sie
        ubierac - majteczki, spodenki, albo skarpetki - siedziala pol godziny i
        ubierala jedna skarpete - ale jaka potem byla dumna!
        • aanniittaa Re: Z dzieckiem się nie dyskutuje! 14.07.07, 13:04
          Dlaczego dziecko nie miałoby samo wybrać, w co się ubierze??? Oczywiscie w
          granicach rozsądku - zawsze daję moim dzieciom po 2 bluzki i 2 pary spodni do
          wyboru, sami wybierają sobie w szufladach skarpetki i majtki. W ten sposób od
          małego uczą się właśnie samodzielnosci, podejmowania decyzji.
          • mama303 Re: Z dzieckiem się nie dyskutuje! 15.07.07, 08:43
            aanniittaa napisała:

            > Dlaczego dziecko nie miałoby samo wybrać, w co się ubierze???

            Moim zdaniem to zupełnie dziecku nie potrzebne - taki wybór.
      • mrockata Re: spazmy przy ubieraniu 14.07.07, 23:08
        franklin

        Wy nie lubicie ubierania, przebierania, wiecie że będzie bunt i
        > zabieracie się do tego z obawami i strachem,

        po czym to wnioskujesz???

        otoz dzieci nie zawsze chca robic to co musza w tym przypadku sie ubrac i
        buntuja sie,
        jezeli ma sie nie zagadywac, czyli co nalezy robic??
        Przy pozwalaniu dzieciom na latanie na golasa, nie chodzi o to zeby nie prac,
        tylko o to, zeby wyluzowac i nie przebierac co kilka minut, a dziecko i tak sie
        rozbierze i tak...wiec zamiast z nim "walczyc" niech sobie chodzi nago jak jest
        w domu. Nie rozumiem dlaczego mialoly to byc "niemadre"? Poza tym nie biegaja
        nago non stop...
        Moje dwulatki potrafia sobie same zalozyc buty, bluzke, spodnie, spodniczke, i
        czasem rajtuzki, zalezy jakie(oczywiscie czesto na lewa strone ale zaloza). Ale
        rano ja je ubieram lub pomagam ubierac i pieluszki tez same nie zaloza...
        W tygodniu ubieraja sie tez od razu po obudeniu, ale czasem, a ostatnio czesto
        nie maja na to ochoty i jw. w weekend nie "zmuszam"...

        > Dwulatkę ubierałam sama, nigdy nie było problemu z ubieraniem się, zaczęły
        się
        > jak była nauka samodzielności.

        przykladowo jakie problemy? Bo my tu wlasnie o dwulatkach rozmawiamy...
        • franklin76 Re: spazmy przy ubieraniu 15.07.07, 13:33
          Wnioskuję z doświadczenia.
          Wszystkie czynności, jeśli wykonujemy je spokojnie i konsekwentnie, dziecko
          odbiera je jako normalny stan rzeczy.
          Spirala strachu się nakręca a malec to wyczuwa.

          A jeśli chodzi o naukę ubierania się, problemy były w wieku 2,5 kiedy córcia
          nie mogła sobie poradzić z ubieraniem sie a bardzo chciala byc samodzielna -
          byly zlosci i histerie ale nie z powodu ze musi sie ubierac ale dlatego ze nie
          moze sobie poradzic z opornymi rajstopami albo bluzeczka.
          Nie napisalam ze nie powinno sie zagadywac, ale zagadywanie powinno byc
          takie "jak sie ubierzemy, to pojdziemy na spacer itp."
          Inaczej ubieranei sie kojarzy sie dziecku z mokrym sapiacymi zdenerwowanym
          rodzicem. Maluchy maja oczy i doskonale nas wyczuwaja.
          Pamietam jak corcia miala okolo poltora roczku, nie lubila sie ubierac ale
          wlasnie dlatego ze zanim ja ubralam bylam mokra i zla.
          Kilka takich scen dalo mi do myslenia. I jak robilam to spokojnie, nagle
          wszystko gralo.
          • mrockata Re: spazmy przy ubieraniu 15.07.07, 21:04
            ok, bo najwyrazniej cie zle zrozumialam...
    • marysienka110 Re: spazmy przy ubieraniu 14.07.07, 22:20
      Moj syn tez tego nienawidzi, jak mam czas to robimy to powolutku, a jak nam sie spieszy stosuje metode
      1.2.3. I mowie wyraznie "Kochanie wychodzimy, wiec sie ubieramy. Licze do trzech i albo po dobroci albo
      nie ja cie i tak ubiore". On rozumie wtedy ze mowie powaznie i nie bardzo jest sens sie buntowac, ale
      zanim do tego sukcesu doszlismy to trwalo z 2 tygodnie. Z pizam zrezygnowalismy jak maly skonczyl
      mniej wiecej 8 miesiecy, oszczedza nam to 2 ubierania.
    • szarsz Re: spazmy przy ubieraniu 16.07.07, 10:10
      U nas nie było wielkich problemów, ale trochę były. Co robiłam:

      - kupowałam i prosiłam wszystkich, którzy kupowali ubrania mojemu dziecku
      (babcię, ciotki), żeby kupowali ciuchy w auta, pociągi, motory itepe. On to
      uwielbia

      - pokazywałam, jakie fajne auto będzie miał na brzuszku

      - ubieraliśmy przed wielkim lustrem, w którym widział się cały. Chwaliłam i
      chwalę, jaki przystojniak z niego w tych fajnych spodenkach czy koszulce.

      - trenowaliśmy przed wyjściem do piaskownicy przez kilka dni. Jak zdarta płyta
      powtarzałam "nie pójdziemy dopóki się nie ubierzesz" Tu dość szybko załapał,
      nie pamiętam, żeby zdarzyło mi się czekać godzinę.
Pełna wersja