nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy

12.07.07, 21:05
Opis sytuacji. Moja prawie 3-letnia córcia bawi się w piaskownicy na placu
zabaw.Wszystko jest dobrze do czasu jak nie pojawią się dzieci. Niby mówi,że
chce się z nimi bawić a potem...bije, sypie piaskiem, płacze, nie chce
pożyczyć zabawek itp. Wie oczywiście,że tak sie nie robi bo dzieciom jest
przykro. Rozumie to...przynajmniej tak mówi...ale za parę minut robi to
samo...a jak wychodzimy z tej piaskownicy to płacze,że nie pozwalam się jej
bawić. I co tu robić? tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę...i czasem już mnie w
środku ściska,żeby ją tak "potrząsnąć" dla opamiętania, ale wiem,że to nie
metoda więc tylko wracam sfrustrowana do domu,że nie potrafię jej tego
oduczyć. Więc powiedzcie mi jak to jest. Zabierać ją z piasku od razu jak
zaczyna tak wariować czy nie...tylko co innego zrobić skoro tłumaczenia nie
wystarczają? jak tak dalej pójdzie będzie zmuszona bawić się sama bo już są
mamy które jak widzą,że Natalia jest w piasku to zabierają swoje dzieci. Nie
chcę żeby wyrastałą na odludka...Moje obawy są tym większe,że od września
idzie do przedszkola a wiem,że kobieta mając grupę 20 dzieci nie jest w stanie
tłumaczyć jednemu dziecku ,że czegos nie wolno robić.
    • agava00 Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 12.07.07, 21:13
      Spokojnie smile
      Rozmawialam z wychowawczynia Zuzi, kiedy zaczela chodzic do przedszkola (miala
      niespelna 3 lata) i ta mi powiedziala, ze owszem, na poaczatku jest ciezko, bo
      czesc dzieci placze za rodzicami, czesc sie nie potrafi odnalezc w nowym
      otoczeniu i wsrod tylu innych maluchow... Dzieci sie podobno w ogole nie bawia
      ze soba przez miesiac lub dwa. Poprostu nie potrafia tego. Dlatego ciagle ktos
      placze, ktos inny sie wydziera albo bije... Ale panie maja plan dzialania i po
      pierwszej aklimatyzacji zaczynaja pomalu wciagac dzieci do wspolnej zabawy.
      Pomalutku... Ukladanie wiezy z klockow i cos tam jeszcze.

      Kazdemu dziecku potrzeba czasu. W przedszkolu sie tego wszystkiego z pewnoscia
      nauczy smile

      ---------
      • magdacierniakbajer Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 12.07.07, 21:23
        Czyli co? Zostawić sprawę swojemu biegowi i "wychowaniu" opiekunce z przedszkola?
        Ok.Ale co zrobić do tego czasu. Ciężko mi patrzeć na to,że moja słodka
        blondyneczka dokucza dzieciom choć sama potrafi sie ciekawie bawić
        • agava00 Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 12.07.07, 21:40
          Nie denerwuj sie, Twoja coreczka nie nauczy sie bawic z innymi z dnia na
          dzien...

          Mnie sie nigdy nie zdazylo spotkac tego samego "zestawu" w piaskownicy
          Jesli u Ciebie tez tak jest, to tym bardziej musisz byc cierpliwa, bo
          zmieniajace sie towarzystwo nie przyspieszy nauki wspolnej zabawy. Moze sprobuj
          sie umawiac z innymi mamami(nie wiem na ile to w Twoim przypadku mozliwe)do
          piaskownicy...wtedy Twoja mala sie przyzwyczai do konkretnego towarzystwa. Nie
          wiem co jeszcze Ci poradzic.

          > Czyli co? Zostawić sprawę swojemu biegowi i "wychowaniu" opiekunce z
          przedszkol
          > a?

          w tym przypadku kluczowym elementem jest grupa dzieci
          inaczej przedszkolanka nie bylaby potrzebna wink

          ---------
    • emonik Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 12.07.07, 22:45
      Wg mnie trzeba zdecydowanie postawić granicę i jasno powiedzieć, że jak będzie
      sypała piaskiem/biła/zabierała zabawki - skończycie zabawę i pójdziecie do
      domu. Oczywiście należy dotrzymać danego słowa. Miałam podobny problem z
      wówczas 2-latką (teraz ma 4). Poskutkowało szybko, jak mała załapała, że to nie
      przelewki.
      ---
      Monika - mama Inki
      • phantomka Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 12.07.07, 22:51
        No zdecydowanie nie zostawiac takiego zachowania bez zadnej reakcji, bo nie
        zyczylabym sobie byc rodzicem dziecka krzywdzonego przez twoja corke np. Kiedys
        moja Manka dostala ostro w piaskownicy od chlopca duzo starszego od niej (ona
        wtedy miala z 15 m-cy, on conajmniej 3 lata) jego rodzice nie zareagowali, wiec
        ja sama zareagowalam mowiac mu, ze zachowal sie bardzo brzydko i dlatego
        zabieram zabawki i Manke i bedzie bawil sie sam. Po 15 minutach podszedl do
        mojej corki i juz sie bawil normalnie.
        Musisz ciagle reagowac i tlumaczyc, powinno w koncu poskutkowac, bo z kazdym
        dniem dziecko rozumie coraz wiecej i uczy sie nowych zachowan, a tym bardziej
        jak juz pojdzie do przedszkola.
    • ania_pelka1 Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 13.07.07, 13:34
      No właśnie, jak tylko zacznie bić, sypać piaskiem itd inne dzieci to natychmiastowo koniec zabawy i do domu.
      • s.ivona Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 13.07.07, 14:04
        ech ja wlasnie dzis to przerabialam
        jak wychodzilismy z domu to moj 3latek juz dopytywal sie o kologow, chcial sie
        bawic z nimi a jak tylko sie pojawili to pojawily sie klotnie o zabawki,
        popychanie, sypanie piachem itd..........

        ja robie tak ze zanim wejdziemy na plac zabaw ustalamy czego nie wolno robic i
        co za to grozi. na poczatek jest to slowne upomnienie, za drugim razem
        wykluczenie z zabawy i karna chwila na lawce a jak to nie pomaga to albo do
        domu albo na inny plac zabaw gdzie bawi sie sam.

        dzis poszlismy na inny plac zabaw i syn bawil sie najpierw sam a potem przyszly
        inne dzieci ale afer juz nie bylo.
    • ullena2 Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 13.07.07, 14:12
      musisz zaplanować działanie i dokładnie trzymać się palnu

      - w domu wytłumacz zasady zabawy w piaskownicy ale nie gadaniem tylko np
      teatrzykiem lub rysunkami. (weź rysunki potem ze sobą)
      - przed spacerem przypominasz zasady zabawy co wolno czego nie wolno
      - ustal koniecznie wczesniej konsekwencje złego zachowania, nie jestem
      zwolenniczką zabierania do domu może raczej w przypadku złego zachowania
      wyjęcie dziecka z piaskownicy i karna minuta na ławeczce. po minucie może
      wrócić do zabawy
      - podczas tej minuty możesz przypomnieć np wyciągając rysunek że tak nie wolno
      robić a jak powinno się robic. motywuj a nie krytykuj. czyli zamiast
      powiedzieć "nie syp piachem na inne dzieci bo nikt nie bedzie sie chciał z toba
      bawić" powiedz tak "dzieci będą się chciały z tobą bawić jesli będziesz
      ostrożna z tym piaskiem"
      - pokazuj alternatywe złej zabawy np. gdy zabiera komuś zabawkę, daj jej inną
      łopatkę w reke i zachęć do budowy zamku jak na plaży.
      - konsekwentnie działaj, czyli karna minuta za każde złe postepowanie.
      - jesli dziecko zacznie robic awanture albo ma w nosie twój plan i konsekwencje
      to dopiero do domu.

      powodzenia
    • olamazur Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 13.07.07, 14:20
      > zabaw.Wszystko jest dobrze do czasu jak nie pojawią się dzieci. Niby mówi,że
      > chce się z nimi bawić a potem...bije, sypie piaskiem, płacze, nie chce
      > pożyczyć zabawek itp.

      pożyczanie
      Pożyczać zabawek nie musi, prawda? Skoro są jej i one tego nie chce. Ja mówię
      synkowi, że nie musi, jeśli nie chce.

      sypie piaskiem
      Zawsze specjalnie, żeby dokuczyć innym dzieciom? A może ona się tak bawi
      nieuważnie i tak to wychodzi, że kogoś obsypie? Mój synek też sypie, ale nie
      dlatego, że chce komuś zrobić przykrość, tylko jest taki właśnie nieuważny.
      Tłumaczę mu wtedy, inicjuję wtedy wspólne przepraszanie obsypanego dziecka,
      strzepywanie z niego piasku itp.

      bije
      A może da się przewidzieć, że zaraz uderzy? Może jest jakiś sygnał, że zaraz to
      nastąpi i da się szybko uratować sytuację? Jak córka to tłumaczy - że dlaczego
      bije?
    • cyborgus Re: nic już nie rozumiem-zachowanie w piaskownicy 14.07.07, 09:47
      dobrze ci radza - ja tez uwazam, ze nalezy wczesniej uprzedzic ze jak takie
      zachowanie sie powtorzy, to wracamy do domu. ewentualnie, jak ktos doradzil,
      dac jeszcze szanse na lawce.

      ja tak wrocilam do domu raz z moja dwulatka, i poki co, odpukac, drugi raz nie
      musialam.
Pełna wersja