joanna129
12.07.07, 16:02
Nie mozemy poradzic sobie z 2-latkiem przy ubieraniu. Nie lubi tego, wiec
staramy sie to przebieranie ograniczyc do 2-3 razy dziennie (np. z pizamki i
ewentualnie przy wyjsciu w tzw. gosci).Ucieka, gonimy go po pokoju, krzyczy
jakby byl ze skory obdzierany. Wczesniej informujemy , ze wychodzimy ,malu
nawet cieszy sie na wyjscie, ni ejest zmeczony, przychodzi moment ubioru i
klops. Niejednokrotnie jestesmy mokrzy...stosujemy sztuczki- a wybierz co bys
chcial ubrac, a czy ubierzesz buciki sam czy ci pomoc ,chcesz jechac autem z
tata- tak- to musimy sie przebrac, ale i tak pozytwyne zalatwienie sprawy
konczy sie rzadko. Najczesciej odbywa sie ubieranie na sile, chociazby z tego
powodu, ze nie mamy czasu na polgodzinne negocjacje. Czy macie jakis pomysl
jak rozwiazac ten problem???????????? Bo przyznam, ze jest to meczace.